Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polacy nie gęsi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polacy nie gęsi. Pokaż wszystkie posty

11/09/2012

Spójrzcie za zasłonę, na tę Warszawę dawno zapomnianą

Spójrzcie za zasłonę, na tę Warszawę dawno zapomnianą
 Dane techniczne:
  • Autor: Gomulicki Wiktor
  • Tytuł: Cudna mieszczka. Obrazek warszawski z wieku XVII
  • Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
  • Liczba stron: 137
  • Wydanie: 1968
  • Gatunek: powieść historyczna



Moją biblioteczkę budowałam w sumie od zera, po przeprowadzce starsze książki zostawiłam w rodzinnym domu. Dlatego przystępując do wyzwania "Tydzień bez nowości" musiałam poszukać książek wcześniej wydanych w małym zbiorku jaki posiada moja babcia. Jakie było moje zdziwienie kiedy wśród większości książek związanych z wiarą, żywotami świętych itp znalazłam dwie książki z serii "Złotego liścia". Od pierwszej chwili wiedziałam że z obiema poznam się bliżej, ten miesiąc zaczęłam od "Cudnej mieszczki".

Wiktor Teofil Gomulicki to pisarz pozytywistyczny żyjący w II poł. XIX i na początku XX wieku. "W jego twórczości największe znaczenie mają utwory poetyckie, odznaczające się finezyjną kunsztownością formy, o urozmaiconej strofice i budowie wersyfikacyjnej. (Poezje 1882, Poezje 1886, Nowe pieśni 1896, Wiersze. Zbiór Nowy 1901, Biały sztandar 1907,Światła 1919, Pod znakiem Syreny 1944). Tworzył także utwory o tematyce refleksyjno-filozoficznej i pacyfistycznej. W swojej twórczości poruszał tradycje, życie codzienne i piękno Warszawy (W kamienicy „Pod Okrętem”, Schadzka, Warszawa wczorajsza). Szereg wierszy poświęcił Ostrołęce, miastu w którym się urodził (Nad błękitną moją Narwią). Pozostawił po sobie kilka powieści historycznych (Miecz i łokieć 1903), mnóstwo felietonów, był również płodnym nowelistą. Był tłumaczem poezji, jako pierwszy w Polsce przekładał Ch. Baudelaire’a (Kwiaty zła). Jako jeden z nielicznych autorów z tamtego okresu głosił wielkość twórczości Norwida, zamierzał opracować jego monografię."*

"Cudna mieszczka. Obrazek warszawski z wieku XVII" jest bardzo krótką książką, z którą można spędzić jeden wieczór. Jest to tak naprawę wycinek z życia Starej Warszawy. Opowieść dotyczy Basi Szeligi, pięknej młodej dziewczyny o której względy zabiega dwóch młodzieńców. Jeden jest polskim mieszczaninem, złotnikiem. Drugi natomiast to królewski śpiewak pochodzący z Wenecji. Są to trzy główne postacie. Ale nie można zapomnieć i o czwartym - Warszawie. Autor poprzez tą smutną w sumie historię przedstawia uliczki Starej Warszawy - jej zaułki, Rynek, twierdzę, królewskie komnaty, kościół i wiele innych miejsc. Przedstawione są tak plastycznie, że przez chwile można poczuć ten zapomniany dziś klimat. Czytając cały czas miałam uczucie, że coś straciłam nie mogąc przejść się tymi uliczkami. Znam starówkę warszawską, ale w dzisiejszych czasach nie da się poczuć tego klimatu. Autor miał to niesamowite szczęście że przechodził się uliczkami Starego Miasta jeszcze przed wojną i na kartach książki przeniósł wszystko, co sam poznał. 

Sama historia jest smutna, romantyczna, ckliwa. Przez chwilę zatęskniłam również za czasami, kiedy mężczyźni byli rycerscy dla dam, gdy język polski posiadał tyle pięknych starych zwrotów. Choć z drugiej strony młode dziewczyny nie mogły nie zgodzić się z decyzją rodziców o zamążpójściu. 

Z pewnością tymi słowami nie oddam całego piękna tej krótkiej historii ale mam nadzieję, że choć trochę Was zachęcę żeby jednak poszukać w bibliotece lub antykwariacie i po nią sięgnąć. Jestem nią oczarowana i chciałabym przeczytać inne pozycje autora. Jedyny minus tej książki jest taki, że jest zdecydowania za krótka. 

Przeczytałam tą książkę w ramach wyzwań:

* Za wikipedią

10/29/2012

Mroczny świat wojny, zdrady i śmierci

Mroczny świat wojny, zdrady i śmierci
 Dane techniczne:
  • Autor:  Michalak Katarzyna
  • TytułGra o Ferrin
  • Wydawnictwo: Albatros
  • Liczba stron: 424
  • Premiera: maj 2010
  • Gatunek: fantastyka



Elfy, czarodzieje, krasnoludy, smoki. Ile historii napisano o tych stworzeniach? Niektóre są zgodne z tolkienowskim wzorcem, inne całkowicie się od nich różnią. Tym razem autorka serwuje nam zupełnie inną wizję tych stworzeń - mrocznych, żądnych krwi, myślących tylko o sobie i o władzy.

Wielokrotnie wpadałam na tą książkę. Byłam ciekawa jak z motywami innego świata poradzi sobie polska autorka. I w końcu natknęłam się na nią w bibliotece. Nie mogłam nie skorzystać z okazji i od razu zabrałam się za czytanie tej pozycji.

Karolina, dziewczyna wychowana w domu dziecka, jest lekarką. Pewnego dnia jedzie do wypadku, a na miejscu spotyka dziewczynę bliźniaczo do siebie podobną. To przepełnia czarę, Karolina przeżyła za dużo cierpienia i bólu. To sprawia, że chce zniknąć z tego świata - za pomocą poznanego rytuału przenosi się do Ferranu - krainy, o której od dawna śni. Tutaj jednak życie nie jest piękne. Od razu wpada w ręce żołdaków, którzy chcą ją zgwałcić i zabić. Dalej jest tylko gorzej - dziewczyna okazuje się częścią przepowiedni i każdy chce dostać ją w swoje ręce. Jak skończy się ta historia, która od pierwszej chwili potrafi postawić włosy na głowie?

Nie spodziewałam się tego. Czytając opis z okładki wyobrażałam sobie historię magiczną, miłosną i piękną. Autorka zaserwowała mi świat przygnębiający, zły, żądny krwi i władzy. Nikt z poznanych postaci nie jest tym, kim się w pierwszym momencie wydaje. Wielokrotne zwroty akcji często mnie zaskakiwały. Bohaterowie są bardzo plastyczni i wielowymiarowi. A czym bliżej końca książki, tym bardziej można poznać motywy ich postępowania. Miałam swoich faworytów którzy jednak w nie okazywali się takimi, jak się początkowo wydawali.

Nie przypuszczałam, że kobieta potrafi pisać w ten sposób - z taką ilością krwi, ekskrementów, cierpienia i śmierci. Autorka potrafiła mnie tym zaszokować. Czasami nie mogłam tego zrozumieć, ale jednocześnie to było takie ludzkie, z tej ciemnej strony ludzkości. Ojciec, który poświęca swoje dzieci. Dzieci, które nie mogą odnaleźć się w świecie. Miłość tak wielka, że potrafi doprowadzić do obłędu. Miłość, przez którą można poświęcić swoje życie. 

Główna bohaterka na początku trochę mnie irytowała. A z drugiej strony jej zachowanie było bardzo prawdopodobne. Karolina, nazywana w Ferrinie Anaelą, musiała przestawić swój sposób myślenia. Tamten świat miał zupełnie inne zasady, inny sposób myślenia i działania. Wielokrotnie przez to niezrozumienie bohaterka krzywdziła siebie oraz tych, na których jej zależało. A zakończenie tej historii było wstrząsające. Motywy pokazujące działanie WeddSa'arda spowodowały, że zobaczyłam go w całkowicie innym świetle. 

Minusy... Na początku to przerzucanie głównej bohaterki między różnymi państwami. Z jednej strony są honorowi rycerze, którzy respektują prawa innego państwa, a chwile potem nie zawahają się przed zadaniem cierpienia kobiecie którą kochają. Nie bardzo mogłam się przekonać do początku książki, kiedy akcja dzieje się jeszcze na Ziemi. Miałam uczucie jakby autorka nie wiedziała, jak zacząć tę książkę. 

W sumie jednak książka wywarła na mnie bardzo duże wrażenie. Jest to bardzo dobrze napisana powieść fantasy, którą mogę polecić każdemu fanowi tego gatunku.


Przeczytałam tą książkę w ramach wyzwań:


10/19/2012

Lekarz czy skrzypek? Który okaże się bardziej godny miłości?

Lekarz czy skrzypek? Który okaże się bardziej godny miłości?
  Dane techniczne:
  • Autor: Tyl Aleksandra
  • Tytuł: Miłość wyczytana z nut
  • Wydawnictwo: Prozami
  • Liczba stron: 302
  • Premiera: styczeń 2010
  • Gatunek: literatura obyczajowa, romans



W zeszłym miesiącu pisałam w samych superlatywach o "Alei Bzów" autorki. Dlatego w bibliotece specjalnie szukałam innych pozycji Aleksandry Tyl i zabrałam się szybko za "Miłość wyczytaną z nut". Niestety nie zrobiła ona na mnie tak dobrego wrażenia jak jej poprzedniczka. Może dlatego, że jest to debiut autorki. 

Eliza, 28-letnia singielka, pracuje jako świetliczanka i mieszka z rodzicami. Dziewczyna ma jednak dosyć samotności, marzy o drugiej połówce. W jej życiu nastają wielkie zmiany - poznaje dwóch mężczyzn i przeprowadza się do innego mieszkania razem z najlepszą przyjaciółką. Który z panów podbije jej serce - Adam, pragmatyczny lekarz, czy Bruno, mężczyzna który pojawił się już w jej przeszłości i którego odrzuciła? 

Znowu pojawia się problem językowy, jest nierówny. Na początku wyraźnie widziałam trochę sztuczne rozmowy bohaterów. W poprzedniej książce przestałam zwracać na niego uwagę wciągnięta przez historię, tym razem miałam przez niego problemy ze skupieniem się nad akcja.
Spodziewałam się ciekawego romansu, a autorka zaprezentowała raczej nienajlepszy obyczaj z elementami romansu. Bohaterka przeżywa życie jak wiele z współczesnych kobiet. Nie jest za odważna w kontaktach z mężczyznami, jednak postanawia się przełamać, co zbliża ją do Adama. Chciałaby żeby był to jej wyśniony mężczyzna. Z drugiej strony Bruno zawsze był dziwakiem ze skrzypcami  Na takiego mężczyznę nie spojrzy. A on,  wyznaje jej swoje bezgraniczne oddanie i nie chce niczego w zamian. Kocha ją ale jeśli ona go nie chce, trudno.

Książka ociera się o parę istotnych współczesnych tematów - bieda i nieuświadomienie, operacje plastyczne, trudy wychowawcze, brak zrozumienia, zdrada. Jest to sygnalizowanie pewnych problemów, żaden jednak nie jest bardziej rozwinięty.

W wielu kwestiach identyfikowałam się z Elizą, choć wielokrotnie mnie irytowała. Postać była wykreowana ciekawie i prawdziwie. Zresztą Adam to również, mężczyzna z krwi i kości. Nie udało mi się go polubić, bo zawsze był strasznie napuszony, ale jednak był zwykłym człowiekiem.
Natomiast postać Bruna jest wyidealizowana. Nic nie chce, nigdy nie jest zły. Pojawia się jak na zawołanie i zawsze czeka. Nie udało mi się do niego przekonać. Z jednej strony życie w Warszawie, z wszelkimi problemami, małżeństwo z blaskami i cieniami a z drugiej taki Bruno, który potrafi zagrać arię, ma dużo pieniędzy, w Paryżu jest sławny na równi z Garou i czeka na Elizę. Podporządkowuje jej całe życie. Absolutnie nie mogłam się do niego przekonać, był za sztuczny.
A i tak najbardziej do gustu przypadła mi Magda, przyjaciółka Elizy. Szalona, postrzelona, odważna ale za bliskich wskoczy w ogień. 

Autorka miała ciekawy pomysł na tą książkę, ale wydaje mi się że nie do końca potrafiła go wykorzystać.  Od samego początku było wiadomo jak ta książka się skończy. Mimo wielu problemów Elizy, nie było mi jej szkoda, bo wiadomo że będzie żyła "żyli długo i szczęśliwie"

Gdybym nie przeczytała tej książki, niewiele bym straciła. Jest słaba i ciesze się że kolejny tytuł, który Aleksandra Tyl wydała jest zdecydowanie lepszy. Pocieszające jest to, że "Miłość wyczytana z nut" to debiut pisarki.


Książka ta bierze udział w wyzwaniu: "Polacy nie gęsi"

Copyright © 2014 Książkowe Wyliczanki , Blogger