Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rebis. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rebis. Pokaż wszystkie posty

5/13/2013

Miłość w czasach wojny

Miłość w czasach wojny


"Szmaragdową tablicę" odkryłam na kilka dni przed boomem "światowego bestseleru", który widzę w tej chwili na każdej stronie promującej tą książkę. Może to i dobrze, bo w sumie nie bardzo przepadam za tego typu określeniami i bywa że omijam książki określane tym mianem.

Zaczynając lekturę spodziewałam się czegoś podobnego do Kodu Leonarda da Vinci. Poszukiwania legendarnego obrazu, kryjącego tajemnicę, która może zmienić świat. Tak wynikało z opisu na okładce. Prolog również wyraźnie na to wskazywał. Okazało się jednak, że książka traktuje o czymś innym, a obraz jest elementem spinającym wydarzenia z przeszłości z tymi w czasach obecnych.

Ana, młoda Hiszpanka, zostaje poproszona o znalezienie pewnego obrazu. Astrolog ma skrywać w sobie wielką tajemnicę. Jednak nikt o nim nie słyszał. Jedyny ślad to rodzina Bauerów, Żydów, którzy w czasie wojny zostali wymordowani. Kobieta wyrusza od Paryża, dokąd kierują ją ślady. 
W czasie wojny Georg von Bergheim, żołnierz SS, dostaje specjalne zadanie od samego Himmlera - ma znaleźć obraz Giorgioniego, który pomoże Furerowi w podbiciu świata. Trop prowadzi go do rodziny Bauerów, gdzie poznaje Sarah...

Autorka przedstawia akcję dwutorowo. Współcześnie Ana przeszukuje archiwa, próbuje połączyć kawałki układanki i zbliżyć się do tajemniczego obrazu. Podczas wojny Sarah ucieka z domu. Dopiero później odkrywa że została wyznaczona przez rodzinę do pilnowania obrazu i dzięki temu uniknęła wywózki. Dziewczyna przybywa do Paryża, ukrywa się i zmienia się z spokojnej i zamkniętej w sobie dziewczyny w dojrzałą kobietę, która walczy o swoje prawa.

Wraz z zagłębianiem się historię wciągałam się coraz bardziej w życie poszczególnych bohaterów. Z rozdziału na rozdział zaczęłam wymyślać rozwiązania sytuacji, jednocześnie zastanawiając się w jaki sposób pisarka pokieruje losami postaci. Samą końcówkę przeczytałam jednym tchem. Po skończeniu ostatniego zdania czułam się jakbym wypłynęła z głębiny. Dawno żadna książka mnie tak nie wciągnęła. Tym bardziej że nie spodziewałam się takiego rozwiązania niektórych wątków. Ciesze się, że nie nastawiałam się na nic konkretnego zaczynając tą książkę. Przed jej skończeniem nie miałam okazji przeczytać również żadnej recenzji. 

Duży plus za historię, która jest bardzo dobrze skonstruowana, nie pojawiają się braki logiczne a wszystkie wątki na końcu tworzą ciekawe zakończenie. Z drugiej strony autorka nie powstrzymuje się przed brutalnością oraz wulgaryzmami. Zwłaszcza te ostatnie mogą przeszkadzać młodszym czytelnikom. Niejednokrotnie pojawiają się bardzo ostre wypowiedzi, zwłaszcza wśród współczesnych bohaterów. Również opisy przesłuchań i tortur zadawanych przez gestapo co poniektórym wrażliwym osobom mogą przeszkadzać. To wszystko jednak tworzy bardzo prawdziwą historię. 

Minusów samego wykonania nie znalazłam. Natomiast Ana - czyli pierwszoplanowa bohaterka w czasach współczesnych bardzo mnie irytowała. Autorka stworzyła dość słabe postacie kobiece, które potrzebują ochrony w postaci męskiego ramienia. W przypadku Sarah, młodej dziewczyny z dobrego domu, która nie zna świata i została wychowana pod kloszem, jest to zrozumiałe. Jednak Ana jest dojrzałą młodą kobietą, która żyje samotnie, ma sporo starszego partnera i powinna być odrobinę bardziej asertywna. Jej zachowanie w niektórych sytuacjach strasznie mnie irytowało, choć i ona z czasem zaczęła się zmieniać na korzyść. 

Pisarka zdecydowanie bardziej wyeksponowała postaci męskie. Zarówno Georg, Alain jak i Konrad to silne męskie osobowości. Choć to postać tego pierwszego zrobiła na mnie szczególne wrażenie, zresztą wyraźnie widać że było to zamiarem pani Montero. W czasach nazistowskich taka postać wydaje się być krystalicznie czysta, trochę taki Lancelot. 

Jestem naprawdę bardzo zadowolona z tego tytułu. Każdy znajdzie tu coś dla siebie - powieść historyczna łączy się z thrillerem Miłość z poszukiwaniem. Ucieczka z przeżyciem. Mogę polecić ją z czystym sercem, myślę że warto poznać tę historię.

7/26/2012

Dane techniczne:
  • Autor:  Jonathan Carroll
  • TytułKobieta, która wyszła za chmurę
  • Tytuł oryginalny:  The Woman Who Married a Cloud. The Collected Short Stories of Jonathan Carroll
  • Wydawnictwo: Rebis
  • Liczba stron: 135
  • Premiera: maj 2012
  • Gatunek: literatura współczesna, opowiadania, fantastyka

Nadal przekonuje się do opowiadań. Jeśli są dobre, to za szybko się kończą. Jeśli są złe to nic nie wnoszą. Chciałam zobaczyć jak poradzi sobie z nimi Jonathan Carroll. Jest to trzecia książka przeczytana w ramach lipcowej Trójki e-pik

Na powyższy zbiór składa się 12 historii. Większość z nich została napisana niedawno. Każda jest zaczątkiem dłuższej historii. W większości opowiadań autor wplata wątki fantastyczne. Na początku byłam zaintrygowana, ale bliżej końca czułam się nimi trochę znużona.

Jeśli miałabym wskazać które najbardziej zapadło mi w pamięć to z pewnością byłoby to opowiadanie tytułowe. Czytałam w jednym z wywiadów z Carrollem, ze jest to jednocześnie pierwszy rozdział kolejnej książki. "Kobieta która wyszła za chmurę" opowiada fantastyczną historię o międzygalaktycznym serwisie randkowym łączącym kobiety z Ziemi z mężczyznami z obcych planet. Pomysł nietuzinkowy i z chęcią przeczytam dłuższą historię na ten temat.Drugie opowiadanie "Niech się stanie przeszłość!" również czytałam z zapartym tchem. Było trochę przerażające ale jednocześnie świetnie nakreślone. Przepowiednie, żywe "martwe" dzieci i kobieta z charakterem."Elza Bandzior", to kolejna historia do której warto zajrzeć. Jest intrygująca a jednocześnie śmieszna. Czytało mi się ją bardzo miło.

Pozostałe tytuły mniej przypadły mi do gustu. Czytając niektóre z nich cały czas się zastanawiałam co autor miał na myśli. Do czego to wszystko dąży. I jaki ma sens. Najdziwniejsze i najmniej logiczne były dla mnie "Menel" i "Dom na wyżynie". 
Paradoksalne jest to, że po paru dniach od przeczytania i po przemyśleniu tych historii każda z nich zaczyna do mnie trafiać. Każda, nawet ta najbardziej nielogiczna zaczyna mieć znaczenie. W każdej z nich znajduje przesłanie, które Carroll najprawdopodobniej zawarł.
"Menel" - nie stój w cieniu. Zrób coś co Cię wyróżni. Nie zastanawiaj się co pomyślą znajomi. "Dom na wyżynie" - człowiek nigdy nie jest zadowolony z tego co ma. Szuka czegoś więcej i choć przez chwilę czuje się spełniony. Ale ostatecznie zostawienie wszystkiego dla marzenia i tak rujnuje nam życie.

Jeśli pisałabym tą notkę w niedzielę na pewno oceniłabym całokształt o wiele niżej. Dziś bardziej mi się podoba i dlatego ostatecznie dałam jej aż siedem gwiazdek.
Podsumowując każda z tych historii ma spory potencjał. Każda coś z sobą niesie. Choć wolę dłuższe formy to jednak czasami warto sięgnąć po opowiadania. W ten sposób można też zacząć przygodę z Carrollem który jest pisarzem nieszablonowym. 


4/16/2012






Autor: Patrick Rothfuss 
Tytuł: Imię wiatru
Rok wydania: 2008
Liczba stron: 888
Gatunek: fantasy

Poznajcie Kote.
Kote jest karczmarzem, jakich wielu, choć jego lokal mógłby prosperować lepiej. Ma na stanie pomocnika i ucznia, Basta, dziwną istotę o kociej gracji zamkniętej w ciele przystojnego młodzieńca.
Zdawać by się mogło, że Kotego nic nie wyróżnia, ot, zwykły człowiek. Nic bardziej mylnego. Gdy do „Ostańca” przybywa Kronikarz, zbieracz baśni i opowieści, jak łatwo się domyśleć, nakłania karczmarza do opowiedzenia swych barwnych dziejów. Kote bowiem otacza nimb sławy, jest to osoba w pewnych kręgach kochana, albo nienawidzona, nie ma nikogo, kto pozostawałby na niego obojętny.
I tak oto udajemy się w retrospektywną podróż przez życie głównego bohatera.
Kvothe, bo tak brzmi jego prawdziwe imię, rozpoczyna opowieść od chwil dzieciństwa, spędzonego na wozie, wśród koni, ognisk rozpalanych co noc i namiotów wędrownej grupy teatralnej Enema Ruh. Gdy do grupy dołącza Abenthy, chłopiec zaczyna poznawać rzeczy nie mające nic wspólnego ze sceną...
W trakcie lektury dowiadujemy się o zmiennym szczęściu Kvothe, o jego pobycie na Uniwersytecie, przyjaźniach, waśniach. O pierwszej miłości do pięknej, choć zagadkowej dziewczyny...
Jest nam zimno, gdy Kvothe nie ma się czym okryć, gdy bohater się martwi czy wstydzi, odczuwamy to razem z nim.
Autor nie sili się na rozbudowane, trudne metafory, ani karkołomne zabiegi stylistyczne. Jego język jest żywy i plastyczny, a my nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak szybko mija czas nad książką, mimo jej opasłości.
Fabuła nie ma w sobie mrowia postaci, za to kilka - kilkanaście nieźle wykreowanych, z którymi można się utożsamić, albo przynajmniej je polubić bądź nie. Pojawia się trochę pobocznych postaci, jednak stanowią one bardziej niezbędne tło, aniżeli pełnoprawnych bohaterów.
Z mojej strony powiem tyle, że warto – dla postaci, języka i niezwykle realistycznie wykreowanego świata.
"Imię wiatru" jest pierwszym tomem trylogii (następny tom ze względów edycyjnych został podzielony w Polsce na 2 części) - akcja kończy się, gdy bohater dopiero rozpoczyna swoje bogate w różne wydarzenia życie - warto z nim zostać.

4/16/2012

Dane techniczne:
  • Autor: Jonathan Carroll
  • Tytuł: Na pastwę aniołów
  • Wydawnictwo: Rebis
  • Liczba stron: 253
  • Premiera: 06.09.2000 
  • Gatunek: Powieść współczesna


Ian McGann spotyka w swoich snach śmierć, która obiecuje mu odpowiedzieć na każde pytanie. Jeśli jednak Ian nie zrozumie odpowiedzi, zapłaci życiem. Arlen Ford, gwiazda filmowa, porzuciła Hollywood i zamieszkała w Austrii. Tu chce wieść nowe życie, tu poznaje cudownego mężczyznę - fotoreportera, który jeździ wszędzie tam, gdzie toczą się wojny. Arlen wie, że na tego człowieka czekała całe życie. Wyatt Leonard, śmiertelnie chory Finky Linky, odkrywa nagle, że posiadł zdolność wskrzeszania umarłych. 
Splatając losy tych trojga bohaterów, Jonathan Carroll stawia podstawowe, przeszywające dreszczem pytanie: Czym jest śmierć?... i odpowiada na nie.


Śmierć jest dla nas tematem ciężkim. Nie lubimy o niej rozmawiać, nie lubimy o niej myśleć. Jeśli jednak pojawi się w naszym życiu to nas przeraża. Nie godzimy się na nią. Nigdy nie jest sprawiedliwa. Dlaczego jedni umierają w bólach a inni we śnie? Jedni dożywają sędziwej starości a inni w dzieciństwie żegnają się z tym światem? 

Carroll próbuje przybliżyć nam obraz śmierci. Stawia nas przed tym, czego najbardziej się boimy. Główni bohaterowie - Arlen i Wyatt wiodą zupełnie inne życie. Mają inne pragnienia. I stają przed zupełnie innymi wyzwaniami.
Wyatt, homoseksualista jest nieuleczalnie chory. Nie zostało mu wiele życia. Wielokrotnie był mamiony złudną nadzieją. Teraz chce tylko odpocząć i zająć się sobą. Jednak przez splot okoliczności zmuszony jest wyjechać do Austrii gdzie w snach spotyka śmierć. Rozmawia z nią i poprzez pytania może bardziej ją poznać.


„Wierzę, że nasze potyczki z losem mogą być wygrane; a to dlatego, że posiadamy pewne ważne rodzaje broni, jak zaangażowanie, wytrwałość i miłość, które wyrównują nasze marne szanse.”


Arlen jest sławną amerykańską aktorką. W pewnym momencie decyduje się na porzucenie dotychczasowego życia i wyjazd do Wiednia. Tam chce żyć spokojnie, tak jak do tej pory nie mogła. Poznaje człowieka, który staje się dla niej bardzo bliską osobą. Nie wszystko jest jednak tak różowe jak wygląda. Arlen musi wiele przemyśleć i dokonać wyboru. 


„Prawdziwe szczęście nigdy nie trwa długo. Jeżeli zawitało na dłużej niż tydzień lub miesiąc, ciemna strona naszej duszy podnosi alarm: Pali się! Człowiek za burtą! Dzwońcie po gliny!”


Autor zastosował ciekawą narrację, która pozwala spojrzeć na wydarzenia z różnych perspektyw. Wyatt opowiada swoją historię w pierwszej osobie, Arlen poznajemy najpierw przez wspomnienia jej przyjaciółki, a następnie przez listy i nagrania aktorki wysyłane za morze. 

Historia, którą raczy nas Carroll jest bardzo prawdopodobna. Poza postacią śmierci, opisuje on zwyczaje życie, które może być udziałem każdego z nas. Drobne wydarzenia, czy nieprzewidziane sytuację dają wiele do myślenia. Wizyta Arlen w szpitalu, gdzie znajdują się dzieci chore na nowotwory. Wspomnienia Wyatta z jego pobytu w szpitalu. Człowiek nie zdaje sobie sprawy z nietrwałości życia póki nie doświadczy śmierci gdzieś w najbliższym otoczeniu. 

Książka kończy się na kulminacyjnym punkcie jakim jest rozmowa o śmierci. Czym jest, co potrafi. W trakcie historii pojawia się zdanie że istnieje tylko życie i śmierć, nie ma Boga ani diabła. Jednak autor rozwija tą kwestię, polemizuje z nią i zostawia otwartą furtkę.

Język Carrolla jest przystępny, plastyczny, wciągający. Bardzo szybko poczułam się blisko związana z bohaterami. Byłam ciekawa jak potoczy się ich życie, jakich wyborów dokonają. Po przeczytaniu ostatniego zdania długo zastanawiałam się nad wizją przedstawioną przez autora. Nad jego pytaniami i  odpowiedziami. Każdy powinien sięgnąć po tę książkę, aby samemu zastanowić się nad tematem śmierci, który na pewno nie jest przyjemny. Ale nie możemy go unikać, gdyż jest integralną częścią życia.

* Cytaty pochodzą z książki.

Copyright © 2014 Książkowe Wyliczanki , Blogger