czwartek, 17 sierpnia 2017

Co się dzieje "Siedem minut po północy" Patrick Ness


Dziś pokuszę się o trochę innego rodzaju wpis, niż zwykła recenzja. Chciałabym Wam bowiem przedstawić, oprócz moich wrażeń po lekturze, również porównanie dwóch wydań "Siedmiu minut po północy". Dla każdego coś dobrego, prawda? Wolicie czytać, czy lubicie uzupełniać lekturę ilustracjami? Okładka filmowa to właśnie to? Czym dokładnie różnią się powyższe wydania? 



Conor co noc śni ten sam koszmar, który budzi w chłopcu przerażenie. Kiedy więc pod oknem jego sypialni siedem minut po północy pojawi się potwór, początkowo bohater jest przerażony. Niecodzienny, przerażający nocny gość zmusza chłopca do zmierzenia się z przerażającą prawdą, jednak nie jest tym strasznym stworem ze snów. Dlaczego pojawił się w chłopięcym pokoju i jak skończy się ta historia? 


Wrażenia: 



Niezbyt gruba książka skrywa w sobie bardzo dużo emocji, a historia, którą odkrywają przed nami bohaterowie niesie przesłanie smutku. Conor, trzynastolatek wychowywany samotnie przez mamę, od pewnego czasu mierzy się z przerażającym strachem. Uczucia, które pojawiają się w jego głowie przenoszą go w świat koszmarów. Choroba mamy, która cały czas walczy i pokazuje chłopcu, że jest lepiej i żeby się nie martwił, wywraca całe życie do góry nogami. Otoczenie osuwa się od chłopca, czyniąc go niewidzialnym. Dopiero pojawienie się potwora, który rozmawia i pokazuje Conorowi różne historie pozwala mu spojrzeć głębiej, otworzyć się i oswoić strach. 

Piękna, a zarazem niezwykle smutna historia przedstawia dziecko, które musi samo poradzić sobie z traumą śmierci bliskiej osoby, jej powolnym odchodzeniem. Potwór, który jest niezwykle przerażający, a jednocześnie tak bardzo nierealny, że nie wywołuje w Conorze strachu, to jego sposób na pogodzenie się z sytuacją. Trzy historie, które chłopak poznaje, wcale nie okazują się tak bardzo oczywiste, a ludzie w nich są dwuznaczni. Historia przejmuje smutkiem, cierpieniem, samotności i rozpaczą, a jednocześnie pokazuje dorastanie, przyznanie się przed sobą do słabości i głęboko skrywanych traum. 

Historię Conora można odebrać dwojako: jako próbę poradzenia sobie z rzeczywistością poprzez tworzenie zmyślonych potworów, oraz bardzo dosłownie, jako historię przerażającą, gdzie prawdziwe monstrum przychodzi do niewinnego dziecka. 

Siedem minut po północy ciężko jednoznacznie przyporządkować do gatunku, ale z pewnością jest to książka, w której odnajdzie się każdy. Z nastoletnim bohaterem z pewnością zidentyfikują się odbiorcy w tym wieku, jednak osoby dorosłe również powinny sięgnąć po tę historię. Trudny temat pogodzenia się z chorobą i traumą jest tu przedstawiony w sposób przerażający, choć ten strach skupia się w trochę innym miejscu, niż można by zakładać. 


Historia tej książki jest nietypowa. Zarys powieści napisała Siobhan Dowd, jednak z powodu choroby nowotworowej i przedwczesnej śmierci nie udało jej się dokończyć. Pomysł podjął Patrick Ness, stworzył całą historię, która ujrzała światło dzienne w 2011 roku. 

Porównanie wydań: 


W Polsce do tej pory pojawiły się dwa wydania tego tytułu. Pierwsze, które w 2013 roku wyszło nakładem Papierowego Księżyca, jest identyczne jak to oryginalne brytyjskie. W bieżącym roku wydawnictwo zdecydowało się na dodruk, tworząc wydanie II. 

Drugie wydanie "Siedmiu minut..." pojawiło się w księgarniach również dzięki PK, w czasie, kiedy do kin weszła ekranizacja historii. Jest to tzw. wydanie filmowe. 


Biorąc do ręki wydanie pierwotne widać grozę. Ta książka nastraja na historię mroczną i niebezpieczną. Pierwsze wrażenie sprawia, że myślimy o horrorze. Natomiast patrząc na okładkę filmową zdecydowanie inne myśli przychodzą do głowy. Stawiałabym na lekką przygodę o zabarwieniu fantastycznym. I cóż z tego, że w środku znajdziemy tę sama treść. 
Również pod względem wielkości książki się różnią. Pierwsza bardzo przypomina format zesztytowy B5, natomiast ta filmowa to wydanie raczej ksieszonkowe. Warto więc zwrócić uwagę, którą wygodniej czyta się w podróży. 


Otwierając oba wydania już od pierwszych stron widać różnicę także w środku. Wydanie pierwsze to śliski papier, wiele ilustracji, spore marginesy i małe litery. W wydaniu filmowym papier jest zwyczajny, litery grube, a brak ilustracji zmusza do skupienia się na samej historii. Wydanie to zawiera również skrzydełka. 


Znalazłam też coś również dla tych, którzy książki nie tylko czytają czy oglądają, ale również lubią... wąchać ;) Wydanie pierwotne pachnie! Zdecydowanie wynika to z gatunku papieru i farby drukarskiej, ale to ten rodzaj zapachu, który mi osobiście najbardziej pasuje (jakby ktoś jeszcze nie wiedział, mam też książkowe zboczenia ;) ). W wydaniu filmowym zapachu raczej nie ma. 









Pierwsze wydanie wspomina trójkę osób, które przyczyniły się do wyglądu: Siobhan Dowd, pomysłodawczynię. Patricka Nessa, który napisał całą historię, oraz ilustratora Jima Kaya. Wydanie filmowe zawiera jedynie krótką notkę Patricka Nessa, którego uznaje się za autora tej powieści. 
















Które więc wydanie wybrać? Wszystko zależy od tego, czego oczekujecie od książki. W każdym wydaniu znajdziecie tę samą historię, obie historie tłumaczył ten sam człowiek Marcin Kiszela, więc pod tym względem różnicy nie odczujecie. 

Mroczne wydanie jest dla: wielbicieli ładnych, eleganckich wydań. Miłośników książek, które nie tylko się czyta, ale również ogląda a może nawet wącha. Dla wszystkich lubiących książki z nutką grozy, zapowiadających się na horrory. 

Filmowe wydanie jest dla: wszystkich amatorów okładek filmowych, osób które wolą mniejsze formaty, które można włożyć do torby czy plecaka. Dla sympatyków słowa pisanego, którzy nie lubią rozpraszać się dodatkowymi ilustracjami. 

Osobiście skusiłabym się na to pierwsze wydanie, którego mroczny klimat widać już na okładce. 

Która wersja bardziej Was przekonuje? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz.