2/16/2025

Jaki naprawdę jest "Tajwan. Herbata na beczce prochu" Marcin Jacoby

Jaki naprawdę jest "Tajwan. Herbata na beczce prochu" Marcin Jacoby


Tajwan, niewielka wyspa, która ma powierzchnię około 1/10 Polski jest w solą w oku Chin kontynentalnych, jest również dużym problemem dla wielu państw na świecie. Lektura książki Marcina Jacoby pozwoliła mi z jednej strony zrozumieć ogrom własnej ignorancji, z drugiej przybliżyła mi kulturowo, historycznie i politycznie tę część świata. Po raz kolejny potwierdziłam, że autor ma świetne pióro i łatwość w przekazywaniu informacji nawet największemu laikowi. 

Tajwan, niewielka wyspa na wschodnim wybrzeżu Chin, to górzysty kraj, w którym mieszkańcy zasiadają do rozmowy nad czarką oolunga, są największym producentem mikroczipów na świecie, państwo posiada prezydenta, własną flagę i oficjalnie nazywa się Republiką Chińską. Większość krajów świata (pod naciskiem Chińskiej Republiki Ludowej) nie uznaje odrębności Tajwanu, co nie zmienia faktu, że większość z nich ma również doskonałe kontakty gospodarcze z tym państwem. Jaka jest historia wyspy, kim czują się jej mieszkańcy i co zajmuje ich myśli w codziennym życiu? 

Nigdy nie interesowałam się szczególnie Tajwanem, choć gdzieś w wiadomościach pojawiał się co jakiś czas komunikat, że Chiny planują zbrojny napad, to gdzieś w swojej naiwności myślałam, że to sytuacja podoba do Tybetu. Dlatego cieszę się, że zdecydowałam się na lekturę książki Marcina Jacoby, bo dzięki niej udało mi się poznać zawiłą historię wyspy, jej powiązania z ChRL, ale również to jak identyfikują się jej współcześni mieszkańcy. 

Autor w przystępny sposób przedstawia wiele aspektów tego kraju, który od 1949 roku istnieje jako Republika Chińska. Duża część mieszkańców wyspy to etniczni Chińczycy, choć z różnych rejonów chin kontynentalnych i przybyłych na wsypę w różnym czasie, a na wyspie znajduje się również rdzenna ludność. Rząd, który stworzył Republikę Chińską, był opozycją Chińskiej Republiki Ludowej i jest to jedna z przyczyn, przez które wyspa odcina się od kontynentalnych Chin. A mieszkańcy? Współczesne młode pokolenie nazywa siebie po prostu Tajwańczykami. 

Tajwan to nie Japonia, gdzie nikt nikogo nie widzi w tłumie i gdzie wszystko ma być w nienagannym porządku. Nie Korea Południowa, gdzie wszyscy mają być eleganccy  i perfekcyjnie modni. I nie Chiny kontynentalne, gdzie każdy próbuje wygrać z bezwzględną konkurencją, zarobić dużo pieniędzy i wyjechać. Tajwan idzie sobie spokojnie do przodu, a Tajwańczycy najlepiej czują się wtedy, gdy nic się nie zmienia, gdy jest tak, jak było. Bo było dobrze. 

Oprócz wielkiej polityki książka przesiąknięta jest codziennością Tajwanu, autor przybliża klimat tego miejsca, zarówno ten meteorologiczny jak i społeczny, przestawia lokalną społeczność, nocne targi, różnorodne jedzenie, codzienność Tajwańczyków, co w różny sposób łączy się też z polityką lokalną. Na kartkach książki znaleźć można również temat wierzeń, a także grup społecznych, kwestii językowych i tożsamościowych. 

W tym wszystkim jest równie dużo autora, jego przygód i historii z pobytu na Tajwanie, zarówno tych dawnych, kiedy jako młody student trafił na wyspę (karaluchy będą mi się śnić po nocach), jak i tych bardziej współczesnych, podczas licznych wizyt i spotkań, również tych, które miały przyczynić się do powstania tej książki. To wszystko sprawia, że książka staje się bliższa podczas lektury, pomimo dalekowschodniego klimatu czuć również odrobinę dobrze znanego nam świata. 

"Tajwan. Herbata na beczce prochu" to znakomite kompendium wiedzy o Tajwanie, świetny przewodnik po kraju, w którym autor przedstawia bardzo szeroko kraj, jego mieszkańców, kulturę, historię, politykę i gospodarkę, a wszystko to napisane jest lekkim piórem, bardzo przystępnie, dzięki czemu czyta się z dużą przyjemnością. To lektura dla każdego, kto chciałby dowiedzieć się więcej o tamtym rejonie świata, kto interesuje się Tajwanem, albo właśnie do tej pory miał mgliste pojęcie o wyspie. Marcin Jacoby sprawi, że Republika Chińska stanie się zdecydowanie bliższa podczas lektury. 




  • Autor: Jacoby Marcin
  • Tytuł: Tajwan. Herbatka na beczce prochu
  • Seria: Spektrum Poleca
  • Wydawnictwo: Muza
  • Liczba stron: 352
  • Premiera: 29 styczeń 2025




2/12/2025

Kim jest "Zielarka z Doliny Pustelnika" Edyta Świętek

Kim jest "Zielarka z Doliny Pustelnika" Edyta Świętek

Po emocjonującym zakończeniu pierwszego tomu, który urywał się w bardzo ważnym momencie, na szczęście autora nie kazała długo czekać na kontynuacje. A dalsze losy bohaterów, zarówno tych poznanych w pierwszym tomie, jaki i zupełnie nowych, wzbudzają wiele nowych emocji i pokazują świat, który rządzi się prawem silniejszego. Lektura była znów bardzo emocjonująca.

Po zaginięciu Eustachego Alina nie może znaleźć sobie miejsca. Kobieta martwi się o męża, przeszukuje okoliczne wzgórza, uświadamiając sobie, że jej uczucia do mężczyzny się zmieniły. Tymczasem Eustachy budzi się w posiadłości hrabiego Orszanda, który ma dla niego nietypową propozycję. W domu Małgorzaty Marcysia przechodzi trudny poród, który zagraża życiu jej i dziecka. To Alina okazuje się wielką pomocą, gdy za pomocą ziół pomaga dojść do siebie położnicy. Pomaga również Michałowi, który nieprzytomny po pobiciu walczy o życie. Nad bohaterami zbierają się chmury w postaci bandy Ryżego, która planuje zdobyć skarb Eustachego. Tymczasem Łopian zostaje trafiony strzałą Amora i planuje zacząć uczciwe życie. 

Po raz kolejny autorka wciągnęła mnie w świat przez siebie stworzony od pierwszej strony, wywołując wiele emocji i przynosząc zapomnienie od codzienności. Losy Eustachego, Alicji, Marcjanny oraz innych bohaterów przeplatają się, tworząc barwną mozaikę. Każdy z bohaterów jest ważny i zajmuje swoje miejsce w tej powieści, żaden nie wysuwa się na pierwszy plan, tworząc bardzo różnorodną historię. 

Autorka pokazuje różne spojrzenie na świat, różne sytuacje życiowe, różne marzenia. Znani już z pierwszego tomu bohaterowie rozwijają się, poznają coraz bardziej własne uczucia, postanawiają walczyć o lepszy los dla siebie i najbliższych, przełamują uprzedzenia lub się w nich utwierdzają, planują lepszy los dla innych, lub stwarzają sytuacje bardzo niebezpieczne. Nowe postacie pokazują zaś jeszcze większy obraz życia w tamtych czasach, a jednocześnie doświadczają sytuacji niezwykle trudnych i bolesnych. 

Żyje w okresie dwudziestolecia międzywojennego, kilka lat po I wojnie światowej oraz wojnie bolszewickiej to trudny czas dla zwykłego zjadacza chleba, co autorka bardzo wyraźnie pokazuje. Duże bezrobocie sprawiało, że niejeden wolał w łatwiejszy sposób zarobić na życie. Kobiety miały bardzo mało do powiedzenia w sprawie własnego życia, choć właśnie zdobyły prawa wyborcze. Marcysia musi mierzyć się z ostracyzmem społecznym, jako samotna panna z dzieckiem, a jej syn zostaje okrzyknięty bękartem. Jest jej niezwykle ciężko, pomimo kilku osób, które wbrew powszechnej dezaprobacie, starają się jej pomóc. Alina coraz bardziej zagłębia się w świat ziół, poznaje nowe sposoby na leczenie, dzięki czemu pomoże niejednej osobie wśród bliższych i dalszych mieszkańców Sandomierza. Autorka nie szczędzi też brutalnych momentów gwałtu, a także związanych z nim dalszych wydarzeń. Poszkodowana dziewczyna, nie potrafiąca poradzić sobie zarówno z bolesnymi przeżyciami jak i społeczną obmową, to niezwykle trudny temat. 

Mam wrażenie, że z tego tomu to właśnie kobiety wysuwają się na pierwszy plan, pokazując, jak bardzo trudno było im żyć w męskim świcie. Zazwyczaj zależne od ojców, braci lub mężów, osadzone w konkretnych rolach, zawsze winne wszelkich niecnych męskich zachowań. Alina, Marcysia ale również Stefania przełamują w różny sposób stereotypy, pokazując, że mogą żyć inaczej niż nakazuje to świat. Pomagać ludziom, samotnie wychowywać dzieci lub przełamywać normy społeczne. Każda z kobiet jest inna, a jednak czułam, że coś je ze sobą łączy. 

"Zielarka z Doliny Pustelnika" pozwala poznać dalsze losy osób poznanych w pierwszym tomie cyklu "Sandomierskie wzgórza", rozwija pewne postacie, wprowadza nowych bohaterów, dzięki czemu ciężko się znów oderwać od lektury. Świat przedstawiony przez Edytę Świętek jest różnorodny, bardzo realistyczny, często brutalny i nieprzyjemny, a mimo wszystko chce się czytać dalej, poznając dalsze losy bohaterów. Doskonała kontynuacja, która znów zostawia czytelnika w bardzo emocjonującym momencie. 


  • Autor: Świętek Edyta
  • Tytuł: Zielarka z Doliny Pustelnika
  • Seria: Sandomierskie wzgórza #02
  • Wydawnictwo: Mando
  • Liczba stron: 386
  • Premiera: 15 styczeń 2025


2/08/2025

Jak zmieniła się "Rilla ze Złotych Iskier" Lucy Maud Montgomery

Jak zmieniła się "Rilla ze Złotych Iskier" Lucy Maud Montgomery


Przyszła pora na ostatni tom cyklu o Anne Shriley, choć można się zastanawiać, czy to przyporządkowanie jest właściwe, gdyż Ani tu niewiele. Rilla, najmłodszą z dzieci doktorowej Anne Blythe, staje się tu pierwszoplanową postacią, a pozostałe rodzeństwo równie mocno wchodzi w pierwszy plan. Ta historia jest jednocześnie najbardziej smutna i trzymająca za serce, a to z powodu czasów, w którym przyszło żyć bohaterom - Wielkiej Wojny, czyli I wojny światowej. 

Rilla Blythe, najmłodsza córka Anne i Gilberta, cieszy się chwilą. Jej największym zmartwieniem w wieku piętnastu lat, jest wygląd, chłopcy i zabawa. Rozpieszczona przez rodzinę, nie przejawia aspiracji do nauki. Gdzieś w dalekiej Europie dochodzi do zamachu na arcyksięcia Franciszka, co bagatelizuje większość mieszkańców, ale to właśnie to wydarzenie zmieni życie wszystkich mieszkańców Złotych Iskier, zatoki Four Winds oraz całej Kanady. Synowie, bracia, ukochani... wszyscy kanadyjscy chłopcy idą na wojnę, żeby wspomóc Koronę. Wyprawa do odległej Europy dla wielu jawi się jako wielka przygoda, dla innych jako obowiązek. Kobiety zostają, żeby czekać. Rilla przez cztery najbliższe lata z roztrzepanego podlotka zmieni się w kobietę, a to, co po drodze przeżyje, pozwoli jej odpowiednio dorosnąć.

(...) No, to już wszystkie Notatki, więcej nic ciekawego w tej gazecie nie ma. Wiadomości zza granicy nigdy mnie nie interesowały. Co to za arcyksiążę, co go zamordowano? 
- A co nas to obchodzi? - spytała panna Cornelia, nieświadoma, jak straszną odpowiedź na to pytanie szykuje przeznaczenie - W tych bałkańskich krajach ciągle kogoś mordują. U nich to normalne i doprawdy nasze gazety nie powinny drukować tego typu sensacji.

Cykl ośmiu tytułów przygód o rudowłosej Anne dobiegł końca. Czytałam go nie raz i przez lata wyłoniłam faworytów wśród tytułów z tego cyklu, dwa tomy, które z zupełnie innych powodów trafiały do mojego serca. Jednym z nich jest "Anne na Uniwersytecie", drugim natomiast właśnie "Rilla ze Złotych Iskier" (Rilla ze Złotego Brzegu w poprzednich tłumaczeniach). To historia pokazująca dojrzewanie młodej dziewczyny, które przypada w trudnych, bolesnych czasach. A jednocześnie obraz wojny, odległej a jednocześnie bliskiej, czas oczekiwania i strachu 0 najbliższych. 

Podczas lektury przypomniałam sobie, jaką trzpiotką była Rilla na początku, a jednocześnie jeszcze bardziej dobitnie zrozumiałam ogrom niepewności i oczekiwania na wyspie podczas tych trudnych czterech lat. Nowe tłumaczenie odświeża tę historię, ale nie są to wielkie zmiany w przypadku tego tomu. Może dlatego, że nie pojawiają się nowe postacie, wydarzenia skupiają się na drobnych wydarzeniach oraz na wiadomościach z dalekiej Europy. Dodatkowo można znaleźć tu wiersz Waltera, którego nie było w oryginale, a który autorka umieściła w swojej książce "Ania z Wyspy Księcia Edwarda", a tłumaczka postanowiła dodać przy tym tłumaczeniu. 

Historia Rilli, która na początku pokazuje swoją radość z drobnych przyjemności, oczekiwanie na zabawę taneczną, czy romantyczne chwile z chłopcem, z czasem staje się poważniejsza. Wychowanie "wojennego dziecka", udział w spotkaniach Czerwonego Krzyża, szycie bielizny dla żołnierzy, oczekiwanie na wiadomości z frontu, ciągła niepewność, a także wielki smutek, który nie ominął mieszkańców Złotych Iskier. 

Nie mogę nie wspomnieć również o Piątku, a ten wątek zawsze łamie mi serce, nieważne który raz wracam do tej historii. Wierny pies, który czeka na swojego pana, choć mijają lata i nie do końca wiadomo, czy doczeka się szczęśliwego zakończenia. 
W tym tomie pojawia się również historia miłosna, choć ze względu na okoliczności jest ona bardzo mocno naznaczona wojną. Nieliczne spotkania podczas historii, liczne listy, niepewność, wiara w szczęśliwy powrót, ale również oczekiwania na spotkanie, które pokaże, czy uczucia przetrwały czasy konfliktu. 

"Rilla ze Złotych Iskier" to ostatni tom cyklu o Anne Shirley, w nowym tłumaczeniu Anny Bańkowskiej. Książka przedstawia trudne wojenne czasy, które pokazane są przez pryzmat młodych bohaterów, tutaj Rilla wysuwa się na pierwszy plan i pokazuje, że trudne czasy potrafią zmienić człowieka, pozwalają mu dorosnąć w szybkim tempie i postawić na nowe priorytety. Autorka pokazuje również, że nikt z tych wojennych czasów nie wyszedł taki sam, zarówno ci którzy cztery lata spędzili w okopach, jak ci, którzy ze ściśniętym sercem czekali w domu. To historia zdecydowanie warta uwagi. 
 


  • Autor: Montgomery Lucy Maud
  • Tytuł: Rilla ze Złotych Iskier
  • Tytuł oryginalny: Rilla of Ingleside
  • Tłumaczenie: Anna Bańkowska
  • Wydawnictwo: Marginesy
  • Liczba stron: 392
  • Premiera: 22 styczeń 2025



1/26/2025

Odkryj, co kryje się "W księżycowym lesie" Michiko Aoyama

Odkryj, co kryje się "W księżycowym lesie" Michiko Aoyama


W zeszłym roku miałam okazję czytać książkę autorki "Wszystko czego szukasz znajdziesz w bibliotece" która niezwykle mi się podobała i została w mojej pamięci. Dlatego, kiedy tylko zobaczyłam zapowiedź kolejnego tytułu autorki, który miał się pojawić w Polsce dzięki wydawnictwu Relacja, wiedziałam, że muszę czym prędzej go przeczytać. Teraz, już po lekturze, mam pewność, że to był kolejny strzał w dziesiątkę. Styl pisania autorki idealnie do mnie trafia. A o czym jest ta historia? 

Pięć historii przedstawia bohaterów, którzy z różnych powodów znajdują się na rozstajach, nie potrafiąc cieszyć się życiem, próbują pokonać problemy, czy zastanawiają się, co zrobili niewłaściwie. Wszyscy trafiają na podcast który prowadzi Taketori Okina opowiadając o księżycu. Jego krótkie, dziesięciominutowe, przemyślenia, w różny sposób wpływają na bohaterów, którzy w tych nagraniach znajdują coś dla siebie. Czasem niewiele trzeba, żeby zmienić spojrzenie na świat. 

Bohaterowie tej książki są bardzo różni, pod względem wieku, sytuacji rodzinnej, problemów, z którymi przyszło im się mierzyć, a jednak autorka w bardzo różny sposób łączy ich ze sobą. Podcast, na który każdy z bohaterów trafia, to tylko jeden z  elementów, który ich łączy. Wraz z rozwojem lektury, poszczególne postacie w różny sposób się ze sobą stykają, czasem tylko na małą chwilę, czasem na dłużej, a ich spotkania rzadko kiedy zostają niezauważone. 

Autorka pokazuje bardzo różne postacie, które zmagają się z problemami, znajdują się na życiowych zakrętach, wątpią w siebie, w relacje z bliskimi, w pracę, próbują podążać za marzeniami, lecz kiepsko to wychodzi. 
Jestem pełna uznania dla pisarki, za sposób, w przestawia ludzkie powiązania, relacje, które bywają bardzo różne, ale które budują życie każdego z bohaterów. Wraz z nimi przeżywałam zwątpienie, rozczarowanie i złość, a jednocześnie byłam zaskoczona odkryciami, których dokonywali. Czasem rozmowa, nowa relacja, niespodziewane spotkanie zmieniały postrzegania swojego życia. 

Jeśli nie poświęcamy wystarczająco dużo uwagi miłości i dobroci, które nas otaczają, traktując je przez długi czas jak coś oczywistego, to tracą one dla nas sens i smak. Stają się przeźroczyste jak powietrze. I to jest dużo smutniejsze niż prawdziwa samotność.

Postać Taketori Okiny, przez większość książki jest bardzo tajemnicza i nie bardzo wiadomo, kim może być ten mężczyzna. Wraz z każdą kolejną historią jego podcast staje się coraz ważniejszy, a jednocześnie można się domyślać, że nie tworzy go bez powodu. Miałam pewne podejrzenia, kim może być ten mężczyzna, a jednak autorce udało się mnie zaskoczyć, a sama historia jego powstania jest wzruszająca.
Nie każdy z bohaterów tak samo skradł moje serce, ale postać ojca i młodej dziewczyny najbardziej zapadły mi w głowie i odczuwałam przy ich historiach szereg emocji. 

"W księżycowym lesie" to jedna z tych historii, która przedstawiając ludzkie historie i problemy, sprawia, że możemy zastanowić się nad własnym życiem. Czasami szersza perspektywa pokazuje, że nie wszystko jest takie, jak może się wydawać, a nasi bliscy często w różny sposób okazują nam wsparcie. Jednocześnie to lektura która daje poczucie szczęścia, pokazując, że problemy da się rozwiązać. Ciepło, które od niej płynie sprawia, że ostatnią kartkę przekręca się z uśmiechem na ustach. Po raz kolejny przekonałam się, że autorka idealnie trafia w moje emocje. To wspaniała lektura, którą z czystym sumieniem mogę polecić. 
 


  • Autor: Aoyama Michiko
  • Tytuł: W księżycowym lesie
  • Tytuł oryginalny: 月の立つ林で (Tsuki no tatsu hayashi de)
  • Tłumaczenie: Barbara Słomka
  • Wydawnictwo: Relacja
  • Liczba stron: 224
  • Premiera: 15 styczeń 2025 


Copyright © 2014 Książkowe Wyliczanki , Blogger