poniedziałek, 13 listopada 2017

PRZEDPREMIEROWO Kim jest tytułowy "Arsen" autorstwa Mii Asher?


Po niektórych książkach wiadomo, czego się spodziewać. Na pewno wzruszą, zmuszą do myślenia czy rozbawią, ale wiemy to już przy pierwszych stronach. Tym razem "Arsen" był dla mnie dużą niewiadomą, tym bardziej, że jest to pierwszy tytuł z nowego wydawnictwa Szósty Zmysł, po który sięgnęłam. Musze przyznać, że tak często zmieniałam nastawienie do bohaterów, ich zachowań jak i samej książki, że dopiero przy ostatnich stronach mogę stwierdzić, jakie wrażenie na mnie ten tytuł wywarł. 

Co może spowodować, że decyduje się na bardzo drastyczne zmiany w swoim życiu? Miłość do dwóch mężczyzn jest w ogóle możliwa? Jak wybrać mniejsze zło i w którym momencie należy myśleć bardziej o sobie, niż o innych? Ta książka pokazuje zupełnie inne spojrzenie na bardzo ważne i życiowe tematy. I to spojrzenie może nie raz zaskoczyć...

Nigdy bym nie przypuszczała, że w przeciągu kilkuset stron lektury mój nastrój będzie się tak bardzo zmieniał, a w przeciągu kilkudziesięciu kartek od smutku i współczucia przejdę do pogardy. Autora ma niezwykły sposób grania na emocjach czytelnika, a jednocześnie przedstawia wydarzenia w taki sposób, że żaden bohater nie wydaje się do końca zły, a jedynie popełnia błędy w wyborach. 

Cathy jest narratorką tej powieści. Pewne istotne zdarzenia w jej życiu, wpływają bardzo silnie na jej psychikę, sprawiają że czuje się niepełnowartościową kobietą i nie pozwalają do końca porozumieć się z mężem. Arsen, który pojawia się w życiu kobiety sprawia, że zaczyna ona patrzeć na niektóre sprawy zupełnie inaczej...

Po raz pierwszy czytałam o temacie, który wywołuje publiczne oburzenie, a ja rozumiałam jego różne odcienie. Oczywiście pewne postacie zyskiwały więcej mojej sympatii niż inne. Szczególnie Ben, który okazał się wspaniałym mężczyzną i przyjacielem wzbudził we mnie dużo emocji. Jednocześnie Cathy, mimo bardzo kontrowersyjnych wyborów nie pozwoliła się jednoznacznie potępić. Były pewne kwestie, które popchnęły ją do konkretnych działań. 

Najmniej ciekawy wydał mi się tytułowy Arsen. Mężczyzna/chłopak który jest piękny, bogaty i spędza każdą noc z inną kobietą. Pewne przesłanki z jego życia z pewnością wpłynęły na stan obecny, jednak wydaje mi się, że trochę za mało został odsłonięty w całej historii. Historię Cathy i Bena poznajemy w chwili obecnej,  jednocześnie jednak cofamy się do ich przeszłości, czasów studiów, kiedy się poznali i odkrywali swoje uczucia. 

Razem z Cathy poznawałam nowego współpracownika, widziałam w jaki sposób na niego reaguje, jak stara się żyć, a jednocześnie próbowałam zrozumieć jej tragedię, która zepchnęła ją poza krawędź, szaleństwo w jakie popadła... Na każdym etapie tego cyklu żywiłam do niej inne uczucia, które były w pewnych momentach tak strasznie różne, jak jeszcze nigdy mi się nie zdarzyło: szacunek, współczucie, smutek, złość, pogarda, zrozumienie, rozpacz, nadzieja. To chyba największy atut tej historii. 

"Arsen" to podobno najbardziej kontrowersyjna książka tego roku. Muszę się zgodzić z tym stwierdzeniem. Temat zdrady, pokazany z tak wielu perspektyw, przedstawiający motywy, szaleństwo, rozpacz i złamanie drugiej osoby... Nigdy tak dogłębnie nie wchodziłam w psychikę osoby, która posunęła się do tego kroku. Nigdy nie widziałam jak brzydzi się ona sama sobą. Tak wiele emocji, które jest w tej książce i które ona wywołuje sprawia, że jest to niezwykła lektura. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz.