10/29/2025

Czy na pewno "Panna Kim wie" Cho Nam-Joo

Czy na pewno "Panna Kim wie" Cho Nam-Joo


Autorka zasłynęła książką Kim Jiyoung, urodzona w 1982, jednak ja swoją przygodę z Cho Nam-Joo rozpoczęłam od tego zbioru opowiadań, wydanego kilka lat później. Choć zbiory opowiadań nigdy nie należały do moich ulubionych form literackich, z ciekawością zabrałam się za lekturę, zastanawiając się, co autorka w niej zawarła.

W ośmiu ostrych i kameralnych miniaturach Cho Nam-joo układa losy różnych Koreanek: nastoletniej uczennicy doświadczającej przemocy rówieśniczej, córki próbującej zrozumieć ojca, niedocenianej urzędniczki, pisarki atakowanej hejtem czy starszej kobiety z niespełnionym marzeniem. To proza refleksyjna i uważna na detale codzienności – pokazuje zarówno specyfikę koreańskiej rzeczywistości, jak i uniwersalne, ponadkulturowe problemy kobiet.

Moje siostry miały ładne imiona. Najstarsza, Geumju - "złoty paciorek", druga, Eunju - "srebrny paciorek, a ja byłam Mallyeo - "ostatnia dziewczynka". W młodości często płakałam z powodu imienia. Nie było rzadkie wśród moich rówieśników, ale wyraźnie kontrastowało z imionami moich sióstr. Kiedy błagałam, by przynajmniej w domu nazywano mnie jakoś ładniej, mama mnie beształa: "Nie mów takich rzeczy, bo uderzy cię piorun! Masz piękne imię, które przynosi pomyślność". Rzeczywiście, moje imie przyniosło naszej rodzinie dwóch młodszych braci. Ale co dało mnie to imię, które podarowało dwóch chłopców i spełniło życzenie matki? 

Autorka ukazuje kobiecą stronę życia – poprzez opowiadania przedstawia bohaterki w różnym wieku i z różnych warstw społecznych. Wszystkie łączy jedno: przez sam fakt bycia kobietami doświadczają presji, są zmuszane do określonych zachowań i podporządkowania się obowiązującym normom. Cho Nam-Joo zasłynęła książką, która w Korei odbiła się szerokim echem i stała się ważnym feministycznym głosem. Myślę, że ten zbiór również niesie podobny przekaz. Autorka porusza w nim rozmaite problemy społeczne kobiet – od tych z pokolenia babć, kiedy dziewczynki często nie otrzymywały imion należnych z szacunku, przez matki, które przez całe życie pozostawały w cieniu mężów, po młode kobiety dopiero wchodzące w dorosłość. One także czują ciężar społecznych oczekiwań: mają stawiać opiekę nad dzieckiem ponad karierę, zadowalać się najmniej znaczącymi stanowiskami, a często także podporządkowywać się mężczyznom, którzy uznają swoją wyższość.

Teraz już wiedziała, że przemoc ojca wynikała z jego nieudolności. Za każdym razem, gdy sprawy poza domem szły źle, zamieniał się w despotę, aby w ten sposób potwierdzić, że w domu nadal jest panem.

To kolejna książka, którą przetłumaczono na język polski nie z oryginału, lecz z wersji angielskiej – i niestety da się to wyraźnie odczuć. Podczas dyskusji o tym tytule miałam okazję porównać fragment polskiego i angielskiego wydania w opowiadaniu o tytułowej pani Kim. Okazało się, że przekaz w obu wersjach znacząco się różni. Krótki fragment niósł zupełnie inne przesłanie – co więc z całą książką, która prawdopodobnie również mogła zostać miejscami błędnie zinterpretowana? Trudno nie zastanawiać się, jak polskie wydanie wypada w porównaniu z oryginałem koreańskim.

Dotarło do mnie, dlaczego mama powiadomiła nas o odejściu ojca prawie miesiąc po fakcie. Zbliżały się terminy płatności rachunków. Przez te wszystkie lata mama co miesiąc dostawała od ojca pieniądze na zakupy oraz na domowe wydatki i nie miała pojęcia, ile wynoszą opłaty i gdzie są oszczędności. 

Sama lektura, mimo wątpliwości dotyczących tłumaczenia, naprawdę mi się podobała. Oczywiście nie wszystkie opowiadania trafiły do mnie w równym stopniu – jedne poruszyły mnie mocniej, inne mniej, co z pewnością wynika z tego, jak bardzo dana historia do mnie przemówiła. Bardzo współczułam bohaterce opowiadania Pod śliwą, a tytułowa Panna Kim wie wywołała we mnie sporo frustracji. Czytając Drogi Oppa, zżymałam się na łatwowierność i podporządkowanie głównej bohaterki, za to Zorza polarna przyniosła mi wiele pozytywnych emocji.

Oppa, nie pomagałeś mi dlatego, że byłam kretynką; zrobiłeś ze mnie kretynkę, "pomagając mi". Dobrze się bawiłeś, robiąc ze mnie idiotkę i mną manipulując? Nigdy bym się nie ocknęła, gdybyś mi się nie oświadczył. Zatem wielkie dzięki, Kang Hyunnamie, podły draniu!

Zbiór opowiadań stworzony przez Cho Nam-Joo ukazuje życie kobiet w Korei Południowej, kraju, który wciąż mierzy się z konfucjańskim podejściem do świata, a tym samym – z tradycyjnym postrzeganiem roli kobiety w społeczeństwie. Autorka trafnie uchwyciła konkretne problemy, pokazując poprzez swoje bohaterki, jak wygląda codzienność tych, które już na starcie muszą starać się bardziej. Choć mam za sobą wiele filmów i książek poruszających podobne tematy, każda kolejna historia wywołuje we mnie silne emocje. Teraz z jeszcze większą ciekawością sięgnę po jej najsłynniejszą powieść – Kim Jiyoung, urodzona w 1982.





  • Autor: Cho Nam-Joo
  • Tytuł: Panna Kim wie
  • Tytuł oryginalny: 우리가 쓴 것 (uliga sseun geos)
  • Tłumaczenie: Ewa Ratajczyk (z angielskiego)
  • Wydawnictwo: Mando
  • Liczba stron: 288
  • Premiera: 12 kwiecień 2023

10/25/2025

Jak powstali "Wojownicy z pól ryżowych" Pierre-Francois Souyri

Jak powstali "Wojownicy z pól ryżowych" Pierre-Francois Souyri



Samuraje od dawna rozpalają wyobraźnię współczesnych ludzi. Obecni w książkach, filmach i licznych publikacjach, często przedstawiani są jako pozbawieni wad wojownicy, dla których honor stanowi najwyższą wartość. Tymczasem, podobnie jak wiele innych motywów odkrywanych na nowo po latach, wizerunek samuraja w kulturze popularnej znacząco odbiega od prawdziwych postaci, które przez wieki żyły w Japonii. Autor książki pokazuje ich w zupełnie innym świetle – pozbawionym iluzji i romantycznych wyobrażeń.

W swojej książce Wojownicy z pól ryżowych. Historia samurajów francuski historyk Pierre-François Souyri obala romantyczny wizerunek samurajów. Pokazuje rzeczywiste fundamenty tej legendy: brutalność wojen, zdrady, polityczne intrygi oraz długą drogę od wojowników-feudałów do dworskich literatów i urzędników. Książka stanowi rozszerzoną, pełniejszą wersję katalogu opublikowanego w 2014 roku z okazji wystawy poświęconej tysiącletniej historii Japonii, która odbyła się we Francji.

Sama ich liczebność pociągała za sobą znaczne zróżnicowanie statusów rzeczywistych. Od rodziny szoguna i rodów wielkich panów feudalnych, tak zwanych daimyo, którzy tworzyli arystokrację wywodzącą się z warstwy wojowników, po drobnych samurajów zmuszonych do sprzedaży miecza lub urzędu, by przetrwać - grupa wojowników była bardzo niejednolita. Co więcej, o ile w średniowieczu samuraje byli rzeczywistymi wojownikami, 0 tyle począwszy od XVII wieku stawali się przede wszystkim urzędnikami czy uczonymi. 

Ta pozycja obejmuje szeroki przekrój czasowy. Autor prowadzi czytelnika przez historię samurajów – nierozerwalnie związaną z dziejami Japonii – od VII wieku aż po początek XX stulecia. Poszczególne części i rozdziały są stosunkowo krótkie, ale wyraźnie ukazują zmiany zachodzące w kolejnych epokach. Proces kształtowania się klasy samurajów był długotrwały: obejmował umacnianie władzy wojowników, wewnętrzne konflikty, powstanie szogunatu, a w końcu stopniowe zanikanie samurajskiej kultury w nowoczesnej Japonii.

Na początku lektury potrzeba nieco cierpliwości, by dobrze wgryźć się w ten tytuł. Autor posługuje się wieloma zapożyczeniami, wplata japońskie słowa (choć tłumaczone, nie zawsze mają one polski odpowiednik) oraz przytacza liczne nazwiska i postacie historyczne. Z czasem jednak książka coraz bardziej wciąga, a te początkowo wymagające elementy stają się dodatkowym smaczkiem, który nadaje całości autentyczności.

Wojownicy uważali bowiem, że ziemie zagospodarowanie przez ich porządków należą do nich. Nie mogli znieść myśli, że mogliby zostać ich pozbawieni. Kiedy los wojny stawał się niekorzystny, zdrada, gdy była możliwa, służyła do utrzymania w swoich rękach posiadłości, na której żyła ich rodzina - większość wojowników rodu Taira z regionu Kanto przyłączyła sie do armi Minamoto, gdy tylko okazało się, że Yoritomo jest silniejszy. 

Wraz z poznawaniem kolejnych etapów historii widać, jak solidnie autor przygotował się do tego tematu. Książka zawiera liczne odniesienia i bogatą bibliografię – zarówno na końcu, jak i w formie licznych przypisów umieszczonych bezpośrednio pod tekstem. Souyri wplata też fragmenty ówczesnych źródeł, zarówno japońskich, jak i zachodnich autorów, którzy komentowali opisywane wydarzenia. Wszystko to sprawia, że publikacja zyskuje na autentyczności i wiarygodności.

Z kart tej historii wyłania się obraz samuraja zupełnie inny od tego, który znamy dziś. Honor oczywiście pozostaje ważny, lecz wynika z zupełnie innych przesłanek niż w jego współczesnym, idealizowanym ujęciu. Powszechne zdrady, nieustanne walki i dążenie do władzy sprawiały, że przez długi czas lojalność ograniczała się głównie do własnej osoby. Jednocześnie fascynujący jest sam proces kształtowania się klasy wojowników. Przez wiele stuleci Japonia nie miała scentralizowanej władzy – cesarz pełnił raczej funkcję symboliczną, a faktyczne rządy sprawowały potężne rody. Z czasem pojawił się urząd szoguna, a kraj stopniowo zamknął się na wpływy zewnętrzne.

Współistnienie dwóch ośrodków władzy, z których każdy posługiwał się własnym kalendarzem, tytulaturą i miał prawo nadawać urzędy, sprzyjało wybuchom powstań, konfliktów i różnym formom grabieży. Toczyły się prywatne wojny w imieniu jednej lub drugiej strony. Zdrady i zmiany sojuszy były na porządku dziennym. Dołączenie do jednego z obozów wynikały wyłącznie z osobistego interesu - nigdy już z lojalności wasalnej ani z pobudek ideologicznych. 

Powolny upadek samurajów był wynikiem wielu czynników. Z czasem odgórne narzucenie im nowych ról sprawiło, że z wojowników stali się urzędnikami administracji. Drastyczny koniec tej klasy pod koniec XIX wieku odmienił Japonię, tworząc podwaliny pod rodzący się nacjonalizm.

Rozbrojenie chłopów oraz odebranie większości wojowników prawa do używania broni miało ogromne konsekwencje kulturowe: odtąd wyłącznie samuraje mogli nosić broń i tylko oni mieli prawo do obrony. To właśnie z tego przywileju miały wypływać źródła ich sławy. 

Wojownicy z pól ryżowych to niezwykle interesująca propozycja dla osób ciekawych Japonii i historii samurajów. Autor ukazuje kraj przez pryzmat wojowników, przedstawiając proces krystalizowania się klasy samurajów. Skupia się przede wszystkim na poszczególnych rodach i ich zmaganiach, a mniej na życiu prywatnym. To obraz Japonii, który może budzić nie do końca pozytywne emocje, a jednocześnie pokazuje, jak walka i honor stały się fundamentem życia w tamtejszym społeczeństwie. Sama wyniosłam z tej lektury bardzo dużo i z pełnym przekonaniem polecam ją wszystkim, których fascynuje ten temat.

 

  • Autor: Souyri Pierre-Francois
  • Tytuł: Wojownicy z pól ryżowych. Historia samurajów
  • Tytuł oryginalny: Les guerriers dans da riziere: La longue histoire des samourais
  • Tłumaczenie: Eliza Kasprzak-Kozikowska
  • Wydawnictwo: Znak Horyzont
  • Liczba stron: 379
  • Premiera: 24 wrzesień 2025

10/22/2025

Jak pomagają "Drobne przysługi" Alicja Filipowska

Jak pomagają "Drobne przysługi" Alicja Filipowska


Czasem trafiam na książkę, która potrafi zaskoczyć. Bywa, że lektura okazuje się zupełnie inna, niż początkowo zakładałam. Zdarza się też, że decyduję się na patronat, bo historia od razu mnie przyciąga. Tak właśnie było w tym przypadku — ta książka przyniosła mi wiele ciepła, opowieści o kobiecych problemach i codziennym życiu. A jednocześnie sprawiła, że z nowej perspektywy spojrzałam na ludzi wokół siebie.

To historia o zwykłej kobiecie, której codzienność zdaje się przewidywalna i spokojna – aż do momentu, gdy w jej życiu pojawiają się drobne, z pozoru nieistotne zmiany. Mała miejscowość, rozmowy przy herbacie, sąsiedzkie gesty i tytułowe przysługi stają się tłem dla opowieści o tym, jak łatwo zapomnieć o sobie, żyjąc dla innych. Alicja Filipowska z wyczuciem pokazuje, że nawet niewielkie wydarzenia mogą stać się początkiem czegoś nowego – czułości, odwagi, a może i drugiej szansy.

Z kart tej powieści wypływa zwątpienie, apatia i samotność. Główna bohaterka — kobieta po czterdziestce, stara panna, pozbawiona złudzeń co do przyszłości — trwa w rutynie, która daje jej namiastkę spokoju. Drobne rytuały porządkują dzień, a grono przyjaciółek staje się bezpieczną przystanią. Ale tak naprawdę nikt nie dostrzega, co kryje się w jej sercu. Alicja Filipowska osadza tę historię w małej miejscowości, gdzieś na wschodzie kraju, gdzie czas jakby się zatrzymał. W urzędzie, w którym pracuje Halina, dopiero zaczyna pojawiać się internet, a z nim — nieśmiała próba połączenia się ze światem.

Pewnego dnia w urzędzie pojawia się nowy listonosz – człowiek głośny, bezpośredni, momentami wręcz irytujący. To właśnie on, zupełnie niespodziewanie, zaczyna wprowadzać w życie Haliny zmiany – początkowo na przekór jej woli i z dużym oporem z jej strony. Muszę przyznać, że Halina wzbudziła we mnie wiele emocji, nie zawsze tych pozytywnych. Na początku jej spojrzenie na świat, złośliwe komentarze i cięty język naprawdę mnie drażniły. Z czasem jednak zaczęłam dostrzegać, że za tą zbroją ironii kryje się coś znacznie bardziej kruchego – lęk, smutek i pragnienie, by ktoś wreszcie ją zauważył.

Tytuł ten może zaskoczyć, bo trudno tu doszukiwać się klasycznego romansu, choć opis może to sugerować. To raczej historia, która w wyjątkowo kobiecy sposób spogląda na świat i codzienność. Lektura pokazuje powolne otwieranie się na nowe możliwości, zmiany w sposobie myślenia, pozwalanie sobie na więcej – na marzenia, spontaniczność, na wyjście poza ramy narzucone przez wiek czy oczekiwania innych. Halina stopniowo odsłania swoją wrażliwość, uczy się akceptować siebie i czerpać radość z drobiazgów. Choć otoczenie reaguje zdziwieniem, a plotki krążą szybko, z czasem zaczyna to przyjmować ze spokojem i coraz większą siłą.

Halina stanowi oś tej historii, ale to jednocześnie bardzo kobieca opowieść, w której wokół niej pojawia się wiele innych bohaterek. Każda z nich na swój sposób uchyla rąbka własnego życia, pozwala zajrzeć pod maskę codzienności i zobaczyć skrywane emocje, rozterki oraz dylematy. To kobiety zmagające się z tym, co bliskie wielu z nas – przemijaniem, samotnością, oczekiwaniami innych i potrzebą bycia zauważoną.

„Drobne przysługi” to niespieszna lektura, która z czasem pokazuje swoje drugie dno. Życie bohaterki i jej otoczenia, od lat ustalone i niezmienne, dzięki pojawieniu się Stefana zaczyna otwierać się na drobne zmiany. I właśnie te małe gesty sprawiają, że świat powoli zmienia się wraz z nią. Cieszę się, że zdecydowałam się objąć książkę patronatem – zdecydowanie warto ją odkrywać. Myślę, że każda czytelniczka znajdzie w tej historii coś bliskiego sobie, w jakimś stopniu utożsami się z bohaterkami i odkryje moc drobnych zmian w codziennym życiu.







  • Autor: Filipowska Alicja
  • Tytuł: Drobne przysługi
  • Wydawnictwo: Szara Godzina
  • Liczba stron: 320
  • Premiera: 21 wrzesień 2025

10/18/2025

Jak przewrotnie "Światu nie mamy czego zazdrościć" Barbara Demick

Jak przewrotnie "Światu nie mamy czego zazdrościć" Barbara Demick


Korea Północna to miejsce, które jednocześnie mnie przeraża i fascynuje. Relacje osób, którym udało się stamtąd uciec, odsłaniają skrawek piekła na ziemi. A jednak ten reżim trwa już od ponad siedemdziesięciu lat. Ostatnio znów zrobiło się głośno o KRLD — tym razem w kontekście wojny w Ukrainie i wsparcia, jakiego Kim Dzong Un udziela Putinowi. Czytałam artykuł, w którym wspominano o północnokoreańskich żołnierzach trafiających do niewoli — dopiero tam zobaczyli świat zupełnie inny od tego, jaki przedstawiała im propaganda. Niektórzy z nich zaczęli szukać sposobu, by przedostać się do Korei Południowej. Co więc dzieje się w kraju odciętym od świata, który dla zagranicznych gości pokazuje jedynie starannie wyreżyserowaną fasadę?

Sześć osób, sześć żyć, sześć bardzo różnych, a jednocześnie zaskakująco podobnych do siebie historii. Barbara Demick przedstawia losy bohaterów, którzy po ucieczce z Korei Północnej zdecydowali się opowiedzieć, jak wyglądał świat, w którym przyszło im żyć. Świat, który dla człowieka wychowanego w Europie może wydawać się wręcz niewyobrażalny. Córka południowokoreańskiego żołnierza, któremu nie udało się wydostać z KRLD po zawieszeniu broni. Syn rodziny repatriantów z Japonii. Dziewczyna, której rodzice uciekli przed biedą i głodem z Chin. I inni — każdy z nich ma inny początek, inne korzenie, a więc już od urodzenia zajmuje inne miejsce w północnokoreańskiej hierarchii społecznej. To także opowieść o Korei Północnej w dramatycznych latach 90., kiedy z głodu zmarły tysiące, a może nawet miliony ludzi. O sposobach, jakie znajdowali, by przetrwać – choć częściej była to raczej wegetacja niż życie. I wreszcie o ich drodze ku wolności – o opuszczeniu kraju i próbie rozpoczęcia wszystkiego od nowa.

Lektura tej książki przynosi wiele niewyobrażalnych obrazów. Autorce, dzięki wielogodzinnym rozmowom z bohaterami, podróżom do Korei Północnej w latach 2000., a także licznym źródłom, udało się oddać obraz kraju, który stał się dziedziczną dyktaturą rodziny Kim. Zaczynając od końca wojny koreańskiej, Demick przywołuje losy rodzin swoich rozmówców — ich codzienne życie, konieczność nieustannego pilnowania się na każdym kroku, a także wszechobecną propagandę, która ukazywała Kim Ir Sena jako wodza i ojca narodu, gotowego ich obronić. Autorka nie zapomina jednak o ludzkim wymiarze tych historii — pokazuje codzienność młodych bohaterów, ich pierwsze zauroczenia i emocje, tak naturalne dla każdego człowieka, niezależnie od miejsca, w którym przyszło mu żyć.

Najwięcej miejsca w książce zajmuje obraz lat 90., kiedy kraj powoli pogrąża się w zapaści. Fabryki przestają działać, miejsca pracy nie są w stanie zapewnić jedzenia, a ludzie zmuszeni są sami szukać czegokolwiek, co pozwoli im przetrwać. Śmierć Kim Ir Sena i wielodniowa żałoba narodowa — dla starszego pokolenia wstrząsająca — mieszają się z coraz bardziej przytłaczającym obrazem nędzy. Na ulicach pojawiają się bezdomni, a wśród nich tzw. dzieci-jaskółki, których widok z czasem staje się symbolem śmierci i upadku. Ludzie głodują, niemal nigdy się nie najadają. Biały ryż staje się luksusem, a kukurydza i trawa — podstawą wyżywienia, choć i one bywają trudne do zdobycia. W tym chaosie zaczyna rozwijać się czarny rynek, pojawiają się wypady do Chin i przemyt – jedyne szanse na przeżycie.

Muszę przyznać, że obrazy wyłaniające się z tej książki są przerażające i brutalne. Trudno pogodzić się z myślą, że ludzie zostali pozostawieni sami sobie — że umierali tysiącami na ulicach, bez pomocy i nadziei. Bohaterowie radzą sobie z tym na różne sposoby. Niektórzy, lepiej sytuowani, mają odrobinę łatwiej. Inni do końca wierzą w propagandę i są przekonani, że mimo wszystko w Korei Północnej żyje się lepiej niż w „zepsutych” krajach kapitalistycznych. Są też tacy, którzy dzięki książkom i pirackim programom telewizyjnym z Korei Południowej powoli zaczynają dostrzegać kłamstwa i obłudę systemu. Jeszcze inni, pchani głodem i desperacją, przekraczają rzekę Tumen — i z różnych powodów już nigdy nie wracają do kraju.

Autorka kończy historie swoich bohaterów na początku lat 2000., kiedy spotyka się z nimi w Seulu, gdzie próbują ułożyć sobie nowe życie. W powietrzu unosi się jednak pytanie: kiedy wreszcie rozpadnie się reżim Korei Północnej? Demick dopisuje do książki epilog oraz dodatkowy rozdział, napisany już w 2015 roku, kiedy władzę przejął Kim Dzong Un. Czy przez te lata kraj ten zbliżył się choć trochę do upadku systemu? A może wręcz przeciwnie – jeszcze mocniej zacieśnił krąg kontroli i strachu?

Barbara Demick stworzyła książkę, która stanowi niezwykle ważny obraz Korei Północnej. Autorka pokazuje emocje swoich bohaterów i świat, którego osoby z zewnątrz nigdy nie będą mogły naprawdę zobaczyć. Dzięki lekturze tej książki zrozumiałam mechanizmy, które sprawiają, że ludzie się nie buntują — które trzymają całe społeczeństwo w nieustannym strachu i posłuszeństwie. Ten ciągły lęk i wszechobserwacja przywodzą na myśl świat Orwella z Roku 1984. Być może Korea Północna to ostatni kraj na świecie, który dla większości swoich obywateli zatrzymał się w połowie XX wieku. 




  • Autor: Demick Barbara
  • Tytuł: Światu nie mamy czego zazdrościć
  • Tytuł oryginalny: Nothing to Envy: Ordinary Lives in North Korea
  • Tłumaczenie: Agnieszka Nowakowska
  • Wydawnictwo: Czarne
  • Liczba stron: 368
  • Premiera: 18 październik 2023 (wydanie III)

10/08/2025

Gdzie znajduje się "Kuchnia książek" Kim Jee Hye

Gdzie znajduje się "Kuchnia książek" Kim Jee Hye


Kim Jee-Hye stworzyła książkę, która czerpie z jej własnego życia. Studiowała dziennikarstwo i pracowała w branży IT, zanim zdecydowała się odejść. Poza Kuchnią książek, która jest jej debiutancką powieścią, prowadzi w Korei Południowej niezależną księgarnię, z której wiele cech przeniosła do miejsca opisanego w swojej książce.

Po latach intensywnej pracy w Seulu Yujin traci firmę, sens i rytm codzienności. Szukając spokoju, trafia do wioski Soyang-ri, gdzie spontanicznie zakłada Book’s Kitchen – księgarnię, w której książki łączą się z aromatem potraw i rozmów. To miejsce staje się przystanią dla ludzi z bagażem doświadczeń, którzy odnajdują tu ukojenie, inspirację i siłę do zmian. Kuchnia książek to subtelna, ciepła opowieść o nowym początku, relacjach i mocy literatury, która potrafi uzdrawiać duszę.

To była bardzo ciekawa, wciągająca lektura. Już od pierwszych stron autorka tworzy piękne porównania, często nawiązujące do natury. Początkowo to nie sama historia, lecz poetycki język sprawił, że szybko zagłębiłam się w lekturę. Później zaczęłam poznawać bohaterów, którzy trafiali do Kuchni książek — każdego z własnym bagażem doświadczeń i problemami, z którymi nie potrafili sobie poradzić. To miejsce stało się dla nich wytchnieniem, czasem początkiem nowej drogi, a czasem przystankiem, który dawał siłę na przyszłość.

Yujin, jej kuzyn oraz drugi pracownik to trzy zupełnie różne osobowości, które jednak doskonale się uzupełniają, tworząc przestrzeń przyjazną i pełną ciepła – miejsce, do którego chce się wracać. Autorka ucieka od korporacyjnego wyścigu szczurów, pokazując, że można żyć inaczej, że każdy ma prawo szukać spełnienia na własnych zasadach i że nie istnieje jedna słuszna droga. To książka, która przełamuje społeczne schematy obecne w koreańskim społeczeństwie, gdzie często to nauka i wysokie stanowisko postrzegane są jako miara sukcesu.

Miejsce stworzone przez bohaterów wydaje się czymś wyjątkowym. Myślę, że każdy, dla kogo książki stanowią ważną część życia, chciałby choć raz odwiedzić taką przestrzeń — połączenie księgarni, kawiarni i klubu książki. Miejsce, gdzie można spędzić czas po swojemu, przy dobrej muzyce, z ulubioną lekturą w dłoni i w otoczeniu ludzi, którzy tak samo jak my potrafią cieszyć się czytaniem. W samej historii pojawia się wiele tytułów, którymi bohaterowie dzielą się między sobą. To głównie literatura koreańska, często jeszcze nieznana w Polsce, ale także dzieła autorów japońskich i europejskich. Autorka sięga po klasykę, proponując swoim postaciom książki, które niosą ukojenie i skłaniają do refleksji.

Każdy rozdział przybliża nowe historie, w których pojawiają się kolejni bohaterowie lub powracają ci wcześniej poznani. Autorka porusza wiele kwestii społecznych poprzez losy swoich postaci, ale na pierwszy plan wysuwają się przede wszystkim samotność, niezrozumienie i próby odnalezienia własnej drogi. Nie ma tu uniwersalnych rozwiązań, lecz każdy z bohaterów dostaje chwilę, by zatrzymać się w codziennym biegu i spojrzeć na swoje życie z innej perspektywy.

Choć książka bardzo mi się podobała, jedna kwestia lekko mi „zgrzytała”. Większość bohaterów pojawiających się w tej historii jest w jakiś sposób powiązana z samym miejscem, z właścicielką lub jej pracownikami. W pewnym momencie zabrakło mi postaci z zewnątrz, które mogłyby wnieść świeżą perspektywę — pozostali wydawali się jedynie tłem. Miałam wrażenie, że wokół Kuchni książek tworzy się zamknięty krąg wtajemniczonych, przez co nie mogłam w pełni poczuć się częścią tej historii.

Kuchnia książek to ciepła, nastrojowa opowieść o potrzebie spokoju, wspólnoty i odnajdywania siebie na nowo. Kim Jee Hye pokazuje, że czasem wystarczy chwila zatrzymania, zapach kawy i dobra książka, by znów poczuć sens codzienności. To lektura, po którą warto sięgnąć, jeśli lubicie powolne, wyciszające historie z przesłaniem, że każdy z nas ma prawo szukać własnej drogi — nawet jeśli prowadzi ona przez małą księgarnię ukrytą wśród gór.



  • Autor: Kim Jee Hye
  • Tytuł: Kuchnia książek
  • Tytuł oryginalny: 책들의 부엌 (chaeg-ui jubang)
  • Tłumaczenie: Marta Niewiadomska
  • Wydawnictwo: Czarna Owca
  • Liczba stron: 272
  • Premiera: 24 kwiecień 2024

10/04/2025

Niezwykle silne "Kobiety niezłomnego ducha" Edyta Świętek

Niezwykle silne "Kobiety niezłomnego ducha" Edyta Świętek



Za każdym razem z radością sięgam po kolejną książkę autorki, zagłębiając się w historię, bardzo szybko wnikając w świat bohaterów i śledząc ich losy. Edyta Świętek zawsze dba o to, by czytelnik pamiętał, co działo się w poprzednich tomach powieści, przygotowując krótki skrót wcześniejszych wydarzeń. To bardzo dobry zabieg — szczególnie jeśli przerwa między poszczególnymi tomami jest dłuższa, bo zawsze coś może umknąć z pamięci. Tym razem wracamy do znanych już bohaterów, ale autorka wprowadza również nową rodzinę, w której szczególną uwagę przykuwa żona, matka i „gospodyni”.

Tym razem Edyta Świętek prowadzi nas przez życie kilku kobiet, których losy splatają się w cieniu historii. Marcjanna po trudnym życiu otwiera się na nową miłość, choć serce jej drży od dawnych ran. Gdy jej syn zostaje porwany, cały fundament domowego bezpieczeństwa wali się jak domek z kart. Eustachemu powoli przestają pomagać mieszanki ziołowe Aliny, więc wciąż zmagający się ze skutkami wojennej traumy, szuka ratunku u lekarza w Krakowie.  Weronika z kolei, matka licznej gromady dzieci, żyje w milczeniu i niedocenieniu, skazana na rolę, która pomału dusi jej marzenia o zmianie. Gdy codzienność staje się ciężarem nie do uniesienia, szuka pomocy u Aliny — czy zielarka potrafi uleczyć nie tylko ciało, ale i duszę? Czy Weronika zbierze w sobie odwagę, by zawalczyć o swoje prawo do własnego życia?

Z tej powieści wyłaniają się mocne, kobiece postaci. Alina, Marcjanna i Weronika ukazują różne postawy życiowe, ale każda z nich emanuje niezłomnością, wewnętrzną siłą i pragnieniem spełnienia. Alina wspiera męża w walce z koszmarami, które wciąż nie dają mu spokoju. Marcjanna, po zaginięciu syna, uświadamia sobie, jak głęboko go kocha i jak wiele dobra wniósł w jej życie. Weronika natomiast niesie ze sobą ogrom emocji, momentami trudnych do zaakceptowania przez czytelnika. To kobieta pozbawiona wsparcia, pogodzona z losem, która dopiero dzięki odrobinie zrozumienia i empatii zaczyna dostrzegać, że może zasługiwać na więcej.

We własnym odczuciu była złą, występną kobietą, ponieważ nie potrafiła pogodzić się z rolą, jaką wyznaczyło jej życie. Chciała odwrócić naturalny porządek rzeczy. Zburzyć go i poukładać na nowo. W świecie, w którym wciąż rządzili mężczyźni, było to zaiste niedopuszczalne! Już sam fakt, że w jej głowie zrodziły się podobne myśli, czynił ją okropnym, wynaturzonym stworzeniem. 

Choć znając twórczość autorki, można spodziewać się, w jakim kierunku potoczy się fabuła, to również w tym tomie nie zabrakło wydarzeń i sytuacji, które mnie zaskoczyły. Edyta Świętek odsunęła na dalszy plan niektórych bohaterów, by skupić się na innych i pokazać ich losy z nowej perspektywy. Nie oznacza to jednak, że Zadzior i jego matka zostali pominięci — ich wątek również się pojawia, przypominając, że niektóre wybory pociągają za sobą różne konsekwencje. Jednocześnie w historii pojawia się też miłość, która udowadnia, że cierpliwość i wysiłek naprawdę się opłacają.

Autorce doskonale udaje się oddać relacje rodzinne, powoli zmieniające się uczucia oraz akceptację – lub jej brak. Ważną rolę odgrywają tu postacie, które z pozoru wydają się drugoplanowe, a jednak tworzą liczne emocjonalne więzi z głównymi bohaterami. Relacja Marcjanny z matką, Weroniki z teściową, a także Anny z teściową pokazują, jak różnie kobiety potrafią myśleć o innych i jak odmienne bywają ich spojrzenia na własny status i miejsce w rodzinie.

Wizyta w chałupie młynarzy miała dla mnie dodatkowy smaczek, który bardzo doceniam. Widać tu ogromny wysiłek autorki – z dbałością oddaje klimat miejsca, wspominając liczne lokalne zwyczaje i dawne wiejskie obrzędy, których trudno byłoby dziś szukać na sandomierskim rynku.

Zawsze zastanawiam się, w jaki sposób autorka tworzy historie, które – mimo licznych problemów i cierpienia bohaterów – potrafią być tak bliskie podczas lektury. Styl pisania Edyty Świętek sprawia, że chciałoby się przenieść na karty powieści, odwiedzić bohaterów, wesprzeć ich, podziękować, a innych… wytargać za uszy. Książki autorki to dla mnie lektury, które otulają ciepłem, a mimo wielu emocji kończę je zazwyczaj z uśmiechem na ustach. Tak było i tym razem – choć już teraz z niecierpliwością czekam na kolejny tom, ciekawa, co dalej wydarzy się w życiu bohaterów.



  • Autor: Świętek Edyta
  • Tytuł: Kobiety niezłomnego ducha
  • Seria: Sandomierskie wzgórza #04
  • Wydawnictwo: Mando
  • Liczba stron: 368
  • Premiera: 17 wrzesień 2025


Copyright © 2014 Książkowe Wyliczanki , Blogger