Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przemoc domowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przemoc domowa. Pokaż wszystkie posty

11/29/2025

Magia otula "Wzgórze Aniołów" Magdalena Kordel

Magia otula "Wzgórze Aniołów" Magdalena Kordel



Jak co roku okres przedświąteczny kojarzy mi się z nową lekturą Magdaleny Kordel, która w wyjątkowy sposób wprowadza mnie w klimat nadchodzącego czasu. Dlatego z przyjemnością sięgnęłam po jej najnowszą powieść, ciekawa, dokąd tym razem mnie zabierze i jakich bohaterów poznam. Choć nie wiedziałam zbyt wiele o samej historii, byłam pewna, że poczuję tę charakterystyczną magię, którą roztacza autorka — że wzruszę się, uśmiechnę, nieraz wkurzę, ale ostatecznie zamknę ostatnią stronę z poczuciem nostalgii i zadowolenia.

Aniela sprzedaje rodzinny dom, choć przychodzi jej to z ciężkim sercem. Postanawia wyjechać do Warszawy, by odwiedzić przyjaciółkę. W Stronach Strun spotyka nie tylko dawno niewidzianą Lolę, ale także osoby, które w różny sposób wpłyną na jej późniejsze decyzje. W tym samym czasie sześcioletni Staś prosi Mikołaja i Anioła o dom dla siebie i mamy — jest w stanie zrezygnować ze wszystkich innych prezentów dla tego jednego pragnienia. Martyna, porzucona przed ołtarzem, szuka pomocy u najlepszego przyjaciela: potrzebuje pracy i dachu nad głową. Losy bohaterów splatają się w Stronach Strun, miejscu, które stanie się początkiem czegoś nowego.

Lubię lektury, co do których wiem, że będę czytała je z przyjemnością, które wywołają we mnie wiele emocji i na końcu otulą jak ciepły koc. Wzgórze Aniołów właśnie do takich należy i byłam pewna, że się na nim nie zawiodę. Tym bardziej z ciekawością zagłębiłam się w historię, poznając bohaterów i ich losy, które autorka splata, tworząc barwny klimat. Mogłoby się wydawać, że poszczególne opowieści do siebie nie pasują, jakby pochodziły z zupełnie różnych światów, a jednak ich połączenie stworzyło coś swojskiego, spójnie łącząc każde z ogniw.

– Mikołaju, Aniołku, ja już nie chcę pod choinkę koparki. Ani klocków Lego z piratem i z papugą. Nic nie chcę poza domem dla mnie i dla mamy. Takim jak na obrazku. I ja wiem, że to nie jest takie hop-siup! Bo dom i to z takim płotem to bardzo duża rzecz. Niczego więcej nie chcę. Tylko żeby to się spełniło – dorzucił na wydechu i poczuł wielką radość. – To ja czekam! Nie zapomnijcie o mnie! – W jego głosie słychać było nadzieję i podekscytowanie.

W tej powieści nie zabraknie barwnych postaci, które z pewnością zwróciłyby na siebie uwagę na ulicy, ani historii sprzed lat — autorka zahacza nawet o okres II wojny światowej. Są tu współczesne tragedie, zarówno te mniejszego kalibru, jak i takie, które wywołują ogrom smutku i złości. Nietuzinkowe postacie zapadają w pamięć, a ich historie, czasem jedynie delikatnie zarysowane, pokazują, że każdy może znaleźć miejsce wśród ludzi o otwartych sercach.

Podczas lektury bardzo łatwo odnaleźć elementy tak charakterystyczne dla twórczości Magdaleny Kordel. Dom z własną duszą i historią — a nawet niejeden w tej opowieści — nietuzinkowi bohaterowie, którzy potrafią porozumieć się czasem bez słów, oraz miejsce, które staje się azylem, przynosząc spokój i ciepło. Tym razem autorka pokazuje, że jakiś koniec może stać się jednocześnie początkiem czegoś nowego. Czasem niespodziewanie, czasem trochę przypadkiem, a może jednak wszystko ma swój cel — i to właśnie dzięki zmianom pojawiają się nowe możliwości.

Gdy tylko dzwony zaczęły bić, na oparciu ławki stojącej przed kościółkiem przysiadł biały gołąb. Przekrzywił łepek, jakby dumając nad czymś ważnym, a potem jakby nigdy nic zajął się przeczesywaniem i układaniem piórek na skrzydłach. A może wcale ich nie czesał, tylko ukrywał i pieczołowicie układał w miękkim puchu to, co absolutnie nie powinno zostać zapomniane. Spostrzeżenia, marzenia i prośby potrafiące zmienić niejedno życie.

Historia zawiera niezwykłą mnogość bohaterów, dzięki czemu nie sposób się przy niej nudzić nawet przez chwilę. Każdy z nich wnosi odrobinę własnej historii, choć często są one jedynie zarysowane, bez wchodzenia w szczegóły. Jak w życiu — jednych poznajemy lepiej, innych gorzej; niektórzy zostają z nami na dłużej, inni pojawiają się tylko na chwilę.

Wzgórze Aniołów to tytuł, który nie tylko doskonale wprowadza w świąteczny klimat, ale również sprawia, że po lekturze czuje się pokrzepienie. Czytanie tej powieści to czysta przyjemność — bohaterów chciałoby się poznać osobiście, a historie, które pojawiają się na kartach powieści, choć trudne i życiowe, prowadzą do szczęśliwych zakończeń. Książka ma w sobie odrobinę magii, która zostaje w czytelniku na dłużej.



  • Autor: Kordel Magdalena
  • Tytuł: Wzgórze Aniołów
  • Wydawnictwo: Znak
  • Liczba stron: 400
  • Premiera: 11 listopad 2025

3/17/2024

Poznaj "Zranione serca" Urszula Gajdowska

Poznaj "Zranione serca" Urszula Gajdowska

Jak bardzo adekwatny jest tytuł tej powieści, w której tak wiele serc zostało zranionych. Wydaje się, że autorka dojrzewa literacko z każdą kolejną książką, tworząc historie nie tylko bardziej skomplikowane i wielowątkowe, ale również poruszające tematy trudne i bolesne. Najnowszy tytuł pisarki czyta się szybko i w dużej mierze z przyjemnością, choć są również momenty, kiedy trzeba się na chwilę zatrzymać, a niektóre wydarzenia skłaniają do przemyśleń.

Luiza, nauczycielka na warszawskiej pensji, wraca na wakacje do majątku dziadków, gdzie odkrywa tajemnicze nocne przesyłki dla swojej babci. Dziewczyna spotyka lokalnego bawidamka, Edwina Horodyńskiego, który wydaje się bardzo zainteresowany tym, co dzieje się w majątku, w którym przebywa. Dziewczyna odkrywa, że dwie rodziny, które żyją obok siebie, od lat są skłócone, a tajemnicze wydarzenia sprzed lat mogą być zarzewiem złych relacji. Jednocześnie ktoś zaczyna się jej przyglądać i przeszukiwać jej rzeczy.

Lektura, która trafia prosto w serce. To nie jest prosty romans historyczny, który czyta się z przyjemnością, ale po pewnym czasie ulatuje z głowy. Tym razem tematy, które się pojawiają w historii, są również trudne i bolesne. Historia osadzona jest kilka lat po powstaniu styczniowym, które przyniosło wiele śmierci, konfiskat majątków i utratę względnej niezależności Królestwa Polskiego. Bohaterowie są w różnym stopniu związani z wydarzeniami sprzed kilku lat, albo osobiście biorąc udział w powstaniu, albo tracąc bliskich. Podczas lektury widać bardzo duży reasarch, który autorka musiała poczynić, gdyż w historie wplecionych jest wiele wydarzeń, miejsc i dat, bardzo dobrze komponujących się z historią. 

(...) miłość to nie przeziębienie. Nie mija tak sobie z dnia na dzień. Owszem, zmienia się z czasem, przechodzi przez kolejne etapy i trzeba nad nią pracować, ale nie mija. 

Wątek romansu nadaje lekkości tej historii, dwójka głównych bohaterów ma silne osobowości, przez co wielokrotnie dochodzi do tarć w ich relacjach. Każde z nich ma swoją wizję świata, dodatkowo pojawia się podejrzliwość i plotki, które nie pozwalają im się do siebie zbliżyć. Oczywiście nie brakuje tu wielu emocji, gorących momentów, ale i sytuacji, które wywołują uśmiech na ustach. I duży plus ode mnie za zwierzęta, które przeplatają się w tej historii w kontekście głównych bohaterów.

Najboleśniejszy jest jednak wątek dziadków Luizy. Pokazuje tak wiele sprzecznych uczuć, wiele cierpienia i przez lata skrywanych tajemnic. Mam wrażenie, że ci bohaterowie wychodzą z cienia, przesuwają się na pierwszy plan, próbując pokazać swoją historię jak najdokładniej. Ten wątek przynosi wiele smutku, a także wiele złości. Autorka porusza tematy braku miłości i przemocy, trwania w swoim postanowieniu i samotności. Bezpośrednio z tym tematem łączy się drugi, równie bolesny, jakim jest strata dziecka. Pojawia się on na kilku płaszczyznach, pokazuje różne zachowania bohaterów, różne próby poradzenia sobie, a także to, że nie zawsze można wrócić do poprzedniego życia, a poczucie winy może wpędzić człowieka w chorobę. 

Każdy ma swój krzyż, dziecino. Na część jego ciężaru sami sobie zapracowaliśmy, część dołożyli nam inni, a pewnie jest tam jeszcze coś, co nie zależy od nikogo. 
Zamykając ostatnią stronę myślałam o Luizie i Edwinie, ale równie mocno myślałam o starszych bohaterach, którzy przez lata cierpieli. Ich miłość, poświęcenie, ale i wzajemne wsparcie dają poczucie spokoju i ukojenia. Życie może przynieść wiele niespodzianek, chwil tak dobrych jak i złych, a jednak trwanie przy drugiej osobie pozwala przetrwać nawet te najbardziej bolesne momenty. A przyszłość może przynieść dobry czas. 

Tylko kiedy jesteś prawdziwa, możesz brać i dostawać wszystko. Kiedy udajesz, to nie ty, a twoja maska żyje wśród ludzi i z ludźmi. 
"Zranione serca" to historia wywołująca wiele emocji, czasem sprzecznych ze sobą. Jest radość, śmiech, ale pojawia się również złość i łzy. Autorka poza przyjemnymi tematami, pokazuje ciemne oblicza życia, gorsze momenty, trudne wydarzenia, ale to wszystko jest tak zrównoważone, że z żadnej strony nie czuć przesady. Tym razem pisarce udało się stworzyć powieść historyczną, z elementami obyczaju, psychologii i romansu. Świetna mieszanka, która może na długo zostać w pamięci. 





  • Autor: Gajdowska Urszula
  • Tytuł: Zranione serca
  • Wydawnictwo: Szara Godzina
  • Liczba stron: 344
  • Premiera: 13 marca 2024



11/28/2019

Jak wygląda "Martwy sezon" Aneta Jadowska

Jak wygląda "Martwy sezon" Aneta Jadowska

Kiedy w zeszłym roku sięgałam po "Trupa na plaży" nie byłam przekonana do kryminalnej serii autorki, jednak wystarczyło kilkanaście stron, żebym zmieniła zdanie. Po dalsze losy Garstek wzięłam się już bez żadnych oporów, choć muszę przyznać, że ta książka okazała się trochę inna, niż się spodziewałam. Czy fani Anety Jadowskiej odnajdą się w tym tytule i czy warto po niego sięgnąć? 

Po udanych wakacjach w Ustce nastaje martwy sezon, co nie jest dobre dla pensjonatu. Wielka Niedźwiedzica zmaga się z coraz większymi problemami finansowymi, Tamara, po skandynawskich wojażach zostaje uziemiona w pensjonacie. Do drzwi dociera kolejna Ptaszyna, a nietypowi goście przysparzają większych i mniejszych problemów. Nic dziwnego że Magda podejrzewa kolejnego nieboszczyka, który może zagrozić wszystkim. 

Miło znów wejść w znany świat, wrócić do bohaterów, których się lubi. Tym razem autorka nie wskazuje głównego bohatera, raczej stawia na różnorodność, a dzieje się tak za sprawą Tamary, która przyjeżdża do Ustki. Wraz z nią pojawia się jej dawna miłość - Cezary. Pensjonat, mimo jesieni i małej ilości gości, staje się areną wielu wydarzeń. Niektóre z nich są ciekawe, inne śmieszne, ale autorka nie bała się poruszyć również trudnych tematów. 

Mam wrażenie, że ten tytuł bardziej niż kryminałem stał się powieścią obyczajową. Historia wydaje się spokojna, jednolita, choć tak naprawdę dzieje się tam sporo. Nie każdemu fanowi fantastycznych książek autorki może się spodobać, choć ja osobiście jestem bardzo zadowolona. 

To, że autorka nie boi się poruszać trudnych tematów, jest naprawdę istotne. Kwestia przemocy domowej, która pojawiła się w poprzednim tomie, tutaj również występuje, wywierając bardzo duże piętno na tej książce. Jedna z bohaterek zostanie ze mną na dłużej. Z drugiej strony Aneta pokazuje tu przemoc bardzo różnorodną, a jednocześnie często spychaną na dalszy plan w społeczeństwie. 

Ważną kwestią są również relacje Tamary z Cezarym. Losy, które bardzo różnie się im potoczyły, znów pozwoliły im się spotkać, po latach. Ale czy nadal są tymi samymi ludźmi i czy mogą spróbować drugi raz wejść do tej samej rzeki? A może ospa nigdy nie odpuszcza, tylko przyczajona czeka na dalsze możliwości? Dojrzale pokazana kwestia relacji  i przemyśleń, która dużo wniosła do tej książki. 

Oczywiście nadal piszę o książce Anety Jadowskiej, więc nie zabraknie trupa, choć tym razem jest on niecodzienny i do końca nie wiadomo czy istnieje, a także gdzie się znajduje i kim tak naprawdę jest. A z tej racji cała rodzina Garstek będzie miała pełne ręce roboty. 

Chciałabym również zwrócić uwagę na postać Marii, najstarszej z rodu, z wieloma sekretami, którymi nie chce z nikim się dzielić. Tajemnica, która ją przygniata, nadal istnieje i jestem niezwykle ciekawa, czego tak naprawdę dotyczy. 

Przy wszystkich problemach, trudnych sprawach i szalonych wydarzeniach bohaterowie sprawiają, że przez większość czasu czyta się tę książkę z uśmiechem na twarzy. Po kilku stronach znów kroczyłam w świat sympatycznych osób, które wydały mi się dobrze znane i niezwykle sympatyczne. Wszystko to okraszone jest lekkim, plastycznych językiem, który potrafi stworzyć jedynie Aneta Jadowska. 

"Martwy sezon" to świetna kontynuacja przygód Garstek, choć tym razem autorka poszła bardziej w stronę powieści obyczajowej niż kryminału. Wiele wydarzeń, o różnym ciężarze, różnorodni i w większości sympatyczni bohaterowie, lekkie szaleństwo i świetny styl autorki sprawiają, że ten tytuł czyta się szybko i z przyjemnością. Jak zwykle!



  • Autor: Jadowska Aneta
  • Tytuł: Martwy Sezon
  • Cykl: Garsta z Ustki #02
  • Wydawnictwo: SQN
  • Liczba stron: 390
  • Premiera: 30 październik 2019

10/29/2019

Dokąd zaprowadzą "Czarne lakierki" Wanda Szymanowska

Dokąd zaprowadzą "Czarne lakierki" Wanda Szymanowska

Twórczość autorki poznałam podczas lektury pierwszego tomu serii z butami: Zielonych kaloszy. Historia Antoniny, po latach trudnego małżeństwa uciekającej do małej wioski, była ciekawa, a przede wszystkim nie pokazywała tego miejsca w samych superlatywach, wręcz przeciwnie. Kolejne tomy opowiadały historię bohaterki, jej zmagania z rzeczywistością, ale wprowadzają również nowych bohaterów, którzy wzbogacają historię i pokazują nowe problemy. Tym razem pora na czwarty tom historii. "Czarne lakierki" znów przenoszą czytelnika do Ruczaju Dolnego i jego spraw. 

Antonina i Stenia nie tak dawno wyszły za mąż. Obie wraz ze swoimi połówkami wracają do wioski, a tak pojawiają się codzienne problemy. Kobiety postanawiają pokonać przeszkody i pomóc w potrzebie, choć czasami robią to z siłą spychacza. Alkoholizm, przemoc domowa, plotki, brak pomocy z właściwych instytucji... Jak tym razem poradzą sobie bohaterki? 

Autorka pokazuje życie w niewielkiej wsi gdzieś w Polsce. Życie trudne i nudne, pełne problemów z alkoholem, który wywołuje wiele dodatkowych kłopotów. Antonina i Stenia chcą pomóc wszystkim i zmienić obecną sytuację w wiosce. Pomagają każdemu, nie patrząc na zgodę zainteresowanego. Pokazują, że jeśli czegoś bardzo się chce, to można pokonać wszelkie przeciwności losu. 

Z kart powieści po raz kolejny wyłania się obraz wioski, którą można spotkać w normalnym życiu. Małej, spokojnej, w której życie toczy się tak samo od lat. I od lat pojawiają się problemy, które ludzie muszą znosić. Tym razem autorka pokazuje pewną kobietę, która para się ziołami, czy można ją nazwać szeptuchą? Bohaterki postanawiają sprawdzić jej prawdziwość, choć różnie może się to skończyć. 

Bohaterowie tej książki są niezwykle prawdziwi, wyposażeni zarówno w wady jak i zalety. Bywają mało sympatyczni, bywają odpychający, nawet bohaterki, które wysunęły się na pierwszy plan, nie zawsze wzbudzają same pozytywne emocje. Jak w życiu bywa, że nawet najbliżsi czasami potrafią wyprowadzić nas z równowagi, tak samo w książce niektóre zachowania mogą irytować. To wszystko jednak sprawia, że książka jest ciekawa i nikt nie jest papierowy. 

Autora charakteryzuje się stylem, który przy kolejnych tytułach staje się rozpoznawalny. Książka nie jest bardzo rozbudowana, ale mimo swojej niezbyt dużej objętości mieści w sobie historię ciekawą i wciągającą. To powieść pokazująca codzienność i ludzi, którzy chcą ją zmienić. 

Po raz kolejny czytałam książkę Wandy Szymanowskiej z ciekawością. Kolejny tom cyklu pokazuje kolejne przygody i zmagania bohaterów, przybliżają problemy społeczne tak dobrze nam znane, i pokazują jak można zabrać się za pomoc i zmianę na lepsze. 


  • Autor: Szymanowska Wanda
  • Tytuł: Czarne lakierki
  • Cykl: Tryptyk obuwniczy
  • Wydawnictwo: Białe Pióro
  • Liczba stron: 167
  • Premiera: 20.09.2019

7/29/2018

PRZEDPREMIEROWO "Ogród Zuzanny t. 2" Justyna Bednarek, Jagna Kaczanowska

PRZEDPREMIEROWO "Ogród Zuzanny t. 2" Justyna Bednarek, Jagna Kaczanowska


Pierwszym tomem "Ogrodu Zuzanny" byłam zachwycona, a niezwykle intensywne zakończenie sprawiło, że nie mogłam doczekać się kontynuacji. Nie spodziewałam się, ze pisarki tak szybko pozwolą mi poznać dalsze przygody bohaterów i zdradzą, jak zakończyły się wątki rozpoczęte w "Miłość zostaje na zawsze". Tym razem ciężar wydarzeń przenosi się na drugą z przyjaciółek - Wiolę, ale czy to obniży poziom tego tomu? 

6/14/2014

"Zielone kalosze" Wanda Szymanowska

"Zielone kalosze" Wanda Szymanowska

Dane techniczne:

  • Autor: Szymanowska Wanda
  • Tytuł: Zielone kalosze
  • Wydawnictwo: Novae Res
  • Liczba stron: 192
  • Premiera: marzec 2014
  • Gatunek: lit. kobieca, obyczajowa




Lubie czytać mało znane pozycje, czasami w ten sposób odkrywam prawdziwe perełki. Kiedy wzięłam do ręki tą cieniutką książkę nie bardzo wiedziałam czego się spodziewać. Okładka taka sobie, raczej by mnie do siebie w księgarni nie przekonała. Polska pisarka - dobrze. Powieść obyczajowa - dobrze. To teraz zobaczymy co z tego wyjdzie. Jak będzie dobra - polecimy. Jak będzie zła - najwyżej dużo czasu nie stracę. Z takim podejściem zagłębiłam się w pierwszą stronę powieści. 

Antonina ucieka na wieś. Dosłownie ucieka - od męża pijaka, który przez wiele lat małżeństwa znęca sie nad nią psychicznie. Postanawia zacząć życie od nowa - niszczy karty kredytowe, kartę SIM. Zaczyna wszystko od nowa. Chałupa, którą wynajęła do najwyższej jakości nie należy. Wygód tu żadnych, życie ciężkie i nudne. Czy kobieta potrafi się przystosować? I czy odnajdzie tu szczęście?

Motyw ucieczki od zabieganego życia codziennego w wiejską głuszę jest znany. Wiele pojawiło się tytułów, które traktują o odnalezieniu swojej drogi z dala od miasta. Tam bohaterki odnajdują swoje szczęście, przyjaźń a wielokrotnie również miłość. Miejsca do którego przybywają okazują się magiczną doliną z wspaniałymi ludźmi. Fajnie jest odprężyć przy tego typu publikacjach. W "Zielonych kaloszach" nie znajdziemy tego typu fantazji. Antonina wynajmuje chałupkę w Ruczaju Dolnym, małej wsi gdzieś w Polsce. Wieś w ogóle jest zacofana, większość męskiej populacji od rana popija wszystko co procentowe, kobiety trwają przy swoich brzydkich połówkach, bo tak trzeba. Napotkana "władza" pierdzi w stołek. Niewiele się tu zmieniło od upadku PRL-u. Pani Wanda pokazuje tu drugą stronę medalu - zamiast spokojnego, pięknego i wręcz magicznego miejsca - wieś zacofaną, smutną, która ma w sumie niewiele do zaoferowania. Być może jest przerysowana, jednak o wiele prawdziwsza. 

Główna bohaterka dość szybko poznaje nowe osoby, nawiązując bliską znajomość ze Stenią, która pracuje w lokalnym sklepie. Antonina jest osobą zaradną, potrafi wywrzeć na innych wrażenie i przekonać ich do swoich racji. Dlatego szybko znajduje zajęcie, powoli odnajdując spokój. Jednak wiele jeszcze wody upłynie, żeby poukładała swoje życie, wyrzuciła męża z pamięci i z życia. Jednocześnie chcąc, nie chcąc, będzie musiała pomóc nowym znajomym, a w szczególności Steni w jej niełatwym życiu. Na jej drodze pojawia się również Edek, który jak na mężczyznę żyjącym w tamtym środowisku jest zjawiskiem niespotykanym - nie pije, chętnie wszystkim pomaga, jest złotą rączką a do tego mężczyzną samotnym...

Najbardziej przypadła mi do gustu Stenia, kobieta życzliwa, miła, potrafiąca serce oddać dla przyjaciół. W książce nie znajdziemy wielu postaci, postać pierwszoplanowa to Antonina i jej problemy z odnalezieniem się. Drugim istotnym wątkiem, nie wiem czy nie ciekawszym, jest ciężkie życie Steni i jego powolna zmiana, w czym dużą zasługę ma Tosia. Pojawiają się i inne postacie, choć są one mniej istotne (no może oprócz Edka). Ciekawy jest również motyw miłosny, ukazany powoli i obierający nietypową drogę rozwoju, co czytelnika może zaskoczyć. 

Książkę czyta się szybko i jest naprawdę wciągająca. Największym plusem jest zupełnie inny wizerunek wsi jak na publikację tego typu. Język autorki jest interesujący i powoduje, że czyta się szybko. Autor trzecioosobowy jest w tym wypadku świetnym pomysłem. Bardzo podobało mi się również zakończenie - nietypowe i chyba dlatego zwracające uwagę. Autora dała bohaterce możliwość wyboru i rozwoju swojej drogi życiowej. 

Minusy też się niestety znajdą. Autorka przedstawiła Antoninę jako zupełne przeciwieństwo mieszkańców wioski - smukła, świetne ubrana, zaradna, odnajdująca się w każdej sytuacji. "Jak ta Klaudia Karbinale"* Być może autorce chodziło o zderzenie ze sobą tak różnych osobowości, jednak momentami odbierałam bohaterkę jak ostatnią snobkę. Oceniała ludzi w Ruczaju i ich życie bardzo negatywnie, przynajmniej na początku książki. 
Drugim minusem jest objętość. Książka zawiera się na 192 stronach i opowiada historię życia co najmniej półroczną (plus sporo wspomnień z wcześniejszego życia Antoniny i Steni). Na początku parę razy łapałam się na tym, że o czymś się mówi i za chwilę rzecz czy wydarzenie miało miejsce. Przykładowo Antonina rozmawia ze swoją córką, żeby do niej przyjechała, ale za jakiś czas, miesiąc może. Dwie strony dalej pod oknem pojawia się samochód z ową córką. Dopiero mniej więcej w połowie książki zrozumiałam te przeskoki czasowe. Parę wątków można by rozbudować i książka z pewnością by na tym zyskała.

Podsumowując książka jest dobra i warta uwagi. Moje zastrzeżenia nie powodują negatywnego odbioru całokształtu książki, przeczytałam ją szybko i z zainteresowaniem. Ze względu na debiut autorki na niedociągnięcia można patrzeć przez palce. Warto mieć tą pozycję na uwadze. 

* Cytat z książki

Za egzemplarz książki dziękuję Pani Wandzie Szymanowskiej.

Copyright © 2014 Książkowe Wyliczanki , Blogger