6/20/2019

Poznajcie "Dzieci rewolucji przemysłowej" Katarzyna Nowak

Poznajcie "Dzieci rewolucji przemysłowej" Katarzyna Nowak

Dzieci - wyczekiwane, kochane, hołubione, z dumą prowadzone pierwszy raz do szkoły, taki obraz dzieciństwa został w pamięci większości z nas. Wiadomo, czasem było gorzej, jednak dzieciństwo to okres beztroski, lenistwa, dobrej zabawy i szczęścia. 
Dzieci - wykorzystywane, bez możliwości głosu, bite, poniżane, bardzo często nie dożywające dorosłości - tak wyglądało dzieciństwo tysięcy dzieci w XVIII, XIX i na początku XX wieku. 
Tak różne obrazy, które współcześnie nie mieszczą nam się w głowie. Jak bardzo zmieniło się postrzeganie dzieci na przestrzeni tych kilku wieków? Nie mogłam przejść obojętnie obok tej książki, byłam niezwykle ciekawa, czego dowiem się podczas lektury? Czy pisarka spełniła moje oczekiwania? 

Sieroty, dzieci biedaków, tysiące których los był przesądzony od pierwszych dni. Praca od bladego świtu do późnych godzin nocnych, na najtrudniejszych stanowiskach - w kopalni, jako czyściciele kominów, służące, w przemyśle włókienniczym... Wielu z nich ginęło przy pracy, wielu było katowanych przez nadzorców, godziny pracy w nienośnych warunkach krzywiło nogi, kręgosłupy i tworzyło niezliczone kalectwa. Nieliczni dożywali do dorosłości, jeszcze mniej spisywało swoje historie dla współobywateli i potomnych. To właśnie świadectwa tych nielicznych stały się podwaliną książki o którą pokusiła się Katarzyna Nowak. 

Książka podzielona została na rozdziały, a każdy z nich opowiada o innym dziecku i o innej profesji. Autorka pozwoliła sobie na sfabularyzowanie opowieści swoich bohaterów, dzięki czemu stają się oni nam bliżsi, a ich historie bardziej nas dotykają. A opowieści zawarte w poszczególnych rozdziałach są naprawdę wstrząsające, a może są najzwyczajniejsze, tylko dla nas, współczesnych ludzi, nie mieszczą się w głowach? 

Chłopcy i dziewczynki, które czyszczą kominy - wchodzą do gorących pieców, wspinają się na samą górę krztusząc się sadzą, a czasami spadając z wysokości i już się nie podnosząc. Praca w kopalni, w całkowitych ciemnościach, w ciasnym, dusznym, maleńkim korytarzu, w którym dorośli by się nie zmieścili, pchanie wózków ważących ciężkie kilogramy. Sprane, zniszczone ręce, całkowity brak wolności, poświęcenie dla rodziny, dla dzieci, gdzie się pracuje. Godziny pracy, opieki nad dziećmi, zakaz wolnego, a wynagrodzeniem często był kąt przy kuchni i posiłek. Żebractwo, kradzieże, wymuszane przez dorosłych. Praca w fabrykach - szybka, niebezpieczna, ból pleców, rąk, nieznośne godziny i lata. A maszyny potrafią zabić. To tylko niektóre obrazy, które autorka pokazuje w swojej książce. 

Wiek przemysłu, wiek pary, wiek elektryczności - wielka rewolucja, która dokonywała się rękami najtańszych, najmniejszych i najbiedniejszych, ich potem, krwią i śmiercią. Nikt nie był zdziwiony, że dzieci pracują, ciężką, czasami niewolniczą pracą. Nikt nie był oburzony biciem, katowaniem, przemocą. Byle normy były wykonane, byle praca szła do przodu, bo cała Europa potrzebowała wtedy coraz więcej - węgla, produktów fabrycznych. 



Autora w swojej książce kilkakrotnie wskazuje współczesną pracę dzieci. Kiedyś Europa była przyzwyczajona do takich działań, dziś nie dziwią nas dzieci pracujące w Azji. Niewiele osób się tym przejmuje, w myśl zasady: "czego oczy nie widzą...". Między wersami książki wyłania się też obraz nas: dorosłych - i obłudy, którą również współcześnie praktykujemy. Jeśli czegoś nie widzimy, to nas nie dotyczy. Lubimy pomagać małym, słodkim dzieciom, ale te obdarte, które proszą nas o pomoc, najczęściej przepędzamy. 

"Dzieci rewolucji przemysłowej" to książka, która może otworzyć oczy na tragedię dzieci. Obrazy, które wyłaniają się z kart historii wzbudzają grozę, bunt i przerażenie. Historie dzieci, nielicznych postaci, które opowiadają historię całych pokoleń biednych i bezdomnych maluchów, pokazują wiek przemocy, braku wrażliwości i wiecznego wykorzystywania. To mocna książka, dzięki beletrystycznej formie przekazu, jeszcze bardziej dotyka czytelnika i na długo zostaje w pamięci. Jest to zdecydowanie historia, którą warto poznać. 




  • Autor: Nowak Katarzyna
  • Tytuł: Dzieci Rewolucji Przemysłowej
  • Seria: Prawdziwe Historie
  • Wydawnictwo: Znak Horyzont
  • Liczba stron: 308
  • Premiera: 3 czerwiec 2019

6/18/2019

PRZEDPREMIEROWO Sprawdź jak "Księżyc jest pierwszym umarłym" Karina Bonowicz

PRZEDPREMIEROWO Sprawdź jak "Księżyc jest pierwszym umarłym" Karina Bonowicz

Książki, które bazują na wierzeniach, sięgają po tradycję słowiańską, wprowadzają bohaterów inspirowanych czasami pogańskimi, przykuwają moją uwagę. Czasem wystarczy zerknąć na opis, albo przeczytać wzmiankę o danym tytule i wiem, że to pozycja, po którą sięgnę z przyjemnością. Sama lektura bywa różna, wiadomo że autor może poprowadzić akcję lepiej, lub gorzej, zepsuć dobry pomysł, albo z nieszczególnego wątku stworzyć arcydzieło. Po "Księżyc jest pierwszym umarłym" chciałam sięgnąć jak tylko przeczytałam o czym będzie poniższy tytuł. Czy lektura była udana? 

Alicja, po śmierci rodziców, jest zmuszona przeprowadzić się do jedynej żyjącej krewnej - ciotki. Z Warszawy, niechętnie wyrusza do małej wioski, gdzie diabeł mówi dobranoc. Momentami dosłownie. Dziewczyna bardzo szybko zostaje wciągnięta w wir wydarzeń, które nie powinny mieć miejsca. Wilkołaki, wampiry, strzyki, dusznice, wiedźmy... Nagłe zgony i niespodziewane wypadki. Kim jest Alicja, o czym mówi rodzinna tradycja i czy będzie w stanie zakończyć wariactwo, które ciągnie się od setek lat? 

Autorka stworzyła historię, która mocno bazuje na słowiańskich wierzeniach - choć w pierwszym tomie pojawiają się raczej te bardziej znane: strzygi, nocnice, guślnice oraz wilkołaki. Można znaleźć tu również odniesienia do religii chrześcijańskiej, którą reprezentuje diabeł. Połączenie tych elementów daje ciekawą wizję świata. 

Alicja przybywa do małego miasteczka z przymusu, jedynie tam jest rodzina, która może się nią zająć. Od razu widać, że Czarcisław, miejsce do którego przyjeżdża, nie jest zwyczajną wioską. Dzieją się tam rzeczy niezwykłe, o czym bohaterka zostanie szybko uświadomiona. I trochę zmuszona do działań nad zerwaniem klątwy, czy jej się to podoba czy nie. 

Pisarka stworzyła miejsce mroczne, niezbyt przyjazne, nawet dla zwykłego człowieka. Można w nim spotkać stworzenia, które będą potem śnić się w koszmarach. Wydarzenia nie stoją w miejscu, akcja biegnie, momentami bardzo szybko, a Alicja nie zawsze jest w stanie nad wszystkim zapanować i nadążyć. Czwórka nastolatków, których spotyka, okazuje się mieć drugą twarz, a nie każdy wydaje się przyjazny. 

Historia osadzona w mrocznym świecie, opierająca się na motywach słowiańskich oraz chrześcijańskich, daje duże możliwości na dobrą powieść. Autorce udało się je w pełni wykorzystać. Stworzyła opowieść opowiadającą o nastolatkach, co może wskazywać, że jest to książka młodzieżowa, jednak jej mroczność sprawia, że będzie to idealna lektura dla każdego. Jednocześnie jest to powieść przygodowa, która cały czas zaskakuje główną bohaterkę, a wraz z nią czytelnika. 

W historii pojawiają się również nawiązania do innych dzieł współczesnej kultury - można znaleźć odniesienia do Zmierzchu, Czystej Krwi czy Harrego Pottera, ujęte w sposób, który nie drażnią ani fanów ani przeciwników powyższych tytułów. Ciekawe rozwiązanie, które daje powiew świeżości. 

Przez większą część akcja szybko biegnie do przodu, zaskakuje, aby w kulminacyjnym momencie zostawić czytelnika z mnóstwem pytań i niedokończonych wątków. Autorka wiedziała co robi robiąc cięcie właśnie w tym momencie, bo chciałoby się od razu sięgnąć po kontynuację. Na pewno nie jestem i nie będę jedyną osobą, która chciałabym poznać dalsze losy Alicji i osób z jej najbliższego otoczenia. 

Podsumowując autora sięgnęła po składniki z różnych stron, zmieszała je ze szczyptą przygody, mrocznym klimatem i ciekawymi postaciami. Okrasiła to dobrym, lekkim stylem i tę miksturę nam podaje. Żeby się dobrze uwarzyła jeszcze długa droga, ale dobre gradienty sprawiają, że eliksir idzie we właściwą stronę i przyciąga kolejnych czytelników. Jeśli lubicie takie klimaty, ta książka jest idealną lekturą. 




  • Autor: Bonowicz Karina
  • Tytuł: Księżyc jest pierwszym umarłym
  • Cykl: Gdzie Diabeł mówi dobranoc #01
  • Wydawnictwo: Initium
  • Liczba stron: 578
  • Premiera: 19 czerwiec 2019

6/16/2019

Jak brzmi "Księżycowa kołysanka" Katarzyna Misiołek

Jak brzmi "Księżycowa kołysanka" Katarzyna Misiołek

Fabuła zawarta w książkach opowiada zawsze jakąś historię. Jedna jest prosta, dosłowna i nie wymaga większej refleksji, inna pod płaszczykiem pewnej opowieści skrywa drugie dno, pokazuje elementy, które ostatecznie okazują się ważniejsze, niż myśl przewodnia. Niektóre z historii składają się z fragmentów, wydarzeń, motywów, które dopiero razem tworzą pełny obraz rzeczywistości, jak złożone do końca puzzle. Jedną z takich historii jest właśnie "Księżycowa kołysanka" Katarzyny Misiołek. O czym opowiada ta historia i czy na pewno to, co znajdziemy na okładce w pełni oddaje opowieść ze środka? 

Upalne lato w domu nad jeziorem, który miało być upragnioną odskocznią od codzienności dla dwóch zaprzyjaźnionych rodzin. Przez lata remontowany, teraz daje poczucie spokoju i radości, choć pojawiają się również nieporozumienia. Pewnej nocy dochodzi do tragedii. Czy powodem są niedomówienia i zatargi, przez lata gromadzone między rodzinami? Kto odpowiada za wydarzenia, które wydarzyły się nad jeziorem? 

"Księżycowa kołysanka" to historia, która w ostatecznym rozrachunku porusza bardzo wiele tematów, przyjaźń, miłość, związek, zaufanie, ale również te trudniejsze, jak kwestie gwałtu, bezmyślności, wskazania winnego, relacji damsko-męskich, zaborczości, duszenia się w związku. Pod płaszczem tej historii dzieje się niezwykle wiele, a czym głębiej wchodzimy w fabułę, tym więcej przemyśleń, wniosków i dylematów się pojawia. 

Agata i Adam to małżeństwo zgodne i szczęśliwe, przynajmniej na pierwszy rzut oka. To samo można powiedzieć o Baśce i Bartku. Cała czwórka zaczyna z tej samej pozycji, związki które stworzyli wydają się udane, choć wiadomo, że życie zawsze stwarza problemy i nieporozumienia. Obie pary inaczej pokierują swoim losem, właściwie w tej historii widać spojrzenie kobiet, ich dylematy, wybory życiowe. 

Baśka jest tak ode mnie różna, jak różnią się pomiędzy sobą ogień i woda, czerń i biel. Ja otwarta na nowości, ona konserwatywna. Ja energiczna, ona wiecznie zmęczona, przytłoczona obowiązkami, niezadowolona. Ja potrafiąca uwolnić się od przeszłości, ona tkwiąca u boku faceta, którym do końca nie jest szczęśliwa. 

Jedną osią tej historii są związki, które przedstawione są na przestrzeni lat, od tych początkowych chwil, kiedy małżeństwa kupiły dom nad jeziorem do chwili obecnej. To tu widać codzienne relacje, niekiedy mocne i przerażające momenty, ale także wybory, decyzje, które będą wpływać na przyszłość. 

Historia porusza również temat gwałtu, niezwykle brutalnego, piętnującego kobiety. I pytania, podświadome przypuszczenia, kto jest winny. Czy lekkomyślność może być powodem, czy kobieta "sprowokowała" kogoś? Czy może "sama tego chciała" jak pada z ust jednego z bohaterów? To temat niezwykle trudny, budzący nieprzerwanie niezwykle silne emocje. Tutaj autorka kilkakrotnie dotykała tego tematu, pokazywała go z punktu widzenia kobiety, to na niej się skupiając. Na jej emocjach, przemyśleniach, poczuciu winy, "brudzie". Jest on tak dobrze wpleciony w treść tej historii, że staje się integralną częścią, idealnie dopełniającym elementem. 

Nie doszłam jeszcze do Księżycowej Kołysanki i tragedii, która staje się kumulacją wydarzeń, tych wszystkich drobnych nieporozumień, sporów, wyborów swojego szczęścia, myśleniu o sobie... Dużo elementów się na to złożyło. A wszystko zakończyło się w środku nocy nad jeziorem. Kto tak naprawdę jest winny? Jedna osoba? A może wszyscy, którzy byli wówczas w domu? A także Ci, których nie było? Niektórych wydarzeń nie da się powstrzymać, a będą one do końca życia targać sumieniem bohaterów. 

Wierzycie w nawiedzone domy? Takie z przeszłością, w których wydarzyła się tragedia i które determinują wydarzenia w przyszłości, losy kolejnych mieszkańców, którzy nawet do końca nie wiedzą co stało się wiele lat wcześniej? Tragedia jednej rodziny może stać stać się podwaliną kolejnych tragedii? 

Tytuł jest podstępny, a po lekturze można go dopasować do kilku wydarzeń, zarówno tych z teraźniejszości jak i przeszłości. Piosenka, która może kojarzyć się z dzieckiem, miłością, czym naprawdę jest? Czymś zupełnie innym? A może dokładnie tego dotyka, tylko w pewnej perspektywie? 

"Księżycowa Kołysanka" to powieść, którą można się delektować. Zagłębiając się w nią coraz bardziej, odkrywa się kolejne niuanse, poznaje czasem drobne wydarzenia, który mogą zmienić spojrzenie na całość. Historia, którą tworzy pisarka to codzienność wielu z nas, drobne wybory, które wpływają na duże wydarzenia. Ta historia jest świetnie skomponowaną całością, której nie da się podzielić na czynniki pierwsze, bo dopiero wizja całokształtu sprawia, że książka jest wartościową, wciągającą lekturą. 





  • Autor: Misiołek Katarzyna
  • Tytuł: Księżycowa kołysanka
  • Wydawnictwo: Książnica
  • Liczba stron: 338
  • Premiera: 5 czerwiec 2019


6/09/2019

Jak smakuje "Wino z Malwiną" Magdalena Kordel

Jak smakuje "Wino z Malwiną" Magdalena Kordel

Moja przygoda z książkami Magdaleny Kordel zaczęła się przypadkowo i zupełnie nie po kolei, chyba już kiedyś o tym wspominałam. Uroczysko, choć to pierwsza seria o Malowniczym, odkrywam pomału, najpóźniej, dopiero kiedy kolejne tomy pojawiają się jako wznowienie od Wydawnictwa Znak na księgarnianych półkach. Czy to psuje w jakiś sposób przyjemność z czytania? Wydaje mi się, że nie, choć przy tych książkach poznaje trochę inny styl pisarki. 

Majka czuje się w Malowniczym prawie jak u siebie, choć są pewne kwestie, które nadal nie dają jej spokoju. Pewnego dnia w miasteczku pojawiają się plotki o przyjeździe tajemniczej Niemki, która chce wykupić gospodarstwo obok Uroczyska, a na progu pensjonatu staje dziewczyna poszukująca noclegu. Niezwykła pasja Manii, tajemnicza ciotka Rozalia, szkolne kłopoty bohaterki i zawirowania w związku, wszystko to sprawia, że w pensjonacie nudy nikt nie znajdzie.

Trzeci (i chwilowo ostatni) tom serii Uroczysko, który opowiada perypetię Majki, jej przyjaciół i znajomych w pensjonacie, już za mną. Po raz kolejny błyskawicznie przeczytałam ponad 400 stron historii, skutecznie poprawiając sobie humor. Choć muszę przyznać, że pierwsze kilkanaście kartek było trudnych, jakoś nie mogłam się wgryź w tę historię. Może powodem była przerwa w lekturze, bo poprzedni tom przeczytałam już jakiś czas temu? W każdym razie nie szła mi lektura, próbowałam skupić się na wątkach, ale kiepsko to wychodziło. Do czasu. Najpierw pojawiła się tajemnicza dziewczyna, która zmieniła bardzo wiele w Malowniczym. A następnie do pensjonatu dotarła ciotka Rozalia. To dopiero postać!

W życiu Majki znów wiele się dzieje, od historii zwykłych i prozaicznych, jak problemy w szkole, nowa nauczycielka, która ma się przyuczać do stanowiska (a jest z niej niezła agentka), przez problemy w pensjonacie (małe i duże) po nowych mieszkańców. Malwina, z którą Majka pije tytułowe wino, to postać zdecydowanie ciekawa, lekko tajemnicza, ale zdobywa sympatię już w pierwszych chwilach po poznaniu. Ciotka Rozalia to z kolei postać niebanalna, trudna do przeoczenia, ale jednocześnie niezwykle intrygująca, która wielokrotnie wywoływała na mojej twarzy uśmiech. Taka kobieta nie z tej epoki. 

Tym razem autorka zupełnie inaczej poprowadziła historię związku bohaterki ze znanym już weterynarzem. Różne niuanse w ich związku poprowadzą w kierunku niezwykłym, a nowy mieszkaniec pensjonatu, z którym Majka ma zwiedzać okolice, może nieźle namieszać. Nie dziwię się, że czytelniczki koniecznie chcą poznać czwarty tom przygód Majki, bo może się wiele zadziać w tych relacjach. 

Plotki, niesłuszne oskarżenia, powroty do przeszłości, trudne relacje z najbliższymi, to wszystko pojawia się w tej historii. Poznanie drugiej osoby, odkrycie kim jest i co nią powoduje, a nie pochopne ocenianie, co czynią niektórzy mieszkańcy miasteczka. Między Majką a Malwiną pojawia się nić przyjaźni, co doprowadzi do wielu zmian i ciekawych sytuacji w życiu obu kobiet. Da im też szansę zmienić wiele na lepsze. 

Autorka nie zapomniała też o wątku zwierzęcym, który sprawi wiele problemów mieszkańcom pensjonatu. W pewnym momencie pojawia się też wątek historyczny, który sprawia, że chwilowo podnosi powagę książki.

"Wino z Malwiną" to świetna kontynuacja serii "Uroczysko" pokazująca nowe problemy w życiu bohaterów, wprowadzająca nowe wątki i ciekawe postacie. Trzeci tom cyklu pokazuje coraz większy rozwój autorki, która łączy ze sobą kolejne wątki, wokół osi w postaci Majki. Zdecydowanie czekam na kontynuację tej serii, bo tak jak większość osób jestem ciekawa jak rozwinie się życie uczuciowe bohaterki. 


  • Autor: Kordel Magdalena
  • Tytuł: Wino z Malwiną
  • Cykl: Uroczysko #03
  • Wydawnictwo: Znak
  • Liczba stron: 464
  • Premiera: 15 maj 2019

6/07/2019

Młoda "Jaga" Katarzyna Berenika Miszczuk

Młoda "Jaga" Katarzyna Berenika Miszczuk

Świeży powiew przy Kwiecie Paproci to było to, czego brakowało na polskim rynku od co najmniej kilku lat. I choć niezdarność Gośki bywała frustrująca, to świat, który zafundowała nam autorka zdecydowanie zachęcał, żeby zostać z tą serią na dłużej. Dlatego byłam zachwycona, kiedy okazało się, że niedługo na rynku pojawi się historia Jagi, prequel wydarzeń z tetralogii, opowiadający o Jarogniewie w młodości, kiedy dopiero zaczynała praktykę szeptuchy. Jak wypadła ta historia? 

Jaga przyjeżdża do Bielin, żeby objąć praktykę po zmarłej babce. Kobieta zaczyna życie od zera, wybierając drogę szeptuchy odcina się od rodziny, która chciałaby dla niej męża i gromadkę dzieci. Jarogniewa postanawia wziąć życie w swoje ręce i wierzy, że poradzi sobie w nowym miejscu, jednak już pierwsze zderzenie z rzeczywistością zmusza ją do zmiany planów. Okradziony dom babki, wyraźna niechęć i rezerwa mieszkańców Bielin, oraz niezwykle duże nagromadzenie nadprzyrodzonych istot i demonów w Bielinach zmusza szeptuchę do działania. Na dokładkę pojawia się Swarożyc, który wyraźnie interesuje się Jagą, a młody Mszczuj smaży do niej cholewki. 

Z niezbyt sympatycznej, przy pierwszym kontakcie, staruszki, która jest doskonałą szeptuchą, rozmawiającą gwarą i podtrzymującą stare tradycje, Jaga zmienia się w piękną młodą dziewczynę, która wszystkie życiowe przygody ma dopiero przed sobą. To jest dopiero bohaterka! Odważna, mająca swoje zdanie, walcząca o własną drogę życiową, nie bojąca się stanąć oko w oko z bogiem, pokonać wampira czy wilkołaka. To zupełnie inna postać niż Gosia i już od pierwszych stron zdobyła moją sympatię. Młoda bohaterka zostaje zostawiona sama sobie, zmuszona jest walczyć o dom, w którym przyszło jej żyć, o przychylność mieszkańców, a czasem nawet o ich życie. 

Jaga jest osobą bardzo postępową, a jednocześnie mocno wierzącą w tradycyjne kwestie wiary i swojej posługi. Jest w stanie sama poradzić sobie z wieloma przeciwnościami losu, szybko łączy fakty i odkrywa postacie, które żerują na mieszkańcach. Jednocześnie stara się być sprawiedliwa i miłosierna, najpierw myśli, potem robi - ten typ bohaterki dla jednych może być zbyt idealny, dla innych właśnie tak powinna wyglądać prawdziwa szeptucha. Oczywiście nie obędzie się bez potknięć, drobnych nieporozumień i błędnych wyborów, wiadomo samemu nie zawsze wybiera się właściwie. 

Oprócz Jagi w książce pojawia się młody Mszczuj, zupełnie inna postać niż ta poznana w wcześniejszych tomach. Chłopak dopiero od kilku lat pełni posługę w Bielinach, jest pełny zapału, stara się pomagać swojej trzódce, a przy Jadze stanowczo zapomina języka. Na swój sposób stara się wspierać Jagę, choć czasami jego pomoc nie zawsze dobrze się kończy. 

Już na początku swojej przygody w Bielinach Jaga odkrywa tajemnicę, zaginioną księgę swojej babci, którą ktoś najwyraźniej ukradł. Kobieta musi odzyskać swoją własność, a na początek odkryć, kto zdobył się na okradzenie szeptuchy. 

Na drodze młodej kobiety staje niezwykle duża ilość nadprzyrodzonych istot, zarówno tych bardziej jak i mniej znanych postaci mitologii słowiańskiej. Niektóre to bezrozumne stworzenia, które trzeba pozbawić życia, inne zdecydowanie wolą rozmowę a także inne formy aktywności. 

Pojawia się również Swarożyc, ognisty bóg nie daje spokoju Jadze, czasami jej pomagając innym razem jedynie frustrując szeptuchę. Chce zdobyć jej zaufanie, a w zamian dostać to na czym mu bardzo zależy. 

"Jaga" jest doskonałą historią osadzoną w świecie słowiańskich wierzeń. Jest to wyśmienita kontynuacja historii, dla wszystkich osób, które miały okazję poznać wcześniejsze tomy, a jednocześnie jest to na tyle oddzielna historia, że można ją czytać bez znajomości przygód Gosi i Mieszka. Nic dziwnego, w końcu to prequel, w dodatku główna bohaterka jest o wiele sympatyczniejszą postacią - Jaga pobija Gosię na głowę. 


Cykl Kwiat Paproci: 



Jaga




  • Autor: Miszczyk Katarzyna Berenika
  • Tytuł: Jaga
  • Cykl: Kwiat Paproci #0,5
  • Wydawnictwo: WAB
  • Liczba stron: 418
  • Premiera: 15 maj 2019

6/05/2019

Dlaczego "Więcej niż pocałunek" Helen Hoang

Dlaczego "Więcej niż pocałunek" Helen Hoang

Relacje damsko-męskie nie zawsze należą do łatwych i przyjemnych. Niektórzy mają dar do flirtowania, trafiają na osoby, z którymi idealnie się dogadują, a związki, mimo mniejszych lub większych problemów, są udane i szczęśliwe. Inni szukają drugiej połówki latami, cały czas nie tracąc nadziei na sukces. Jeszcze inni nie czują potrzeby związku, są szczęśliwi sami ze sobą, a pełnię szczęścia psują im najbliżsi pytając o męża i wnuki. Nie wszyscy są w końcu tacy sami, niektórzy mają problem z interakcjami społecznymi, których uczą się całe życie.

Stella lubi poukładany świat, rządzący się matematycznymi regułami. Jej relacje z mężczyznami nie są zbyt udane, dotychczasowe związki były szybkie i nieprzyjemne. Jednak nacisk rodziców, którzy marzą o zięciu i wnukach, sprawia, że kobieta postanawia nauczyć się więcej o bliskości. Kto zaś lepiej zna się na kwestiach damsko-męskich niż mężczyzna do towarzystwa? W ten oto sposób Stella poznaje Michaela, chłopaka z tajemnicą, który chętnie pomaga jej w nauce bliskości. Czy kobieta z zespołem Aspergera i mężczyzna z przeszłością wykonają cały plan? A co kiedy ustalone reguły przestaną mieć znaczenie, a zaczną się liczyć uczucia? 

Autorka, która sama po latach odkryła u siebie zespół Aspergera, postanowiła pokazać społeczeństwu, jak w relacjach międzyludzkich radzi sobie kobieta z tymi objawami. Osoba, która lubi ustalony porządek, powtarzalność, logikę, musi przez cały czas myśleć o tym, żeby właściwie się zachować, żeby społeczeństwo właściwie ją odbierało. To bardzo duży plus tej książki, spojrzenie na życie przez pryzmat kobiety autystycznej. Czytelnik wchodzi w skórę Stelli, stara się zrozumieć jej tok myślenia, a jednocześnie może skonfrontować własne zachowanie w konkretnych sytuacjach. 

Historia relacji między Stellą a Michaelem zaczyna się od relacji intymnych, w końcu to w tych kontaktach chce podszkolić się bohaterka. Okazuje się jednak, że jedno spotkanie nie pozwoli jej odblokować się na pewne wydarzenia. Potrzebna jest dłuższa znajomość, na którą Michael na początku nie chce się zgodzić. 

Duży plus tej książki to postać Stelli, jej problemy z relacjami, mówienie co myśli otwarcie, miłość do pracy. Widać, że pisarka doskonale wiedziała, jakie bariery może mieć kobieta z Aspergerem, na co zwrócić uwagę i pokierować akcję w zupełnie innym kierunku. Drugie ważne ogniwo tej książki to Michael - młody chłopak, który dorabia jako żigolak. Co właściwie nim kieruje? Jakie tajemnice skrywa? Dlaczego potrzebuje pieniędzy, które zarabia w ten sposób? 

Książka jest ciekawym spojrzeniem na trochę inne zachowania, zastanawiam się jednak, czy do końca można zakwalifikować go do romansu. Całkiem sporo jest tu scen erotycznych, które w całokształcie zajmują bardzo dużo miejsca. Początkowo związek Stella-Michael opiera się właśnie na erotyce, która później w "udawanym" związku ma niezwykle istotne miejsce. Mam wrażenie, że przez to nie do końca została zachowana równowaga. Uczucia, które gdzieś tam się między bohaterami rodzą, zostają przez większość czasu przytłumione przez pożądanie. Brakowało mi też głębszego spojrzenia na problemy Michaela. Przez większość książki przewija się jego mroczna przeszłość, obwinianie siebie o pewne wydarzenia i brak wiary. Wydaje mi się, że za łatwo w pewnym momencie dał się przekonać, że wszystko będzie w porządku i zostawił przeszłość za sobą. Może gdyby ten wątek był bardziej podkreślony, byłoby mi łatwiej go zrozumieć. 

"Więcej niż pocałunek" to lekki romans z mocno zarysowanym wątkiem erotycznym. Byłby pewnie jednym z wielu, gdyby nie postać Stelli, bohaterki z cechami autyzmu, która przez całe życie próbuje wpasować się w społeczeństwo. Tytuł ten został wybrany na najlepszy romans ubiegłego roku na portalu GoodReads. Myślę, że wątek autystyczny był jednym z czynników tego wyboru. Poza tym jest to lekki i przyjemny romans-erotyk, który sprawa przyjemność podczas lektury, jednak czy zostaje w głowie na dłużej, śmiem wątpić.

Polecać, nie polecać? Jeśli lubicie lekkie i przyjemne romanse naładowane dużą dozą pikanterii, a dodatkowo chcecie poznać trochę inne spojrzenie na relacje damsko-męskie, szczególnie łóżkowe, to zdecydowanie tytuł dla was. Jeśli jednak szukacie powieści z dużą głębią, analizą bohaterów i zagłębieniem się w ich problemy, to tutaj możecie czuć pewien niedosyt.


  • Autor: Hoang Helen
  • Tytuł: Więcej niż pocałunek
  • Cykl: The Kiss Quotient # 01
  • Tytuł oryginalny: The Kiss Quotient
  • Wydawnictwo: Muza
  • Liczba stron: 482
  • Premiera: 05 czerwiec 2019

6/03/2019

Jak brzmi "Kołysanka z Auschwitz" Mario Escobar

Jak brzmi "Kołysanka z Auschwitz" Mario Escobar

Uczucia matki bywają różne, jednak najczęściej jest to miłość niezwykle mocna, która jest w stanie pokonać wszystkie przeszkody. Kobieta potrafi bardzo wiele poświęcić dla swoich dzieci, włącznie z największym poświęceniem, własnym życiem. Historia Helen Hannemann, choć niezbyt obszerna, pokazuje kobietę, która za dziećmi podążyła do Auschwitz, a tam robiła wszystko, żeby cierpiały one jak najmniej i starała się, żeby przeżyły to piekło na ziemi. 

Spokojne, choć pełne strachu życie rodziny kończy się pewnego poranka 1943 roku, kiedy do mieszkania Helen wkracza policja. Mąż kobiety oraz piątka dzieci zostają zmuszeni do opuszczenia domu, jako Romowie trafią do obozu Auschwitz. Kobieta nie zamierza porzucić rodziny, choć jako przedstawicielka rasy aryjskiej ma do tego prawo. W ten sposób cała rodzina trafia do obozu zagłady. Helen ma możliwość prowadzenia przedszkola dla romskich dzieci, ewenementu na skalę Auschwitz, ale doskonale wie, że to tylko chwila przerwy, a piekło do którego trafiła wszystkich zabije. Stara się jednak, aby jej podopieczni cierpieli jak najmniej i żeby udało się im przeżyć. 

Mario Escobar napisał historię bardzo mocno inspirowaną losami Helen Hannemann, choć nie jest ona całkowicie oparta na faktach. Powieść opisuje chwile Helen od momentu, kiedy usłyszała ciężkie kroki na schodach i zobaczyła policyjne mundury. To był ostatni dzień "normalności" podczas wojny. Mieszkanka Berlina kilka lat wcześniej wyszła za Roma, niezwykle utalentowanego wirtuoza skrzypiec, co niestety nie miało znaczenia, kiedy Hitler doszedł do władzy. Wraz z mężem i dziećmi kobieta starała się przetrwać wojnę, żyjąc normalnie, na ile było to możliwe. Tamtego feralnego dnia wszystko się jednak skończyło. 

Mąż Helen, a także jej dzieci zostali zabrani i wywiezieni, ona jako aryjka mogła spokojnie żyć dalej, ale czy matka porzuci swoje dzieci na śmierć? Historia opisana przez autora przedstawia okres życia w obozie. Od pierwszych dni, niezwykle ciężkich, kiedy wszyscy trafili do piekła na ziemi. Walka Helen o odrobinę normalności dla dzieci, o jedzenie, miejsce do spania, podstawowe rzeczy potrzebne do życia, to historia niezwykle trudna. 

Pewnego dnia do obozu przyjeżdża doktor Mengle, a Helen dostaje propozycję otwarcia przedszkola dla romskich dzieci. Przedszkola! W obozie zagłady! Niesamowita propozycja, która staje się promykiem nadziei na odrobinę lepsze życie dla dzieci. Okazuje się jednak, że propozycja Mengle'a tylko z pozoru była wspaniałomyślna, a badania których się podejmował każą zastanowić się, czy miał jakiekolwiek uczucia. 

"Kołysanka z Auschwitz" to historia pokazująca bezmiar poświęcenia, niesamowitą miłość i ogromny hart ducha. Helen robiła wszystko, żeby ocalić nie tylko swoje dzieci, ale również te, które trafiły pod jej opiekę w przedszkolu. I choć na początku wszystko wydawało się iść dobrą drogą, to wraz z upływem czasu warunki coraz bardziej się pogarszały. Przeżycie w tym świecie najczęściej bywało przypadkiem. 

Niezwykła historia, która na długo zostaje w głowie. Obrazy, które wyłaniają się z kart powieści są przerażające, momentami nie do pomyślenia, może dlatego, że w dużej mierze dotyczą dzieci. Brak jedzenia, brak podstawowych życiowych przedmiotów, chwila nieuwagi, która mogła kosztować życie. I eksperymenty medyczne, które były wręcz nieludzkie. Do dziś widzę przed oczami przerażające sceny, choć książkę skończyłam już jakiś czas temu. 

Ostateczne zamknięcie romskiego obozu, czystka z której nikt nie wyszedł obronną ręką. I ponowna propozycja - "możesz odejść, ale zostaw dzieci", czy matka jest w stanie poświęcić najbliższe istoty dla własnego życia? 

"Kołysanka z Auschwitz" to historia pokazująca obóz koncentracyjny z zupełnie nowej perspektywy. Historia kobiety, która poświęciła wszystko, żeby być ze swoimi dziećmi i móc je uratować. Niezbyt obszerna, a jednak zostająca w pamięci na długo. 





  • Autor: Escobar Mario
  • Tytuł: Kołysanka z Auschwitz
  • Tytuł oryginalny: Cancion de cuna de Auschwitz
  • Wydawnictwo: Kobiece
  • Liczba stron: 240
  • Premiera: 13 marca 2019

6/01/2019

Co zawiniło "Dzikie dziecko miłości" Aneta Jadowska

Co zawiniło "Dzikie dziecko miłości" Aneta Jadowska

Warto wracać do postaci, które ciągną się już kilka tomów? Nie wszyscy mają dar, który pozwala stworzyć nową historię, wyciągnąć dobrze znanych bohaterów i sprawić, że czytelnik jest po raz kolejny oczarowany. Aneta Jadowska z pewnością ten dar posiada, co pozwala jeszcze raz odwiedzić Thorn, gdzie wszystko się zaczęło, wraca do postaci Dory Wilk, dzięki której nazwisko autorki stało się w Polsce znane, a w tym wszystkim nie ma ani grama nudy czy powtarzalności. Nowa historia, z lekko przesuniętym środkiem ciężkości sprawia, że od Dzikiego Dziecka Miłości ciężko się oderwać. 

Wilki odkrywają masowe groby na granicach swojego terytorium i to jest początek poszukiwań i pościgu, który w pewnym momencie okaże się wyścigiem z czasem. Dora Wilk musi odnaleźć zabójcę, a wszystkie tropy prowadzą do młodej wampirzycy Darii. Co wspólnego z zabójstwami ma Dzikie Dziecko Miłości? Dora i Roman, książę wampirów, jednoczą siły, do poszukiwań dołącza Witkacy, Bogna a także Kurczaczek. Gdzie zaprowadzą poszukiwania i jak straszna okaże się odkryta prawda? 

Po raz kolejny wsiąkłam w historię napisaną przez Anetę Jadowską właściwie od pierwszych stron. Powrót do Thornu sam w sobie sprawia wielką radość i choć autorka popełniając "Dzikie dziecko miłości" rozpoczęła nowy cykl wydawniczy, to wracają w nich znane nam już postacie - Dora Wilk, Witkacy, Kurczaczek, Bogna, wampir Roman. Tym razem jednak nie ma jednego bohatera, któremu możemy przypisać pierwszoplanową rolę, bo choć Dora jako namiestnicza szuka sprawcy morderstw, to równie wiele dzieje się u Witkaca, a także Kurczaczka, która staje się coraz bardziej samodzielną postacią. Jednocześnie bardzo ważną rolę odgrywa Daria, wampirzyca, która jest podejrzewana o morderstwa. Muszę przyznać, że ta postać bardzo mi się podobała i byłam w pewnym momencie zawiedziona, że została odsunięta na drugi plan. 

Sama intryga kryminalna okazuje się niezwykle brutalna, a czym głębiej się w nią wchodzi, tym bardziej przeraża i zmusza do refleksji. Tym razem autora postawiła na mocne akcenty, dotyczące min wykorzystywania seksualnego, które w świecie bohaterów wychodzi poza ramy śmiertelników. W tym momencie wszyscy bohaterowie muszą zewrzeć szyki, żeby złapać sprawcę, a także uratować poszkodowane. 

I wracając do bohaterów, podobało mi się, że akcja pokazuje nie tylko Dorę (która nota bene tym razem została pozbawiona towarzystwa anioła i diabła), ale skupia się też na innych bohaterach, co sprawia, że stają się oni bliżsi podczas lektury. Romana polubiłam już w poprzednich historiach, ale teraz zdobył o wiele więcej mojej sympatii. Bogna, patolożka z pewnymi mocami, powoli wchodzi w świat Thornu, choć robi to z dużymi oporami. Bardzo podobał mi się wątek Kurczaczka, która sama odkrywa świat, pozbawiona chwilowo towarzystwa "dorosłych". 

Historia stworzona przez Anetę Jadowską skupia wiele postaci z poprzednich serii, tworzy nowe sytuacje, podczas których bohaterowie tworzą interakcje, pokazuje o wiele mroczniejszą stronę nie tylko magicznego miasta, ale całego świata opanowanego przez magię i istoty nadprzyrodzone. Jak zawsze wszystko to napisane świetnym językiem, który wręcz zmusza do dalszej lektury. 

"Dzikie dziecko miłości" wraca do Thornu, pozwala po raz kolejny zbliżyć się do lubianych bohaterów, a jednocześnie pokazuje historię w jakiś sposób dojrzalszą i bardziej brutalną. Przemoc seksualna to wątek mocny, pokazujący, że historia, która wyszła spod pióra pisarki jest nie tylko lekką rozrywką, ale również zwróceniem uwagi na niezwykle niebezpieczny i trudny temat również w naszym życiu. To historia zarówno dla fanów pisarki, którzy chcą wrócić do znanych postaci i miejsc, jak i dla osób, które chciałyby dopiero poznać pisarstwo Anety Jadowskiej. 




  • Autor: Jadowska Aneta
  • Tytuł: Dzikie dziecko miłości
  • Wydawnictwo: SQN
  • Liczba stron: 528
  • Premiera: 15 maj 2019
Copyright © 2014 Książkowe Wyliczanki , Blogger