Tytuł jest przewrotny i daje pewien sygnał o historii, którą zawiera. Ale historia jest zupełnie inna, niż można by podejrzewać. Wiele książek autorki już czytałam i myślałam, że niewiele mnie zaskoczy, a jednak ten tytuł właśnie to sprawił. To opowieść w stylu Magdaleny Kordel, a jednocześnie tak bardzo różna. A po lekturze zostaje smutek i nadzieja. Myślisz, że to książka dla Ciebie?
Lila nigdy nie miała łatwego życia. Dzieciństwo i młodość z despotyczną matką sprawiły, że postanowiła skorzystać z okazji i pójść na pewien układ. Dorosłość również nie przyniosła jej spokoju, a teraz jej codzienność to czekanie – na telefon, na przyjazd. Kilka wspólnych chwil to jedyne, na co kobieta może liczyć. Do czasu, kiedy nawet one okazały się złudne. Zrozpaczona Lila stawia wszystko na jedną kartę, a wtedy przypadkowe spotkanie sprawia, że jej los zaczyna się odmieniać.
Z przyjemnością weszłam w świat tej historii, zaczęłam poznawać Lilę, jej sąsiadów, przyjaciółki i dom seniora. W pewnym momencie przypomniała mi się inna historia związana z tym ostatnim. Ale powieść Magdaleny Kordel idzie w zupełnie innym kierunku. Codzienne sprawy, drobne problemy, spotkania – to wszystko każdy z nas zna z codziennego życia. Ale krok po kroku poznajemy Lilę i jej przeszłość. I dramaty, które ją dręczą. Przyjemności dnia codziennego ustępują złości i frustracji.
Dawno nie spotkałam bohaterki, która tak bardzo by mnie irytowała i wywoływała we mnie tyle złości, choć spotkałam ją tylko na chwilę. Lektura tej powieści sprawiła, że zaczęłam się zastanawiać, skąd biorą się pewne ludzkie zachowania. I nie mówię o Lili, o nie! Tutaj jednak nie to jest najważniejsze, a dalsze wydarzenia, które są kulminacją. I znów myśl, że to przecież normalne życie. Zwykłe dni, zwykłe problemy, ludzie, których mijamy każdego dnia. A jednak wystarczy chwila, jeden moment, żeby wszystko się zmieniło. Dlaczego? Po co? To takie zderzenie codzienności z czymś, o czym nikt na co dzień nie myśli. I właśnie dlatego tak trudno przejść obok tego obojętnie.
Dużym plusem jest bohaterka tej powieści. Rzadko zdarzają się główne bohaterki starsze wiekiem, nawet u Magdaleny Kordel. A jeśli już się pojawiają, to raczej po to, żeby pokazać swoje życie w przeszłości. Tutaj Lila żyje współcześnie i choć pojawiają się wspomnienia z przeszłości, to właśnie teraźniejszość jest najważniejsza. To ona niesie ze sobą wydarzenia, które dla czytelnika mają największe znaczenie.
Ciężko pisać o tej książce, nie zdradzając za dużo. Bo niektóre wydarzenia wybrzmiewają mocniej, gdy najmniej się ich spodziewamy. Jednocześnie wokół bohaterki są inne postacie, jej przyjaciółki – siostry, które troszczą się o nią i martwią. Kobiety są niezwykle różne, choć w tym tomie czułam ich niedosyt, mam nadzieję, że kolejny pozwoli mi je poznać bardziej. Są sąsiedzi, a szczególnie młody chłopak, który staje się oparciem dla Lili. Jest też klub seniora, do którego chodzi, a który również wiele jeszcze ukrywa.
Bardzo łatwo wchodzi się w tę lekturę i szybko się ją pochłania. To znowu sprawa języka powieści, tak charakterystycznego dla pisarki.
„Jeszcze jedno lato” to początek nowej historii. I choć ten tytuł niesie wiele złych emocji, to widać światło na końcu tego tunelu. I wierzę, że niedługo będziemy mogli poznać dalsze losy Lili i innych bohaterów. Ja tę powieść bardzo szybko pochłonęłam, ale to jest specyfika książek autorki – język sprawia, że czyta się je błyskawicznie, a historie są takie, że trudno się od nich oderwać. Zostałam z myślami o Lili i z ciekawością, co jeszcze przyniesie jej życie. Dlatego jeśli lubicie książki Magdaleny Kordel, sięgnijcie po tę historię. Ja zdecydowanie czekam na ciąg dalszy. Czytajcie, bo warto!
- Autor: Kordel Magdalena
- Tytuł: Jeszcze jedno lato
- Wydawnictwo: Znak
- Liczba stron: 400
- Premiera: 18 sierpień 2026


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję za każdy zostawiony komentarz.