Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kobiety. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kobiety. Pokaż wszystkie posty

1/17/2026

Poznajcie "Dzikie łabędzie. Trzy córy Chin" Jung Chang

Poznajcie "Dzikie łabędzie. Trzy córy Chin" Jung Chang


Rzadko sięgam po audiobooki, bo nigdy do końca nie potrafię zanurzyć się w tej formie przekazu. Niezbyt często trafiam też na lektora, który idealnie pasuje do opowiadanej historii i potrafi ją w pełni oddać. Tym razem jednak wszystko zagrało — nie tylko sama opowieść, ale również forma jej przekazu okazały się trafione. Przesłuchanie tej książki zajęło mi trochę czasu, bo w zależności od wydania liczy ona około 500–600 stron, jednak całość zrobiła na mnie duże wrażenie i chciałabym podzielić się z Wami moimi refleksjami po lekturze.

Jung Chang – autorka i zarazem bohaterka tej książki – opowiada historię trzech pokoleń kobiet: swojej babki, matki oraz własną. Tym samym kreśli nie tylko dzieje swojej rodziny, lecz także szeroki obraz zmieniających się Chin – od początku XX wieku aż po koniec lat 70. XX wieku. Jest to obraz często brutalny i bolesny, ale pozwalający zajrzeć „od środka” w polityczne i społeczne realia kraju, który na przestrzeni zaledwie pół wieku przeszedł ogromną transformację: od schyłku cesarstwa, przez okres rządów wojskowych i Kuomintangu, aż po nadejście komunizmu. Ukazanie tych wydarzeń przez pryzmat losów konkretnych ludzi sprawia, że historia staje się jeszcze bardziej przejmująca i dobitnie oddaje realia epoki, w której przyszło im żyć.

Podczas lektury wielokrotnie zastanawiałam się, która z bohaterek miała trudniejsze życie – babka czy matka autorki. Obie urodziły się i dorastały w czasach, w których kobietom przyszło mierzyć się z ogromnymi ograniczeniami i przemocą systemową. Babka Jung Chang już jako dziecko została zmuszona do łamania i obwiązywania stóp, a następnie wydana za generała jako jego konkubina – decyzja ta miała zapewnić jej ojcu awans i lepszą pozycję społeczną. Jej życie naznaczone było wieloma dramatycznymi doświadczeniami; do końca walczyła o siebie i córkę – najpierw z rodziną męża, później samotnie, a w czasach komunizmu także z własnym zięciem, by móc zapewnić córce opiekę i bezpieczeństwo.

Równie trudne było życie matki autorki. Dorastała w okresie walk między Kuomintangiem a komunistami, przemierzyła pieszo tysiące kilometrów i wielokrotnie ocierała się o śmierć. Jej dorosłe życie także nie przyniosło wytchnienia – nawet własna partia okazała się źródłem wieloletniego cierpienia.

Spośród trzech kobiet to sama autorka miała najwięcej szczęścia, choć i ona była świadkiem wielu okropności. Możliwość wyjazdu – a właściwie ucieczki – za granicę dała jej jednak szansę na życie bez wszechobecnego strachu i na codzienność, która nie była naznaczona nieustanną walką o przetrwanie.

Historie kobiet i ich najbliższych ukazują losy jednostek przez pryzmat polityki oraz kultury kolejnych epok. Szczególnie doceniam możliwość spojrzenia na te wydarzenia z szerokiej perspektywy, osadzonej w codziennym doświadczeniu zwykłych ludzi. Czasy młodości babki autorki są przedstawione najmniej szczegółowo, choć Jung Chang zaznacza kluczowe konteksty polityczne i społeczne tamtego okresu. Również młodość matki opisana jest w sposób interesujący, ale bez nadmiernego zagłębiania się w detale.

Więcej szczegółów pojawia się wraz z opisem początków rządów komunistów oraz formowania się struktur partyjnych. Najwięcej refleksji i informacji autorka poświęca jednak własnym doświadczeniom. Szczególnie mocno wybrzmiewa okres tzw. rewolucji kulturalnej – czas ogromnej przemocy, strachu i niewyobrażalnej patologii społecznej, który naznaczył całe pokolenia.

Podczas poznawania tej historii otworzyły mi się oczy na wiele kwestii, o których wcześniej nie miałam pojęcia. Oczywiście postacie takie jak Mao Zedong nie są mi zupełnie obce, jednak dopiero dzięki tej książce zrozumiałam jego dążenie do podtrzymywania permanentnego niepokoju wśród społeczeństwa. To właśnie ta lektura pozwoliła mi również w pełniejszy sposób pojąć, czym była rewolucja kulturalna — do tej pory kojarzyła mi się ona głównie z paleniem książek i narzucaniem jedynego słusznego nurtu komunistycznego, bez świadomości skali przemocy i społecznej destrukcji, jakie ze sobą niosła.

Jung Chang wychowywała się w uprzywilejowanej rodzinie i w pierwszych latach życia miała znacznie więcej niż przeciętny mieszkaniec Chin. Jednocześnie jej ojciec przez długi czas pilnował, by rodzina nie okazywała swojej pozycji – uważał, że jako przedstawiciele partii powinni dawać innym przykład skromności i ideologicznej poprawności. Już w bardzo młodym wieku Jung Chang została jednak brutalnie wyrwana z domu rodzinnego: była świadkiem represji dotykających jej rodziców, a następnie została wysłana na wieś, by „poznać prawdziwe życie”. 

Te doświadczenia autorka przeplata własnymi refleksjami oraz szerokim tłem politycznym, które w tamtym czasie determinowało losy jednostek. Istotne jest również to, że książka powstała już po jej wyjeździe na Zachód, gdy mogła pozwolić sobie na pełną swobodę wypowiedzi. Jung Chang miała wówczas niemal czterdzieści lat i wystarczający dystans, by spojrzeć na własne życie z perspektywy czasu. Myślę, że właśnie dzięki temu Dzikie łabędzie są opowieścią dojrzałą, a zarazem niezwykle wnikliwą — głęboko zanurzoną w świecie, w którym przyszło autorce dorastać i żyć.

"Dzikie łabędzie. Trzy córy Chin" to książka, która potrafi otworzyć oczy. Ukazuje Chiny na przestrzeni niemal pół wieku – czasu ogromnych przemian politycznych i społecznych – widziane przez pryzmat jednej rodziny, a przede wszystkim trzech pokoleń kobiet. Jestem ogromnie zadowolona, że w końcu sięgnęłam po tę historię, i już szykuję się do poznania kolejnych książek autorki, których w polskim wydaniu dostępne są jeszcze trzy.

Mam poczucie, że ten tytuł pozwala choć odrobinę lepiej zrozumieć Chiny, również te współczesne. Co więcej, lektura ta poprzedzała u mnie reportaż "Chiny jednego dziecka", dzięki czemu wiele poruszanych tam tematów zyskało dla mnie szerszy kontekst i głębię. "Dzikie łabędzie" to książka, którą zdecydowanie warto poznać – szczególnie jeśli interesuje nas historia Chin i losy ludzi uwikłanych w wielką politykę.


  • Autor: Chang Jung
  • Tytuł: Dzikie łabędzie: Trzy córy Chin
  • Tytuł oryginalny: Wild Swans: Three Daughters of China
  • Tłumaczenie: Bożena Umińska-Keff
  • Wydawnictwo: Albstros
  • Liczba stron: 590
  • Premiera: 2003

11/01/2015

"Bajki, które zdarzyły się naprawdę" Anna Moczulska

"Bajki, które zdarzyły się naprawdę" Anna Moczulska

Piękne królewny, nieszczęśliwe, wykorzystywane przez najbliższych, zmagające się z klątwami i królewicze, którzy ostatecznie je odnajdują. Miłość zwycięża i "żyją długo i szczęśliwie". W dzieciństwie uwielbiałam te klasyczne bajki, które sprawiały mi wiele radości i dawały nadzieję, że i w dzisiejszych czasach taki książę się pojawi. Nie pojawił się, bo to nie czasu księżniczek i zamków. Jednak w przeszłości zdarzały się związki w prawdziwym życiu, którym bardzo blisko do tych baśniowych opowieści.

Znane postacie historyczne, takie jak Katarzyna I, Anna Jagiellonka czy Bona Sforza, ale również te zapomniane, Stefania Klotylda Koburg, Jane Gray, czy Zofia Chotek. Wiele kobiet na przestrzeni dziejów wiodło życie, które można przyrównać do bajek, jakie poznaliśmy w dzieciństwie. Być może była to Śpiąca Królewna, Kopciuszek czy Królewna Śnieżka, może Piękna i Bestia albo Księżniczka na Ziarnku Grochu. Autorka powyższego dzieła pokazuje jak bardzo niektóre życiorysy pasują do tych historii.

9/28/2015

"Łzy księżniczki" Jean Sasson

"Łzy księżniczki" Jean Sasson



Stulecia mijają, a w niektórych kulturach nie zmienia się nic. W kraju w którym żyjemy mamy możliwość rozwoju, możemy żyć według własnego uznania, a przede wszystkim możemy decydować same o sobie. Są jednak takie państwa, że kobieta nadal nie ma praw, a o jej życiu decyduje najpierw ojciec, a potem mąż, lub brat. Te kobiety nie znają innego życia, często godzą się na takie traktowanie, ale wiele z nich chce zmienić podejście społeczeństwa. Księżniczka Sułtana jest jedną z tych kobiet, a że pochodzi z rodziny królewskiej, jej głos jest mocniejszy i dociera dalej. 


6/22/2015

Ja jestem Halderd, a oto życie moje...

Ja jestem Halderd, a oto życie moje...

Tytuł: Ja jestem Halderd
Autor: Elżbieta Cherezińska  
Cykl: Północna Droga (tom 2)
Wydawnictwo: Zysk i S-ka  
Data wydania: 20 kwietnia 2010  
Liczba stron: 484  
Gatunek: powieść historyczna





Gdy prawie 2 lata temu zamykałam tom zawierający opowieść o Sigrun (do przeczytania tutaj), czułam że właśnie w moim życiu pojawiła się jedna z tych nielicznych książek, które na zawsze zapadają w serce. Czytając opowieść o Sigrun widziałam tęsknotę i słodką jak miód miłość. Ta książka była urokliwa i jedynie w końcówce czytelnikowi towarzyszą silne, smutne emocje.

Halderd przez całą książkę towarzyszy smutek, gorycz i samotność. Można odnieść wrażenie, że bardzo wcześnie odebrano jej prawo do marzeń, zmuszono ją, by miała cele. Pozycja w grodzie, szacunek u innych, spełnienie obowiązku wydania dzedziców na świat, pani, żony i przewidującego polityka. 

"W Ase grałam, co ucho chwyciło. zasłyszaną od Katli piosenkę, pieśń mężczyzn wracających z wojny. To wszystko dziś dla mnie mało, mało. Podróżuję po strunach, szukam nowych dźwięków, kóre opowiedzą o mnie, o moich tęsknotach.

Tęsknotach? A odkąd to ja mam tęsknoty?"

Dopiero w połowie książki coś się zmienia na korzyść bohaterki. Przemiana jej jest doprawdy niezwykła, choć nie odniosłam wrażenia, żeby Halderd odmieniła się zupełnie. Była paradoksalnie inna, ponieważ była wolna, a jednocześnie pozostała tą samą Halderd.

Niezwykle istotny w książce jest wątek uczuć jakie łączą Panią na Ynge i Einara, szczupłego, urodziwego misjonarza chrześcijańskiego. Ich namiętność ukaże czytelnikowi władczynię w całkowicie innym świetle, niż robi to pierwsze wrażenie. Nagle widzimy miotaną tęsknotą i pożądaniem kobietę, nie monumentalną i rozsądną, a w głębi serca tak samo słabą jak każda inna, gdy zacznie ją dotyczyć kwestia miłości, która może podważyć jej status i nie będzie dobrze widziana.

Dodatkowo i tu, w w "Sadze Sigrun" ważny jest wątek kobiety, która pojawia się dopiero od pewnego momentu powieści, ale staje się najbliższą rodziną. W "Sadze..." jest to Thora, tutaj - Rotta zwana Szczurą. Zauważalne przy tym jest, że obie bohaterki nie miały silnej więzi ze swoimi matkami.

Historie tych dwóch kobiet i one same to jak dzień i noc, złoto i czerń, śmiech i łza. Sigrun jest, nawet w kontekście bycia wikińską silną kobietą, osobą o niezwykle ciepłym usposobieniu. Halderd jest przede wszystkim zamknięta w sobie przez co często nieodgadniona dla innych, nieco wyniosła dla obcych, a także uparta i ambitna. Częścią życia zarówno jej, jak i Sigrun było ustawione małżeństwo, jednak jakże odmiennie one wyglądały. 
W obu częściach istotną rolę odgrywała postać zarządcy. Przyjaciele zawsze u boku swych pań, nieco z boku, skryci. A jednak ich pozycja wobec tych kobiet względem tego, co przeżywali była dla nich krzywdząca.


Nie jestem w stanie obiektywnie podsumować tej powieści, już poprzednio nabrałam do dzieła autorki niezwykle osobistego stosunku. To książka która porywa, fascynuje i rozdziera. Nie pozwala się porzucić i jest przyczynkiem wielu łez. W moim przypadku to te opowieści są tymi o których się mówi, że są "książkami życia".

1/08/2015

"Czarne skrzydła" Sue Monk Kidd

"Czarne skrzydła" Sue Monk Kidd
Dane techniczne:

  • Autor: Monk Kidd Sue
  • Tytuł: Czarne skrzydła
  • Tytuł oryginalny: The Invention of Wings
  • Tłumaczenie: Marta Kisiel-Małecka
  • Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
  • Liczba stron: 485
  • Premiera: 24 września 2014
  • Gatunek: powieść historyczna


Książki, w których pojawia się wątek niewolnictwa w Ameryce coraz częściej pojawiają się na naszym rynku choć może być też tak, że zwracam na nie większą uwagę. "Czarne skrzydła" interesowały mnie od chwili, kiedy pierwszy raz przeczytałam ich recenzje. Miałam wielką ochotę przeczytać tę książkę i dzięki przypadkowi wygrałam je na targach w Krakowie. Dosyć szybko zabrałam się za lekturę.

Sarah to córka sędziego, wywodzi się z bogatej rodziny, której dzięki temu przysługuje wiele przywilejów, a jednak dziewczynka jest bardzo nieszczęśliwa. We wczesnym dzieciństwie była świadkiem "kary" jaką dostała jedna z niewolnic, widziała jej chłostę. To bardzo mocno wpłynęło na Sarę, od tej pory zaczęła się poważnie jąkać. Dziewczynka na swoje jedynaste urodziny dostaje nietypowy prezent - własną niewolnicę, Hetty, czy właściwie Szelmę. Czarnoskóra dziewczynka zostaje owinięta w kokardę i dostarczona niewiele starszej dziewczynce, aby stać się jej własnością. Tak zaczyna się historia, która łączy losy tych dwóch postaci. Sarah, która bardzo szybko spada na ziemię, dowiadując się, że jej plany o zostaniu prawnikiem to bujanie w obłokach, bo przecież żadna kobieta nie może pracować, jest postacią bardzo tragiczną. Z drugiej strony jest Szelma, która nigdy się nie poddaje, mimo świadomości kary wielokrotnie balansuje na granicy odwagi i głupoty, wierząc że człowek nie może być własnością drugiej osoby. Relacje obu kobiet są bardzo specyficzne, od przyjaźni, przez obojętność, złość, niezrozumienie, irytacje. 

W czasie jej premiery spotkałam się z wieloma recenzjami tej książki, w większości bardzo pozytywnymi. Nie dziwie się temu bo i mnie przypadka do gustu lektura tej książki, jednak przez większość książki cały czas mimowolnie porównywałam ją do lektury, którą czytałam nie tak dawno temu "Domu służących" Kathleen Grissom. Było to bardzo irytujące, bo obie książki, mimo że traktują o niewolnictwie, bardzo się różnią. Autorka "Czarnych skrzydeł" akcję swojej powieści umiejscowiła w mieście, co jest bardzo oryginalnym zabiegiem, tymczasem "Dom służących" dzieje się na plantacji. Przez pierwszą połowę opisywanego tytułu obie bohaterki bardzo mnie denerwowały, co powodowało, że z jednej strony zastanawiałam się nad tymi pozytywnymi recenzjami, a z drugiej cały czas miałam świadomość że na tym etapie "Dom służących" oceniłam bym o wiele wyżej. Po skończonej lekturze jednak stwierdziłam, że obie książki są świetne, wciągające i niepowtarzalne.


Sarah i Szelma są postaciami charakterystycznymi, co nie zmienia faktu, że często mnie drażniły. Sara przez rezygnację z walki, apatię, pogodzenie się z losem. A jednocześnie była mi ona o wiele bliższa. Byłam w stanie zrozumieć jej życie, zamknięcie w złotej klatce, przykaz życia tak jak to jest przyjęte. Dziewczyna była bardzo niechętna niewolnictwu, nie potrafiła się z nim pogodzić, a jednocześnie nie rozumiała dlaczego kobieta nie może zajmować takich samych stanowisk jak mężczyzna. Widać u niej początki emancypacji. Narodzony młodszej siostry, której wpajała swoje wartości dały jej siłę do dalszego postępowania. Mimo niepewności potrafiła zmienić swoje życie. 
Szelma od dzieciństwa była niewolnicą. W gospodarstwie miejskim nie było tak dużo pracy jak na plantacjach, nie było również tak dużo niewolników. To nie zmieniało jednak zachowań ich "państwa", ciągłych kar, popychań, niechęci, niezadowolenia. Sposób postrzegania niewolników był taki sam wszędzie. Dziewczyna została nauczona przez matkę, żeby się nie poddawać, szkodzić na każdym kroku, pokazywać swoją wartość. Szelma od dzieciństwa uczyła się szycia i była bardzo dobra w tym co robiła.Nie potrafiła żyć jako własność drugiego człowieka, dlatego zarówno ona jak i jej matka marzyły o wolności.

Autorka ma dobry i wciągający język, który sprawia, że książkę bardzo szybko przeczytałam. Wydarzenia, w których pojawiają się bohaterki mają swoje korzenie w prawdziwych sytuacjach z życia. Zresztą na końcu można wyczytać, że autorka inspirowała się postaciami, które żyły w rzeczywistości.

Za mną lektura paru tytułów traktujących o niewolnictwie a jednak pewnie nigdy nie przyzwyczaję się do sytuacji o których czytam. W książce znalazłam fragmenty, które raczej nie przyszły by do głowy żadnemu współczesnemu człowiekowi, jak spis inwentarza państwa, który czytała Szelma. Znaleźli się tam wszyscy niewolnicy, gdzieś tam na samym końcu, jako "rzeczy" mniej warte od beli jedwabiu. Myślę że nikt z nas nie jest w stanie wyobrazić sobie jak to jest żyć w takiej sytuacji. Miejmy tylko nadzieję, że już nigdy nie będziemy musieli wracać do takich czasów. 

Jest to książka, która pozwala po raz kolejny spojrzeć na historię niewolnictwa, tutaj trochę z innej perspektywy, ze względu na miasto, a z drugiej strony jest to historia początków emancypacji, gdzie Sara i jej siostra zaczynają działać na rzecz zwalczania niewolnictwa ale również na rzecz praw kobiet. Książka świetna, wciągająca, niepowtarzalna i naprawdę warta poznania. 

Dla kogo:

- osób, które szukają dobrej książki dotyczącej niewolnictwa
- osób zainteresowanych początkiem emancypacji
- miłośników dobrej lektury 


Bardzo dziękuję 



które było fundatorem mojej wygranej. 

9/17/2014

"Dziewczyna z Bagdadu" Michelle Nouri

"Dziewczyna z Bagdadu" Michelle Nouri
Dane techniczne:

  • Autor: Nouri Michelle
  • Tytuł: Dziewczyna z Bagdadu
  • Tytuł oryginalny: The Girl from Baghdad
  • Tłumaczenie: Maria Zawadzka
  • Wydawnictwo: Wielka Litera
  • Liczba stron: 335
  • Premiera: 20 luty 2013
  • Gatunek: autobiografia

Kobieta ma takie same prawa jak mężczyzna i może robić dokładnie to samo. Ten slogam od pewnego czasu żyje w naszym społeczeństwie. Nie mamy większych problemów, żeby spełniać marzenia, rozwijać się, uczyć, podróżować, odkrywać. Może dlatego książki traktujące o muzułmańskich krajach, gdzie kobieta wielokrotnie traktowana jest jak człowiek gorszej kategorii, tak nas fascynują. Jednocześnie kraje Bliskiego Wschodu kojarzą nam się z Krainą Tysiąca i jednej nocy - tajemniczą, magiczną, zakazaną. Bardzo lubię sięgać po książki, które w jakiś sposób opowiadają o krajach muzułmańskich, dlatego kiedy zobaczyłam "Dziewczynę z Bagdadu" na kiermaszu Biedronki kupiłam ją bez większego zastanowienia. 

Jana, młoda dziewczyna z Czechosłowacji mieszka w domu z ciągle narzekającą matką. Marzy o tym, żeby wyrwać się z domu, uciec stamtąd jak najdalej. Dziewczyna zaczyna myśleć o małżeństwie, bo tylko ono wydaje się drogą ku wolności. W pewnym momencie w jej ponurym życiu pojawia się książę z bajki - przystojny, czuły, kochający, bogaty mężczyzna. Wydaje pochodzić się z innego świata i okazuje się to prawdą - mieszka bowiem w Iraku. Jana, zakochana w Mohamedzie, wychodzi za niego i wyjeżdża do ojczyzny męża. Tylko czy młoda kobieta nieznająca języka poradzi sobie w kraju tak obcym od jej ojczyzny? Wbrew pozorom Jana powoli się aklimatyzuje, mimo niechęci części rodziny. Ma kochającego męża a wkrótce również dzieci. I to właśnie jedno z nich - najstarsza córka Michelle - opowiada historię. Pięknego dzieciństwa, niepewnej przyszłości jako nastolatka, konieczności ucieczki i szukania swojego miejsca w życiu. 

Bardzo nie lubię zabiegu, który pojawia się na początku tej książki. Mianowicie prolog przedstawia wydarzenia sporo dalsze, mieszczące się już w drugiej połowie książki. Nie daje on możliwości powolnej oceny bohaterów, skazując nas na poznanie niektórych z nich już po przemianie. Ten zabieg spowodował, że książkę czytałam długo, momentami zmuszając się do czytania. 
Michelle we wstępie opisuje jak rodzice się poznali, ale tak naprawdę jej wspomnienia opisują jej życie od najmłodszych lat, piękne dziecięce chwile, ojca bohatera, który usłał ich życie różami, żeby z czasem, niepostrzeżenie wszystko się zmieniło. Najpierw dziewczyna stając się nastolatką przestaje mieć możliwość zabaw z towarzyszami dzieciństwa - chłopcami spoza rodziny. Irak w tamtych czasach (lata siedemdziesiąte i osiemdziesiąte) był bardzo nowoczesnym państwem, kobiety się nie zakrywały, miały bardzo duże prawa. Ale niestety tradycja pozostała, a młoda dziewczyna nie mogła zhańbić rodziny nawet rozmową z obcym mężczyzną. I nawet ojciec przestaje być miły i troskliwy, kiedy dziewczyna skarży mu się, że pewien mężczyzna dziwie się przy niej zachowywał. Nie do niczego nie doszło, Michelle uciekła - ale w mniemaniu ojca, była winna zachowania tego mężczyzny, mimo że miała w tym momencie 13-14 lat. Drugim poważnym problemem, który zaważył na życiu dziewczyny i całej jej rodziny była zdrada. Uwielbiany ojciec pokochał inną kobietę, ożenił się z nią (tak było to możliwe). Przysporzyło to wiele cierpienia. Pokazało, w jaki sposób w Iraku traktowało się samotną kobietę, bez opieki męża (ojca, brata). Również później Michelle nie miała lekko, emigrując do Czechosłowacji pod opiekę matki. 
Jeszcze jedną ważną kwestią jest wojna w Iraku. Jeszcze kiedy Michelle była dzieckiem, zaczęła się pierwsza wojna w Iraku i z biegiem czasu coraz bardziej wpływała na życie jej, rodziny i wszystkich mieszkańców Bagdadu. 

Mało jest książek o Bliskim Wschodzie, gdzie narratorką byłaby kobieta tam wychowana. Zazwyczaj poznajemy życie i obyczaje tam panujące z naszej (zachodniej) strony, zazwyczaj oczami mężczyzny. Michelle pokazała trochę inny obraz życia w Iraku. Nie podchodziła do niektórych spraw ze zdziwieniem i ze zgrozą - wszelkie rzeczy, których doświadczyła były jakby oczywiste. Sporo jest książek opowiadających o krajach arabskich, ta wyróżnia się opowieścią młodej dziewczyny, pół-Irakijki. 

Problem był również język, który mnie nie zachwycił. Nie był  może najgorszy, jednak do najlepszych też nie należał, przez co czytało mi się wolno. Z drugiej strony nie powinnam narzekać, jest to autobiografia, a nie powieść. 

Mam wrażenie, że książek tego typu jest sporo. Ta raczej niewiele wnosi do mojej ogólnej wiedzy - o krajach tamtego regiony, traktowaniu kobiet. Zaczęłam czytać ją z zainteresowaniem, jednak przyjemność popsuł mi prolog i toporny język. Jeśli ktoś chciałby poznać historię Michelle, zapraszam. Jednak nie jest to książka, która w jakiś istotny sposób wpłynie na Wasze przyszłe życie. 

Dla kogo? 
- miłośników biografii, wspomnień, pamiętników, autobiografii
- osób lubiących poznawać kraje Bliskiego Wschodu, ich kulturę i zwyczaje
- osób które lubią czytać o ciężkich życiu kobiet w kulturze arabskiej

3/24/2014

"Uśpiony głos" Dulce Chacón

"Uśpiony głos" Dulce Chacón

Dane techniczne:

  • Autor: Chacón Dulce
  • Tytuł: Uśpiony głos
  • Tytuł oryginalny: La Voz Dormida
  • Tłumaczenie: Olga Witkorowska, Katarzyna Okrasko
  • Wydawnictwo: Marginesy
  • Liczba e-stron (epub): 384
  • Premiera: 5 marca 2014
  • Gatunek: literatura współczesna

Ciężko pisze się o książkach, które zmuszają do myślenia. Chciałabym móc przekazać wszystkie uczucia, które po przeczytaniu tej książki odczuwałam. Z każdą kolejną pozycją, która opowiada o historii na świecie, czuje się coraz większą ignorantką. Wojna domowa w Hiszpanii. Niby coś tam słyszałam, ale dopiero ta pozycja otworzyła mi oczy na całe cierpienie ludzi, którym przyszło żyć w czasie jej trwania, ale również po jej zakończeniu.

Hiszpańska wojna domowa – wojna domowa pomiędzy rządem Republiki Hiszpańskiej, wyłonionym przez koalicję Frontu Ludowego i wspierającymi go siłami (liberałami, republikanami, komunistami, socjalistami i anarchistami), a prawicową opozycją (nacjonalistami, monarchistami, konserwatystami i faszystami), która toczyła się w Hiszpanii w latach 1936–1939. Pomimo formalnego zakończenia działań wojennych w 1939 roku, w Hiszpanii do 1979 roku działał zbrojny antyfrankistowski ruch oporu.*
"Uśpiony głos" to przede wszystkim historia kobiet, które przez swoje powiązania były torturowane, wtrącane do więzień, zabijane. Książka zaczyna się od przedstawienia grupy kobiet znajdującej się w więzieniu. Niektóre czekały na wyrok, inne zostały osadzone na wiele lat. 
                       "Kobieta, której było pisane zginąć, miała na imię Hortensja"*
Hortensja to żona partyzanta, którą przyłapano na przekazywaniu żywności. Kobieta jest w ósmym miesiącu ciąży i tylko dlatego jeszcze żyje.
Elvira, dziewczyna około szesnastoletnia, została złapana przez wojsko, gdy czekała wraz z matką na statek. Chciała uciec z Hiszpanii, co niestety się nie udało.
"Spędziła je w karcerze, bo próbowała wytłumaczyć dziadkowi, że podczas przesłuchań zniosła ból, że klęczała na grochu i mocno zaciskała usta, że nie odpowiedziała na ani jedno pytanie i nie zdradziła, kim jest jej brat Paulino."*
Jest jeszcze Pepa, a właściwie Pepita. Młodsza siostra Hortensji, która przeniosła się do Madrytu, żeby móc odwiedzać siostrę. Dziewczyna nie chce mieszać się w politykę. Za dużo przez nią straciła. Chce tylko przetrwać i pomóc rodzinie jak to jest tylko możliwe. Ale również ona zostaje wplątana w walkę, choć nie bezpośrednio.

"Pepa nie wytrzymałaby ani jednego kopniaka. Nie dałaby rady. Gdyby ją złapali, złapaliby wszystkich."
Wiele osób przewija się przez karty tej książki, jest kobieta która musiała patrzeć na śmierć całej rodziny, a ją samą na wiele lat zamknięto w więzieniu. Jest inna, która straciła oko na przesłuchaniu ale i tak nikogo nie zdradziła. Jest dziadek, który wiele lat czeka na wnuczkę. Jest mężczyzna, który po wielu latach dowiaduj się że jego rodzina żyje. 

Autorka powoli łączy wszystkie postacie, splata ich losy. Niestety, choć jest ich całkiem sporo to niewiele doczeka do ostatniej kartki. A nawet jeśli doczekają to będą to lata oczekiwań, aż skazani wyjdą z więzienia. Niektórzy z nich odsiadywali dożywocie, inni spędzili kilkadziesiąt lat w więzieniu. Życie polega na czekaniu, na strachu, na znoszeniu bólu i cierpienia. 

Akcja tej książki dzieje się w latach 1936-1963. Bo wiele lat po wojnie domowej trwają prześladowania. Rząd generała Franco wyłapuje wszystkich, którzy są choć odrobinę podejrzani. Autorka rozmawiała z wieloma osobami, które żyły w tamtych czasach i były w różnym stopniu związane z partyzantką. Niektórzy walczyli, inni mieli osoby walczące w rodzinie. Jeszcze inni zupełnym przypadkiem narazili się na podejrzenia ze strony rządu. Wszystkich jednak spotkał ten sam los. Prześladowania, tortury, więzienia, śmierć. Nielicznym udało się przeżyć i to oni byli źródłem wiedzy dla autorki.

Początkowo wydawało mi się, że brakuje tej książce uczucia. Narrator beznamiętnie przedstawia fakty i historie. Ale szybko zmieniłam zdanie. Same historie były przygnębiające i makabryczne. Styl pisania autorki to uwypukla. Nie potrzeba tu więcej uczuć, bo jest ich wystarczająca ilość. 

Po skończeniu długo myślałam o tym tytule. Tortury, choć nie opisane wprost, śniły mi się po nocach. Ciągły strach przed odkryciem. Nie tylko osób czynnie walczących, ale przede wszystkim rodzin, które same nie podjęły decyzji o walce, ale zostały w nią wplątane mimowolnie. Lata czekania. To wszystko sprawiło, że potrzebowałam trochę czasu żeby się otrząsnąć, zanim napiszę moje przemyślenia. 

Myślę, że warto sięgnąć po tą pozycję, choć na pewno nie jest to książka dla każdego. Jednak, żeby poznać historię nie tylko od strony zwycięskiej, ale również pokonanej, warto czytać takie historię. "Uśpiony głos" to wartościowa pozycja. 

Mimowolnie odkryłam też, co było inspiracją do polskiej okładki. To obraz Pabla Picassa "Guernica", który został namalowany w 1937 roku. "Malowidło przedstawia chaos, śmierć i strach ludzi, które sprowadza wojna na spokojne miasteczko. Tragedia Guerniki została podkreślona poprzez użytą kolorystykę – czerń, biel i różne odcienie szarości. Cierpienie wyraził artysta poprzez postacie i rekwizyty: szczątki ludzkie, płaczące kobiety, leżącego wojownika"*



Źródło.
* Źródło

2/24/2014

Pastisz, czy samo życie...? Czyli Szczygielski kontra współczesne kobiety.

Pastisz, czy samo życie...? Czyli Szczygielski kontra współczesne kobiety.
 
Dane techniczne:

Tytuł: Nasturcje i ćwoki

Autor: Marcin Szczygielski
Wydawnictwo: Latarnik
Data wydania: kwiecień 2005
Liczba stron: 248

Typ nośnika: e-book 



Marcin Szczygielski znany jest czytelnikom z książek pisanych we współczesnych realiach, bardzo nam bliskich. Sprawia, że jesteśmy sobie w stanie łatwo wyobrazić bohaterów, być może utożsamić się z nimi. 

"Nasturcje i ćwoki" to moje drugie zetknięcie z tym autorem, na pierwszy ogień już jakiś czas temu poszedł "Berek", w którym poznać można dwie osoby skrajnie różne od siebie - wyzwolonego geja Pawła i konserwatywną, starszą Annę, którą złośliwcy nazwaliby "moherem". Powieść czytało mi się bardzo lekko i przyjemnie, a kabaretowe, miejscami nawet złosliwe poczucie humoru autora nieraz wywoływało u mnie salwy śmiechu. Ponieważ powieść ta "zrobiła markę" autorowi u mnie, bardzo chciałam przeczytać coś więcej. Więcej tego, co mnie przyssało do kartek, więcej lekkości, ironii i poczucia humoru. I tak oto, kiedy po Targach Książki 2013 miałam możliwość uzyskania kilku ebooków, nawet nie zastanawiałam się, kiedy zobaczyłam w puli dostępnych tytułów "Nasturcje...". 

Książka ta jest przykładem satyrycznego, bardzo przerysowanego spojrzenia na pokolenie współczesnych kobiet w wielkich miastach. Opisu tej grupy, z którą nie potrafię się utożsamić, a która wywołuje we mnie czasem ironiczny uśmieszek. Gazetki, faceci, kosmetyki, faceci, pierdółki, faceci, moda, faceci. Aha, i jeszcze faceci. Przedstawicielką takich kobiet jest Zośka. Jest to dobiegająca do trzydziestki stylistka w jednym z magazynów o modzie i tzw. lifestyle'u. Czytając "Nasturcje..." cały czas miałam przed oczami osobę z talentem do kombinowania, nawet nieco cwaną, ale przy tym leniwą i pyszną. Nie polubiłam jej, tym bardziej przez to, jak traktowała swoją przyjaciółkę, Agnieszkę. Nawet mi przemknęło przez głowę w pewnej chwili, że mając takich przyjaciół w gruncie rzeczy nie potrzebowałabym wrogów... Aga, nieco młodsza, inteligentniejsza i ładniejsza, choć momentami równie nierozgarnięta, zdaje się być nie koleżanką, ale solą w oku Zośki. Wiecznie spychna w cień, budzi więcej sympatii niż główna bohaterka.

Mimo lekkiego, bardzo wciągającego, niemal potocznego języka nie czułam, żeby ta powieść dorównywała "Berkowi", choć utrzymuje charakterystyczny styl autora. Nie sądzę, żeby autor był w szczytowej formie, ale mimo tego mam chęć przeczytania innych jego powieści. Książkę poleciłabym miłośnikom lekkiego pióra, szukających książki którą da się przeczytać w ciągu nawet 1 dnia.



8/03/2013

O mieście, którego nie było na mapie...

O mieście, którego nie było na mapie...
Dziewczyny atomowe

Autor: Denise Kiernan 
Tłumaczenie: Mariusz Gądek
Tytuł oryginału: The Girls of Atomic City. The Untold Story of the Women Who Helped Win World War II
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: 3 lipca 2013 
Liczba stron: 440




Czasy II wojny światowej na zawsze zapisały się w ludzkiej pamięci. Ogrom działań, na froncie i poza nim, w miastach, wsiach, laboratoriach, biurach i sklepach. W każdym kraju zaangażowanym w działania zmierzające do rozwiązania konfliktu. Wojna zawsze oznacza poświęcenie ze strony ludzi - najczęściej to poświęcenie jest olbrzymie. Utrata domu, pól uprawnych, majątku. Wygonieni ze swojego miejsca jak chwasty wyrwane z ziemi. Z dnia na dzień, po prostu, tylko w imię wysiłku wojennego. Fabryka zabawek staje się fabryką konserw. Tkalnie nagle produkują materiał na mundury zamiast zwiewnego płótna na kobiece sukienki. Fabryka zwykłych puszek staje się fabryką czołgów.
A w tym wszystkim tajny eksperyment. Budowa Gadżetu, angażująca mnóstwo materiałów, czasu i ludzi. Decydujący argument do uzyskania przewagi wojennej...


Książka "Dziewczyny atomowe" to coś między beletrystyką a reportażem, czy literaturą faktu. Są to zebrane opowieści osób, które pracowały w Oak Ridge, mieście, którego nie można było odnaleźć na żadnej mapie, a wszyscy pracowali pod klauzulą poufności. Opisuje życie, gdzie mimo zapewnień o swobodzie, nie było mowy wyjściu na kawę bez wyznaczonej godziny powrotu. Gdzie mimo zapewnień o braku segregacji kolor skóry sprawiał, że mieszkało się w osobnej dzielnicy. Gdzie nie można było gotować dla siebie, a gumka do majtek była luksusem... 


Jest to książka specyficzna, z podobną formą zetknęłam się pierwszy raz. Zastanawiałam się cały czas, jak wiele musi być w człowieku woli, by być wolnym i by żyć w wolnym kraju. Jak wiele odwagi, by nie wiedząc nic, czasem przejechać pół kraju do pracy, o której również nie wie się nic. Ale i jak wiele zwykłego człowieczeństwa, by w - z założenia - sztucznym zbiorowisku zwerbowanych naprędce pracowników stworzyć miasto - i zbiorowość nie anonimowych twarzy, a ludzi, którzy choć związani klauzulą tajemnicy, zaskakują normalnością swego życia w chwili, gdy okrucieństwo wojny tę normalność powinno odebrać.



7/09/2013

Miłość, zderzenie dwóch religii i mroźna Północ...

Miłość, zderzenie dwóch religii i mroźna Północ...
Kobieta i Mężczyzna rymują się ze sobą. Są jak słońce i księżyc na nieboskłonie życia - tak różni od siebie, a jednak nie mogący bez siebie istnieć. Jedno jest dopełnieniem drugiego, droga każdego z nich determinowana jest przez drugie.

Czy posłuchasz mej opowieści, Miły...? 
Opowieści, którą stworzymy we dwoje, strofy i wersy znacząc miłością, krwią i łzami.
Opowieści, której żaden bard nie napisze, a która gra w sercu nas obojga.
Czy posłuchasz, Miły...?
Czy zaśpiewasz ją ze mną...?

My, kobiety. Tak różne od mężczyzn, ich świat dla nas jest jednocześnie tak łatwy do pojęcia i tak bardzo owiany tajemnicą. 
My, kobiety. Tak różne dziś od tych sprzed setek lat - czy może właśnie przez tyle lat niezmienne?
My, kobiety... 
Kochamy, tęsknimy, płaczemy. Nasze życie wypełnione jest czekaniem, jest słuchaniem intuicji i próbą przetrwania tego co najgorsze, gdy nad rodziną zbierają się czarne chmury.
Pożądamy, pochłaniamy bez reszty, zaklinamy miłość. Zespolone z ukochanym odkrywamy nowe lądy namiętności, a jednocześnie pragniemy słodkiej monotonii, zasypiania przy tylko jednym, jedynym żeglarzu...
Szukamy znaków w błyskach oczu, historii wyrytych w bliznach, doświadczenia opowiadanego przez zmarszczki. Uczymy się patrzeć i wiedzieć wszystko, choć nie pada ani jedno słowo. 
Czasem mylimy się, zbyt pochopnie zdarza nam się wydać osąd, bo rozum przesłania mgiełka strachu o to, co kochamy.
My, kobiety...



Narracja prowadzona jest niespiesznie, prostym, choć zaskakująco plastycznym językiem. Pozbawiona infantylności typowych romansów, jest przede wszystkim książką "o kobietach dla kobiet". Opowiada o emocjach, które bliskie są wielu, jeśli nie każdej z nas.
Sigrun i Regin. Oto opowieść o nich, o ich małżeństwie z woli Apalvaldra, ojca Sigrun, wielkiego jarla. Małżeństwa będącego częścią większego planu, a jednak niespodziewanie naznaczonego wielką miłością. Opowieść widziana oczami dziewczynki, która w książce przede wszystkim pozwala nam patrzeć, jak przemienia się w kobietę.
Sigrun prowadzi nas przez swoje życie, wpuszczając w najprywatniejsze jego części. Opowiada o intymności i rozdzierającej tęsknocie za mężczyzną swojego życia.


Twój świat był tam, gdzie Ty - pod stopami, pod dziobem łodzi - twoja Północna Droga - to, na co spojrzałeś! I to ty decydowałeś, ile z tego świata zobaczę - w skrzyniach zwoziłeś mi go do domu. Tylko to, co najlepsze: srebro, złoto, bursztyn, futra, suknie, jedwabie! A ja? Jedyny podarek, jakiego pragnęłam, to czas. Twój czas dla mnie! Ten czas, to nasze życie. Upływał tak szybko...*









*E. Cherezińska, "Saga Sigrun", s.389

3/12/2012

Dane techniczne:
  • Autor: Kobiety bez mężczyzn
  • Tytuł: Shahrnush Parsipur
  • Wydawnictwo:  Claroscuro
  • Liczba stron: 144
  • Premiera: 08.04.2011
  • Gatunek: Powieść obca

Kobiety bez mężczyzn autorstwa Shahrnush Parsipur to magiczna opowieść o pięciu irańskich kobietach. Znajdziemy wśród nich m.in. młodą nauczycielkę, gospodynię domową w średnim wieku i prostytutkę. Różni je wszystko – wiek, pochodzenie, status społeczny, łączy natomiast pragnienie wolności i tęsknota za szczerą miłością. Losy kobiet krzyżują się pewnego dnia w ogrodzie na przedmieściach Teheranu. Ogród w Karadż staje się dla nich wszystkich przystanią i utopijną krainą, do której mężczyźni nie mają wstępu. Książka Kobiety bez mężczyzn ze względu na panującą w niej atmosferę magii i brak wyraźnej granicy między fantazją a rzeczywistością, będzie z pewnością bliska miłośnikom prozy Gabriela Garcii Marqueza czy Isabel Allende. Książka po raz pierwszy ukazała się w 1989 roku. Cały nakład został wyprzedany w niecałe dwa tygodnie, ale dodruk książki został wstrzymany przez rząd Iranu, a wydawnictwo, w którym sie ukazała – zamknięte. Kontrowersyjna treść powieści stała się powodem procesu i aresztowania autorki. Ze względu na cenzurę i szykany ze strony władz Shahrnush Parsipur opuściła Iran i od kilkunastu lat mieszka w USA. Jej książka do dziś nie jest w Iranie dostępna w oficjalnym obiegu, choć znają ją Czytelnicy na całym świecie.

Po przeczytaniu takiej notki spodziewałam się czegoś wstrząsającego. Czegoś co mnie poruszy do głębi. Kiedy wiec zobaczyłam kieszonkowy format książki i niewielką ilość stron zaczęłam się zastanawiać czy tym razem intuicja mnie nie zawiodła. Ale postanowiłam dać jej szanse i zabrałam się do czytania.

Książka Shahrnush Parsipur do od czasu pierwszego wydania (1989) do chwili obecnej jest w Iranie na liście książek zakazanych,a sama autorka po pobycie w więzieniu wyemigrowała z kraju. Temat który porusza autorka, choć opisuje sytuację z połowy XIX wieku w chwili obecnej jest jeszcze bardziej na czasie. W czasach talibów kobiety zostały zepchnięte na zupełny margines, więc niemożliwością jest żeby pozycja poruszająca takie tematy była tam pożądana. W 2009 roku "Kobiety bez mężczyzn" doczekały się ekranizacji, nagrodzonej Srebrnym Lwem w Wenecji.


Książkę można podzielić na dwie części. W pierwszej poznajemy poszczególne bohaterki, ich życie oraz miejsce jakie zajmują w społeczeństwie. Druga część przypomina trochę senne marzenie. Rzeczywistość miesza się tu z fantazją. Kobiety zaczynają mieszkać razem i spełniać swoje ukryte marzenia. Wystarczy przytoczyć czytanie w myślach czy urodzenie nasiona. Ich zachowania wynikają z pewnością z kultury w jakiej się wychowały.

Wizja jaką przedstawiła autorka, a która przecież wynika z rzeczywistości, jest przerażająca. Pokazuje życie kobiet całkowicie podporządkowane mężczyznom Kobiety pomimo czasami względnej wolności muszą liczyć się z męskim światem. Nawet prostytutka, wydawać by się mogło kobieta niezwykła w muzułmańskim świecie nie może znaleźć swojego miejsca w życiu. Mężczyźni mają tak dużą władzę że mogą bezkarnie zabić kobietę za wykroczenie, które w świecie zachodu jest niewielkie, a najczęściej żadne.

Książka ta z pewnością ma inny odbiór w świecie muzułmańskim, gdzie kobiety próbują walczyć o swoje prawa. Daje im nadzieję, ale również pokazuje drogi którymi powinny podążać. Na kobiecie zachodu to ta pierwsza część będzie wywoływała największe wrażenie. Natomiast druga, bardziej oniryczna lepszy odbiór ma wśród kobiet wychowanych w kulturze islamu. Dla mnie niektóre wizje były niezrozumiałe.

Być może moje wychowanie sprawiło, że książka ta nie wywarła na mnie wrażenia jakiego się spodziewałam. W swoim życiu spotkałam się już z książkami o pozycji kobiet w islamie, które sprawiły że płakałam ze złości. W tym wypadku tak nie było. Nic mnie nie zaskoczyło, a niektóre rzeczy były całkowicie niezrozumiałe. Dodatkowo w opisie znajduje się porównanie stylu pisarki do Coelho, z czym się nie zgodzę. Nie znalazłam tu tej magii, która była choćby w "11 minutach" czy "Weronika postanawia umrzeć". I znowu być może wynika to z różnic kulturowych.

Po przeczytaniu całości byłam rozczarowana. Nie mogłam do końca zrozumieć całości przekazu, jaki autorka włożyła w książkę. Dlatego świetnym wyjściem jest posłowie przygotowane przez polską tłumaczkę Opisuje ona konsekwencje wobec autorki po wydaniu książki. Wyjaśnia również co chciała ona powiedzieć w tej historii.

Podsumowując książka porusza bardzo ważne kwestie, jednak nie porusza tak bardzo jak się tego spodziewałam. Książka jest jednak na tyle krótka że wystarczy godzina aby zapoznać się z całą historią. 

2/23/2012

Dane techniczne:
  • Autor:  Marie Phillips, Irvine Welsh, Joanne Harris, Kathy Lette, Xiaolu Guo, Tim Butcher, Deborah Moggah, Subhadra Belbase
  • Tytuł:  Urodziłam się dziewczynką
  • Wydawnictwo:  Świat Książki
  • Liczba stron: 176
  • Premiera: 18.01.2012
  • Gatunek: Literatura faktu

Urodziły się dziewczynkami w nieodpowiednich krajach. Tam, gdzie bycie kobietą skazuje na cierpienie, głód, odrzucenie, poniewierkę. Są bite, poniżane, gwałcone i okaleczane. Nie kończą szkół, bo muszą pracować, trafiają do domów publicznych, bo muszą zarobić na utrzymanie rodziny. Siedmiu znanych autorów odwiedziło siedem państw leżących na różnych kontynentach: Togo, Sierra Leone, Ghanę, Brazylię, Kambodżę, Ugandę i Dominikanę. Efektem ich podróży jest poruszająca opowieść o codziennym życiu i dramatycznej sytuacji kobiet i dziewcząt, żyjących w krajach, w których panuje bieda, trwa wojna, a o ludzkim losie decydują uprzedzenia, fanatyzm i źle pojęta tradycja.


- Więc czy to zmieniło twoje życie?*

Współczesna europejka marzy o karierze. Marzy o sławie. Marzy o bogactwie. I większość z nas spełnia te marzenia. A jakie marzenia mają kobiety w krajach Trzeciego Świata? Pójść do szkoły. Skończyć ją. Móc decydować o swoim losie. Nie wychodzić na ulicę. CZUĆ SIĘ BEZPIECZNA. NIE BYĆ GORSZA.

Tutaj panuje kultura uległości wśród kobiet (…) W końcu nikt im nie przystawia noża do gardła.

Kiedy brałam do ręki tą pozycję wiedziałam, że będzie bardzo silnym przeżyciem. I choć tematyka poniżania kobiet i całkowitej ich dyskryminacji nie była mi do tej pory obca, to nigdy nie czytałam o niej na taką skalę. Dlatego przygotowałam się na silne emocje. I moje przeczucie okazało się słuszne.

... nigdy nie myśl, że jesteś polisą ubezpieczeniową dla swoich rodziców

Każdy z autorów porusza temat kobiet w inny sposób. Każdy z nich obserwuje inny kraj. I choć czasem są to całkowicie różne kontynenty, to problemy kobiet tam żyjących są bardzo podobne. Wykorzystywanie, zmuszanie do małżeństw, zmuszanie do seksu, gwałty, stręczycielstwo, brak możliwości nauki. Traktowanie kobiet jak ludzi drugiej kategorii. 

A kto zaginął? Dziewczyna z potencjałem – dziewczyna, która była pnd (przed narodzeniem dzieci.)


Najbardziej przeraziło mnie, ale jednocześnie zapadło w pamięć przedstawienie przez jedną z autorek życia kobiet w Brazylii. Zawsze myślałam że mimo iż to biedny kraj to kobiety są tam doceniane. A spotkałam się z 10-12 letnimi matkami! Z kobietami żyjącymi w skrajnie nędznych warunkach. Z pokoleniami samych kobiet żyjącymi razem na paru metrach kwadratowych. Autorka opowiada o rozmowach przeprowadzonych z różnymi kobietami (a czasami wręcz dziewczynami). O tym że muszą wychodzić na ulicę żeby zarobić na chleb. I o stręczycielstwie. Oraz o fałszywej postawie państwa i Kościoła. Bo za nielegalną aborcję (przy której wiele umiera) można wylądować w więzieniu. A prezerwatywy to grzech. Każdy mężczyzna może wziąć kobietę która mu się spodoba. I nie odpowie za to w najmniejszym stopniu. KULTURA MACHO. A każdy z krajów ma swoją mroczną tajemnicę, którą autorzy chcą ujawnić całemu światu.

W rozpadającym się szałasie poznałam kobiety, które stały się jedynie dodatkiem do swoich jajników – z powodu braku antykoncepcji i możliwości przerwania ciąży zostały sprowadzone do roli cielnych krów.

Każda z tych historii zmusza do myślenia. Oraz być może do podjęcia działań. Każdy we własnym sumieniu może pomóc. I o to właśnie chodziło. Książka została napisana przez autorów mniej lub bardziej znanych (min. autorka "Czekolady" czy inna, która napisała "Transporting") na prośbę organizacji PLAN. Jej członkowie próbują pomagać w wielu krajach świata przede wszystkim dzieciom. We wstępnie można przeczytać jak ciężko dokonywać takich zmian. Jak bardzo społeczeństwo przez tradycję i historię nie chce zmienić swojego postępowania. Czekają jedynie na gotowe: pieniądze, szkoły, drogi...

W Afryce starsi wiedzą lepiej.

Moje wrażenia? Nie jest to książka napisana dla przyjemności dlatego czytanie jej przyjemnością nie było. Ale spełniło bardzo ważną role. Uświadomiło mi dwie rzeczy. Jak bardzo szczęśliwa jestem będąc Polką. Oraz jak bardzo wiele kobiet na świecie nie zna słowa emancypacja. Ale jednocześnie chciałabym coś zrobić dla tych kobiet. 

A więc czy to zmieniło twoje życie?
Nie wiem
.

* Wszystkie cytaty pochodzą z książki
Copyright © 2014 Książkowe Wyliczanki , Blogger