niedziela, 24 września 2017

Jak brzmi "Reguła nr 1" Marta Guzowska



Znów odezwała się we mnie sroka, choć w tym wypadku jestem z tego powodu niezwykle zadowolona. Przeglądając oferty wydawnictw, wpadłam na okładkę najnowszej książki Marty Guzowskiej. Jednak pewnie poszłabym dalej, gdyby nie niezwykle ciekawy opis, który zapowiadał ciekawą lekturę. Zabytki przeszłości, archeologia, tajemnicze Złote Runo... Czy to wystarczyło, żeby lektura była dobra? Zaraz opowiem o wszystkich wrażeniach po przeczytaniu "Reguły nr 1".

Simona Brenner łączy w sobie dwie pasje. Jest niezwykle utalentowanym archeologiem, specjalizuje się w dawnej biżuterii, jest znana i poważana w świecie odkryć. Jednak posiada również drugą twarz - jest niezwykle dobrą złodziejką artefaktów. Na zlecenie kupca jest w stanie wykraść praktycznie wszystko. Tym razem dała się wciągną w niebezpieczną grę, w której nagrodą ma być mitologiczne Złote Runo. Z każdym kolejnym korkiem ta przygoda robi się coraz bardziej niebezpieczna, a wokół Simony zaczynają ginąć ludzie. Może nie powinna rezygnować ze swojej Reguły nr 1?

Dopiero podczas lektury dowiedziałam się, że to kolejny, drugi już tom przygód bohaterki. Pierwszy "Chciwość" został wydany w ubiegłym roku nakładem wydawnictwa Burda Książki. Mały minus za brak informacji o tym fakcie. Dopiero w podziękowaniach od autorki, na końcu książki znajduje się słowo w tej kwestii. Całe szczęście obie książki połączone są jedynie postacią głównej bohaterki, a odniesienia do wcześniejszych wydarzeń są lekko zaznaczone gdzieś na początku. Mimo nieznajomości poprzedniego tytułu, ten czytało mi się z przyjemnością. 

Wydarzenia przedstawia sama Simona, która jest narratorką tej powieści. Kobieta ma cięty język, wiele pomysłów, spryt i inteligencje, które pozwalają jej uniknąć więzień podczas przemytu. Jednak czasami trzeba iść na ustępstwa, żeby ratować skórę i tak własnie dzieje się w tym wypadku. Z tego powodu trafia na stepy azjatyckiej Rosji, a potem do Grecji. Kobieta stara się odkryć gdzie znajduje się tajemniczy artefakt, a przede wszystkim czym tak naprawdę jest. Dość szybko okazuje się, że początkowa ciekawość i chęć odkrycia, zmieniają się w wyścigi z mordercą. Simona mimo wielu pomocnych osób jest zdana na siebie, w końcu pierwsza zasada złodzieja - nie ufaj nikomu. 

Bohaterka nie raz zwraca się bezpośrednio do czytelnika, tłumacząc różne mity, czy opowiadając o pewnych odkryciach. Ciekawy zabieg sprawia, że stajemy się jednocześnie bohaterami wydarzeń i jeszcze bardziej kibicujemy bohaterce w wyścigu o to trofeum. 


Pierwsze skojarzenie, które nasunęło mi się, kiedy chciałam gdzieś zakwalifikować przygody Simony to Indiana Jones. Nawet bohaterowie są w pewnym sensie podobni, za dnia naukowcy, a nocą poszukiwacze przygód i złodzieje... choć różne pobudki nimi kierują. Simona ma w sobie coś z awanturnika, może nie jest silna, nie włada bronią a jej jedynymi atutami jest spryt i inteligencja, to żądza przygód wydaje się taka sama. 

Lekkość tej lektury (mimo niezbyt spokojnych wydarzeń) powoduje z pewnością wciągający język, oraz wartkość akcji. Naprawdę rzadko w których momentach można się od niej oderwać na dłużej. Dla mnie to zdecydowanie świetna powieść przygodowa i awanturnicza. 

Muszę na chwilę wrócić do okładki, która przyciąga uwagę jak mało która. Wydawnictwo zrobiło kawał dobrej pracy. Nie tylko wizualnie przyciąga oko. Głowa byka z okładki jest tłoczona, więc podczas bezpośredniego zetknięcia z lekturą jest to dodatkowy atut. 

Sięgnęłam po ten tytuł z trochę przypadkowych powodów, ale pozwoliło mi to poznać wciągającą bohaterkę i odkryć pióro pisarki. Jestem pewna, że to nie ostatnie moje spotkanie z Martą Guzowską. Na pewno będę chciała poznać wcześniejsze przygody Simony i w wolnej chwili sięgnę po "Chciwość", będę też czekać na kolejne tytuły pisarki, szczególnie te związane z niezwykłą panią archeolog. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz.