3/21/2012

Dane techniczne:
  • Autor: Nora Roberts
  • Tytuł: Wzburzone fale
  • Seria: Saga rodu Quinnów 1
  • Wydawnictwo: Książnica
  • Liczba stron: 360
  • Premiera: 30.05.2011
  • Gatunek: Romans


Cameron, Ethan i Philip mają za sobą trudne dzieciństwo. Bici i wykorzystywani przez biologicznych rodziców, znaleźli prawdziwy dom u Stelli i Raymonda Quinnów. Cameron został kierowcą wyścigowym. Mieszka w Europie i wiedzie beztroskie życie. Niespodziewanie otrzymuje wiadomość, że ojciec - człowiek, który go wychował i pokochał - leży na łożu śmierci. Ray Quinn zobowiązuje synów do opieki nad przygarniętym przez niego czwartym chłopcem. Jako pierwszy wychowaniem małego Setha ma zająć się właśnie Cameron.

Nora Roberts to jedno z wielu pseudonimów Eleanor Marie Robertson. Jest to szalenie płodna pisarka specjalizująca się w romansach oraz kryminałach. Choć jak sama podkreśla romanse które pisze próbuje łączyć z obyczajem, sensacją i przygodą. Jest bardzo znana i ceniona. 

Dziwię się że do tej pory nie spotkałam się z jej twórczością. Czytam romanse od czasu do czasu, ale jakoś książki Nory nie wpadły mi w ręce. I pewnie tak by zostało gdyby nie wygrana w konkursie lokalnej księgarni. I wyzwanie Sardegny: Trójka e-pik, bo dopiero to zmotywowało mnie do ściągnięcia tej książki z półki. 

Od dawna podziwiam ludzi, którzy biorą na wychowanie dzieci. Nie to żebym miała coś przeciwko tym maluchom (bądź starszej młodzieży) ale wyobrażam sobie jaka odpowiedzialność spada na tych ludzi. Czy potrafią dobrze ich wychować? Czy będą mogli zastąpić im prawdziwych rodziców? Albo pokazać jak wygląda rodzinne szczęście i miłość? "Wzburzone fale" to pierwszy tom cyklu opowiadającego o trójce, teraz już dorosłych, mężczyzn którzy w różnych okolicznościach trafiają do domu Quinnów. Każdy z nich ma za sobą ciężkie chwile, o których bardzo ciężko zapomnieć. 

Pierwszy tom przybliża nam Camerona. Jest to osoba bardzo ekspresywna. Nie potrafi stać w miejscu. Musi działać. Jest często agresywny. Ale ma złote serce. Swoje powołanie znalazł w wyścigach - mogą być samochody, mogą być łodzie. Byle szybko i niebezpiecznie. Podróżuje po całym świecie. Ma masę znajomych, choć niekoniecznie bliskich. Kobiety w jego życiu pojawiają się i znikają tak samo jak kolejne zawody. I nagle to sielankowe życie niszczy informacja o umierającym ojcu. Człowiek który przyjął go pod swój dach i wychował miał wypadek. Cam trafił do niego w przełomowym momencie swojego życia. Być może gdyby nie Ray Quinn chłopak nigdy nie wyszedł by na ludzi. Cameron w jednej chwili decyduje się na powrót do Stanów. Spotyka ojca, swoich braci ale jednocześnie dowiaduje się o nowym podopiecznym swojego ojca, którym ma się od tej pory zająć. 

"Wzburzone fale" to nie toporne romansidło. Lubię się czasem odstresować i przeczytać coś lżejszego, ale takie romanse, które kojarzą mi się z Harleqinem są jednak zbyt "lekkie". Po paru dniach nic z nich w głowie nie zostaje. Pod tym względem Nora Roberts bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Jest wątek romansowy. Jest erotyczny. Ale jest też życie. Są plany które trzeba czasem zmienić. Są problemy z którymi trzeba się zmierzyć. 

Podoba mi się wątek "trudnego dzieciństwa". Nie jest przesłodzony. Problemy które się pojawiają trzeba jakoś pokonać. Zarówno jeśli chodzi o dzieciństwo Cama jak i "młodego pokolenia" Setha. Pozostali dwaj bracia głównego bohatera - Ethan i Philip choć pojawiają się przez większość czasu są jakby trochę z boku. Można przypuszczać jak będą z grubsza wyglądały kolejne dwa tomy sagi. Autorka jednak zbyt wiele nie zdradza. Osoba ukochanej Cama jest interesująca. Nie jest to pusta lalka. Kobieta z krwi i kości, która ma różne wspomnienia. Wie po co życie. Chce pomagać dzieciom pokrzywdzonym przez los. 

Oczywiście przez to że jest to romans książka pod pewnymi względami jest przewidywalna. Wiadomo jak potoczy się związek Camerona i Anny. Na pewno będą wzloty i upadki. 

Podsumowując dostałam lepszą historię niż spodziewałam się po romansie. Chce przeczytać pozostałe dwa tomy jeśli tylko nadarzy mi się możliwość.

3/12/2012

Dane techniczne:
  • Autor: Jakub Żulczyk
  • Tytuł: Zmorojewo
  • Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
  • Liczba stron: 496
  • Premiera: 26.01.2011
  • Gatunek: fantastyka

Nieopodal Zmorojewa rozpoczęła się wojna. Nie była głośna; nie rozbrzmiewały wystrzały, krzyk żołnierzy, huk spadających bomb. Nikt nie zakłócał spokoju lasu. Zapadał zmrok. Nad lasem rozlała się krwista czerwień zachodu słońca. Purpura oblewała korony drzew, spływała po ich pniach, ściekała na krzaki, paprocie i poszycie. Wojny nie było widać, ani słychać, co nie zmieniało faktu, że zaczęła się właśnie w tym momencie.
Zmorojewo, zaginione miasto, jest w największym niebezpieczeństwie od początku swojego istnienia. Leszy wysłał dwoje agentów – Strzępowatego i Gangrenę – aby przygotowali złu drogę do naszego świata…
Tymczasem Tytus Grójecki, fanatyk horrorów, gier komputerowych i zjawisk nadprzyrodzonych, wiedzie zwyczajne życie. Właśnie wyrusza na Warmię, aby odwiedzić rodzinę. Początkowo nie sądzi, by zabita dechami wieś Głuszyce oferowała jakiekolwiek atrakcje. Do czasu kiedy na forum internetowym poświęconym nadnaturalnym wydarzeniom trafia na intrygującą informację. Nieopodal Głuszyc znajduje się opuszczone miasto, a dwójka eksplorujących je „łowców tajemnic” zaginęła bez wieści…


Żulczyk jest młodym autorem choć w jego dorobku znajduje się już trochę opowiadań oraz parę powieści. Przygodę z pisarstwem zaczynał od felietonów oraz opowiadań w magazynach oraz sieci. "Zmorojewo" jest czwartą wydaną przez niego książka. Jest to pierwszy książka o przygodach Tytusa Grójeckiego.

Wykorzystałam okazję do przeczytania tej książki, jaką stworzyła Nasza Księgarnia udostępniając w ostatnim czasie darmowy ebook. W sumie wcześniej nie miałam styczności z tym autorem. Na jakimś forum doczytałam się jakoby był to horror dla młodzieży i w sumie się z tym zgadzam. Nie jest to klasyczna fantasy, gdyż za dużo tam elementów grozy. A dlaczego dla młodzieży? Główny bohater to 15-latek, a język jest łatwy i przystępny.

Historia ma narrację trzecioosobową. Wielokrotnie akcja przeskakuje na innych bohaterów. Jest to bardzo ciekawy zabieg, który nie pozwala się czytelnikowi nudzić. Czyta się szybko a akcja jest wciągająca. Osoby które się pojawiają mają osobowość i dają się zapamiętać. Wraz z rozwojem akcji autor pokazuje wydarzenia z przeszłości, które mają bardzo wyraźny wpływ na chwilę obecną.

Podobało mi się wykorzystanie ludowych przesądów i wierzeń przy kreacji bohaterów fantastycznych. Pojawia się Baba Jaga czy Świtezianka czy Szewczyk Dratewka. Tak samo jak przy kreacji bohaterów rzeczywistych tak i tu postacie są oryginalne, mają wiele cech. Nawet te z zasady dobre nie są krystaliczne. Mają swoje przyzwyczajenia. Są podobni do zwykłych ludzi. W sumie nie mają też nadzwyczajnych mocy. Żulczyk sprawił, że bohaterowie negatywni, pomimo że jednowymiarowi również są interesujący. Jest to esencja zła, stworzenia które myślą tylko o niszczeniu i zabijaniu.

Autor umiał stworzyć atmosferę napięcia i momentami strachu. Widać to przede wszystkim w pierwszej połowie książki, kiedy akcja dzieje się w świecie rzeczywistym. Tajemnicze zabójstwa, ale również pojawiające się potwory które krwawo zabijają, oraz wyprawa Tymka i Anki do Kolonii.

Nie obyło się jednak od negatywów. Osobiście motyw "miłości aż po grób" między Tymkiem a Anką nie bardzo mi sie podobał. Oczywiście rozumiem zauroczenie, może początki jakiegoś uczucia. Ale jednak w pewnym momencie oni po prostu zrozumieli że to jest miłość życia i są w stanie umrzeć za tą drugą osobę. Jakoś to za patetycznie brzmi. Pojawiają się też utarte już motywy wybrańca, który już od momentu poczęcia ma za zadanie uratować  świat. Chłopak nie wie co robić ale dzięki szczęściu wszystko mu się udaje. Bardzo przewidywalne.

Zakończenie ma nutę nostalgii. Coś się kończy. Coś przemija. Trzeba poświęcić jedną rzecz, aby nie stracić innej. Podoba mi się taka postawa.
Pomimo pewnych braków bardzo mi się podobała. Jest ciekawa i wciągająca. Autor wydał już kontynuację przygód Tytusa, po które z chęcią sięgnę.

3/12/2012

Dane techniczne:
  • Autor: Kobiety bez mężczyzn
  • Tytuł: Shahrnush Parsipur
  • Wydawnictwo:  Claroscuro
  • Liczba stron: 144
  • Premiera: 08.04.2011
  • Gatunek: Powieść obca

Kobiety bez mężczyzn autorstwa Shahrnush Parsipur to magiczna opowieść o pięciu irańskich kobietach. Znajdziemy wśród nich m.in. młodą nauczycielkę, gospodynię domową w średnim wieku i prostytutkę. Różni je wszystko – wiek, pochodzenie, status społeczny, łączy natomiast pragnienie wolności i tęsknota za szczerą miłością. Losy kobiet krzyżują się pewnego dnia w ogrodzie na przedmieściach Teheranu. Ogród w Karadż staje się dla nich wszystkich przystanią i utopijną krainą, do której mężczyźni nie mają wstępu. Książka Kobiety bez mężczyzn ze względu na panującą w niej atmosferę magii i brak wyraźnej granicy między fantazją a rzeczywistością, będzie z pewnością bliska miłośnikom prozy Gabriela Garcii Marqueza czy Isabel Allende. Książka po raz pierwszy ukazała się w 1989 roku. Cały nakład został wyprzedany w niecałe dwa tygodnie, ale dodruk książki został wstrzymany przez rząd Iranu, a wydawnictwo, w którym sie ukazała – zamknięte. Kontrowersyjna treść powieści stała się powodem procesu i aresztowania autorki. Ze względu na cenzurę i szykany ze strony władz Shahrnush Parsipur opuściła Iran i od kilkunastu lat mieszka w USA. Jej książka do dziś nie jest w Iranie dostępna w oficjalnym obiegu, choć znają ją Czytelnicy na całym świecie.

Po przeczytaniu takiej notki spodziewałam się czegoś wstrząsającego. Czegoś co mnie poruszy do głębi. Kiedy wiec zobaczyłam kieszonkowy format książki i niewielką ilość stron zaczęłam się zastanawiać czy tym razem intuicja mnie nie zawiodła. Ale postanowiłam dać jej szanse i zabrałam się do czytania.

Książka Shahrnush Parsipur do od czasu pierwszego wydania (1989) do chwili obecnej jest w Iranie na liście książek zakazanych,a sama autorka po pobycie w więzieniu wyemigrowała z kraju. Temat który porusza autorka, choć opisuje sytuację z połowy XIX wieku w chwili obecnej jest jeszcze bardziej na czasie. W czasach talibów kobiety zostały zepchnięte na zupełny margines, więc niemożliwością jest żeby pozycja poruszająca takie tematy była tam pożądana. W 2009 roku "Kobiety bez mężczyzn" doczekały się ekranizacji, nagrodzonej Srebrnym Lwem w Wenecji.


Książkę można podzielić na dwie części. W pierwszej poznajemy poszczególne bohaterki, ich życie oraz miejsce jakie zajmują w społeczeństwie. Druga część przypomina trochę senne marzenie. Rzeczywistość miesza się tu z fantazją. Kobiety zaczynają mieszkać razem i spełniać swoje ukryte marzenia. Wystarczy przytoczyć czytanie w myślach czy urodzenie nasiona. Ich zachowania wynikają z pewnością z kultury w jakiej się wychowały.

Wizja jaką przedstawiła autorka, a która przecież wynika z rzeczywistości, jest przerażająca. Pokazuje życie kobiet całkowicie podporządkowane mężczyznom Kobiety pomimo czasami względnej wolności muszą liczyć się z męskim światem. Nawet prostytutka, wydawać by się mogło kobieta niezwykła w muzułmańskim świecie nie może znaleźć swojego miejsca w życiu. Mężczyźni mają tak dużą władzę że mogą bezkarnie zabić kobietę za wykroczenie, które w świecie zachodu jest niewielkie, a najczęściej żadne.

Książka ta z pewnością ma inny odbiór w świecie muzułmańskim, gdzie kobiety próbują walczyć o swoje prawa. Daje im nadzieję, ale również pokazuje drogi którymi powinny podążać. Na kobiecie zachodu to ta pierwsza część będzie wywoływała największe wrażenie. Natomiast druga, bardziej oniryczna lepszy odbiór ma wśród kobiet wychowanych w kulturze islamu. Dla mnie niektóre wizje były niezrozumiałe.

Być może moje wychowanie sprawiło, że książka ta nie wywarła na mnie wrażenia jakiego się spodziewałam. W swoim życiu spotkałam się już z książkami o pozycji kobiet w islamie, które sprawiły że płakałam ze złości. W tym wypadku tak nie było. Nic mnie nie zaskoczyło, a niektóre rzeczy były całkowicie niezrozumiałe. Dodatkowo w opisie znajduje się porównanie stylu pisarki do Coelho, z czym się nie zgodzę. Nie znalazłam tu tej magii, która była choćby w "11 minutach" czy "Weronika postanawia umrzeć". I znowu być może wynika to z różnic kulturowych.

Po przeczytaniu całości byłam rozczarowana. Nie mogłam do końca zrozumieć całości przekazu, jaki autorka włożyła w książkę. Dlatego świetnym wyjściem jest posłowie przygotowane przez polską tłumaczkę Opisuje ona konsekwencje wobec autorki po wydaniu książki. Wyjaśnia również co chciała ona powiedzieć w tej historii.

Podsumowując książka porusza bardzo ważne kwestie, jednak nie porusza tak bardzo jak się tego spodziewałam. Książka jest jednak na tyle krótka że wystarczy godzina aby zapoznać się z całą historią. 

3/10/2012

Czy wiecie, że...

co 30 sekund gdzieś na świecie drukowana jest książka? :) 

Copyright © 2014 Książkowe Wyliczanki , Blogger