Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Warszawa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Warszawa. Pokaż wszystkie posty

5/11/2019

Nagroda Literacka M. St. Warszawy, edycja 2018

Nagroda Literacka M. St. Warszawy, edycja 2018
Trwa okres, w którym ma miejsce wiele wydarzeń dotykających książek. Dziś chciałabym Wam przybliżyć kolejną edycję Nagrody Literackiej M. St. Warszawy jak i przedstawić tytuły nominowane w tym roku. 



Właśnie poznaliśmy nominowanych do 12. edycji Nagrody Literackiej m.st.Warszawy, najstarszego i jednego z najbardziej prestiżowych wyróżnień literackich w Polsce. Laureatów poznamy 9 czerwca podczas uroczystej gali. Wówczas dowiemy się również, kto otrzyma tytuł warszawskiego twórcy.

Data ogłoszenia nominacji do Nagrody Literackiej m.st. Warszawy jest nieprzypadkowa – 23 kwietnia obchodzimy Światowy Dzień Książki. Święto ustanowione w 1995 roku przez UNESCO ma na celu promocję czytelnictwa, edytorstwa i ochronę własności intelektualnej prawem autorskim.


Nominacje ogłoszono podczas spotkania z jurorami przy kawie w księgarnio-kawiarni Wrzenie Świata. Równolegle, w ośmiu miejscach w Warszawie, m.in. przy metrze Ratusz Arsenał czy Warszawa Wileńska oraz przed bramą Uniwersytetu Warszawskiego, rozdawana była jednodniówka – gazeta nawiązująca stylistyką do czasów międzywojennej Warszawy. Znalazły się w niej informacje o nominowanych książkach i autorach oraz mapa warszawskich bibliotek, w których będzie można wkrótce znaleźć wyróżnione tytuły. Po raz pierwszy w Polsce nominacje ogłosili również najpopularniejsi bookstagramerzy za pomocą InstaStories.

Tegoroczna, już 12. edycja Nagrody Literackiej m.st. Warszawy, zaczęła się rekordowo – nadesłano w sumie 3800 zgłoszeń (1100 zgłoszeń w formularzach, 2700 egzemplarzy nadesłanych przez wydawnictwa). Wyłonione tytuły, wartościowe, wciągające i znaczące dla polskiej kultury, powalczą o nagrody w następujących kategoriach: proza, poezja, edycja warszawska oraz literatura dla dzieci i młodzieży. Dodatkowo za całokształt twórczości wręczony zostanie tytuł warszawskiego twórcy.

Siedmioosobowe jury pod przewodnictwem Janusza Drzewuckiego przyznało trzy nominacje w każdej kategorii:

proza

· Wiesław Myśliwski Ucho igielne

· Zyta Rudzka Krótka wymiana ognia

· Krzysztof Varga Sonnenberg





poezja

· Krystyna Dąbrowska Ścieżki dźwiękowe

· Jadwiga Malina Czarna załoga

· Ewa Sonnenberg Schizofrenia & Company




literatura dla dzieci
· Justyna Bednarek, il. Daniel de Latour Babcocha

· Małgorzata Ruszkowska, il. Marta Ruszkowska Warszawiacy

· Cezary Harasimowicz, il. Marta Kurczewska Mirabelka




edycja warszawska

· Piotr Kubkowski Sprężyści. Kulturowa historia warszawskich cyklistów na przełomie XIX i XX wieku

· Andrzej Skalimowski Sigalin. Towarzysz odbudowy

· Andrzej Żor Dom. Historia przytułku św. Franciszka Salezego




Nagroda, sięgająca w swojej historii lat 1926-38, w obecnej formie przyznawana jest od 2008 roku. Wyróżnienie to łączy w sobie wieloletnią tradycję z otwartością na czytelnika i nowe media oraz ma na uwadze promocję czytelnictwa. Dlatego też nagrodzie towarzyszy szereg wydarzeń popularyzujących literaturę i zachęcających do czytania, m.in.: spotkania autorskie podczas majowych Warszawskich Targów Książki na stoisku Zaczytana Warszawa czy spotkania z laureatami w księgarnio-kawiarni Wrzenie Świata oraz podczas literackiego pikniku „Imieniny Jana Kochanowskiego” organizowanego przez Bibliotekę Narodową przy wsparciu m.st. Warszawa.


Informacji można też szukać na Instagramie pod hasztagiem #nagrodaliterackawarszawy.



Fundator i organizator: Miasto Stołeczne Warszawa
Patroni medialni: Radio TOK FM; lubimyczytać.pl; warszawa.wyborcza.pl; Książki.
Magazyn do czytania
Współpraca: Biblioteka Narodowa


Więcej informacji znajdziecie: www.um.warszawa.pl/nagrodaliteracka a o zeszłorocznych nominacjach możecie przeczytać TUTAJ.


Sama mam zamiar przyjrzeć się bliżej przynajmniej niektórym nominowanym tytułom i oczywiście czekam na wyniki tegorocznej edycji. Do kogo trafi nagroda? 


3/19/2019

PRZEDPREMIEROWO Poznajcie "Kółko się pani urwało" Jacek Galiński

PRZEDPREMIEROWO Poznajcie "Kółko się pani urwało" Jacek Galiński

Debiut Jacka Glińskiego to także poniekąd mój debiut z komedią kryminalną, zwłaszcza wśród polskich pisarzy. Książka, która miała zaważyć na moim podejściu do gatunku, więc miała wysoko postawioną poprzeczkę. Od razu przyznam, że ubawiłam się setnie, nie raz i nie dwa śmiejąc się w głos z sytuacji, które stały się udziałem bohaterki. Wiem też, że nie jestem odosobniona w swoim osądzie, ale do rzeczy. O czym jest ta historia i czemu tak dobrze się ją czyta? 

Spokojna starsza pani, Zofia Wikońska, została okradziona, zdemolowano jej mieszkanie, ukradziono dokumenty po mężu i sprofanowano jego mundur. Tylko policja może pomóc staruszce w odnalezieniu winnego. Ha! Tylko, że Pani Zofia nie jest spokojną, niedołężną osobą. To kobieta z charakterem, wiedząca wszystko najlepiej i szybko oceniająca ludzi. Doskonale wie, że za włamaniem stoi sąsiad z dołu. I kiedy policja nic nie robi w tej sprawie, kobieta bierze sprawy w swoje ręce. Kiedy sąsiad zostaje znaleziony martwy pani Zofia zostaje pierwszą podejrzaną. Musi się wykaraskać z kłopotów, co przy jej temperamencie nie jest łatwe. 

Starsza pani jako główna bohaterka powieści kryminalnej nie raz już się pojawiała, ale taka starsza pani jak Zofia Wikońska jeszcze nie. Kawał świetnej roboty wykonał autor tworząc taką postać, tym bardziej, że jest ona jak najbardziej prawdziwa, a wiele jej cech można odnaleźć w bliżej lub dalej znanych nam ludziach. Pani Zofia to kobieta z charakterem, która nie da sobie w kaszę dmuchać. Wie lepiej, ocenia ludzi, działa zamiast rozmawiać. Żeby wykorzystać promocję jest w stanie pojechać daleko, żeby odkryć zbrodnię i policzyć się z winnym również. Z jednej strony to starsza pani, która kultywuje stare obyczaje, z drugiej często nie przejmuje się konwenansami. 

Jej spotkanie z policją nie należy do przyjemnych. Nie wierzy młodemu policjantowi, który twierdzi, że ciężko odkryć kto jest winien. Nie raz daje burę aspirantowi, który ma do niej anielską cierpliwość. Pani Zofia potrafi też łamać prawo, jeśli jest jej to na rękę. Nie raz ma więcej szczęścia niż rozumu i wychodzi z wielu trudnych i niebezpiecznych wydarzeń obronną ręką. 

Jej działania sprawiają, że nie da się zachować powagi, kilkakrotnie parskałam śmiechem kręcąc głową z niepoprawności bohaterki i jej działań całkowicie niezgodnych z sytuacją. 

Historia jest ciekawa, bo wraz z rozwojem akcji pojawia się wiele wydarzeń, które znamy z telewizji i innych mediów. Kradzież i morderstwo nie są przypadkowe i wiodą do historii o wiele bardziej skomplikowanej, za którą stoi wiele osób. 

W tym wszystkim jednak autorowi udało się zawrzeć tę smutniejszą stronę życia starszych osób - niewielka emerytura, odsunięcie od życia, słaby kontakt z bliskimi, nie te zdrowie. Mimo całej swej żywiołowości bohaterka jest osobą wrażliwą, która wspomina swoją młodość z sentymentem i smutkiem.

Książka przedstawia wiele środowisk, ze starej warszawskiej kamienicy bohaterka przenosi się w kilka różnych miejsc, żeby na końcu poznać nieprawdopodobną prawdę. Jest to wyraźny sygnał, że "Kółko się pani urwało" to dopiero początek przygód Pani Zofii i w przyszłości pojawi się kontynuacja. 

Świetny debiut łączy w sobie ciekawe, nietuzinkowe postacie, wciągającą historię, która z jednej strony bawi, z drugiej ma drugie dno. Wszystko łączy lekki język, który sprawia, że ten tytuł pochłania się w jeden wieczór. Zdecydowanie takie komedie kryminalne mogłabym czytać częściej. 




  • Autor: Galiński Jacek
  • Tytuł: Kółko się pani urwało
  • Wydawnictwo: WAB
  • Liczba stron: 352
  • Premiera: 03 kwiecień 2019





10/28/2018

Poznaj "Teatr pod Białym Latawcem" Ilona Gołębiewska

Poznaj "Teatr pod Białym Latawcem" Ilona Gołębiewska

Choć znanych sobie pisarzy cenię i z chęcią sięgam po coraz nowe tytuły, które wychodzą spod ich pióra, to zawsze gdzieś w środku zostaje pewna niewiadoma, czy tym razem będzie równie udanie. Czy historia mnie wciągnie, bohaterowie będą barwni i ciekawi, a język będzie trzymał poziom? Również przy początku lektury tej książki byłam pewna obaw, choć dość szybko się ich pozbyłam. Błyskawicznie wciągnęłam się w ten tytuł i równie szybko go przeczytałam. O czym opowiada i czy warto poznać tę historię? 

4/03/2017

Nagroda Literacka m. st. Warszawy

Nagroda Literacka m. st. Warszawy

Literatura, zarówno polska jak i światowa, bardzo się rozwija i cały czas pojawiają się wielorakie nagrody. Ta, o której chciałabym Wam parę słów powiedzieć ma już bogatą historię, bo pierwsza nagroda pojawiła się w 1926 roku, a dotyczy Warszawy. Poniżej znajdziecie kilka słów zarówno o samej nagrodzie jak i nominowanych tytułach. 

11/16/2016

Aleksandra Tyl, spotkanie autorskie 08.11.2016, Księgarnia Matras, Warszawa

Aleksandra Tyl, spotkanie autorskie 08.11.2016, Księgarnia Matras, Warszawa
Aleksandra Tyl, autorka takich książek jak "Aleja Bzów", "Szczęście pachnie bzem", "Miłość wyczytana z nut", "Magiczne lato" oraz "Karmelowa jesień", nie należy do pisarek, które łatwo poznać osobiście. 

Spotkania autorskie, na których się pojawia, są nieliczne. Inne okazje na bezpośredni kontakt, również rzadko się zdarzają, dlatego też nie mogłam odpuścić okazji, kiedy dowiedziałam się, że z okazji premiery najnowszej książki autorka pojawi się w jednej z księgarni Matras w Warszawie.

10/13/2016

Malownicza "Weranda na Czarcim Cyplu" Liliana Fabisińska

Malownicza "Weranda na Czarcim Cyplu" Liliana Fabisińska

Kiedyś było trudnej. Trudnej odkryć polską pisarkę, która okaże się tą właściwą. Przy której książkach będzie można się pośmiać i popłakać. Zaprzyjaźnić z bohaterami lub ich znielubić. A może to ja się zmieniam i coraz lepiej rozumiem rodzime pisarstwo? Najważniejsze jest to, że znalazłam kolejne nazwisko, które najprawdopodobniej dołączy do grona moich ulubionych: Lilana Fabisińska.

9/20/2015

"Uwikłanie" Zygmunt Miłoszewski

"Uwikłanie" Zygmunt Miłoszewski























Dobry kryminał musi przyciągać od pierwszych stron i zaskakiwać, nie pozwalając na nudę. Dobry kryminał jest dopracowany od pierwszej do ostatniej strony, a bohaterowie wywołują całą gamę emocji podczas lektury. Patrząc na te wszystkie wyznaczniki "Uwikłanie" to doskonały kryminał, choć mam jedno zastrzeżenie, które usilnie utrudniało mi lekturę.

- Czytałaś "Uwikłanie"? 
- Mróz? Nie wiem co w nim dobrego, ale za to "Uwikłanie"...
- Miłoszewski stworzył wspaniałą serię. Świetny polski kryminał.
- Szacki jest idealny, wreszcie bohater z krwi i kości.
- Uwielbiam Miłoszewskiego, pisze prawdziwie
- Czytałaś Miłoszewskiego? 


4/12/2015

PRZEDPREMIEROWO "Malownicze. Tajemnicza bzów" Magdalena Kordel

PRZEDPREMIEROWO "Malownicze. Tajemnicza bzów" Magdalena Kordel

Piękne i spokojne miasteczko, jakim jest Malownicze również skrywa swoje sekrety, a właściwie czynią to jego mieszkańcy. Pani Leontyna przez lata starała się zapomnieć o przeszłości, która była jednocześnie piękna jak i przerażająca, jednak wydarzenia ostatnich dni sprawiają, że kobieta nie może dłużej pozostać głucha na wspomnienia. Madaleine nie podejrzewa, że historia pani Leontyny tak nią wstrząśnie. Do miasteczka przyjeżdża tajemniczy mężczyzna, który wyraźnie śledzi starszą kobietę. Skąd zna mieszkankę Malowniczego i czego od niej chce po tylu latach? 

Pani Leontyna jako dziecko - źródło 
Tym razem Malownicze jest tylko tłem dla wydarzeń, które dzieją się lata wcześniej, dla historii dziecka i młodej kobiety, a także jej rodziców i bliskich. Historia opowiadana przez panią Leontynę cofa nas do początku XX wieku, i towarzyszymy jej rodzicom, oraz samej młodej dziewczynie do końca II wojny. Autorka postanowiła zajrzeć głęboko w przeszłość pani Leontyny, bo historia przez nią opowiada zaczyna się w roku 1914, w czasach młodości jej ojca. Już wtedy wydarzenia, które mają miejsce, stają się początkiem pięknej historii miłości, niepewności, cierpienia, zdrady, dorastania, pierwszych doznań i śmierci. 

Magdalena Kordel pisze literaturę kobiecą, wciągającą, magiczną, dającą nadzieje na lepsze jutro. Tym razem pokazała zupełnie inną twarz - stworzyła powieść historyczną. Wydarzenia, o których czytamy mają miejsce w dalekiej przeszłości, w wielu miejscach tak różnych od spokojnego Malowniczego, a jednak spotkamy tam tak samo serdecznych, troskliwych, wspaniałych bohaterów jak we wcześniejszych książkach. Połączenie gatunków, które powstało w tej książce jest moim eldorado. Uwielbiam powieści historyczne, wspaniałe historie dodające otuchy i nadziei, bohaterów, których chciałabym znać osobiście i którzy sprawiają, że serce mi rośnie. Historia, która przedstawia pani Leontyna jest radosna i smutna zarazem, pełna nadziei i tragiczna, nostalgiczna i przejmująca. 
 "Od momentu, gdy wybuchła wojna, nie stać mnie było na taki luksus. Luksus powrotu. Wspomnień, tęsknoty, bólu, a nawet żalu. Wtedy by mnie to załamało, a nie mogłam sobie na to pozwolić. Musiałam zająć się życiem, ojcem, Anią. Mówisz, że odebrałaś mi bezpieczny świat... On został tam, w naszym lwowskim pomieszkaniu przy Łyczakowskiej. Został w kolorowych maminych sukienkach do tańca, w starej lampie, wiszącej nad kuchennym stołem, w świetle latarni gazowych, które co wieczór zaglądały ciekawie w nasze okna. W ogrodzie jezuickim, gdzie bawiłyśmy się z Anią, na Pohulance, w jej zieleni i niesamowitej atmosferze miłości, i to często takiej po grób."

Trzecioosobowa narracja pozwalająca poznać wszystkich bohaterów, oraz ich historie i daje możliwość sympatyzowania z postacią, która w jakiś sposób stanie się naszą pierwszoplanową. Każda postać z przeszłości jest ważna, ciekawa i warta poznania. Mimo, że to historia Leontyny i przez to ona pretenduje do głównej bohaterki, w równym stopniu zauroczył mnie ojciec dziewczyny - Stanisław, jak również jej dziadkowie, a szczególnie leśniczy Kot. Piękna historia miłosna, która rozegrała się między rodzicielami młodej dziewczyny, tajemnicza historia ducha, pierścionek, który w jakiś sposób jest magiczny, wspaniały Lwów, poznawany oczami Zosi, smutna historia Agnieszki, lata II wojny, śmierć, strach, niepewność - to wszystko tworzy książkę, w której można się zakochać, nie mogąc oderwać się do ostatniej strony i przeżywając przy tym całą gamę uczuć podczas lektury.

Dodatkowym atutem są fragmenty wierszy i piosenek, które autorka zgrabnie wplata w fabułę, a które pozwalają nam, w razie chęci, poznać stare zapomniane teksty i cieszyć się z ich ponownego odkrycia. 

Piękny plastyczny język, wspaniali sympatyczni bohaterowie, wzruszająca nostalgiczna historia. Autorka pokazała jak wiele życiorysów młodych ludzi zostało zniszczonych i okaleczonych już na początku. Wiele miejsc pozostało tylko we wspomnieniach tych ludzi. Piękny przedwojenny Lwów, piękna przedwojenna Warszawa, Kraków... Wiele miejsc nie istnieje, albo nie jest nam dane tam dotrzeć. Opowieści ludzi z tamtego pokolenia powoli odchodzą w niebyt. Dobrze, że powstają książki, które w jakiś sposób pamięć o miejscach i osobach przechowają. I choć ani Leontyna ani inni bohaterowie nie są postaciami, które żyły naprawdę, a historia nie jest oparta "na faktach", to kto wie ile takich Zoś, Ani, Stanisławów i Mariann żyło naprawdę a ich historie być może były jeszcze barwniejsze. 
"A dziś w końcu na małą, cudowną chwilę znów poczułam się Zosią... Nawet nie wiesz, jak wiele dla mnie oznacza to, że nareszcie mogę o wszystkim tak po prostu myśleć, mówić, a nawet tęsknić." 
Uczucia, które wywołała we mnie ta historia kłębią się cały czas, a nie potrafię ich rozłożyć na czynniki pierwsze. Są takie historie, których nie umiem do końca opisać, bo i tak nie oddam całego piękna, które jest w nich zawarte. "Malownicze. Tajemnica Bzów" jest to moja książka idealna, wywołująca całą gamę emocji, wciągająca do swojego świata. Jej lektura wywołała na mojej twarzy łzy smutku i wzruszenia, wielokrotny uśmiech, poczucie radości i spełnienia, a także złość - na los, świat, innych ludzi, za historię jaką zgotował Leontynie i jej najbliższym. Takiej opowieści nie można nie poznać, dlatego zapraszam Was z całego serca do sięgnięcia po tę lekturę. Myślę, że można ją czytać zarówno jako kolejną część cyklu, jak i jako samodzielną książkę, która zachwyca, porusza, wywołuje całą gamę emocji i jest jest po prostu wspaniałą lekturą. 

Pierwsze wrażenia: nostalgia, gniew, radość, smutek, nadzieja 

Wymarzony dom | Wymarzony czas | Tajemnica bzów


Za możliwość lektury dziękuję wydawnictwu: 


1/25/2015

"List z powstania" Anna Klejzerowicz

"List z powstania" Anna Klejzerowicz
Dane techniczne:

  • Autor: Klezjerowicz Anna
  • Tytuł: List z powstania
  • Wydawnictwo: Filia
  • Liczba stron: 328
  • Premiera: 15 stycznia 2014
  • Gatunek: powieść





Zagadki przeszłości potrafią sprawić, że miast myśleć  o przyszłości, ciągle spoglądamy wstecz. Tajemnice, nierozwiązane zagadki potrafią męczyć całe życie, czasami przez wiele pokoleń. "List z powstania" odkryłam przypadkowo, odwiedzając stoisko wydawnictwa Filia na Targach. Piękna okładka, jedna z wielu tam obecnych, ale również tematyka sprawiły, że nie mogłam bez niej odejść. Powstanie Warszawskie. Ten tragiczny okres, kiedy ginęło mężnie wiele osób, a kwiat warszawskiej młodzieży został skrzywdzony na resztę życia, przez śmierć, albo traumatyczne wspomnienia, w jakiś magiczny sposób mnie do siebie przyciąga. Wystarczy, że książka w jakiś sposób nawiązuje do Powstania a na pewno się nią zainteresuje. Czytanie sprawia mi jednocześnie ból jak i radość. 

Kiedy wojna się kończy, Polacy w końcu mogą odetchnąć, są radośni i szczęśliwi. Julia ma dziesięć lat, kiedy koszmar wojny się kończy, jednak dla niej nie skończy się on nigdy. Dziewczyna w czasie Powstania Warszawskiego straciła rodziców i starszą siostrę. Wszyscy są przekonani, że cała trójka nie żyje, ale ciała Hanki, siostry Julki nigdy nie odnaleziono. Dziewczyna tuła się po sierocińcach, potem trafia do ciotki, która zabiera ją do Gdańska, jednak nadal czeka i nie traci nadziei. Jej siostra musi żyć, skoro jej nie znaleźli, a jeśli żyje to w końcu po nią przyjdzie. Z czasem Julia zaczyna szukać rozwiązania dla tajemniczego zniknięcia siostry. Staje się to jej obsesją przez całe życie. Razem z nią trwa w poszukiwaniach jej mąż i córka, Marianna. Jednak czasy socjalistycznej Polski nie są najbezpieczniejsze, żeby rozgrzebywać stare dzieje, szczególnie te dotyczące Powstania. Czy o przeszłości można zapomnieć i iść do przed siebie? 

"Po roku odnalazła ją tam (w sierocińcu- przyp. blog.) stryjenka - ciotka Zosia - i po urzędniczych bojach zabrała do siebie. Na Ziemie Odzyskane. Do Gdańska, gdzie jak wielu innych wyruszyła zaraz po wojnie w poszukiwaniu szczęścia i nowego miejsca do życia. Dopiero od niej Julka dowiedziała się wszystkiego. Wszystkiego, co stryjenka sama wiedziała. Że cała Warszawa to teraz ruiny i zgliszcza, podobnie jak i dom, który spłonął pod koniec powstania, tak że została po nim tylko kupa wypalonych cegieł. Że jej rodziców zabili Niemcy. Że znaleziono w gruzach ich... zwęglowe szczątki. Ciotka nie określiła tego w ten sposób, ale Julia zrozumiała. Zrozumiała też, że jest sierotą - gdyż do tej pory nie dopuszczała do siebie tej myśli."


Historia w tej książce zaczyna się w ostatnim dniu Powstania, które skazane jest już na porażkę, a kończy współcześnie. Przez wszystkie te lata poznajemy życie Julii, jej sieroctwo, niemożność pogodzenia się ze stratą, wiarę w to, że siostra ją odnajdzie, a później próbę odkrycia prawdy, która powoli zmienia się w obsesje. Nie potrafiła zapomnieć o przeszłości i z czasem wciągnęła w to swoją córkę - Mariannę. Dziewczyna była kropla, w krople podobna do swojej zaginionej ciotki, co potęgowało chęć wyjaśnienia sprawy. Narracja książki powierzona została właśnie Mariannie, która najpierw opisuje losy swojej matki, a potem przechodzi o bieżących wydarzeń.


Ta historia mogłaby być poszukiwaniem złudnych nadziei, trzymaniem się czegoś, co nie istnieje. Rodzina Juli zginęła w Postaniu, zabili ich Niemcy i na tym ta historia sie kończy. Jednak autorka nie dała tak prostego rozwiązania. Prolog pokazuje zupełnie inną śmierć rodziców dziewczyny, z rąk osoby, którą znali. Czy prawda o ich śmierci i odkrycie prawdziwej historii Hanki jest możliwa po tylu latach? Czy w czasie, kiedy powstańców prześladowano można wszcząć poszukiwania? Wokół rodziny Julii zaczynają dziać się dziwne i tajemnicze rzeczy, które powodują, że kobieta zaczyna się bać. Marianna również nie ma spokojnego życia. 

Ta książka łączy w sobie dwa gatunki - kryminał oraz powieść obyczajowa. Kryminał - gdzie poszukiwany jest morderca. Nie jest to jednak klasyczny kryminał, tajemnicza zagadka śmierci rodziców bohaterki, zaginięcia siostry w końcu zostanie rozwiązana, choć wydaje się to trochę przez autorkę nagrane. Nie wiem, czy po tylu latach możliwe jest odkrycie takich zagadek przeszłości. Powieść obyczajowa - przedstawia życie w świecie powojennym, czasach komuny, początkach lat dziewięćdziesiątych i w naszym stuleciu. Życie ciężkie, męczące i wiecznie spoglądające w przeszłość. Ta książka może mieć również zaczątki powieści psychologicznej - jak trauma z dzieciństwa potrafi wpłynąć na człowieka i zniszczyć mu życie. 

Czytało mi się bardzo dobrze, książka zaskoczyła mnie parokrotnie, na początku i na końcu byłam nią szczerze zainteresowana. Był jednak taki moment, kiedy ciężko mi się czytało. Nie wynika to z winy autorki, czy wydarzeń. Szarość życia lat osiemdziesiątych, monotonia, brak perspektyw, ciągłe czepianie się przeszłości i powoli rodzące się coraz większe zagrożenie sprawiły, że miałam problem z tą częścią historii. Jednak autorka wynagrodziła mi to pod koniec, kiedy historia się wyjaśnia. Czytelnik może podejrzewać, kto stał za morderstwami, choć siła, z jaką tkwił w swojej manii prześladowczej może przerażać. Żałuję, że autorka zakończyła książkę w takim miejscu, gdyby napisała parę stron więcej... naprawdę byłam ciekawa tego spotkania. 

"List z powstania" to książka godna uwagi, wciągająca, pozwalająca zastanowić się nad życiem i motywami ludzkich zachowań. Nie spotkałam się wcześniej z twórczością autorki, po lekturze tego tytułu myślę, że warto ją poznać i na pewno poszukam innych jej książek. Was zachęcam do lektury "Listu z powstania".


Dla kogo:

- osób zainteresowanych Powstaniem Warszawskim i tajemnicami z nim związanymi
- osób, które ciekawe są zagadek rodzinnych i ich rozwiązywania
- osób, które lubią czytać o czasach komunistycznych i życiu w Polsce w tym czasie



Książka bierze udział w wyzwaniu: Kiedyś przeczytam

9/26/2014

"Galop '44" Monika Kowaleczko-Szumowska

"Galop '44" Monika Kowaleczko-Szumowska

Dane techniczne:

  • Autor: Kowaleczko-Szumowska Monika
  • Tytuł: Galop '44
  • Wydawnictwo: Egmont
  • Liczba stron: 356
  • Premiera: 30 lipca 2014
  • Gatunek: historia, fantastyka, przygoda

Sytuacja na Ukrainie trochę mnie martwi. Wybuchy, walki, ludzie, którzy MUSZĄ walczyć, to coś czego w naszym rejonie świata nie spodziewałam się w dzisiejszych czasach spotkać. Przecież to dzieje się tuż za naszą granicą, a jeśli wydarzy się coś, co sprawi, że wojna będzie międzynarodowa? Jeśli w pewnym momencie obce wojska wejdą do naszego kraju? Jak się zachowacie? Ja nie potrafię sobie odpowiedzieć na to pytanie. Zawsze uważałam się za patriotkę, ale czy byłabym w stanie walczyć - za ojczyznę, wartości, wiarę. A gdyby, jakimś cudem, udało sie Wam przenieść do przeszłości, w czasy wojenne? Powiedzmy, że będzie to II wojna światowa, a konkretnie Powstanie Warszawskie. Przejście do tamtych czasów nie jest zamknięte, w każdej chwili możecie wrócić do swojej spokojnej przyszłości. Czy zostalibyście i walczyli ramię przy ramieniu z powstańcami? 

Taka sytuacja przydarzyła się dwóm braciom - trzynastoletniemu Mikołajowi i siedemnastoletniemu Wojtkowi. Młodszemu z chłopców udaje się znaleźć przejście w Muzeum Powstania Warszawskiego i kanałem dostaje się w sam środek powstania. Wojtek rusza za bratem, żeby go sprowadzić z powrotem do domu. Jak potoczą się ich losy, jakie decyzje podejmą? Czy będą walczyć? A może zdecydują się na powrót do domu?

"Galop'44" to książka zakwalifikowana jako młodzieżówka. Język powieści jest lekki, łatwo przyswajalny ale jednocześnie plastyczny do tego stopnia, że zamykając oczy można przenieść się w czasie na tamte ulice - Bracką, Al. Jerozolimskie, kanały, Stare Miasto, Powiśle. Jest to książka, która pokazuje powstanie oczami współczesnego nastolatka, przeciętnego chłopaka, pierwowzór którego codziennie mijamy w drodze do domu, pracy, szkoły. Wojtek - bo to z jego perspektywy przedstawione jest większość wydarzeń, nie jest zachwycony że musi szukać brata. Nie są w najlepszych stosunkach, najchętniej zaprowadziłby smarkacza do domu. Kiedy przenosi się przez kanał w muzeum na początku wydaje mu się, że to dalsza część muzeum - kręcą film, przeprowadzają retrospekcję tamtych chwil. Jednak powoli zaczyna do niego docierać absurdalność tej sytuacji i niebezpieczeństwo w jakim się znalazł. Musi za wszelką cenę znaleźć brata i wrócić do bezpiecznej przyszłości. 

Autorka pokazuje jaka zmiana dokonuje się w Wojtku, z przestraszonego dzieciaka, powoli zmienia się w odważnego mężczyznę. Poznaje różnych ludzi - dzieci, dorosłych, kobiety i dzieci. Nawiązuje przyjaźnie, poznaje smak miłości - a to wszystko wśród wybuchających bomb, wszechobecnego strachu i śmierci. Powstańcy mają nadzieję, wierzą, że pokonają okupanta, tymczasem Wojtek ma świadomość, jak potoczą się losy powstania i tych ludzi, co stwarza dodatkowe niebezpieczeństwo.

Autorka wpadła na świetny pomysł konsutruując fabułę w ten właśnie sposób. Zderzenie współczenego nastolatka, z którym może utożsamiać się czytelnik książki, z walką i śmiercią, ale również ideałami tak różnymi od współcześnie wyznawanych podnosi wartość "Galopu '44". Wojtek doświadcza pierwszej miłości, która zmienia jego postrzeganie świata ale również plany na przyszłość. Również Mikołaj wiele się uczy w czasie swojego pobytu w przeszłości. Poznaje przyjaciela, który pomaga mu poznać tamte realia - "prawdziwego Warszawiaka". Okazuje się, że ta przyjaźń jest w stanie przetrwać zarówno w czasie wojny jak i pokoju. 

Najbardziej przerażające były obrazy Starówki, jednego wielkiego pola bitwy, gdzie zostały pojedyncze ściany, albo i nie, gdzie w każdej chwili mogła spaść na człowieka bomba. Gdzie w momencie ewakuacji kanałami od razu było wiadomo, że nie każdy zdąży. Przerażająca świadomość.

Jest to książka, którą powinien przeczytać każdy współczesny nastolatek, wartościowa, przestawiająca inne wzorce zachowań, ucząca życia. Dorośli również znajdą w tej książce coś dla siebie, choć pewne sytuacje mogą wydawać się uproszczone - jednak chodzi o wydarzenia współczesne. Na pewno warto zwrócić uwagę na ten tytuł. 

Dla kogo?
- dla osób w wieku nastu lat - spojrzenie na Powstanie Warszawskie oczami osób w tym przedziale wiekowym
- każdego, kto chce wiedzieć więcej o Powstaniu Warszawskim
- osób, które lubią motyw przenosin w czasie




6/05/2014

"Szczęście pachnie bzem" Aleksandra Tyl

"Szczęście pachnie bzem" Aleksandra Tyl
Dane techniczne:

  • Autor: Tyl Aleksandra
  • Tytuł: Szczęście pachnie bzem
  • Wydawnictwo: Prozami
  • Liczba e-stron (epub):
  • Premiera: 14 maja 2012
  • Gatunek: literatura kobieca


Bardzo miło wspominam chwile spędzone z "Aleją Bzów", wiedziałam więc, że sięgnę po kontynuację przygód bohaterów. Nadarzyła się okazja, więc "Szczęście pachnie bzem" również za mną. Jednak po tej pozycji mam mieszane uczucia.

Po życiowych burzach w życiu Izy nie pozostał nawet ślad. Wiktor jest kochającym mężczyzną, który robi wszystko, żeby bohaterka była szczęśliwa. Nowa praca, którą kobieta zaczyna, wydaje się spełnieniem marzeń. Pojawia się informacja, że jej mieszkanie - własne mieszkanie - jest gotowe do odbioru. Monika z Oliwką jadą do Stanów na operację, która zmieni życie dziewczynki. Babcia Izy jest szczęśliwa w nowym mieszkaniu. I w ciągu krótkiego czasu wszystko zaczyna się psuć. 

Aleksandra Tyl przedstawia dalsze losy Izy i osób z jej otoczenia, nie szczędząc kobiecie wielu zmartwień. Pojawia się śmierć, niezrozumienie, rozpacz, zdrada, odcięcie od świata, praca pod presją. I choć przez część książki wspierałam bohaterkę, to niektóre jej wybory dość mocno zmieniły moje podejście. W pewnym momencie kobieta, która trzeba przyznać była w trakcie żałoby, nakłaniana przez bliskie osoby podjęła decyzję, która zaowocowała jeszcze większymi problemami. Tej właśnie decyzji nie mogę jej darować. Izabela sama sobie stworzyła problemy i potem sama przez to cierpiała. Z drugiej strony decyzje, które kobieta podejmuje w sprawie Oliwki są bardzo dojrzałe i mimo presji otoczenia dziewczyna nie poddaje się, co wzbudziło we mnie same pozytywne wrażenia. 

Swoją drogą, "gdzie ci mężczyźni" jak Wiktor? Problemów, z którymi musiał się zmierzyć (w dużej mierze przez Izę) była cała masa a mimo wszystko miał głowę na karku. A jego uczucie do bohaterki, potrafiło przezwyciężyć wszystkie problemy.

Aleksandra Tyl - Źródło
Dwie sprawy drażniły mnie w tej książce i spowodowały niższą ocenę. Jeden, to wybór Izy, o którym napisałam wyżej, a drugie to zakończenie, a właściwie ostatnie spotkanie i rozmowa bohaterki, która spowodowała, że ta książka wydała mi się naciągana, choć pewnie autorka wprowadziła ten wątek w zupełnie odwrotnym celu. 

Książka pani Aleksandry jest dobra, nadal przedstawia codzienne życie, troski i problemy, które przeżywa każdy z nas. Sięgając po ten tytuł, wraz z bohaterką przeżywamy trudne chwile, które z biegiem czasu udaje się przezwyciężyć. Wyczytałam, że szykuje się premiera nowej książki autorki, więc na pewno będę ją miała na uwadze. 


2/24/2014

Pastisz, czy samo życie...? Czyli Szczygielski kontra współczesne kobiety.

Pastisz, czy samo życie...? Czyli Szczygielski kontra współczesne kobiety.
 
Dane techniczne:

Tytuł: Nasturcje i ćwoki

Autor: Marcin Szczygielski
Wydawnictwo: Latarnik
Data wydania: kwiecień 2005
Liczba stron: 248

Typ nośnika: e-book 



Marcin Szczygielski znany jest czytelnikom z książek pisanych we współczesnych realiach, bardzo nam bliskich. Sprawia, że jesteśmy sobie w stanie łatwo wyobrazić bohaterów, być może utożsamić się z nimi. 

"Nasturcje i ćwoki" to moje drugie zetknięcie z tym autorem, na pierwszy ogień już jakiś czas temu poszedł "Berek", w którym poznać można dwie osoby skrajnie różne od siebie - wyzwolonego geja Pawła i konserwatywną, starszą Annę, którą złośliwcy nazwaliby "moherem". Powieść czytało mi się bardzo lekko i przyjemnie, a kabaretowe, miejscami nawet złosliwe poczucie humoru autora nieraz wywoływało u mnie salwy śmiechu. Ponieważ powieść ta "zrobiła markę" autorowi u mnie, bardzo chciałam przeczytać coś więcej. Więcej tego, co mnie przyssało do kartek, więcej lekkości, ironii i poczucia humoru. I tak oto, kiedy po Targach Książki 2013 miałam możliwość uzyskania kilku ebooków, nawet nie zastanawiałam się, kiedy zobaczyłam w puli dostępnych tytułów "Nasturcje...". 

Książka ta jest przykładem satyrycznego, bardzo przerysowanego spojrzenia na pokolenie współczesnych kobiet w wielkich miastach. Opisu tej grupy, z którą nie potrafię się utożsamić, a która wywołuje we mnie czasem ironiczny uśmieszek. Gazetki, faceci, kosmetyki, faceci, pierdółki, faceci, moda, faceci. Aha, i jeszcze faceci. Przedstawicielką takich kobiet jest Zośka. Jest to dobiegająca do trzydziestki stylistka w jednym z magazynów o modzie i tzw. lifestyle'u. Czytając "Nasturcje..." cały czas miałam przed oczami osobę z talentem do kombinowania, nawet nieco cwaną, ale przy tym leniwą i pyszną. Nie polubiłam jej, tym bardziej przez to, jak traktowała swoją przyjaciółkę, Agnieszkę. Nawet mi przemknęło przez głowę w pewnej chwili, że mając takich przyjaciół w gruncie rzeczy nie potrzebowałabym wrogów... Aga, nieco młodsza, inteligentniejsza i ładniejsza, choć momentami równie nierozgarnięta, zdaje się być nie koleżanką, ale solą w oku Zośki. Wiecznie spychna w cień, budzi więcej sympatii niż główna bohaterka.

Mimo lekkiego, bardzo wciągającego, niemal potocznego języka nie czułam, żeby ta powieść dorównywała "Berkowi", choć utrzymuje charakterystyczny styl autora. Nie sądzę, żeby autor był w szczytowej formie, ale mimo tego mam chęć przeczytania innych jego powieści. Książkę poleciłabym miłośnikom lekkiego pióra, szukających książki którą da się przeczytać w ciągu nawet 1 dnia.



6/02/2013

Czy wiecie, że...?

Czy wiecie, że...?
... rodzina Gebethnerów, współzałożycieli słynnej XIX-wiecznej księgarni i drukarni, nie zawsze zajmowali się tym fachem? Ojciec Gustawa Augusta Gebethnera, założyciela spółki Gebethner&Wollf, zajmował się wyrobem mydeł i świec, mając swoją wytwórnię na warszawskiej Tamce.



4/18/2013

Pierwsze spotkanie blogerów w Warszawie

Pierwsze spotkanie blogerów w Warszawie
W minioną sobotę odbyło się pierwsze w Warszawie spotkanie ludzi nie tylko czytających książki, ale i blogujących o nich. Organizatorem, ale i pewnego rodzaju moderatorem był pan Grzegorz Linderberg, prowadzący serwis Czytanie nie szkodzi, który poświęcił nam spory kawałek soboty, rozmawiając z nami i pomagając wyczyścić Tarabuka (w którym zlot się odbył, polecam miejsce :)) z jego przepysznych ciast i wybornej kawy.
Z muzyką dudniącą w uszach i powiewając połami swojej czarnej ramoneski wasza adminka dotarła do rzeczonej kawiarnioksięgarni, mając nadzieję, a jakże, jeszcze chwilę poczytać. Nie zdążyła jednak nawet otworzyć książki, kiedy dotarł pan Grzegorz. Pozostałe blogerki też nie potrzebowały dużo czasu, żeby się pojawić. O 12:20 oficjalnie rozgościliśmy się ze spotkaniem.

Przyznam, że zawsze, kiedy mam iść na spotkanie z samymi obcymi osobami, mam lekką tremę, która dość długo nie chce ustąpić. Tym razem jednak w ciągu kilku minut tak pochłonęła mnie dyskusja i poznawanie nowych, niezwykłych osób, że zapomniałam zupełnie się denerwować. ;) 












Dodatowo miała miejsce atrakcja miła każdemu czytającemu - spotkanie autorskie, ba, połączone z rozdaniem egzemplarza recenzenckiego. Gościliśmy przy naszym stoliku Wojciecha Kłosowskiego, a egzemplarzem, który poddam ocenie niewątpliwie, jest "Nauczyciel sztuki" - jego debiut beletrystyczny. Sama książka została wydana przez Krytykę Polityczną i stanowi prawdziwy majstersztyk edytorski. Dawno już oglądanie książki nie było tak miłe mojemu oku.














W dalszej części spotkania dołączył do nas pan Jakub Bułat, właściciel "Tarabuka" i opowiedział, jak udało mu się poprowadzić księgarniokawiarnię od 1994 roku, co jest dużym sukcesem. Czytający doskonale wiedzą, jaka jest sytuacja rynku książki i takich miejsc w czasach postepującej kultury wizualnej w postaci telewizorów i, w ostatnich latach, internetu. Podziwiam pana Jakuba za samozaparcie i odwagę, ale i nieugiętość.

Idea spotkań blogerów bardzo mi się spodobała, jest to dobra okazja do poznania innych osób takich jak my, czytających i o czytaniu piszących. Zakochanych w książkach i słowie, potrafiących o tym rozmawiać godzinami przy dobrym napitku i ciachu. Nieszablonowych, otwartych i pogodnych. W maju odbędą się na Stadionie Narodowym IV Warszawskie Targi Książki - kto wie, czy nie będzie to również kolejny termin naszego spotkania? :)

11/09/2012

Spójrzcie za zasłonę, na tę Warszawę dawno zapomnianą

Spójrzcie za zasłonę, na tę Warszawę dawno zapomnianą
 Dane techniczne:
  • Autor: Gomulicki Wiktor
  • Tytuł: Cudna mieszczka. Obrazek warszawski z wieku XVII
  • Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
  • Liczba stron: 137
  • Wydanie: 1968
  • Gatunek: powieść historyczna



Moją biblioteczkę budowałam w sumie od zera, po przeprowadzce starsze książki zostawiłam w rodzinnym domu. Dlatego przystępując do wyzwania "Tydzień bez nowości" musiałam poszukać książek wcześniej wydanych w małym zbiorku jaki posiada moja babcia. Jakie było moje zdziwienie kiedy wśród większości książek związanych z wiarą, żywotami świętych itp znalazłam dwie książki z serii "Złotego liścia". Od pierwszej chwili wiedziałam że z obiema poznam się bliżej, ten miesiąc zaczęłam od "Cudnej mieszczki".

Wiktor Teofil Gomulicki to pisarz pozytywistyczny żyjący w II poł. XIX i na początku XX wieku. "W jego twórczości największe znaczenie mają utwory poetyckie, odznaczające się finezyjną kunsztownością formy, o urozmaiconej strofice i budowie wersyfikacyjnej. (Poezje 1882, Poezje 1886, Nowe pieśni 1896, Wiersze. Zbiór Nowy 1901, Biały sztandar 1907,Światła 1919, Pod znakiem Syreny 1944). Tworzył także utwory o tematyce refleksyjno-filozoficznej i pacyfistycznej. W swojej twórczości poruszał tradycje, życie codzienne i piękno Warszawy (W kamienicy „Pod Okrętem”, Schadzka, Warszawa wczorajsza). Szereg wierszy poświęcił Ostrołęce, miastu w którym się urodził (Nad błękitną moją Narwią). Pozostawił po sobie kilka powieści historycznych (Miecz i łokieć 1903), mnóstwo felietonów, był również płodnym nowelistą. Był tłumaczem poezji, jako pierwszy w Polsce przekładał Ch. Baudelaire’a (Kwiaty zła). Jako jeden z nielicznych autorów z tamtego okresu głosił wielkość twórczości Norwida, zamierzał opracować jego monografię."*

"Cudna mieszczka. Obrazek warszawski z wieku XVII" jest bardzo krótką książką, z którą można spędzić jeden wieczór. Jest to tak naprawę wycinek z życia Starej Warszawy. Opowieść dotyczy Basi Szeligi, pięknej młodej dziewczyny o której względy zabiega dwóch młodzieńców. Jeden jest polskim mieszczaninem, złotnikiem. Drugi natomiast to królewski śpiewak pochodzący z Wenecji. Są to trzy główne postacie. Ale nie można zapomnieć i o czwartym - Warszawie. Autor poprzez tą smutną w sumie historię przedstawia uliczki Starej Warszawy - jej zaułki, Rynek, twierdzę, królewskie komnaty, kościół i wiele innych miejsc. Przedstawione są tak plastycznie, że przez chwile można poczuć ten zapomniany dziś klimat. Czytając cały czas miałam uczucie, że coś straciłam nie mogąc przejść się tymi uliczkami. Znam starówkę warszawską, ale w dzisiejszych czasach nie da się poczuć tego klimatu. Autor miał to niesamowite szczęście że przechodził się uliczkami Starego Miasta jeszcze przed wojną i na kartach książki przeniósł wszystko, co sam poznał. 

Sama historia jest smutna, romantyczna, ckliwa. Przez chwilę zatęskniłam również za czasami, kiedy mężczyźni byli rycerscy dla dam, gdy język polski posiadał tyle pięknych starych zwrotów. Choć z drugiej strony młode dziewczyny nie mogły nie zgodzić się z decyzją rodziców o zamążpójściu. 

Z pewnością tymi słowami nie oddam całego piękna tej krótkiej historii ale mam nadzieję, że choć trochę Was zachęcę żeby jednak poszukać w bibliotece lub antykwariacie i po nią sięgnąć. Jestem nią oczarowana i chciałabym przeczytać inne pozycje autora. Jedyny minus tej książki jest taki, że jest zdecydowania za krótka. 

Przeczytałam tą książkę w ramach wyzwań:

* Za wikipedią

9/24/2012

Dane techniczne:
  • Autor: Michał Studniarek
  • Tytuł: Herbata z kwiatem paproci
  • Wydawnictwo: Runa
  • Liczba stron: 331
  • Rok wydania: 2004
  • Gatunek: urban fantasy


 

Zastanawialiście się kiedyś, co kryją uliczki na starówce waszego miasta? Co kryje się w zakamarkach kamienic, w piwnicach, za pokrytymi rdzą i brudem, na oko od dawna nie otwieranymi drzwiami? Z punktu widzenia zdrowego rozsądku - opuszczone kamieniczki to zwykle ziejące pustką, zaniedbane i smutne domy, będące własnością miasta, czasem czekające na nowych właścicieli.
Miejsca pozbawione tętna życia i opiekuńczych istot...

Po tytuł proponowany przez Studniarka sięgnęłam z myślą, że najwyższa pora wreszcie zacząć zapoznawać się z zasobami swoich półek - książkę kupiłam już kilka lat temu, aby czekała na swoje pięć minut. Jej pora nadeszła i z historycznego Krakowa przeniosłam się do Warszawy nie tak znowu odległej przyszłości. Autor serwuje nam mieszankę urban fantasy z odrobiną cyberpunku. Pomysł połączenia nowoczesnej, choć nie do końca jeszcze zamienionej w zmechanizowanego molocha Warszawy ze słowiańskimi wierzeniami zapowiadał się interesująco. I jak to czasem bywa, niezły pomysł trochę spalił się przy próbie wykonania.

Książka oferuje nam schemat "od jednego człowieka zależy los świata". Tym człowiekiem jest zwykły analityk, nieco wyalienowany od swoich wchłoniętych przez korporacje braci, nie czujący się częścią wyścigu szczurów. To właśnie jemu przypada w udziale udzielić schronienia pewnemu dosyć niespokojnemu elfowi. Z początku jest rzeczowy umysł buntuje się - przecież elfy czy inne duchy wierzeń nie istnieją, to tylko legendy. Spędzony z Rumcajsem czas i mnóstwo, zdawałoby się, wymykających się logice wydarzeń jednak sprawia, że nieco weryfikuje pogląd.

Gdybym miała w paru słowach opisać swoje przemyślenia - powiedziałabym, że pomysł fajny, ale w wykonaniu trudny i tutaj to wykonanie trochę nie dało rady. Otrzymujemy trochę ponad 300 stron niemal samych dialogów przy szczątkowej akcji. O ile na początku byłoby to uzasadnione, bo wiele rzeczy musi być wyjaśnione, tak opieranie na tym całej książki sprawia, że po prostu się nudziłam przerzucając strony. 

Postaci jest kilka najważniejszych, oraz trochę pobocznych. Główny bohater został przez pisarza dobrze nakreślony, jednak reszta postaci jednak już nie miała tego szczęścia. Nie zżyłam się z nimi, nie miałam postaci ulubionych, czy znienawidzonych. Tytuł poleciłabym wytrwałym czytelnikom polskiej fantastyki, w tym nawet tej mniej znanej, oraz miłośnikom wierzeń słowiańskich. Książka zła nie jest, ale nie porywa. 

5/10 
Copyright © 2014 Książkowe Wyliczanki , Blogger