Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Norwegia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Norwegia. Pokaż wszystkie posty

8/21/2026

Kim naprawdę były "Wiedźmy z Vardø" Anya Bergman

Kim naprawdę były "Wiedźmy z Vardø" Anya Bergman

 


Są książki, które odkładam po przeczytaniu i po prostu przechodzę do kolejnej lektury. Są też takie, które zostają ze mną na dłużej. „Wiedźmy z Vardø” Anyi Bergman zdecydowanie należą do tej drugiej grupy. To historia, która po lekturze długo zostaje w głowie, przede wszystkim za sprawą emocji, jakie wywołuje. Bezsilności, złości, niedowierzania, a czasem również zwyczajnego przerażenia tym, jak łatwo człowiek może odebrać drugiemu człowiekowi godność.

Bergman zabiera nas do Norwegii w 1662 roku, na położoną daleko na północy wyspę Vardø. To właśnie tutaj rozgrywały się procesy o czary, a autorka oparła swoją powieść na prawdziwych wydarzeniach i zachowanych dokumentach. Sama zainteresowała się historią podczas pobytu w Norwegii. Później dotarła do akt procesowych, w których zachowały się zeznania oskarżonych kobiet, a nawet odwiedziła Vardø, by poczuć surowość miejsca, w którym przed wiekami rozgrywały się te wydarzenia. W posłowiu podkreśla, że chciała przywrócić głos kobietom, których historie mogłyby dziś pozostać jedynie zapisem w starych dokumentach.

Czytając tę historię, trudno patrzeć na procesy o czary wyłącznie jak na wydarzenia sprzed kilku stuleci. Autorka pokazuje przede wszystkim ludzi, którzy musieli żyć w świecie, w którym wystarczył cudzy strach, pomówienie albo zachowanie wykraczające poza przyjęte normy, by znaleźć się po niewłaściwej stronie prawa.

Historię poznajemy przede wszystkim z dwóch perspektyw. Pierwszą z nich jest Anna Rhodius – kobieta więziona w twierdzy Vardø, choć z zupełnie innych powodów niż oskarżone o czary mieszkanki północy. Drugą jest Ingeborg, córka Zigri, kobiety oskarżonej o czary. Obok nich pojawiają się kolejne bohaterki, których losy splatają się w ciągu mniej więcej jednego roku.

Jest Zigri, która po śmierci męża i syna wdaje się w nieszczęśliwy romans. To uczucie, które miało choć na chwilę pozwolić jej zapomnieć o stracie, staje się początkiem jej tragedii. Jest Maren, córka kobiety wcześniej oskarżonej i zabitej jako czarownica. Dziewczyna doskonale wie, że w świecie, w którym strach może oznaczać śmierć, czasem najlepszą bronią jest właśnie wzbudzenie strachu w innych. Są też Ingeborg i inne kobiety, których historie pokazują, jak niewiele trzeba było, aby zwyczajne życie zamieniło się w koszmar.

Autorka bardzo mocno pokazuje przy tym, że oskarżenia o czary nie dotyczyły wyłącznie kobiet biednych, samotnych czy stojących na marginesie społeczeństwa. Kobieta mogła być żoną rybaka, córką lekarza czy żoną namiestnika twierdzy. Nie miało to większego znaczenia, jeśli przestała mieścić się w oczekiwaniach, jakie stawiano przed kobietami.

A te oczekiwania były bardzo jasno określone. Kobieta miała być posłuszna, zajmować się domem, rodzić i wychowywać dzieci. Miała znać swoje miejsce i nie kwestionować decyzji mężczyzn. Każda próba samodzielności, wyrażenia własnego zdania czy życia według własnych pragnień mogła stać się powodem do potępienia. I właśnie dlatego podczas lektury trudno nie odczuwać złości.

W książce nieustannie pojawiają się Szatan i diabeł, ale trudno nie zauważyć, że to właśnie mężczyźni okazują się tutaj największym zagrożeniem.

To mężczyźni są tu sędziami, oprawcami i tymi, którzy decydują, co jest prawdą. To oni stosują przemoc, wymuszają zeznania i odbierają kobietom godność. A jednocześnie to kobiety zostają uznane za źródło największego zła. Bergman bardzo mocno odwraca więc perspektywę – pokazuje, że strach przed czarownicą był często tylko wygodnym sposobem na usprawiedliwienie przemocy wobec tych, które okazały się niewygodne.

Nie jest to przy tym łatwa lektura. W książce znajdziemy brutalność, tortury i sceny, które współczesnemu człowiekowi trudno sobie nawet wyobrazić. Najbardziej przerażające jest jednak to, że za częścią tych wydarzeń stoją prawdziwe historie. Bergman nie musiała wymyślać całego okrucieństwa. Wystarczyło, że sięgnęła do dokumentów.

Ważnym elementem powieści jest również obecność Saamów – rdzennych mieszkańców północnych terenów, których świat i wierzenia były coraz mocniej wypierane przez przybyszów. Ich odmienność również stawała się powodem prześladowań. Dzięki temu historia Vardø nie jest wyłącznie opowieścią o polowaniu na czarownice, ale również o kolonizacji, nietolerancji i próbie odebrania ludziom prawa do własnej kultury i wierzeń.

A jednak spośród wszystkich bohaterek to Anna Rhodius najbardziej mnie zaintrygowała. Anna była więźniarką, ale jej historia różniła się od losów kobiet oskarżonych o czary. Dużo dowiadujemy się o niej z listów kierowanych do króla Danii. Z każdym kolejnym wspomnieniem coraz bardziej odkrywamy kobietę, która jak na swoje czasy posiadała wiedzę i doświadczenia niedostępne większości przedstawicielek jej płci. Jest inteligentna, świadoma świata, w którym żyje, ale jednocześnie potrafi być naiwna. I właśnie ta jej naiwność, związana z uczuciami i zaufaniem, staje się jednym z najważniejszych elementów jej historii.

Im więcej dowiadywałam się o Annie, tym bardziej niezwykłą postacią mi się wydawała. A jej zakończenie jest chyba jednym z tych momentów, które najbardziej zostają w pamięci. Smutnym i gorzkim, bo pokazującym, że niezależnie od pozycji, wpływów czy uczuć, ostatecznie w świecie zbudowanym przez mężczyzn kobieta wciąż może zostać sprowadzona do roli kogoś, nad kim można sprawować władzę.

„Wiedźmy z Vardø” nie są więc dla mnie tylko powieścią o czarownicach. To historia kobiet, którym próbowano odebrać głos, wolność i prawo do decydowania o własnym życiu. Historia o tym, jak strach może stać się narzędziem władzy i jak łatwo społeczeństwo może znaleźć kozła ofiarnego.

Ale przede wszystkim to opowieść o kobietach, które naprawdę istniały. Bergman nadaje im imiona, charaktery, emocje i własne historie. Dzięki temu nie pozostają anonimowymi nazwiskami z dawnych dokumentów.

I chyba właśnie dlatego ta książka tak długo zostanie ze mną. Bo po jej przeczytaniu trudno wrócić do myślenia o procesach czarownic jako o czymś odległym, zamkniętym w podręcznikach historii.

To były prawdziwe kobiety. Miały rodziny, uczucia, marzenia i własne zdanie.

A świat, w którym żyły, uznał, że za to wszystko mogą zapłacić najwyższą cenę.




  • Autor: Bergman Anya
  • Tytuł: Wiedźmy z Vardo
  • Tytuł oryginalny: The witches of Vardø
  • Tłumaczenie: Olga Podmiotko
  • Wydawnictwo: StoryLight
  • Liczba stron: 528
  • Premiera: 15 lipiec 2026
  • 7/09/2013

    Miłość, zderzenie dwóch religii i mroźna Północ...

    Miłość, zderzenie dwóch religii i mroźna Północ...
    Kobieta i Mężczyzna rymują się ze sobą. Są jak słońce i księżyc na nieboskłonie życia - tak różni od siebie, a jednak nie mogący bez siebie istnieć. Jedno jest dopełnieniem drugiego, droga każdego z nich determinowana jest przez drugie.

    Czy posłuchasz mej opowieści, Miły...? 
    Opowieści, którą stworzymy we dwoje, strofy i wersy znacząc miłością, krwią i łzami.
    Opowieści, której żaden bard nie napisze, a która gra w sercu nas obojga.
    Czy posłuchasz, Miły...?
    Czy zaśpiewasz ją ze mną...?

    My, kobiety. Tak różne od mężczyzn, ich świat dla nas jest jednocześnie tak łatwy do pojęcia i tak bardzo owiany tajemnicą. 
    My, kobiety. Tak różne dziś od tych sprzed setek lat - czy może właśnie przez tyle lat niezmienne?
    My, kobiety... 
    Kochamy, tęsknimy, płaczemy. Nasze życie wypełnione jest czekaniem, jest słuchaniem intuicji i próbą przetrwania tego co najgorsze, gdy nad rodziną zbierają się czarne chmury.
    Pożądamy, pochłaniamy bez reszty, zaklinamy miłość. Zespolone z ukochanym odkrywamy nowe lądy namiętności, a jednocześnie pragniemy słodkiej monotonii, zasypiania przy tylko jednym, jedynym żeglarzu...
    Szukamy znaków w błyskach oczu, historii wyrytych w bliznach, doświadczenia opowiadanego przez zmarszczki. Uczymy się patrzeć i wiedzieć wszystko, choć nie pada ani jedno słowo. 
    Czasem mylimy się, zbyt pochopnie zdarza nam się wydać osąd, bo rozum przesłania mgiełka strachu o to, co kochamy.
    My, kobiety...



    Narracja prowadzona jest niespiesznie, prostym, choć zaskakująco plastycznym językiem. Pozbawiona infantylności typowych romansów, jest przede wszystkim książką "o kobietach dla kobiet". Opowiada o emocjach, które bliskie są wielu, jeśli nie każdej z nas.
    Sigrun i Regin. Oto opowieść o nich, o ich małżeństwie z woli Apalvaldra, ojca Sigrun, wielkiego jarla. Małżeństwa będącego częścią większego planu, a jednak niespodziewanie naznaczonego wielką miłością. Opowieść widziana oczami dziewczynki, która w książce przede wszystkim pozwala nam patrzeć, jak przemienia się w kobietę.
    Sigrun prowadzi nas przez swoje życie, wpuszczając w najprywatniejsze jego części. Opowiada o intymności i rozdzierającej tęsknocie za mężczyzną swojego życia.


    Twój świat był tam, gdzie Ty - pod stopami, pod dziobem łodzi - twoja Północna Droga - to, na co spojrzałeś! I to ty decydowałeś, ile z tego świata zobaczę - w skrzyniach zwoziłeś mi go do domu. Tylko to, co najlepsze: srebro, złoto, bursztyn, futra, suknie, jedwabie! A ja? Jedyny podarek, jakiego pragnęłam, to czas. Twój czas dla mnie! Ten czas, to nasze życie. Upływał tak szybko...*









    *E. Cherezińska, "Saga Sigrun", s.389

    4/10/2013

    Pilipiuk przedstawia pierwsze opowiadania

    Pilipiuk przedstawia pierwsze opowiadania
    Dane techniczne:
    • Autor: Pilipiuk Andrzej
    • Tytuł: 2586 kroków
    • Wydawnictwo: Fabryka Słów
    • Liczba e-stron (epub): 327
    • Premiera: 2007
    • Gatunek: opowiadania, fantastyka



    Postanowiłam kiedyś, że przeczytam wszystkie książki Andrzeja Pilipiuka. Tym razem padło na "2586 kroków" czyli jeden z pierwszych tomów opowiadań wydanych przez autora.


    Bohaterami zbiorku są osoby świeże, które pojawiają się tylko w jednym opowiadaniu i później już nie występują. Doktor Skórzewski pojawia się tylko w dwóch opowiadaniach. A same historie? Autor zawsze ma wiele szalonych pomysłów, jednak czytając opowiadania z tego zbioru, zastanawiałam się nad ogromem jego wyobraźni. Choćby Polska jako supermocarstwo, od którego uzależnione są nawet Stany. Trochę alternatywna rzeczywistość z młodym bojownikiem ukraińskim.  Czy historia o terenie wokół Czarnobyla, tzw Strefie, gdzie do chwili obecnej usuwane są skutki eksplozji. Można tam znaleźć mlecze wielkości drzew, a wśród nich inteligentne konie. W sumie jednak wydaje mi się, że późniejsze zbiory opowiadań są ciekawsze. W "2586 krokach" pojawia się dużo kosmitów, alternatywnych światów, alternatywnych rzeczywistości... Autor wykorzystał chyba najbardziej szalone pomysły w tym zbiorku.

    Opowiadania w tym zbiorze są nierówne. A może powinnam powiedzieć, że nie wszystkie równie mocno przypadły mi do gustu. Na pewno zwróciłam uwagę na takie tytuły jak "Samolot z dalekiego kraju", czyli opowiadanie o państwie które znają tylko nieliczni. Przy "Parszywych czasach" mocno się uśmiałam - teraz swoją duszę ludzie oddają, a nawet jeszcze za to płacą. Albo "Vlana", gdzie istnieje równoległy świat zamieszkały przez wampiry. 

    Jeśli ktoś lubi styl autora to z pewnością nie muszę namawiać na ten zbiorek. Dla osób, które dopiero chcą zacząć przygodę z Pilipiukiem polecam jednak późniejsze zbiorki, które wydają mi się odrobinę lepsze. 

    Copyright © 2014 Książkowe Wyliczanki , Blogger