Czytam literaturę koreańską i książki o Korei, ale jakoś zawsze omijam szerokim łukiem powieści „inspirowane” koreańską kulturą i k-popem, pisane przez polskie czy zagraniczne autorki na fali popularności Kraju Spokojnego Poranka. Tym razem zrobiłam jednak wyjątek i po lekturze cieszę się, że tak właśnie było.
„Mój najlepszy Jin-su” Agaty Kołakowskiej to historia Iny Borowicz, młodej kobiety, która mieszka i pracuje we Wrocławiu, ale ma poczucie, że w jej życiu czegoś brakuje. Jednym z jej ulubionych momentów dnia są wieczory spędzane na oglądaniu k-dram. To właśnie w serialowej rzeczywistości Ina znajduje coś, czego brakuje jej w codzienności. Pewnego dnia w drodze do pracy zaczepia ją nieznajomy mężczyzna i zaprasza na kawę. Być może z tej znajomości wyniknie coś więcej. Niedługo później Ina przez przypadek bierze udział w konkursie i wygrywa bilety do Seulu. I właśnie wtedy jej życie zaczyna się mocno zmieniać.
Sięgając po tę książkę, nastawiałam się przede wszystkim na lekką historię, która umili mi czas. I rzeczywiście taka jest, ale okazała się też znacznie ciekawsza, niż się spodziewałam.
Autorka stworzyła tutaj dwa światy. Pierwszy to dobrze znana nam Polska, codzienność Iny i jej życie we Wrocławiu. Drugi to Korea, którą bohaterka zna przede wszystkim z oglądanych seriali i którą w pewnym sensie sobie wymarzyła. Ina utożsamia się z główną bohaterką k-dramy i marzy o spotkaniu swojego Jin-su. To zderzenie dwóch rzeczywistości wydało mi się w tej książce bardzo ciekawe.
Kiedy Ina trafia do Korei, autorka nie ogranicza się jednak tylko do wykorzystania koreańskiego klimatu jako tła dla historii. Jej zwiedzanie Seulu i kolejnych miejsc jest dość dokładnie opisane, dlatego dla kogoś, kto lubi koreańskie klimaty, może być to dodatkowy smaczek podczas lektury. Pojawia się tu sporo elementów związanych z Koreą, które sprawiają, że nie jest ona tylko miejscem, do którego bohaterka wyjeżdża.
Ważne miejsce zajmuje również malarstwo, które dobrze łączy się z tematem marzeń. Tych, które czasem porzucamy, bo życie potoczyło się inaczej, i tych, których mimo wszystko powinniśmy się trzymać. To kolejna rzecz, która sprawiła, że książka nie była dla mnie tylko opowieścią o dziewczynie zafascynowanej Koreą i k-dramami.
Podobało mi się również to, jak autorka wykorzystała lekko fantastyczny element historii. Dzięki niemu mogła połączyć oba światy – ten polski i ten koreański – i sprawić, że granica między rzeczywistością a serialową fikcją zaczyna się zacierać. Ten zabieg pozwala spojrzeć na historię Iny z trochę innej perspektywy.
Bo czy rzeczywiście życie, które oglądamy na ekranie, byłoby dla nas lepsze, gdybyśmy mogli je zamienić na własne? Czy miejsce, w którym nas nie ma, zawsze wydaje się bardziej niezwykłe? A może to nasze życie jest tym, którego ktoś inny mógłby nam pozazdrościć?
Oglądam sporo k-dram, dlatego podczas lektury bardzo łatwo było mi utożsamić się z Iną. Rozumiałam jej fascynację serialowym światem, marzenie o Korei i przekonanie, że gdzieś indziej mogłoby czekać na nią coś lepszego. A potem sama zaczęłam się zastanawiać, czy naprawdę chciałabym żyć w innej części świata. Czy moje życie rzeczywiście jest mniej niezwykłe tylko dlatego, że znam je od środka?
Takie refleksje zostały ze mną po tej książce. Z jednej strony dostałam lekką, przyjemną powieść, po którą można sięgnąć dla rozrywki. Z drugiej – historię, która sprawiła, że zaczęłam trochę inaczej patrzeć na własną codzienność, marzenia i to, czego właściwie szukamy w życiu.
- Autor: Kołakowska Agata
- Tytuł: Mój najlepszy Jin-Su
- Wydawnictwo: Oblicza
- Liczba stron: 430
- Premiera: 17 wrzesień 2025

.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję za każdy zostawiony komentarz.