piątek, 22 września 2017

PRZEDPREMIEROWO Jakie tajemnice zdradza "List z przeszłości" Mairi Wilson


Usłyszałam o tym tytule jakiś czas temu, od razu poczułam się też zaintrygowana. Z jednej strony bardzo chciałam poznać historię zawartą na kartach powieści, z drugiej bałam się jednak, że skończy się na klasycznym kryminale. Ciekawość kazała mi jednak szybko sięgnąć po książkę, a już po kilku stronach wiedziałam, że to będzie powieść niezwykła. Tajemnica sprzed lat, osoby, które znają przeszłość, dziwne wydarzenia. To dopiero początek góry lodowej, o której zaraz Wam opowiem. 

Lexy w bardzo krótkim czasie zostaje na świecie sama, najpierw śmierć zabiera jej matkę, a po dosłownie kilku dniach nianię. Kobieta zmuszona zmierzyć się z formalnościami, początkowo jest otępiała w stracie i bólu. Jednak tajemnicze znalezisko w domu zmarłej sprawia, że zaczyna zastanawiać się nad przeszłością. Listy i wspomnienia kierują ją do Afryki, aby poszukać tam osób, które mogą znać tajemnice z listów. Czy odkryje przybranego wujka? A może los sprawi jej złośliwego psikusa? 

Początkowo naprawdę nie do końca wiedziałam, czego się spodziewać, dlatego książka bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Pierwsze strony nie zdradzają zbyt wiele, skupiają się na bólu Lexy po stracie bliskich. Kilka razy chciałam nią porządnie potrząsnąć, żeby sprawdziła, co tak naprawdę znajduje się w mieszkaniu. Ale przecież to osoba, która straciła najbliższą rodzinę. Młoda kobieta, która sama musi radzić sobie ze stratą, co więc obchodzą ją jakieś stare papiery. Rozumiałam ją i starałam się być cierpliwa. Nie musiałam długo czekać, żeby pojawiła się tajemnica, dziwna zagadka z przeszłości. Razem z bohaterką chciałam odkryć, co takiego się stało, dlaczego Ursula postąpiła tak a nie inaczej. Później byłam ciekawa jak zakończy się ta historia i ... autorce udało się mnie zaskoczyć jeszcze kilkukrotnie. 

Poznając przeszłość udajemy się do kolonialnej Afryki, gdzie są bogaci biali biznesmeni, domy misyjne i wiele tajemnic. Kontrastuje to mocno z angielskim klimatem. Bohaterowie tej powieści nie pozwalają nam odkryć sekretów od razu, nie raz wyprowadzają bohaterkę w pole, każą jej samej kluczyć, poznawać przyczyny i skutki tajemnic. Co tak naprawdę się stało? Każdy zdradza trochę inny punkt widzenia, inny kawałek tej historii, która dopiero na końcu staje się pełna. 



Muszę przyznać, że autora świetnie poprowadziła historię, czym bliżej jej końca tym bardziej zaskakując i powodując większe napięcie. Kilka razy wywołuje zaskoczenie, pokazując trochę inaczej dane wydarzenia. Ta historia ma w sobie wiele niewiadomych, sporo grozy, cierpienia i bardzo trudnych wyborów. Niektóre tajemnice samemu trzeba sobie dopowiedzieć, bo bohaterowie z różnych przyczyn nie doprowadzają ich do końca. 

"List z przeszłości" to zderzenie dwóch światów, współczesnej Anglii, dobrze nam znanych realiów, oraz tych trochę zapomnianych kolonialnych lat. Biali ludzie, którzy docierają do Malawi, łączą swoje losy. Każde z nich ma inne plany, przyświecają im inne cele, które nie raz nie ziszczą się. Ta książka to również poszukiwanie prawdy, odkrywanie tajemnic, które każą zupełnie spojrzeć na swoją przeszłość. 

Dużo przyjemności sprawia odkrywanie tajemnic, niewiele więc można napisać o samej fabule, żeby nie umniejszyć przyjemności z lektury. Ale wierzcie mi, że czym bliżej końca tym bardziej nie mogłam się oderwać. Niektóre tajemnice zupełnie mnie zaskoczyły, inne zasmuciły. Cały czas kibicowałam bohaterce w odkrywaniu prawdy i byłam niezwykle ciekawa, jak skończy się cała historia. Trudno zakwalifikować ten tytuł, trochę tu z lit. obyczajowej, trochę kryminału, tajemnic przeszłości i trudnego życia. Powinno być więcej tego typu historii. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz.