piątek, 17 listopada 2017

Jak funcjonuje "Wróżka mimo woli" Ewa Zdunek


Czasami nie można brać życia całkiem na poważnie, trzeba spojrzeć na codzienność z lekkim przymrużeniem oka. To świeże spojrzenie daje możliwość na właściwą ocenę sytuacji i decyzji, co robić dalej. Czasem jednak codzienność jest tak zwariowana, że codzienne sytuacje przerastają nawet najbardziej szalonych uczestników zdarzeń. Wtedy tylko spokój i rozsądek pozwolą na rozwiązanie, zdawało by się nieziemskich, spraw. 


Emilia ma już dosyć dotychczasowego zajęcia, czuje się wypalona i dlatego decyduje się zrezygnować z pracy wróżki. Postanawia pomóc w rodzinnych interesach: domu pogrzebowym i pralni, tym bardziej, że ostatnie wydarzenia każą się zastanowić czy życie musi być tak bardzo pokręcone. 

Po raz kolejny zabrałam się za tytuł, który okazał się kontynuacją pewnej serii. "Wróżka mimo woli" to trzeci tom przygód Emilii, tytułowej wróżki. Całe szczęście jednak, brak znajomości poprzednich tomów nie odbiera przyjemności z lektury tego tytułu. 

- Czy widzą państwo klucze? - zapytała nagle zakonnica, a chór odruchowo skierował spojrzenie na ogromny pęk leżący na pianinie. - To bardzo ważne, żeby zerkać na klucze, wtedy łatwiej się śpiewa.- Ja tam nie wiem, czy łatwiej, skoro mam patrzeć jednocześnie w kilku kierunkach i jeszcze śpiewać - poskarżył się pan Wacek. - Tu na kasownik uważaj, tu na tekst, na nuty i jeszcze kluczy mam pilnować. Nie można ich schować do jakiejś torby?- Przestań! - uciszyła go szeptem pani Bożena. - Siostra stoi tyłem, nie widzi kluczy, a to chyba jest cały komplet. Do plebanii i do klasztoru. Jak jej zginą, będzie spory kłopot.

Zabierając się za tą powieść spodziewałam się obyczaju, choć nie do końca wiem, skąd takie moje założenie. Okazuje się jednak, że trafiłam na ciekawą historię z elementami humoru i to w pewnych momentach raczej tego czarnego. Jak inaczej można bowiem opisać znikające trupy, tajemnicze seanse, może nawet do pewnego stopnia sekciarskie spotkania... A wszystko to przez pryzmat wróżkowego pamiętnika, to znaczy wydarzeń opisanych z perspektywy Emilii. 


Już przy pierwszych stronach daje się poznać bardzo ciekawy, lekki i wciągający język, który tworzy narrację pamiętnika tytułowej bohaterki. Nie dziwi się ona niczemu, choć niektóre wydarzenia są nad wyraz niezwykłe. Pomyłki przy pogrzebach, znikające zwłoki, pedantyczna pracownica pralni... to tylko niektóre z wydarzeń, które można znaleźć na kartach powieści. 

Książkę można traktować również jak lekki kryminał, bo zagadek i tajemnic kryminalnych też kilka się znajdzie. Autorce udało się stworzyć ciekawie skonstruowaną historię, która poprzez różne wydarzenia łączy niektóre wątki, choć na pierwszy rzut oka mogą się one wydawać zupełnie niezwiązane. 

Rodzina mężczyzny skremowanego przez pomyłkę domaga się zwrotu nieboszczyka. Też są dobrzy! Jak zwrócić im ciało, skoro zostało ono potraktowane tysiącem stopni Celsjusza? Ojciec zareagował odruchowo: zniszczone, to odkupimy.

Autorce udało się stworzyć dość absurdalną kombinację wydarzeń, w których łączy chór parafialny, pracę wróżki, spotkania na pograniczu magii, tajemniczych mężczyzn Anioła i Diabła oraz wiele absurdalnych wydarzeń. Czy wśród nich można doszukać się wątków paranormalnych? Kto to wie? 

Nie spodziewałam się tak lekkiej i wciągającej lektury, a jednak "Wróżka mimo woli" jest ciekawą propozycją na chwilę odpoczynku z książką w dłoni, z której można się pośmiać, pokręcić głową w niedowierzaniu i poczuć nutkę grozy. Mnie autorka do siebie przekonała, teraz pora na Was! 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz.