10/14/2026

Pora poznać "Mój najlepszy Jin-Su" Agata Kołakowska

Pora poznać "Mój najlepszy Jin-Su" Agata Kołakowska



Czytam literaturę koreańską i książki o Korei, ale jakoś zawsze omijam szerokim łukiem powieści „inspirowane” koreańską kulturą i k-popem, pisane przez polskie czy zagraniczne autorki na fali popularności Kraju Spokojnego Poranka. Tym razem zrobiłam jednak wyjątek i po lekturze cieszę się, że tak właśnie było.

„Mój najlepszy Jin-su” Agaty Kołakowskiej to historia Iny Borowicz, młodej kobiety, która mieszka i pracuje we Wrocławiu, ale ma poczucie, że w jej życiu czegoś brakuje. Jednym z jej ulubionych momentów dnia są wieczory spędzane na oglądaniu k-dram. To właśnie w serialowej rzeczywistości Ina znajduje coś, czego brakuje jej w codzienności. Pewnego dnia w drodze do pracy zaczepia ją nieznajomy mężczyzna i zaprasza na kawę. Być może z tej znajomości wyniknie coś więcej. Niedługo później Ina przez przypadek bierze udział w konkursie i wygrywa bilety do Seulu. I właśnie wtedy jej życie zaczyna się mocno zmieniać.

Sięgając po tę książkę, nastawiałam się przede wszystkim na lekką historię, która umili mi czas. I rzeczywiście taka jest, ale okazała się też znacznie ciekawsza, niż się spodziewałam.

Autorka stworzyła tutaj dwa światy. Pierwszy to dobrze znana nam Polska, codzienność Iny i jej życie we Wrocławiu. Drugi to Korea, którą bohaterka zna przede wszystkim z oglądanych seriali i którą w pewnym sensie sobie wymarzyła. Ina utożsamia się z główną bohaterką k-dramy i marzy o spotkaniu swojego Jin-su. To zderzenie dwóch rzeczywistości wydało mi się w tej książce bardzo ciekawe.

Kiedy Ina trafia do Korei, autorka nie ogranicza się jednak tylko do wykorzystania koreańskiego klimatu jako tła dla historii. Jej zwiedzanie Seulu i kolejnych miejsc jest dość dokładnie opisane, dlatego dla kogoś, kto lubi koreańskie klimaty, może być to dodatkowy smaczek podczas lektury. Pojawia się tu sporo elementów związanych z Koreą, które sprawiają, że nie jest ona tylko miejscem, do którego bohaterka wyjeżdża.

Ważne miejsce zajmuje również malarstwo, które dobrze łączy się z tematem marzeń. Tych, które czasem porzucamy, bo życie potoczyło się inaczej, i tych, których mimo wszystko powinniśmy się trzymać. To kolejna rzecz, która sprawiła, że książka nie była dla mnie tylko opowieścią o dziewczynie zafascynowanej Koreą i k-dramami.

Podobało mi się również to, jak autorka wykorzystała lekko fantastyczny element historii. Dzięki niemu mogła połączyć oba światy – ten polski i ten koreański – i sprawić, że granica między rzeczywistością a serialową fikcją zaczyna się zacierać. Ten zabieg pozwala spojrzeć na historię Iny z trochę innej perspektywy.

Bo czy rzeczywiście życie, które oglądamy na ekranie, byłoby dla nas lepsze, gdybyśmy mogli je zamienić na własne? Czy miejsce, w którym nas nie ma, zawsze wydaje się bardziej niezwykłe? A może to nasze życie jest tym, którego ktoś inny mógłby nam pozazdrościć?

Oglądam sporo k-dram, dlatego podczas lektury bardzo łatwo było mi utożsamić się z Iną. Rozumiałam jej fascynację serialowym światem, marzenie o Korei i przekonanie, że gdzieś indziej mogłoby czekać na nią coś lepszego. A potem sama zaczęłam się zastanawiać, czy naprawdę chciałabym żyć w innej części świata. Czy moje życie rzeczywiście jest mniej niezwykłe tylko dlatego, że znam je od środka?

Takie refleksje zostały ze mną po tej książce. Z jednej strony dostałam lekką, przyjemną powieść, po którą można sięgnąć dla rozrywki. Z drugiej – historię, która sprawiła, że zaczęłam trochę inaczej patrzeć na własną codzienność, marzenia i to, czego właściwie szukamy w życiu.








  • Autor:  Kołakowska Agata
  • Tytuł: Mój najlepszy Jin-Su
  • Wydawnictwo: Oblicza
  • Liczba stron: 430
  • Premiera: 17 wrzesień 2025

10/10/2026

Poznajcie "Panny z dobrego domu" Edyta Świętek

Poznajcie "Panny z dobrego domu" Edyta Świętek

Drugi tom serii „W cieniu niewoli” trafił do mnie stosunkowo szybko po pierwszym. „Dżentelmeni Ziemi Galicyjskiej” to była historia mężczyzn, choć oczywiście nie wyłącznie ich. Tam jednak autorka skupiła się na męskich bohaterach, a w szczególności na trójce kuzynów – Maurycym, Walerym i Armando. Od tamtej historii minęło kilka lat. Wydarzenia z poprzedniego tomu nadal wpływają na realia życia, ale dorastają też panny, które przeżywają własną historię.

Armando, po skandalu w Hiszpanii, wyjeżdża do Polski, żeby plotki mogły ucichnąć, a on w tym czasie będzie mógł odetchnąć. Ciotka chciałaby, żeby mężczyzna pozostał w Polsce na stałe i szuka mu partnerki do ślubu. Tymczasem Walery próbuje za wszelką cenę usidlić Marylę, młodszą siostrę Maurycego. Postanawia poślubić najpiękniejszą pannę w okolicy, a niechęć samej zainteresowanej nie bardzo mu przeszkadza. Swój debiut towarzyski przeżywa również Apolonia, a wraz z nim pojawia się uczucie.

Ten tom zdecydowanie skupia się na paniach i od razu pokazuje ogromną różnicę w życiu między obiema płciami. Maryla i Apolonia to młode kobiety, które wchodzą do towarzystwa. Po raz kolejny autorka bardzo wyraźnie pokazuje, że nawet odrobina odstępstwa od obyczajów może wywołać skandal. Jednak ten tom to przede wszystkim starania o rękę dwóch pięknych szlachcianek. Maryla od początku wydaje się wyrachowana, pewna swojej urody i przebierająca w kandydatach do swojej ręki. Apolonia, młodsza i bardziej ufna, najpierw oddaje swoje serce, a potem mierzy się z plotkami i złym słowem siostry.

Autorka długo każe czytelnikowi zastanawiać się, z kim ostatecznie zwiążą się obie bohaterki i jak potoczy się ich życie. To, co zawsze urzeka mnie w lekturze powieści pisarki, to prawdziwe życie zawarte na kartach powieści. Nie ma tu upiększeń ani wyjątkowych wyjść z niebezpiecznych sytuacji. Radość miesza się ze smutkiem, uczucie z obowiązkiem i honorem. Wśród szlachetnie urodzonych można spotkać zarówno ludzi dobrych, jak i tych do granic złych. Losy obu panien pokazują to bardzo wyraźnie.

Powieść osadzona w II połowie XIX wieku nie mogła pominąć tak istotnych elementów jak praca u podstaw czy myślenie o dobru chłopów. Pojawiają się tu myśli o szkole i powszechnej edukacji. Tak samo jak walka z powszechnym piciem i próba zmiany zachowań mieszkańców wsi. Z drugiej strony widać, jak bardzo uzależnione są od siebie obie warstwy społeczne i jak łatwo można skrzywdzić osobę, która stoi niżej w hierarchii.

Ta historia nawet przez chwilę nie nudzi. Mnogość postaci nie przeszkadza, ale wprowadza wiele różnych wątków, które się przeplatają i nadają rytm całej opowieści. Jest pięknie i uroczo, ale momentami ciężko czyta się niektóre sytuacje. Życie bardzo często nie zwraca uwagi na słabszych, a odrobina szczęścia może ukształtować los poszczególnych osób.

„Panny z dobrego domu” to doskonała kontynuacja poprzedniej części. Wracają znani już bohaterowie, choć kilka lat starsi, a wraz z nimi pojawiają się nowe relacje. Autorka doskonale łączy wątki, pokazując prawdziwe, często niełatwe życie ludzi ze szlacheckiej sfery. Książkę czyta się szybko i z uwagą, cały czas próbując zrozumieć, dokąd zaprowadzi nas pisarka. Po raz kolejny przekonałam się, że nie mogę się zawieść na twórczości Edyty Świętek. Jeśli ktoś lubi powieści historyczne oddające prawdziwe życie, wybór jej powieści będzie dobrym rozwiązaniem.




  • Autor: Świętek Edyta
  • Tytuł: Panny z dobrego domu
  • Cykl: W cieniu niewoli #02
  • Wydawnictwo: Mando
  • Liczba stron: 400
  • Premiera: 15 lipiec 2026

10/07/2026

Czy wiesz jak wygląda "Przysługa dla czarnoksiężnika" Magdalena Kubasiewicz

Czy wiesz jak wygląda "Przysługa dla czarnoksiężnika" Magdalena Kubasiewicz


Magdalenę Kubasiewicz i jej twórczość odkryłam już kilka lat temu. Po przeczytaniu pierwszego tomu przygód Wilczej Jagody od razu kupiłam całą resztę serii. Uwielbiam urban fantasy i przenikanie się światów, a już Aneta Jadowska przed laty udowodniła mi, że polskie pisarki świetnie odnajdują się w tym gatunku. Dlatego kiedy w końcu znalazłam czas, żeby sięgnąć po drugi tom przygód Wilczej Jagody, bardzo szybko go pochłonęłam, świetnie się przy tym bawiąc.

W domu Jagody Wilczek robi się coraz tłoczniej. Oprócz Soni, młodej czarownicy, która ma wyjątkowy talent do rzucania klątw i równie wyjątkowy do ściągania na siebie kłopotów, pojawia się tam tajemniczy czarnoksiężnik. Mężczyzna szuka schronienia i za wszelką cenę chce pozostać niezauważony przez magiczną policję. W tym samym czasie w niemagicznej części Warszawy dochodzi do brutalnych morderstw wiedźm. Kiedy wokół mieszkania Jagody zaczynają kręcić się podejrzane osoby, szybko okazuje się, że te pozornie odległe wydarzenia mogą mieć ze sobą więcej wspólnego, niż początkowo się wydaje. Jagoda będzie musiała więc nie tylko odkryć, kto stoi za zabójstwami, ale również przekonać się, czy magia wystarczy, by powstrzymać mordercę.

Świetnie się bawiłam przy tym tytule. Jagoda jest bohaterką raczej wycofaną i ostrożną, a mimo to ciągle przyciąga do siebie jakieś niecodzienne sytuacje. Ma wokół siebie sporo relacji, często niełatwych, i choć zdecydowanie nie należy do osób, które szukają kłopotów, te najwyraźniej bardzo lubią ją znajdować. Podoba mi się w niej to, że jest silną i niezależną kobietą, która potrafi sama o siebie zadbać, wywiązuje się ze swoich zobowiązań i nie czeka, aż ktoś rozwiąże za nią jej problemy. Jednocześnie nie jest bohaterką bez skazy. Jest ostrożna w kontaktach z ludźmi i trudno zdobyć jej zaufanie, co ma swoje źródło w wydarzeniach z jej przeszłości.

Ciekawym kontrastem dla Jagody jest jej uczennica Sonia. Choć dziewczyna ma już ponad dwadzieścia lat, momentami zachowuje się jak zbuntowana nastolatka. Często podejmuje głupie decyzje, które potrafią sprowadzić na nią i innych całkiem poważne kłopoty. Jednocześnie widać, jak bardzo podziwia Jagodę i jak wiele się od niej uczy. Ta relacja nie zawsze jest łatwa, ale właśnie dlatego dobrze się ją obserwuje.

Muszę jednak przyznać, że w tym tomie najbardziej zaciekawił mnie tytułowy uczeń czarnoksiężnika. Caleb miał w sobie coś tajemniczego, co od razu przyciągało uwagę. Do końca nie było wiadomo, po której właściwie stoi stronie i jakie są jego prawdziwe zamiary. Jagoda musiała przy okazji zmierzyć się ze swoją przeszłością, domem babki i wspomnieniami – zarówno własnymi, jak i Caleba. Dzięki temu historia nie ogranicza się tylko do kolejnej magicznej zagadki, ale pozwala też lepiej poznać samą Jagodę i zrozumieć, dlaczego jest taka, a nie inna.

A zagadka jest całkiem konkretna, bo w tle pojawia się ktoś, kto zabija wiedźmy. Co więcej, ofiary giną w niemagicznej części Warszawy, więc sprawa szybko zaczyna dotyczyć również Jagody. Oczywiście zostaje wciągnięta w wydarzenia, nawet jeśli wcale o to nie prosiła. Podobało mi się również to, że wokół niej pojawia się kilku męskich bohaterów, którzy niby nie okazują tego wprost, a jednak na swój sposób się o nią troszczą. Jagoda zdecydowanie nie potrzebuje wybawcy, ale fajnie było obserwować ludzi, którzy mimo jej dystansu próbują być obok.

Magdalena Kubasiewicz zdecydowanie jest jedną z moich ulubionych autorek polskiej fantastyki. Świetnie bawię się przy jej książkach i z chęcią sięgam po kolejne. Z jednej strony są to lekkie, dobrze napisane historie, które czyta się szybko i przyjemnie, a z drugiej – mają w sobie kilka warstw, dzięki czemu nie są jedynie prostą rozrywką, ale potrafią zaciekawić i wciągnąć. Na pewno niedługo sięgnę po kolejny tom tej serii.





  • Autor: Kubasiewicz Magdalena
  • Tytuł: Przysługa dla czarnoksiężnika
  • Cykl: Wilcza Jagoda #02
  • Wydawnictwo: Sine Qua Non
  • Liczba stron: 368
  • Premiera: 15 czerwiec 2022

10/03/2026

Co przyniesie "W biegu do marzeń" Zuza Kordel

Co przyniesie "W biegu do marzeń" Zuza Kordel



Do moich rąk trafiła historia Dominiki, ostatniej z czterech przyjaciółek. Po wcześniejszych historiach byłam ciekawa tej bohaterki, jej życia i trudności, z jakimi się mierzy. Z drugiej strony przypuszczałam, że może to być moje ostatnie spotkanie ze światem, który poznałam dotychczas. Czy autorka zaskoczy mnie w tym względzie? Tego jeszcze nie wiedziałam. Odrobinę odłożyłam lekturę w czasie, ale kiedy już się za nią zabrałam, błyskawicznie zapoznałam się z tą historią.

Dominika wydaje się szczęśliwa w związku z Michałem, którego poznała kilka miesięcy wcześniej. Ma pracę, w której się spełnia, i przyjaciółki, które są w stanie zrobić dla siebie wszystko. Wydawać by się mogło, że jej życie jest poukładane i spełnione, ale to tylko powłoka. Kobietę nękają demony przeszłości, tym bardziej że Michał wydaje się coś ukrywać. Nie przyjeżdża tak często i jest rozkojarzony. Dominika boi się szczerej rozmowy, a jej podejrzenia zaczynają rosnąć i tworzyć coraz większy mur.

Historia ostatniej z czterech przyjaciółek – Dominiki – nie jest częścią cyklu, a oddzielną historią, podobnie jak wszystkie poprzednie tytuły. Na pewno jednak nie zaszkodzi poznać losów wszystkich czterech przyjaciółek po kolei, bo bohaterowie pojawiają się we wszystkich historiach. Tym razem to Dominika gra główną rolę. Dopiero poznając jej przemyślenia i wspomnienia, można odkryć, jak dużym wyzwaniem są dla niej zaufanie i wiara w szczęśliwe zakończenie.

Dominika wydawała mi się najodważniejszą bohaterką, pewną siebie, samodzielną kobietą, która jest w stanie pokonać wszystkie przeszkody. Jak bardzo pozory mogą mylić. Zachowanie Michała sprawia, że niepewność bohaterki staje się coraz większa. Nie chce zwierzać się przyjaciółkom, dopiero przyparta do muru wyznaje prawdę. Z czasem sama zaczyna prowadzić śledztwo, które sprawia, że jeszcze bardziej nie rozumie zachowania partnera. Wtedy pojawiają się podejrzenia, a wraz z nimi coraz większy strach.

Wraz z bohaterką zastanawiałam się, co powoduje zachowaniem Michała, i chciałam czym prędzej odkryć rozwiązanie. Wiedziałam, że podejrzenia nie mogą okazać się prawdą, ale rozwiązanie, które zaprezentowała autorka, mnie zaskoczyło. Pokazała nie tylko nieznany mi świat, ale również postarała się przedstawić, jak pewne sytuacje mogą być odbierane przez otoczenie. Ten wątek, podobnie jak przeszłość Dominiki, z którą bohaterka mierzy się do tej pory, sprawiły, że książka okazała się bardzo ciekawa na poziomie emocjonalnym.

W historii Dominiki pojawia się też wiele elementów życia codziennego, w którym obecni są przyjaciele i ich rodziny. Mała Malina wnosi do tej historii wiele energii i dziecięcego punktu widzenia, a pomysły przyjaciółek na wyjazd do Włoch również mogą wywołać uśmiech na twarzy. Ta historia jest jak życie – słodka, gorzka, momentami trudna, ale przeplatająca się z chwilami radości.

Wszystkie cztery historie przyjaciółek są ciekawe i dobrze się je czyta. Każda z nich jest też zupełnie inna i porusza kwestie społeczne, na które zdecydowanie warto zwrócić uwagę. Trudno zdecydować, czy któraś z nich może być lepsza od pozostałych. Poruszają tak różne tematy, że chyba nie mogą ze sobą konkurować. Kwestie macierzyństwa, adopcji, emocjonalnego szantażu, brutalności w związku, traum z dzieciństwa, braku wiary w siebie i zaufania, a także śmierci i związanych z nią problemów są tymi trudniejszymi elementami. Jednocześnie każda z książek niesie ze sobą ogrom miłości i siostrzanych uczuć, marzenia, które trzeba spełnić, a także nadzieję na lepsze jutro.

„W biegu do marzeń” doskonale łączy się z poprzednimi historiami Anastazji, Patrycji i Hani. Jest też samodzielną historią o problemach, których nie można zakopywać pod dywan, a szczera rozmowa może wyjaśnić wiele nieporozumień i wątpliwości. Bardzo dobrze się ją czytało i wywołała we mnie sporo emocji. Na pewno nie będzie to ostatnia książka autorki, po którą sięgnę.




  • Autor: Kordel Zuza
  • Tytuł: W biegu do marzeń
  • Wydawnictwo: Emocje Plus Minus
  • Liczba stron: 288
  • Premiera: 26 sierpień 2026
Copyright © 2014 Książkowe Wyliczanki , Blogger