6/12/2012

Dane techniczne:
  • Autor:  Dorota Wieczorek
  • Tytuł: Dotyk mroku
  • Seria: Dotyk mroku t.1
  • Wydawnictwo: Zielona Sowa  
  • Liczba stron: 304
  • Premiera: 2011
  • Gatunek: Fantastyka, dla młodzieży
Jacek ma 15 lat, mieszka w Gdańsku i dałby wiele, żeby być zwykłym gimnazjalistą… Wcale nie chce zostać czarodziejem, jednak jako siostrzeniec jednego z największych magów musi wprawiać się w tym fachu. Nie chce też widzieć mroków – ukrytych przed wzrokiem zwykłych ludzi – ani tym bardziej z nimi walczyć.
Chłopak posiada jednak ogromną, niezrozumiałą dla niego i otoczenia moc, która początkowo objawia się wywoływaniem burz czy nieprzewidzianych eksplozji, a z czasem wciąga go w wir dramatycznych wydarzeń.
Jacek będzie musiał stanąć do walki z mrokami – złowrogimi sługami zagadkowej siły nazywającej siebie Ciemnością, rosnącej w potęgę w podziemiach Góry Gradowej, gdzie wydobywana jest najpotężniejsza magiczna substancja na Ziemi i gdzie kryje się rozwiązanie zagadki Wielkich Czarodziejów, legendarnych kosmicznych wędrowców i przodków wszystkich magów. A gra toczy się o najwyższą stawkę…


Czy wiesz jak niebezpieczne jest wychodzenie po zmroku z domu? Nie, nie chodzi o złodziei czy morderców, ale o Mroki. Ale oczywiście najpewniej nawet nie wiesz że istnieją. I nie jesteś w stanie ich zobaczyć. Twoje oczy pokrywa bielmo ślepoty. A jeśli jednak jesteś szczęściarzem i widzisz te mroczne cienie, masz wgląd w świat magii. Nad dachami domów cumują latające łodzie, po niebie latają smoki, na ulicach możesz spotkać elfa czy krasnoludy. Choć w dzisiejszych czasach te ostatnie są bardzo ciężko spotykane. W Gdańsku został tylko jeden przedstawiciel tej rasy. A wszystko zaczęło się w pamiętnym dniu Rozdzielenia. Od tego czasu między światem magicznym a zwykłym pojawia się coraz większy rozłam. A Mroków, którzy służą Ciemności, jest coraz więcej. 

Jacek jako dziecko był świadkiem strasznych wydarzeń, które zostawiły po sobie traumę i o które siebie oskarża. W chwili obecnej nie jest w stanie poskromić swoich mocy. Każdy kolejny nauczyciel dość szybko kończy jego edukację. Pewnego dnia jednak jego życie zaczyna się zmieniać. Magiczny koń wpada pod tramwaj, co samo w sobie jest niezwykłe. Od tego momentu akcja zaczyna przyśpieszać, Jacek musi podjąć ważną decyzję i razem z nowo poznanym chłopakiem wyrusza na poszukiwania małej rusałki. 

Lubię fantastykę i z chęcią czytam tę z własnego podwórka. "Dotyk mroku" skierowany jest raczej dla młodzieży, jednak i ja pokusiłam się na tę pozycję. Opis bardzo przypadł mi do gustu. Skojarzył mi się trochę z Harrym Potterem. Podobieństwa można doszukać się w głównym bohaterze, który na pewno ma istotny wkład w pokonanie ciemności. Świat przedstawiony przez autorkę jest jednak zupełnie inny.

Pomysł na książkę bardzo przypadł mi do gustu, gorzej z jego wykonaniem. Momentami przeszkadzał mi język. Czasami też gubiłam się w wirach magicznych opisywanych przez autorkę. W sumie na końcu znajduje się słownik, wolałabym jednak z niego nie korzystać. Pierwszych pięćdziesiąt stron trochę mnie nudziło. Jednak czym dalej tym akcja się rozkręca. Język też się poprawia, co sprawa, że czytało mi się coraz lepiej.

Niezwykłe moce Jacka, te które autorka ujawnia jak i te jeszcze nieodkryte, wyraźnie pokazują, że będzie miał on ważne zadanie przy pokonywaniu Ciemności. Pod koniec książki zaczyna nawet zbierać drużynę, choć jest ona dość niezwykła :)

Wnętrze Gradowej Góry kojarzy mi się z miastem krasnoludów z Władcy Pierścieni - Morią. Tak samo piękne, choć dotknięte ręką czasu. I tam też w mroku czai się niebezpieczeństwo. 

"Dotyk mroku" jest pierwszym tomem cyklu i widać wyraźnie, że autorka podkłada tu grunt pod dalsze wydarzenia. Wraz z kolejnymi kartkami (a czasem i Jackiem) poznajemy kawałki układanki. Czym naprawdę było Rozdzielenie. Dlaczego większość ludzi magii nie widzi. Jak bardzo różni się Gdańsk, od tego nam znanego, jeśli spojrzy się na niego przez magię. Muszę przyznać duży plus za odkrywanie tych istotnych faktów powoli. 

Książkę mimo problemów ze stylem przeczytałam szybciutko i z chęcią zapoznam się z drugą częścią. Jeśli język autorki poprawia się nadal, tak jak przy końcu pierwszego tomu, to duży plus dla niej.

6/07/2012

Dane techniczne:
  • Autor: Ulatowska Maria
  • Tytuł: Sosnowe dziedzictwo
  • Seria: Sosnowe dziedzictwo tom 1
  • Wydawnictwo Prószyński i S-ka
  • Liczba stron: 210
  • Premiera: 2011
  • Gatunek: Powieść obyczajowa

Ciepła opowieść o kobiecie, której przeszłość zgotowała najwspanialszą niespodziankę – pomogła odnaleźć własne miejsce na ziemi. To historia, o której pomyślisz: chciałabym, żeby była moja...

Kwilące niemowlę, ukryte pod biurkiem pewnego tragicznego dnia podczas powstania warszawskiego, zamknięty na cztery spusty sejf, przez czterdzieści lat strzegący powierzonej mu tajemnicy, otoczony sosnami stary dwór nad jeziorem, czekający cierpliwie na swoją właścicielkę... Przeszłość i teraźniejszość splatają się tu w chwilami dramatyczną, a chwilami pełną humoru opowieść pokazującą, że los potrafi się do nas uśmiechnąć nawet wówczas, gdy zupełnie tego nie oczekujemy.


To moje drugie spotkanie z autorką. Zastanawiałam się czy będę pod takim samym urokiem jak przy "Domku nad morzem". I rzeczywiście tak było. Książka jest pełna ciepła, pozwala się na chwilę odciąć od codziennego życia i różnych jego problemów.

Ania przyjeżdża do małego miasteczka gdzieś na Kujawach. Ma tam stary dworek, którego niespodziewanie została dziedziczką. Już pierwszego dnia poznaje sporą grupę mieszkańców, z którymi od razu się zaprzyjaźnia. Wydarzenia z czasów współczesnych przeplatają się z przeszłością. Nagle cofamy się do ogarniętej powstaniem Warszawy, gdzie pewna kobieta właśnie rodzi. Przez lata różne wydarzenia oraz przyjaźni ludzie sprawiają, że prawie siedemdziesiąt lat później młoda kobieta staje na progu swojego dziedzictwa. 

Tak jak i w poprzedniej książce, także i tu każda osoba od razu da się polubić. Nie ma tu ludzi złych, złośliwych, czy zgorzkniałych. Mimo licznych problemów, które każdy z nich przeżył są pogodni i szczęśliwi. 


To historia, o której pomyślisz: chciałabym, żeby była moja...


Zgadzam się z tymi słowami opisu. Po skończeniu książki z chęcią przeniosłabym się do Sosnówki, poznała bywających tam ludzi. Autorka stworzyła naprawdę nieliczną grupę cudownych osób. Choć momentami uśmiechałam się pod nosem nad nadmiernym fantazjowaniem autorki - Ania z każdym po paru chwilach jest na Ty, nie ma żadnych problemów, każdy by jej nieba uchylił... Trochę jak w Raju. Zresztą główna bohaterka staje się tam po trochę aniołem. Rozwiązuje wszystkie problemy zarówno swoje jak i innych :)

Ania po licznych problemach życiowych, zarówno swoich jak i rodziców, wreszcie znalazła oazę. Dwór w Sosnówce ma bowiem wszystko, czego dusza zapragnie. Choć być może początkowo wymaga remontu, to oczami wyobraźni widziałam budynek podobny do tego z "Rancza" dworku Lucy. Do tego tuż za progiem jezioro, las... Żyć nie umierać ;) 

Znowu można zauważyć wiele szczegółów z biografii autorki - pojawia się nadmierne zamiłowanie do książek, Klif Orłowski, Warszawa i właśnie ten dworek - miejsce do spędzania czasu w zgodzie z naturą, no i nie można zapomnieć o psach.  

Fragmenty z czasów Powstania Warszawskiego i lat zaraz po wojnie były dla mnie sentymentalne. Zrobiło mi się przykro że nie znałam tej Warszawy sprzed wyburzeń. Widać wyraźnie że to zupełnie inny świat.

Spędziłam z tą książką naprawdę miłe chwile. Pomimo nadmiernego dobra w bohaterach (a może właśnie dzięki nim) książkę pochłonęłam prawie w jeden dzień. Z chęcią też przeczytam drugą część cyklu, żeby się przekonać z kim Ania postanowi być. Mężczyźni bowiem lgną do niej jak muchy. Jeśli ktoś chciałby odpocząć od codziennych problemów i zobaczyć Polskę i jej mieszkańców w o wiele lepszym świetle, zapraszam do Sosnówki :)

Była to moja pierwsza książka z czerwcowego wyzwania Trójki e-pik.


Z racji początku kolejnego "długiego weekendu" będę przez chwilę odcięta od internetu. Sama jadę odpocząć na łonie natury, poczytać książki. Może nie do dworku, ale na działkę ;) Życzę wszystkim udanego odpoczynku.

6/06/2012

Dane techniczne:
  • Autor:  Merrill Christine
  • TytułDwa światy, jedna miłość
  • Wydawnictwo: Harlequin Enterprises
  • Liczba stron: 191
  • Premiera: 2012
  • Gatunek: Romans historyczny

Anglia, XIX wiek Zabójstwo, zdrada, posądzenie o szpiegostwo - skandal z udziałem trzech przyjaciół, angielskich arystokratów, gmatwa losy ich rodzin. Wydaje się, że po latach tragiczne wydarzenia powinny odejść w zapomnienie, jednak chęć zemsty jest zbyt silna.
Chowana pod kloszem Verity Carlow buntuje się przeciwko panującym w jej sferze obyczajom. Nie chce posłusznie poślubić kandydata wybranego dla niej przez rodzinę. Marzą się jej silne emocje, niezwykłe przeżycia, niezapomniane przygody. Na balu poznaje czarującego nieznajomego, poddaje się jego urokowi i zapomina o ostrożności. Zostaje uprowadzona do cygańskiego taboru. Dowiaduje się tam, że jej prześladowca to Stephano Beshaley, półkrwi Cygan, nieślubny syn angielskiego barona. O tragiczną śmierć ojca i własny zwichrowany los Stephano oskarża ojca Verity, a porwanie traktuje jako część zemsty. Panna Carlow wkrótce przekonuje się, że ma do czynienia ze szlachetnym, choć rozgoryczonym i zagubionym mężczyzną…


Teoria: kobiety dzielą się na te które albo lubią romanse, albo za nimi nie przepadają. Z neutralnością w tym względzie się nie spotkałam. Osobiście zaliczam się do tej pierwszej grupy. Choć te współczesne jakoś nie bardzo do mnie przemawiają. Bardzo lubię historię pod wszelką postacią, dlatego też romanse historyczne , to właśnie tygryski lubią najbardziej.

Ocenianie tego gatunku nie bardzo wchodzi w grę. Jest to książka lekka, przyjemna ale właściwie nic nie wnosząca. Na tle przeczytanych do tej pory pozycji "Dwa światy..." ani sie nie wyróżnia, ani nie wypada bardzo blado. Ot takie miłe czytadło na popołudnie czy wieczór. Autorka ciekawie rozkręca akcję. Główna bohaterka, mimo że dziewczyna wychowana pod kloszem, okazuje się bardzo zaradną młodą damą. Spodobała mi się ta postać. Bohater, mimo że z licznymi problemami w przeszłości, do tego człowiek na styku dwóch kultur, ma same plusy, jak to na bohatera romansu przystało - przystojny, wrażliwy, uczuciowy, choć skrywa swój prawdziwy charakter pod skorupą. Spotykają się ze sobą przez chęć zemsty, lecz później coraz bardziej się do siebie zbliżają. Mimo przeciwności losu wszystko oczywiście kończy sie happy endem.

Książka ma lekki język, wiec czyta się ją błyskawicznie. Ważne jest też tło historyczne - tutaj autorka starała się być wierna realiom. Duży plus.

Co jest najważniejsze w romansie? Rozrywka. Miło spędzony czas. Odrobina wzruszenia. I to wszystko posiada ta pozycja. Więc jest to dobry przedstawiciel swojego gatunku.

6/04/2012

Dane techniczne:
  • Autor:  Andressen Curtis
  • TytułKrótka Historia Japonii. Od Samurajów Do Sony
  • Wydawnictwo DIALOG
  • Liczba stron: 204
  • Premiera: 2004
  • Gatunek: Historia

Japonia to kraj sprzeczności i skrajności: kraj zwyczajów starych jak świat i nowoczesnych technologii, silnych tradycji wojskowych i wyrafinowanych dokonań artystycznych. Japończycy są narodem wyspiarskim, którego tożsamość ukształtowała sie w poczuciu izolacji, pomimo niewielkiego oddalenia od stałego lądu azjatyckiego. Przez wieki przejmowali zarówno z Azji, jak i z Zachodu nowe idee, z których zrodziły się jedyne w swoim rodzaju dokonania. Curt Andressen śledzi przewijające się przez wieki wątki historyczne i kulturalne. Książka jest wspaniałą lekturą dla studentów, biznesmenów i dla wszystkich zafascynowanych jego bogatą kulturą i historią.


Japonia od pewnego czasu mnie fascynuje. Jeszcze niedawno miałam okres bardzo intensywnego oglądania anime, co skłoniło mnie do bliższego poznania kraju powstawania tych animacji. Zresztą wiele gatunków obyczajowych opisuje codzienne życie Japończyków. Dlatego też kiedy nadarzyła się okazja kupiłam książkę o historii kraju. Myślałam że jako pozycja niewielka objętościowo będzie ona najlepsza do pierwszego kontaktu.

Autor pisał ta książę na przełomie wieków,  kiedy Japonia od paru lat przechodziła kryzys gospodarczy. We wstępie zaznaczona jest obecna sytuacja Japonii oraz tak specyficzne cechy Japończyków, które dla Europejczyków mogą być czasem niezrozumiałe. W kolejnych rozdziałach mowa o położeniu geograficznym., wierzeniach oraz historii od pierwszych archeologicznych zabytków do końca lat 90-tych XX wieku.

Autor bardziej skupił się na historii współczesnej, dlatego też pierwsze wieki są bardziej zaznaczone niż opisane w sposób pełny. Jest podjętych wiele ciekawych tematów, które zostawiły u mnie niedosyt. Natomiast im bliżej współczesności tym poszczególnym okresom poświęconych jest więcej stron. Widać to wyraźnie w objętości - od prehistorii do czasów II wojny historia zajmuje niecałe pół książki. Natomiast okres powojenny jest bardzo szczegółowo opisany. I Andressen poświęca bardzo dużo miejsca historii gospodarczej, co w pewnym momencie zaczęło mnie nużyć.

Mam taki dziwny charakter że czym odleglejsza przeszłość tym jestem nią bardziej zainteresowana. Dlatego też trochę żałuję, że wcześniejsze wieki zostały potraktowane po macoszemu. Jednak nigdy wcześniej nie interesowałam się historią Japonii. Na pierwsze zetknięcie jest to dobra pozycja, gdyż zarysowuje wiele tematów, które można rozwinąć na własny rachunek.

Tytuł jest trochę mylący. Lepszym wyjściem byłoby - spojrzenie na mentalność Japończyków przez pryzmat historii. Wtedy człowiek wiedziałby czego ma się spodziewać.

Na duży plus trzeba zaliczyć język książki. Jest przejrzysty i bardzo zrozumiały, co jednak rzadko się zdarza w tego typu literaturze. Dzięki temu przeczytałam tą pozycję bardzo szybko.
Dodatkowo autor stara się być neutralny i nie osądzać Japończyków. Nie zawsze mu się to udaje, w większości wypadków jest to jednak widoczne. Pokazuje zarówno pozytywne jak i negatywne wydarzenia w historii. Również we współczesnym kraju przedstawia wiele przeciwstawnych zachowań i idei.

Rozumiem teraz, dlaczego Japończycy są takimi pracoholikami, takie pojęcia jak śmierć z przepracowania, praca dla społeczeństwa nie są mi obce. Jednocześnie naród ten jest ksenofobiczny, zamknięty na inne wpływy i uważający siebie za lepszy. Wszystko to wynika z różnych historycznych naleciałości, które trzeba poznać żeby choć trochę zrozumieć takie rozumowanie.

W podsumowaniu autor próbuje przewidzieć ścieżki rozwoju Japonii na kolejnych 10-20 lat. Wydaje się to trochę nieaktualne. Jednak przez kolejnych 12 lat, jakie minęły od napisania książki wiele się w Japonii zmieniło.

Książkę oceniam pozytywnie, choć brakuje mi paru rzeczy, a paru jest  za dużo. Jeśli jednak ktoś chce się przekonać, czy chce poznać głębiej historię Japonii jest to pozycja dobra na pierwszy raz.

Copyright © 2014 Książkowe Wyliczanki , Blogger