Przyszła pora na pożegnanie z Sandomierzem i jego bohaterami. Piąty tom tej serii jest jednocześnie ostatnim – w nim autorka domyka poszczególne wątki i pozwala postaciom żyć dalej własnym życiem, już poza książkowym kadrem. Zawsze żal mi kończyć każdy z cykli Edyty Świętek, bo nieuchronnie przywiązuję się do bohaterów, towarzysząc im zarówno w trudnych, jak i radosnych chwilach. Teraz również nadszedł moment, gdy Eustachy, Alicja, Marcjanna i pozostali pójdą własną drogą. Zanim to jednak nastąpi, wydarzy się jeszcze naprawdę wiele – i właśnie o tej historii chciałabym opowiedzieć nieco więcej.
Spokojne życie w kamienicy zostaje brutalnie zakłócone, gdy ktoś wdziera się do domu pod nieobecność domowników. Eustachy również pada ofiarą napadu — pytanie tylko, dokąd prowadzą tropy i kto za tym wszystkim stoi.
Tymczasem Michał coraz bardziej pogrąża się w alkoholu, rzadziej bywa w domu i coraz mniej przejmuje się upomnieniami zarówno rodziny, jak i przyjaciół. W końcu jego bliscy postanawiają wziąć sprawy w swoje ręce, choć sam mężczyzna również ma własny plan na życie.
Weronika cieszy się chwilowym spokojem, jednak jej odejście z domu burzy równowagę pozostałych domowników. Czy pogodzenie z mężem jest jeszcze możliwe — i czy kobieta zdoła żyć na własnych warunkach?
Po raz kolejny całkowicie wpadłam w tę historię — podążałam za bohaterami, podglądałam ich losy, martwiłam się o nich w trudnych chwilach i nieraz łajałam ich w myślach za nietrafione decyzje. Autorka do samego końca nikomu nie odpuszcza. Pokazuje momenty szczęścia, ale równie często prowadzi czytelnika przez chwile bolesne: nieporozumienia, ostre słowa, napięcie, strach, a nawet dramatyczne zakończenia. Dzięki temu wyraźnie widać, jak bardzo splatają się ludzkie losy, jak intensywne potrafi być życie i jak nieprzewidywalne bywają jego ścieżki.
W tym tomie bardzo mocno wybrzmiewa tytułowy męski honor — i to w wielu różnych odsłonach, zależnych od bohatera. Inaczej rozumie go Eustachy, inaczej Michał, a jeszcze inaczej mąż Weroniki i jej najstarszy syn. Każdy z nich interpretuje go po swojemu, zgodnie z własnymi zasadami, spojrzeniem na świat i swoją „męską logiką” — czasem jako narzędzie dominacji nad kobietami, a czasem wręcz przeciwnie. O ile poprzednia część wyraźnie koncentrowała się na kobietach i ich sile w obliczu trudności, o tyle tutaj perspektywa mężczyzn jest równie wyrazista i mocno odczuwalna.
Choć bohaterowie są fikcyjni, autorka wplata w fabułę także realne wydarzenia tamtych lat. Kryzys na rynku amerykańskim końca lat 20., początkowo wydający się odległy, bardzo szybko dociera również do odradzającej się Polski. Zaciskanie pasa, głód, bezdomność — a jednocześnie próby niesienia pomocy tym najbardziej potrzebującym — sprawiają, że opowieść jest mocno zakorzeniona w rzeczywistości. Dzięki temu świat przedstawiony staje się niezwykle namacalny, niemal na wyciągnięcie ręki.
To kolejny tom, w którym dzieje się bardzo dużo, a akcja pędzi naprzód — a jednocześnie książka, w której autorka stopniowo domyka wszystkie wątki. Daje bohaterom przestrzeń na poukładanie życia i pozwala im ruszyć dalej już poza spojrzeniem czytelnika. Czuć, że największe życiowe burze powoli opadają; wiadomo, że los jeszcze nie raz ich doświadczy, ale mimo to żegnam się z nimi z uśmiechem i spokojem. Odchodzę z przekonaniem, że poradzą sobie dalej — i że wszystko, na swój sposób, będzie dobrze.
„Siła męskiego honoru” to ostatni tom cyklu Sandomierskie Wzgórza, w którym autorka ostatecznie domyka losy swoich bohaterów. Książka jest równie wciągająca jak poprzednie części — wydarzeń nie brakuje, a napięcie konsekwentnie prowadzi do finału. To piękne, satysfakcjonujące zakończenie całej sagi, które pozwala pożegnać się z postaciami z uśmiechem i spokojem. Po raz kolejny lektura mnie nie zawiodła.
- Autor: Świętek Edyta
- Tytuł: Siła męskiego honoru
- Seria: Sandomierskie wzgórza #05
- Wydawnictwo: Mando
- Liczba stron: 371
- Premiera: 14 styczeń 2026


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję za każdy zostawiony komentarz.