czwartek, 26 października 2017

Chyba z najgorszych koszmarów są "Zapiski z Rakki. Ucieczka z Państwa Islamskiego" Samir


Mimo ciągłych relacji z różnych krajów muzułmańskich nie wiemy tak naprawdę, co tam się dzieje. Znamy ogólne założenia: zwracamy uwagę na przymus wiary, zabijanie przybyszów z Zachodu, podejście do kobiet. Nigdy jednak nie poznaliśmy codziennego życia ludzi, szczególnie w takich miejscach, które są właściwie odcięte od świata. Tzw. Państwo Islamskie, Daisz, odcięło niektóre rejony poszczególnych krajów, nie pozwoliło na kontakt, a świat mieszkańców tamtych miejsc zamieniło w piekło. My, ludzie Zachodu, nie bardzo zdajemy sobie z tego sprawę - wynika to z naszej ignorancji, braku chęci poznania, ale bardzo często wynika to z braku informacji. Bo tylko nieliczni uciekinierzy wiedzą, jak wygląda to przerażające życie. 

Życie w Rakkce, stolicy samozwańczego Państwa Islamskiego, zmieniło się radykalnie, od kiedy siły te pojawiły się na tamtych terenach. Początkowa radość z wyzwolenia spod poprzedniego ciemiężcy zmieniła się w przerażenie, kiedy mieszkańcy odkryli, że dotychczas wcale nie mieli tak ciężkiego życia. 

Przekaz tej książki jest niezwykle trudny, pokazuje fragmenty codziennego życia z okresu trzech lat, które wydają się zupełnie niemożliwe. Samir, młody mężczyzna, mieszkający w Rakkce zdobył się na olbrzymie poświęcenie, przez ten czas pisał dziennik, pokazywał fragmenty codziennego życia, za które w każdej chwili mógł zostać zabity zarówno on jak i cała jego rodzina. "Aby chronić Samira, jego teksty szyfrowano i przesyłano do innego kraju, a dopiero stamtąd przekazywano je dalej do BBC"*

Życie w Rakkce zawsze było ciężkie, mieszkańcy mieli problemy z dostaniem pracy, musieli bardzo uważać na codzienne słowa, liczyli na poprawę swojego losu po wyzwoleniu. Niestety nowy ciemiężca okazał się tysiąc razy gorszy. Codzienne zabójstwa za najmniejsze słowo czy gest sprzeciwu - obcinanie głów, krzyżowanie, kamienowanie. Głowy zabitych wiszące na płotach, ukrzyżowane dzieci przed domami rodziców... To obrazy, które nie jest mi łatwo sobie wyobrazić. Kobiety zostały całkowicie pozbawione twarzy, rąk i innych części ciała, mieszkańców na nowo nawracano na Islam, którego podobno wcześniej nie rozumieli. Praca i zdobycie pieniędzy na życie bardzo często kończyły się porażką. Nie mówiąc o całkowitym odcięciu od telefonów, internetu i innych okien na świat. To był świat, który nie śni się w najgorszych koszmarach. 

Może maluch tak krzyczy za ojcem, którego nie ma, albo może po prostu prosi o łóżeczko, w którym mógłby się położyć. A może to błaganie, by ktoś położył kres temu ciągłemu zabijaniu i niszczeniu, może to wołanie do Boga, by zabrał to dziecko z powrotem do matczynego łona, by je zabrał z tego strasznego miejsca?*

Samir musiał w końcu uciekać z tego terenu, udało mu się przedostać się do obozu dla uchodźców, ale jego relacja z tamtego czasu bardzo wiele wnosi i może choć odrobinę otworzy nam oczy. 

Ciężkość przekazu próbuje zrównoważyć forma wydania. Książka nie jest długa, ma niewiele ponad 100 stron, z czego wiele zajmują obrazy z czasów pobytu narratora w Rakkce. Mimo, że kolorowe i być może dające nadzieje przedstawiają chwile dnia codziennego, te codzienne i te bardzo trudne. 








Pozycje takie jak "Zapiski z Rakki. Ucieczka z Państwa Islamskiego" bardzo trudno jednoznacznie ocenić. Siła przekazu jest tak duża, że nie pozwala zwrócić uwagi na inne kryteria normalnej oceny. W tym wypadku nie można powiedzieć czy ta książka jest "dobra" czy "zła". Jednocześnie nie pozwala ona przejść koło siebie obojętnie. Myślę, że każdy kto, chce poznać prawdziwe życie pod rządami Państwa Islamskiego powinien ją poznać. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz.