Miałam już okazję kilka razy sięgać po książki Moniki Rzepieli. Były to historie osadzone w XIX-wiecznych dworach szlacheckich, a także opowieści z XVII wieku, pokazujące świat mieszczański. Tym razem autorka cofa się jeszcze bardziej, przenosząc czytelnika pod koniec XVI wieku, na długo przed okresem zaborów, kiedy szlachta wybierała królów elekcyjnych. Poznajemy życie w dworku szlacheckim w Gdeszynie, gdzie rodzina żyje zgodnie z prawami i obowiązkami przekazywanymi z pokolenia na pokolenie.
We wsi Gdeszyn, na terenie dzisiejszej Małopolski, w starym dworze żyje szlachecka rodzina Gdeszyńskich, wywodząca się od rycerza Krystiana. Trzy pokolenia wiodą spokojne życie, choć nie brakuje w nim trudów i trosk charakterystycznych dla tamtych czasów. Kiedy jednak do ich drzwi zawita kuzynka starosty, dotychczasowy spokój zostaje zakłócony, a pod rodzinnym dachem zaczynają pojawiać się problemy.
Trudno dziś wyobrazić sobie życie kilka wieków temu. Zazwyczaj szlachtę kojarzymy z XIX-wiecznymi dworkami, dużymi i dobrze oświetlonymi. Jednak w dawniejszych czasach życie szlacheckich rodzin wyglądało nieco inaczej. Były to czasy, kiedy w Polsce panowali królowie, choć wybierani już przez szlachecką brać. Dworki były raczej niewielkie, a część domowych obowiązków spoczywała zarówno na pani, jak i na panu domu. Dzieci musiały słuchać pani matki oraz pana ojca, a śmierć zbierała znacznie obfitsze żniwo niż w późniejszych wiekach.
Wszystkie te aspekty są doskonale widoczne w powieści autorki, która już od pierwszych stron pozwala zanurzyć się w ówczesnym świecie. Relacje rodzinne, teściowie, którzy mimo sędziwego wieku sześćdziesięciu lat nadal żyją, dzieci śpiące razem oraz dyscyplina, przed którą drżą nawet najmłodsi.
Czytając tę powieść, widać ogrom pracy, jaką autorka włożyła w zgłębienie tematu. Czuć ducha tamtych czasów. Nastroje panujące wśród szlachty, poddaństwo chłopów i ich przekonanie, że urodzili się jako ludzie gorsi od innych. Nawet najdrobniejsze wydarzenia, takie jak zaproszenie nieznajomego w gościnę, ukazują szlacheckie zwyczaje i tradycje. Wszystko to stanowi doskonałe tło dla głównych wydarzeń, które z jednej strony wciągają, z drugiej zaś pokazują sytuacje, które dla współczesnego czytelnika mogą być trudne do przełknięcia.
Historia przedstawia losy całej rodziny, jednak gdyby wskazać główną postać, wokół której toczy się akcja, byłaby nią Matylda. To matka i żona, która silną ręką trzyma w ryzach zarówno bliskich, jak i służbę, ale nie brakuje jej również miłości i serdeczności. Do dworu przyjeżdża kuzynka Bogusława, stara panna, którą brat wygnał z domu i która nie ma się gdzie podziać. Przygarnięta z dobrego serca przez rodzinę Gdeszyńskich, ma opiekować się dziećmi, by odciążyć panią domu, a jednocześnie zarobić na swoje utrzymanie we dworze.
Początkowo Elżbieta Zającówna jest wdzięczna za przygarnięcie i stara się pomagać najlepiej, jak potrafi. Z czasem jej myśli stają się jednak coraz bardziej gorzkie i kobieta postanawia uwieść swojego kuzyna, by odkryć siłę pożądania i cielesności. To początek wielkich problemów w domu, które ostatecznie doprowadzają do tragedii. Pokazują również, jak łatwo w tamtych czasach śmierć przychodziła do ludzi i na wiele sposobów mogła zakończyć ludzkie życie.
„Dwór w Gdeszynie” ma niespieszne tempo, charakterystyczne dla stylu autorki. Pisarka pozwala czytelnikowi zanurzyć się w dawnym świecie, poznać codzienne życie bohaterów, ich relacje, emocje i obyczaje. W tej historii nie znajdziemy wielu dat, a historia, choć jest w tle, nie przeszkadza bohaterom w codziennym życiu. Wydarzenia historyczne są tu naturalnym tłem dla opowieści o ludziach, ich marzeniach, słabościach, namiętnościach i wyborach. Dzięki temu choć przez chwilę można mieć wrażenie, że wraz z bohaterami chodzi się ich ścieżkami. Wydarzenia powoli nabierają tempa, z czasem rozwijają się i pokazują, dokąd może doprowadzić ta historia. W głowie rodzą się pytania i wątpliwości. I choć z jednej strony chce się czytać, z drugiej pojawia się obawa. Mimo powolnego tempa emocji w tej historii nie zabraknie, choć do końca pozostaje nadzieja na właściwe zakończenie.
„Dwór w Gdeszynie” to kolejna podróż w przeszłość, która pozwala spojrzeć na życie szlachty z nieco innej perspektywy. To opowieść nie tylko o dawnych obyczajach i rodzinnych relacjach, ale również o ludzkich słabościach, namiętnościach i konsekwencjach podejmowanych decyzji. Miłośnicy powieści historycznych, w których ważną rolę odgrywają codzienne życie i stopniowo rozwijająca się fabuła, powinni znaleźć tu coś dla siebie.
- Autor: Rzepiela Monika
- Tytuł: Dwór w Gdeszynie
- Cykl: Sarmackie Pieśni #01
- Wydawnictwo: Lucky
- Liczba stron:352
- Premiera: 24 sierpień 2026


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję za każdy zostawiony komentarz.