Hania zawsze wyciąga pomocną dłoń — do przyjaciół, rodziny, współpracowników. Jednak za tą pozorną siłą kryje się wiele lęków i problemów, które towarzyszą jej od lat. Nie potrafi prosić o pomoc i nie chce być dla nikogo ciężarem — aż w końcu dochodzi do momentu, w którym wszystko zaczyna ją przerastać. Toksyczny związek, z którego nie umie się uwolnić, przemilczane emocje w relacji z rodzicami, praca, która ją przytłacza, i coraz bardziej oddalające się marzenie o własnej cukierni… Na szczęście Hania ma wokół siebie przyjaciółki, które w odpowiednim momencie potrafią wyciągnąć do niej rękę.
Choć ta historia nie należy do jednego cyklu, łatwo powiązać ją z dwoma wcześniejszymi tytułami autorki. Anastazja i Patrycja miały już przestrzeń, by opowiedzieć swoje historie — obie piękne, emocjonalne, a przy tym zupełnie różne. Tym razem na pierwszy plan wysuwa się Hania, która dotąd wydawała się najbardziej otwarta i pomocna. Dopiero głębsze spojrzenie na jej życie odsłania, z jakimi trudnościami się mierzy — i jak wiele z nich wynika z tego, co przez lata skrywała w sobie.
Temat poruszony w tej historii jest niepokojący i bardzo potrzebny. Toksyczna relacja, w którą uwikłana jest bohaterka, pokazuje, że przemoc nie zawsze ma wymiar fizyczny. Hania nie potrafi się z niej uwolnić — zwłaszcza że jej partner robi wszystko, by utrzymać kontrolę i wygodny dla siebie układ. Emocje towarzyszące lekturze wielokrotnie wywołują frustrację i chęć potrząśnięcia zarówno Hanią, jak i jej chłopakiem. Autorka, rozwijając historię, wyraźnie pokazuje jednak, jak ogromny wpływ na nasze wybory ma dzieciństwo — i to, co wtedy przeżywamy.
Trudne tematy są tu jednak otulone równie dużą dawką troski i wsparcia, które płyną z relacji między przyjaciółkami. To właśnie one — jak zawsze — stają się dla Hani oparciem. Moment, w którym bohaterka odważa się poprosić o pomoc, okazuje się przełomowy. To przyjaźń daje jej siłę do zmian i odwagę, by zawalczyć o siebie. Choć każda z czterech kobiet ma zupełnie inny charakter i własną drogę życiową, ich relacja i wzajemne wsparcie okazują się bezcenne.
Wątkiem, który wywołał we mnie szczególnie silne emocje, była historia psiego przyjaciela. Nie potrafię zrozumieć osób, które traktują zwierzęta jak chwilową rozrywkę, coś, co można odłożyć, gdy przestaje być wygodne. Zawsze mocno przeżywam takie historie — i tym razem było podobnie, zwłaszcza że autorka oddała głos samemu zainteresowanemu.
Trudne tematy i chwile śmiechu otula tu zapach ciast i ciasteczek. Hania jest utalentowaną cukierniczką, a jej marzenie o własnej cukierni aż prosi się o spełnienie. Z jej kuchni nieustannie unoszą się aromaty, a spod jej rąk wychodzą małe dzieła sztuki, których aż szkoda ruszać. Podczas lektury trudno nie nabrać ochoty, by spróbować choć jednego z jej wypieków — opisy działają na wyobraźnię i apetyt.
„W krainie słodkiego jutra” to książka, w której można przepaść. Pełna zapachów i smaków, a jednocześnie poruszająca trudne relacje i pokazująca siłę prawdziwej przyjaźni. Naturalnie łączy się z poprzednimi historiami bohaterek, choć każda z nich ma zupełnie inny temperament. Hania, która może sprawiać wrażenie nieskomplikowanej, skrywa własne demony, wciąż wpływające na jej życie.To historia, którą czyta się z dużą przyjemnością — pełna emocji, refleksji i ciepła, z którym autorka pozostawia czytelnika na końcu. Łakocie, zwierzaki i wspaniała przyjaźń, którą niełatwo znaleźć w życiu, tworzą opowieść idealną na każdy moment. Nawet te trudniejsze chwile można pokonać siłą kobiecej przyjaźni.
- Autor: Kordel Zuza
- Tytuł: W krainie słodkiego jutra
- Wydawnictwo: Emocje Plus Minus
- Liczba stron: 328
- Premiera: 08 kwiecień 2026


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję za każdy zostawiony komentarz.