Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lit. obyczajowa.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lit. obyczajowa.. Pokaż wszystkie posty

12/10/2023

Zobacz jak świeci "Światełko w oknie" Magdalena Kordel

Zobacz jak świeci "Światełko w oknie" Magdalena Kordel


Po raz kolejny zimową porą zaglądamy do Miasteczka, gdzie znani już mieszkańcy borykają się z codziennością. Tym razem jednak autorka stawia na pierwszym planie nową bohaterkę, która znajduje się na zakręcie i która nie potrafi posklejać życia, stanąć na nogi i ruszyć na przód. Przychodzi jednak świąteczny czas, kiedy dzieją się małe cuda, gdzie ludzka pomoc może sprawić, że świat stanie się lepszy. "Światełko w oknie" pokazuje, że pomoc ze strony drugiego człowieka nie raz może uratować ludzkie życie.

Świąteczny czas nie każdemu dobrze się kojarzy. Kornelia jest doskonałym przykładem na to, że traumy właśnie w tym radosnym i rodzinnym momencie, wracają z większą mocą, sprawiając, że kobieta nie potrafi poradzić sobie nie tylko z domem i córkami, ale również z samą sobą. Gdyby nie Basia, która od dłuższego czasu wyręcza matkę w opiece nad rodziną, ciężko byłoby utrzymać się razem. W końcu jednak coraz więcej osób zaczyna zwracać uwagę, że coś niedobrego dzieje się w tym domu i że jedynie zmiany mogą sprawić, że znów będzie radośnie i szczęśliwie. Wyjazd do Miasteczka stanie się okazją do zmiany nie tylko dla Kornelii i jej córek, ale również pomoże Klementynie, którą opuściła magia pieczenia pierników. 

Jestem skłonna do wzruszeń i nie raz ronię łzy podczas czytania książek czy oglądania filmów, rzadko się jednak zdarza, żeby dany tytuł wywoływał taką nadprodukcję łez. "Światełko w oknie" to książka, z którą najlepiej zaszyć się w domowym zaciszu, otulić w ciepły koc i powoli poznawać historię bohaterów. Początkowo jest trudno, smutno i trochę depresyjnie. To, co wydarzyło się w rodzinie Kornelii kilka lat wcześniej, wywarło wielkie piętno na całej rodzinie. Matka nie potrafi dojść do siebie, cały czas wspomina życie sprzed wydarzeń, które miały miejsce i nie potrafi stanąć na nogi. Basia, która do niedawna była beztroską nastolatką, stara się sama dopilnować domu i zająć się małymi siostrami. Dopiero jednak nowe osoby, które wchodzą w życie rodziny, a potem drastyczne wydarzenia, zmuszają Kornelię do obudzenia się z marazmu. Kobieta musi zacząć od nowa, żeby nie stracić córek. 

Przeprowadzka do Miasteczka staje się początkiem zmian, to tam też wszyscy powoli odkrywają piękno okresu przedświątecznego, radość z kontaktu z drugim człowiekiem. Kornelia zaś powoli przechodzi zmianę, która wiąże się nie tylko z chęciami, ale również z metodą małych kroków i sympatii i pomocy otoczenia. 
Czytając, powoli doznaje się szczęścia i radości, które znajduje się w różowej kamienicy. Pomimo codziennych kłopotów, mieszkańcy potrafią znaleźć pozytywne emocje i cieszą się z małych radości, a dzięki mnogości bohaterów i ich różnorodnym charakterom, u Klementyny nie ma miejsca na nudę. 

"Światełko w oknie" to piękna świąteczna lektura, która pokazuje miłość i przyjaźń, ale pozwala też na odkrycie powolnego wyjścia z ciemności. Początkowo jest trudno i depresyjnie, a jednak z każdą kolejną kartką widać światło, które przyciąga i pozwala mieć nadzieję na szczęśliwe zakończenie. Autorka pokazuje piękną historię, daje nadzieję na szczęście nawet tam, gdzie pierwotnie wydawałoby się, że święta zwiastują tylko coś tragicznego. Po raz kolejny świąteczna powieść autorki dodaje otuchy i otula pozytywnymi emocjami, które zostają po zakończeniu lektury. 




  • Autor: Kordel Magdalena
  • Tytuł: Światełko w oknie
  • Wydawnictwo: Znak
  • Liczba stron: 448
  • Premiera: 06 listopad 2023




2/24/2015

Akcja promocyjna "Obietnica Łucji" Dorota Gąsiorowska

Akcja promocyjna "Obietnica Łucji" Dorota Gąsiorowska

Życie pełne jest nieprzewidzianych zbiegów okoliczności. 

 Uciekając przed swoją przeszłością, Łucja przypadkowo trafia do Różanego Gaju – uroczego miasteczka ze starym, zniszczonym dworkiem.

 Przypadek sprawia, że zaprzyjaźnia się z młodą umierającą kobietą i składa jej niezwykłą obietnicę: ma odnaleźć ojca jej córeczki. 

Kiedy więc w zaskakujących okolicznościach poznaje genialnego muzyka i jego zimną i bezduszną partnerkę Adelę, zaczyna dostrzegać, że przypadki odgrywają w jej życiu coraz ważniejszą rolę. 

A może to nie zbiegi okoliczności, tylko przeznaczenie? 

 Obietnica Łucji to pełna wzruszeń opowieść o nadziei i prawdzie. Historia o przeznaczeniu, które chodzi zawsze swoimi ścieżkami. 


Premiera: 5 marca

_________________________________________________________________________________



Niektórzy z Was pewnie wiedzą, że literatura obyczajowa, odnajdywanie swojego miejsca na ziemi, jest mi coraz bliższa. Z przyjemnością sięgam po powieści z tego gatunku. "Obietnica Łucji" chodzi za mną od pewnego czasu, okładka przyciąga wzrok, opis wzbudza zainteresowanie, ale fragmenty powieści zapowiadają lekturę pełną wzruszeń. 

Wydawnictwo Znak pomyślało nad nietypową akcją, która być może rozpromuje debiutancką książkę autorki. 

„Obiecujemy, że książka cię zachwyci. Jeśli uznasz inaczej – możesz wymienić ją na inną”



Na czym ona polega? Szczegóły możecie przeczytać w Regulaminie, jednak mówiąc z grubsza - jeśli kupicie książkę w okresie między 5 marca a 5 kwietnia, jej lektura nie sprawi Wam przyjemności, wydawnictwo wymieni Wam ją na inną. Macie miesiąc czasu od daty zakupu, aby przekonać się, czy to tytuł dla Was. 


Fragment książki: 


Dyrektorka popatrzyła na nauczycielkę rzeczowym wzrokiem szkolnego pedagoga. – Słucham panią, Łucjo. – Chodzi o Anię. Ona jest taka… – Smutna – dopowiedziała pani Lucyna. – Ania i tak trzyma się bardzo dzielnie, biorąc pod uwagę jej sytuację. – No właśnie, ona jest zawsze smutna i taka nieobecna. O co chodzi? – Łucja spojrzała pytająco. – Właściwie już na wstępie powinnam poinformować panią o sytuacji domowej wychowanków. Zwłaszcza że w pani klasie znajduje się kilka osób, na które należałoby zwrócić szczególną uwagę. Jeżeli chodzi o Anię, to… – Pani Lucyna zacisnęła usta. – Jest naprawdę kiepsko. Wychowuje ją tylko matka, o jej ojcu nic nie wiadomo, a w tej sytuacji mógłby okazać się dla dziecka prawdziwym wybawieniem. – Zamilkła, opuściła głowę i utkwiła wzrok w podłodze. – Pani dyrektor, co się dzieje w rodzinie Ani? – Łucja oderwała się od ciepłego kaloryfera i przybliżyła do pani Lucyny. Dyrektorka podniosła głowę i smutno popatrzyła na podwładną. – Mama Ani jest nieuleczalnie chora… ona umiera. – Głos uwiązł jej w gardle. Łucja poczuła, że traci grunt pod nogami. Tego się nie spodziewała. Skłonna byłaby pomyśleć, że zbyt szczupła Ania jest głodzona, może bita czy zaniedbywana, ale nie przyszłoby jej do głowy, że to dziecko musi mierzyć się każdego dnia z takim cierpieniem. Że codziennie zagląda w oczy śmierci, która uśmiecha się do niej z twarzy jedynej bliskiej osoby. – Boże! – krzyknęła Łucja. – Ale jak to?! – odezwała się zupełnie bez sensu. Przecież na całym świecie każdego dnia, w każdej sekundzie umierało tylu ludzi. Kiedy jednak śmierć dotyka naszego otoczenia, konfrontując nas ze sobą bezpośrednio, nie potrafi my na nią 7 odpowiedzieć. Nie umiemy znaleźć słów, by ją opisać. Czujemy przed nią lęk. A przecież śmierć to tylko iskra i dopełnienie w naszym cyklu przemiany. Niestety do niektórych przychodzi zbyt szybko, zbyt gwałtownie. Niektórych zaś omija, choć uporczywie na nią czekają. Nie ma na nią recepty, nie ma lekarstwa. Jest tylko wielka niewiadoma. Pani Lucyna stanęła prosto. Widać było, że nieustannie myśli, starając się wydobyć z siebie jakieś sensowne zdanie. – Ewa, mama Ani, zachorowała kilka lat temu na białaczkę. Wówczas udało się stłumić chorobę, ale rok temu znowu… – Nagle przerwała i zasłoniła usta. Nie była w stanie powiedzieć nic więcej. Łucja patrzyła na nią niewidzącym wzrokiem. Czuła, że narasta w niej rozpacz, a łzy napływają do oczu. Nie chciała dowiedzieć się od dyrektorki już niczego więcej, bo to, co usłyszała, było dla niej zbyt trudne. Cofnęła się do drzwi. – To… ja już chyba pójdę – odezwała się zduszonym głosem. – Do widzenia. – Ostatnie słowa wymówiła, przekraczając próg szkoły. Nie odwróciła się już. Nie miała odwagi ani siły, by jeszcze raz wyczytać z twarzy przełożonej bezmiar tragedii. Wypadła na zewnątrz, z impetem zatrzaskując drzwi. Haust lodowatego powietrza wdarł się do jej gardła. Zakasłała, przytykając usta ręką. Tysiąc myśli kotłowało się w jej głowie, a w uszach pobrzmiewała niedawna rozmowa. Doszła do bramy i oparła się o betonowy słup. Myślowy galimatias zawładnął jej ciałem. Nie miała siły zrobić ani kroku więcej. Dlaczego ta dziewczynka była jej taka bliska? Czy przyciągało ją cierpienie dziecięcego serca, które wyczuła już pierwszego dnia, gdy tylko ją zobaczyła? Przecież sama była teraz ukształtowaną przez życie kobietą. W głębi wiedziała jednak, że to nieprawda, bo mimo dorosłego ciała wciąż była małą bezradną dziewczynką. Chociaż jej serce urosło, nadal pokryte było bliznami, pozostałościami po ranach zadanych w dzieciństwie.

Zainteresowani? Ja jestem skłonna dać szansę autorce i zagłębić się w świat, który stworzyła :) 

11/19/2014

Seria o Pat Gardnier - Lucy Maud Montgomery

Seria o Pat Gardnier - Lucy Maud Montgomery
Dane techniczne:

  • Autor: Montgomery Lucy Maud
  • Tytuł: Pat ze Srebrnego Gaju (1), Pani na Srebrnym Gaju (2)
  • Inny tytuł: Miłość Pat (2)
  • Tytuł oryginalny: Pat of Silver Bush, Mistress Pat
  • Seria: Pat ze Srebrnego Gaju
  • Tłumaczenie: Ewa Fiszer
  • Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
  • Liczba stron: 283, 268
  • Premiera: 1993
  • Gatunek: powieść obyczajowa

Lucy Maud Montgomery kojarzy mi się z dzieciństwem, dużymi pokładami wolnego czasu, leniwą lekturą. Mając naście lat zaczytywałam się w serii o Ani Shirley - nie w tomie pierwszym, bo ten znałam na pamięć dzięki słuchowisku, gdzie w rolę Mateusza wcielił się Franciszek Pieczka - ale pozostałe tomy czytałam po parę-parenaście razy i do tej pory są moim remedium na chandrę. Nadal więc nie mogę się nadziwić jak to się stało, że po inne tytuły autorki sięgnęłam dopiero później, a niektóre nadal są przede mną. Udało mi się zebrać prawie całą kolekcję książek Maud w wydaniu NK z lat '90 i poczytuje je sobie powoli. 

Pat Gardnier poznajemy, gdy ma zaledwie parę lat, mieszka w swoim ukochanym Srebrnym Gaju i poznaje świat. Jest uroczą dziewczynką, która wierzy we wróżki, baśnie i ma w sobie wielkie pokłady uczuć dla najbliższych. W pierwszym tomie bohaterka, wraz z przyjaciółki ma wiele przygód, odkrywa uroki życia, dorasta i zaczyna rozumieć, że nic nie jest wieczne i nie da się zatrzymać zmian. Drugi tom zaczyna się w chwili, kiedy Pat staje się młodą dziewczyną i opisuje dziesięć lat jej życia. 

Przygody Pat zawierają w sobie urok pisarstwa Montgomery, więc osoby, które lubią styl autorki na pewno nie zawiodą się czytając te pozycje. Życie Pat jest spokojne, sielskie, momentami leniwe, innym razem obfitujące w niecodzienne wydarzenia. Dziewczyna z przemiłej dziewczynki wyrasta na spokojną i stateczną młodą kobietę. Wszystko to przemawia na plus tych książek.

Pierwszy tom przeczytałam błyskawicznie, poczytując go w każdej wolnej chwili, żeby poznać dalsze przygody Pat. Drugi tom stał się problemowy, a przyczyną tego stanu stała się sama bohaterka, którą Montgomery wykreowała na denerwującą postać. Największym marzeniem dziewczyny było zostanie na zawsze w Srebrnym Gaju, życie nieśpieszne jak dotychczas, z rodzicami, rodzeństwem i resztą rodziny. Nie rozumiała, że nic nie trwa wiecznie i każda zmiana była dla mniej bolesnym przeżyciem. Wielokrotnie spotykała się z chłopcami, żeby w ostatniej chwili uświadomić sobie, że tak naprawdę ich nie kocha. Zakończenie drugiego tomu, dość drastyczne jak na książki autorki, było chyba jedynym sposobem, żeby Pat przejrzała na oczy. Dziewczyna musiała stracić dosłownie wszystko, żeby zrozumieć, czego tak naprawdę chce w życiu. "Pani na Srebrnym Gaju" była również bardzo nudną książką. Owszem dzieje się tam trochę, ale tak naprawdę przez dziesięć lat (10 lat!!!) Pat żyje w swoim ukochanym domu i to jest jej największe marzenie, a czytelnik żyje razem z nią... Ktoś może powiedzieć, że to właśnie urok pisarstwa Montgomery - owszem, jest to miłe - codzienne sprawy, radości i smutki, ale w tym tomie od razu wiadomo jak wszystko się skończy, więc tak naprawdę ta książka to tylko oczekiwanie na wielki finał. Przynajmniej ja to tak odebrałam.

Jest jeszcze jedna sprawa, której może nie traktuję jako wadę, ale trzeba zwrócić na nią uwagę. Kiedy Ania Shirley poszła na uniwersytet, poznała Izę, dziewczynę z dobrej, bogatej rodziny, która miała jedną wadę - nie potrafiła się na nic zdecydować. Miała ona dwóch adoratorów i nie wiedziała, którego wybrać, aż pojawił się ten właściwy. Tutaj też pojawia się taka sytuacja - Elka jest odbiciem tej sytuacji. W tym samym tomie przygód Ani poznaje ona Roberta Gardniera i jest pewna, że to miłość jej życia, aż do jego oświadczyn i jej nagłej zmiany frontu. Tam było to zrozumiałe, zdarzyło się raz, dziewczyna nie wiedziała czego chce. Tutaj Pat ma taką przygodę parokrotnie za każdym razem w ostatnim momencie odmawiając... Było jeszcze parę takich analogicznych zdarzeń, akurat gdzieś mi umknęły i nie mogę ich przytoczyć, choć zwróciłam na nie uwagę czytając.

Nie myślcie jednak, że są to złe książki, które Wam odradzam. Jeśli chcecie poczuć powolny klimat powieści Montgomery, poznać inną bohaterkę wykreowaną przez Maud zapraszam Was do lektury tych książek. Pierwszy tom jest zdecydowanie lepszy, jednak całościowo również wypada dobrze. 

Dla kogo: 
- miłośników twórczości L.M. Montgomery
- osób, które lubią powieści spokojne, niespieszne, o życiu codziennym bohaterów
- osób, które chcą porównać te książki z przygodami Ani Shirley

Copyright © 2014 Książkowe Wyliczanki , Blogger