7/26/2020

Czego dotyczy "Klątwa ruin" Magdalena Wala

Czego dotyczy "Klątwa ruin" Magdalena Wala

Lektura "Klątwy Ruin", to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki, które wypadło naprawdę późno patrząc na gatunek, w którym pisze. Cenię sobie książki historyczne, czy to ściśle powiązane z realnymi wydarzeniami, czy tylko osadzone w czasie, ale opisujące fikcyjne zdarzenia. Tym razem Magdalena Wala pokazuje okres wojny polsko-bolszewickiej i odczucia ludności związane z marszem Armii Bolszewickiej w kierunku stolicy. W tle pojawia się historia miłosna, tajemnica z przeszłości i delikatny element paranormalny. Jak sprawdziło się takie połączenie? 

Aniela, choć wywodzi się z chłopskiej rodziny, miała możliwość pobierania nauki i od pewnego czasu pracuje w dworze ziemiańskim jako panna do towarzystwa. Jej chlebodawczyni wytyka jej to na każdym kroku, ale dziewczyna postanawia zacisnąć zęby, odłożyć trochę pieniędzy i dopiero wtedy poszukać nowego zatrudnienia. Siostrzeniec właścicielki nic nie robi sobie z pochodzenia Anieli, szukając jej towarzystwa i wielokrotnie wywołując problemy. Gdzieś tam toczy się wojna, która powoli przesuwa się coraz bliżej dworu. Rafał Mielżyński jako żołnierz wyrusza powstrzymać zbliżającą się armię bolszewicką. Do dworu dociera coraz więcej uciekinierów ze wschodu, którzy mają w zanadrzu przerażające opowieści. 

Błyskawicznie się wciągnęłam, poznając świat zza pleców Anieli. Uboga dziewczyna, zatrudniona we dworze, nie mająca nic do powiedzenia, a jednocześnie wykorzystywana i tłamszona, jest główną bohaterką tej powieści. Autorka wplotła w historię pewną tajemnicę, w pewnym stopniu związaną z ruinami pobliskiego zamku i klątwą, która się w tym miejscu znajduje. Aniela poznaje historię tajemniczej Rudowłosej i ta historia mocno ją fascynuje. 

Historia osadzona jest w 1920 roku. Znacząca data zarówno dla polskiego państwa jak i dla jego mieszkańców. Nadciągająca armia bolszewicka początkowo brzmi niedorzecznie, ale wraz z uciekinierami ze wschodnich terenów Polski zaczyna się niepokój. Czy dotrą do nas? Czy historie o morderstwach, gwałtach, rabunkach są prawdziwe? Dopiero co odrodzone państwo miało nie lada problem, tym bardziej, że nie każda warstwa społeczna odczuwała przynależność narodową. A jeśli oni będą lepsi niż obecni panowie? Opowiadają o ziemi dla każdego. Autorka świetnie oddała nastroje panujące w dworze i okolicach. Oraz powstawanie kół i grup, które wspierały żołnierzy, szyły dla nich wyprawki, wspomagały finansowo. Niepokój zarówno o własne niebezpieczeństwo jak i o bliskich, którzy walczyli i często umierali na polu bitwy.
Wstrząsnął mną widok Warszawy chwilę przed sławną bitwą na przedpolu stolicy. Widok tak rzadki i nietypowy. Opustoszałe miasto, które czeka na wyrok. Co by się stało gdyby nie "cud nad Wisłą". Jak potoczyłaby się historia Polski? 

Tytułowa klątwa ruin jest równie istotnym elementem historii, choć gra jednak trochę drugie skrzypce. Legenda, która sięga czasów drewnianych warowni i rozbicia dzielnicowego brzmi tragicznie i ponuro. A jednak w jakiś sposób łączy się w ówczesnymi bohaterami i ich życiem. Ten element fantastyczny, trochę zepchnięty na bok, sprawia, że staje się jeszcze bardziej fascynujący. 

Istotną kwestią jest też pewna tajemnica związana z samą Anielą. Wydaje mi się jednak, że ten wątek został trochę za szybko rozwiązany i potraktowany po macoszemu. Szczególnie że właściwie wszystko wyjaśnia się na sam koniec historii i trochę wygląda to tak, jakby był to brakujący element, żeby tę historię właściwie zamknąć. Pomysł ciekawy, pokazujący pewne aspekty wsi i zabobony z nimi związane, ale zabrakło mi dłuższego rozwinięcia. 

"Klątwa ruin" to książka ciekawa i wciągająca. Zdecydowanie wyróżnia się przez osadzenie jej podczas wojny polsko-bolszewickiej, a tym samym nastrój grozy i oczekiwania, który bardzo wyraźnie wyłania się z kart powieści. Bohaterowie są różnorodni i wielowymiarowi, dzięki czemu zdobywają sympatie i antypatie czytelnika. Lekki wątek fantastyczny daje poczucie tajemnicy i zagadki. Wszystko to splata się w książkę, którą czyta się z przyjemnością.




  • Autor: Wala Magdalena
  • Tytuł: Klątwa ruin
  • Wydawnictwo: Książnica
  • Liczba stron: 298
  • Premiera: 15 lipiec 2020

7/08/2020

PATRONAT MEDIALNY "Miłość pod naszym niebem" Sylwia Kubik

PATRONAT MEDIALNY "Miłość pod naszym niebem" Sylwia Kubik


Brzozówka i jej mieszkańcy skradli moje serce zaraz na początku. Trudno mi było uwierzyć, że autorka wydała dopiero pierwszą książkę, bo wchodziło się w nią z łatwością, bohaterowie, mimo różnych charakterów, byli niezwykle sympatyczni i nie można było ich nie lubić, a całość historii, niezwykle spójna, napisana była językiem tak dopasowanym do tego typu historii, że ciężko było się od niej oderwać. Z niecierpliwością czekam na dalsze losy bohaterów. Całe szczęście Sylwia Kubik nie kazała swoim czytelnikom na długie oczekiwania i tak po niecałym roku od premiery debiutanckiej "Pod naszym niebem" na księgarnianych półkach można znaleźć "Miłość pod naszym niebem". 

Powrót do Brzozówki jest przyjemny, a bohaterowie wydają się dobrze znanymi przyjaciółmi. Ich życie powoli toczy się dalej, choć bywają chwile trudne, momenty zwątpienia i czas trudności. Na kartach powieści ponownie pojawi się rodzina Karoliny, Hani, wróci Helena i Stefan, do Brzozówki znów zawita Monika z synem, ale pojawi się także nowa bohaterka. U każdego dużo się dzieje, i choć wydawać by się mogło, że to spokojne życie, to ciężko nadążyć za niektórymi wątkami. A mimo wszystko autorce udało się wszystko połączyć w jedną ciekawą całość. Wydarzenia współczesne związane są z przeszłością, która sięga do czasów II wojny światowej. 

Autorka przenosi środek ciężkości z Karoliny, której historia w "Pod naszym niebem" była osią wydarzeń, dzięki czemu w tej chwili każdy z bohaterów staje się równoprawnym mieszkańcem Brzozówki. U każdego dzieje się naprawdę dużo, pojawią się wątki historyczne, próby pogodzenia się z życiem i przeszłością, trudności rodzinne, relacje miłosne, zazdrość i związki sąsiedzkie. Różnorodność bohaterów i ich problemów sprawiają, że nikt nie będzie się nudził podczas lektury. 

Sylwia porusza tematy różne, nie stroni również od tych trudniejszych i bardziej bolesnych. Pierwsza część pokazywała trudy macierzyństwa, a jednocześnie ogromną miłość, która się pojawia w rodzinie. Tym razem mam wrażenie, że bardzo wyraźnie odczuwa się kwestie rodzinnych powiązań, czasami niezrozumienia, braku akceptacji, ale też potrzeby pogodzenia się z przeszłością i prób odkupienia winy. 

Ponownie z kart powieści wyłania się obraz polskiej wsi, który zachęca do odkrywania małych miejscowości. Obraz ten jest przyjazny, obiecujący odnalezienie spokoju, zwolnienia od codziennego pędu i radość przyrody, która otacza mieszkańców i dopełnia obraz, który widzimy podczas lektury. Przyroda ta jednocześnie jest źródłem wielu darów, po które sięgają mieszkańcy i które mogą być inspiracją po skończeniu książki. 

Po raz kolejny lektura była samą przyjemnością a jej zakończenie sprawiło, że mam ochotę na więcej i z nadzieją czekam na kontynuację, licząc że autora nie każde na nią długo czekać. Sylwia pokazuje, że świetna powieść obyczajowa przedstawia zwykłe życie, z jego wzlotami i upadkami, codziennym życiem bohaterów, ale jednocześnie porusza wiele życiowych tematów, które znamy ze swojego podwórka. "Miłość pod naszym niebem" wywołuje śmiech, łzy, wzruszenie i złość, to lektura, przy której nie da się nudzić, a jej bohaterowie to w większości pokrewne dusze. Takie książki warto czytać, trzeba polecać i promować. 
Jestem niezwykle dumna, że mam możliwość objęcia jej patronatem medialnym. 




  • Autor: Kubik Sylwia
  • Tytuł: Miłość pod naszym niebem
  • Wydawnictwo: eSPe
  • Liczba stron:  360
  • Premiera: 26 czerwiec 2020

 



6/24/2020

Odkryj "Czas białych nocy" Maria Paszyńska

Odkryj "Czas białych nocy" Maria Paszyńska

Początek XX wieku niósł ze sobą wiele burzliwych zmian, które wielokrotnie przewartościowały życie. Niektórzy ludzie poświęcali się dla głębszych ideałów, walczyli o wolność, umierali za nią, lecz większość pragnęła szczęścia i spokoju. W czasach Wielkiej Wojny, która objęła całą Europę, życie bywało niezwykle trudne. Rosja w tym czasie zmagała się z początkami czerwonej rewolucji i upadku dotychczasowego ustroju. To powodowało wiele niezwykle brutalnych momentów. W tym świecie przyszło żyć dwójce bohaterów, których losy przeplatają się z historią. 

Kazimierz, za namową ojca wyjeżdża na studia do Petersburga, wiodąc tam życie ciekawe i zróżnicowane. Nowo poznany Borys, stając się przyjacielem Polaka, daje mu możliwość dostatniego i barwnego studenckiego życia. Gdzieś na progu pojawia się wojna, lecz młodych ludzi niewiele ona obchodzi. W Petersburgu Anastazja buduje nowe życie, uciekając przed przeszłością, gdzie trafia pod opiekę sióstr zakonnych. Losy Kazimierza i Anastazji stykają się w jednym momencie i młodzi powoli poznają się coraz bardziej. Dziewczyna, pełna oporów i obaw stara się trzymać Kazimierza na dystans. Tym bardziej, że popiera ona ideę rewolucji, tymczasem młody Polak nie jest zainteresowany ustrojem niewolącego go państwa. Powoli wojna zaczyna pojawiać się w życiu wszystkich, a spotkanie Anastazji i Borysa odkryje stare, niezagojone rany. 

Autorka zabiera czytelnika do Petersburga chwilę przed wojną, oraz podczas jej trwania, kiedy widać powolne konanie starego świata. Znamy historię, więc wiemy jak zakończą się losy cała Mikołaja II i jego najbliższych, wiemy też jaki ustrój zapanuje w państwie. Podczas lektury, dzięki Anastazji i Kazimierzowi, możemy poznać losy ludzi mniej znanych, tych zapomnianych przez świat. Główni bohaterowie biorą udział w życiu codziennym, pracują, walczą, czekają i wierzą w lepszą przyszłość. I choć Kazimierz i Anastazja i ich losy są osią książki, to miejsce i czasy w jakich żyją, stają się doskonałym tłem powieści. Pisarka oddaje idealnie klimat tamtych czasów, spojrzenie na wydarzenia, nagłe zmiany w nastrojach. 

Anastazja i Kazimierz wywodzą się z zupełnie innych środowisk, mają inne spojrzenie na świat, a jednak ich spotkanie, a potem kontynuacja znajomości, sprawiają, że coraz bardziej otwierają się na drugą osobę. To piękna historia miłości, która stara się pokonać przeszkody i trwać razem. Nie zawsze się to udaje, wielokrotnie życie weryfikuje przywiązanie bohaterów. Zresztą Nuti i Kaza nie są samotnymi wyspami, inni również nie zawsze pozytywnie podchodzą do ich związku. 

Nie pytając o nic, Anastazja wspięła się na palce i bez uprzedzenia pocałowała go w usta. Był to delikatny pocałunek przywodzący na myśl muśnięcie skrzydeł motyla. Nie było w nim nic z namiętnych pieszczot, których nieraz już doświadczył podczas swoich licznych podbojów miłosnych. Tamte zdążyły mu już po prawdzie spowszednieć. Ten zaś był ożywczy i świeży jak kropla rosy strząśnięta z liścia przed świtem, nade wszystko zaś zaskakujący. 
Maria Paszyńska napisała powieść, która mnie zachwyciła. Zabierając się za tę lekturę, nie wiedziałam, że tak trudno będzie się od niej oderwać, a kończąc ją miałam łzy w oczach i żal do bohaterów, niesamowicie wielki żal. Po raz kolejny dałam się porwać do świata, stworzonego przez pisarkę i zupełnie tego nie żałuję. 

Książki, takie jak "Czas białych nocy" trudno recenzować, bo oddanie emocji pojawiających się podczas lektury, prawie nigdy się nie udaje. A po jej skończeniu człowiek się zastanawia, co tak naprawdę sprawiło, że czytało się ją z przyjemnością i czeka się na więcej. Tutaj z pewnością jest to świetne oddanie tła, spacer ulicami Petersburga, przemiany jakie w tym czasie się pojawiają, ale również wplecenie w powieść postaci historycznych, które przemykają w drugim planie. Główni bohaterowie, postacie barwne, charakterne, z różną przeszłością i podejściem do świata. A to wszystko łączy świetna historia, z jednej strony naturalna, z drugiej ujęta w sposób, że ciężko oderwać się do ostatniej strony. Autorka już raz zdołała porwać mnie do swojego świata, podczas lektury "Owocu granatu", tym razem jestem jeszcze bardziej zachwycona powieścią, która pokazuje koniec pewnej epoki. 

Tamten, jak się wówczas wydawało Sawickiemu, bajkowy świat balów, przedstawień, szykownych kreacji, kryształów, muzyki, wachlarzy ze strusich piór, pereł, jaj Faberge kryjących w sobie coraz to nowe i bardziej zachwycające niespodzianki, jawił mu się teraz jako ten odległy, że niemal nierzeczywisty. Dziś nie było na co popatrzeć, zaglądając w okna. Wszystkie były ciemne. Ludzie oszczędzali, modląc się, by zdołali dotrwać do końca tej strasznej zimy. 

"Czas białych nocy" to lektura która wciąga i pochłania od pierwszych stron. Wraz z bohaterami poznaje się świat, a jednocześnie dopinguje ich w wyborach. Gdzieś w głowie tkwi myśl, że to dopiero początek, a bolszewicy mogą zniszczyć ten powstały świat. Koniec zaś sprawia, że nie można się otrząsnąć i zostaje z setką pytań. Takie książki zdecydowanie chcę czytać.  

  • Autor: Paszyńska Maria
  • Tytuł: Czas białych nocy
  • Seria: Wiatr ze wschodu #01
  • Wydawnictwo: Książnica
  • Liczba stron: 408
  • Premiera: 03 czerwiec 2020


6/18/2020

Kiedy znajdziesz się "W blasku słońca" Magdalena Kordel

Kiedy znajdziesz się "W blasku słońca" Magdalena Kordel


Magdalena Kordel po raz pierwszy w swoich książkach wyrusza poza Polskę. Słoneczna Toskania staje się tłem historii dwóch kobiet, które próbują poukładać sobie życie. Byłam bardzo ciekawa, czy pisarce wyjdzie na dobre ta podróż, a lektura tego tytułu będzie przyjemnością. Już wiem, że to idealna lektura na lato, bo choć autorka porusza również trudniejsze tematy, to całokształt wpasowuje się idealnie w klimaty jej wcześniejszych książek. 

Malownicza Toskania staje się miejscem spotkania dwóch bohaterek. Ale zanim do niego dojdzie, muszą ruszyć mało uczęszczanym szlakiem, bocznymi ścieżkami, które zaprowadzą je do początku czegoś nowego. Nicoletta przeżywa naprawdę trudne chwile po śmierci męża, dlatego postanawia poszukać wytchnienia w Wenecji, którą zna z młodości, oraz w domu babci w Toskanii. Lela w Paryżu przeżywa rozstanie. Jej temperamentny charakter nie pozwala na spokój, szczególnie że jej były pracuje w tej samej redakcji. Żeby nie doszło do najgorszego zostaje wysłana do Włoch, aby zrobić reportaż. Dwie zupełnie obce kobiety w słonecznej Toskanii. 

Wciągnęłam się od pierwszych chwil, choć na początku nie było słonecznie i radośnie. Nicoletta pojawia się w osnutym mgłą Positano, gdzie mieszka sama w domu po śmierci męża. Lela spędza czas w Paryżu, lecz mimo że jest to miasto miłości, to właśnie tam jej związek się kończy. Kobiety znajdują się na różnych etapach życia, są zupełnie inne i przeżywają rozmaite rozterki życiowe. Jednak powoli ich losy się splatają, żeby ostatecznie wylądować w Toskanii. 

Nie do końca wiedziałam czego się spodziewać, ale autorka po raz kolejny nie zawodzi. Świetny styl Magdy, doskonale stworzone postacie i ich historie sprawiają, że od pierwszych stron nie można się oderwać od tej książki. Jest smutno, momentami komicznie, codzienność splata się tu z trudnymi momentami, a z tego tygla rodzi się doskonała historia. 

Magdalena Kordel ma niezwykły dar opisywania miejsc, który sprawia, że czytelnik czuje się, jakby tam był. Razem z bohaterkami podróżowałam po Paryżu, Polsce, ale przede wszystkim po Wenecji i Toskanii. Każde z tych miejsc miało swoją niepowtarzalną aurę, każde przyciągało innymi elementami. 

Po porannej kawie szła na plac Świętego Marka i wchodziła na szczyt dzwonnicy. W zamyśleniu patrzyła stamtąd na czerwień dachów, lśniące w promieniach słońca kopuły świątyń, migoczącą zwodniczo wodę. Widok, który kontemplowali wszyscy turyści, wspinający się mozolnie na wieżę. Ale oni zazwyczaj, w przeciwieństwie do niej, nie spędzali tu zbyt dużo czasu. Omiatali wzrokiem rozciągający się przed nimi pejzaż, robili zdjęcia i gnali dalej. Nicoletta natomiast za każdym razem wyławiała coraz więcej szczegółów. Zaplątane niteczki kanałów, błyski słoneczne złowione w tafle okiennych szyb konkretnych budynków, mosty i mosteczki przecinające wodną taflę.
Po raz kolejny przekonałam się, że można pisać o trudniejszych tematach w sposób naturalny i nie patetyczny. Naprawdę ciężka depresja Nicoletty była wyraźna przez większość książki, mogła doprowadzić do tragedii. Było mi żal bohaterki i po cichu jej kibicowałam, mając nadzieje, że w końcu odnajdzie nową drogę w życiu. Cały czas jednak jej historia, choć tragiczna i smutna, była ciekawa i była idealnie wpasowana w tę książkę, która ma znamiona "lekkiej i przyjemnej" lektury. 
 
"W blasku słońca" to idealna książka na lato. Choć porusza trudne tematy i nie zawsze jest miło, to po jej zakończeniu ma się przed oczami piękną Toskanię: powietrze pachnące słońcem, gaje oliwne, winnice, stare domy położone w wzgórzach i gadatliwych Włochów. Właśnie taki obraz został mi po zamknięciu ostatniej strony i uczucie szczęścia i spełnienia. To idealna lektura na upalne ciepłe dni, które do nas nadchodzą. 





  • Autor: Kordel Magdalena
  • Tytuł: W blasku słońca
  • Wydawnictwo: Znak
  • Liczba stron: 460
  • Premiera: 17 czerwiec 2020


5/23/2020

Jeszcze chwilę "Zaczekaj na miłość" Ilona Gołębiewska

Jeszcze chwilę "Zaczekaj na miłość" Ilona Gołębiewska


Po każdy kolejny tom związany z Lipowym Wzgórzem sięgam z przyjemnością, wiedząc że poznam historię kolejnej z pań Horczyńskich. Tym razem byłam niezwykle ciekawa, bo przecież mogłam zagłębić się w świat Klary, która od lat była znaną twarzą mody, spędzając wiele czasu na wybiegach. Byłam ciekawa, co skłoni ją do powrotu, jakie losy zaserwuje jej pisarka i czy ta historia będzie równie wciągająca, jak poprzednie? 

Klara nie spodziewa się ciosu, jaki przyjdzie jej przyjąć w Paryżu. Po pierwszym przychodzi następny, który ostatecznie pokonuje bohaterkę. Załamana i samotna, postanawia wrócić do Polski, gdzie będzie mogła zapomnieć o tych wydarzeniach. Dzięki babci Anieli i pobytowi na Lipowym Wzgórzu powoli wraca do życia. Postanawia powalczyć o szczęście i przyszłość. Na jej drodze staje Jakub, a ich pierwsze spotkanie jest niezwykle burzliwe. Tajemnica rodzinna, którą przypadkiem odkrywa, ponownie zmusza ją do zastanowienia się nad więzami krwi, które zostały zerwane wiele lat wstecz. Czy Klara poukłada sobie życie i zdobędzie szczęście? 

Muszę przyznać, że długo zbierałam się, żeby sięgnąć po ten tytuł. Teraz wiem już, że to był błąd, bo wystarczyło kilka stron, żebym błyskawicznie wciągnęła się w historię Klary, stając się jej obserwatorką. Ilona Gołębiewska przedstawia trzecią kobietę z rodu Horczyńskich. Tym razem jest to najmłodsze pokolenie, wnuczka Anieli i starsza córka Sabiny.  

Największym atutem tej książki jest świetne rozplanowanie wydarzeń, tak, że w życiu Klary wiele się dzieje na różnych frontach, a jednocześnie nie czuć przesytu. Podoba mi się to, że nie ma jednego wyraźnego motywu. Pojawiają się tu plany na przyszłość, studia, praca, uczucia oraz problemy rodzinne, które pozwalają poznać Klarze rodzinę swojego ojca. Wokół klary pojawiają się postacie nowe, ale również znani bohaterowie, z własnymi problemami i życiowymi kwestiami. To wszystko sprawia, że ma się wrażenie powrotu do dobrze znanych przyjaciół, a jednocześnie jest spory powiew świeżości w postaci głównej bohaterki. 

Ta książka jest niezwykle życiowa i realistyczna. Wydarzenia i odczucia bohaterów są tak bardzo prawdziwe, że chciałoby się po raz kolejny zapytać co dziś porabia Aniela, Klara, Emil czy Kalina. Problemy, jakie stawia przed Klarą pisarka sprawiają, że dziewczyna boi się zaufać mężczyźnie, a Jakub musi starać się naprawdę mocno, żeby ją do siebie przekonać. Uczucie pokazane w tym tomie jest niezwykle romantyczne, a mężczyzna, który robi tak wiele, żeby zlikwidować barierę między sobą a kobietą, która jest dla niego ważna, nie zdarza się często. Również motyw rodziny ojca Klary jest ciekawy i wprowadza wiele emocji w ten tytuł. Nowi bohaterowie okazują się bardzo barwni, a każdy z nich ma własne problemy, z którymi musi się zmierzyć. Wszyscy razem są bardzo ciekawą grupą. 

Tym razem muszę zwrócić też dużą uwagę na okładkę, która niesamowicie mi się podoba i jeszcze bardziej sprawia, że chce się sięgnąć po ten tytuł. Wszystkie trzy tomy tworzą dzięki okładkom barwny i spójny komplet. 

Ilona Gołębiewska tworzy ciekawe historie, po które sięga sie z przyjemnością. Bohaterowie, którzy pojawiają się na kartach jej powieści to sympatyczne osoby, a jednocześnie wielu z nich skrywa problemy, z którymi musi się zmierzyć. Historie są prawdziwe, a jednocześnie przepełnione wieloma emocjami. To książki, które warto poznać. "Zaczekaj na miłość" w niczym nie odstaje od poprzednich tytułów, a mam wrażenie, że nawet jest odrobinę lepszą pozycją, co zdecydowanie pokazuje, że autorka z każdą kolejną książką rozwija swój warsztat i wyobraźnię. 

  • Autor: Gołębiewska Ilona
  • Tytuł: Zaczekaj na miłość
  • Seria: Dwór na Lipowym Wzgórzu #03
  • Wydawnictwo: Muza
  • Liczba stron:  480
  • Premiera: 29 styczeń 2020

5/08/2020

Przedpremierowa recenzja Patronacka "Diabelski hrabia" Melisa Bel

Przedpremierowa recenzja Patronacka "Diabelski hrabia" Melisa Bel


Książki osadzone w historii od zawsze mnie fascynowały, jakby się głębiej przyjrzeć to nie ważne, czy były to rzeczywiste czasy historyczne, czy zapożyczone na potrzeby fantastyki, przygody lub innego gatunku. Romanse również sprawiają mi większą przyjemność, kiedy dzieją się niekoniecznie dziś. W czasach studenckich zaczytywałam się w romansach historycznych, resetując się w wakacje po cięższych tematycznie lekturach. Nadal jest to gatunek, który sprawia mi wiele radości. Informacja o debiucie Melisy Bel, która zdecydowała się osadzić swoją historię w czasach pięknie ubranych dam i dystyngowanych dżentelmenów od razu zwróciła moją uwagę. Musiałam ją przeczytać i powiem Wam, że było warto. O czym jest ta książka i dlaczego po nią sięgnąć już za chwilę. 

Jocelyn wychodzi za mąż za przystojnego i wspaniałego Edwarda i staje się lady Ashton. Jej małżeństwo nie trwa długo, po latach zostaje sama i z długami, które zaciągnął jej zmarły maż. Ostatnią wolą małżonka było, żeby szukała pomocy u jego kuzyna, hrabiego Winstona. Już od dziecka wycofany w towarzystwie, po latach mienia się on w pochmurnego, przerażającego mężczyznę. Jednak Jocelyn nie ma wyjścia, a przyjazd do rezydencji staje się początkiem wydarzeń, które we wszystkich jej uczestnikach wzbudzą wiele emocji. Między Jocelyn, a hrabią gromadzi się dziwne napięcie. Pojawia się również pewien baron, który postanawia oddać wszystko kobiecie, która wydaje mu się idealną kandydatką na żonę. 

Już pierwsze strony sprawiły, że wciągnęłam się w całą historię. Ciemna, deszczowa noc, samotna kobieta podróżująca do miejsca, które ma jej dać odrobinę wytchnienia po ostatnich trudnych chwilach. Bardzo szybko Jocelyn pokazuje jednak, że nie jest biedną, skrzywdzoną kobietą. Jej poczynania wzbudzają uśmiech, a sama bohaterka zyskuje sympatię. Zupełnie inaczej prezentuje się tytułowy hrabia, który wydaje się niezwykle cynicznym, a momentami okrutnym osobnikiem. Zderzenie ze sobą bohaterów, których łączą również wydarzenia z dzieciństwa, staje się początkiem bardzo ciekawej, wielobarwnej powieści. Autorce udało się wejść w psychikę bohaterów, którzy wiele zyskują przy bliższym poznaniu, a jednocześnie można lepiej zrozumieć ich spojrzenie na świat i sposób działania. 

Początkowo najbardziej bałam się, czy pisarce uda się przedstawić ówczesny świat i konwenanse, które się z nim łączą. To zawsze jest osią historii, tylko wiarygodne wydarzenia i reakcje bohaterów, którzy muszą się trzymać standardów, które w tamtym świecie istniały, mogą spowodować, że książka nie będzie powodowała problemów. Całe szczęście w tym wypadku historia od początku sprawia pozytywną niespodziankę. Są konwenanse, są pewne postępowania bohaterów, które wynikają z przyjętych reguł, a to wszystko jest podwaliną do historii pełnej pasji, namiętności, nieporozumień, cierpienia i pięknych uczyć. 

Autorka zdecydowała się na dość klasyczny zabieg, których początkowo może się odrobinę kojarzyć z motywem pięknej i bestii, jednak sposób, w który przedstawiła bohaterów, ich relacje, rozwijające się szybko, ale jednak odpowiednio wyważone sprawiają, że historia tchnie świeżością. Żeby dodać odrobinę smaku w pewnym momencie na arenie wydarzeń pojawia się ten trzeci, idealny mężczyzna, który czeka tylko na jedno słowo, żeby rzucić bohaterce cały świat pod nogi. Chyba jednak zawsze marzymy o mężczyźnie lekko niedostępnym, który może wzbudzać lęk ale i fascynację, dlatego bohaterka ma ciężką drogę przed sobą. 

Jak to w takich historiach bywa, bohaterowie długo nie potrafią odkryć swoich prawdziwych uczuć. Odbierają je zupełnie inaczej,  biją się z myślami, a to wszystko prowadzi do wydarzeń i sytuacji, które wywołują niezwykle wiele emocji. Autorce udało się świetnie je oddać, dlatego podczas lektury również czytelnik wpada w różne nastroje i próbuje dojść do ładu z własnymi wrażeniami. Tak naprawdę to właśnie uczucia są podstawą tej historii, gdyby nie ta niezwykła huśtawka, wydarzenia biegły by jedne po drugich bez większych komplikacji. 

Nie można zapomnieć również o piórze autorki. Sam styl szybko pozwala wciągnąć się w historię, odkryć jej piękno i cieszyć się z wydarzeń, które rozgrywają się tuż za rogiem. To chyba dzięki niemu tą książkę niemal połyka się za jednym podejściem. Lekki, przyjemny język dopełnia lektury. Nie czuć zupełnie, że w końcu "Diabelski hrabia" to debiut literacki pisarki. Bardzo dobrze rokuje to na przyszłość.

"Diabelski hrabia" to wciągająca lektura, która pod płaszczem prostej i przyjemnej historii pokazuję demony, które dręczą człowieka. Pozwala odkryć plątaninę uczuć, wywołujących gamę emocji podczas lektury. Może również przenieść nas w odrobinę zapomniany świat konwenansów i drabiny społecznej z wszystkimi jej jasnymi i ciemnymi stronami. Dwoje bohaterów, którzy zostali przez los ze sobą związani, w pierwszej chwili nie pozwala liczyć na szczęśliwe zakończenie. Po drodze zresztą musi się wiele wydarzyć, żeby skończyło się właściwie.  A początkowo to tylko historia kobiety, dwóch mężczyzn i... kota!

  • Autor:  Bel Melisa
  • Tytuł: Diabelski hrabia
  • Seria: Niepokorni #01
  • Wydawnictwo: Własne wydanie
  • Liczba stron: 354
  • Premiera: 10 maj 2020

3/30/2020

Co przedstawia "Okno z widokiem" Magdalena Kordel

Co przedstawia "Okno z widokiem" Magdalena Kordel

Czytanie kolejnej recenzji książki autorki, o której piszę w samych superlatywach może być męczące. Wyobraźcie sobie jak pisze się taką recenzję, po raz kolejny powtarzając te same argumenty i podsumowując w tym samych superlatywach. Dlatego też cieszę się, że tym razem mogę Was odrobinę zaskoczyć. Może nie będzie to zupełnie przeciwstawna ocena, ale trochę pomarudzę, żeby nie było za różowo. Tym bardziej, że po lekturze tej książki, znam cały dotychczas wydany dorobek Magdaleny Kordel. 

Róża od lat żyje i pracuje w wielkim mieście, jednak kiedy życie rzuca jej kłody pod nogi wraca w znane jej miejsca z dzieciństwa. Odwiedziny Malowniczego, babci i znajomych kątów wywołuje wiele pytań. Bohaterka trafia idealnie, żeby  podjąć walkę z podstępnym inwestorem. Kobieta wraz z proboszczem, burmistrzem i profesorem z uczelni robi wszystko, żeby zachować miejscowe zabytki i nie pozwolić na budowę. A przy okazji chce zachować swoje wspomnienia z dzieciństwa, które mocno łączą się z św. Antonim i diabłem. 

Tym razem nie jest to bezpośrednia kontynuacja wydarzeń z trzech tomów Uroczyska. I choć pojawia się Malownicze, a nawet pensjonat i Maja, to są to miejsca i osoby drugoplanowe. Tym razem historię opowiada Róża, a wydarzenia kręcą się koło rozstajów dróg i kapliczki ze świętym Antonim. 

Bardzo mi się podobała ta historia. Czytało się ją jak dobrą powieść przygodową. Z ciekawością śledziłam losy bohaterki i jej najbliższego otoczenia i byłam ciekawa jak potoczy się akcja i czy uda się przechytrzyć kupca i jego pokrętne plany. 

Głowna bohaterka to młoda kobieta, która momentami ma chyba trochę pstro w głowie, ale w tym wszystkim jest bardzo sympatyczna i przekonująca. Podejmuje różne decyzje, niektóre właściwe, ale często również nie do końca. Róża jest doktorem archeologii i to wykopaliska zajmują sporą część tej książki. To bardzo ciekawy smaczek dla osób, które interesują się historią. 
Do Malowniczego dociera też grupa studentów na prace badawcze oraz profesor, który momentami jest bardzo oderwany od życia. Cała ekipa wprowadza wiele pozytywnej energii i sprawia, że historia jest mocno różnorodna. Autorka stworzyła kilka sytuacji wywołujących śmiech i niedowierzanie. 

Warto zwrócić uwagę na babcię bohaterki i jej chłopaka, którzy stanową bardzo ciekawą i zgraną parę, a jednocześnie tak bardzo różnią się od tych klasycznych babć i dziadków, których znamy. 

To wszystko sprawiło, że "Okno z widokiem" czyta się z ciekawością, lektura przecieka między palcami, a ostatecznie odkładamy książkę z uśmiechem. I byłaby to kolejna pozycja, do której nie miałabym zastrzeżeń, gdyby nie ostatnie kartki tej powieści i wątek romantyczny, który jest stworzony trochę na siłę. Wiem, autorka pisała na początku, że ciężko jej zamknąć powieść bez szczęśliwego zakończenia, ale w tym wypadku jest to naciągane.

"Okno z widokiem" to pozycja lekka, przyjemna, bardzo obyczajowo-przygodowa. Pozwoli wrócić do Malowniczego, ale odkryć je z trochę innej strony, przez innych bohaterów i ich historie. Gdyby nie lekki zgrzyt na końcu, byłaby to powieść idealna. A tak powiem, że jest bardzo dobra i z pewnością trafi do wszystkich osób, które lubią tego typu lekturę. 





  • Autor: Kordel Magdalena
  • Tytuł: Okno z widokiem
  • Seria: Uroczysko
  • Wydawnictwo: Znak
  • Liczba stron: 368
  • Premiera: 27 styczeń 2020

3/27/2020

Kim są "Uskrzydleni" Joanna Parasiewicz

Kim są "Uskrzydleni" Joanna Parasiewicz

Czasy pierwszych lat XX wieku i okres I wojny światowej są zazwyczaj pomijane we współczesnych książkach. Pisarze skupiają się na latach późniejszych, traktując końcowy okres zaborów w Polsce i czasy wojny po macoszemu. Dlatego też kiedy tylko zobaczyłam zapowiedź książki Joanny Parasiewicz, wiedziałam, że muszę przyjrzeć się jej bliżej. Jak wypadł ten debiut pisarski? 

Początek XX wieku, świat balonów i zeppelinów. Pierwsi śmiałkowie, którzy marzą o lotach samolotami, dla społeczeństwa są szaleńcami. Wśród nich znajduje się Kosita Orow, który od najmłodszych lat marzy o przestworzach. W dworze na Miodogórzu mieszka Fifi, której wielkim marzeniem jest tworzyć nowe odmiany róż w przy dwornych szklarniach. Wielkie plany i spokojne życie przerywa Wielka Wojna, która zmieni oblicze znanego świata. 

Świat tak bardzo różny od współczesnego, bardzo kosmopolityczny, ze względu na podział ziem polskich. Wśród niego marzenia dwojga młodych ludzi. Autorka pokazuje zaparcie i determinację w dążeniu do celu, uczucia, które się pojawiają, jak również losy świata, które mocno wpływają na bohaterów. 

Historia lotnictwa, pierwszych śmiałków, którzy ryzykowali życie, aby udoskonalać kolejne maszyny, to wszystko opisane jest w sposób wciągający i ciekawy. "Uskrzydleni" to pierwsza książka, w której zetknęłam się z tym tematem i muszę przyznać że mnie urzekł. Kosii udaje się spełnić swoje marzenie, uczy się latach i odkrywa nowe maszyny, a z czasem jest zmuszony walczyć na froncie w walkach powietrznych. 

Jednocześnie autorka opowiada o latach dziesiątych, kiedy to kończy się pewna epoka. Ostatnie lata zaborów, Austro-Węgry, potęga europejska w chwili upadku. Trójprzymierze i Trójporozumienie. A w tym wszystkim życie zwyczajnych ludzi. Żołnierzy, ginących tysiącami w okopach, rannych, kalekich, z objawami szaleństwa. Życie cywili na ziemiach, gdzie przetaczają się wojska - kozackie, cesarskie. Codzienne życie w niepewności. 

Jednocześnie nie czuć, że to debiut pisarski. Językowo jest  to książka naprawdę dobra, fabuła jest ciekawa i różnorodna. Bohaterowie, bardzo barwni, są postaciami z krwi i kości. 

Z pewnością nie jest to powieść pozbawiona wad, ale autorka potrafi snuć ciekawe historie, dobrze łączy wątki, wplata postacie poboczne, które często zyskują możliwość opowiedzenia swoich historii. Dzięki Kostii akcja toczy się na przestrzeni większości Europy, a przywiązanie Fifi do ziemi i dworu, pozwala odkryć zmiany, jakie tam zachodzą na przestrzeni lat. 

Lektura tej książki sprawiła mi dużo przyjemności, pozwoliła odkryć nieznane wcześniej historie, uzupełnić swoją wiedzę. Jest to przede wszystkim powieść historyczna, z pewną dozą obyczaju i romansu, choć autorka rzadko styka bohaterów ze sobą. Z chęcią poznam inne książki, które wyjdą spod ręki Joanny Parasiewicz. 


Recenzja napisana dla: 






  • Autor: Parasiewicz Joanna
  • Tytuł: Uskrzydleni
  • Wydawnictwo: Novae Res
  • Liczba stron: 392
  • Premiera: 05 luty 2020

3/24/2020

Jaka jest "Apolonia" Ewa Szymańska

Jaka jest "Apolonia" Ewa Szymańska

Żyjemy w czasach, gdzie współczesne wynalazki wspomagają nas na każdym kroku, a świat pędzi coraz bardziej, nic więc dziwnego, że wielu z nas lubi sięgnąć po historie opowiadające o ludziach, którzy mieli inne spojrzenie na świat. Świat, który stanowił dla nich dom i najbliższe obejście. Sama uwielbiam sięgać po książki historyczne, to już większość z Was wie. Dobrze napisana książka historyczna, saga rodzinna, sprawia, że nie mogę się oderwać od lektury. Jak było w tym wypadku?

Apolonia nie należała do najpiękniejszych dziedziczek w okolicy, a może to jej kalectwo skutecznie odstraszało ewentualnych kandydatów. Dlatego w wieku 27 lat nadal mieszkała wraz z braćmi w ich majątku. Jednak los bywa przewrotny i Apolonia zetknęła się z Franciszkiem, a skutkiem tego było małżeństwo szlachcianki i bogatego chłopa. Mezalians sprawił, że cała okolica huczała od plotek. Mimo tych problemów małżeństwo Bąków było szczęśliwe, a młoda mężatka powoli zapoznawała się z życiem na wsi i pracą w domu. W tle wydarzenia dziejowe odbijały się na życiu bohaterów i podlaskiej wsi. Koniec zaborów, pierwsza wojna światowa, życie w odzyskanej Polsce. Bąkowie przeżywali wzloty i upadki, sytuacje kryzysowe i chwile szczęścia. Zajrzyjcie do Oleandr. 

Uwielbiam sagi rodzinne o codziennym życiu bohaterów. Początek XX wieku na małej podlaskiej wsi, jakbym nagle przeniosła się o ponad sto lat. Razem z bohaterami przeżywałam ich wzloty i upadki, razem z nimi miałam nadzieję i chwile smutku. To wszystko zawdzięczam autorce, która potrafiła mnie wciągnąć od pierwszych stron w opisany świat. Dużym plusem jest plastyczny, lekki język. Bohaterowie również są dobrze przedstawieni, wielowymiarowi, ciekawi i wywołujący wiele emocji. 

Historia zaczyna się wraz z początkiem małżeństwa Bąków i przenosin do gospodarstwa Franciszka. Młoda małżonka uczy się życia na wsi, choć nie jest do końca zaakceptowana jako pani szlachcianka. Pisarka wspaniale opisuje drobne elementy codzienności, opowiada o kolejnych dzieciach i ich różnorodnych porodach. Sytuacji finansowej i zmianach, które się w niej pojawiają. Kwestii wykształcenia, chłopskich w końcu dzieci, do tego dziewczynek. Pojawia się hiszpanka, wielki mróz, śmierć, życie, sąsiedzka zawiść. Wszystko to są elementy całości, które tworzą życie bohaterów. 

Wydawałoby się, że codzienne życie chłopstwa na początku XX wieku nie może być ciekawe. A jednak! Domowa atmosfera, codzienność, miłość, złość, to wszystko, co znajduje się w naszym życiu tylko w zupełnie innych realiach. Osoby, które lubią sagi rodzinne z pewnością sięgną po tę historię z przyjemnością. 

Autorka wprowadza nowe postacie, oprócz małżeństwa Apolonii i Franciszka, pojawiają się sąsiedzi, ci bliżsi i dalsi. Osoby, które w pewnym momencie będą pomagać w gospodarstwie. Nie zabraknie też wizyt braci kobiety, a z czasem pojawiają się dzieci, które wniosą wiele radości, a jednocześnie z czasem będą bardzo absorbować małżeństwo. 

Z wielką przyjemnością zabiorę się za drugi tom sagi, który tytułowo opowiada o córce Apolonii i Franciszka - Gabryni, jednak już wiem, że będę miała okazję poznać dalsze losy całej rodziny. Jestem bardzo ciekawa tej kontynuacji, szczególnie, że zbliżają się trudne czasu II wojny światowej.

Lektura "Apolonii" sprawiła mi wiele radości, pozwoliła na chwilę wejść pod strzechę chłopskiej rodziny, poznać ich codzienność, uczucia, które nimi powodowały. Odkryć priorytety życiowe, tak momentami różne od tych współczesnych. Z niecierpliwością zacieram ręce, żeby sięgnąć po tom drugi. 




  • Autor: Szymańska Ewa
  • Tytuł: Apolonia
  • Seria: Bo trzeba żyć #01
  • Wydawnictwo: Szara Godzina
  • Liczba stron:  346
  • Premiera: 08 sierpień 2019

3/20/2020

Pamiętaj "Nie wywołuj wilka z lasu" Karina Bonowicz

Pamiętaj "Nie wywołuj wilka z lasu" Karina Bonowicz

Pół roku temu autorka dała nam do ręki książkę, która łączyła świat pogański i chrześcijański, tworząc miejsce i postaci niekoniecznie sympatyczne, ale z pewnością ciekawe. Akcja zakończyła się nagle i wielu czytelników z niecierpliwością czekało na dalsze przygody bohaterów. Teraz nadarza się okazja, żeby dowiedzieć się co zadziało się dalej w życiu poszczególnych postaci i czy Alicji i jej nowym znajomym uda się wykonać rytuał, na który wszyscy liczą? 

Skutki ostatnich wydarzeń stają się coraz bardziej niepokojące. Eliza, która stanowi zagrożenie dla wszystkich, poza swoim kreatorem. Rada Magiczna, która w każdej chwili może wyciągnąć konsekwencje ostatnich wydarzeń. Nowy komendant, który niespodziewanie dużo wie o magicznych zdolnościach bohaterów. A w tym wszystkim poszukiwanie naczynia, bez którego rytuał nie może się odbyć. Są też zmarli członkowie rodziny, którzy o sobie przypominają i tajemnice, które okazuje się, że mają wszyscy w najbliższym otoczeniu Alicji. Jak to się zakończy i czy bohaterom uda się na czas przygotować od rytuału? 

Autorka od pierwszej strony rzuca czytelnika na głęboką wodę wracając bezpośrednio do wydarzeń sprzed chwili. Potrzebowałam odrobiny czasu, żeby przypomnieć sobie wszystkie wątki, które po pewnym czasie od lektury nie były takie oczywiste. Jednak już po kilku stronach wciągnęłam się na całego a historia porwała mnie do ostatniej strony i do ostatniego zdania. 

Drugi tom czyta się jeszcze szybciej niż pierwszy, co jest efektem bardzo szybkiej akcji i wielu przeplatających się wydarzeń. Alicja w pewnym momencie przestaje wierzyć wszystkim i jedynie Nikodem jest osobą, która nie może jej oszukać. Lektura nie może obejść się bez znajomość pierwszego tomu, gdyż łączą się one bardzo mocno i wiele nowych sytuacji wynika z tych starszych, które miały miejsce w "Księżyc jest pierwszym umarłym". 

Autorka świetnie buduje napięcie, tworzy ciekawe sytuacje i stawia na drodze bohaterów postacie, które wywołują całą lawinę zdarzeń. Widać, że w zanadrzu jest jeszcze sporo tajemnic, na których rozwiązanie będziemy musieli poczekać do kolejnego tomu. To wszystko jest jednak świetnie przedstawione, wydarzenia łączą się w taki sposób, że w żaden sposób nie można mówić o przesadzie. Wchodząc coraz bardziej w świat bohaterów, razem z nimi odkrywamy, że bliscy mają tajemnice, które być może wpłyną na naszą przyszłość.

Gdzieś w tle pojawia się bardzo delikatnie wątek romantyczny. Pisarka bardzo ciekawie ugryzła temat, żeby nie łączyć Alicji z tym najbardziej oczywistym bohaterem, który wynikał z pierwszego tomu. Tutaj ten wątek jest odrobinę wstrzymamy z pewnych względów i to wzburza dodatkowe pytania o uczucia. 

Pisarka świetnie zgrała wszystkie elementy, które powodują, że ta książka jest tajemnicza, niebezpieczna, mroczna, momentami wesoła, momentami tragiczna.

Wszystko rozbija się wraz z ostatnimi stronami, kiedy napięcie znów wzrasta i autorka nie daje nam odpowiedzi, a wręcz przeciwnie, zostawia sprawy bardzo otwarte, a czytelnik z niecierpliwością musi czekać na ciąg dalszy. Po zamknięciu książki w głowie zostaje wiele pytań i możliwości. Kto? Jak? Po co? Czym to się skończy? 

Lektura "Nie wywołuj wilka z lasu" jest świetnym pomysłem na spędzenie czasu. Doskonała kontynuacja pierwszego tomu, rozwija wiele wątków, wprowadza dodatkowe postacie i wydarzenia, a wszystko daje możliwość odkrycia świata Czarcisława. Sama nie mogę się doczekać kontynuacji. No przy takim zakończeniu, jest to niezbędne. 






  • Autor: Bonowicz Karina
  • Tytuł: Nie wywołuj wilka z lasu
  • Seria: Gdzie diabeł mówi dobranoc #02 
  • Wydawnictwo: Initium
  • Liczba stron:  624
  • Premiera: 20 luty 2020

3/14/2020

Właściwie jak "Żółty ptak śpiewa" Jennifer Rosner

Właściwie jak "Żółty ptak śpiewa" Jennifer Rosner

Jak wiele można poświęcić dla dobra najbliższej osoby? Czy wybór: rozstanie albo przetrwanie jest możliwy? I czy ktokolwiek powinien dokonywać takich wyborów? Druga wojna światowa pokazała, że człowiek zmuszony był przewartościować swoje życie, potrafił bardzo wiele poświęcić, żeby przetrwać. Żeby uratować bliskich. Jednak niektóre wybory i związane z nimi konsekwencje są nie do przewidzenia. Tak właśnie stało się w historii opowiedzianej przez Jennifer Rosner. 

Lato 1941 roku. Róża i jej córka Szira docierają do stodoły gospodarzy, których przed wojną znali ich rodzinę. Gospodarze nie chcą urywać Żydów, bojąc się o swoją rodzinę, jednak w końcu, powodowani różnymi kwestiami, godzą się na taką sytuację. Matka i córka dniami, tygodniami i miesiącami leżą na stryszku w całkowitej ciszy. Jednak strych przestaje być bezpiecznym miejscem, a Róża zmuszona jest do niezwykle trudnego wyboru: rozstania z córką, żeby ją chronić. 

Wiele książek dotykających lat wojennych wywołuje różne reakcje podczas lektury, jak również po jej skończeniu. "Żółty ptak śpiewa" jest jedną z tych mocniejszych, ale też bardziej zmuszających do refleksji na temat poświęcenia, granicy wytrzymałości, miłości i więzi rodzinnych. Autorka poprzez relację matka - córka, pokazuje jak mocno zakorzenione są wspomnienia, najdrobniejsze elementy przypominające zapomniany świat. 

Róża robi wszystko, żeby ochronić swoją córkę. Młoda kobieta jest w stanie przejść najgorszą gehennę, żeby tylko dziewczynka była względnie bezpieczna. Ukrywanie się, poświęcenie, oddawanie resztek jedzenia, ale również późniejsza decyzja o rozstaniu pokazuje, że matka jest w stanie poświęcić całą siebie. To właśnie myśl o córce utrzymywała ją przy życiu w momentach ekstremalnych. To, przez co przeszła Róża może nie mieścić się w głowie. Granica ludzkiej wytrzymałości w czasie wojny nie raz się przesunęła do momentu, który nikt by nie podejrzewał i historia tej bohaterki jest jednym z takich przykładów. 

Szira z kolei jest jednym z dzieci, które w czasie wojny straciły cały świat. Kilkuletnia dziewczynka zostaje zmuszona do ciągłego zachowania ciszy, leżenia na kilkumetrowej przestrzeni. Nie rozumie, dlaczego musi to robić. Nie rozumie wielu rzeczy, które dzieją się tuż obok. Jej jedynym pocieszeniem jest muzyka, którą wyniosła z domu. W sercu nosi melodie, które pomagają jej przetrwać. Chwila rozstania z matką jest niezwykle bolesna. Przebywanie w nowym miejscu, bycie kimś zupełnie innym sprawia, że dziewczyna staje się jeszcze bardziej rozdarta i niepewna. 

Autorka w tej książce zawarła historie wielu osób, które w czasie wojny były dziećmi, a które po wielu latach nadal czują pustkę z powodu straconych bliskich osób, straconego znajomego świata, bardzo często wyrwanego w ciągu kilku chwil. 

Ważnym motywem w tej książce jest muzyka, dźwięk skrzypiec i melodie na nich wygrywane. Wyraźnie czuć te dźwięki, zatracanie się w nich bohaterki i to, że autorka potrafi przelać na papier swoją bliskość z instrumentem i dźwiękami. 

Warto zwrócić również uwagę na czarno-białe charaktery postaci, które pojawiają się na drodze głównych bohaterek. Polacy przedstawieni w książce są bardzo różni, a ich zachowanie wynika z wielorakich intencji. Dobrzy, źli i ci pośrodku. Zresztą również Niemcy, a także Sowieci pokazani są również niejednoznacznie. 

"Żółty ptak śpiewa" to historia trudna, mocno refleksyjna, wywołująca wiele emocji. Czytając ją przebywałam w zaduchu stryszku, marzłam w lesie, jechałam w nieznanym kierunku i  mocno tęskniłam. Tęsknota jest tu najmocniejszym uczuciem, które trwa wraz z rozwojem historii. Czy zostanie ona zaspokojona, o tym musicie przeczytać sami. Na pewno warto!




  • Autor: Rosner Jennifer
  • Tytuł: Żółty ptak śpiewa
  • Tytuł oryginalny: The Yellow Bird Sings
  • Wydawnictwo: Otwarte
  • Liczba stron: 368
  • Premiera: 11 marzec 2020

3/10/2020

Poznaj "Szlacheckie gniazdo" Monika Rzepiela

Poznaj "Szlacheckie gniazdo" Monika Rzepiela

Niektórzy pisarze mają niezwykłą zdolność i wystarczy, że przeczytam jedną ich książkę, żeby wiedzieć, że na pewno ta znajomość potrwa dłużej. Tak właśnie było w przypadku Moniki Rzepieli, która przeniosła mnie do świata Polski pod zaborami i pewnego dworu na Podolu, gdzie mogłam śledzić losy jego mieszkańców - Dworu w Czartorowiczach. Tym razem autorka przenosi czytelnika w czasy trochę bardziej odległe - wiek XVIII, już po pierwszym rozbiorze Polski, do pewnego dworu na Pogórzu Karpackim. 

Ostatniego dnia 1776 na świat przychodzą dwie dziewczynki, jedna rodzi się w szlacheckiej rodzinie we dworze, druga w ubogiej izbie ekonoma. Bardzo szybko stają się mlecznymi siostrami, a ich los jest ze sobą mocno związany. Lata pokazują, jak bardzo różne jest życie na pańskim dworze i w komorniczej chacie. Ich wybory, trudy dnia codziennego i dorastanie przedstawia pierwszy tom Szlacheckiego Gniazda. 

Autorka po raz kolejny pokazuje fragment świata dawno zapomnianego, przedstawia jego codzienność, drobne elementy, które układały się na życie zarówno tych biednych jak i bogatych. Dwie bohaterki są jedynie punktem wyjścia do historii, której dodatkowy urok to przedstawienie codziennego życia w czasach Polski szlacheckiej. 

Dla osób, które lubią odkrywać, albo uzupełniać wiedzę na temat codziennego życia szlachty i chłopstwa w XVIII wieku ta książka będzie miała dodatkowy smak. Autorka po raz kolejny stawia na przedstawienie życia, uzupełnia historię o fragmenty pieśni, przyśpiewek i wierszy. Poprzez codzienne życie bohaterów daje możliwość odkrycia nici życia poszczególnych osób. Inaczej żyje szlachta, inaczej chłopstwo. Kobiety w obu grupach społecznych mają inne codzienne obowiązki. Niezwykle trudne, znojne życie chłopów, dyktowane jest przez obowiązki względem pana. Pańszczyzna daje się mocno we znaki, szczególnie kiedy ma się również kawałek własnej ziemi do obrobienia. Praca od świtu do zmierzchu, codzienne obowiązki w obrębie gospodarstwa. Śmierć w połogu i bardzo dużo zagrożeń związanych z wydaniem na świat potomstwa. 
Jednocześnie życie we dworze, choć na pierwszy rzut oka wygodne i dostatnie, również wiąże się z różnymi wyrzeczeniami. Śmierć zbiera równie żniwo zarówno w chłopskiej chacie jak i na pańskim dworze. 

Autorka tak kieruje losami młodych bohaterek, żeby pokazać jak najwięcej niebezpieczeństw związanych z życiem kobiety. Zarówno te wywodzące się ze szlachty jak i chłopki nie mają możliwości decyzji o swoim przyszłym życiu. Wybór męża, brak miłości, decydowanie przez męskiego członka rodziny, podporządkowanie się, to wszystko było kiedyś czymś normalnym. 

Rzadko spotykam się z książkami historycznymi, które tak mocno wchodzą w codzienne życie bohaterów. Nieczęsto zdarza mi się czytać o drobnych elementach, które uzupełniają życie ówczesnych bohaterów, sprawiając się stają się oni postaciami z krwi i kości. Monika Rzepiela ma niezwykły dar oddania codzienności. Niezwykle istotną sprawą jest też olbrzymi research, który autorka wykonała i który doskonale widać na kartach książki. Dużym atutem jest również język, prosty, plastyczny, dzięki któremu o kolejnych wydarzeniach czyta się z przyjemnością. 

Zakończenie zmusza do czekania na kolejny tom, po który sięgnę z przyjemnością. Autorka tym razem postanowiła urwać akcję w momencie istotnym i emocjonalnym. Jak pokieruje bohaterami w kolejnej części, która swoją premierę będzie miała już na wiosnę? 



  • Autor: Rzepiela Monika
  • Tytuł: Szlacheckie gniazdo
  • Cykl: Szlacheckie Gniazdo #01
  • Wydawnictwo: Szara Godzina
  • Liczba stron: 296
  • Premiera: 10 czerwiec 2019

2/28/2020

Kim była "Dziewczyna z rewolwerem" Amy Stewart

Kim była "Dziewczyna z rewolwerem" Amy Stewart

Ze względu na mniejszą ilość czasu na lekturę, od początku roku zdecydowałam się na poznawanie niektórych historii w formie audio. Jest to kolejne moje podejście do tej formy przyswajania książek. Dotychczas nie mogłam się do niej przekonać, mam na swoim koncie tylko kilka tytułów przesłuchanych do końca. Tym razem jednak było inaczej. Dlaczego? 


Początek XX wieku, okolice Nowego Jorku. Constance Kopp wraz z siostrami mieszka sama na farmie po śmierci matki. Kobiety żyją spokojnie do dnia, kiedy w ich wóz wjeżdża samochód, niszcząc ich pojazd i powodując obrażenia kobiet. Sprawca wypadku w żadnym razie nie planuje zrekompensować straty, a z czasem farma kobiet przestaje być spokojnym miejscem. Zaczynają się pogróżki i coraz niebezpieczniejsze sytuacje. Constance postanawia zgłosić sprawę do władz, jednak bogaci i wpływowi mają więcej szans na wygraną.

Wreszcie trafiłam na właściwą lektorkę - Paulina Raczyło spisała się wyśmienicie podczas czytania tej historii. Dobra dykcja, akcentowanie zdań, zmiana modulacji przy poszczególnych bohaterach. Być może dodatkowo było to spowodowane pierwszoosobową narracją, w której kobieta lektorka doskonale się wpisała. Jednak słuchałam wcześniej kilka innych książek z pierwszoosobową narracją i nie mogłam się do niej przekonać. Dlatego od razu zapisałam nazwisko i na pewno zdecyduje się na kolejną książkę audio w wykonaniu pani Raczyło. 

Zdecydowałam się na tę książkę trochę bez znajomości fabuły, którą muszę przyznać, że wyobrażałam sobie zupełnie inaczej: klasyczny Dziki Zachód, z kowbojami, Indianami i kobietą w spodniach. Zostałam więc zaskoczona poznawaną historią. Ale też bardzo szybko się w nią wciągnęłam i byłam ciekawa jak zakończy się walka z bezwzględnym Kaufmanem, który robił wszystko, żeby zastraszyć Constance i jej siostry.

Historia zawarta w tej powieści opowiada o walce, często nierównej, między kobietami, które nie miały za dużo do powiedzenia, a bogatym i wpływowym biznesmenem, który zrobi wszystko, żeby nie ponieść żadnej kary za swoje zachowanie. Pomoc lokalnego szeryfa jest jedyną możliwością, która pozwala na jakąkolwiek nadzieję, żeby wszystko skończyło się właściwie. Jeśli ktoś spodziewa się, że będzie to historia kobiety-szeryfa, to srodze się zawiedzie. Constance z kart powieści to osoba, która została zmuszona do walki z przestępcą, jednak robi to tylko dlatego, żeby jej siostry nie zostały skrzywdzone. Jej szeryfowanie zaczyna się dopiero wtedy, kiedy kończy się "Dziewczyna z rewolwerem".

Powieść opowiada o odwadze kobiet, nie poddawaniu się, samowystarczalności i walce o wygraną. Constance w pewnym momencie pomaga również innej kobiecie, która jest zagubiona i częściowo pogodzona ze swoją stratą. Jej wytrwałość owocuje. Ważnym wątkiem w tej historii jest samotne macierzyństwo i nieszczęśliwa przygoda, która może się przydarzyć młodej dziewczynie. Co w takich wypadkach robiono na początku XX wieku? Najczęściej ukrywano dowód, a dziewczynę na jakiś czas odsyłano z domu. Dopiero po latach dorosła kobieta może mieć poczucie winy i straty, jednak czas robi swoje i popełnionych decyzji nie da się odwrócić.

"Dziewczyna z rewolwerem" to powieść opisująca historię kobiet na początku XX wieku, które nie chcą podporządkować się i pójść na garnuszek najbliższego męskiego członka rodziny. To historia walki o własne dobro, często nierównej walki o sprawiedliwość. Młode kobiety, które mieszkają same i muszą we własnym zakresie zadbać o finanse, mają tylko dwa wyjścia prawda? Wyjść za mąż lub podjąć pracę. Jednak ta druga możliwość jest często niemożliwa. 

Lekka powieść historyczna sprawiała mi przyjemność przy jej wysłuchaniu. Ciekawa i wciągająca, choć zupełnie różna od tego, czego mogłam się spodziewać na początku. Warta uwagi, choć nie ambitna.


  • Autor: Stewart Amy
  • Tytuł: Dziewczyna z rewolwerem
  • Tytuł oryginalny: Girl Waits With Gun
  • Wydawnictwo: Czwarta Strona
  • Liczba stron: 496
  • Premiera: 17 luty 2016
  • Czas słuchania: 10 godzin 44 minuty
  • Czyta: Paulina Raczyło
Copyright © 2014 Książkowe Wyliczanki , Blogger