„Tętniące życie” Kim Ae-ran to historia Areuma, szesnastoletniego chłopaka cierpiącego na progerię. Z powodu niezwykle rzadkiej choroby jego ciało przypomina ciało osiemdziesięciolatka. Areum musiał szybko dojrzeć, ale mimo swojej przedwczesnej dojrzałości wciąż pozostaje nastolatkiem, który próbuje zrozumieć otaczający go świat. Chce poznawać nowe rzeczy, doświadczać życia, a jednocześnie wspierać swoich rodziców. Nie buntuje się jak typowy nastolatek. Mam wręcz wrażenie, że pod względem emocjonalnym jest znacznie dojrzalszy od swoich rodziców. Problemy z pamięcią, słuchem i wzrokiem dodatkowo utrudniają mu codzienne funkcjonowanie.
Rodzice Areuma sami byli jeszcze nastolatkami, kiedy pojawił się on na świecie. Oboje mieli zaledwie szesnaście lat, a ich związek od początku nie należał do łatwych. Nie brakowało również trudności w relacjach z rodzicami ojca chłopaka. Autorka pokazuje więc nie tylko życie z rzadką chorobą, ale również konsekwencje wczesnego rodzicielstwa i trudności, z którymi muszą mierzyć się ludzie, zanim zdążą sami dorosnąć. Choć rodzice kochają syna, każde z nich na swój sposób radzi sobie z jego chorobą. W dużej mierze próbują udawać, że wszystko jest w porządku.
Historia opowiadana jest z perspektywy Areuma. Chłopak nie chodzi do szkoły, nie ma przyjaciół, a jego najbliższym towarzyszem jest starszy sąsiad, mężczyzna około siedemdziesiątki. Samotność bohatera jest jednym z tych elementów, które mocno zwracają uwagę. Mimo trudnego tematu książka niesie jednak sporo ciepła i radości. Nie brakuje codziennych sytuacji, śmiechu i zwyczajnych chwil, które pozwalają spojrzeć na życie Areuma nie tylko przez pryzmat choroby.
Najwięcej emocji wzbudził we mnie wątek znajomości z młodą dziewczyną, która pisze do Areuma i opowiada mu o swojej chorobie. Chłopak zaczyna się w niej zakochiwać, a ta relacja staje się jego pierwszym zauroczeniem. Z czasem okazuje się jednak, że ta znajomość nie jest taka, jak początkowo mogłoby się wydawać. Ten wątek wnosi do historii dodatkowy wymiar i pokazuje, jak łatwo wykorzystać samotność oraz potrzebę bliskości drugiego człowieka.
Muszę przyznać, że choć historia Areuma dotyczy niezwykle trudnego tematu i jego los od początku budzi współczucie, nie wywołała we mnie tak silnych emocji, jakich się spodziewałam. Bohater wydaje się pogodzony ze swoim losem, nie próbuje się przeciwko niemu buntować. Jest tak dojrzały, że chwilami trudno pamiętać, że to przecież szesnastoletni chłopak. Być może ma to związek ze sposobem prowadzenia narracji i charakterystycznym dla koreańskiej literatury sposobem opowiadania o trudnych doświadczeniach. Nie oznacza to jednak, że książka nie daje powodów do refleksji.
Jest jeszcze epilog, który stanowi historię napisaną przez Areuma. Baśniowa opowieść o poznaniu się jego rodziców, przedstawiona w mocno erotyczny sposób, zupełnie nie pasowała mi do całości. Miałam poczucie, że ten fragment wyraźnie odstaje od reszty książki.
„Tętniące życie” to dla mnie jedna z tych historii, które bardziej docenia się podczas analizowania poszczególnych wątków niż w trakcie samej lektury. Początkowo nie porwała mnie tak, jak mogłabym oczekiwać po opowieści o chłopaku zmagającym się z tak rzadką chorobą. Kiedy jednak zaczęłam przyglądać się jej bliżej, dostrzegłam wiele tematów wartych uwagi: samotność, przedwczesną dojrzałość, trudne rodzicielstwo, potrzebę bliskości i różne sposoby radzenia sobie z cierpieniem.
Czy mi się podobała? Powiedziałabym, że była ciekawa, ale nie poruszyła mnie do głębi. Zostawiła za to sporo materiału do przemyśleń, a to również jest dla mnie ważne w literaturze.
- Autor: Kim Ae-ran
- Tytuł: Tętniące życie
- Tytuł oryginalny: 두근두근 내인생 (dugeundugeun naeinsaeng)
- Tłumaczenie: Łukasz Janik
- Wydawnictwo: Kwiaty Orientu
- Liczba stron: 292
- Premiera: 05 maj 2022


.jpg)
