
- Autor: Kidd Sue Monk
- Tytuł: Księga tęsknot
- Tytuł oryginalny: The Book of Longings: A Novel
- Wydawnictwo: Literackie
- Liczba stron: 640
- Premiera: 30 czerwiec 2021

George Orwell, choć popełnił kilka tytułów, najbardziej znany jest z dwóch pozycji: "Roku 1984" oraz "Folwarku zwierzęcego". Ten pierwszy tytuł, ukazujący niewyobrażalny świat inwigilacji, miałam okazję przeczytać kilka lat temu. Teraz przyszła pora na "Folwark zwierzęcy", bardzo niewielki w swej objętości, a jednocześnie przedstawiający obraz ideałów, które sięgają bruku.
Właściciel Folwarku Dworskiego od dawna zaniedbuje zwierzęta, którymi powinien się opiekować, dlatego pewnego razu, kiedy zapomina o ich nakarmieniu pojawia się bunt. Pod wodzą Napoleona i Chrumaka zwierzęta postanawiają przejąć władzę i zacząć troszczyć się same o siebie. Piękna idea równości wszystkich zwierząt w folwarku, który od tej pory nazywa się Folwarkiem Zwierzęcym, powoli zmienia się, w miarę jak nowe osoby dochodzą do władzy. Zwierzęta wierzą w informacje, które słyszą z góry, ale czy to jest właśnie to czego oczekują?
Pod skrzydłami Wydawnictwa W.A.B. wyszedł w tym roku nowy przekład powieści, która należy do klasyków literatury. Tłumaczenia podjął się Szymon Żuchowski, a wydanie doczekało się pięknej szaty graficznej. Muszę przyznać, że kolorystyka i grafika na okładce od razu przyciągnęły mój wzrok.
Wydanie zawiera przedmowę autora, które miało pojawić się w pierwszym wydaniu książki, ale ostatecznie do tego nie doszło. Orwell napisał tę powiastkę w latach '50, kiedy trwały ciężkie czasy Stalinowskie, a jego przedmowa nie wpisywała się w nastroje, które wtedy panowały.
Autor stworzył niepozorną historię, mogło by się wydawać, ze lekko fantastyczną, ale w rzeczywistości jest to satyra na ówczesny komunistyczny świat. Oto grupa zwierząt, niezadowolona z dotychczasowej władzy człowieka, który do tej pory panował, postanawia go obalić i rządzić we własnym zakresie. Piękne ideały, przemowy i plany na przyszłość podobają się wszystkim zwierzętom, z czasem okazuje się jednak, że reguły, które były spisane na samym początku dziwnym sposobem zostają zapominane jedne po drugich. Niektórym wydaje się, że niektóre wydarzenia były inne niż w tej chwili są opowiadane. A z czasem grupa świń robi wszystko, żeby z czasem przejąć miejsce wygnanego człowieka, jego dom i wszystkie prawa, którymi się kierował.
Orwell potrafił ująć w swojej niewielkiej książce większość motywów, które pojawiają się w komunizmie i stalinizmie, które tak bardzo spaczyły pierwsze marksistowskie założenia. Jest pewna grupa dążąca do celu, ale jednocześnie bardzo mądra w swych zachowanych, która powoli coraz bardziej przesuwa linię władzy w swoją stronę. Są pozostałe zwierzęta, każde z nich trochę inne, ale w większości ufne i do końca wykonujące obowiązki, które im przypadają. Czytając tę historię można tylko z niedowierzaniem kręcić głową, że takie psychologiczne manipulacje są możliwe i że dzieją się do dziś. Władza dąży do coraz większych wpływów, a maluczcy dają się podpuszczać. Ci, którym to nie pasuje, pozostaje odejść.
Autor zrobił na mnie duże wrażenie tym utworem. Potrafił na niewielu stronach stworzyć historię tak bardzo prawdziwą w swym przekazie. Bardzo żałuję, że ten tytuł nie pojawia się w kanonie lektur i nie jest przerabiany, dla pogłębienia wiedzy i przemyśleń. A może jednak trafił do szkół? Zdecydowanie to pozycja obowiązkowa dla każdego i to jeden z tych tytułów, których nie powinno się omijać.
"Folwark zwierzęcy" to przejmująca wizja świata, w której pierwotne ideały i równości i wolności całego społeczeństwa, są z czasem wypaczane i wykorzystywane przez pewną grupę dążącą do władzy. Autor idealnie oddał wszystkie psychologiczne działania, a powieść powinna być czytana przez wszystkich ku rozwadze. Nowe wydanie od wydawnictwa W.A.B dodatkowo przyciąga wzrok i być może skusi więcej czytelników.
Masaji Ishikawa urodził się w Japonii jako syn Japonki i Koreańczyka. Jego ojciec urodził się w Koreii i został porwany na przymusowe roboty do Japonii. Masaji i jego rodzina są w tym kraju ludźmi traktowanymi gorzej, wyszydzanymi, czują się jak osoby drugiej kategorii. Dlatego, kiedy w latach 50'tych pojawia się możliwość wyjazdu do Koreii Północnej, kiedy w społeczności koreańskiej w Japonii pojawiają się głosy, że tam będzie lepiej, że to kraina mlekiem i miodem płynąca, wiele rodzin decyduje się na wyjazd. Również rodzina Masajia wyjeżdża do Koreii Północnej na mocy repatriacji. I już chwilę po dopłynięciu do portu okazuje się, że bliżej tu do piekła. Życie, jakie zaczynają wieść, ciągła inwigilacja, a dodatkowo powszechna opinia, że są gorsi bo są Japończykami, brak perspektyw, głód, śmierć... To co opisuje autor jest nie do pomyślenia. Nie w XX wieku, a jednak to właśnie się dzieje.
"Za mroczną rzeką" to niezbyt obszerna lektura, którą można przeczytać w jeden wieczór. Choć jest to jednocześnie lektura bardzo trudna emocjonalnie i z pewnością wiele osób nie będzie w stanie poznać całego ogromu zła i cierpienia, które się z niej wylewa za jednym podejściem. Autor, narrator i bohater opisuje swoje życie od wczesnych lat dziecięcych, które spędził w Japonii, do momentu ucieczki z Koreii i gorzkich przemyśleń na temat polityki. Jego styl jest prosty i oszczędny, co dodatkowo potęguje przekaz, który wypływa z kart tej książki. Pojawia się kilka osobistych przemyśleń autora na temat różnych organizacji, czy Koreii jako Państwa. Ale większość tej historii to opis życia prostych ludzi, którzy znaleźli się na najniższym szczeblu drabiny społecznej w Koreii Północnej.
To co przydarzyło się Masaji'owi i jego rodzinie, a także z pewnością wielu tysiącom ludzi w Koreii Północnej przedstawia okrutny obraz świata. Można powiedzieć, że przez dużą część czasu egzystowali oni, zamiast żyć. Niektóre momenty tej historii sprawiały, jakbym przeniosła się wprost do średniowiecza. Nie mogli żyć, wiele osób umierało, ale nie mogli też uciec z tego najbardziej inwigilowanego państwa świata.
Najbardziej przytłaczającym przesłaniem tej książki, które mocno mnie dotknęło, nie były same działania rządów Koreii Północnej, ale państw ościennych, reszty świata. Masaji'owi udało się uciec, choć miał wiele szczęścia, spotkał ludzi, którzy mu w tym pomogli. Co jednak z resztą jego rodziny?
"Za mroczną rzeką" to książka która po raz kolejny otwiera oczy, która pokazuje poziom zła o niewyobrażalnej skali. Człowiek dopuszczał się takich okrutności, ale zawsze wobec "wroga", a nie własnego obywatela. Tutaj ludzie mieszkający w Koreii Północnej stali się pionkami w budowaniu nowego państwa, a jednocześnie nie mogli liczyć na żadną pomoc. Bardzo mocna, bardzo mroczna książka. Zdecydowanie nie jest to lektura dla każdego. Jednak zainteresowani polityką i społecznością Koreii Północnej zdecydowanie powinni poznać ten tytuł.
(...)Sabina, bliska raczej żywiołowi ziemi. Tak jak ziemia jest fundamentem, na którym można wszystko zbudować, tak i Sabina była człowiekiem o solidnych podstawach moralnych, była nieskora do zmiany zdania, stawiała w życiu na jasno określone cele i miała sposoby, którymi do nich dążyła. Ceniąca sobie stabilność i normalne życie, które można rozwijać i pielęgnować w spokoju. Niezawodna, będąca oparciem dla potrzebujących pomocy. Ale zbyt przyziemna, nieco materialistycznie nastawiona, lubiąca mieć pewność, że chociażby się cały świat walił, ona będzie miała dach nad głową i w miarę ułożone życie. Nie lubiła niespodzianek.
Omiotła wzrokiem miejsce, w którym przyszło jej spędzić kilka ostatnich miesięcy. Z dala od wielkiego miasta, od wciąż upominającej się o nią przeszłości i od ludzi, którzy z dnia na dzień z przyjaciół stali się tymi, którzy czekali na jej, chociaż najmniejszy, błąd. To był jej azyl. Tu się zaczęło jej życie i tu wróciła, by uspokoić jego porywisty nurt.