wtorek, 10 kwietnia 2018

Co przyniesie "Dzień 7" Kerry Drewery



Rok temu miałam okazję poznać "Celę 7", pierwszy tom trylogii opowiadający trudną historię, osadzoną w niezbyt odległej przyszłości. Pomysł autorki na temat przewodni przyciąga, a jednocześnie wzbudza wiele emocji. Po niezwykle wyrazistej końcówce pierwszego tomu przyszedł czas na kontynuację. Role niektórych bohaterów trochę się zmieniły, a akcja gna do przodu. Czy kontynuacja dorówna poprzedniczce? 

Marta w ostatnim momencie została uratowana od śmierci. Niestety nie może pozwolić sobie nawet na chwilę odpoczynku. Jej miejsce w Celi zajmuje Isaac, ukochany chłopak, który wiele dla niej poświęcił. Dziewczyna jest również cały czas śledzona, ucieczka jest najlepszym wyjściem. Czy w tych warunkach jest w stanie uratować Isaaca?

"Dzień 7" to bezpośrednia kontynuacja "Celi 7", wydarzenia zaczynają się tam, gdzie skończyły się w pierwszym tomie. Tu również akcja trwa przez siedem dni, w czasie których Isaac ma dotrzeć do Celi 7 i tam najprawdopodobniej zakończyć swoje życie. Nikt z zainteresowanych nie był świadomy, jaką machinę poruszył i jak bardzo jest ona zdeterminowana, żeby zamknąć im usta, a tak naprawdę uciszyć na zawsze. Martha, Isaac, Eva, Max, Cicero, Pani B.... Początkowo znaleźli się oni w złym miejscu o złym czasie, ale z czasem ich wyraźny sprzeciw przeciwko obecnemu systemowi wywołał ogromny kontratak. 

Martha po wyjściu z Bloku Śmierci musi uciekać. Ale w sumie dlaczego? Eva zostaje oskarżona. O co? Max uświadamia sobie jak głęboka inwigilacja pojawia się w sieci. Isaac jest postacią najbardziej tragiczną, a jednocześnie najmniej można go poznać. Fragmenty, w których pojawia się obraz z Celi są krótkie i dają poczuć beznadzieję przed nieuniknionym.

Wraz z Marthą uciekałam w mrok miasta, starałam się znaleźć sposób, aby uratować ukochanego i byłam coraz bardziej przerażona ogromem dwóch kwestii, które w tej części się pojawiają: jak bardzo ludzie przy władzy trzymają się tego miejsca i że są oni w stanie zrobić wszystko i jeszcze więcej, żeby nie zmienić układu sił. Martha była zaszczutym zwierzęciem, z żadnej strony nie miała możliwości ucieczki. Druga kwestia to podążanie za tłumem, bezmyślne naśladowanie innych, wiara w to, co mówią media, brak negacji, a jednocześnie w tym wszystkim żądają krwi, widowiska, dobrej zabawy...

Progamy telewizyjne, które pojawiają się w tej części również coraz bardziej pogłębiają psychozę, odkrywają, że najważniejsza jest oglądalność, dobra zabawa, a poświęcenie jednego (czy kilku ludzi) - winnego czy nie, jest najmniejszym problemem. Tłum łaknie krwi, widowiska i to też dostanie, nie ważne czy po trupach czy też nie. 

"Dzień 7" jest znakomitą kontynuacją, pokazującą zepsute społeczeństwo, w którym rządzą jednostki. Dla wielu życie jet z góry ustalone, a zmiana statusu quo jest prawie niemożliwa. Czy ostatecznie Martha i jej przyjaciele zwyciężą tę bitwę? Czekam z niecierpliwością na trzeci tom, który pozwoli poznać zakończenie historii. Jeśli mieliście okazję czytać "Celę 7", musicie sięgnąć po jej kontynuację. Jeśli jednak ta historia przed Wami, to polecam świetną dystopię dającą dużo do myślenia. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz.