Pokazywanie postów oznaczonych etykietą patronaty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą patronaty. Pokaż wszystkie posty

4/23/2023

PATRONAT - Odkryj "Zamojski złotnik" Monika Rzepiela

PATRONAT - Odkryj "Zamojski złotnik" Monika Rzepiela

Monika Rzepiela odkrywa przed czytelnikiem świat dawno zapomniany. Bardzo obrazowo przedstawia wydarzenia sprzed wieków, pokazując codzienność ludzi i problemy, z którymi muszą się mierzyć. Do tej pory skupiła się na życiu szlacheckim, które przedstawiała w "Dworze w Czartorowiczach" i "Szlacheckim gnieździe". Dlatego też z wielką przyjemnością dowiedziałam się o nowej historii, która miała zostać wydana przez Wydawnictwo Szara Godzina. Tym razem jest to świat miejski, świat mieszczan, rzemieślników, patrycjuszy. Objęcie patronatem tej książki jest dla mnie dużą przyjemnością. 

Bartłomiej Dantyszek, zamojski złotnik, należący do patrycjatu miasta, cieszy się dobrym i dostatnim życiem. Dobra i rozumna żona, dzieci, które spełniają pokładaną w nich nadzieję, drobne życiowe przyjemności. Życie pokazuje jednak, że w najmniej oczekiwanym momencie potrafi zadać cios. Niespodziewana choroba, a także gość, który przywoła wspomnienia z przeszłości stają się początkiem perturbacji rodzinnych. 

Autorka odkrywa przed czytelnikiem zasłonę do innego świata. XVII wieczny Zamość jest tak różny od tego współczesnego. Bardzo multikulturowy, bardzo kupiecki, bardzo różnorodny. Dziś odwiedzając to miasto można poczuć oddech historii, piękne odnowione kamienice na rynku pozwalają wyobrazić sobie miasto sprzed lat. Jednak jego mieszkańcy z tamtych czasów zostali w dużej mierze zapomnieni i dopiero takie lektury jak "Zamojski złotnik" pozwalają na nowo odkryć świat, który przeminął. 

Lektura przedstawia losy rodziny Dantyszków, skupiając się na czwórce dzieci Bartłomieja, w momencie kiedy wchodzą oni w dorosłe życie. Każdy z nich ma inne aspiracje i marzenia. Autorka jednak bardzo szybko pokazuje, że życie w tamtym świecie nie należało do łatwych, że podział ról na męskie i kobiece był ogromny. A szczęście i miłość nie zawsze były dostępne dla każdego. Odkrywając losy synów i córek złotnika poznajemy też grono bardzo różnorodnych bohaterów. Oprócz polskiego mieszczaństwa w mieście żyli Żydzi, Grecy i Ormianie. Ze względu na swoje położenie, w którym przecinały się trasy handlowe, było odwiedzane przez przybyszów z wielu narodowości. 

Historia bohaterów nie raz jeży włos na głowie i wywołuje złość. Czasy, w którym przyszło żyć rodzinie Dantyszków, były niebezpieczne - choroby, śmierć, poród, brak leków, takie problemy mieli wszyscy. Kobiety przez całe życie były podporządkowane rodzicom i mężom. Autorka pokazuje losy bohaterów, dając odczuć jak bardzo różnie toczyły się ścieżki życia. Jest to powieść bardzo prawdziwa, co sprawia, że autorka nie oszczędza bohaterów, nie lukruje ich życia, ale pokazuje prawdziwe problemy, które w tamtych czasach istniały i które sprawiały, że nie raz trzeba było zapłacić za swoje postępowanie, czasem najwyższą cenę.

W tym wszystkim jednak Zamość staje na głównym miejscu. Podczas lektury byłam ciekawa bohaterów, ale jednak miasto przyciągnęło mnie najbardziej. Klimat, historia, mieszkańcy, barwna mieszanka, która wyłania się z kart powieści. Wyobrażałam sobie przemierzanie ulic wraz z bohaterami, odkrywałam słodko-gorzki klimat tamtych czasów. Autorka przenosi czytelnika wraz z niektórymi bohaterami do innych miejsc, szlacheckiego dworku czy innego miasta, ale zawsze to Zamość jest głównym bohaterem, do którego się tęskni. 

"Zamojski złotnik" to lektura, która pozwala przez chwilę poczuć się jak mieszkaniec XVII-wiecznego polskiego miasta. Idealnie oddany klimat tamtych czasów wywołuje wrażenie jakby podglądało się życie bohaterów gdzieś z boku. Ich losy są bardzo różne, nie zawsze szczęśliwe, choć podczas lektury ma się nadzieję na lepsze rozwiązania. Świat, który dawno przeminął, na chwile wraca, pozwala odkryć swoje ulotne piękno. Poprzednie książki autorki były świetne, ale mam wrażenie, że ta wyróżnia się na ich tle. Oprócz życia bohaterów pokazuje życie miasta i jest to niezwykle realistyczne. Mogę polecić ją wszystkim miłośnikom historii. 



  • Autor: Rzepiela Monika
  • Tytuł: Zamojski Złotnik
  • Seria: Saga Polska
  • Wydawnictwo: Szara Godzina
  • Liczba stron: 288
  • Premiera: 18 kwiecień 2023




11/17/2020

Przedpremierowo poznajcie "Winter" Marissa Meyer

Przedpremierowo poznajcie "Winter" Marissa Meyer


Połączenie czterech klasycznych baśni i wkomponowanie ich w świat przyszłości wyszedł autorce doskonale. Do tej pory poznaliśmy losy Kopciuszka (Cinder), Czerwonego Kapturka (Scarlett), i Roszpunki (Cress). Przyszła pora poznać Królewnę Śnieżkę. Jak łączą się losy czterech dziewczyn i ich towarzyszy? Muszę przyznać, że ten tom od pierwszych stron wbija w fotel i nawet na chwile nie pozwala oderwać się od lektury. Podczas lektury niektórzy bohaterowie wydają się bliżsi i to im się kibicuje, ale czy w ostatecznej rozgrywce wszyscy wyjdą cało i pokonają Królową Levanę? Czas wyruszyć na Księżyc!

Winter od lat żyje u boku swojej macochy, Królowej Levany. Piękna i dobra dziewczyna jest kochana przez Księżycowych, co coraz bardziej przeszkadza władczyni. Dziewczyna zmuszona w żyć w pałacu pełnym przemocy i okrucieństwa jedyne oparcie znajduje w strażniku królewskim, swoim przyjacielu z dzieciństwa, który robi wszystko, żeby ją chronić. Jednak któregoś dnia przyjdzie mu podjąć bardzo trudną decyzję, kiedy królowa każe zabić swoją podopieczną. 
Cinder wraz z towarzyszami przybywa na Księżyc i zaczyna podburzać mieszkańców do powstania przeciwko rządom tyranii. Dziewczyna zrobi wszystko, żeby pokonać swoją ciotkę i nie dopuścić do jej ślubu z cesarzem Wschodniej Wspólnoty. Jednak przeciwko ma potężne siły królowej, która zrobi wszystko, żeby pozostać na tronie. 
Czy Winter będzie w stanie pomóc Cinder? Jak skończy się ta rozgrywka? 

Każdy kolejny tom ma większą objętość niż poprzedni. Finałowa część liczy sobie ponad 850 stron, co niektórych może przerazić. A jednocześnie świadomość, że będzie można trochę dłużej pobyć w świecie stworzonym przez autorkę, daje dużo radości. Co ciekawe, w całej historii nie wyczuwa się dłużyzn czy momentów nużących. Akcja zaczyna się od pierwszych stron, kiedy poznani wcześniej bohaterowie dokonują ostatnich przygotowań, aby dotrzeć na Księżyc. Jednocześnie poznajemy tytułową bohaterkę tej części - Winter. Życie młodej królewny najbardziej mnie dotknęło. Dorastanie u boku tyranki, która zamieniła zamek i stolicę w miejsce zadawania bólu i śmierci, jest ciężkie. A zamek i okolice to  jedyny świat który zna Winter. Bardzo wyraźnie wydać, jak wpływa to na jej psychikę. A jednocześnie dziewczyna myśli o innych, stara się nawet w drobnych rzeczach pomóc i w żadnym wypadku nikogo nie skrzywdzić lub zniewolić. 

Losy Winter idealnie wpasowują się w wydarzenia, łączą z pozostałymi, wcześniej poznanymi postaciami. A jednocześnie po lekturze widać wyraźnie wiele elementów wspólnych z klasyczną historią Królewny Śnieżki. Co najdziwniejsze Winter jest bardzo podobna do klasycznej bohaterki baśni, a jednocześnie bardzo nie jest do niej podobna, co szczególnie widać pod koniec historii. Mały paradoks, który dodaje smaku postaci. 

Historia pozostałych bohaterów jest pełna zwrotów akcji i nagłych niespodziewanych przygód. Naprawdę do samego końca nie wiadomo, czy uda się pokonać Levanę (choć może tego wypada się spodziewać), a co ważniejsze czy wszyscy przeżyją to starcie. Szczególnie, że wiele bohaterów niestety zostaje w różnych sposób skrzywdzonych zarówno fizycznie jak i psychicznie. I choć jednych można darzyć większą sympatią, to nawet te mniej lubiane postaci chciałoby się obronić przed złą królową. 

Tym razem akcja przenosi się na Księżyc. Poznajemy świat Księżycowych i choć są oni pełni uroków to autorka pokazuje, że samym otoczeniem nie można się zachwycić. Wręcz przeciwnie, dalsze rejony tego świata są smutne i niezbyt przyjazne. Na każdym kroku porównuje się je do Ziemi, gdzie wszystko jest lepsze, większe i ładniejsze. Może to jakieś przesłanie, że sami nie potrafimy stworzyć nowego świata? 
Właściwie już w poprzednim tomie, kiedy bohaterowie wyruszyli w przestrzeń kosmiczną, świat wykreowany przez pisarkę się powiększa. Tym razem jeszcze bardziej widać jego  rozmiary. Świat, który wydawać by się mogło zamieszkują inne postacie, niż ludzie, a jednak tak bardzo do ziemskiego świata podobny i tak bardzo karykaturalny. 

Losy poszczególnych bohaterów są inne, każdy na swój sposób przeżywa walkę i związaną z nią wydarzenia. Losy Scarlett i Wilka pokazują nowy poziom związku. Ich relacja jest niezwykła, bardzo dojrzała, a bohaterowie są w niej na równych prawach. Tu nikt nikim się nie opiekuje, nie ma tej słabszej strony. Oboje wiele przeszli, a wzajemne relacje dają im siłę i oparcie. 

"Winter" to świetne zakończenie tej historii, pełne zwrotów akcji, do końca z niewiadomą, jak to się wszystko ostatecznie rozwiąże. Po ostatniej stronie odetchnęłam z ulgą, ale i smutkiem. Z chęcią wróciłabym do tego świata, przeczytała dalsze losy niektórych bohaterów. Może jakiś off-topic z głównym udziałem Thorne'a. Jednocześnie jednak mam poczucie, że Winter to trzymająca poziom finałowa część Sagi Księżycowej, która kończy wszystkie wątki i pozwala "żyć długo i szczęśliwie". Jeśli czytaliście poprzednie części to ten tom jest obowiązkowy! Jeśli jednak przez przypadek trafiliście na tę recenzję, a lubicie alternatywne wersje klasycznych baśni to polecam całą Sagę Księżycową. Marissa Meyer wykonała kawał naprawdę doskonałej pracy. Ja z pewnością jeszcze wrócę do tej historii i do tego świata. 

  • Autor: Meyer Marissa
  • Tytuł: Winter
  • Cykl: Saga Księżycowa #04
  • Tytuł oryginalny: Wintewr
  • Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
  • Liczba stron: 852
  • Premiera: 25 listopad 2020

7/08/2020

PATRONAT MEDIALNY "Miłość pod naszym niebem" Sylwia Kubik

PATRONAT MEDIALNY "Miłość pod naszym niebem" Sylwia Kubik


Brzozówka i jej mieszkańcy skradli moje serce zaraz na początku. Trudno mi było uwierzyć, że autorka wydała dopiero pierwszą książkę, bo wchodziło się w nią z łatwością, bohaterowie, mimo różnych charakterów, byli niezwykle sympatyczni i nie można było ich nie lubić, a całość historii, niezwykle spójna, napisana była językiem tak dopasowanym do tego typu historii, że ciężko było się od niej oderwać. Z niecierpliwością czekam na dalsze losy bohaterów. Całe szczęście Sylwia Kubik nie kazała swoim czytelnikom na długie oczekiwania i tak po niecałym roku od premiery debiutanckiej "Pod naszym niebem" na księgarnianych półkach można znaleźć "Miłość pod naszym niebem". 

Powrót do Brzozówki jest przyjemny, a bohaterowie wydają się dobrze znanymi przyjaciółmi. Ich życie powoli toczy się dalej, choć bywają chwile trudne, momenty zwątpienia i czas trudności. Na kartach powieści ponownie pojawi się rodzina Karoliny, Hani, wróci Helena i Stefan, do Brzozówki znów zawita Monika z synem, ale pojawi się także nowa bohaterka. U każdego dużo się dzieje, i choć wydawać by się mogło, że to spokojne życie, to ciężko nadążyć za niektórymi wątkami. A mimo wszystko autorce udało się wszystko połączyć w jedną ciekawą całość. Wydarzenia współczesne związane są z przeszłością, która sięga do czasów II wojny światowej. 

Autorka przenosi środek ciężkości z Karoliny, której historia w "Pod naszym niebem" była osią wydarzeń, dzięki czemu w tej chwili każdy z bohaterów staje się równoprawnym mieszkańcem Brzozówki. U każdego dzieje się naprawdę dużo, pojawią się wątki historyczne, próby pogodzenia się z życiem i przeszłością, trudności rodzinne, relacje miłosne, zazdrość i związki sąsiedzkie. Różnorodność bohaterów i ich problemów sprawiają, że nikt nie będzie się nudził podczas lektury. 

Sylwia porusza tematy różne, nie stroni również od tych trudniejszych i bardziej bolesnych. Pierwsza część pokazywała trudy macierzyństwa, a jednocześnie ogromną miłość, która się pojawia w rodzinie. Tym razem mam wrażenie, że bardzo wyraźnie odczuwa się kwestie rodzinnych powiązań, czasami niezrozumienia, braku akceptacji, ale też potrzeby pogodzenia się z przeszłością i prób odkupienia winy. 

Ponownie z kart powieści wyłania się obraz polskiej wsi, który zachęca do odkrywania małych miejscowości. Obraz ten jest przyjazny, obiecujący odnalezienie spokoju, zwolnienia od codziennego pędu i radość przyrody, która otacza mieszkańców i dopełnia obraz, który widzimy podczas lektury. Przyroda ta jednocześnie jest źródłem wielu darów, po które sięgają mieszkańcy i które mogą być inspiracją po skończeniu książki. 

Po raz kolejny lektura była samą przyjemnością a jej zakończenie sprawiło, że mam ochotę na więcej i z nadzieją czekam na kontynuację, licząc że autora nie każde na nią długo czekać. Sylwia pokazuje, że świetna powieść obyczajowa przedstawia zwykłe życie, z jego wzlotami i upadkami, codziennym życiem bohaterów, ale jednocześnie porusza wiele życiowych tematów, które znamy ze swojego podwórka. "Miłość pod naszym niebem" wywołuje śmiech, łzy, wzruszenie i złość, to lektura, przy której nie da się nudzić, a jej bohaterowie to w większości pokrewne dusze. Takie książki warto czytać, trzeba polecać i promować. 
Jestem niezwykle dumna, że mam możliwość objęcia jej patronatem medialnym. 




  • Autor: Kubik Sylwia
  • Tytuł: Miłość pod naszym niebem
  • Wydawnictwo: eSPe
  • Liczba stron:  360
  • Premiera: 26 czerwiec 2020

 



5/08/2020

Przedpremierowa recenzja Patronacka "Diabelski hrabia" Melisa Bel

Przedpremierowa recenzja Patronacka "Diabelski hrabia" Melisa Bel


Książki osadzone w historii od zawsze mnie fascynowały, jakby się głębiej przyjrzeć to nie ważne, czy były to rzeczywiste czasy historyczne, czy zapożyczone na potrzeby fantastyki, przygody lub innego gatunku. Romanse również sprawiają mi większą przyjemność, kiedy dzieją się niekoniecznie dziś. W czasach studenckich zaczytywałam się w romansach historycznych, resetując się w wakacje po cięższych tematycznie lekturach. Nadal jest to gatunek, który sprawia mi wiele radości. Informacja o debiucie Melisy Bel, która zdecydowała się osadzić swoją historię w czasach pięknie ubranych dam i dystyngowanych dżentelmenów od razu zwróciła moją uwagę. Musiałam ją przeczytać i powiem Wam, że było warto. O czym jest ta książka i dlaczego po nią sięgnąć już za chwilę. 

Jocelyn wychodzi za mąż za przystojnego i wspaniałego Edwarda i staje się lady Ashton. Jej małżeństwo nie trwa długo, po latach zostaje sama i z długami, które zaciągnął jej zmarły maż. Ostatnią wolą małżonka było, żeby szukała pomocy u jego kuzyna, hrabiego Winstona. Już od dziecka wycofany w towarzystwie, po latach mienia się on w pochmurnego, przerażającego mężczyznę. Jednak Jocelyn nie ma wyjścia, a przyjazd do rezydencji staje się początkiem wydarzeń, które we wszystkich jej uczestnikach wzbudzą wiele emocji. Między Jocelyn, a hrabią gromadzi się dziwne napięcie. Pojawia się również pewien baron, który postanawia oddać wszystko kobiecie, która wydaje mu się idealną kandydatką na żonę. 

Już pierwsze strony sprawiły, że wciągnęłam się w całą historię. Ciemna, deszczowa noc, samotna kobieta podróżująca do miejsca, które ma jej dać odrobinę wytchnienia po ostatnich trudnych chwilach. Bardzo szybko Jocelyn pokazuje jednak, że nie jest biedną, skrzywdzoną kobietą. Jej poczynania wzbudzają uśmiech, a sama bohaterka zyskuje sympatię. Zupełnie inaczej prezentuje się tytułowy hrabia, który wydaje się niezwykle cynicznym, a momentami okrutnym osobnikiem. Zderzenie ze sobą bohaterów, których łączą również wydarzenia z dzieciństwa, staje się początkiem bardzo ciekawej, wielobarwnej powieści. Autorce udało się wejść w psychikę bohaterów, którzy wiele zyskują przy bliższym poznaniu, a jednocześnie można lepiej zrozumieć ich spojrzenie na świat i sposób działania. 

Początkowo najbardziej bałam się, czy pisarce uda się przedstawić ówczesny świat i konwenanse, które się z nim łączą. To zawsze jest osią historii, tylko wiarygodne wydarzenia i reakcje bohaterów, którzy muszą się trzymać standardów, które w tamtym świecie istniały, mogą spowodować, że książka nie będzie powodowała problemów. Całe szczęście w tym wypadku historia od początku sprawia pozytywną niespodziankę. Są konwenanse, są pewne postępowania bohaterów, które wynikają z przyjętych reguł, a to wszystko jest podwaliną do historii pełnej pasji, namiętności, nieporozumień, cierpienia i pięknych uczyć. 

Autorka zdecydowała się na dość klasyczny zabieg, których początkowo może się odrobinę kojarzyć z motywem pięknej i bestii, jednak sposób, w który przedstawiła bohaterów, ich relacje, rozwijające się szybko, ale jednak odpowiednio wyważone sprawiają, że historia tchnie świeżością. Żeby dodać odrobinę smaku w pewnym momencie na arenie wydarzeń pojawia się ten trzeci, idealny mężczyzna, który czeka tylko na jedno słowo, żeby rzucić bohaterce cały świat pod nogi. Chyba jednak zawsze marzymy o mężczyźnie lekko niedostępnym, który może wzbudzać lęk ale i fascynację, dlatego bohaterka ma ciężką drogę przed sobą. 

Jak to w takich historiach bywa, bohaterowie długo nie potrafią odkryć swoich prawdziwych uczuć. Odbierają je zupełnie inaczej,  biją się z myślami, a to wszystko prowadzi do wydarzeń i sytuacji, które wywołują niezwykle wiele emocji. Autorce udało się świetnie je oddać, dlatego podczas lektury również czytelnik wpada w różne nastroje i próbuje dojść do ładu z własnymi wrażeniami. Tak naprawdę to właśnie uczucia są podstawą tej historii, gdyby nie ta niezwykła huśtawka, wydarzenia biegły by jedne po drugich bez większych komplikacji. 

Nie można zapomnieć również o piórze autorki. Sam styl szybko pozwala wciągnąć się w historię, odkryć jej piękno i cieszyć się z wydarzeń, które rozgrywają się tuż za rogiem. To chyba dzięki niemu tą książkę niemal połyka się za jednym podejściem. Lekki, przyjemny język dopełnia lektury. Nie czuć zupełnie, że w końcu "Diabelski hrabia" to debiut literacki pisarki. Bardzo dobrze rokuje to na przyszłość.

"Diabelski hrabia" to wciągająca lektura, która pod płaszczem prostej i przyjemnej historii pokazuję demony, które dręczą człowieka. Pozwala odkryć plątaninę uczuć, wywołujących gamę emocji podczas lektury. Może również przenieść nas w odrobinę zapomniany świat konwenansów i drabiny społecznej z wszystkimi jej jasnymi i ciemnymi stronami. Dwoje bohaterów, którzy zostali przez los ze sobą związani, w pierwszej chwili nie pozwala liczyć na szczęśliwe zakończenie. Po drodze zresztą musi się wiele wydarzyć, żeby skończyło się właściwie.  A początkowo to tylko historia kobiety, dwóch mężczyzn i... kota!

  • Autor:  Bel Melisa
  • Tytuł: Diabelski hrabia
  • Seria: Niepokorni #01
  • Wydawnictwo: Własne wydanie
  • Liczba stron: 354
  • Premiera: 10 maj 2020

11/24/2019

PRZEDPREMIEROWO Co oznacza "Anathema" Piotr Podgórski

PRZEDPREMIEROWO Co oznacza "Anathema" Piotr Podgórski

Książka Piotra Podgórskiego ciekawi. Wystarczy spojrzeć na okładkę, przeczytać opis, żeby mieć pewność, że koło tej pozycji nie można przejść obojętnie. To historia mroczna, trudna, bardzo emocjonalna, a jednocześnie oczyszczająca. Przejście wraz z bohaterem, przez życie wiele uczy i wiele pokazuje. Zapraszam na mój Patronat Medialny!

Życie Marka mogłoby wyglądać zupełnie inaczej, jednak wiele czynników spowodowało, że został przyjęty w rodzinie tak, a nie inaczej. Trudne, smutne dzieciństwo, naznaczone razami, kończy śmierć matki. Chłopak trafia pod opiekę kochającej babci, która wynagradza mu samotność, strach i brak akceptacji ze strony rodziców. Jednak dopiero po latach dorosłemu mężczyźnie przyjdzie się zmierzyć z przeszłością i demonami, które męczą nie tylko jego, ale dotykają również jego rodzinę. Czy przebaczenie jest możliwe a traumę przeszłości można pokonać? 

Rzadko zdarza się książka, tak bardzo wchodząca w psychikę bohatera, zmuszająca wraz z nim mierzyć się z życiem, nie pozwalająca wyrwać się z zaklętego kręgu przemocy i braku akceptacji. Markowi od najmłodszych lat przyszło żyć w rodzinie dysfunkcyjnej. Jednak w przeciwieństwie do młodszego brata, mierzył się on jednocześnie z brakiem akceptacji ze strony najbliższych. To niewyobrażalne trudne dla kilkulatka, który dopiero poznaje świat, a już zostaje przez niego naznaczony. Przez lata boryka się z tą przeszłością i z winą, którą na siebie przejmuje. Nie ma słów, żeby oddać jego stan ducha, o tym trzeba przeczytać. 

Przeprowadzka do babci zmienia jego życie, jednak demony przeszłości zostają. Choć ogrom miłości pozwala mu dorosnąć i wyjść na wspaniałego mężczyznę, to gdzieś w głębi nadal jest mały chłopiec, którego nikt nie kocha. I po latach, po wspaniałym sukcesie, założeniu rodziny, ten chłopiec o sobie przypomina. Demony wychodzą z ukrycia i zmuszają go do stawienia czoła przeszłości. 

Autor porusza tematy trudne, często zamiatane pod dywan, niedostrzegane w społeczeństwie. Rodziny dysfunkcyjne, alkoholizm i wiążąca się z nim przemoc oraz bierność. A w tym wszystkim brak akceptacji przez najbliższych, która niezwykle mocno wpływa na psychikę dziecka. Sprawia, że doszukuje się winy w sobie. 

Nie obędzie się bez elementów na pograniczu baśni i koszmaru, które nieodzownie łączą się z kulturą w której wychowuje się chłopiec. Przeszłość cały czas żyje i wpływa na ówczesnych mieszkańców, zmuszając ich do ciągłego z nią zmagania. Dopiero po latach Marek odkryje przeszłość, która przerażała go w dzieciństwie. 

Mierzenie się dorosłego mężczyzny z przeszłością nie jest łatwe. Sesje psychologiczne niewiele pomagają, kiedy nie chce się pamiętać. A powrót do przeszłości, do rodziny, od której się uciekło, bywa traumatyczny i bolesny. Niezwykle wielowymiarowy obraz powrotu Marka do domu, relacje, jakie tam się pojawiają, ciężko oddać. Dopiero te sceny pozwalają dostrzec całokształt historii i emocji, które się z nią wiążą. Każdego z nas ukształtowały różne wydarzenia z życia. Bohater tej książki nosi w sobie winę przez długie lata. Staje się emocjonalnym kaleką, choć to nie jest widoczne na pierwszy rzut oka. 

"Anathema" to książka trudna, pokazująca całą gamę emocji, które kształtują nas od dzieciństwa. Traumatyczne losy bohatera odciskają na nim swoje piętno. Próba pojednania po latach pokazuje, że demony nigdy nie zniknęły, ale dale również możliwość na katharsis. Autor świetnie oddał stany emocjonalne bohatera, pozwolił wejść do jego głowy i serca. To pozycja, która nie do każdego trafi, jednak osoby, które lubią emocjonalne książki, z podłożem psychologicznym, zdecydowanie powinny po nią sięgnąć. 







  • Autor: Podgórski Piotr
  • Tytuł: Anathema
  • Wydawnictwo: WasPos
  • Liczba stron: 394
  • Premiera: 2 grudzień 2019












2/09/2018

Poznajcie niezwykłą "Cinder" Marissa Meyer

Poznajcie niezwykłą "Cinder" Marissa Meyer

Kilka lat temu podczas poszukiwań nowej lektury trafiam na nieznaną mi wówczas Marissę Meyer. Stwierdziłam że fantastyka oparta na motywach Kopciuszka może być ciekawym założeniem i zdecydowałam się na jej lekturę. I jeszcze prędzej zabrałam się za drugi tom serii czyli Scarlet. Jak bardzo byłam sfrustrowana, że kolejny, trzeci tom, nie został wydany w Polsce. Pomyślałam, że muszę poczekać, na pewno pojawi się lada moment. Niestety minęło kilka lat a trzeci tom Sagi Księżycowej w polskim wydaniu się nie pojawił. Nie popisało się wydawnictwo. I na scenę wszedł Papierowy Księżyc decydując się wydać od nowa wszystkie cztery części cyklu w oryginalnych oprawach. Jednym tchem zdecydowałam się na patronat medialny Cinder, bo to jedna z tych książek, obok której nie można przejść obojętnie. 

1/23/2018

Bardzo wyraźny "Blask wolności" Kathleen Grissom

Bardzo wyraźny "Blask wolności" Kathleen Grissom

Kilka lat temu miałam okazję czytać "Dom służących", książka poruszała trudny temat niewolnictwa w Stanach Zjednoczonych i uświadamiała ogrom nienawiści do drugiego człowieka i pogardy w stosunku do jego życia. Autora, na prośbę czytelników, stworzyła kontynuację tej historii, którą można jednak czytać całkowicie oddzielnie. Zazwyczaj jestem nastawiona ostrożnie do powieści, które są tworzone w ten sposób, ale tym razem historia jest wciągająca od pierwszych stron. A o czym opowiada? 

1/19/2018

PRZEDPREMIEROWO Może "Spotkamy się przypadkiem" Małgorzata Garkowska

PRZEDPREMIEROWO Może "Spotkamy się przypadkiem" Małgorzata Garkowska


Literatura obyczajowa zdecydowanie powinna stać się gatunkiem, który promuje literaturę polską. Tak wiele powstało książek, zaliczanych do tego gatunku, którymi możemy się pochwalić. Wśród lepszych lub gorszych historii jest kilka takich, które wyróżniają się bardzo pozytywnie. Dziś chciałabym powiedzieć Wam o niedalekiej premierze nowej książki Małgorzaty Garkowskiej "Spotkamy się przypadkiem", której mam przyjemność patronować. To jedna z tych historii, która wywołuje złość, wzrusza, zmusza do uśmiechu i daje nadzieję na lepszą przyszłość. 

7/12/2014

"Dom służących" Kathleen Grissom

"Dom służących" Kathleen Grissom

Dane techniczne:

  • Autor: Grissom Kathleen
  • Tytuł: Dom służących
  • Tytuł oryginalny: The Kitchen House
  • Tłumaczenie: Agnieszka Kalus
  • Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
  • Liczba stron: 440
  • Premiera: 27 listopad 2013
  • Gatunek: literatura obyczajowa/powieść historyczna

Ludzie ludziom zgotowali ten los*


To motto kojarzy Wam się XX wojną światową? Z książką czytaną w szkole średniej? Zapewniam Was, że pasuje idealnie do przeczytanej przeze mnie książki.

Białe albo czarne, dobre albo złe, człowiek albo niewolnik. Sytuacja osób czarnoskórych, którzy przez całe stulecia byli porywani z Afryki i wywożeni, przede wszystkim do USA, jeszcze w XX wieku była koszmarna. Wystarczyło, że miałeś nie ten kolor skóry, żebyś okazał się człowiekiem gorszym. Co ja piszę, żebyś w ogóle nie okazał się człowiekiem. Bo czy człowiekiem jest osoba, która nie może zakochać się bez zgody "pana", nie może się pobrać, która jest zabierana od rodziny i sprzedawana, która musi podporządkować się właścicielowi ze wszystkim, nawet pod względem seksualnym? Nie mogę pojąć jak człowiek może mieć właściciela. Tak samo musiała myśleć Lavinia, która jako małe dziecko wyemigrowała z Irlandii i dotarła na jedną z plantacji na południu Stanów. 

Dziewczynkę poznajemy w chwili dotarcia do nowego domu. Początkowo cierpi na amnezję, jest bardzo wycieńczona i chora. Dopiero po pewnym czasie dochodzi do siebie, dzięki pomocy Belle, która w Domu Kuchennym zajmują się dziewczynką. Dziecko nie rozumie różnicy między osobami białymi i czarnymi, potrzebuje miłości i nie rozumie, dlaczego nie do końca może stać się częścią rodziny Mamy i Papy. W Dużym Domu również pojawiają się problemy - ciągła nieobecność właściciela, coraz większe uzależnienie Pani od opium, śmierć Sally i nienawiść Marshala. Lavinia dojrzewa, coraz więcej rozumie i w końcu będzie musiała dokonać wyboru, do którego świata należy. Pociągnie on za sobą poważne konsekwencje. 

Książka opisuje losy Lavinii w ciągu dwudziestu lat jej życia. To ona jest główną bohaterką i jednocześnie narratorką tej powieści, nie jest jednak jedyna. Co pewien czas pojawiają się wtrącenia Belle, która w króciutkich rozdziałach uzupełnia niektóre wydarzenia. Dlaczego to właśnie ona, jedna z niewolników, staje się narratorem? To tajemnica, którą niektóre postacie poznają dopiero na końcu powieści. 

Ta książka przypomina trochę sagę. Choć nie jest historią rodu, to jednak postacie, które pojawiają się na pierwszym planie sprawiają, że nie da się wyłonić jednej pierwszoplanowej, można tak myśleć o Lavinii, jednak tej historii nie byłoby bez Belle, Mamy, Papy, Wujka Jakuba, Bena, Fanny, Beattie, Kapitana, Pani, Sally, Marshala i wielu innych postaci. Jest to historia życia, przetrwania, śmierci, przemocy, radości i smutku. Początkowo Lavinia nie rozumie niektórych zachowań jednak wraz z wiekiem zaczyna coraz więcej pojmować. 

Pojawia się tu wiele wątków, które mają znaczny wpływ na dalsze losy osób - ciągła nieobecność Kapitana wpływa na Panią i opium. Nowy nauczyciel Marshala staje się jego największym życiowym koszmarem. Taki łańcuszek można wypisywać bardzo długo. Autorka pokazuje przerażające życie czarnoskórych jako niewolników. Osoby najbliższe dla Belle, te z Domu Kuchennego nie mają jeszcze najgorzej, o przetrwanie muszą walczyć ci z baraków, którzy bezpośrednio pracują przy uprawie i są nadzorowani przez Rankina. Jego postać pokazuje jak bardzo człowiek może się znęcać nad drugim. Jak władza uderza do głowy. 

Pozycję tą czyta się jednym tchem, cały czas mając nadzieję, ze życie niektórych osób stanie się lepsze, że w końcu niektóre postacie się zmienią. Wielokrotnie miałam nadzieję i tyle samo razy ją traciłam czytając o kolejnych przerażających wydarzeniach. Najbardziej uderzyła mnie kradzież z wędzarni deski, tylko po to, żeby zupa (to chyba za dużo powiedziane) miała smak/zapach mięsa. Takich zdarzeń, które Lavinia opisuje jako dziecko jest bardzo wiele. 

Chciałabym zwrócić Waszą uwagę na okładkę. Jest bardzo sugestywna. Niewyraźny kształt domu państwa i przebijająca sie twarz kobieca - biała czy czarna? 

Jedyny minus, który na początku trochę mnie raził to sposób wypowiedzi dziewczynki. Już od samego początku jej opowieść brzmiała bardzo dorośle. Wydaje mi się, że lepiej czytałoby mi się tą książkę, gdyby narracja dojrzewała wraz z bohaterką. Ale ja się lubię czepiać, co niektórzy z Was pewnie wiedzą. 

Książka niesamowicie mi się podobała. Temat czarnoskórych w Stanach zawsze mnie interesował. W czasie czytania tej pozycji obejrzałam również "Kamerdynera", który opowiada losy pewnego Murzyna. Akcja filmu zaczyna się na początku XX wieku na plantacji i relacje pan-niewolnik są identyczne jak w książce. Polecam z całego serca, to dobra, wciągająca książka. Można się wiele z niej dowiedzieć, nauczyć, jest również wspaniałym sposobem na spędzenie czasu. 

* "Medaliony" Zofia Nałkowska

Za możliwość przeczytania dziękuję: 

Copyright © 2014 Książkowe Wyliczanki , Blogger