Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niewola. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niewola. Pokaż wszystkie posty

10/06/2016

Brutalnie prawdziwa "Niewolnica ISIS" Dżinan, Thierry Oberle

Brutalnie prawdziwa "Niewolnica ISIS" Dżinan, Thierry Oberle

Państwo Islamskie, ISIS, Daesh - nazwa, która od kilku lat budzi niepokój i strach na całym świecie. Organizacja uznaje jedynie swoje racje, twierdząc, że osoby o innej wierze muszą się nawrócić albo zginąć. Jednym z ludów, którzy zostali zaatakowani w myśl idei ISIS byli syryjscy Kurdowie, a w szczególności lud Jazydów. Lud Jazycki jest znienawidzony przez członków ISIS jeszcze bardziej niż chrześcijanie czy inne wyznania. Mało znana wiara w boga i jego siedmiu aniołów, a także nietypowe obrzędy sprawiają, że przez wielu jazydzi uznawani są za czcicieli diabła. 

1/08/2015

"Czarne skrzydła" Sue Monk Kidd

"Czarne skrzydła" Sue Monk Kidd
Dane techniczne:

  • Autor: Monk Kidd Sue
  • Tytuł: Czarne skrzydła
  • Tytuł oryginalny: The Invention of Wings
  • Tłumaczenie: Marta Kisiel-Małecka
  • Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
  • Liczba stron: 485
  • Premiera: 24 września 2014
  • Gatunek: powieść historyczna


Książki, w których pojawia się wątek niewolnictwa w Ameryce coraz częściej pojawiają się na naszym rynku choć może być też tak, że zwracam na nie większą uwagę. "Czarne skrzydła" interesowały mnie od chwili, kiedy pierwszy raz przeczytałam ich recenzje. Miałam wielką ochotę przeczytać tę książkę i dzięki przypadkowi wygrałam je na targach w Krakowie. Dosyć szybko zabrałam się za lekturę.

Sarah to córka sędziego, wywodzi się z bogatej rodziny, której dzięki temu przysługuje wiele przywilejów, a jednak dziewczynka jest bardzo nieszczęśliwa. We wczesnym dzieciństwie była świadkiem "kary" jaką dostała jedna z niewolnic, widziała jej chłostę. To bardzo mocno wpłynęło na Sarę, od tej pory zaczęła się poważnie jąkać. Dziewczynka na swoje jedynaste urodziny dostaje nietypowy prezent - własną niewolnicę, Hetty, czy właściwie Szelmę. Czarnoskóra dziewczynka zostaje owinięta w kokardę i dostarczona niewiele starszej dziewczynce, aby stać się jej własnością. Tak zaczyna się historia, która łączy losy tych dwóch postaci. Sarah, która bardzo szybko spada na ziemię, dowiadując się, że jej plany o zostaniu prawnikiem to bujanie w obłokach, bo przecież żadna kobieta nie może pracować, jest postacią bardzo tragiczną. Z drugiej strony jest Szelma, która nigdy się nie poddaje, mimo świadomości kary wielokrotnie balansuje na granicy odwagi i głupoty, wierząc że człowek nie może być własnością drugiej osoby. Relacje obu kobiet są bardzo specyficzne, od przyjaźni, przez obojętność, złość, niezrozumienie, irytacje. 

W czasie jej premiery spotkałam się z wieloma recenzjami tej książki, w większości bardzo pozytywnymi. Nie dziwie się temu bo i mnie przypadka do gustu lektura tej książki, jednak przez większość książki cały czas mimowolnie porównywałam ją do lektury, którą czytałam nie tak dawno temu "Domu służących" Kathleen Grissom. Było to bardzo irytujące, bo obie książki, mimo że traktują o niewolnictwie, bardzo się różnią. Autorka "Czarnych skrzydeł" akcję swojej powieści umiejscowiła w mieście, co jest bardzo oryginalnym zabiegiem, tymczasem "Dom służących" dzieje się na plantacji. Przez pierwszą połowę opisywanego tytułu obie bohaterki bardzo mnie denerwowały, co powodowało, że z jednej strony zastanawiałam się nad tymi pozytywnymi recenzjami, a z drugiej cały czas miałam świadomość że na tym etapie "Dom służących" oceniłam bym o wiele wyżej. Po skończonej lekturze jednak stwierdziłam, że obie książki są świetne, wciągające i niepowtarzalne.


Sarah i Szelma są postaciami charakterystycznymi, co nie zmienia faktu, że często mnie drażniły. Sara przez rezygnację z walki, apatię, pogodzenie się z losem. A jednocześnie była mi ona o wiele bliższa. Byłam w stanie zrozumieć jej życie, zamknięcie w złotej klatce, przykaz życia tak jak to jest przyjęte. Dziewczyna była bardzo niechętna niewolnictwu, nie potrafiła się z nim pogodzić, a jednocześnie nie rozumiała dlaczego kobieta nie może zajmować takich samych stanowisk jak mężczyzna. Widać u niej początki emancypacji. Narodzony młodszej siostry, której wpajała swoje wartości dały jej siłę do dalszego postępowania. Mimo niepewności potrafiła zmienić swoje życie. 
Szelma od dzieciństwa była niewolnicą. W gospodarstwie miejskim nie było tak dużo pracy jak na plantacjach, nie było również tak dużo niewolników. To nie zmieniało jednak zachowań ich "państwa", ciągłych kar, popychań, niechęci, niezadowolenia. Sposób postrzegania niewolników był taki sam wszędzie. Dziewczyna została nauczona przez matkę, żeby się nie poddawać, szkodzić na każdym kroku, pokazywać swoją wartość. Szelma od dzieciństwa uczyła się szycia i była bardzo dobra w tym co robiła.Nie potrafiła żyć jako własność drugiego człowieka, dlatego zarówno ona jak i jej matka marzyły o wolności.

Autorka ma dobry i wciągający język, który sprawia, że książkę bardzo szybko przeczytałam. Wydarzenia, w których pojawiają się bohaterki mają swoje korzenie w prawdziwych sytuacjach z życia. Zresztą na końcu można wyczytać, że autorka inspirowała się postaciami, które żyły w rzeczywistości.

Za mną lektura paru tytułów traktujących o niewolnictwie a jednak pewnie nigdy nie przyzwyczaję się do sytuacji o których czytam. W książce znalazłam fragmenty, które raczej nie przyszły by do głowy żadnemu współczesnemu człowiekowi, jak spis inwentarza państwa, który czytała Szelma. Znaleźli się tam wszyscy niewolnicy, gdzieś tam na samym końcu, jako "rzeczy" mniej warte od beli jedwabiu. Myślę że nikt z nas nie jest w stanie wyobrazić sobie jak to jest żyć w takiej sytuacji. Miejmy tylko nadzieję, że już nigdy nie będziemy musieli wracać do takich czasów. 

Jest to książka, która pozwala po raz kolejny spojrzeć na historię niewolnictwa, tutaj trochę z innej perspektywy, ze względu na miasto, a z drugiej strony jest to historia początków emancypacji, gdzie Sara i jej siostra zaczynają działać na rzecz zwalczania niewolnictwa ale również na rzecz praw kobiet. Książka świetna, wciągająca, niepowtarzalna i naprawdę warta poznania. 

Dla kogo:

- osób, które szukają dobrej książki dotyczącej niewolnictwa
- osób zainteresowanych początkiem emancypacji
- miłośników dobrej lektury 


Bardzo dziękuję 



które było fundatorem mojej wygranej. 

7/12/2014

"Dom służących" Kathleen Grissom

"Dom służących" Kathleen Grissom

Dane techniczne:

  • Autor: Grissom Kathleen
  • Tytuł: Dom służących
  • Tytuł oryginalny: The Kitchen House
  • Tłumaczenie: Agnieszka Kalus
  • Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
  • Liczba stron: 440
  • Premiera: 27 listopad 2013
  • Gatunek: literatura obyczajowa/powieść historyczna

Ludzie ludziom zgotowali ten los*


To motto kojarzy Wam się XX wojną światową? Z książką czytaną w szkole średniej? Zapewniam Was, że pasuje idealnie do przeczytanej przeze mnie książki.

Białe albo czarne, dobre albo złe, człowiek albo niewolnik. Sytuacja osób czarnoskórych, którzy przez całe stulecia byli porywani z Afryki i wywożeni, przede wszystkim do USA, jeszcze w XX wieku była koszmarna. Wystarczyło, że miałeś nie ten kolor skóry, żebyś okazał się człowiekiem gorszym. Co ja piszę, żebyś w ogóle nie okazał się człowiekiem. Bo czy człowiekiem jest osoba, która nie może zakochać się bez zgody "pana", nie może się pobrać, która jest zabierana od rodziny i sprzedawana, która musi podporządkować się właścicielowi ze wszystkim, nawet pod względem seksualnym? Nie mogę pojąć jak człowiek może mieć właściciela. Tak samo musiała myśleć Lavinia, która jako małe dziecko wyemigrowała z Irlandii i dotarła na jedną z plantacji na południu Stanów. 

Dziewczynkę poznajemy w chwili dotarcia do nowego domu. Początkowo cierpi na amnezję, jest bardzo wycieńczona i chora. Dopiero po pewnym czasie dochodzi do siebie, dzięki pomocy Belle, która w Domu Kuchennym zajmują się dziewczynką. Dziecko nie rozumie różnicy między osobami białymi i czarnymi, potrzebuje miłości i nie rozumie, dlaczego nie do końca może stać się częścią rodziny Mamy i Papy. W Dużym Domu również pojawiają się problemy - ciągła nieobecność właściciela, coraz większe uzależnienie Pani od opium, śmierć Sally i nienawiść Marshala. Lavinia dojrzewa, coraz więcej rozumie i w końcu będzie musiała dokonać wyboru, do którego świata należy. Pociągnie on za sobą poważne konsekwencje. 

Książka opisuje losy Lavinii w ciągu dwudziestu lat jej życia. To ona jest główną bohaterką i jednocześnie narratorką tej powieści, nie jest jednak jedyna. Co pewien czas pojawiają się wtrącenia Belle, która w króciutkich rozdziałach uzupełnia niektóre wydarzenia. Dlaczego to właśnie ona, jedna z niewolników, staje się narratorem? To tajemnica, którą niektóre postacie poznają dopiero na końcu powieści. 

Ta książka przypomina trochę sagę. Choć nie jest historią rodu, to jednak postacie, które pojawiają się na pierwszym planie sprawiają, że nie da się wyłonić jednej pierwszoplanowej, można tak myśleć o Lavinii, jednak tej historii nie byłoby bez Belle, Mamy, Papy, Wujka Jakuba, Bena, Fanny, Beattie, Kapitana, Pani, Sally, Marshala i wielu innych postaci. Jest to historia życia, przetrwania, śmierci, przemocy, radości i smutku. Początkowo Lavinia nie rozumie niektórych zachowań jednak wraz z wiekiem zaczyna coraz więcej pojmować. 

Pojawia się tu wiele wątków, które mają znaczny wpływ na dalsze losy osób - ciągła nieobecność Kapitana wpływa na Panią i opium. Nowy nauczyciel Marshala staje się jego największym życiowym koszmarem. Taki łańcuszek można wypisywać bardzo długo. Autorka pokazuje przerażające życie czarnoskórych jako niewolników. Osoby najbliższe dla Belle, te z Domu Kuchennego nie mają jeszcze najgorzej, o przetrwanie muszą walczyć ci z baraków, którzy bezpośrednio pracują przy uprawie i są nadzorowani przez Rankina. Jego postać pokazuje jak bardzo człowiek może się znęcać nad drugim. Jak władza uderza do głowy. 

Pozycję tą czyta się jednym tchem, cały czas mając nadzieję, ze życie niektórych osób stanie się lepsze, że w końcu niektóre postacie się zmienią. Wielokrotnie miałam nadzieję i tyle samo razy ją traciłam czytając o kolejnych przerażających wydarzeniach. Najbardziej uderzyła mnie kradzież z wędzarni deski, tylko po to, żeby zupa (to chyba za dużo powiedziane) miała smak/zapach mięsa. Takich zdarzeń, które Lavinia opisuje jako dziecko jest bardzo wiele. 

Chciałabym zwrócić Waszą uwagę na okładkę. Jest bardzo sugestywna. Niewyraźny kształt domu państwa i przebijająca sie twarz kobieca - biała czy czarna? 

Jedyny minus, który na początku trochę mnie raził to sposób wypowiedzi dziewczynki. Już od samego początku jej opowieść brzmiała bardzo dorośle. Wydaje mi się, że lepiej czytałoby mi się tą książkę, gdyby narracja dojrzewała wraz z bohaterką. Ale ja się lubię czepiać, co niektórzy z Was pewnie wiedzą. 

Książka niesamowicie mi się podobała. Temat czarnoskórych w Stanach zawsze mnie interesował. W czasie czytania tej pozycji obejrzałam również "Kamerdynera", który opowiada losy pewnego Murzyna. Akcja filmu zaczyna się na początku XX wieku na plantacji i relacje pan-niewolnik są identyczne jak w książce. Polecam z całego serca, to dobra, wciągająca książka. Można się wiele z niej dowiedzieć, nauczyć, jest również wspaniałym sposobem na spędzenie czasu. 

* "Medaliony" Zofia Nałkowska

Za możliwość przeczytania dziękuję: 

10/21/2013

Podróż do źródeł Nilu

Podróż do źródeł Nilu
Dane techniczne:
  • AutorEllen 
  • Tytuł:  Niewolnica
  • Tytuł oryginalny: Die Quellen der Sehnsucht
  • Wydawnictwo: Sonia Draga
  • Liczba e-stron (epub): 317
  • Premiera: 17 lipca 2013
  • Gatunek: powieść historyczna 

Powoli wracam do życia blogowego !


W ostatnim czasie po paru stronach porzucałam prawie każdą książkę, bez względu na gatunek czy autora. Dopiero powieści historyczne w jakiś sposób zmieniły moje podejście. Przypadkowo znalazłam książkę Franceski Michalskiej, która bardzo mi się spodobała. Później trafiłam na "Ocalone z Titanica", powieść, która skupia się na wydarzeniach po zatonięciu statku. Na fali pozytywnych doznań sięgnęłam po "Odmieńca", choć trochę bałam się tej książki. A jednak okazała się całkiem udana.  

Na "Niewolnicę" również trafiłam przypadkiem. Książka opowiada historię pewnej białej dziewczyny, która w dzieciństwie została wzięta w niewolę. Dzięki szczęściu została wykupiona i wraz ze swoim wybawicielem wybrała się w podróż do Afryki - do źródeł Nilu. Autorka opisuje okres 5 lat, w czasie których zmagają się oni z różnymi przeciwnościami losu - handlarzami niewolników, wojnami plemiennymi, zarazami itp. Ostatecznie jednak odnajdują tak ważne dla siebie źródło.

Dopiero na końcu książki zorientowałam się, że jest oparta na faktach. Samuel White Baker - odkrywca Jeziora Wiktoria nie był mi postacią znaną. Autorka wykorzystała jego biografię, aby stworzyć ciekawą historię. Jednocześnie zorientowałam się, że na polskim rynku została wcześniej wydana jeszcze jedna powieść Alpsten - Caryca. 

Jednak "Niewolnica" nie weszła mi tak gładko jak poprzednie przeczytane książki. Choć sama historia jest bardzo ciekawa, to język jakim pisała autorka utrudniał mi zbliżenie się do bohaterów. Wydawali mi się momentami bardzo odlegli i nierealni.  Również przeskoki czasowe, które autorka dość często stosuje, nie ułatwiały mi odbioru książki. Wydaje mi się, że książka która opisuje taki zakres czasowy powinna mieć dużo więcej stron niż 317 (jak w przypadku mojego epubu).

Same postacie akceptowałam różnie. Wydaje mi się że 4 osoby można uznać za postacie główne - Sama i Florence, oraz Saada - chłopca który został przez Florence uratowany na początku ich podróży i został do końca, oraz Richaarda - wielkiego, czarnego wojownika który przez większość czasu jest cichym wsparciem. Pierwsza dwójka ma barwny życiorys, którego autorka nam nie pomija. Saad od pierwszych chwil da się lubić i to on stał się moją ulubioną postacią. Natomiast Richaard jest wielki i milczący. Niewiele o nim wiemy do samego końca. Oprócz tych czterech osób w powieści przewija się cały tłum osób, które albo zostają na dłużej, albo też szybko znikają ze sceny. Co jednak znaczące, są to postacie w większości negatywne - autorka pokazuje wszystkie ich grzechy i grzeszki. 

Książka jest ciekawa, choć mogłaby być jeszcze lepsza. Gdyby nie przeskoki czasowe i język, byłoby to małe arcydzieło. Z pewnością w przyszłości bliżej przyjrzę się również "Carycy".

 
Copyright © 2014 Książkowe Wyliczanki , Blogger