1/29/2019

PRZEDPREMIEROWO Czym jest "Jednostka" Ninni Holmqvist


Książki poruszające tematy niedalekiej przyszłości, wskazujące na możliwe kierunki rozwoju ludzkości i przedstawiające wszystkie negatywne wizje tego rozwoju - jednym słowem dystopie - czytam z przyjemnością. Większość z nich to lekkie i przyjemne historie, pisane przede wszystkim z myślą o młodym czytelniku, który odpowiada wiekiem bohaterom, mimo wszystko zostawiają w sobie pewne pytania i wątpliwości. Powodowana tą samą ciekawością sięgnęłam po "Jednostkę", powieść szwedzkiej pisarki. Tym razem jednak spotkałam się z trochę inną historią, która niesie ze sobą mniej ekspresji w wydarzeniach, a więcej pytań, które nie zawsze niosą dobre odpowiedzi. Chciałabym przybliżyć Wam ten tytuł. 

Bezdzietni nie są przydatni w starzejącym się społeczeństwie. W pewnym wieku stają się zbędni. Kiedy ten moment dla nich nastaje, trafiają do specjalnych ośrodków zwanych Jednostkami. W Jednostce bezdzietny staje się użyteczny: bierze udział w badaniach naukowych, służy testom medycznym. Stopniowo oddaje swoje organy osobom, które społeczeństwu są bardziej potrzebne. W zamian za to dożywa swoich dni w luksusowych warunkach. Znakomite jedzenie, świetna opieka, bogata oferta sportowa i kulturalna. A do tego można realizować swoje pasje, poszerzać zainteresowania i bezpłatnie korzystać ze wszystkich dóbr aż do dnia ostatecznej donacji. Czyż to nie znakomity układ dla bezdzietnych, którzy przecież są zbędni?*

Sięgając po ten tytuł nie spodziewajcie się superbohatera, który zaczyna walczyć z całym światem, to nie ten rodzaj historii. Poznając losy Dorrit, odkrywając razem z nią prawa rządzące w Jednostce, a także analizując przeszłość, mnożą się pytania, wątpliwości i pojawia sprzeciw na całą sytuację. Myślę, że bliżej tej książce do dramatu, który przez osadzenie w (niedalekiej) przyszłości, posiada pewne elementy fantastyki. Tak naprawdę to historia o życiu, ludzkich wyborach i ich skutkach, a także o przedłożeniu społeczeństwa nad jednostkę. 

Na co dzień życie w jednostce banku rezerw krążyło głównie wokół naukowych eksperymentów na ludziach. W rzeczywistości do tego byliśmy przede wszystkim potrzebni. Czyli w rzeczywistości dokładano starań, żeby jak najdłużej utrzymać nas przy życiu, zdarzało się nawet, że osoby o wyjątkowo dobrej kondycji żyły w jednostce przez sześć lub siedem lat, zanim w końcu przeznaczono je do donacji końcowej. 
W Szwecji premiera "Enhet" odbyła się w 2006. Przez te kilkanaście lat świat trochę się zmienił i niektóre kwestie, które w książce opisywane są jako przyszłościowe, dziś są na porządku dziennym. Dzisiejsze społeczeństwo starzeje się coraz bardziej, a rządzący robią wszystko, żeby rodziny miały coraz więcej dzieci. Co z ludźmi którzy podążają trochę inną ścieżką, którzy z różnych powodów, nie zakładają rodziny, nie mają własnych dzieci? "Jednostka" ma na to jedną odpowiedź. Kobiety w wieku 50 lat, a mężczyźni w wieku 60, stają się zbędni. W tym momencie przestają być panami samych siebie. Jeśli nie otoczyli się zawczasu gromadką dzieci (dokładnie gromadką, w książce nie znalazłam rodzin z jednym dzieckiem), przestawali być społeczeństwu potrzebni. Z każdą kolejną stroną budził się we mnie coraz większy bunt - na sterowanie ludzkim życiem, wymuszanie konkretnego modelu, który nie każdemu pasuje. 

Jeszcze większy sprzeciw czułam czytając o losach Dorrit, głównej bohaterki, ale również innych osób, które trafiły do ośrodka. Mimo luksusowych warunków, Jednostka stawała się miejscem ostatniego pobytu. Ciągła inwigilacja - kamery i podsłuch, ciągłe testy (od niezbyt groźnych psychologicznych czy kondycyjnych, po nowe leki, które powodowały niesamowicie bolesne skutki), a także powolne oddawanie narządów, to wszystko prowadziło do smutnego końca. Każdy trafiający do ośrodka wiedział, że jego życie nie będzie z pewnością długie. 

Im dłużej osoba zbędna przebywa w jednostce banku rezerw, tym bardziej ryzykowne są testy, w których bierze udział, równocześnie przesuwa się coraz wyżej na liście dawców organów życiowych. 
Dlaczego społeczeństwo tak łatwo pogodziło się z nowym ładem? Dlaczego nikt się nie sprzeciwiał? Dlaczego mimo wewnętrznego sprzeciwu nie działo się nic, żeby zmienić tę sytuację? Czy osoby trafiające do Jednostki w głębi duszy czuły się zbędne? Czy miały żal do siebie o stracone możliwości i złe wybory? Każda z osób trafiająca do ośrodka miała trochę inne podejście, inne doświadczenia. Wbrew pozorom kwitło tam życie, zawiązywały się nowe przyjaźnie, ludzie się w sobie zakochiwali. A zniknięcia kolejnych pensjonariuszy, wpływały jeszcze bardziej niszcząco na psychikę tych, którzy zostawiali. 

"Jednostka" nie jest bardzo obszerną historią, mieści się na niecałych 300 stronach, a jednak wywołuje niezwykle dużo pytań, wymusza przewartościowanie własnego życia, wywołuje również bardzo wiele emocji. Prawie do końca nie można być pewnym zakończenia, ale ono nie jest najważniejsze w tej historii. Najważniejsze są pytania o samodecydowanie, o potrzebność osoby i wolny wybór. Na długo zostanie mi ta książka w głowie, na pewno z czasem do niej wrócę, żeby jeszcze raz ją przeanalizować. Myślę, że warto po nią sięgnąć, zastanowić się nad przesłaniem, które sobą niesie. Szukajcie jej w księgarniach już w połowie lutego. 

* Opis z okładki

  • Autor: Holmqvist Ninni
  • Tytuł: Jednostka
  • Tytuł oryginalny: Enhet
  • Wydawnictwo: Edito
  • Liczba stron: 280
  • Premiera: 12.02.2019

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz.

Copyright © 2014 Książkowe Wyliczanki , Blogger