Sięgając po kolejne książki koreańskich autorów, można odnieść wrażenie, że zabójców spotyka się w biały dzień na ulicy, a ta niewinnie wyglądająca staruszka czy pani ze sklepu właśnie ostrzy swoją broń. Ze względu na klub literacki sięgnęłam po ten tytuł szybciej, niż planowałam — i była to lektura nietypowa, która wywołała we mnie wiele skrajnych emocji.
Eunok Shim to kobieta w średnim wieku — ajumma — która samotnie wychowuje dwójkę dzieci. Po utracie pracy musi znaleźć coś nowego, co po pięćdziesiątce wcale nie jest łatwe. Ogłoszenie z agencji detektywistycznej Smile daje jej jednak szansę na nowy start — choć szybko okazuje się, że to praca daleka od typowej. Eunok zostaje zabójczynią na zlecenie. Wszystko musi jednak pozostać w ścisłej tajemnicy, a konkurencja nie śpi.
Mam wrażenie, że w Korei motyw zabójcy w ostatnim czasie stał się niezwykle popularny — zarówno w literaturze, jak i w filmach czy serialach. Niedawno czytałam Starszą panią z nożem, przede mną jeszcze Likwidator, a teraz przyszła pora na Morderczą panią Shim. To jednak nie jest typowa historia — łączy w sobie wiele gatunków, a najbliżej jej chyba do czarnej komedii.
Ku mojemu zdziwieniu Taesang uznał, że niepozorny wygląd, wyjątkowe umiejętności władania nożem oraz pochodzenie z niezbyt zamożnej rodziny czyniły mnie idealną kandydatką na morderczynię. Gdy to słowo "morderczyni" po raz pierwszy padło z jego ust, poczułam specyficzny niepokój.
Zagłębiając się w tę historię, poznajemy coraz to nowych bohaterów — każdy rozdział ukazany jest z innej perspektywy, przez co na początku łatwo się pogubić. Sama stworzyłam sobie swoistą sieć powiązań z tytułową panią Shim, która mimo wszystko pozostaje osią łączącą wszystkie wątki.
O samej pracy bohaterki wiemy zaskakująco niewiele — znacznie więcej miejsca autorka poświęca relacjom między postaciami i ich życiowym historiom, często naznaczonym trudnymi doświadczeniami. A jednak to książka, którą czyta się lekko i bez dużego ciężaru emocjonalnego.
Ta branża jest jak jedna naprawdę wielka rodzina. Możemy nie wiedzieć, jak wyglądają inni, ale bardzo szybko jesteśmy w stanie rozpoznać, kto dobrze czuje się z nożem w ręku.
Są momenty przerażające i niesmaczne — mnie najmocniej poruszył rozdział o dziewczynie porwanej w dzieciństwie — ale całość podszyta jest subtelnym, momentami wręcz ironicznym humorem. Tym bardziej że autorka prowadzi fabułę tak, by wszystkie wątki znalazły swoje domknięcie.
Były rozdziały, które niewiele wnosiły do samej fabuły, a mimo to okazały się dla mnie niezwykle ciekawe. Szczególnie zapadł mi w pamięć ten poświęcony sąsiadce tytułowej bohaterki i jej spojrzeniu na życie — wielowymiarowy, jednocześnie bardzo smutny i zaskakująco nietypowy.
Musimy skończyć ze stereotypem, że małżeństwo mogą zawrzeć tylko osoby, które się kochają. Małżeństwo to instytucja, dzięki któremu niedoskonały człowiek może stać się kompletny. Wchodzące w związek małżeński osoby mogą wspólnie zarabiać, dążyć do wspólnego celu, przedłużyć gatunek poprzez płodzenie dzieci, ale nie muszą się kochać. Małżeństwo pozbawione miłości to naprawdę piękny układ.
Czy to książka o zabijaniu? Właściwie nie. To raczej opowieść o życiowych wyborach i relacjach — pokazanych w krzywym zwierciadle.
Lektura przypadła mi do gustu, choć wymagała uważności — czytałam ją powoli, momentami zapisując, kto jest kim, żeby się nie pogubić. Zgrzytało mi natomiast zakończenie, które przy wcześniejszych historiach wypada zbyt chaotycznie i zbyt szybko. Nie do końca wiadomo, dlaczego bohaterowie podejmują takie, a nie inne decyzje i w którym momencie właściwie dochodzi do tej zmiany.
Mimo nierównego zakończenia to wciąż historia, która zostaje w głowie — głównie dzięki bohaterom i ich pogmatwanym losom.
- Autor: Kang Jiyoung
- Tytuł: Mordercza Pani Shim
- Tytuł oryginalny: 심여사는 킬러 (sim-yeosaneun killeo)
- Tłumaczenie: Klaudia Szary
- Wydawnictwo: Literackie
- Liczba stron: 360
- Premiera: 10 wrzesień 2025


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję za każdy zostawiony komentarz.