piątek, 24 listopada 2017

Odkryjcie "Tajemnice starego domu" Ilona Gołębiewska


 Na wiosnę miałam przeczucie i zdecydowałam się na lekturę książki Ilony Gołębiewskiej "Powrót do starego domu". Mogłam podzielić się z Wami moimi wrażeniami z tej historii, która mocno mnie wciągnęła, bawiąc, wzruszając i smucąc. Nie mogłam się więc doczekać dalszych losów bohaterów. Wiadomo, że z drugimi tomami bywa różnie, raz są lepsze, a raz gorsze. Jeśli ciekawi Was, jak było w tym wypadku, zapraszam na dalszą część recenzji. 


Po burzliwym okresie Alicja w końcu znalazła dom i szczęście w Starym Domu w Pniewie. Ma przy sobie kochane osoby, wyszła z traumy rozwodu, jej nowa firma powoli się rozwija. Jednak nie dany jest spokój ani jej, ani jej bliskim. Tajemniczy dokument znaleziony na strychu burzy wyobrażenie kobiety o swojej rodzinie. Czy jej szczęśliwe dzieciństwo było tylko ułudą? Czy na świecie żyje ktoś, kogo może nazwać rodziną? Kobieta martwi się też o Michałka, babcia Jasia traci zdrowie, a chłopiec lada chwila może zostać sam. Czy uda jej się zwyciężyć sądową batalię o adopcję? Kłopoty nie omijają również Henryka, Adama i Doroty. Wiele tajemnic i kłopotów przyjdzie rozwiązać w Starym Domu. 

Jedna chwila. Jedno zdarzenie. Jeden list. Tyle wystarczy, by z dnia na dzień w dotychczas poukładane życie wprowadzić zamęt. List od Jonasa był jak huragan. Nagły, silny, niszczący wszystko, co spotka na swojej drodze. Może zbyt wielkiej krzywdy mi nie wyrządził, ale na pewno zburzył mój spokój.

Rzadko zdarza się, żeby kontynuacja wciągała bardziej niż pierwszy tom jakiejś historii. W tym wypadku tak było. Znani już bohaterowie muszą zmierzyć się z nowymi wyzwaniami, wiele z nich pojawiło się już przy końcu "Powrotu do Starego Domu". Szczęśliwy związek Alicji i Adama to mocna opoka, która sprosta wielu wyzwaniom, choć i tam dochodzi do nieporozumień. Życie jednak nie zwalnia, a czasami wręcz pcha się z łapami do spokojnych mieszkańców domu, ich bliskich i przyjaciół. Alicja ma na głowie poszukiwania tajemniczej kobiety, formalną opiekę nad Michałkiem, dokumenty z obozowego pamiętnika dziadka. List z Niemiec również burzy spokój kobiety. Tak samo jak kolejne kłopoty Doroty, w którym przyjaciółka musi jej pomóc. A na koniec Adam i jego demony przeszłości. 

Jednak wśród tych wszystkich wyzwań jest codzienność - dzieci, miłość, zrozumienie, ciepło, oparcie. To te drobne przyjemności sprawiają, że pomimo wszystkich problemów chciałoby się zajrzeć do Starego Domu, odwiedzić jego mieszkańców, porozmawiać z nimi, spróbować zaprzyjaźnić. O ile w poprzednim tomie Alicja momentami mnie drażniła swoim zachowaniem, to tym razem utraciła tę cechę, a przynajmniej nie była ona bardzo widoczna. Kobieta nadal trzyma serce na dłoni, chciałaby pomóc wielu osobom, przez co nie raz w jej związku pojawią się problemy, a jednocześnie jest niezwykle sympatyczna i serdeczna. 



Atmosfery Starego Domu nie byłoby bez dzieci - Michałek i Rozalka są niezwykle sympatycznymi urwisami, które nie raz swoimi psotami i pomysłami przyprawią dorosłych o ból głowy, ale jednocześnie są przez to niezwykle kochane przez wszystkich. Babcia Jasia, Henryk Sokolski, pani Basia, Grażyna, Dorota, Maciek i dziewczynki, pani Mikulska... każde z nich tworzy wspaniała atmosferę domu. Jednak w Pniewie pojawia się również osoby niezbyt sympatyczne, które lubią stwarzać problemy innym. 

Zastanawiałam się przez chwilę, czy tę historię można do końca przyporządkować do literatury obyczajowej - dość dużego worka, do którego trafia wiele książek. Myślę, że tak, choć autorka tym razem naprawdę zaszalała z wydarzeniami. Pojawią się elementy kryminalne, sensacyjne i historyczne. Były strony, od których nie mogłam się oderwać i którym daleko było od spokojnej historii.

Nie da się dzisiaj pojąć ogromu cierpienia i strachu, jakie towarzyszyły więźniom obozów zagłady. Nie można ich wyborów mierzyć dzisiejszą miarą! Dlatego NIE WOLNO nam ich oceniać. Henryk znalazł się w takiej sytuacji, o której my teraz nawet nie chcielibyśmy myśleć.

Bardzo istotną kwestią są wspomnienia wojenne i traumatyczne czasy obozu. Są one tak bardzo niewyobrażalne, niepasujące do dzisiejszego świata, a jednak wydarzyły się naprawdę i nadal żyją ich uczestnicy. Pamiętnik dziadka Alicji, Henryk Sokolski i pewien mieszkaniec Berlina, sprawią, że trzeba będzie wrócić do tamtych czasów. 

Mimo, że większość bohaterów żyje w Pniewie, to w książce nie zabraknie również wydarzeń z wielkiego świata, a przyczyną ich będzie Dorota. To wspaniała przyjaciółka, z dużą ilością pomysłów, zawsze chętna do pomocy; jednak nie raz z powodu nieprzemyślanych decyzji wprowadziła zamęt w życie swoje i swojej rodziny. Tym razem również będzie musiała pokonać kłopoty, do których doprowadził pośpiech.

Przecież każdy człowiek czegoś się boi, kogoś kocha i coś stracił. Jesteśmy do siebie tacy podobni. Radość i szczęście są wyborem. Teraz już to wiemy. Ale musieliśmy przejść naprawdę długą drogę. Wszyscy ją przeszliśmy. Poturbowani przez życie, szukający swojego miejsca i kogoś, kto poda pomocną dłoń i powie, że już nigdy nas nie opuści.

"Tajemnice starego domu" to świetna kontynuacja, która pozwala odkryć trochę więcej na temat tajemnic z przeszłości, a także bieżących problemów bohaterów. Niektóre z nich uda się rozwiązać, jednak wiele musi poczekać, zostawiając w niepewności zarówno bohaterów jak i czytelnika. Jestem niezwykle zadowolona z tej lektury, która jeszcze bardziej zbliżyła mnie do bohaterów i ich życia. Z niecierpliwością czekam na trzeci tom tej trylogii, a Wam z całego serca polecam lekturę tej historii. Naprawdę warto!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz.