7/26/2019

Co pokazują "Oczy wojownika" Anna Bimer

Co pokazują "Oczy wojownika" Anna Bimer

Większość książek do lektury wybieram intuicyjnie, na podstawie przeczytanych opisów, obejrzanych okładek. Tak samo było również w tym wypadku. "Oczy wojownika", ciekawa okładka, postać fotoreportera, której do tej pory nie znałam, ale stwierdziłam, że z chęcią poznam go bliżej, poznam historię jego pracy, miejsca w których bywał, jego pasje. Będąc po lekturze wiem już, czy to był dobry wybór i czy intuicja mnie nie zawiodła. I o tym właśnie opowiem. 

Opowieść o Macieju Macierzyńskim przez Annę Bimer, ich wielkiej miłości, jego pracy, pasji, a także zmaganiu się ze śmiertelną chorobą, która ostatecznie zabrała go z tego świata. Historia związku, uczuć, wzajemnych relacji i niesamowitej samotności na końcu. 

Zabierając się za ten tytuł liczyłam na to, że odrobinę bliżej poznam postać Macieja Macierzyńskiego, jego pracę, zmagania z milicją i ZOMO, wyjazdy do Ameryki Północnej, gdzie zaraził się kulturą Indian, a także jego codziennym życiu i walce z chorobą, którą niestety przegrał. "Oczy wojownika" pokazały mi jednak coś innego. Ta niezbyt gruba książka opowiada o smutku, cierpieniu, samotności kobiety, nie potrafi pozbierać się po odejściu swojej drugiej połówki, tym bardziej że ich wspólny czas był niesamowicie krótki, jak na realia życia, jedynie przez dwa lata byli ze sobą i to była ich chwila radości.

Mam wrażenie, że Anna Bimer, poprzez pisanie tej historii, starała się pogodzić ze stratą, "pójść dalej". Historia, którą opowiada, pisana jest bezpośrednio do zmarłego Macieja. To do niego kieruje wszystkie słowa, opowiada o swoim smutku, wspomina ich wspólne chwile, moment poznania, pierwsze próby wspólnego życia, wciąganie jej w jego pasje, a także czas choroby, podczas której mężczyzna starał się żyć normalnie i nie odpuszczał do końca. 

Jest to piękna historia miłości, pokazująca drobiazgi, które dawały radość, sprawiały że związek tych dwojga ludzi był niezwykle udany, a choroba i śmierć Macieja wstrząsnęła Anną i podcięła jej skrzydła. 

Informacje o samym Macieju, jego wcześniejszym życiu, dokonaniach, wyprawach, walce z systemem - tego tu praktycznie nie znajdziemy, są jakieś przelotne wzmianki, napomnienia. Jedynymi elementami książki, które pokazują wcześniejsze życie mężczyzny są zdjęcia, których w książce jest naprawdę sporo. 

"Oczy wojownika" to opowieść o mężczyźnie, jego codzienności, silnym związku z kobietą, ich niezwykłej relacji. Nie jest to opowieść o fotoreporterze, której oczekiwałam, ale czy przez to ta książka jest gorsza? Jest z pewnością inna. Trochę żałuje, że nie dowiedziałam się więcej o samym Macieju, bo po tej lekturze nie wiem o nim o wiele więcej, niż na początku. Z pewnością jest to tytuł dla tych osób, które miały wcześniej styczność z tą postacią, znają ją trochę lepiej ode mnie i chcą dowiedzieć się więcej o drobnych sprawach z jego życia. Jest to też z pewnością historia dla tych, którzy chcieliby poznać wspaniałe uczucie, niezwykłą gamę emocji, śmierć i cierpienie, z którym autorka nie może sobie poradzić. Myślę, że ta książka w bardzo dużej mierze miała podłoże psychologiczne, poradzenia sobie z traumą.

Czy polecam? To zależy czego po tym tytule oczekujecie. Jeśli nie nastawicie się na suche fakty z życia i nie będziecie szukać wcześniejszego życia Macieja Macierzyńskiego, za to będziecie zachwyceni opowieścią Anny Bimer o relacjach, jakie łączyły ją z bohaterem, ich codziennością, radością z drobnych wydarzeń, a także chcecie poznać ostatnie chwile fotografa, to właśnie to podczas lektury tej książki znajdziecie. 



  • Autor: Bimer Anna
  • Tytuł: Oczy wojownika
  • Wydawnictwo: Editio
  • Liczba stron: 194
  • Premiera: 15 maj 2019


7/23/2019

Jak wyglądają "Wschody i zachody słońca" Aleksandra Tyl

Jak wyglądają "Wschody i zachody słońca" Aleksandra Tyl

Pisałam to nie raz, powtórzę raz jeszcze, są tacy pisarze i pisarki, którym nie mogę odmówić, a po każdą kolejną książkę sięgam z przyjemnością zaraz po premierze. Do tego grona należy również Aleksandra Tyl, kiedyś przypadkowo poznałam jej twórczość podczas lektury "Alei Bzów" i od tej pory sięgam po wszystko, co wychodzi spod ręki pisarki. Najnowsza książka przenosi nas do Trójmiasta, a w szczególności do Sopotu. Czy lektura tej książki sprawa równie dużo radość jak poprzednie tytuły? 

Małgosia, załamana stratą pracy, szuka czegokolwiek, co pozwoliłoby jej zdobyć trochę gotówki. Posada opiekunki starszej pani, którą otrzymuje, wydaje jej się idealnym rozwiązaniem. Wyjazd do Sopotu, do starej, przedwojennej willi ma przynieść same pozytywy. Jednak sama podopieczna od razu wyznacza granice, nowa "Jadzia" ma ściśle wyznaczone zadania, a misja śledzenia starszej pani, zlecona przez bratanka, nie należy do łatwych. 
Ania marzy o zostaniu Primabaleriną i choć rodzice niechętnie zgadzają się na jej wyjazd do Warszawy, dziewczynka święcie wierzy, że zdobędzie sławę. Wszystko zmienia się, kiedy na stacji kolejowej wraz z matką spotyka samotną kobietę z niemowlęciem w ręku. Ania musi pogodzić się ze zmianami w swoim życiu, ale jej życie i przygody dopiero się zaczynają, są w końcu wspaniałe lata '30. 

Autorka zafundowała mi dokładnie to, co było mi potrzebne. Historia, prowadzona dwutorowo, przenosi czytelnika do Trójmiasta - najpierw do Gdańska a potem do Sopotu i odsłania odrobinę miniony świat Wolnego Miasta sprzed wojny. Młoda dziewczyna, Ania, oczko w głowie rodziców, marzy o balecie, ale wszystko zmienia się w jej życiu, kiedy pojawia się w nim brat. To wtedy dostaje wiele zadań od matki, musi sama odkrywać miasto, a to sprawia, że poznaje również jego mieszkańców. Lata na krótko przed wojną, kiedy w Gdańsku czuć nastroje antypolskie, kiedy pojawiają się niemieckie zrzeszenia, czuć wrzenie, to wszystko zderza się z życiem młodej dziewczynki, która dopiero poznaje świat. Autora pozwala poznać atmosferę tamtych czasów, atmosferę równie ciekawego Sopotu, przedwojennego kurortu, do którego przyjeżdżali letnicy. 

Jednocześnie bieżące wydarzenia mogą wydawać się mniej wciągające. Ot, młoda kobieta opiekuje się staruszką. Kobieta ma chwiejny charakter, sama nie do końca wie, co chciałaby robić w życiu i musi się podporządkować staruszce, która wydaje się niezbyt miłą osobą. 

Powoli obie historie się do siebie zbliżają. Tajemnice współczesności długo nie zostają odkryte. Śledztwo Małgosi stoi w martwym punkcie. Odkrycie relacji między Hanną a pisarzem, który pomieszkuje w jej domu i być może czyha na spadek, są trudne do ustalenia. A polecenia staruszki, wyruszanie nad morze i długie godziny wyczekiwania w zimnie i słocie, to się opiekunce nie mieści w głowie. 

Więc nie ma końca świata, rozumiesz?
I nie będzie go, dopóki słońce wstaje i zachodzi. Ono jest zawsze, gdziekolwiek ty byś nie był i cokolwiek by się u ciebie nie działo. Możesz płakać albo się śmiać. Możesz żałować, tęsknić lub się bać. Ale dopóki widzisz słońce, możesz być pewien, że koniec świata jeszcze nie nadszedł, rozumiesz?
Jest historia, są tajemnice i zagadki, są ciekawe, intrygujące postacie, jest wyczekiwanie, i wielkie, naprawdę przeogromnie wzruszenie na końcu książki, które nie pozwala przejść obojętnie. Zakończenie sprawiło, że spłakałam się nad tym tytułem jak rzadko kiedy. I uznaję to za duży plus lektury. 

Autorka, podczas spotkania autorskiego wspomniała, że tworząc postać Hanny i jej losy, inspirowała się historią prawdziwej osoby, którą miała okazję swego czasu poznać. Losy bohaterki są niezwykle barwne, ale momentami bardzo trudne i brutalne. Pojawiają się wydarzenia z czasów wojny, jak również jej powojenne losy. Pojawia się również wielka miłość, piękna, romantyczna, wyczekiwana. Ten wątek mocno mną wstrząsnął. 

Mam wrażenie, że z każdą kolejną książką Aleksandra Tyl tworzy ciekawsze historie, bardziej urozmaicone, posiadające więcej wątków, które świetne się ze sobą łączą. Tym razem historia, którą oddała w ręce czytelników jest rewelacyjna. Nie potrafię się do niczego przyczepić, zostaje mi tylko polecić ją wszystkim osobom, które lubią powieści z wątkami historycznymi, historie miłosne, odkrywanie tajemnic, trochę złośliwe, ale niezwykle ciekawe starsze panie, i ogromną dawkę wzruszeń. Naprawdę wspaniała robota!




  • Autor: Tyl Aleksandra 
  • Tytuł: Wschody i zachody słońca
  • Wydawnictwo: Prozami 
  • Liczba stron: 466
  • Premiera: 5 czerwiec 2019

7/19/2019

Gdzie znajdziesz "Gwiazdy Oriona" Aleksander Sowa

Gdzie znajdziesz "Gwiazdy Oriona" Aleksander Sowa

Coraz bardziej przekonuje się do kryminałów, sięgam po nie coraz częściej, mając satysfakcję podczas lektury. Wiadomo, że ten gatunek bywa różny, jedne książki są lekkie, inne bardziej dobitnie pokazują morderstwa i polowanie na przestępcę. "Gwiazdy Oriona", pierwszy tom Serii Astronomicznej, pokazuje niezwykle brutalne zabójstwa, ale również od strony policji i śledczych bije brutalność, siła i parcie do przodu. Jak ostatecznie wyglądała lektura tej książki i czy warto po nią sięgnąć? 

Początek III RP, zmiany polityczne i strukturalne nie są łatwe. Na Śląsku pojawia się seryjny morderca, który niezwykle brutalnie morduje kobiety. Policja nie jest w stanie zrozumieć motywu działania sprawcy, aż ginie siostrzenica premiera. Zostaje wtedy powołana specjalna grupa śledcza, która ma za zadanie jak najszybciej odkryć i złapać mordercę. Jednym z jej członków zostaje Emil Stompor, młody, nieopierzony policjant prosto po szkole, ale z ogromną wiedzą psychologii kryminalnej, dzięki czemu potrafi stworzyć profil sprawcy. Policja ściga się z czasem i mordercą, czy uda się go złapać? 

Autor stworzył mroczny świat, zarówno ten mordercy, jak i od strony policji. Postać mordercy mogła być wzorowana na Wampirze z Zagłębia, który zabijał kobiety w latach '60-tych. Profil psychologiczny mordercy odkrywany jest bardzo powoli i długo nie wiadomo, czym kieruje się zabójca, dlatego tak trudno policji jest ustalić jego tożsamość. 

Z drugiej strony mamy świat policji, który dopiero rodzi się po przemianach politycznych. Jeszcze niedawno pracownicy milicji, ZOMO, teraz muszą zmienić postrzegania świata i nie być organem państwa, a wyjść do ludzi, stać się ich strażnikami i pomocnikami. Nie każdy jest na to gotowy, realia PRL-u nie tak łatwo zmienić. Emil Stompor, młody policjant, który dopiero wkracza na ścieżkę swojej kariery, nie związany z poprzednim systemem, bardzo odstaje ze swoim podejściem. Dlatego jego powołanie do ekipy śledczej nie każdemu się podoba. Młody policjant, myślący nieszablonowo, nie raz i nie dwa będzie narażony na szykany ze strony pozostałych członków zespołu. 

Świat wykreowany przez autora jest męski i brutalny, bohaterowie często rzucają mięsem, krew i posoka leje się gęsto, zaszłości polityczne, społeczne nadal są w głowie. Kobiety są tu tylko pionkami, zazwyczaj pojawiają się w roli ofiar, rzadko mają możliwość głosu. 

Jednocześnie bardzo dobrze rozegrane jest tło psychologiczne, zarówno jeśli chodzi o relacje w policji, między członkami grupy, autor robi wycieczki w przeszłość niektórych postaci, aby łatwiej było zrozumieć ich poczynania. Również postać mordercy poznajemy powoli dzięki jego wspomnieniom. To one go ukształtowały i mają duży wpływ na jego poczynania. Człowiek zaczyna się zastanawiać, czy jest on do końca winny, a może bardziej szalony. Czy skrzywdzone dziecko może wyrosnąć na sadystycznego mordercę? 

Autor stworzył bardzo dobry, mroczny, "męski" kryminał, który wciąga od pierwszych stron i choć momentami przytłacza ciężarem wydarzeń i zachowań bohaterów, ciężko się od niego oderwać. Podczas lektury pojawia się wiele emocji, od ciekawości i zafascynowania, przez złość i obrzydzenie, do przyjemności i satysfakcji. Jest to świetny wstęp do dalszych losów bohatera, który w tej części jeszcze nie do końca wysuwa się na pierwszy plan. Jestem niezwykle ciekawa, jak autor pokieruje dalej wydarzeniami, czekam na wydania dwóch kolejnych tomów serii, które do tej pory były wydanie w Self Publisingu. "Gwiazdy Oriona" mogę polecić każdemu, kto lubi mroczne kryminały z mocno zarysowaną sferą psychologiczną.



  • Autor: Sowa Aleksander
  • Tytuł: Gwiazdy Oriona
  • Cykl: Seria Astronomiczna #01
  • Wydawnictwo: Lira
  • Liczba stron: 354
  • Premiera: 6 czerwiec 2019

7/16/2019

PRZEDPREMIEROWO Wakacyjnie zaprasza "Antolka" Magdalena Kordel

PRZEDPREMIEROWO Wakacyjnie zaprasza "Antolka" Magdalena Kordel

Wakacje - czas wypoczynku, relaksu, szczęścia. Wyjazdy w znane i nieznane zakątki Polski i świata, czas spędzany z rodziną i przyjaciółmi. Choć nie zawsze jest tak różowo, to lato jest jedną z przyjemniejszych pór roku. Wtedy też sięgamy po lżejsze lektury, zarówno tematycznie jak i gabarytowo. Zabieramy ze sobą historie, które mają sprawić nam przyjemność i poprawić humor. Czy najnowsza książka Magdaleny Kordel należy do takich lektur? O czym opowiada historia Antolki? 

Antolka od dzieciństwa czeka na "jutro". To wtedy będzie szczęśliwa, wtedy matka zainteresuje się jej życiem, spędzi z nią czas i nie będzie stawiać wymagań. Dziewczyna nie zna ojca, a relacje z rodzicielką są bardzo trudne. Dlatego Antolka mówi "dość". Zabiera plecach i wyjeżdża na Mazury. To tam poznaje Janka, który ratuje ją z opresji. Razem spędzają kilka dni w Krainie Wielkich Jezior. Czy wraz z końcem wakacji skończy się też znajomość? Czy dziewczyna pozna prawdę o sobie i uda jej się naprawić relacje z matką? 

Antolka, wychowywana przez matkę, która od wczesnego dzieciństwa wymagała od córki świetnych wyników oraz wielu dodatkowych zajęć, w zamian obdarzając niewielką uwagą, nadal nie pozwala dziewczynie na podejmowanie decyzji. Studia jedynie w konkretnych kierunkach, brak akceptacji chłopaka (chociażby tylko chwilowego), to wszystko przechyla czarę goryczy. Antolka postanawia wynieść się z domu, a kierunkiem wyprawy okazują się Mazury. Dość szybko wpada też w niewłaściwe towarzystwo, z którego ratuje ją Janek. Wydawałoby by się, że to idealny początek wakacyjnej przygody i tak właśnie jest. Bo tym razem Magdalena Kordel funduje swoim czytelnikom iście letni tytuł, który jest doskonałym pomysłem na własny wyjazd, ale również na domową lekturę. Lekka historia niesie ze sobą jednak również przesłanie, pokazuje problemy, z którymi mierzą się bohaterowie, daje wskazówki na właściwe działania. 

Ale są też inne dzieci, które muszą się wyróżniać i cały czas starać. Muszą umieć grać na skrzypcach i pięknie śpiewać, i tańczyć, nawet jak zupełnie nie potrafią. Ich mamusie nie turlają się z nimi po dywanie ani nie robią babek w piaskownicy. Czasem tylko, gdy są zadowolone, potrafią się uśmiechać i pogłaskać dziecko po głowie. I tyle. Kropka (...) Te dzieci, które mają mamusie ratujące świat, żyją jutro. Jutro pójdą do zoo, jutro upieką ciasteczka. Muszą tylko cierpliwie czekać, aż ono nadejdzie. I Antolka zrozumiała, że jest dzieckiem jutrzejszym. (...)

Tym razem pisarka głównymi bohaterami uczyniła dwójkę ludzi, którzy wkraczają w dorosłość. Popełniają własne błędy, uczą się życia na własny rachunek. Antolka i Janek to bohaterowie z różnych światów, którzy muszą walczyć o własne szczęście, ale jednocześnie znajdują się w innych momentach życia. Antolka z toksyczną matką, która ciągle mówi jej, co dziewczyna ma robić, dopiero zaczyna podejmować pierwsze samodzielne decyzje. Janek, z wspaniałą rodziną, musi zmienić swoje życiowe plany, a właściwie nie musi a chce. Tych dwoje wpłynie na siebie bardziej niż by przypuszczali, a ich mazurska przygoda będzie chwilową odskocznią od problemów. 

Czytając tę lekturę, można znów mieć dwadzieścia kilka lat, kiedy wyjazdy wakacyjne na mazurskie wyprawy, z plecakami, pod namioty, z przyjaciółmi, były długo wyczekiwanymi odskoczniami od codzienności. Miejsce osadzenia akcji od razu wzbudza uśmiech na twarzy. Natura staje się tu pełnoprawnym bohaterem, który świetnie uzupełnia historie. 

Autora stawia na drodze dwójki bohaterów również inne postacie, bardzo różnorodne, z bagażami życiowymi, które w różnym stopniu wpływają na młodych. Niesamowite wrażenie zrobiła na mnie Migleszowa. Postać niezwykle barwna, nietuzinkowa, osoba, którą chciałoby się poznać. Nie może również zabraknąć wątku zwierzęcego, ale w jaki sposób się pojawi i jak wpłynie na fabułę, o tym musicie przeczytać sami. 

"Antolka" to świetna wakacyjna lektura, która przybliża polskie jeziora, pokazuje dwójkę młodych ludzi, szukających swojej drogi życiowej, a jednocześnie przeżywających letnie przygody. Wplecione problemy tylko urzeczywistniają tą historię, którą czyta się momentalnie z uśmiechem i rozrzewnieniem. Idealna lektura na lato!




  • Autor: Kordel Magdalena
  • Tytuł: Antolka
  • Wydawnictwo: Znak
  • Liczba stron: 338
  • Premiera: 17 lipiec 2019
  • Gatunek: powieść obyczajowa
Copyright © 2014 Książkowe Wyliczanki , Blogger