2/02/2021

9 rocznica bloga Książkowe Wyliczanki + urodzinowy konkurs

9 rocznica bloga Książkowe Wyliczanki + urodzinowy konkurs


9 lat!

Sięgając wstecz, mam dziś wrażenie, że prowadzę bloga już wiele lat. Nie pamiętam czasu, kiedy Książkowe Wyliczanki nie istniały.
Pierwszy post, który tak bardzo pamiętam, że względu na śmierć Wisławy Szymborskiej. Pierwsza współpraca z wydawnictwem Znak. Pamiętam, że byłam zaskoczona i zachwycona, kiedy dostałam maila z propozycją książki do recenzji, jeśli mnie pamięć nie myli, któregoś z tomu Malowniczego Magdaleny Kordel.
Z czasem pojawiły się profile w mediach: FB i Instagramie. Jednak to blog nadal sprawia mi najwięcej przyjemności, choć czasem zdarzało mi się go zaniedbać.

Kolejna piękna rocznica! 9 lat!


A teraz zapraszam na jeden z trzech konkursów. Do wygrania pakiet 3 pozycji: 


Konkurs trwa w dniach 02.02.2021 - 07.02.2021.
Żeby wziąć udział w konkursie wystarczy zgłosić chęć pod postem konkursowym.
Nagrodą są trzy tytuły, wszystkie pochodzą z mojej prywatnej biblioteczki: "Tiny Pretty Things" Sona Charaipotra, Dhonelle Clayton (egzemplarz recenzencki), "Dom na kurzych Łapach" Sophie Anderson oraz trzeci tajemniczy tytuł. 
Wyniki konkursu zostaną opublikowane w ciągu 5 dni od zakończenia konkursu.
Wysyłka możliwa tylko na terenie Polski. 

Zapraszam również na konkursy z dwoma pozostałymi pakietami na fanpage na FB oraz na Instargamie. 

Powodzenia!

1/31/2021

Jak wygląda "Stalowe niebo" Maria Paszyńska

Jak wygląda "Stalowe niebo" Maria Paszyńska

 

Trudne losy bohaterów z "Czaru białych nocy" miały dobiec końca, a jednak autorka dramatycznie rozdzieliła bohaterów pod koniec pierwszego tomu. Niedopowiedzenia, przeciwności losu i osoby, które przewrotnie robią wszystko, żeby rozdzielić Anastazję i Kazimierza nadal istnieją. Czy w Rosji za czasów Lenina bohaterom będzie dane wyjaśnić wzajemne nieporozumienia?

Anastazja trafia do więzienia, za sprzyjanie komunistom, co w dopiero odradzającej się Polsce jest dużym przewinieniem. Kobieta robi wszystko, żeby przetrwać ten trudny czas, jednocześnie myśląc o ukochanym, który nie wie nic o jej sytuacji. Kazimierz, po powrocie z kampanii przeciw Rosji 1920 roku, dowiaduje się, że Nuti go zostawiła, co sprawia, że pogrąża się w rozpaczy. W obu wypadkach swoje trzy grosze wtrąca Borys, który robi wszystko, żeby rozdzielić przyjaciela i przyrodnią siostrę. Bohaterowie zaczynają życie od nowa wierząc, że ta druga osoba odeszła. Ponownie spotkanie w Petersburgu, a właściwie Piotrogrodzie, ponownie wywróci do góry nogami, wydawałoby się, że poukładane życie bohaterów. 

Pierwszy tom tej historii zawładnął moją wyobraźnią, działo się tam naprawdę wiele, a upadek poprzedniego, wielowiekowego ustroju, opis działań ludzi i niebezpieczeństw, które się z tym wiązały, sprawiał, że od lektury ciężko było się oderwać. Teraz bohaterowie muszą odnaleźć się w nowym świecie, świecie bezklasowym, ideologicznym, choć już od pierwszych chwil widać, że nie wygląda on tak, jak głosiły to wcześniejsze hasła. Nadal są elity, nadal są osoby, które potrafiąc się ustawić w nowym porządku, są w stanie żyć wygodnie i dostatnio. 

Anastazja i Kazimierz są jak dwie strony medalu. Oboje pogrążeni w rozpaczy, muszą nauczyć się żyć od nowa. Anastazja po pobycie w więzieniu, wyjeżdża do Petersburga, gdzie zaczyna pracę w szpitalu i naukę na wydziale medycyny. Jako kobieta musi przezwyciężyć wiele stereotypów i znieść wiele ze strony mężczyzn, który nie oddadzą tak łatwo władzy nad pacjentami. Kobieta robi jednak wszystko, żeby pomagać i leczyć. Kazimierz załamuje się po odkryciu, że Anastazja go zostawiła. Gdyby nie Borys, który trzyma go przy życiu, Polak raczej by nie przeżył. Popadając w stan bezkresnej apatii wegetuje, trwając z dnia na dzień. 

Autorka pokazuje dwie osoby, które muszą poradzić sobie z życiem od nowa. Anastazja zdecydowanie lepiej wypada w tym rozrachunku, dlatego też z przyjemnością czytałam fragmenty o jej staraniach w Petersburgu, o wyborach, jakich dokonuje. Jej życie, choć pozbawione miłości, nadal jest intensywne i barwne. Natomiast Kazimierz frustruje. Właściwie cały czas tylko trwa, nie daje nic od siebie, czeka na to, biorąc to co życie mu oferuje. 

Tło historyczne, pierwsze lata komunistycznej Rosji, obraz rodzącego się społeczeństwa, jest wspaniale oddane przez pisarkę. Dzięki tak realistycznemu oddaniu rzeczywistości książkę czyta się z równą przyjemnością, jak tom pierwszy. Można powiedzieć, że Petersburg tamtych lat staje się prawie równorzędnym bohaterem. Równie ciekawym wątkiem jest medycyna, starania kobiet o naukę na uniwersytecie i możliwość otrzymania tytuły doktora. Mimo postępu, lekarze mężczyźni są zdecydowanie niechętni takiemu obrotowi strawy.

Na kartach powieści pojawia się również wątek wolnej nacjonalistycznej Ukrainy. Spotkania w Petersburgu były bardziej teoretyczne niż praktyczne, liczę jednak, że w kolejnym tomie będzie on bardziej rozwinięty.

"Stalowe niebo" pokazuje życie bohaterów w nowej rzeczywistości, jednocześnie rozdzielonych przez los. Każde z nich obiera inną drogę, ma inne marzenia i ideały. Anastazja zdecydowanie w tym tomie się wyróżnia i to jej losy z większą przyjemnością śledziłam. Zakończenie znów sprawia, że koniecznie staje się poznanie dalszych losów bohaterów. Mam nadzieję, że tom trzeci wyjaśni poucinane wątki, z cierpliwością będę więc na niego czekać. 


  • Autor: Paszyńska Maria
  • Tytuł: Stalowe niebo
  • Cykl: Wiatr od wschodu #02
  • Wydawnictwo: Książnica
  • Liczba stron: 416
  • Premiera: 30 wrzesień 2020




1/24/2021

Poznaj "Afrykański klucz" Iga Karst

Poznaj "Afrykański klucz" Iga Karst

Powieść, która zmusza do dedukcji, jest ciekawym doświadczeniem czytelniczym. Choć rzadko sięgam po tego typu tytuły, zdarzają się odstępstwa, które kończą się z różnym skutkiem. Niektóre okazują się kiepskim pomysłem, a przygoda z książką nie jest warta zapamiętania. Czasem jednak trafiam na tytuł, który do mnie przemawia, a jego lektura sprawia dużo przyjemności. W przypadku "Afrykańskiego klucza" stawiam na ten drugi wariant, a moje pierwsze spotkanie z twórczością Igi Karst stał się dopiero początkiem znajomości.

Elżbieta wraca z kolejnej afrykańskiej podróży, w trakcie której pomaga najuboższym mieszkańcom w kwestiach zdrowotnych. Tym razem jednak jest to ostatnia podróż lekarki, gdyż wykryto u niej raka. Kobieta wie, że musi dopiąć jeszcze kilka spraw przed zbliżającą się śmiercią. 
Kilka miesięcy później doktor Elżbieta zostaje znaleziona martwa we własnym mieszkaniu. I choć przy zaawansowanej chorobie nie wydaje się to podejrzane, to badania toksykologiczne każą wątpić w jej naturalną śmierć. Śledztwo w pobliskim komisariacie przejmuje Michał Orski, a pierwszą podejrzaną staje się córka kobiety. Magda, załamana po śmierci i matki i nie rozumiejąca podejrzeń, które się pojawiają, prosi o pomoc przyjaciółkę, mecenas Anitę Herbst. 

Kryminał zdecydowanie bardziej przypomina powieść detektywistyczną niż krwawy thriller, gdzie trup ścieli się gęsto, a bohaterowie gonią się z czasem. Wielbiciele tej ostatniej specyfiki nie zachwycą się tym tytułem. Jednak jeśli ktoś lubi dedukować, wraz z bohaterami szukać dowodów i składać je w całość, to powieść Igi Karst powinna zdobyć ich uznanie. Sama bardzo lubię powieści z nutą detektywistyczną, dlatego podczas lektury czułam się wyśmienicie. 

Akcja przedstawiona jest z perspektywy różnych osób, które próbują rozwikłać sprawę śmierci Elżbiety. Michał Orski, zostaje zmuszony do przejęcia śledztwa po swoim koledze, co powoduje dodatkowe problemy. Nieuporządkowane dokumenty i dowody wywołują w nim więcej pytań, niż przynoszą odpowiedzi. Magda, która czuje, że lada dzień policja przedstawi jej zarzuty, stara się zrozumieć, dlaczego ktoś miałby zabijać jej matkę. Wraz z przyjaciółką szuka prawdy, przegląda dokumenty i stare papiery. W międzyczasie niektóre osoby bliskie sprawy w dziwnych okolicznościach zostają od niej odsunięte. Ciężko w tym gąszczu znaleźć logikę, tym bardziej, że denatka i tak leżała już właściwie na łożu śmierci, po co było ją przyśpieszać. 

"Afrykański klucz" to niezbyt obfita powieść w której cały czas coś się dzieje. Bohaterowie poznają coraz to nowe fakty, które prowadzą ich w niezbadanych i czasami bardzo dziwnych kierunkach. Jest sprawa afrykańska, jest śmierć sprzed lat, tajemnice, których nikt wcześniej nie ujawnił. Akcja cały czas pędzi do przodu i to sprawia, że tę lekturę czyta się szybko, z przyjemnością i bez znużenia. Jest to drugi tom cyklu, ale nieznajomość wcześniejszej części w żadnym wypadku nie przeszkadza w lekturze. Sam zaczęłam przygodę z bohaterami dopiero w tym momencie. 

Trochę brakowało mi rozwinięcia samego rozwiązania, wcześniejszych tropów, które pokazałyby w jaki sposób bohaterowie doszli do takich, a nie innych konkluzji. Do końca pokazany był inny wątek tej sprawy, a tu nagle zwrot o sto osiemdziesiąt stopni. Ale jednocześnie takie zakończenie sprawiło, że wszystko zostało zamknięte w ciekawy sposób. 

Sami bohaterowie są sympatyczni, pokazują zwykłych ludzi, którzy mają własne życie, rodzinę i problemy dnia codziennego. Zarówno Michał jak i Anita, choć mocno zaangażowani w sprawę, nie stawiają jej na pierwszym miejscu. To jest jedynie praca, którą przyszło im wykonywać. 

"Afrykański klucz" to kryminał, który sprawia przyjemność podczas lektury. Sympatyczni bohaterowie, kilka poszlak i kierunków poszukiwania, niespodziewana odpowiedź, może trochę zaskakująca. Wszystko to sprawia, że czyta się szybko i z zainteresowaniem, wraz z bohaterami próbując ustalić, co tak naprawdę się stało. 




  • Autor: Karst Iga
  • Tytuł: Afrykański klucz
  • Cykl: Pensjonat Biały Dwór #02
  • Wydawnictwo: Szara Godzina
  • Liczba stron: 291
  • Premiera: 05 marzec 2020




1/20/2021

Co odkrywa "Kobieta w białym kimonie" Ana Johns

Co odkrywa "Kobieta w białym kimonie" Ana Johns


"Nie oceniaj książki, póki do doczytasz do ostatniej strony" - to motto jest idealnym oddaniem lektury, którą skończyłam i która wyzwoliła we mnie burzę emocji. Historia ta łączy dwa światy, pokazuje miłość i oddanie, a także wybory, które zadecydują o przyszłym życiu wielu osób. 

Naoko Nakamura wychowana w tradycyjnej japońskiej kulturze ma dopiero siedemnaście lat, kiedy poznaje i zakochuje się w amerykańskim chłopaku. I choć jej rodzina nie chce zaakceptować gaijina, dziewczyna robi wszystko, żeby przekonać najbliższych. Musi zmierzyć z tradycją i zasadami, które w Japonii istnieją od stuleci. Co jednak ma zrobić, kiedy cały świat staje przeciw niej? 
Tori Kavac spędza z ukochanym ojcem ostatnie chwile, zanim rak zabierze go na zawsze. Kobieta nie jest gotowa na jego odejście, a list, który ojciec każe jej przeczytać, zmusza ją do konfrontacji z przeszłością. Tori musi odkryć na nowo czym jest rodzina, w czym pomoże jej podróż do Japonii i poznanie historii, która miała miejsce w 1957 roku. 

Na początku lektury dwie oddzielne historie pokazują współczesną Amerykę i Japonię w II połowie lat pięćdziesiątych. W jednej kobieta musi uporać się ze stratą ojca, a także z nowym spojrzeniem na ukochanego rodzica po lekturze listu. Druga historia pokazuje młodą dziewczynę, która musi walczyć z całym światem nie mając znikąd pomocy. Obie są przejmujące, choć to co przeżywa Naoka bardziej mnie ciekawiło. Czy uda jej się przekonać rodziców, żeby zaakceptowali jej ukochanego i czy będzie szczęśliwe zakończenie tego związku. Właściwie prawie do końca nie wiadomo czy ta historia jest szczęśliwa i co Tori odkryje. A potem, nagle, zmienia się punkt widzenia i to wciska czytelnika w fotel. Okazuje się, że przez większość historii zwracałam uwagę nie na to, co trzeba. Ogrom żalu, smutki i złości, jaki wypływa z kart powieści zostaje jeszcze na długo po jej zamknięciu. 

Rodzina jest naszym fundamentem, na którym wznosimy ściany z naszych doświadczeń. A co dzieje się, kiedy ziemia przesuwa się pod stopami jak w moim przypadku? Ojciec, o którym myślałam, że go znam, stał się kimś innym. Rodzina, w której się wychowałam, nagle się rozrosła. Bez względu na nasz wiek coś takiego nas zmienia. 

Autorka tworząc tę historię opiera się na wielu prawdziwych historiach, w tym własnego ojca. Pokazuje jak najpierw amerykańska okupacja, a potem nadal przebywające w Japonii wojska marynarki wpłynęły na ten wschodnioazjatycki kraj. Jak wiele kobiet i mężczyzn zostało poszkodowanych. Jak wiele wycierpiały kobiety, dziewczyny i dzieci. Japonia, przez stulecia zamknięta na obce państwa, która w każdym aspekcie uważała się za lepszą, dodatkowo okupowana przez obce wojska, nie potrafiła zaakceptować mieszanych związków. Stany Zjednoczone, jeszcze chwilę wcześniej internujące swoich obywateli pochodzenia japońskiego, również nie były skore, żeby pozwolić na małżeństwa z obywatelkami tego kraju. Młodzi ludzie nie mieli możliwości walki. Ale nie tylko to można dostrzec w tej historii. Młodzi mężczyźni z dala od domu nie zawsze byli honorowi w stosunku do obywateli Japonii. To wywołało wiele tragedii, złamało życie kobietom. 

Czytelnicy, którzy nie miały wcześniej okazji poznać kultury Japonii i zasad, które nią kierują, a już szczególnie tych tradycji w bardziej historycznej odsłonie, mogą być zszokowani tym w jaki sposób żyło się jeszcze kilkadziesiąt lat temu. Podporządkowanie męskiemu członkowi rodziny, zazwyczaj ojcu, którego słowo było prawem, aranżowane małżeństwa, przechodzenie z własnej rodziny do rodziny męża. Kultura wschodnioazjtycka do dziś może być niezrozumiała przez wielu Europejczyków. Japonia, dodatkowo przez stulecia samoizolująca się i uważająca za kraj lepszy nawet od najbliższych sąsiadów, dodatkowo bardzo ciężko poddawała się okupacji w ówczesnych latach. Być może dlatego tak trudno zrozumieć niektóre zachowania. A nawet interesując się kulturą Japonii nie można zrozumieć, nie można dać pozwolenia na niektóre praktyki. 

Naoko jest pierwszoplanową bohaterką, to ona pokazuje swoją drogę, historię którą przeżyła i która doprowadziła ją do tego, jak zakończyła się ta książka. Młoda dziewczyna, która walczyła, choć nie miała możliwości, żeby wygrać. Cały świat był przeciw niej. To, co stało się z jej ukochanym jest w tym momencie drugorzędne, bardzo szybko znika on z pola widzenia, choć do końca zostaje w głowie pytanie "Dlaczego?". 

Nie można obarczyć odpowiedzialnością jednego kraju czy jednej kultury, tylko jeden gatunek. Ludzki. A głębokie rany powstałe w czasie wojny nie zagoją się w ciągu życia jednego pokolenia.

"Kobieta w białym kimonie" początkowo nie zapowiada, co przyniesie jej lektura. Ogromu emocji, która pojawia się wraz z poznawaniem kolejnych wydarzeń. Złości, niezrozumienia, żalu, smutku i tragedii, którymi jest obdarzona. Zderzenie dwóch tak różnych od siebie kultur. Miłość, która powinna przezwyciężyć każdy mur. I tych setek tragicznych żyć, które zostały ofiarami tamtych czasów.




  • Autor: Johns Ana
  • Tytuł: Kobieta w białym kimonie
  • Tytuł oryginalny: The Woman in the White Kimono
  • Wydawnictwo: Kobiece
  • Liczba stron: 384
  • Premiera: 20.01.2021






Recenzja napisana dla: 


Copyright © 2014 Książkowe Wyliczanki , Blogger