Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poszukiwanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poszukiwanie. Pokaż wszystkie posty

9/20/2015

"Uwikłanie" Zygmunt Miłoszewski

"Uwikłanie" Zygmunt Miłoszewski























Dobry kryminał musi przyciągać od pierwszych stron i zaskakiwać, nie pozwalając na nudę. Dobry kryminał jest dopracowany od pierwszej do ostatniej strony, a bohaterowie wywołują całą gamę emocji podczas lektury. Patrząc na te wszystkie wyznaczniki "Uwikłanie" to doskonały kryminał, choć mam jedno zastrzeżenie, które usilnie utrudniało mi lekturę.

- Czytałaś "Uwikłanie"? 
- Mróz? Nie wiem co w nim dobrego, ale za to "Uwikłanie"...
- Miłoszewski stworzył wspaniałą serię. Świetny polski kryminał.
- Szacki jest idealny, wreszcie bohater z krwi i kości.
- Uwielbiam Miłoszewskiego, pisze prawdziwie
- Czytałaś Miłoszewskiego? 


5/22/2015

"Koronkowa robota" Pierre Lemaitre

"Koronkowa robota" Pierre Lemaitre

Dobry kryminał musi zawierać w sobie dużą ilość krwi, przemocy i cierpienia. A może chodzi o to, żeby akcja była nieprzewidywalna? Logiczne myślenie i wyprzedzanie o krok przestępcy? Ile książek tyle historii. Każda z nich może w jakiś sposób zachwycić, spowodować zainteresowanie albo znudzenie. Jak francuski pisarz poradził sobie z podjętym tematem? 
Francuski pisarz i scenarzysta. Laureat prestiżowej nagrody Prix Goncourt. Jego pierwsza tłumaczona na język angielki powieść "Alex" zdobyła CWA International Dagger, nagrodę za najlepszy kryminał roku 2013.*
Camille Verhoeven, komisarz policji kryminalnej, musi odkryć człowieka działającego bardzo brutalnie i skutecznie. Pobudki, które skłaniają mordercę do działania, są dziwne, niezwykłe i jednocześnie niesamowicie niepokojące. Camille odkrywa powiązania literackie z nowo-odkrytą zbrodnią, okazuje się również, że jest ona początkiem góry lodowej. Z kim przyjdzie się zmierzyć komisarzowi Verhoeven'owi i jak zakończy się pościg za nieuchwytnym mordercą? 

Biorąc do ręki "Koronkową robotę" musicie nastawić się na kryminał wyjątkowo brutalny, z dużą ilością krwi i innych ludzkich wydzielin. Morderca jest skrupulatny przy wypełnianiu swojej "misji", policja odkrywa coraz to nowe - mniej lub bardziej przerażające - zabójstwa. Język powieści sprawia, że można się w nią wciągnąć już od pierwszych stron. Po kilkudziesięciu rozwój wypadków staje się klasyczny i do pewnego stopnia przewidywalny. A potem następuje wielkie "WOW". To, co autor zaprezentował było niesamowicie pomysłowe i bardzo, ale to bardzo nieprzewidywalne. Ten zwrot akcji sprawił, że ze zwykłego kryminału autor stworzył majstersztyk w tej dziedzinie. Oczywiście moja zdolność porównania jest dość ograniczona, ale mimo wszystko pomysł na fabułę sprawia, że niejeden czytelnik zatrzyma się na chwilę z mętlikiem w głowie. W trakcie lektury czytałam jedną recenzje, gdzie była informacja o miejscu, w którym wszystko się zmienia. Czytałam więc z niecierpliwością czekając na to zaskoczenie. I zaskoczenie było. Mimo tego, że się go spodziewałam nie wiedziałam w jaki sposób autor je zaserwuje. Piękna perspektywa. Trudno jednak napisać coś więcej nie spojlerując. 

Przybywając na miejsce zbrodni, młodsi zwykle odruchowo szukają wzrokiem miejsca, gdzie znajduje się śmierć. Ci najbardziej doświadczeni szukają życia. Ale tutaj było to niemożliwe. Śmierć wypełniała całe wnętrze, włącznie z pełnymi niedowierzania spojrzeniami żywych. 

"Koronkowa robota" jest pierwszym tomem serii o komisarzu Verhoven'ie, choć w Polsce poszczególne części nie były wydawane w kolejności. Możemy tutaj poznać współpracowników komisarza, jego życiorys, małżeństwo. Wszystkie te elementy są świetnie wkomponowane w fabułę, nic nie pojawia się na siłę, wiec przyjemność z lektury nie zostaje zaburzona. Wykreowani bohaterowie z krwi i kości, z wszystkimi ich ułomnościami, zaletami i zainteresowaniami są dodatkowym elementem, który przyciąga do książki.

Autor zaserwował powieść mroczną i przerażającą. Postać mordercy, z jej pobudkami, bardzo długo trzyma w niepewności. I choć można domyśleć się, kto stoi za tymi zbrodniami, to jednak powód, którymi się kieruje, niełatwo odkryć. Również zakończenie może spowodować szybsze bicie serca. Wyścig z czasem staje się ostatnim elementem, który przykuwa czytelnika do fotela, nie pozwalając się oderwać do ostatniej strony. 

Nieczęsto trafiam na lekturę, która potrafi obrzydzić, zniesmaczyć, przerazić, zmusić do myślenia i tak bardzo zaskoczyć. Nie muszę przypominać, że rzadko sięgam po kryminały, ten gatunek dopiero pomału trafia w moje gusta. Dzięki książkom takim jak "Koronkowa robota" jestem skłonna częściej poznawać krwawe i mroczne historie. Dla takich zaskoczeń warto! Polecam Wam lekturę tej powieści, choć uprzedzam - to książka dla ludzi o mocniejszych nerwach.

* Źródło: http://lubimyczytac.pl/autor/61697/pierre-lemaitre


Za możliwość lektury dziękuję wydawnictwu:


3/29/2015

"Z krwi i kości" William Lashner

"Z krwi i kości" William Lashner


Śmierć bliskiej osoby, jej niespodziewane odejście, brak najważniejszego rodziciela, odbija się cieniem na kolejnych latach życia. Gdzieś głęboko człowiek czuje się niepełny, a luka, której nikt inny nie może zająć wpływa na postrzeganie świata i sposób życia. Chęć ponownego ujrzenia bliskiej osoby jest tak silna, że pojawiają się omamy i majaki. Czy takie funkcjonowanie jest możliwe na dłuższą metę? Czy życie ciągle będzie oparte na niepowetowanej stracie i cierpieniu oraz nikłej nadziei? 
William Lashner jest autorem thrillerów regularnie goszczących na liście bestsellerów The New York Times. Jego powieści przetłumaczono na kilkanaście języków. Zanim całkowicie poświęcił się karierze literackiej, przez wiele lat pracował w Ministerstwie Sprawiedliwości. Ma żonę i troje dzieci, mieszka w okolicach Filadelfii.
Kyle to dziecko z nieformalnego związku, wychowywany samotnie przez matkę, ojca widuje czasami i na krótko. Jednak jest bardzo przywiązany do swojego rodzica i jego śmierć jest dla niego wielkim ciosem. 12-letni chłopiec nie może poradzić sobie z odejściem taty i ta strata ciągnie się za nim przez kolejnych czternaście lat. Do momentu, kiedy zostaje wplątany przez tajemniczego mężczyznę w poszukiwania teczki, która zawiera groźną tajemnicę i może zaważyć na życiu wielu osób. Kyle nie zdaje sobie sprawy, że wplątał się w sprawę, która może skończyć się dla niego śmiercią, szczególnie gdy ginie wspólnik jego zmarłego ojca. Czy wiele lat temu jego rodziciel, wzięty prawnik, zmarł z przyczyn naturalnych? Coraz więcej elementów zaczyna wskazywać, że nie była to zwykła śmierć. Jak Kyle poradzi sobie w chwili, kiedy znajduje się na celowniku niebezpiecznych osób, które nie zawahają się przed niczym, żeby zwyciężyć w tym wyścigu.

Kilka lat później, kiedy zaczęły się mnożyć wątpliwości dotyczące śmierci jego ojca, wyłaniać, jak wyłania się kobra z kosza, kiedy Kyle odkrył, że jest uwikłany w historię o drobnych szwindlach i wielkich aspiracjach, o rodzinnych patologiach, politycznych aspiracjach i morderstwie, kiedy jego świat był pełen tajemnic i krwi, wracał myślami do tego biegu przez cmentarz jako najwspanialszej chwili w swoim smutnym, zmarnowanym życiu. 

Thrillery to nie moja działka, bardzo rzadko sięgam po ten gatunek, nie mogę odkryć jego piękna, które urzeka tak wiele osób. Tym razem zaryzykowałam, przeczytawszy blurb miałam nadzieję, że ta książka idealnie trafi w mój gust. Intuicja mnie nie zawiodła, przeczytałam ją błyskawicznie, zastanawiając się jak skończy się ta historia. 

Dużym plusem jest język, prosty, dynamiczny i bardzo plastyczny. Pozwala szybko wciągnąć się w akcję, a jednocześnie przybliża najważniejsze postacie. Trzecioosobowy narrator, mimo, że wszechwiedzący, nie zdradza tajemnic, które pozwalają czytelnikowi zastanawiać się nad motywami postępowania, demaskować postacie początkowo pozostające w cieniu, a także wraz z Kylem odkrywać wydarzenia z przeszłości. To on pozostaje postacią pierwszoplanową, z którą przeżywamy wydarzenia. Postać młodego mężczyzny da się lubić, jest zawadiacka, trochę szalona ale niesamowicie sympatyczna. Jego urok osobisty, luźny styl i brak zainteresowania poważnym życiem tworzy z niego "wiecznego chłopca", który głęboko skrywa cierpienie i brak pogodzenia z przeszłością.


Autor bardzo zgrabnie prowadzi akcję, łączy tropy i pozwala dociekać przyczyny całej sytuacji. Morderca ujawnia się zaraz na początku, a jednak długo nie pozwala poznać się do końca. Nie znamy również jego zleceniodawców, którzy pociągają za sznurki, kierując z cienia. W grę wchodzą wysoko postawione osoby, wątki polityczne przeplatają się tu z kryminalnymi. Policja powoli podąża za bohaterami, cały czas mając na oku Kyla, początkowo najbardziej podejrzanego. Wśród postaci pojawia się duch z przeszłości, który chce pokierować wydarzeniami, poszukiwaniami i rozwojem akcji. Szybka, dynamiczna akcja nie pozwala oderwać się nawet na chwilę. 

Detektywi Henderson i Ramirez byli partnerami, tworzyli zespół, całość. I nie miało znaczenia, że Henderson był zmęczony i stary, wypalony czekaniem na emeryturę, kiedy wreszcie będzie mógł siedzieć na ogrodowym krześle i patrzeć, jak rosną mu pomidory. Ani że Ramirez była młoda, ambitna i początkowo niezadowolona, kiedy po przeniesieniu do wydziału zabójstw przydzielono jej Hendersona jako partnera. Nie miało znaczenia, że dzieliło ich całe pokolenie, słuchali innej muzyki, patrzyli na świat z zupełnie innej perspektywy. Nie miało znaczenia, czy będą razem się upijać, bo się nie upijali, ani czy będą się lubić, bo się nie lubili, ani czy będą się szanować, bo oboje spodziewali się, że nie będą. Liczyło się tylko to, że byli partnerami. 

Ta książka łączy w sobie sensację i powieść psychologiczną. Duży wpływ na wydarzenia ma zmarły ojciec, nie tylko ze względu na jego powiązania ale również na ślad, który odcisnął na psychice syna. Gdyby nie chęć tego drugiego, aby odrobinę bardziej zbliżyć się do ojca, poznać go, wiele z sytuacji nie miałoby miejsca, a tajemnicza teczka być może nie ujrzała by światła dziennego jeszcze przez wiele lat. 

To naprawdę dobra, wciągająca pozycja, którą czyta się szybko i z przyjemnością. Na okładce można znaleźć rekomendacje Harla Cobena, która dla miłośników gatunku powinna być dodatkowym atutem. Coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że wydawnictwo Akurat wydaje ciekawe, wciągające książki, choć tak różne gatunkowo. "Z krwi i kości" ma zadatki na dobry film, może ktoś zainteresuje się jej ekranizacją. 

Macie ochotę na książkę, która Was wciągnie, sprawi, że nie będziecie mogli się od niej oderwać do ostatniej strony? Może zainteresuje Was wątek niemożności pogodzenia się ze śmiercią rodzica, może tajemnicza teczka, przez którą zginęło wiele osób, a może macie ochotę poznać bliżej "wiecznego chłopca", który myśli jedynie o chwili obecnej? Sięgnijcie po "Z krwi i kości", dobry kawałek literatury, ekscytujący i poruszający. Dajcie szansę autorowi, a nie zawiedziecie się.

Pierwsze wrażenia: zainteresowanie, niepewność, fascynacja, poruszenie



Za możliwość lektury dziękuję wydawnictwu:

1/25/2015

"List z powstania" Anna Klejzerowicz

"List z powstania" Anna Klejzerowicz
Dane techniczne:

  • Autor: Klezjerowicz Anna
  • Tytuł: List z powstania
  • Wydawnictwo: Filia
  • Liczba stron: 328
  • Premiera: 15 stycznia 2014
  • Gatunek: powieść





Zagadki przeszłości potrafią sprawić, że miast myśleć  o przyszłości, ciągle spoglądamy wstecz. Tajemnice, nierozwiązane zagadki potrafią męczyć całe życie, czasami przez wiele pokoleń. "List z powstania" odkryłam przypadkowo, odwiedzając stoisko wydawnictwa Filia na Targach. Piękna okładka, jedna z wielu tam obecnych, ale również tematyka sprawiły, że nie mogłam bez niej odejść. Powstanie Warszawskie. Ten tragiczny okres, kiedy ginęło mężnie wiele osób, a kwiat warszawskiej młodzieży został skrzywdzony na resztę życia, przez śmierć, albo traumatyczne wspomnienia, w jakiś magiczny sposób mnie do siebie przyciąga. Wystarczy, że książka w jakiś sposób nawiązuje do Powstania a na pewno się nią zainteresuje. Czytanie sprawia mi jednocześnie ból jak i radość. 

Kiedy wojna się kończy, Polacy w końcu mogą odetchnąć, są radośni i szczęśliwi. Julia ma dziesięć lat, kiedy koszmar wojny się kończy, jednak dla niej nie skończy się on nigdy. Dziewczyna w czasie Powstania Warszawskiego straciła rodziców i starszą siostrę. Wszyscy są przekonani, że cała trójka nie żyje, ale ciała Hanki, siostry Julki nigdy nie odnaleziono. Dziewczyna tuła się po sierocińcach, potem trafia do ciotki, która zabiera ją do Gdańska, jednak nadal czeka i nie traci nadziei. Jej siostra musi żyć, skoro jej nie znaleźli, a jeśli żyje to w końcu po nią przyjdzie. Z czasem Julia zaczyna szukać rozwiązania dla tajemniczego zniknięcia siostry. Staje się to jej obsesją przez całe życie. Razem z nią trwa w poszukiwaniach jej mąż i córka, Marianna. Jednak czasy socjalistycznej Polski nie są najbezpieczniejsze, żeby rozgrzebywać stare dzieje, szczególnie te dotyczące Powstania. Czy o przeszłości można zapomnieć i iść do przed siebie? 

"Po roku odnalazła ją tam (w sierocińcu- przyp. blog.) stryjenka - ciotka Zosia - i po urzędniczych bojach zabrała do siebie. Na Ziemie Odzyskane. Do Gdańska, gdzie jak wielu innych wyruszyła zaraz po wojnie w poszukiwaniu szczęścia i nowego miejsca do życia. Dopiero od niej Julka dowiedziała się wszystkiego. Wszystkiego, co stryjenka sama wiedziała. Że cała Warszawa to teraz ruiny i zgliszcza, podobnie jak i dom, który spłonął pod koniec powstania, tak że została po nim tylko kupa wypalonych cegieł. Że jej rodziców zabili Niemcy. Że znaleziono w gruzach ich... zwęglowe szczątki. Ciotka nie określiła tego w ten sposób, ale Julia zrozumiała. Zrozumiała też, że jest sierotą - gdyż do tej pory nie dopuszczała do siebie tej myśli."


Historia w tej książce zaczyna się w ostatnim dniu Powstania, które skazane jest już na porażkę, a kończy współcześnie. Przez wszystkie te lata poznajemy życie Julii, jej sieroctwo, niemożność pogodzenia się ze stratą, wiarę w to, że siostra ją odnajdzie, a później próbę odkrycia prawdy, która powoli zmienia się w obsesje. Nie potrafiła zapomnieć o przeszłości i z czasem wciągnęła w to swoją córkę - Mariannę. Dziewczyna była kropla, w krople podobna do swojej zaginionej ciotki, co potęgowało chęć wyjaśnienia sprawy. Narracja książki powierzona została właśnie Mariannie, która najpierw opisuje losy swojej matki, a potem przechodzi o bieżących wydarzeń.


Ta historia mogłaby być poszukiwaniem złudnych nadziei, trzymaniem się czegoś, co nie istnieje. Rodzina Juli zginęła w Postaniu, zabili ich Niemcy i na tym ta historia sie kończy. Jednak autorka nie dała tak prostego rozwiązania. Prolog pokazuje zupełnie inną śmierć rodziców dziewczyny, z rąk osoby, którą znali. Czy prawda o ich śmierci i odkrycie prawdziwej historii Hanki jest możliwa po tylu latach? Czy w czasie, kiedy powstańców prześladowano można wszcząć poszukiwania? Wokół rodziny Julii zaczynają dziać się dziwne i tajemnicze rzeczy, które powodują, że kobieta zaczyna się bać. Marianna również nie ma spokojnego życia. 

Ta książka łączy w sobie dwa gatunki - kryminał oraz powieść obyczajowa. Kryminał - gdzie poszukiwany jest morderca. Nie jest to jednak klasyczny kryminał, tajemnicza zagadka śmierci rodziców bohaterki, zaginięcia siostry w końcu zostanie rozwiązana, choć wydaje się to trochę przez autorkę nagrane. Nie wiem, czy po tylu latach możliwe jest odkrycie takich zagadek przeszłości. Powieść obyczajowa - przedstawia życie w świecie powojennym, czasach komuny, początkach lat dziewięćdziesiątych i w naszym stuleciu. Życie ciężkie, męczące i wiecznie spoglądające w przeszłość. Ta książka może mieć również zaczątki powieści psychologicznej - jak trauma z dzieciństwa potrafi wpłynąć na człowieka i zniszczyć mu życie. 

Czytało mi się bardzo dobrze, książka zaskoczyła mnie parokrotnie, na początku i na końcu byłam nią szczerze zainteresowana. Był jednak taki moment, kiedy ciężko mi się czytało. Nie wynika to z winy autorki, czy wydarzeń. Szarość życia lat osiemdziesiątych, monotonia, brak perspektyw, ciągłe czepianie się przeszłości i powoli rodzące się coraz większe zagrożenie sprawiły, że miałam problem z tą częścią historii. Jednak autorka wynagrodziła mi to pod koniec, kiedy historia się wyjaśnia. Czytelnik może podejrzewać, kto stał za morderstwami, choć siła, z jaką tkwił w swojej manii prześladowczej może przerażać. Żałuję, że autorka zakończyła książkę w takim miejscu, gdyby napisała parę stron więcej... naprawdę byłam ciekawa tego spotkania. 

"List z powstania" to książka godna uwagi, wciągająca, pozwalająca zastanowić się nad życiem i motywami ludzkich zachowań. Nie spotkałam się wcześniej z twórczością autorki, po lekturze tego tytułu myślę, że warto ją poznać i na pewno poszukam innych jej książek. Was zachęcam do lektury "Listu z powstania".


Dla kogo:

- osób zainteresowanych Powstaniem Warszawskim i tajemnicami z nim związanymi
- osób, które ciekawe są zagadek rodzinnych i ich rozwiązywania
- osób, które lubią czytać o czasach komunistycznych i życiu w Polsce w tym czasie



Książka bierze udział w wyzwaniu: Kiedyś przeczytam

10/30/2014

"Grobowiec z ciszy" Tove Alsterdal

"Grobowiec z ciszy" Tove Alsterdal
Dane techniczne:

  • Autor: Alsterdal Tove
  • Tytuł: Grobowiec z ciszy
  • Tytuł oryginalny: I tystnaden begravd
  • Seria: -
  • Tłumaczenie: Mariusz Kalinowski
  • Wydawnictwo: Akurat
  • Liczba stron: 495
  • Premiera: 24 września 2014
  • Gatunek: kryminał

W wielu naszych rodzinach pojawiają się tajemnice i nierozwiązane sprawy. Często nasze pokolenie nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, że w mrokach przeszłości jest coś do odkrycia. Co by się jednak stało, gdyby rąbek tajemnicy został ujawniony? Czy wiedzeni ciekawością i chęcią poznania prawdy postawilibyśmy wszystko na jedną kartę, próbując połączyć ze sobą kawałki układanki i odtworzyć wydarzenia z przeszłości? 

Katerine, jako młoda dziewczyna, nastolatka jeszcze, wyprowadziła się aż do Londynu, chcąc podświadomie uciec z domu jak najdalej. Po latach wraca do Szwecji, do Sztokholmu, aby spotkać się z matką. Kobieta jest bardzo stara, schorowana i właściwie żyje bardziej jak warzywo niż normalny człowiek. Spokój znajduje u domu opieki, tymczasem córka porządkując jej mieszkanie i przeglądając korespondencję znajduje dziwne, niezrozumiałe listy. Wielokrotnie pojawiają się tam propozycje wykupu domu, gdzieś na dalekiej północy, już za kołem polarnym. Katerine jest zbita z tropu, przecież matka nigdy nie miała domu, ba, nigdy nie mówiła skąd tak naprawdę pochodzi. Dziewczyna była przekonana, że to Sztohkolm jest jej rodzinnym miastem. Bohaterka jedzie do małej wsi gdzieś na końcu świata, chcąc zrozumieć, dlaczego kupujący proponuje taką cenę i mimowolnie zaczyna odkrywać zagadki przeszłości swoje i swojej rodziny. 

Książka opisywana jest jako kryminał z wątkiem sagi rodzinnej. Wydaje mi się, że jest to saga rodzinna z wątkiem kryminału. Zabójstwo gdzieś tam jest, ale pojawia się w tle, biegnie jakby drugim torem i nie do końca jest nawet związane główną historią opisywaną w książce. Owszem zbiega się w czasie z przybyciem kobiety do Kivikangas, ale rozwiązanie i połączenie tych dwóch wątków znajdziemy na końcu. Czy to źle? Dla mnie nie bardzo. Sięgnęłam po ten tytuł ze względu na tę "sagę rodzinną" i pod tym względem nie zawiodłam się. Jeśli jednak ktoś szuka pełnoprawnego kryminału to w tym wypadku możę się zawieść. 

Katerine powoli odnajduje swoje korzenie, poznaje ludzi, którzy doskonale znali jej babcię, znają historię jej rodziny. Niektóre jednak wątki musi odkryć sama i w tym celu jedzie również do Rosji, aby odkryć szokującą prawdę. 

Czytając ten tytuł przenosi się w miejsce zimne, mroźne, trochę zapomniane przez resztę świata, a jednak potrafiące przyciągać. Ludzie są tutaj zupełnie inni, niż w tym zabieganym świecie. Każdy wie wszystko o wszystkich, w tak małej społeczności nie jest to trudne. 

"Powinien pan wiedzieć dwie rzeczy - powiedziała - nigdy się nie odmawia, kiedy ktoś zaprasza na kawę. A po drugie, musi pan znaleźć dobrą odpowiedź na pytanie: czyjś ty? Bo o to tutaj pytają. Nie kim pan jest czy gdzie pan mieszka, tylko czyj pan jest"
Razem z bohaterką poznajemy wieś, jej mieszkańców, ich życie, powiązania, nadzieje i zwykłe życie. Z rozmów powoli wyłania się obraz jej rodziny, babki samotnie wychowującą matkę, która bardzo szybko uciekła do Sztohkolmu, jakieś pogłoski, plotki kto może być jej dziadkiem. Kobieta coraz mocniej chce odkryć tajemnicę, która powinna ujrzeć światło dzienne. I choć przyjechała tylko obejrzeć stary dom, odkrywa tu kawałek siebie. Jej poszukiwania dziwnym trafem łączą się z pewnym mężczyzną, który szybko i po cichu wyjeźdza z Petersburga. W jakich okolicznościach się spotkają, to już musicie odkryć sami. 
Jest również wątek zamordowanego starego człowieka - dziwaka, który mieszkał samotnie w zabudowaniach gospodarczych zamiast w domu. Ktoś widział samochód na rosyjskich numerach oddalający się pośpiesznie. Co wspólnego miał on z tym zabójstwem? Tę sprawę próbuje wyjaśnić stary policjant, już dawno na emeryturze, który chciałby odkryć prawdę. Nie przyniesie mu jednak ona ukojenia.

Autorka bardzo dobrze nakreśliła charakterystykę głównych postaci. Narracja jest trzecioosobowa i wielokrotnie punkt widzenia zmienia się skacząc między Katerine, starym policjantem i rosyjskim uciekinierem. Najwięcej czasu dostaje dla siebie Katerine, jednak z czasem wszystkie trzy wątki w pewien sposób są połączą. Pojawia się również motyw wyjazdów Szwedów do sowieckiej Rosji, jeszcze przed II wojną, stalinowskiego terroru ale i nadziei na lepszą przyszłość. 


To kawał dobrej literatury, którą czyta się z zapartym tchem chcąc razem z główną bohaterką odkryć prawdę o swojej przeszłości. Klimaty mroźnej i nieprzyjaznej Szwecji przyciągają do siebie. 

Dla kogo:

- miłośnicy Szewcji, nieodkrytych zagadek, poszukiwania tożsamości
- osoby lubiące elementy kryminalne, jako wątki poboczne
- miłośnicy wydarzeń, które rozgrywają się w mroźnych, zimowych klimatach.


Za egzemplarz bardzo dziękuję:

2/26/2014

"Testament Judasza" Francesc Miralles

"Testament Judasza" Francesc Miralles

Dane techniczne: 

  • Autor: Miralles Francesc, Bruna Joan 
  • Tytuł: Testament Judasza 
  • Tytuł oryginalny: El llegat de Judes 
  • Tłumaczenie: Jaszecka Karolina 
  • Wydawnictwo: Bellona 
  • Liczba e-stron (epub): 239 
  • Premiera: 8 sierpnia 2013
  • Gatunek: sensacja


Czasami czuję satysfakcję, że znalazłam książkę, którą będę mogła skrytykować. W jakiś sposób pokazuje mi to, że nie pochłaniam wszystkiego, bez względu na jakość. Tym razem trafiło na "Testament Judasza".

Judasz, pomimo że jest postacią kontrowersyjną, a może właśnie dlatego, wielokrotnie pojawia się w różnorakiej beletrystyce. Wykorzystuje się go żeby wzbudzić w czytelniku więcej emocji, zainteresować go tematem i wprowadzić trochę tajemniczości. W przypadku "Testamentu..." autorzy próbowali wzorować się na historiach stworzonych przez Dana Browna, ale zupełnie im to nie wyszło.

Pewnego dnia do przewodnika turystycznego, Andreasa, dzwoni jego przełożony z propozycją natychmiastowego wyjazdu z klientką do Jerozolimy. Okazuje się, że kobieta jest niewidoma, a sprawy, które chce załatwić w Ziemi Świętej są bardzo tajemnicze. Przez pierwszą część książki razem z Andreasem czytelnik stara się dowiedzieć o co tak naprawdę chodzi Solistice, niewidomej klientce. Po co jest jej potrzebna ewangelia Judasza? Dlaczego kobieta tak bardzo chce poznać jej oryginalne tłumaczenie? Później mężczyzna bardzo szybko zostaje wciągnięty w niebezpieczną grę, która ma na celu znalezienie i  zniszczenie siedmiu ocalałych srebrników. 

Sięgając po tą lekturę, nie spodziewałam się literatury bardzo wysokich lotów. Mimo tego poziom, działania bohaterów a nawet sama historia zawiodły mnie. Podstawowym błędem jest chęć zmieszczenia tej historii na tak małej ilości stron. Akcja od samego początku mknie jak szalona, ale w negatywnym tego słowa znaczeniu. Wiele sytuacji jest pominiętych, potraktowanych przez macoszemu. Bohaterowie zaczynają poszukiwana srebrników po całym świecie, na podstawie historii spisanej przez Judasza. Po pierwsze nie wiem jak autorzy wpadli na pomysł, że tekst napisany w I wieku może naprowadzić do monet w XXI. Jakby Judasz w jakiś magiczny sposób wiedział i odpowiednio do tego napisał swoją historię. Po drugie znalezienie każdego srebrnika zajmowało bohaterom chwilę. Niby raz nie trafili, ale w sumie w przeciągu paru stron potrafili odkryć i znaleźć monetę. Kolejnym mankamentem są sami bohaterowie. W żaden sposób nie potrafiłam ich polubić. Ani Andreas ani Solistice nie zainteresowali mnie. Sam "Testament" też jakoś nie bardzo przypadł mi do gustu. Wydaje mi się, ze autorzy powinni się bardziej postarać i napisać ten tekst archaicznym językiem. A tu, choć nawet można się przez chwilę wciągnąć, język jest całkowicie współczesny. Jeśli chodzi o kontrowersyjne smaczki - to mamy i Judasza jako ukochanego ucznia, i Marię Magdalenę jako żonę Jezusa, i Szymona Piotra jako najbardziej zaufanego współpracownika Barabasza. Zdecydowanie za dużo. Czym dalej czytałam tym większy uśmiech niedowierzania a jednocześnie pobłażania w kierunku autorów pojawiał mi się na ustach. 

Plusów nie wymienię, bo ich nie widzę. Historia nie ma w sobie nic z oryginalności. Bohaterowie są sztuczni. Autorzy nawet próbowali na szybko stworzyć jakiś wątek miłosny, a raczej erotyczny, ale on też wyszedł słabo. Rozwiązanie historii znalazło się na ostatniej stronie i było kiepskie.

Myślę, że naprawdę nie warto sięgać po tą pozycję. Mnie zainteresował okładka i opis na niej. Ale tym razem srodze się zawiodłam. 


5/13/2013

Miłość w czasach wojny

Miłość w czasach wojny


"Szmaragdową tablicę" odkryłam na kilka dni przed boomem "światowego bestseleru", który widzę w tej chwili na każdej stronie promującej tą książkę. Może to i dobrze, bo w sumie nie bardzo przepadam za tego typu określeniami i bywa że omijam książki określane tym mianem.

Zaczynając lekturę spodziewałam się czegoś podobnego do Kodu Leonarda da Vinci. Poszukiwania legendarnego obrazu, kryjącego tajemnicę, która może zmienić świat. Tak wynikało z opisu na okładce. Prolog również wyraźnie na to wskazywał. Okazało się jednak, że książka traktuje o czymś innym, a obraz jest elementem spinającym wydarzenia z przeszłości z tymi w czasach obecnych.

Ana, młoda Hiszpanka, zostaje poproszona o znalezienie pewnego obrazu. Astrolog ma skrywać w sobie wielką tajemnicę. Jednak nikt o nim nie słyszał. Jedyny ślad to rodzina Bauerów, Żydów, którzy w czasie wojny zostali wymordowani. Kobieta wyrusza od Paryża, dokąd kierują ją ślady. 
W czasie wojny Georg von Bergheim, żołnierz SS, dostaje specjalne zadanie od samego Himmlera - ma znaleźć obraz Giorgioniego, który pomoże Furerowi w podbiciu świata. Trop prowadzi go do rodziny Bauerów, gdzie poznaje Sarah...

Autorka przedstawia akcję dwutorowo. Współcześnie Ana przeszukuje archiwa, próbuje połączyć kawałki układanki i zbliżyć się do tajemniczego obrazu. Podczas wojny Sarah ucieka z domu. Dopiero później odkrywa że została wyznaczona przez rodzinę do pilnowania obrazu i dzięki temu uniknęła wywózki. Dziewczyna przybywa do Paryża, ukrywa się i zmienia się z spokojnej i zamkniętej w sobie dziewczyny w dojrzałą kobietę, która walczy o swoje prawa.

Wraz z zagłębianiem się historię wciągałam się coraz bardziej w życie poszczególnych bohaterów. Z rozdziału na rozdział zaczęłam wymyślać rozwiązania sytuacji, jednocześnie zastanawiając się w jaki sposób pisarka pokieruje losami postaci. Samą końcówkę przeczytałam jednym tchem. Po skończeniu ostatniego zdania czułam się jakbym wypłynęła z głębiny. Dawno żadna książka mnie tak nie wciągnęła. Tym bardziej że nie spodziewałam się takiego rozwiązania niektórych wątków. Ciesze się, że nie nastawiałam się na nic konkretnego zaczynając tą książkę. Przed jej skończeniem nie miałam okazji przeczytać również żadnej recenzji. 

Duży plus za historię, która jest bardzo dobrze skonstruowana, nie pojawiają się braki logiczne a wszystkie wątki na końcu tworzą ciekawe zakończenie. Z drugiej strony autorka nie powstrzymuje się przed brutalnością oraz wulgaryzmami. Zwłaszcza te ostatnie mogą przeszkadzać młodszym czytelnikom. Niejednokrotnie pojawiają się bardzo ostre wypowiedzi, zwłaszcza wśród współczesnych bohaterów. Również opisy przesłuchań i tortur zadawanych przez gestapo co poniektórym wrażliwym osobom mogą przeszkadzać. To wszystko jednak tworzy bardzo prawdziwą historię. 

Minusów samego wykonania nie znalazłam. Natomiast Ana - czyli pierwszoplanowa bohaterka w czasach współczesnych bardzo mnie irytowała. Autorka stworzyła dość słabe postacie kobiece, które potrzebują ochrony w postaci męskiego ramienia. W przypadku Sarah, młodej dziewczyny z dobrego domu, która nie zna świata i została wychowana pod kloszem, jest to zrozumiałe. Jednak Ana jest dojrzałą młodą kobietą, która żyje samotnie, ma sporo starszego partnera i powinna być odrobinę bardziej asertywna. Jej zachowanie w niektórych sytuacjach strasznie mnie irytowało, choć i ona z czasem zaczęła się zmieniać na korzyść. 

Pisarka zdecydowanie bardziej wyeksponowała postaci męskie. Zarówno Georg, Alain jak i Konrad to silne męskie osobowości. Choć to postać tego pierwszego zrobiła na mnie szczególne wrażenie, zresztą wyraźnie widać że było to zamiarem pani Montero. W czasach nazistowskich taka postać wydaje się być krystalicznie czysta, trochę taki Lancelot. 

Jestem naprawdę bardzo zadowolona z tego tytułu. Każdy znajdzie tu coś dla siebie - powieść historyczna łączy się z thrillerem Miłość z poszukiwaniem. Ucieczka z przeżyciem. Mogę polecić ją z czystym sercem, myślę że warto poznać tę historię.

Copyright © 2014 Książkowe Wyliczanki , Blogger