To opowieść o skrzatach i ludziach, radzących sobie w świecie bez słońca. Estera pisze pamiętnik, licząc, że ktoś go przeczyta; o ile po latach mroku ktoś jeszcze będzie umiał czytać. Rosa, młody przywódca skrzatów z Boru, rozmyśla o nieciekawej sytuacji swych pobratymców. Wielebna Maura czyni wyrzuty pozbawionej uczuć Pustej z powodu zagubienia Obiektu. Jakim sposobem dzieciak wymknął się z sieci? A jakim cudem ociemniały świat wciąż trwa? Czyżby dało się oszukać los? Czy ziarnkiem piasku, zgrzytającym w żarnach przeznaczenia, może być dziwna dziewczynka, która trafiła do Siedliszcza leśnych skrzatów? Milczy i uśmiecha się szczerbato, odważnie patrząc w mroczoną twarz Boru. Skrzatów też się nie boi, choć nie należą one do codzienności ludzkich szczeniąt. Kim jest to dziecko? "Znajda" to opowieść o wyborach, wolnej woli, różnych obliczach miłości, o tym, że Droga jest ważniejsza od Celu. Bo choć przeszłość jest jedna, niezmienna, ścieżek prowadzących do przyszłości może być wiele...
Swego czasu zaczytywałam się w polskiej fantastyce. Byłam na bieżąco z nowościami Fabryki Słów i Wydawnictwa Runa. Z czasem zaczęłam czytać bardziej różnorodną literaturę i do fantastyki sięgam od czasu do czasu, choć mam do niej duży sentyment. Dość niedawno natknęłam się na stronę wydawnictwa RW2010. Jest to bardzo młoda organizacja zajmująca się promocją autorów polskich, zazwyczaj całkowicie nieznanych. Książki wydają jedynie w formacie elektronicznym. Opis książki Joanny Łukowskiej był na tyle intrygujący że postanowiłam poznać ją bliżej. Z jednej strony byłam zaciekawiona, z drugiej bałam się że stracę czas nad książką autorki, która nie jest znana w "normalnym papierowym obiegu". Postanowiłam jednak dać jej szansę i jestem bardzo zadowolona, że się na to zdecydowałam.
Żeby zagłębić się w świat przedstawiony przez autorkę trzeba uzbroić się w trochę cierpliwości. Jego opis jest szczątkowy i wychodzi od różnych postaci. Tak samo jest z bohaterami. Żeby uświadomić sobie jak dokładnie wyglądają skrzaty musiałam dotrzeć do połowy książki (a i tak przypuszczam że moja wizja nie będzie pokrywać się do końca z innymi). Narrator jest zmienny. Czasem wydarzenia poznajemy z pierwszoosobowych zapisów Wiedzącej, która spisuje swoje wspomnienia. Częściej jednak narracja jest trzecioosobowa. Choć nawet w tym wypadku narrator nie jest wszechwiedzący. Autorka odkrywa prawdę o ludziach bardzo powoli i szczątkowo. To wszystko powoduje, że chce się jak najszybciej dotrzeć do końca żeby poznać wszystkie sekrety świata i postaci.
Początek historii zaczyna się w domu Wiedzącej, żeby zaraz przenieść się do siedziby skrzatów mieszkających w borze, a następnie do domu wójta i Wielebnej. Ze skrawków informacji wyłania się świat ciemny, nieprzyjazny, okrutny. Przypomina on trochę średniowiecze a trochę krainę z klasycznych książek fantasy. Żyją tam zarówno ludzie, którzy muszą walczyć z przyrodą i ciemnością. Żyją też skrzaty które walczą o przetrwanie przede wszystkim z borem i jego niebezpiecznymi roślinami. W tym świecie pojawia się Znajda, dziecko które być może wszystko zmieni i przywróci światu blask.
Łukowska postawiła na polskie wierzenia - skrzaty. Nie są to jednak małe, psotliwe stworzenia które mogą nasikać do mleka gospodarzowi, który ich goni. Skrzaty to groźni przeciwnicy. Wielokrotnie już walczyli z ludźmi. Są zwinni, szybcy, związany z przyrodą. A przynajmniej tacy byli kiedyś. Obecnie starają się przetrwać (jak każdy) w tym nieprzyjaznym świecie.
Jednocześnie autorka wykorzystuje nasz strach przed kataklizmami i przepowiedniami o apokalipsie. I na swój własny sposób przedstawia go w książce.
Pojawiają się tematy ciężkie i dyskusyjne. Niekochany syn, karany za każde przewinienie, miłość homoseksualna, śmierć, nietolerancja, likwidowanie jednostek innych, prawo pierwszej nocy, gwałt...
Bohaterowie są ciekawi, barwni, dobrze przedstawieni. Nie ma bezbarwnych postaci, nie ma też postaci jednowymiarowych. W zależności od sytuacji każdy obiera jakąś drogę, ale również zmienia ją, jeśli istnieje taka możliwość albo konieczność.
Nie spodziewałam się, że w Polsce kryją się takie perełki. Łukowska dała mi do myślenia. I pokazała że fantastyka nie musi być napisana według szablonu. Że fantasy to nie tylko elfy i wróżki. Że nie musi być napisana w słodkim i lekkim języku. "Pierwsza z rodu Znajda" to kawał dobrej fantastyki. I polecam naprawdę wszystkim, którzy chcą poznać trochę inną historię rodzimego autora.
W ostatnim czasie nawał obowiązków spowodował, że nie dodawałam nowych promocji związanych z ebookami. Teraz w końcu mam czas więc chcę Wam przedstawić nowe promocje, które dopiero się zaczynają albo już trwają:
Mimo paskudnej pogody i płatającej mało zabawne figle kolei Melisandra dotarła w sobotę na Targi Książki - ponownie. Pierwsze, co dało się zauważyć, to znacznie większe tłumy - na początku było nawet spokojnie (jeszcze), ale po około 2 godzinach od mojego przyjścia ludzi zaczęło lawinowo wręcz przybywać, aż osiągnęło to taki etap, że chodzenie między stoiskami przypominało przedzieranie się przez dżunglę.
Wśród stoisk kręciły się dziewczyny rozdające najróżniejsze rzeczy - głównie kupony rabatowe. Wystawcy na swoich stanowiskach mieli porozkładane nie tylko książki, nowsze czy starsze, ale też, jak np. Granna, gry, czy czasopisma, jak stoisko Magazynu Literackiego "Książki". Zachęcano do brania kuponów zniżkowych, ulotek, katalogów wydawniczych, a niektóre stoiska miały nawet słodycze.
Można było napotkać całkiem nietypowe jak na takie wydarzenie "kramy" - znalazł się taki z sushi, biżuterią z powtórnie przetopionego szkła, ale również stoiska z czytnikami ebooków czy tabletami.
Oczywiście nie zabrakło również miejsc, gdzie można się było posilić i napić. Z tego co zauważyłam, koszt kawy z mlekiem wahał się w granicach 8zł.
Wydawałoby się, że Targi Książki to święto nielicznych - statystyki podają, że 56% Polaków nie czyta nawet jednej książki rocznie. Tymczasem przez cały czas mojego krążenia po trzech sektorach stoisk musiałam coraz więcej trudu wkładać w poruszanie się, jak i robienie zdjęć czy filmów. Jak podaje portal lubimyczytać.pl na wydarzeniu zjawiło się 40 tysięcy osób. Liczba ta wcale mnie nie zaskakuje. Może więc nie jest z nami tak źle? Może statystyki nie do końca odzwierciedlają rzeczywistość? Znakomita większość moich znajomych czyta, a z racji tego, że jestem osobą która dość często korzysta z kolei, w czasie prawie godziny mojej podróży do lub z Warszawy zawsze widzę kogoś pogrążonego w lekturze. Ostatnio siedziałam obok pana z czytnikiem. Nie mogę potwierdzić, że Polacy nie czytają, bo w swoim najbliższym otoczeniu nie stykam się aż tak mocno z tym problemem.
Mam dla was kolejną garść zdjęć i dwa filmy - jeden z czwartku, drugi z soboty. Zapraszam. :)
Wyd. Arkady (dwa poniższe)
Tłumne przybycie warszawiaków na Targi:
Hanna Krall podpisuje książki:
Pierwsze nazwiska polskiej fantastyki, ale nie tylko:
Piękny sufit Pałacu Kultury ;)
Gdy wychodziłam zastałam taki oto widok:
A to kolekcja zakładek, jakie zdobyłam w czasie wędrówek między wystawcami :)
Poniżej dwa filmy
(wybaczcie mi, że takie nędzne - miałam tylko komórkę,
no i nie jestem profesjonalną montażystką):
z czwartku
i z soboty
Nie pozostaje nic innego, jak czekać na przyszłoroczne targi. :)