2/14/2026

Bardzo ludzkie "Ciernie i osty" Andrzej H. Wojaczek

Bardzo ludzkie "Ciernie i osty" Andrzej H. Wojaczek


Kilka lat temu poznałam twórczość autora przy okazji lektury „Kłosy” z cyklu „Wrzeciono boga”. Osadzona na Śląsku powieść ukazywała życie młodego chłopaka w czasach, gdy Polska wciąż znajdowała się pod zaborami. Już wtedy zwróciłam uwagę nie tylko na tematykę, lecz także na styl autora – wyrazisty i wyróżniający się na tle innych czytanych przeze mnie książek. Dlatego z dużą przyjemnością objęłam patronatem pierwszy tom nowego cyklu „Żniwo ognia” – „Ciernie i osty”.

Minęło wiele lat od wydarzeń znanych z poprzedniej serii. Teofil Kłosek nie jest już nastolatkiem z małego śląskiego miasteczka. U progu II wojny światowej ma trzydzieści siedem lat i jest zbyt dojrzały, by walczyć w pierwszym szeregu. Zostaje przydzielony do taborów broni podążających za wojskiem. Początek września przynosi jednak chaos: rozproszenie oddziałów, pierwsze nieudane potyczki, dezorientację. W wyniku wojennego zamętu Teofil zostaje sam. W poszukiwaniu swojej kompanii doświadcza samotności, strachu i narastającej niepewności — tym bardziej że ludzie, których spotyka na swojej drodze, często okazują wobec niego wrogość.

Wojna oglądana jego oczami staje się znacznie bardziej ludzka niż ta znana z podręczników historii. Zamiast patetycznych obrazów bohaterów na koniach wyłaniają się ludzie z krwi i kości — pełni wątpliwości, lęku i sprzecznych emocji. Po obu stronach barykady widać przebiegłość, niepokój i desperackie próby znalezienia najlepszego wyjścia z sytuacji. Teofil nie jest pomnikiem. Jest człowiekiem. Choć wojskowy honor każe mu nie ustawać w próbach ponownego dołączenia do oddziału, wydarzenia, których staje się świadkiem, niejednokrotnie zmuszają go do rewizji planów i przekonań.

Autor spaja oba cykle postacią głównego bohatera, jednak różnica czasowa i odmienny kontekst historyczny sprawiają, że są to dwie odrębne opowieści, które można czytać niezależnie. Teofil staje się głosem tej historii — a chwilami można odnieść wrażenie, że także głosem samego autora, zastanawiającego się nad brutalnością i bezsensem wojny. Na przestrzeni całej powieści bohater dzieli się refleksjami na temat ludzkiego sumienia i wyborów, które kształtują człowieka. Sytuacje, w jakich się znajduje, pokazują, że narodowość nie jest wartością nadrzędną, a to właśnie sumienie pozwala podejmować najbardziej ludzkie decyzje.

Autor nie patrzy na wojnę przez pryzmat jednej nacji. Pokazuje zarówno przebiegłość Polaków, Niemców, jak i Ukraińców, nie unika krwawych scen i okrucieństwa. Jednocześnie w tej mrocznej rzeczywistości pojawiają się promyki światła — gesty, które rozjaśniają ciemność wojny. Próby zachowania człowieczeństwa w świecie ogarniętym chaosem nie zawsze przynoszą dobre skutki. Czasem prowadzą do ocalenia, innym razem kończą się bolesną konsekwencją. I właśnie ta niejednoznaczność najmocniej wybrzmiewa w tej opowieści.

Historia zmienia swój wydźwięk w chwili, gdy bohater dociera do Lwowa. Wojska niemieckie jeszcze tam nie wkroczyły, ale coraz wyraźniej słychać o niepokojach nadciągających ze wschodu. W tym politycznym i społecznym tyglu Teofil włącza się w działalność konspiracyjną, zdejmuje wojskowy mundur i próbuje przetrwać. To właśnie tutaj rozegra się wiele wydarzeń, które mocno w niego uderzą i na trwałe wpłyną na jego spojrzenie na świat oraz dalsze wybory.

„Żniwo ognia” w nowy sposób pokazuje początki II wojny światowej — z perspektywy zwykłego żołnierza, zagubionego w chaosie wydarzeń i pozbawionego rzetelnych informacji ze strony dowództwa. Autor w bardzo ludzki sposób oddaje lęk, dezorientację i niepewność tamtego czasu. To doskonały początek cyklu, który wprowadza wiele emocji, a jednocześnie daje wyraźny sygnał, że to dopiero preludium do znacznie większej historii.





  • Autor: Wojaczek Andrzej H.
  • Tytuł: Ciernie i osty
  • Cykl: Żniwo ognia #01
  • Wydawnictwo: Szara Godzina
  • Liczba stron: 344
  • Premiera: 15 październik 2025

2/08/2026

Jaka jest "Siła męskiego honoru" Edyta Świętek

Jaka jest "Siła męskiego honoru" Edyta Świętek


Przyszła pora na pożegnanie z Sandomierzem i jego bohaterami. Piąty tom tej serii jest jednocześnie ostatnim – w nim autorka domyka poszczególne wątki i pozwala postaciom żyć dalej własnym życiem, już poza książkowym kadrem. Zawsze żal mi kończyć każdy z cykli Edyty Świętek, bo nieuchronnie przywiązuję się do bohaterów, towarzysząc im zarówno w trudnych, jak i radosnych chwilach. Teraz również nadszedł moment, gdy Eustachy, Alicja, Marcjanna i pozostali pójdą własną drogą. Zanim to jednak nastąpi, wydarzy się jeszcze naprawdę wiele – i właśnie o tej historii chciałabym opowiedzieć nieco więcej.

Spokojne życie w kamienicy zostaje brutalnie zakłócone, gdy ktoś wdziera się do domu pod nieobecność domowników. Eustachy również pada ofiarą napadu — pytanie tylko, dokąd prowadzą tropy i kto za tym wszystkim stoi.

Tymczasem Michał coraz bardziej pogrąża się w alkoholu, rzadziej bywa w domu i coraz mniej przejmuje się upomnieniami zarówno rodziny, jak i przyjaciół. W końcu jego bliscy postanawiają wziąć sprawy w swoje ręce, choć sam mężczyzna również ma własny plan na życie.

Weronika cieszy się chwilowym spokojem, jednak jej odejście z domu burzy równowagę pozostałych domowników. Czy pogodzenie z mężem jest jeszcze możliwe — i czy kobieta zdoła żyć na własnych warunkach?

Po raz kolejny całkowicie wpadłam w tę historię — podążałam za bohaterami, podglądałam ich losy, martwiłam się o nich w trudnych chwilach i nieraz łajałam ich w myślach za nietrafione decyzje. Autorka do samego końca nikomu nie odpuszcza. Pokazuje momenty szczęścia, ale równie często prowadzi czytelnika przez chwile bolesne: nieporozumienia, ostre słowa, napięcie, strach, a nawet dramatyczne zakończenia. Dzięki temu wyraźnie widać, jak bardzo splatają się ludzkie losy, jak intensywne potrafi być życie i jak nieprzewidywalne bywają jego ścieżki.

W tym tomie bardzo mocno wybrzmiewa tytułowy męski honor — i to w wielu różnych odsłonach, zależnych od bohatera. Inaczej rozumie go Eustachy, inaczej Michał, a jeszcze inaczej mąż Weroniki i jej najstarszy syn. Każdy z nich interpretuje go po swojemu, zgodnie z własnymi zasadami, spojrzeniem na świat i swoją „męską logiką” — czasem jako narzędzie dominacji nad kobietami, a czasem wręcz przeciwnie. O ile poprzednia część wyraźnie koncentrowała się na kobietach i ich sile w obliczu trudności, o tyle tutaj perspektywa mężczyzn jest równie wyrazista i mocno odczuwalna.

Choć bohaterowie są fikcyjni, autorka wplata w fabułę także realne wydarzenia tamtych lat. Kryzys na rynku amerykańskim końca lat 20., początkowo wydający się odległy, bardzo szybko dociera również do odradzającej się Polski. Zaciskanie pasa, głód, bezdomność — a jednocześnie próby niesienia pomocy tym najbardziej potrzebującym — sprawiają, że opowieść jest mocno zakorzeniona w rzeczywistości. Dzięki temu świat przedstawiony staje się niezwykle namacalny, niemal na wyciągnięcie ręki.

To kolejny tom, w którym dzieje się bardzo dużo, a akcja pędzi naprzód — a jednocześnie książka, w której autorka stopniowo domyka wszystkie wątki. Daje bohaterom przestrzeń na poukładanie życia i pozwala im ruszyć dalej już poza spojrzeniem czytelnika. Czuć, że największe życiowe burze powoli opadają; wiadomo, że los jeszcze nie raz ich doświadczy, ale mimo to żegnam się z nimi z uśmiechem i spokojem. Odchodzę z przekonaniem, że poradzą sobie dalej — i że wszystko, na swój sposób, będzie dobrze.

„Siła męskiego honoru” to ostatni tom cyklu Sandomierskie Wzgórza, w którym autorka ostatecznie domyka losy swoich bohaterów. Książka jest równie wciągająca jak poprzednie części — wydarzeń nie brakuje, a napięcie konsekwentnie prowadzi do finału. To piękne, satysfakcjonujące zakończenie całej sagi, które pozwala pożegnać się z postaciami z uśmiechem i spokojem. Po raz kolejny lektura mnie nie zawiodła.

 



  • Autor: Świętek Edyta
  • Tytuł: Siła męskiego honoru
  • Seria: Sandomierskie wzgórza #05
  • Wydawnictwo: Mando
  • Liczba stron: 371
  • Premiera: 14 styczeń 2026

1/28/2026

Czym jest "Pachinko" Min Jin Lee

Czym jest "Pachinko" Min Jin Lee


Już dawno powinnam poznać tę historię. Książka stała na mojej półce od 2017 roku, a co najmniej od roku spoglądałam na nią jak na jedną z najbliższych lektur. W końcu się udało – poznałam historię zapisaną na kartach tej powieści, a była ona niezwykle wciągająca i wielowarstwowa, pokazująca losy rodziny na przestrzeni ponad pięćdziesięciu lat.
Autorka powieści, Koreanka, która jako dziecko wyemigrowała do Stanów Zjednoczonych, zdecydowała się napisać tę historię po angielsku, aby – jak sama tłumaczy – dotrzeć do jak najszerszego grona odbiorców. Odbiór Pachinko na świecie był duży i zazwyczaj bardzo pozytywny.

Młoda dziewczyna, Sunja, mieszka wraz z matką w okolicach Busan, gdzie prowadzą niewielki zajazd. Mężczyzna, którego spotyka i który zaczyna ją fascynować, staje się przyczyną jej problemów, dlatego dziewczyna wychodzi za mąż za pastora, który zatrzymuje się w tym czasie w ich zajeździe, i wyjeżdża wraz z nim do Japonii, aby tam rozpocząć nowe życie. Trudne początki w nowym miejscu, wynikające nie tylko z obcej kultury, ale także z odrzucenia przez Japończyków, zmuszają bohaterów do ciężkiej pracy. Z czasem kolejne pokolenia rodziny próbują wtopić się w japońskie społeczeństwo, jednak cały czas ciąży nad nimi piętno „obcych”.

Książka wciąga od pierwszych stron, przedstawiając na początku historię rodziców Sunji, a następnie trudne losy jej i matki w czasie, gdy Korea znajdowała się pod japońską okupacją. Autorka nie ucieka od brutalności świata, ukazując życie bohaterów przez pryzmat licznych problemów, z którymi muszą się zmierzyć. Sunja, jej mąż, a także jego brat i żona to pierwsze pokolenie, które wyjechało w nadziei na lepsze życie, wyższe zarobki lub z poczuciem życiowej misji. Wszyscy jednak muszą zmierzyć się z ostracyzmem Japończyków, trudnymi warunkami życia oraz prześladowaniami politycznymi, które wielokrotnie i na różne sposoby wpływają na losy całej rodziny.

Historia pokazuje, że Japonia to kraj bardzo zamknięty, który nie chce bratać się z innymi narodami, a wręcz je odrzuca. Synowie Sunji, urodzeni i wychowani w Japonii, nie znają kraju swoich rodziców, doskonale władają lokalnym językiem i znają realia tego kraju, a jednak przez całe życie są odrzucani, uznawani za gorszych i muszą mierzyć się z piętniem „śmierdzącego Koreańczyka”, często ukrywając swoje prawdziwe pochodzenie.
Co więcej, autorka na przykładzie losów pastora – ojca rodziny – oraz jego wnuka pokazuje, że nagonka ze strony państwa się nie kończy. Pierwszy zostaje brutalnie potraktowany przez władze, drugi zaś, już jako nastolatek, ma zdjęte odciski palców i musi legitymować się jako nie-Japończyk.

Ale ta historia nie jest jednowymiarowa – poprzez licznych bohaterów autorka pokazuje różne aspekty życia i wyborów, przed którymi stają postacie. Pojawiają się wątki homoseksualne, trudne decyzje podejmowane podczas wojny koreańskiej i po jej zakończeniu. Ważną rolę odgrywa także kwestia własnej tożsamości, poznawania swoich korzeni oraz niezgody na narzuconą prawdę. To wszystko sprawia, że historię czyta się z ciekawością, a losy bohaterów zmieniają się wraz z upływem czasu.

Ta historia ma pewien element, który pozwala rodzinie wychodzić cało z największych problemów. Wsparcie finansowe w odpowiednim momencie, praca wtedy, gdy jest najbardziej potrzebna, czy ucieczka na wieś podczas nalotów alianckich – wszystko to daje tej rodzinie szansę na przetrwanie. Jednocześnie jednak te wybory prowadzą do moralnych dylematów i mogą stać się źródłem tragedii, zwłaszcza gdy prawda wyłania się nagle i w najmniej spodziewanym momencie.

Ważnym elementem powieści są również salony pachinko, czyli miejsca z automatami do gry, które w pewnym momencie zajmują niezwykle istotne miejsce w historii tej rodziny. Jednocześnie w japońskim społeczeństwie funkcjonują one jako przestrzenie kojarzone z hazardem, półświatkiem, nielegalnymi interesami i kontaktami z mafią.

Pachinko to wielowymiarowa powieść i saga rodzinna, pokazująca losy Koreańczyków w Japonii w XX wieku. Autorka porusza w niej temat Zainichi – Koreańczyków urodzonych w Japonii, lecz nigdy w pełni nieprzyjętych przez ten kraj do grona swoich obywateli. Historia wciąga i czyta się ją z przyjemnością, mimo trudnych i często bolesnych tematów, które porusza. Problem ten jest mało znany w kulturze zachodniej, dlatego powieść pozwala choć trochę przybliżyć złożone relacje koreańsko-japońskie. Myślę, że to ważna i bardzo wartościowa lektura.

 



  • Autor: Lee Min Jin
  • Tytuł: Pachinko
  • Tytuł oryginalny: Pachinko
  • Tłumaczenie: Urszula Gardner
  • Wydawnictwo: Czarna Owca
  • Liczba stron: 576
  • Premiera: 27 wrzesień 2017

1/24/2026

Poruszający "Cień burzowych chmur" Edyta Świętek

Poruszający "Cień burzowych chmur" Edyta Świętek

Uwielbiam twórczość Edyty Świętek, a doprecyzowując – uwielbiam sagi historyczne, które pisze. Spacer Aleją Róż był pierwszą sagą autorki, z którą miałam styczność i choć wtedy nie przeczytałam jej w całości, każdy tom czytałam z ogromnym zaangażowaniem. Pod koniec 2025 roku ukazało się nowe wydanie pierwszego tomu – w nowej szacie graficznej, pod innym wydawnictwem, ale z tą samą, świetną i wciągającą historią o powstawaniu Nowej Huty widzianym z perspektywy pewnej rodziny.

Rodzina Szymczaków po wojennej zawierusze stara się wrócić do spokojnego życia. Choć należą do jednej z najbogatszych rodzin we wsi, również ich nie ominęły wojenne trudności, a dopiero powojenna rzeczywistość pokazuje, jak wymagające lata ich czekają. Reforma rolna, wywłaszczenie własności prywatnej oraz wydarzenia ostatnich dni sprawiają, że Bronek – najstarszy z rodzeństwa – musi szukać nowej drogi życiowej. Trafia na plac budowy, gdzie zjeżdża się cała Polska, w poszukiwaniu lepszego życia. To właśnie tutaj Bronek zaczyna budować nową dzielnicę Krakowa, a z czasem wspiera również pozostałe rodzeństwo.

Minęło już dobrych kilka lat, odkąd czytałam tę historię, i choć pamiętałam ogólny zarys wydarzeń, z przyjemnością odkryłam, że podczas lektury ponownie zagłębiałam się w szczegóły. Autorka od samego początku mocno daje bohaterom w kość. Nie tylko utrata majątku, ale również wydarzenia, których doświadczają dwie siostry, pokazują, jak ciężkie życie czekało całą rodzinę. Zderzenie życia na wsi z tym, na co mógł liczyć Bronek po dotarciu do dopiero tworzącej się nowej dzielnicy Krakowa, wyraźnie ukazuje, jak wielka przepaść dzieliła te dwa światy. Tym bardziej nie dziwi sentyment bohatera do dawnego życia i marzenia o odzyskaniu ojcowizny.

Świat, który ukazuje się na placu budowy, jest brutalny i brudny, często pozbawiony jasnych zasad i przepisów, do którego nawet policja boi się zaglądać. To wszystko początkowo bardzo wyraźnie widać w tej historii – anonimowy tłum z jednej strony stwarza realne zagrożenie: zdarzają się napady, rabunki, gwałty i śmierć. Z drugiej strony takie miejsce, zwłaszcza gdy zaczynają powstawać pierwsze nowe domy, daje szansę na anonimowość oraz początek nowego, lepszego życia. Obie strony medalu są tu wyraźnie widoczne.

Autorka nie stroni od przedstawiania prawdziwych postaci, co sprawia, że historia staje się bardziej autentyczna. Pośród pnących się ku górze ścian budynków pojawiają się przodownicy pracy, którzy chcą wyróżnić się w tym środowisku. Bohaterowie sagi w niczym jednak nie ustępują postaciom rzeczywistym – są niezwykle realni, wielowymiarowi, często błądzą, wybierają niewłaściwe ścieżki i popełniają błędy, ale starają się żyć według zasad, w których zostali wychowani.

Z ciekawością czytałam o początkach dzielnicy: o rodzącej się społeczności, pierwszych rodzinach wprowadzających się do domów, dzieciach i sąsiedzkiej pomocy. Z drugiej strony pojawiają się szynki, ciemne sprawy rozgrywające się w zaułkach, a także niepewność i strach. Wszystkich bohaterów, którzy pojawiają się w tym tomie, łączy jedno – choć pochodzą z różnych środowisk i mają odmienne cele życiowe, wszyscy liczą na nowy początek, lepsze życie i szansę na wybicie się. I choć przekrój charakterów jest bardzo szeroki, to właśnie dzięki temu czuć pewien rodzaj solidarności między poznanymi postaciami.

Cień burzowych chmur to dopiero początek wielotomowej sagi. Autorka pozwala nam poznać rodzinę Szymczaków, zobaczyć wydarzenia, które sprawiły, że Nowa Huta dla części z nich stała się drogą ucieczki, oraz być świadkiem początku tworzenia się tego miejsca. Wszystko spięte jest w sposób, który zachęca do dalszej lektury – i ja zdecydowanie zamierzam poznać kolejne losy rodziny oraz Nowej Huty. Jeśli jeszcze nie mieliście styczności z tą sagą, zdecydowanie warto ją poznać.




  • Autor: Świętek Edyta
  • Tytuł: Cień burzowych chmur
  • Cykl: Spacer Aleją Róż #01
  • Wydawnictwo: Mando
  • Liczba stron: 352
  • Premiera: 22 październik 2025

1/17/2026

Poznajcie "Dzikie łabędzie. Trzy córy Chin" Jung Chang

Poznajcie "Dzikie łabędzie. Trzy córy Chin" Jung Chang


Rzadko sięgam po audiobooki, bo nigdy do końca nie potrafię zanurzyć się w tej formie przekazu. Niezbyt często trafiam też na lektora, który idealnie pasuje do opowiadanej historii i potrafi ją w pełni oddać. Tym razem jednak wszystko zagrało — nie tylko sama opowieść, ale również forma jej przekazu okazały się trafione. Przesłuchanie tej książki zajęło mi trochę czasu, bo w zależności od wydania liczy ona około 500–600 stron, jednak całość zrobiła na mnie duże wrażenie i chciałabym podzielić się z Wami moimi refleksjami po lekturze.

Jung Chang – autorka i zarazem bohaterka tej książki – opowiada historię trzech pokoleń kobiet: swojej babki, matki oraz własną. Tym samym kreśli nie tylko dzieje swojej rodziny, lecz także szeroki obraz zmieniających się Chin – od początku XX wieku aż po koniec lat 70. XX wieku. Jest to obraz często brutalny i bolesny, ale pozwalający zajrzeć „od środka” w polityczne i społeczne realia kraju, który na przestrzeni zaledwie pół wieku przeszedł ogromną transformację: od schyłku cesarstwa, przez okres rządów wojskowych i Kuomintangu, aż po nadejście komunizmu. Ukazanie tych wydarzeń przez pryzmat losów konkretnych ludzi sprawia, że historia staje się jeszcze bardziej przejmująca i dobitnie oddaje realia epoki, w której przyszło im żyć.

Podczas lektury wielokrotnie zastanawiałam się, która z bohaterek miała trudniejsze życie – babka czy matka autorki. Obie urodziły się i dorastały w czasach, w których kobietom przyszło mierzyć się z ogromnymi ograniczeniami i przemocą systemową. Babka Jung Chang już jako dziecko została zmuszona do łamania i obwiązywania stóp, a następnie wydana za generała jako jego konkubina – decyzja ta miała zapewnić jej ojcu awans i lepszą pozycję społeczną. Jej życie naznaczone było wieloma dramatycznymi doświadczeniami; do końca walczyła o siebie i córkę – najpierw z rodziną męża, później samotnie, a w czasach komunizmu także z własnym zięciem, by móc zapewnić córce opiekę i bezpieczeństwo.

Równie trudne było życie matki autorki. Dorastała w okresie walk między Kuomintangiem a komunistami, przemierzyła pieszo tysiące kilometrów i wielokrotnie ocierała się o śmierć. Jej dorosłe życie także nie przyniosło wytchnienia – nawet własna partia okazała się źródłem wieloletniego cierpienia.

Spośród trzech kobiet to sama autorka miała najwięcej szczęścia, choć i ona była świadkiem wielu okropności. Możliwość wyjazdu – a właściwie ucieczki – za granicę dała jej jednak szansę na życie bez wszechobecnego strachu i na codzienność, która nie była naznaczona nieustanną walką o przetrwanie.

Historie kobiet i ich najbliższych ukazują losy jednostek przez pryzmat polityki oraz kultury kolejnych epok. Szczególnie doceniam możliwość spojrzenia na te wydarzenia z szerokiej perspektywy, osadzonej w codziennym doświadczeniu zwykłych ludzi. Czasy młodości babki autorki są przedstawione najmniej szczegółowo, choć Jung Chang zaznacza kluczowe konteksty polityczne i społeczne tamtego okresu. Również młodość matki opisana jest w sposób interesujący, ale bez nadmiernego zagłębiania się w detale.

Więcej szczegółów pojawia się wraz z opisem początków rządów komunistów oraz formowania się struktur partyjnych. Najwięcej refleksji i informacji autorka poświęca jednak własnym doświadczeniom. Szczególnie mocno wybrzmiewa okres tzw. rewolucji kulturalnej – czas ogromnej przemocy, strachu i niewyobrażalnej patologii społecznej, który naznaczył całe pokolenia.

Podczas poznawania tej historii otworzyły mi się oczy na wiele kwestii, o których wcześniej nie miałam pojęcia. Oczywiście postacie takie jak Mao Zedong nie są mi zupełnie obce, jednak dopiero dzięki tej książce zrozumiałam jego dążenie do podtrzymywania permanentnego niepokoju wśród społeczeństwa. To właśnie ta lektura pozwoliła mi również w pełniejszy sposób pojąć, czym była rewolucja kulturalna — do tej pory kojarzyła mi się ona głównie z paleniem książek i narzucaniem jedynego słusznego nurtu komunistycznego, bez świadomości skali przemocy i społecznej destrukcji, jakie ze sobą niosła.

Jung Chang wychowywała się w uprzywilejowanej rodzinie i w pierwszych latach życia miała znacznie więcej niż przeciętny mieszkaniec Chin. Jednocześnie jej ojciec przez długi czas pilnował, by rodzina nie okazywała swojej pozycji – uważał, że jako przedstawiciele partii powinni dawać innym przykład skromności i ideologicznej poprawności. Już w bardzo młodym wieku Jung Chang została jednak brutalnie wyrwana z domu rodzinnego: była świadkiem represji dotykających jej rodziców, a następnie została wysłana na wieś, by „poznać prawdziwe życie”. 

Te doświadczenia autorka przeplata własnymi refleksjami oraz szerokim tłem politycznym, które w tamtym czasie determinowało losy jednostek. Istotne jest również to, że książka powstała już po jej wyjeździe na Zachód, gdy mogła pozwolić sobie na pełną swobodę wypowiedzi. Jung Chang miała wówczas niemal czterdzieści lat i wystarczający dystans, by spojrzeć na własne życie z perspektywy czasu. Myślę, że właśnie dzięki temu Dzikie łabędzie są opowieścią dojrzałą, a zarazem niezwykle wnikliwą — głęboko zanurzoną w świecie, w którym przyszło autorce dorastać i żyć.

"Dzikie łabędzie. Trzy córy Chin" to książka, która potrafi otworzyć oczy. Ukazuje Chiny na przestrzeni niemal pół wieku – czasu ogromnych przemian politycznych i społecznych – widziane przez pryzmat jednej rodziny, a przede wszystkim trzech pokoleń kobiet. Jestem ogromnie zadowolona, że w końcu sięgnęłam po tę historię, i już szykuję się do poznania kolejnych książek autorki, których w polskim wydaniu dostępne są jeszcze trzy.

Mam poczucie, że ten tytuł pozwala choć odrobinę lepiej zrozumieć Chiny, również te współczesne. Co więcej, lektura ta poprzedzała u mnie reportaż "Chiny jednego dziecka", dzięki czemu wiele poruszanych tam tematów zyskało dla mnie szerszy kontekst i głębię. "Dzikie łabędzie" to książka, którą zdecydowanie warto poznać – szczególnie jeśli interesuje nas historia Chin i losy ludzi uwikłanych w wielką politykę.


  • Autor: Chang Jung
  • Tytuł: Dzikie łabędzie: Trzy córy Chin
  • Tytuł oryginalny: Wild Swans: Three Daughters of China
  • Tłumaczenie: Bożena Umińska-Keff
  • Wydawnictwo: Albstros
  • Liczba stron: 590
  • Premiera: 2003

1/14/2026

Czy wiesz czemu "Nie mówię żegnaj" Han Kang

Czy wiesz czemu "Nie mówię żegnaj" Han Kang


To nie było moje pierwsze spotkanie z twórczością Han Kang, choć od lektury poprzedniej powieści autorka została laureatką Literackiej Nagrody Nobla. W Polsce doczekaliśmy się już pięciu tytułów jej autorstwa, w tym najbardziej znanej, a zarazem najbardziej kontrowersyjnej Wegetarianki. Tym razem sięgnęłam po Nie mówię żegnaj — powieść, w której pisarka przybliża masakrę na wyspie Czedżu z 1948 roku.

Historia rozpoczyna się w Seulu, gdzie narratorka przeżywa trudny okres. Wiadomość o hospitalizacji dawno niewidzianej przyjaciółki oraz prośba o pomoc stają się początkiem podróży — nie tylko przez Koreę, lecz także przez historię. Wszystko rozgrywa się zimą, pośród zawiei, ton śniegu i mroku. To właśnie tam, na granicy jawy i snu, narratorka zaczyna odkrywać przeszłość.

Uświadomiłam sobie wtedy wyraźnie, jak bardzo krucha jest nasza egzystencja. Jak łatwo można zniszczyć i unicestwić skórę i mięśnie, organy wewnętrzne i kości, ludzkie życie. Wystarczy jedna decyzja. 

Ta książka nie jest oczywista — łączy różne gatunki i rozpoczyna się w miejscu, które w żaden sposób nie zapowiada dalszego rozwoju historii. Twórczość Han Kang po raz kolejny okazuje się niejednoznaczna. Autorka często w sposób zawoalowany dociera do tematów, które dopiero z czasem stają się głównym wątkiem, a bywa i tak, że po namyśle na pierwszy plan wysuwa się coś zupełnie innego. W tej historii, obok masakry pojawiającej się na kartach powieści, równie istotne stają się kobiety — to one zajmują tu szczególne miejsce. Kobiety współczesne: narratorka i jej przyjaciółka; kobiety z przeszłości: matka czy kobieta, która była świadkiem wydarzeń na plaży. To kobiety zostają, czuwają i pamiętają. To one poszukują — bliskich osób, ale też odpowiedzi.

Istotna okazuje się oniryczna warstwa tej powieści. Narratorka, docierając na wyspę Czedżu i do domu przyjaciółki, stopniowo oddala się od rzeczywistości. W pewnym momencie wydarzenia, rozmowy i pojawiające się postacie sprawiają, że trudno jednoznacznie określić, co jest prawdą, a co majakiem. Autorka pozwala czytelnikowi błądzić na granicy jawy i snu, zastanawiając się, co tak naprawdę się wydarzyło — a zwłaszcza, jak interpretować zakończenie tej książki i gdzie przebiega granica prawdy.

- Nawet niemowlęta?

- Chodziło w końcu o to, żeby wszystkich wybić.

- Kogo chcieli wybić?

- Czerwonych.

Tym, co w bieżących wydarzeniach wydaje się najbardziej realne, są wspomnienia sprzed ponad pół wieku, coraz mocniej wdzierające się w teraźniejszość. Wycinki z gazet, rozmowy ze świadkami tamtych wydarzeń — pojedyncze nitki, które stopniowo łączą się w obraz niewyobrażalnego ogromu przemocy: ludobójstwa całych wiosek dokonywanego w imię walki z komunizmem. Autorka przytacza wspomnienia, od których trudno uciec — obrazy, które zostają w pamięci i po raz kolejny zmuszają do refleksji nad ludzkim zwyrodnieniem.

Mimo to wyciągam drżącą rękę i podnoszę okładkę. Wertuje zdjęcia przedstawiające kości w wielgachnych plastikowych koszach, posortowane według części ciała. Tysiące piszczeli. Tysiące czaszek. Dziesiątki tysięcy żeber ułożonych w stosy. Setki drewnianych pieczęci, sprzączek skórzanych pasków, guzików z gimnazjalnych mundurków, srebrnych szpil do włosów o rozmaitej długości i grubości, szklanych kulek do gry, które wyglądają, jakby zawierały skrzydła. Na ponad czterystu stronach rozproszone są właśnie takie zdjęcia. 

Nie mówię żegnaj to historia niełatwa w odbiorze, łącząca świat bardziej i mniej rzeczywisty, by na swój własny sposób opowiedzieć o niezwykle trudnych czasach ludobójstwa na wyspie Czedżu. To zarazem powieść ukazująca ogromną siłę kobiet — tych, które do końca walczą, do końca szukają i nie poddają się w dążeniu do prawdy o przeszłości. Sposób narracji sprawia, że wiele wydarzeń możemy jedynie rekonstruować i domyślać się ich sensu, a autorka pozostawia czytelnika z niedopowiedzeniami. Ta książka wymaga wiele od swojego odbiorcy, ale jednocześnie wiele mu oddaje. Myślę, że warto ją poznać.

 


  • Autor: Han Kang
  • Tytuł: Nie mówię żegnaj
  • Tytuł oryginalny: 작별하지 않는다 (jagbyeol insaleul haji maseyo)
  • Tłumaczenie: Justyna Najbar-Miller
  • Wydawnictwo: W.A.B.
  • Liczba stron: 384
  • Premiera: 24 styczeń 2024

1/10/2026

Poznaj "Sekret Agaty" Urszula Jaksik

Poznaj "Sekret Agaty" Urszula Jaksik


Co jakiś czas sięgam po powieści obyczajowe – to dla mnie okazja, by poznać inspirujące historie i naładować się pozytywnymi emocjami. Zazwyczaj są to lżejsze lektury, wybierane po bardziej wymagających tytułach, choć i one potrafią pokazywać trudne, codzienne losy bohaterów. Tym razem postanowiłam poznać zupełnie nową dla mnie autorkę i sięgnąć po historię zamkniętą w książce „Sekret Agaty”.

Matyldę wychowuje ciotka Agata, która jest dla dziewczynki całym światem. Choć nie zna swoich rodziców ani innych krewnych, nie czuje się samotna ani smutna. To właśnie dzięki Agacie poznaje życie i rządzące nim zasady – otoczona miłością, jako dorosła kobieta zyskuje pełną swobodę wyboru. Dopiero po odejściu ukochanej opiekunki dziewczyna poznaje tajemnicę, która przez lata stanowiła największy sekret Agaty. Szukając swojego miejsca w życiu, Matylda wyrusza w dalekie podróże, choć niektóre z nich mogą skończyć się tragicznie. Odkrywa nowe zainteresowania i poznaje Szkocję, która stopniowo ją uwodzi.

Historia opowiedziana w tej książce momentami była ciekawa i wciągająca, jednak mam poczucie, że nie do końca jest to lektura dla mnie. Nie sądzę też, by została ze mną na dłużej. W całej opowieści dzieje się bardzo dużo – pojawia się kilka wątków, które zdają się rywalizować ze sobą o miano najważniejszego. Być może taki był zamysł autorki, by czytelnik sam wybrał ten najbliższy sobie, ja jednak nie do końca to kupiłam.

Początkowo pojawiają się bardzo krótkie rozdziały, które pokazują rozwój Matyldy – to, w jaki sposób dojrzewa i co z czasem staje się dla niej ważne. Późniejsze losy młodej dziewczyny, a następnie dorosłej kobiety, przedstawione są już w dłuższych rozdziałach. Ukazują one Matyldę jako ambitną pracownicę korporacji, pełną zapału i poszukującą nowych wyzwań.

Jej wyprawy – najpierw bliższe, potem coraz dalsze – a także bardzo niebezpieczna sytuacja, która staje się jej udziałem, stanowią punkt zwrotny w jej życiu. Pojawia się również Szkocja oraz tajemniczy mężczyzna, który przyciąga uwagę Matyldy. A gdzie w tym wszystkim jest Agata? Pozostaje raczej w tle – jako ostoja i tarcza, obecna gdzieś z boku, ale w gruncie rzeczy niewiele o niej wiemy. Jej sekret, przecież tytułowy, zostaje rozwiązany niemal na samym końcu, właściwie na jednej stronie.

Czytało mi się ten tytuł dobrze, jednak przez cały czas liczyłam na coś, co mnie zainspiruje. Miałam wrażenie, że raczej prześlizguję się po życiu Matyldy, czekając na sekret, który zapowiadany był jako coś spektakularnego – a szczerze mówiąc, znacznie wcześniej można było się go domyślić. Do końca dotarłam więc bardziej zadowolona z tego, że lektura dobiegła końca, niż z samej historii. Być może to po prostu nie jest powieść dla mnie i z pewnością znajdą się czytelnicy, którzy odbiorą ją zupełnie inaczej.

„Sekret Agaty” to polska powieść obyczajowa, w której przeplatają się wątki Szkocji, roślin i tytułowej tajemnicy. Dla mnie była to lektura raczej letnia – nie porwała mnie i nie sądzę, by została ze mną na dłużej. Jestem jednak przekonana, że znajdą się czytelnicy, którzy odbiorą tę historię zupełnie inaczej i sięgną po nią z przyjemnością.




  • Autor: Jaksik Urszula
  • Tytuł: Sekret Agaty
  • Wydawnictwo: Szara Godzina
  • Liczba stron: 312
  • Premiera: 02 październik 2025

1/07/2026

Czym naprawdę jest "Ptak" Oh Jeonghui

Czym naprawdę jest "Ptak" Oh Jeonghui

Oh Jeonghui to jedna z najwybitniejszych współczesnych pisarek koreańskich, znana przede wszystkim z mistrzowskich opowiadań, w których z niezwykłą precyzją portretuje emocje, relacje rodzinne i doświadczenie dorastania w świecie naznaczonym brakiem bezpieczeństwa. Ptak jest dla niej szczególnym tytułem – to pierwsza powieść napisana po latach pracy w krótkiej formie, wyraźnie czerpiąca z jej dotychczasowych literackich doświadczeń, ale jednocześnie otwierająca nowy etap twórczości. Dla polskich czytelników Ptak stanowi kolejną wydaną w Polsce książkę autorki, po zbiorze Miłość zeszłej jesieni i inne opowiadania, a jego polska premiera miała miejsce 22 marca 2010 roku.

Historia osadzona w latach 90. w Seulu ukazuje losy dwójki rodzeństwa – U-mi i U-ila. Już od najmłodszych lat dzieci są podrzucane przez ojca bliższym lub dalszym krewnym, gdzie zamiast opieki spotykają je jedynie połajanki i brak zrozumienia. W pewnym momencie ojciec zabiera je z powrotem do domu, w którym związał się z inną kobietą. Ten powrót mógłby wydawać się nowym początkiem, w rzeczywistości okazuje się jednak jedynie krótkim wytchnieniem przed kolejnymi trudnymi doświadczeniami, jakie czekają bohaterów. Opowieść prowadzona jest z perspektywy dziewczynki – U-mi, która stopniowo przejmuje rolę opiekunki młodszego brata i jednocześnie zmuszona jest zadbać sama o siebie.

Ze snu wyrwał nas hałas. Stół zastawiony brudnymi talerzami i pustymi butelkami został przeniesiony w dalszy kąt pokoju. Pana Lee nigdzie nie było. Ojciec bił kobietę po twarzy pięściami. Mówił do niej cichym głosem przez zaciśnięte zęby: "A teraz widzę, jaka naprawdę jesteś! Nadal chcesz flirtować z innymi mężczyznami, uwodzić ich!" 

Historia nie należy do długich, a jednak mieści w sobie niezwykle dużo emocji, z których wiele jest trudnych do udźwignięcia. Losy dwójki dzieci odsłaniają okrutny świat, w którym dorośli rzadko biorą odpowiedzialność za najmłodszych. Życie w wynajmowanym pokoju, pośród innych mieszkańców domu, z jednej strony daje możliwość podglądania cudzych codzienności. Z drugiej — choć wszyscy funkcjonują we wspólnej przestrzeni, każdy nosi własne sekrety i własne sprawy, na tyle ważne, by nie angażować się w los innych.

Dla polskiego czytelnika może być trudne do zrozumienia, jak w latach 90., a więc całkiem niedawno, dwoje dzieci mogło mieszkać zupełnie samotnie i nie wzbudzać przy tym większego zainteresowania otoczenia. A jednak do takiej sytuacji w pewnym momencie dochodzi. Początkowo nowa partnerka ojca, która staje się macochą rodzeństwa, daje dzieciom namiastkę normalności. Choć sama jest bardzo młoda, w pewnym sensie staje się dla nich punktem odniesienia — szczególnie dla U-mi. Niedługo potem kobieta jednak znika, ojciec wraca do pracy, a dzieci zostają same na długie tygodnie.

Ojciec nie wrócił do domu. U-il i ja byliśmy całymi dniami sami. Mieliśmy tylko telewizor, który mogliśmy oglądać, kiedy tylko chcieliśmy oraz klucze do domu. 

Losy dzieci, choć początkowo mogą sprawiać wrażenie niespecjalnie odbiegających od codziennej normalności, wraz z rozwojem fabuły stają się coraz bardziej niepokojące. Ta historia przypomina równię pochyłą, po której bohaterowie zsuwają się coraz szybciej, a ich życie ulega stopniowemu wypaczeniu. Kolejne wydarzenia odsłaniają nie tylko głęboko zaburzone relacje panujące w domu, lecz także mechanizm autodestrukcji, w który dzieci zostają wciągnięte. Całość osadzona jest dodatkowo w kontekście kultury koreańskiej, która w nieco odmienny sposób interpretuje i wartościuje niektóre kwestie społeczne.

Podczas lektury bohaterowie nie dają się łatwo polubić. Oczywiście dzieci i ich wyborów nie sposób jednoznacznie ocenić — wychowując się właściwie bez opieki, czerpią wzorce z każdego dostępnego źródła, bardzo często zupełnie niewłaściwego. Budzili we mnie ogromne współczucie. Znacznie większy problem miałam jednak z dorosłymi. Choć wokół dzieci było ich wielu, nikt tak naprawdę nie okazał realnego zainteresowania ich losem. Najdobitniej widać to na przykładzie pracownicy socjalnej, która być może początkowo chciała pomóc, lecz gdy U-mi kilkakrotnie ją przechytrzyła, nie podjęła już próby rzeczywistej interwencji.

U-il nie potrafił nauczyć się tabliczki mnożenia. Nie odrobił nawet pracy domowej którą mu zadałam. Stawianie go do kąta z rękami podniesionymi do góry czy bicie po rękach nie pomagało, zaczęłam więc dawać mu klapsy i kazałam kłaść się na podłodze. Jestem jego siostrą, więc muszę odgrywać zarówno rolę nauczyciela, jak i matki. 

Im bliżej końca, tym historia staje się coraz mroczniejsza i wyraźnie zmierza ku trudnemu finałowi. Młodzi bohaterowie, pozostawieni sami sobie, dokonują wyborów prowadzących stopniowo do samodestrukcji. U-mi, przejmując rolę opiekunki młodszego brata, sięga po przemoc, powielając wzorce obserwowane u dorosłych, natomiast U-il zaczyna spędzać czas w towarzystwie młodocianych gangów. Choć oboje są jeszcze bardzo młodzi, życie zmusza ich do podejmowania decyzji, które powinny należeć do świata dorosłych.

Z przerażeniem zdałam sobie sprawę, że codziennie wieczorem cały nas czas spędzamy w ciszy w pokoju. Nic nie robimy, tylko siedzimy. U-il garbi się i trzyma swoje ręce głęboko w kieszeniach spodni, spoglądając na mnie z przygnębieniem. 

Ptak to książka ukazująca świat trudny do oswojenia, w którym bohaterowie, pozostawieni sami sobie, nie potrafią dokonywać właściwych wyborów. Choć są otoczeni dorosłymi, ich życie naznaczone jest głęboką samotnością. To przejmujący obraz realiów lat 90., w których przyszło im dorastać. Autorka nie unika trudnych, momentami wstrząsających scen — obrazów, które zostają z czytelnikiem na długo i prowokują do refleksji nie tylko nad losem dwójki młodych bohaterów, lecz także nad odpowiedzialnością dorosłych, którzy ich otaczają.




  • Autor: Oh Jeonghui
  • Tytuł: Ptak
  • Tytuł oryginalny: 새 (sae)
  • Tłumaczenie: Marzena Stefańska
  • Wydawnictwo: Kwiaty Orientu
  • Liczba stron: 136
  • Premiera: 22 marzec 2010

1/03/2026

Jak wygląda "Od miecza do mangi. Historia Japonii" Christopher Harding

Jak wygląda "Od miecza do mangi. Historia Japonii" Christopher Harding

Japonia inspiruje, fascynuje i nieustannie ciekawi. Dzięki mandze i anime wyraźnie wyróżnia się na tle innych państw Azji, a jej kultura od lat przyciąga rzesze pasjonatów na całym świecie. Co ukształtowało to państwo? Dlaczego stało się tak istotnym elementem globalnego przemysłu kulturowego i w jaki sposób zdołało wybić się na pozycję lidera? Odpowiedzi na te pytania próbuje udzielić Christopher Harding w książce "Od miecza do mangi".

Autor prowadzi czytelnika przez dzieje Japonii na przestrzeni wieków – od czasów prehistorycznych, przez narodziny i umacnianie się cesarstwa, jego rozkwit, epokę szogunatu oraz erę samurajów i ich stopniowy upadek. Szczególnie dużo miejsca poświęca I poł. XX wiekowi: okresowi japońskich podbojów, imperialistycznym ambicjom rządzących. Pokazuje również czasy powojenne i współczesne, gdy kraj ten przeszedł gwałtowną transformację gospodarczą, stając się jedną z czołowych potęg ekonomicznych świata.

Poznanie historii danego kraju z pewnością pozwala lepiej zrozumieć także jego kulturę. Współczesność jest jedynie wierzchołkiem góry lodowej – każde państwo nosi w sobie ślady wielowiekowego rozwoju. W Japonii widać to szczególnie wyraźnie, bo mimo nowoczesności kraj ten wciąż silnie zakorzeniony jest w tradycyjnych wartościach. Wyspiarskie położenie sprawiło, że przez długie lata Japonia pozostawała odcięta nie tylko od wpływów Zachodu, ale również od sąsiednich państw Azji, co nadało jej historii i kulturze wyjątkowy, odrębny charakter. Wszystkie te zależności autor konsekwentnie pokazuje, łącząc narrację historyczną z refleksją nad współczesną Japonią. Nie bez znaczenia jest tu fakt, że Christopher Harding wykłada historię Azji na Uniwersytecie w Edynburgu i od lat zajmuje się badaniem japońskiej kultury.

Z ciekawością sięgnęłam po tę książkę, nie do końca wiedząc, czego mogę się spodziewać, i muszę przyznać, że po zakończonej lekturze pozostałam z ambiwalentnymi odczuciami. Z jednej strony wiele poruszanych zagadnień okazało się interesujących, a autor zaproponował nowe, momentami odkrywcze spojrzenie na znane wydarzenia — szczególnie w kontekście japońskiego imperializmu. Z drugiej jednak miałam wrażenie, że miejscami narracja pędzi przez historię zbyt szybko. Liczne odłamy buddyzmu zaczynały mi się mieszać w trakcie lektury, a natłok nazwisk i dat sprawiał, że informacje szybko ulatywały z pamięci, czasem już w kolejnym akapicie. Jednocześnie okres powojenny i druga połowa XX wieku, czyli współczesna Japonia, zostały — moim zdaniem — potraktowane zbyt pobieżnie.

Odniosłam wrażenie, że autor, chcąc objąć jedną książką całą historię Japonii, porusza się po niej momentami zbyt szybko. Poszczególne epoki potraktowane są nierównomiernie — jedne opisane bardzo szczegółowo, inne jedynie szkicowo. Być może wynika to z osobistych zainteresowań i sympatii autora wobec wybranych okresów. Niewykluczone także, że jako badacz głęboko zanurzony w historii Japonii nie zawsze bierze pod uwagę perspektywę czytelnika, który nie zna tych dziejów lub posiada jedynie ogólną orientację — przez co część zagadnień może okazać się trudna lub mało czytelna.

Brakowało mi również pogłębionego omówienia drugiej połowy XX wieku — zwłaszcza dynamicznego rozwoju gospodarczego i kulturalnego Japonii. Autor przeskakuje tu między zagadnieniami: na chwilę pojawia się Sony, gdzie indziej krótkie nawiązanie do One Piece, uznanej za niewystarczająco „japońską”, a w innym miejscu lakoniczna wzmianka o filmach Studio Ghibli. Są to jednak jedynie urywki, które nie pozwalają w pełni zrozumieć skali cywilizacyjnego i kulturowego skoku, jaki Japonia musiała wykonać, by znaleźć się w miejscu, w którym jest dziś. Zdecydowanie mocniej wybrzmiewa natomiast warstwa polityczna — autor konsekwentnie podkreśla jej zmienność i niestabilność, widoczną nawet w najnowszej historii kraju.

Od miecza do mangi to tytuł, który może się spodobać — wiele jednak zależy od tego, z jakimi oczekiwaniami się po niego sięga. Dla osób niemających dotąd większej styczności z historią Japonii książka może stanowić ogólny zarys najważniejszych procesów i wydarzeń, choć wymaga przebicia się przez gąszcz nazwisk i dat, szczególnie w rozdziałach poświęconych okresowi szogunatu. Z kolei dla czytelników już zainteresowanych tym krajem i posiadających podstawową wiedzę historyczną będzie to lektura momentami inspirująca — pozwalająca pogłębić wybrane wątki lub spojrzeć na nie z innej perspektywy. Jednocześnie część zagadnień może pozostawić niedosyt, potraktowana zbyt skrótowo i bez należnego rozwinięcia.




  • Autor: Harding Christopher
  • Tytuł: O miecza do mangi. Opowieść o Japonii
  • Tytuł oryginalny: A Short History of Japan
  • Tłumaczenie: Dorota Ponikowska
  • Wydawnictwo: MandoLiczba stron: 288
  • Premiera: 26 listopad 2025
Copyright © 2014 Książkowe Wyliczanki , Blogger