niedziela, 5 listopada 2017

Z bibliotecznej półki #01 - "Ania z Zielonego Wzgórza" L.M. Montgomery



Od dawna myślę o wprowadzeniu pewnych cykli wpisów na blogu. Chwilowo mam już zaplanowane dwa. Dziś chciałabym Wam przedstawić pierwszy. 

"Z bibliotecznej półki" to cykl, gdzie pojawią się recenzje książek starszych, zdecydowanie wydanych jeszcze w poprzednim stuleciu, czasami już zapomnianych, a czasami dopiero wartych odkrycia. Tutaj również będę przedstawiać Wam książki o których być może słyszeliście, klasykę gatunku, stare lektury. Chciałabym Wam pokazać tytuły, które zwróciły moją uwagę, przeciwwagę do najnowszych premier wydawniczych. 

Nie wiem jeszcze, czy uda mi się pisać systematyczne posty pod tym szyldem, choć mam już kilka pierwszych tytułów, które z pewnością Wam przedstawię. 


Dziś książka, o której z pewnością wszyscy słyszeli. Ma sporo sympatyków, choć na pewno nie każdy się w niej odnajdzie. Lubicie rudowłosą marzycielkę Anię? 


Plany, tworzenie, wydanie - jak to było? 

L.M.Montgomery zaczęła pisać historię Ani w 1905 roku. Początkowo miała problemy z jej wydaniem, rękopis był kilkakrotnie odrzucany, dopiero w 1908 roku powieść została wydana w Kanadzie. Historię Ani w tym tomie wielokrotnie porównywano z życiem pisarki, pokazując punkty wspólne obu kobiet.


Po ukazaniu się pierwszego tomu autorka tworzyła kolejne lata z życia Ani Shirley, choć poszczególne tomy nie były pisane w takiej kolejności, jak są obecnie znane. Dziś cała seria liczy 9 tomów i dwa zbiory opowiadań:

1. Ania z Zielonego Wzgórza (1908)
2. Ania z Avonlea (1909)
3. Ania na Uniwersytecie (1915)
4. Ania z Szumiących Topoli (1936)
5. Wymarzony dom Ani (1917)
6. Ania ze Złotego Brzegu (1939)
7. Dolina Tęczy (1919)
8. Rilla ze Złotego Brzegu (1921)
9. Ania z Wyspy Księcia Edwarda (2009)

W Polsce pierwszy tom serii został wydany już w 1912 roku, ale już kolejne musiały długo czekać na swoje polskie premiery, wydane zostały prawdopodobnie dopiero w czasach powojennych. 

Książki L.M. Montgomery doczekał się kilku ekranizacji, w tym najbardziej chyba znanego filmu z 1985 roku, oraz jego kontynuacji z 1987 roku. W sieci można znaleźć również informacje o serialach telewizyjnych na podstawie powieści, w tym najnowsze dzieło, które bardzo lekko bazuje na tej historii "Ania, nie Anna". 

W Polsce nagrano słuchowisko radiowe w 1979 roku, które zostało wydane na pięciu kasetach magnetofonowych. Głosy bohaterom podkładali min: Franciszek Pieczka, Mirosław Konarski, Olga Bielińska, Zofia Rysiówna i inni. O tym słuchowisku jeszcze ode mnie usłyszycie. 


Pierwsze spotkanie - uczucia i wrażenia

Nie wiem jak to w dziś wygląda, ale "Ania z Zielonego Wzgórza" była w moich czasach szkolnych lekturą obowiązkową, którą czytało się w piątej klasie podstawówki. I mimo, że wszystkie książki w tamtym czasie czytałam z wielką uwagą, to historii rudowłosej dziewczynki nie zamierzałam. A jednak będąc w szkole mogłam ją mojej nauczycielce na lekcji cytować. Nie pamiętam kiedy dostałam kasety, na pewno byłam jeszcze bardzo małym dzieckiem, ale pokochałam tę historię całym sercem. Słuchałam nagranego słuchowiska na okrągło, myślę, że rodzice mieli mnie w pewnym momencie dosyć. Później kasety gdzieś mi przepadły, zupełnie nie pamiętam co się z nimi stało i bardzo tego żałuję. Ale nawet teraz, po dwudziestu latach mogę cytować Wam fragmenty tej historii obudzona w środku nocy. Pamiętam swoje wzruszenie, kiedy pierwszy raz po latach zobaczyłam film, w którym grał Franciszek Pieczka i usłyszałam jego głos - ten ukochany głos Mateusza. 

Pierwszą książką o Ani, którą przeczytałam była chyba Ania na Uniwersytecie, która z tego powodu do dziś jest chyba moją ulubioną częścią. Wtedy też zaczęłam kompletować całą serię przygód rudowłosej marzycielki, choć początek lat '90 to nie był dobry moment na poszukiwania. Zajęło mi kilka lat, zanim miałam wszystkie 10 tomów wydanych przez Naszą Księgarnię. Później postanowiłam w tym samym wydaniu nabyć inne książki autorki i chyba mi się to udało. Prawie, bo  brakuje mi jednego tytułu. 


"Anię z Zielonego Wzgórza" przeczytałam po raz pierwszy chyba dopiero w liceum. I jakie było moje zdziwienie, kiedy odkryłam zupełnie nowe rozdziały, których nie było w słuchowisku - złamana noga chyba najbardziej do mnie przemawiała. 

Do dziś sięgam po Anię, bardzo losowo biorąc z półki którąś część, kiedy mam gorszy czas, lektura książek zupełnie do mnie nie przemawia, czy w okresie jesiennych pluch. Ta postać i jej losy zawsze poprawiają humor. 

O czym właściwie jest

Tytułową Anię poznajemy w chwili, kiedy przybywa na Zielone Wzgórze. Jedenastoletnia sierota, do tej pory nie miała łatwego życia. Nadzieja na lepsze życie w Avonlea jest tak silna, że kiedy dziewczynka dowiaduje się iż zaszła pomyłka i to wcale nie ona miała być adoptowana, popada w "otchłań rozpaczy". Wiele się wydarzy, jednak Ania w końcu zostaje na Wyspie Księcia Edwarda. Pierwszy tom historii pokazuje pięć lat z jej życia u Cutbertów - codzienne zmagania, problemy, niezwykłe przygody i drobne potknięcia. 

C0 w głowie zostaje

Historia Ani to piękna historia, która pokazuje codzienne życie pod koniec XIX wieku w kanadyjskiej wsi. Dziewczynka, z porzuconej i niepewnej jutra powoli otwiera się i poznaje "bratnie dusze". W ciągu pięciu lat pobytu u rodzeństwa Cutbertów bardzo się zmienia, z trzpiotliego podlotka staje się poważną panną. Mimo bardzo przyjaznego, marzycielskiego charakteru Ania wiele wycierpiała w przeszłości i spokojne życie na Zielonym Wzgórzu pozwala jej się wyciszyć. 

Książkę tą można czytać na bardzo wielu poziomach, sama za każdym razem odkrywam coś innego. Kiedy byłam młodsza uwielbiałam przygody Ani, jej niezwykły dar do sprowadzania kłopotów, marzycielką naturę i ognisty temperament. 

Później zwróciłam uwagę na otoczenie, codzienne życie w małej wsi, jej mieszkańców, bardzo różnorodnych w swych charakterach. 

Jest jeszcze bardzo ważna strona emocjonalna. Ania była dzieckiem poturbowanym przez życie, czego na początku może nie bardzo zauważałam, sama będąc w tym wieku. Jednak kiedy dorosłam zdecydowanie odkryłam jej smutek, niepewność, wielkie pragnienie bycia kochaną i potrzebną. Bardzo szybko znalazła to zrozumienie u Mateusza, wspaniałego mężczyzny. Również Diana, jako przyjaciółka stała się niezwykle ważna dla bohaterki. 

Jednak dopiero po latach zobaczyłam Marylę, jej wielkie pokłady miłości, których nieraz nie potrafiła okazać, oddanie, przywiązanie i niezwykłą tkliwość w stosunku do dziewczynki. Dziś to Maryla jest dla mnie niezwykle ważna w tej książce. 

Ania zostanie w moim sercu na zawsze. To jedna z książek, które mocno wpływają na człowieka. 

Cytaty: 

Nie lubię dzieci, które dużo mówią. Nigdy nie pragnęłam dziewczynki z przytułku, a gdybym miała wybierać, to w każdym razie nie tego rodzaju. Jest w niej coś, czego nie rozumiem
Czyż to nie cudowne, Marylo, że jutro następuje nowy dzień w którym nie uczyniłam jeszcze żadnego głupstwa
Ale wiesz, nie sądzę, żebym się dobrze czuła pośród tego zbytku. Jest tak wiele przedmiotów w tym pokoju, a wszystkie takie wspaniałe, iż nie ma tu już pola do wyobraźni - A to przecież jest pociechą ludzi, którzy nie są bogaci...
Nie wiem... Nie czuję potrzeby mówienia tyle (...) Przyjemnie mieć ukochane, piękne myśli i przechowywać je w swym sercu jak skarby. Nie chcę, by inni je wyśmiewali lub dziwili się im
Jesteśmy bogate! (...) Mamy lat szesnaście i całe życie przed sobą, jesteśmy szczęśliwe jak królowe i wszystkie mamy mniej lub bardziej bogatą wyobraźnię.
Przypomniałam sobie właśnie tę dziewczynkę, którą po raz pierwszy ujrzałam, i na chwilę zapragnęłam, abyś na zawsze pozostała tym dzieckiem, bodaj nawet z jej oryginalnymi pomysłami. Tymczasem wyrosłaś i pójdziesz w świat... jesteś taka duża... i taka inna w tej sukni... jak gdybyś nie należała wcale do Avonlea...
Ach, jak to przyjemnie mieć wyższe dążenia! Jakże się cieszę, że mam ich tyle! A najlepsze jest to, że nigdy się nie kończą. Zaledwie osiągnęłaś jeden cel, już inny, wyższy jeszcze, ukaże Ci się w dali... I to właśnie czyni życie tak miłym!
A cóż bym uczyniła, gdyby ciebie tu nie było, gdybyś nigdy do nas nie przybyła? Wiem dobrze, moja Aniu, że nieraz bywałam dla ciebie szorstka i surowa, ale nie sądź, że pomimo tego nie kochałam ciebie tak jak Mateusz. Przyznaję się do tego, że zawsze trudno mi było wypowiedzieć, co czułam, ale w tej chwili potrafię to uczynić. Ja ciebie kocham, Aniu, tak bardzo, jak gdybyś była moim własnym dzieckiem. Od tej chwili, kiedy przybyłaś na Zielone Wzgórze, byłaś mi stale radością i pociechą. 
Jakie są Wasze doświadczenia z "Anią z Zielonego Wzgórza"? Czytaliście? Podobała się Wam? A może wręcz przeciwnie, nie pałacie do niej sympatią? 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz.