9/08/2024

Jak wygląda życie "Bez filtra" Małgorzata Stasiak

Jak wygląda życie "Bez filtra" Małgorzata Stasiak

 


Social media w obecnych czasach są z nami zawsze i wszędzie, pokazując wielkie wydarzenia i małe drobiazgi życiowe. Lubimy dzielić się z innymi tym, co nam się podoba, co nas inspiruje, albo co niekoniecznie się nam podoba. Niektórzy z pokazywania się w sieci zrobili swój sposób na życie i zarabianie pieniędzy. I jedną z takich osób jest Aldona, główna bohaterka książki "Bez filtra", która swój dom, rodzinę i codzienność pokazuje w idealnie lukrowanym stylu. Do czasu...

Aldona od lat pokazuje każdy element rodzinnego życia, nie bacząc na zgodę ze strony męża i dzieci, a czasem, dla podbicia zasięgów, pokazując ich w nie najlepszym świetle. W końcu rodzinie się ulewa. Mąż z córką mówią pas i wyprowadzają się, a syn żyje własnym życiem. Niezrozumiana przez bliskim Aldona po używkach i alkoholu, niszczy szkolne mienie, za co zostaje skazana na prace społeczne. W międzyczasie w sieci odzywa się do niej gorący facet, a kobieta decyduje się na flirt w sieci. Czy jej idealne życie jest możliwe do naprawienia? 

Bardzo szybko wciągnęłam się w ten tytuł, bo autorka pisze prostym, lekkim językiem. Sama historia jest już jednak trochę bardziej złożona. Historia Aldony i jej rodziny zaczyna się w momencie wyprowadzki męża i córki. Kobieta w jednej chwili zostaje postawiona przed faktem dokonanym, a jej wyobrażenie o idealnej rodzinie, która musi się poświęcić dla dobra jej kanału i pieniędzy, które z niego płyną, legnie w gruzach. Kobieta postanawia grać dobrą minę do złej gry i nadal robi wszystko, żeby jej followersi widzieli tylko idealne aspekty życia. Choć sama stacza się coraz bardziej w swojej codzienności. 

Długo nie mogłam polubić Aldony, choć przy Jacku i dzieciakach nie miałam tego problemu. Co prawda nastolatki w okresie buntu czasem ciężko zrozumieć, to jednak oboje byli bardzo prawdziwi w tym co robili i jak się zachowywali. Jacek zdobył u mnie kilka punków na początku swoimi przemyśleniami. Ale nie Aldona. Ona myślała tylko o sobie, o idealnym wyobrażeniu domu i o tym jak bardzo jest tym zmęczona. Taka upozorowana lala, która nie spojrzy na ciebie jeśli nie masz odpowiednio dużo polubień. I to doskonale oddają jej relacje z ludźmi, które pojawiają się przy pracach społecznych - pracownikami i wychowankami miejsc, do których trafia.. Jej powierzchowność i spojrzenie na powierzchowność innych.

Jednak ta książka to też pokazanie zmiany i Aldona powoli zaczyna się zmieniać. Zaczyna dostrzegać, co w życiu jest ważne, choć nie raz popełnia błędy w swojej ocenie. Jej chęć zaimponowania followersom i wzburzenie na hejt powoli zmienia swój kierunek. Ale po drodze dzieje się wiele i te wszystkie wydarzenia czyta się z dużą ciekawością, zainteresowaniem, a czasem niedowierzaniem. 

Na plus zaliczam wątek erotyczny, bo choć na sam romans można patrzeć dwuznacznie to podobało mi się spojrzenie na seks małżeński, pokazujący że Aldona i Jacek to nadal młodzi ludzie, którzy czasem zachowują się jak para nastolatków. To było w jakiś sposób orzeźwiające, że para po czterdziestce, z dorastającymi dziećmi też może myśleć tylko o sobie. 

Autorka pokazuje też drugą stronę medalu, ludzi starszych, samotnych, po przejściach, bezdomne zwierzęta i zupełnie inne wartości życiowe. Choć okazuje się, że z czasem po zerwaniu pozłotka również w rodzinie Aldony takie ważne życiowe kwestie się pojawiają. 

"Bez filtra" to książka, która może uświadomić co trafimy zatracając się w mediach społecznościowych, a jednocześnie pokazuje, że zawsze jest droga do naprawy relacji z bliskimi. Lekka i wciągająca, sprawia, że czyta się ją bardzo szybko. Między kartkami znajdą się również poważniejsze tematy, które pokazują jak znaleźć złoty środek w dzisiejszym życiu. 






  • Autor: Stasiak Małgorzata
  • Tytuł: Bez filtra
  • Wydawnictwo: Mięta
  • Liczba stron: 320
  • Premiera: 26 czerwiec 2024






7/14/2024

Co, kiedy "Przeminęło z wiedźmą" Magdalena Kubasiewicz

Co, kiedy "Przeminęło z wiedźmą" Magdalena Kubasiewicz

Kolejne spotkanie z twórczością Magdaleny Kubasiewicz i kolejne udane. W zeszłym roku miałam okazję czytać "Kołysankę dla czarownicy", gdzie świetnie bawiłam się u boku głównej bohaterki, która z powodu swojego dziedzictwa w znacznej mierze była odrzucona przez społeczeństwo magiczne. Tutaj również z różnych przyczyn bohaterka jest wyrzutkiem społecznym, choć to dopiero początek większej historii...

Lustereczko, powiedź przecie, kto jest najpotężniejszą czarownicą na świecie...

Czarownica Sara, wraz z latawcem Boreaszem przemierzają świat, każde z nich powodowane innymi motywami. W pewnym momencie docierają do Krakowa, gdzie Sara zostanie wciągnięta w tajemnicze morderstwa. Stolica Polanii to miejsce gdzie miejskie legendy łączą się z potwornymi tajemnicami. Na tronie zasiada król, tuż obok stoi Pierwsza Czarodziejka - Kalina Sapieha. Ostatecznie można stracić życie i duszę. 

Lekka, niewielka objętościowo - idealna na letni czas. Ten tytuł skupia się na Sarze i Boreaszu, pokazuje ich przygody podczas podróży, a także pozwala poznać przeszłość młodej czarownicy. W momencie ich przybycia do Krakowa, akcja przyśpiesza, pojawiają się kolejni bohaterowie, a wydarzenia zmierzają w dość mrocznym kierunku. 

Podobał mi się wykreowany przez autorkę świat, który wraz z lekturą powoli się odkrywa. Polania, władana przez króla, który mieszka na Wawelu. Magia, która istnieje na świecie i w dużym stopniu go współtworzy, a to wszystko osadzone w dzisiejszych czasach pełnych elektroniki i nauki. 

Magia zmieniała świat. I zmieniała się wraz z nim. Dopasowywała do warunków. Kiedyś wiejskie baby tkały zaklęcia w chatach na skraju lasu, a czarodzieje przeprowadzali eksperymenty w wieżach. Dziś uzdrowiciele pracowali w szpitalach, zalanych blaskiem sztucznych świateł, magowie władający wodą lub ognistą magią robili kariery w straży pożarnej, iluzjoniści dbali o efekty specjalne w teatrach, a potężni czarodzieje spoglądali na świat przez przeszklone ściany swoich biur położonych na nowoczesnych osiedlach. Na najlepszych uniwersytetach istniały prestiżowe wydziały magii, zarówno praktycznej, jak i teoretycznej. A o władzy w Polanii mawiano żartobliwie, że obowiązuje jej trójpodział na króla, demokratyczny rząd i Lożę Magii. 

W pewnym momencie może się wydawać, że są dwie bohaterki - Sara i Kalina Sapieha, obie władające potężnymi mocami, a jednocześnie bardzo różne od siebie. Również w sposobie używania magii i spojrzeniu na świat. To zderzenie dorosłości, opanowania i konwenansów społecznych, z życiem na granicy, dbaniem o własne interesy i w pewnym stopniu nauką własnej magii. 

Sara jest ciekawą postacią, która wzburza wiele emocji, również tych trudnych. W raz z rozwojem akcji, odkrywa swoją przeszłość i to pozwala zrozumieć jej motywy i sposób spojrzenia na świat. Jednocześnie w dorosłym spojrzeniu na świat skrywa się młoda dziewczyna, mocno skrzywdzona, próbująca na nowo się odnaleźć i po raz kolejny uwierzyć w drugą istotę, pokładając w niej zaufanie. 

Po skończeniu lektury miałam wrażenie, że to w pewien sposób preludium, które pozwala poznać młodą bohaterkę, trochę świat, w którym dzieje się akcja, a jednocześnie czuć duży niedosyt. I dopiero poszukiwanie w sieci pozwoliło mi odkryć, że Przeminęło z Wiedźmą, choć wydany dopiero teraz, łączy się z dwoma książkami autorki, które miały swoją premierę kilka lat temu. Ten tytuł zdecydowanie zachęca, żeby sięgnąć po pozostałe tytuły, w których pojawia się Czarownica Sara (Sanika). 

Autora po raz kolejny czerpie inspiracje z baśni Braci Grimm, wykorzystując je na własne potrzeby. Tym razem historia Królewny Śnieżki przybiera jeszcze bardziej brutalny i mroczny wydźwięk, który niesie się cieniem na całej historii zawartej w tej książce. 

"Przeminęło z wiedźmą" to lekkie urban fantasy, w którym autorka łączy magię, demony i miejskie legendy, aby stworzyć alternatywną Polskę. Wydarzenia, choć brutalne, czyta się szybko i z zainteresowaniem, czego powodem jest język. Główna bohaterka odkrywa przed czytelnikiem swoją przeszłość, dając nadzieję na lepszą przyszłość. Czytałam ten tytuł z przyjemnością i z pewnością sięgnę po pozostałe książki, w których pojawia się Sara. 




  • Autor: Kubasiewicz Magdalena
  • Tytuł: Przeminęło z wiedźmą 
  • Seria: Królewska Wiedźma
  • Wydawnictwo: SQN
  • Liczba stron: 304
  • Premiera: 03 lipiec 2024




7/06/2024

Jak wyglądały "Ostatnie dni beztroski" Wiktoria Gische

Jak wyglądały "Ostatnie dni beztroski" Wiktoria Gische


Pierwsze spotkanie z autorką od razu mnie oczarowało. Zostałam przeniesiona na początek lat '30, w świat odrodzony już po Wielkiej Wojnie. To w tym momencie młodzi bohaterowie powoli wchodzą w dorosłość, mierząc się z własnymi uczuciami, problemami, ale również ze światem, który wymusza na nich konkretnie reakcje. Autorka zderzyła bardzo różne spojrzenia na świat, różne grupy społeczne, które później już nie mogły razem współistnieć. A to dopiero początek historii bohaterów, który autorka zawarła w pierwszym tomie sagi.

Estera to romantyczna dusza. Mieszka wraz z rodzicami i rodzeństwem w kamienicy w Krakowie, jej ojciec posiada wielki sklep, dlatego rodzina ta należy do zamożnych. Na wiedeńskim balu, na który rodzina Kaufmanów wybiera się wraz z przyjaciółmi, Estera zostaje oczarowana przez młodego mężczyznę, z którym przetańczą całą noc. Nieznane uczucie pewne by zgasło, gdyby nie kolejne niespodziewane spotkanie młodych ludzi w zupełnie innych okolicznościach. Powoli kiełkująca miłość mierzy się z wieloma przeciwnościami losu. Siostra Estery, Aleksandra, zakochuje się w rozwodniku, czego jej rodzice nie mogą zaakceptować. Trudne uczucie dwojga ludzie będzie musiało pokonać wiele przeciwności losu. Dawid, najstarszy z trójki rodzeństwa, studiuje na uniwersytecie w Breslau, jednak sytuacja polityczna zmusza go do innych życiowych kroków. To lata, kiedy władza Hitlera nabiera mocy i wiele Niemców i Austriaków podąża ślepo za wytyczonym przez niego kierunkiem.

Początkowo autorka przenosi czytelnika do początku wojny, kiedy rodzina Kaufmanów zmuszona jest zderzyć się z nową rzeczywistością, czuć przerażenie i przygnębienie w członkach rodziny. Ten prolog bardzo wyraźnie pokazuje, jak bohaterowie się zmienili przez kilka lat, kiedy ma początek ta historia, a oni są młodymi i beztroskimi ludźmi, pełnymi marzeń. Drugą rzeczą, która uderzyła mnie już od pierwszych stron jest piękny język, który daje dużo przyjemności z lektury. 

Elegancki zegar z wahadłem nieubłaganie odmierzał czas. Godzina za godziną. Od chwili, kiedy znany wszystkim świat rozpadł się na kawałki, a pewność, że zastana rzeczywistość jest niewzruszona, stała się zaledwie mrzonką, minęło kilkanaście dni. Pierwszy szok już minął, ale strach, który trzymał wszystkich za gardło, nie odpuszczał. 

Ta książka przedstawia bardzo różne środowiska, które przed wojną w różny sposób ze sobą funkcjonowały. Różni bohaterowie, z bardzo odległymi poglądami na świat, chodzą tymi samymi ulicami. Autorce udało się zestawić ze sobą polską rodzinę chrześcijańsko-żydowską (a właściwie mocno odsuniętą od jakiejkolwiek wiary), niemiecką rodzinę, w której część członków ślepo podąża ścieżką nazistów, ale również brytyjską arystokrację. Wiedeńskie bale mieszają się z tu z czystkami na uczelniach, wielkie nazwiska sztuki przewijają się z tajnym nauczaniem. 

Szczególne miejsce w tej książce zajmuje brat Svena, Manfred. Autorka pokazuje jego powolną przemianę. Dylematy, które nim powodowały, rozważania, które prowadził w swojej głowie, ale również to, jaką drogą podążył i tym samym wytyczył swoją przyszłość. To postać, która nie da się lubić, choć w pewnym momencie było mi go szkoda. Sposób wychowania, duży wpływ ojca, a potem sytuacja, w jakiej się znalazł, w jakimś stopniu pchnęła go do decyzji, którą podjął. Jednocześnie miał możliwość, żeby się cofnąć przed krawędzią i to powoduje, że nie da się go wytłumaczyć. Tutaj widać również, jak można coraz bardziej zatracać się w swoim zezwierzęceniu i jak pewne umysły w tamtym okresie znalazły dla siebie idealne miejsce.

Prowadził ze sobą walkę. Walkę dobrego człowieka, którym był do niedawna, z potworem, którym stał się na własne życzenie Walczył z uczuciem zadowolenia z tego faktu. Powinien sobą gardzić za to co robił, ale tak naprawdę gardził sobą za to, że lubił to robić. 

Ciężko określić, który wątek podobał mi się najbardziej. Historia Dawida, czas który spędził w Breslau, wydarzenia, które go dotknęły, również bardzo mocno zapadły mi w pamięć. Sven, który wychował się w pewnym stopniu w dysfunkcyjnej rodzinie, gdzie każdy z domowników ma własne, głębokie problemy, również stał mi się bliski. W jakiś sposób udało mu się zachować dziecięcą niewinność w świecie, do którego powoli zagląda mrok. 

Ale przecież to Estera jest główną bohaterką. To jej rozterki, marzenia i plany są tu na pierwszym miejscu. Młoda dziewczyna, pełna pasji, marząca o studiach w Akademii Sztuk Pięknych, choć przed nią wiele problemów, z którymi będzie musiała się zmierzyć. I uczucie, które pojawia się niespodziewanie, łącząc dwoje ludzi, mimo odległości i grup społecznych, z których się wywodzą. To dopiero początek historii, która z pewnością czym dalej, będzie bardziej burzliwa. 

"Ostatnie dni beztroski" to idealnie oddany tytuł tej historii. Autorka pokazuje różnorodność lat '30 XX wieku, powoli nadciągające chmury, a jednocześnie życie pełnie młodzieńczych ideałów, pasji i marzeń. Pierwsze romantyczne uczucia, porażki i walkę o własne szczęście. To wszystko opisane bardzo plastycznie, co dodatkowo daje dużą przyjemność z lektury. Lata '30 przez długi czas był traktowane w literaturze trochę po macoszemu, cieszę się, że miałam okazję poznać ten wycinek historii i jestem pewna, że dalsze losy bohaterów z przyjemnością przeczytam. A autorka kończąc tom pierwszy sprawiła, że na kontynuację czeka się z wielką niecierpliwością. 




  • Autor: Gische Wiktoria
  • Tytuł: Ostatnie dni beztroski
  • Seria: Saga Estery #01
  • Wydawnictwo: Mando
  • Liczba stron: 368
  • Premiera: 29.05.2024



6/26/2024

A teraz "Sekrety Białej. Chata" Agnieszka Panasiuk

A teraz "Sekrety Białej. Chata" Agnieszka Panasiuk


Autorka po raz kolejny zaprasza do Białej Podlaskiej, gdzie przybliża życie trzeciej bohaterki, a wraz z nią pozwala poznać również historyczny obraz tego regionu. Tym razem to Zuza uchyla rąbka tajemnicy w sprawie swojej przeszłości i tego, co ją ukształtowało. Jednocześnie również ona odkrywa tajemnice z przeszłości związane z tajemniczą chatą, która znajduje się na terenach PKP. 

Zuzanna od lat spełnia się jako rozchwytywana architektka, a swoje życie od lat prowadzi w Warszawie. Jest rozrywkowa i pełna energii. Do czasów problemów w firmie, kiedy to decyduje się na urlop i wyjeżdża do Białej Podlaskiej, żeby odpocząć, zwolnić i przemyśleć swoje życie. Tam zderza się z przeszłością: matką, która zniknęła z jej życia wiele lat temu, a także tajemniczą chatą postawioną na terenach kolejowych, a którą teraz trzeba rozebrać lub przenieść. Kobieta chce poradzić sobie sama z wszystkimi problemami, jednak nie jest to łatwe. Całe szczęście tuż obok jest Tomasz, który nie może wybić sobie z głowy Zuzy i który trafia na nią w odpowiednich momentach. 

Zawsze podobały mi się takie bohaterki jak Zuza, silne z zewnątrz, nie do złamania, pewne siebie i przebojowe; a jednocześnie mocno skrzywdzone przez życie, uciekające od przeszłości. Na pierwszy rzut oka ciężko zauważyć, że Zuza za maską opanowania, spokoju i zadaniowości skrywa porzucone dziecko. Zresztą bohatera sama przed sobą nie przyznaje, że przeszłość w jakimś stopniu nadal ją rani. Dopiero powrót do rodzinnego domu zmusza ją do zmierzenia się z przeszłością. Bohaterka ma też spaczony obraz związku, a już małżeństwa w szczególności, dlatego długo broni się przed uczuciem, które powoli kiełkuje i staje się coraz silniejsze. 

Z drugiej strony pojawia się historia z przeszłości, która dzieje się w czasie I wojny światowej. Autorka przywołuje "bieżeństwo", czyli masowe ewakuacje ludności prawosławnej z ziem polskich pod panowaniem rosyjskim w głąb Rosji. Kiedy Niemcy przerwali linię frontu ludzie nie wiedzieli co myśleć, dlatego wiele tysięcy z nich decydowało się na ewakuację po namowach rosyjskich urzędników. W większości były to kobiety i dzieci, a szybka i trudna ucieczka spowodowała, że podczas tej podróży wielu z nich nie przeżyło jej trudów. Historia opisywana jest oczami Wiktorii, prostej dziewczyny, katoliczki, która opisuje to co rozgrywa się na jej oczach. Jej przemyślenia i obawy bardzo wyraźnie oddają ówczesny świat. 

Autorka tym razem wplotła delikatne wątki paranormalne, dzięki którym Zuza poznaje świat Witki. Stara chałupa, która kiedyś należała do naczelnika kolejowego, z czasem trafiła do przodków Zuzki, to właśnie ona połączyła dwie kobiety o tak różnych charakterach i pozwoliła poznać świat sprzed ponad stu lat. 

Styl pisania autorki jest niezwykle plastyczny i realistyczny, co sprawia, że czytelnik czuje się, jakby sam był uczestnikiem wydarzeń. Pisarka świetnie buduje napięcie, a jej opisy są pełne detali, które ożywiają sceny i postacie. Lektura "Chaty" budzi wiele emocji – od wzruszenia i empatii, przez niepokój, aż po zachwyt nad pięknem języka i głębią przemyśleń autorki.

"Chata" Agnieszki Panasiuk to książka, która na długo zostaje w pamięci. To nie tylko wciągająca opowieść, ale także głęboka refleksja nad ludzkim losem. Po lekturze tej książki trudno pozostać obojętnym – zostawia ona ślad w sercu i umyśle, zmuszając do zastanowienia się nad własnym życiem i otaczającym nas światem.
 



  • Autor: Panasiuk Agnieszka
  • Tytuł: Chata
  • Seria: Sekrety Białej #03
  • Wydawnictwo: Szara Godzina
  • Liczba stron: 272
  • Premiera: 23 kwiecień 2024




Copyright © 2014 Książkowe Wyliczanki , Blogger