wtorek, 12 czerwca 2018

Trudna do przebrnięcia "Kruchość jutra" Ewa Bauer


Pierwszy tom tej serii był ciekawy, opowiadał losy zwykłych ludzi, których możemy spotkać na każdym kroku. Ich decyzje, codzienne problemy, dylematy przed którymi stoją sprawiły, że czytałam tamten tytuł z ciekawością i zastanawiałam się jak dalej potoczą się losy bohaterów. Końcówka pierwszej części zapowiadała duży zwrot akcji. Z chęcią sięgnęłam więc po "Kruchość jutra" Co wyszło z tego spotkania i jakie wrażenia po sobie zostawiło? 


Jeden mail, który czyta Anna, sprawia całkowitą zmianę w jej życiu. Kobieta czuje się oszukana, dlatego postanawia natychmiast odciąć się od męża. Pomoc zaoferowana jej przez Michała z czasem zmienia się w prawdziwy związek. Jak dalej potoczą się losy bohaterów i czy dane im będzie naprawić swoje błędy? 

Dobrze, że ta książka nie jest gruba, przez 240 stron byłam w stanie jakoś przebrnąć, choć z każdą kolejną coraz bardziej nie mogłam uwierzyć w głupotę, łatwowierność i zacięcie się głównej bohaterki. Sławetny mail, który Anna przeczytała pod koniec pierwszego tomu przyniósł zmianę, ale miałam przypuszczenie a nawet pewność, że w końcu kobieta przemyśli całą sprawę i porozmawia z mężem. Ten jednak natrafia na ścianę za każdym razem, kiedy chciałby coś załatwić. Dawno nie czytałam historii, w której główna bohaterka by mnie tak irytowała i która byłaby po prostu głupia. 

Oczywiście mogę zrozumieć emocje, każdy potrzebuje chwili na ochłonięcie, ale w pewnym momencie przychodzi refleksja, a tutaj tego nie ma. Kiedy fakty wychodzą na światło dzienne jest już zdecydowanie za późno na jakąkolwiek reakcje. W tym tomie to Robert zyskał moją sympatię, a Anna i Michał cały czas mnie irytowali. 

Druga sprawa to bardzo szybka zmiana w uczuciach, jakie Anna czuje do Michała. Niby jest tylko przyjacielem, ale po wyprowadzce od męża niewiele jej trzeba, żeby nowy romans rozgorzał. Zdecydowanie mnie to nie przekonuje. Wcale, a wcale. 

Wydaje mi się, że ta książka traci również dlatego, że tak naprawdę w 100% skupia się na Annie. Nie ma już innych bohaterów, którzy w jakiś sposób tworzyliby przeciwwagę. Przez chwilę część wydarzeń widać oczami Roberta, ale to za mało. Kiedy główna bohaterka irytuje, a nie ma odskoczni, to z tego związku nie będzie. 

Zdecydowanie ten tom do mnie nie trafił. Chciałam skończyć go jak najszybciej i dobrze, że w "Słonecznym jutrze", czyli trzecim i ostatnim tomie historii o Annie to się poprawia, bo nie wiem czy byłaby w stanie przebrnąć przez kolejną książkę podobną do "Kruchości jutra". Mam nadzieję, że długo nie będę miała okazji trafić na ponowny niewypał. 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz.