Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dziennikarstwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dziennikarstwo. Pokaż wszystkie posty

10/07/2014

"Rok w Jemenie" Jennifer Steil

"Rok w Jemenie" Jennifer Steil
Dane techniczne:

  • Autor: Steil Jennifer
  • Tytuł: Rok w Jemenie
  • Tytuł oryginalny: The Woman Who Fell from the Sky. An American Woman's Adventures in the Oldest City on Earth
  • Seria: Kolory Wschodu
  • Tłumaczenie: Tomasz Illg
  • Wydawnictwo: Lambook
  • Liczba stron: 480
  • Premiera: 8 kwietnia 2014
  • Gatunek: wspomnienia, lit. podróżnicza

Marzy mi się wycieczka po świecie – poznawanie innych kultur, zwyczajów, sposobu życia. Chciałabym zobaczyć roślinność tropikalną, poznać zwierzęta żyjące w Australii, zwiedzić wielkie pustynie, rzeki i morza. W chwili obecnej jest to jedynie płonne życzenie i jeszcze przez długi czas nic z moich planów nie wyniknie. Podróżuję więc palcem po mapie, a pomagają mi w tym oczywiście książki – przygodowe i podróżnicze a także literatura faktu. Są kraje, których kulturę poznać jest bardzo ciężko – zamknięte w sobie, niechętne na obcych. Czasem niebezpieczne i niezdradzające swoich tajemnic. Jednym z takich krajów jest dla mnie Jemen, państwo gdzie autorka „Rok w Jemenie” zdecydowała się spędzić trochę czasu, zapuścić korzenie i spróbować poznać tamtejszych ludzi i ich kulturę. A może też trochę ich „ucywilizować”, bo przecież to było jej zamiarem kiedy zdecydowała się na roczny kontrakt w dzienniku jemeńskim.

Jennifer do Jemenu pojechała na zaproszenie znajomego, z którym znali się jeszcze ze szkoły. Miały to być trzytygodniowe wykłady, mające nauczyć osoby pracujące w gazecie Jemen Observer podstaw dziennikarstwa. Kobieta przekazała bardzo wiele ważnych informacji, była pewna, że to znacznie wpłynie na jakość pracujących tam dziennikarzy i samej gazety. Wiedziała, że sama mogłaby bardzo wiele zdziałać jeśli miałaby więcej czasu. I oto właściciel Jemen Observer zaproponował jej roczny kontrakt na stanowisku redaktora naczelnego. Oczywiście formalnie nim być nie mogła, była kobietą, nawet jeśli Amerykanką. Jennefer urzeczona egzotycznym krajem zamknęła rozdział swojego dotychczasowego życia i przeniosła się do Jemenu pełna wiary w swoje zdolności i nadziei na wielkie zmiany w gazecie. Książka „Rok w Jemenie” opowiada o jej zmaganiach w czasie tego pobytu.

Kiedy zobaczyłam tę książkę na Targach w Warszawie, wiedziałam, że muszę ją mieć. Okładka mnie urzekła – jest egzotyczna i tajemnicza. Uważam, że polskie wydanie jest o wiele lepsze niż amerykańskie, które wypada przy nim słabo. Zabrałam się za nią z nadzieją i wiarą na wciągającą lekturę. Niestety ostatecznie nie była aż tak dobra, jak zakładałam. Pierwsze strony są świetne, naprawdę wciągające, magiczne, opisujące podróż po Jemenie z lotu ptaka, trochę historyczne. Wierzyłam, że w tym klimacie będzie utrzymana również dalsza część książki. Później jednak schodzimy na ziemię i razem z autorką na prawie rok utykamy w redakcji gazety. Nie mogę powiedzieć, że to źle, po prostu spodziewałam się czegoś innego. Jennefer opisuje zarówno swoje pierwsze spotkanie z kulturą Jemenu, wcześniej zupełnie jej nieznaną, poznajemy miasto w którym przyszło jej mieszkać - Sanę. Odrywamy relacje w gazecie, jej pracowników, również kobiety, które pracują w nikabach. Wiele miejsca zajmuje sama praca, znajdowanie materiałów, pisanie artykułów, składanie gazety, zamykanie numerów. Jennefer musi walczyć prawie z każdym – męskim zespołem, oficjalnym redaktorem naczelnym a nawet właścicielem gazety. Dodatkowo dochodzi sposób pracy w Jemenie, robienie wszystkiego na ostatnią chwilę, zupełny brak świadomości dziennikarskiej, przynajmniej na początku jej pobytu. Jest jeszcze cenzura, w końcu właściciel gazety stoi przy boku prezydenta, więc na rząd nie można napisać jednego złego słowa, nacisk na pisanie artykułów pod dyktando reklamodawców… Problemów, które mnożą się przed Jennefer jest sporo, podziwiam ją za to, że się nie załamała. Powoli, powoli dociera się ona z zespołem, zaczyna zmieniać swoje podejście i niektóre poglądy. Z czasem nie siedzi w pracy po 18 godzin, znajduje czas, żeby odkryć Jemen trochę lepiej, poznaje przyjaciół wśród obcokrajowców, ale również krajowców. Niespodziewanie w tym odległym zakątku świata odrywa miłość - irracjonalnie i przypadkowo. 

Sana
Ta książka pozwala poznać pewien wycinek Jemenu od środka, prawa rządzące prasą w państwie, sposób pracy, ludzi z ulicy, którzy z dziennikarstwem nie mają nic wspólnego, a po rozpoczęciu pracy uważają się za osoby wszystkowiedzące w tym temacie. Artykuły przepisywane z internetu, brak rzetelnej wiedzy, zdobywania informacji. Mężczyzn, wychodzących kiedy chcą i przychodzących kiedy chcą. Zamykanie numeru do 3-4 w nocy, bo ktoś nie doniósł artykułu. Kobiety, całkowicie zakryte, pracujące we własnym zakresie. Brak możliwości wyjścia na ulicę, rozmowy z innymi osobami znacznie utrudniał im pracę, a do tego mogły pracować tylko do obiadu. Dzięki autorce można poznać wiele kwestii, które dla nas mogą wydawać się niewyobrażalne, a tam są na porządku dziennym. Książka pozwala zrozumieć więcej z kultury muzułmańskiej, sposobu myślenia tamtych ludzi.


Autorka trafia na parę jemeńskich ślubów/wesel, gdzie goście panny młodej i pana młodego bawią się osobno. Razem z nią dowiadujemy się, że możliwe jest wielożeństwo, a młode kobiety są w stanie je zaakceptować. Jedna z redakcyjnych dziewczyn tłumaczy Jennefer prawdę o nikabach - kobiety wcale nie chcą ich zdejmować, bo byłyby wtedy bezwstydne... Wiele jest prawd, które autorka odkrywa i przekazuje na kartach swojej książki. 

Jest to ciekawa pozycja, którą warto poznać. Może nie poznacie dzięki niej całego Jemenu. Możecie się jednak razem z autorką przejść po ulicach Sany - "piernikowego miasta", poczuć presje czasu przy pracy w gazecie, porozmawiać z osobami, które odkryły się przed autorką, stały się zwykłymi kobietami, a nie czarnymi cieniami przemykającymi po ulicach. 

Dla kogo: 
- osób zainteresowane dziennikarstwem, nie tylko europejskim, ale również tym w krajach mniej demokratycznych
- osób, które chcą poznać Jemen, choć może trochę od innej strony
- każdego, kto uwielbia wybierać książki po okładce ;)



* Zdjęcia pochodzą z fanpage Lambooka.

9/21/2012

Aleja Bzów wskaże drogę do domu

Aleja Bzów wskaże drogę do domu
Dane techniczne:
  • Autor: Tyl Aleksandra
  • Tytuł: Aleja Bzów
  • Wydawnictwo: Prozami
  • Liczba stron: 310
  • Premiera: styczeń 2011
  • Gatunek: literatura kobieca, romans, obyczaj


Czasami wypad do biblioteki pozwala znaleźć naprawdę ciekawe książki. Szczególnie kiedy wypożyczam je na chybił trafił. Tym razem w nowościach zwróciłam uwagę na książkę Aleksandry Tyl. Dlaczego? Jak to u mnie bywa - przez okładkę. A że miałam ochote na lekką literaturę kobiecą pozycja ta wydała mi się idealna. 

Aleksandra Tyl to niedawno debiutująca autorka, a już ma na swoim koncie trzy książki, oraz jedną nagrodę. Oczywiście tego wszystkiego dowiedziałam się po przeczytaniu książki :)

Izabela jest młodą, samotną kobietą. Próbuje ułożyć sobie byt w Warszawie, choć bardziej skupia się na życiu zawodowym niż prywatnym. W pewnym momencie w życie dziewczyny wkraczają problemy - zawodowe, finansowe. Dodatkowo pojawia się gburowaty nabywca dworku, w którym mieszka babcia dziewczyny. Te wszystkie przeciwności blakną jednak w obliczu problemów nowo poznanej sąsiadki. Kobieta ma chorą córkę, której pomóc może jedynie droga operacja w Stanach. Iza postanawia wesprzeć sąsiadkę, zmienia również podejście do swojego życia. Nie chce jednak wpuścić do niego kiełkującej miłości. 


"Aleja bzów" zdobyła tytuł Najlepszej Książki na Wiosnę wortalu granice.pl.

Powoli zagłębiałam się w historię Izabeli, choć na początku robiłam to z mieszanymi uczuciami. Nie byłam do końca przekonana do stylu autorki, wydawał mi się niedopracowany. Rozmowy bohaterów również niezbyt do mnie przemawiały. W pewnym momencie jednak, a było to stosunkowo na początku, wszystko się zmieniło. Wciągnęłam się w tą historię na tyle, że przestały mi przeszkadzać drobne niedociągnięcia, na które na początku zwracałam uwagę. Wręcz przeciwnie, podobało mi się że życie bohaterki nie jest cukierkowe. Mimo różnych problemów nie mogła liczyć na pomoc. Nie pojawiał się książę na białym rumaku. Nie było rycerza w lśniącej zbroi. Bardzo doceniam tak prowadzoną historię. 
Główna bohaterka posiada wszystkie cechy, dzięki którym się z nią utożsamiałam. Podobny wiek, zainteresowana książkami, niezbyt duże zainteresowanie życiem imprezowym stolicy - to wszystko bardzo mi się podobało. Jest to postać, którą z pewnością mogłabym bardzo polubić, gdybym poznała ją w prawdziwym życiu. Czasami Iza jest bardzo nieporadna, potrafi jednak walczyć o swoje. Nie jest przebojowa, a jednocześnie wie co w życiu jest ważne. Wiktor również zrobił na mnie dobre wrażenie. Choć na początku autorka nie pozwala bliżej go poznać, to z czasem okazał się świetnym facetem. 

Książka przedstawia zwyczajne ludzkie życie. Jest to miłość, przyjaźń, pojawiają się jednak problemy - od tych najbardziej błahych jak walka o awans po śmiertelne choroby. Bohaterowie są ludźmi, którzy mogą żyć obok każdego z nas. Walczą o swoje, dokonują wyborów. 
Miłość nie przybywa w swojej chwale. Rozwija się powoli, niepewna, czasami niezrozumiana a czasem niechciana. Iza długo zaprzecza swoim uczuciom. Wiktor nie pokazuje swoich. Jest cyniczny i nieprzyjemny. 

Przeczytałam tą pozycję w ciągu jednego dnia. Wciągnęłam się w problemy Izy, a jednocześnie ciekawa byłam jak rozwinie się jej historia. Na pewno dodatkowym atutem było miejsce wydarzeń. Warszawę znam. Miejscowości pod stolicą, gdzie dziewczyna wyjeżdża nie są mi obce. Jestem bardzo pozytywne zaskoczona tą książką i już poszukuje nowo wydanej książki autorki, gdzie pojawiają się dalsze przygody Izy, Wiktora, Moniki i jej córki.


Copyright © 2014 Książkowe Wyliczanki , Blogger