Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Trójmiasto. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Trójmiasto. Pokaż wszystkie posty

11/26/2014

"Wszystko zostaje w rodzinie" Aneta Jadowska

"Wszystko zostaje w rodzinie" Aneta Jadowska
 Dane techniczne:

  • Autor: Jadowska Aneta
  • Tytuł: Wszystko zostaje w rodzinie
  • Seria: Heksalogia o Wiedźmie t. 4
  • Wydawnictwo: Fabryka Słów
  • Liczba e-stron (epub): 397
  • Premiera: 14 marca 2014
  • Gatunek: fantastyka (urban fantasy) 





Przed Wami kolejny tom przygód Dory Wilk, który bardziej pochłonęłam niż przeczytałam. Jak do tej pory ten tom plasuje się dla mnie, ex aequo z pierwszym, na samym szczycie.



Dora nie miała chwili odpoczynku po przygodach z Rafaelem, pojawiły się problemy z Trójprzymierzu, kłopoty u wampirów. Co sprawia, że wampiry z własnej woli wychodzą na słońce, co jest równoznaczne ze śmiercią? W gnieździe Gajusza nie dzieje się dobrze, a Dora przez wzgląd na swoich synów, nie może pozostać obojętna na problemy. Dobrze, że przynajmniej wilki nie mają kłopotów. A może jednak? Co bowiem znaczy tajemnicza napaść na bohaterkę? 

Ten tom mnie urzekł, od pierwszych stron. Najpierw problemy z Trumnie, trudne rozmowy z Gajuszem, próba pomocy, która nie będzie należała do łatwych, wycieczka do wilczego stada. Tutaj pojawia się sporo nowych postaci.
Najbardziej intrygującą z nich stał się osobisty ochroniaż Dory - Varg. Jego zachowanie dawało wiele do myślenia. Naprawdę byłam szalenie ciekawa, jakie motywy nim kierują. To dzięki Vargowi tak dobrze czytało mi się tę książkę - jego wieczne utarczki z Dorą, wredne zachowanie a jednocześnie momenty, kiedy zmieniał się nie do poznania... Miałam nieszczęście właściwie w momencie wyjaśnienia zagadki tej postaci skończyć czytanie i zostać z niewyjaśnioną tajemnicą przez 8 godzin. Udało mi się wzmocnić samozaparcie i wytrwałość czekając na dalszy ciąg. Było warto, choć motyw skojarzył mi się mocno ze Zmierzchem, w którym pierwszy raz spotkałam się z tym zjawiskiem.

No i Miron... Lubiłam diabła, może nie jest moją ulubioną postacią, ale jednak miałam do niego pewien sentyment, jednak po tym co wyczyniał w tym tomie zdecydowanie jest na cenzurowanym. Na zachowanie Dory patrzyłam z dwóch perspektyw, z jednej strony dziewczyna do niedawna nie chciała się z nikim wiązać, więc nie powinna tak bardzo brać tego do siebie. Z drugiej - świeże uczucie, które druga strona potraktowała w ten sposób... Można zrozumieć. 

Pojawiło się parę nowych postaci, które można lubić bądź nie, ale które są wyraziste i warto je poznać. Dużym plusem są nowe postacie kobiece, które trochę rozerwą towarzystwo, do tej pory tak bardzo samcze. Spodobała mi się kreacja Szelmy, mam nadzieję, że w przyszłości będę miała okazję trochę więcej o niej poczytać, jeśli nie w przygodach Dory, to może w zbiorze opowiadań.

Dora walczy, pomaga, staje się też swatką, w czym, jak się okazuje jest całkiem dobra. Lekki wątek miłosny dodał pikanterii tej pozycji. 
Nie zmienił się styl, nie zmienili się i bohaterowie. Nadal czyta się tę serię z wielką radością, zainteresowaniem. Kiedyś myślałam, że nie przepadam za urban fantasy, jednak autorka zdecydowanie pokazała mi, że się mylę. 

Dodam tylko, że w każdej wolnej chwili sięgałam po tę książkę, by w momencie kiedy czytać nie mogłam, zastanawiać się co dalej przydarzy się bohaterom i jak potoczą się dalej ich losy. To chyba najlepsza rekomendacja, bo nie każda książka tak na mnie wpływa. 


Dla kogo:
- dla fanów autorki
- dla fanów urban fantasy, poznajcie naszą rodzimą twórczość
- dla fanów świata nadprzyrodzonego, tuż obok
- dla miłośników dobrzej rozrywki, świetnego humoru, ciekawej akcji



Książka bierze udział w wyzwaniu: "Czytam fantastykę II"

5/12/2014

"Marynarka" Mirosław Tomaszewski

"Marynarka" Mirosław Tomaszewski

Dane techniczne:
  • Autor: Tomaszewski Mirosław
  • Tytuł: Marynarka
  • Wydawnictwo: W.A.B.
  • Liczba stron: 256
  • Premiera: 23 październik 2013
  • Gatunek: sensacja, obyczaj



Polacy strzelający do Polaków. Walka między mieszkańcami tego samego miasta. Demonstracje spowodowane podwyżkami cen żywności. Tłumy na ulicach. Czołgi, gaz, ostre naboje. Zabici i ranni. Te wydarzenia nie są bardzo odległe. Prawie czterdzieści pięć lat temu, za życia naszych rodziców doszło do strajków, interwencji zbrojnej i śmierci. W tym wypadku nie mam na myśli stanu wojennego, ale wydarzenia z grudnia 1970 roku, kiedy doszło do strajku robotników z Trójmiasta. O tych wypadkach niewiele się dziś słyszy. Trzy lata temu na ekrany polskich kin wszedł film "Czarny czwartek. Janek Wiśniewski padł". Do dziś nie oglądałam tego filmu. W ostatnich dniach miałam jednak okazje sięgnąć po książkę "Marynarka" Mirosława Tomaszewskiego, która również porusza temat tragicznych wydarzeń tamtego okresu. 

Sylwester 2004, do domu starszego mężczyzny wdziera się dwójka złodziei, którzy kradną tajemniczą kopertę. Początek 2005 roku, Gdynia. Adam to prawie czterdziestoletni mężczyzna, który od dawna czuje, że przegrał swoje życie. Karol, właściciel dużej firmy robi wszystko, żeby rozwieść swoją córkę. Nina, dziennikarka lokalnej gazety marzy o temacie, który przyniesie jej sławę. W niedługim czasie losy tych trojga ludzi zejdą się. Co takiego ich łączy? I co zawierała skradziona koperta?

Wiedziałam, że książka będzie w jakiś sposób związana z wydarzeniami grudnia '70, mimo że fabuła książki rozgrywa się prawie we współczesności, nie miałam jednak pojęcia jak autor poprowadzi akcję. Bałam się słabej książki, bo zetknęłam się z nazwiskiem pisarza po raz pierwszy, spodziewałam się więc debiutu. Nic bardziej mylnego - Mirosław Tomaszewski wydał już trzy książki, oraz napisał wiele scenariuszy filmowych. 
"Marynarkę" zakwalifikowałabym do powieści sensacyjnej. Wydarzenia z połowy lat dwutysięcznych, początkowo nie związane ze sobą, dążą do pewnego finału, który pokazuje drugie dno. Adam - starzejący się punk, który nie może sobie znaleźć miejsca na ziemi, nie stał się taką osobą bez przyczyny. I choć początkowo ta postać bardzo mnie irytowała, to potem zaczęłam jej współczuć. Karol, szanowany biznesmen to postać krystalicznie biała. Wspomaga charytatywnie różne inicjatywy, jest blisko związany z Kościołem. Ale czy na pewno jest taki bez skazy? Witek, który wykłada pieniądze na książkę o strajkach roku 1970, to postać pozytywna czy negatywna? Nina, dziennikarka, która w każdej, nawet najbardziej tragicznej sytuacji żeruje na ludzkim bólu, byle zdobyć nowy materiał. Ale czy na pewno taka właśnie jest?Autor pozwala zastanowić się nad motywami działania obu stron wydarzeń 1970 roku.

Poprzez wywiady Niny z postaciami, które stały po różnych stronach barykady czytelnik może bliżej zrozumieć tamte wydarzenia. Nie każdy chce rozmawiać, historia dla niektórych skończyła się 17 grudnia tamtego roku. Wielu się ukrywa, jeszcze inni chcą zostać odkryci.

Wielkim plusem tej książki jest język, który spowodował, że właściwie od pierwszej strony wciągnęłam się w historię. Autor przedstawia bohaterów w dniu dzisiejszym i dopiero z czasem odkrywamy pewne wydarzenia z przeszłości, które mocno na nich wpłynęły. Historia jest ciekawa, akcja wartka. Dopiero końcówka zwalnia i pozwala na przemyślenie wcześniejszej historii. Nie czytam na co dzień tego gatunku, więc nie mam za dużego porównania, jednak ta pozycja wciąga i zaskakuje.

Nie do końca zrozumiałam wątek PDP. Czy ludzie współcześnie chcieliby tego rodzaju poznawanie historii? I dlaczego zajął się nią właśnie Karol?

Z czystym sumieniem mogę polecić tą książkę. Jest ciekawa, wciągająca, poruszająca tematy i wydarzenia, które rzadko pojawiają się w literaturze. Warto wrócić do tej historii.


Za udostępnienie egzemplarza bardzo dziękuję: Pani Marii Tomaszewskiej i Autorowi: Mirosławowi Tomaszewskiemu - http://www.tomaszewski.edumuz.pl/wordpress/

Zostałam poproszona przez Panią Marię o nagranie swojej recenzji. Mam pewne opory, jeśli chodzi o tego rodzaju wystąpienia, ale jednak się zdecydowałam. Oto efekt. Jestem ciekawa Waszych opinii, więc bardzo Was proszę o wszelkie komentarze do tego nagrania.



Czytanej recenzji można odsłuchać na Youtubie oraz na stronie Soundcloud.

2/28/2012

Dane techniczne:
  • Autor:  Maria Ulatowska
  • Tytuł: Domek nad morzem
  • Wydawnictwo:  Prószyński i S-ka
  • Liczba stron: 376
  • Premiera: 04.10.2011
  • Gatunek: Powieść obyczajowa

Pięćdziesiąt lat życia Ewy i jej przyjaciół obfituje w wydarzenia wspaniałe i dramatyczne. Są narodziny, śmierć, małżeństwa, zdrady, miłości, przyjaźnie, zwątpienia, osobiste tragedie, pragnienia... Warszawa, Bydgoszcz, Trójmiasto – tam dzieje się wszystko. To historia o tym, jak los przejmuje inicjatywę, czasem wystarczy mu tylko pomóc, mocno wierzyć i bardzo chcieć, by wszystko się udało.

Niedawno pisałam o nabyciu tej książki. W sumie kupiłam ją przez przypadek i postanowiłam sprawdzić jak tym razem sprawdziła się moja intuicja. Kiedy brałam ją do ręki nie byłam do końca przekonana. Widziałam to jako wspomnienia starszej pani, która z sentymentem wraca do chwil swojego dzieciństwa i młodości. Bardzo się pomyliłam.

Ewę poznajemy w chwili kiedy jest dzieckiem niespełna 10-letnim. Zaraz po wojnie razem z rodzicami oraz dziadkami mieszka w centrum Warszawy. Niestety już w tak młodym wieku musi zmierzyć się ze śmiercią najbliższych. I od tej chwili staje się "dzielna i silna". Dziewczynka parokrotnie się przeprowadza, poznaje nowe gałęzie rodziny, niektóre nie całkiem "biologiczne". I tak przeżywa swoją dzieciństwo, młodość oraz wiek starszy. Dążąc do celów które sobie wyznaczyła w dzieciństwie.

Właściwie od pierwszych stron bardzo się wciągnęłam w życie Ewy. Nie potrafię do końca powiedzieć z czego to wynika. Myślałam że to język, ale choć jest prosty i plastyczny to momentami mnie denerwował. Choćby w momencie kiedy autorka ze szczegółami opisywała mieszkanie bohaterki. Pomyślałam że Warszawa tak przypadka mi do gustu. W końcu to tutaj odbywa się większa część wydarzeń. A ja mimo że mieszkanką stolicy nie jestem, to jednak wiele mnie z nią łączy. Ale to chyba też nie o to chodzi. To bohaterowie tak na mnie wpłynęli. Bo choć łatwego życia żadne z nich nie miało, to są to ludzie, których w prywatnym życiu spotyka się jak na lekarstwo. Pomocni, uczynni, bezkompromisowi, myślący o innych, po prostu dobrzy. To jest główna zaleta tej książki. Dzięki niej można uwierzyć w ludzi i poczuć się lepiej. Bardzo dobrze robi w trochę gorsze dni.

Ewa jest przeogromną miłośniczką książek, o czym autorka na każdym kroku przypomina. Przez całe życie czyta i kupuje wszystko co jej wpadnie w łapki. Aż się momentami dziwiłam skąd bierze czas na życie towarzyskie ;) Kocha też Trójmiasto, gdzie wielokrotnie przenosi się akcja. Długo nad tym myślałam i wydaje mi się że jest tu wiele cech autobiograficznych. Nie doczytałam się nigdzie, ale wystarczy spojrzeć na biogram, który znajduje się na okładce. Pani Maria kochała książki od zawsze, ale dopiero na emeryturze spełniła swoje marzenie i zaczęła je pisać. Myślę że jest w podobnym wieku co autorka i ma wiele wspomnień, które mogła zapożyczyć. 

Bardzo podobał mi się pomysł wkomponowania w tekst wpisów Ewy z pamiętnika. Zaczęła go pisać jako dziewczynka niespełna 7-letnia i towarzyszy jej do ostatnich momentów książki. Jest to kolejny atut "Domku...". W jakiś sposób czułam się związana z Ewą. I cały czas jej dopingowałam w dążeniach, przede wszystkim tych miłosnych. 

Życie bohaterów książki jest usytuowane trochę z boku wydarzeń w kraju. Nie mieszkają się absolutnie w życie polityczne, o czym zresztą jest mowa. Również życie w czasach powojennych i komunistycznych, a także tych po '89 roku nie sprawia rodzinie większych problemów. Może i jest gdzieś wzmianka o problemach ale jakby mimochodem a bohaterowie bardzo szybko im zaradzają. Dostają pracę, mają mieszkania. Trochę utopijne to życie. Choć tak jak mówię problemy też się zdarzają. Ale zazwyczaj są to problemy na innym polu. Uczuciowym czy rodzinnym.

"Domek..." bardzo mi przypadł do gustu i myślę że nie ja jedna mam takie odczucia. To taka książka trochę lecznicza. Chciałabym sięgnąć po pozostałą twórczość autorki, co na pewno w najbliższym czasie uczynię.

A to parę słów autorki o jej książce: 


Copyright © 2014 Książkowe Wyliczanki , Blogger