Pokazywanie postów oznaczonych etykietą blog z recenzjami. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą blog z recenzjami. Pokaż wszystkie posty

11/30/2022

Czym jest "Kocia kawiarnia" Anna Solyom

Czym jest "Kocia kawiarnia" Anna Solyom


Przy tej pogodzie dobrze jest posiedzieć w domu, wypić coś ciepłego, otulić się ciepłym kocem i wziąć do ręki rozgrzewającą historię, która da uczucie radości i ciepła. "Kocia kawiarnia" w swojej niewielkiej objętości wywołuje właśnie takie uczucia, rozgrzewa i daje nadzieję, pokazuje drogę i wywołuje uśmiech na twarzy. O czym jest ta niewielka książka?

Nagore znajduje się na życiowym zakręcie: rozstała się z wieloletnim partnerem i wróciła do Barcelony, co wiązało się też z utratą pracy. Kobieta zbliża się do czterdziestki i nie wie, w jakim kierunku ma podążać, a widmo braku pieniędzy staje się coraz większe. Przyjaciółka załatwia jej pracę, jednak wśród licznych zalet jest jednak największa wada: to praca w kociej kawiarni, a kobieta nie cierpi kotów i ich miłośników. Życie zmusza ją do próby, która może przynieść nieoczekiwane rezultaty.

Myśląc o tym tytule od razu czuje ciepło, które z niej wypływa. Powolna, lekka historia, która pokazuje na co zwracać w życiu uwagę i w jakim kierunku podążać. W książce pojawia się tylko kilkoro ludzkich bohaterów i o wiele więcej kotów. To one stają się najważniejsze, to one pokazują drogę. Siedem różnych osobowości, siedem spojrzeń na świat, siedem kierunków do życia.

Gdyby zacząć analizować tę historię, rozbijać ją na części pierwsze, to ciężki powiedzieć co jest jej największym plusem. Historia jest krótka, pokazuje fragment życia głównej bohaterki i powolne otwieranie się na innych. Większość czasu Nagore spędza w kociej kawiarni, na niewielkiej przestrzeni, którą dzieli z siódemką podopiecznych. I tu właśnie pojawia się piękno. Nagore przechodzi pewien rodzaj terapii, dzięki kotom otwiera się na innych i odkrywa piękno codzienności. Staje się odważna, otwiera się na ludzi i ich historie.

Kiedy pierwszy raz trafiłam na ten tytuł byłam przekonana, że autorka ma japońskie korzenie. Bo właśnie w tym kraju niezbyt obszerne tytuły są w stanie oddać tak dużo emocji i pokazać niezwykłe historie. Sam pomysł zwierzęcych, a szczególnie kocich kawiarni kojarzy mi się jednoznacznie z wyspiarskim azjatyckim krajem. W tej powieści również jedna z bohaterek, właścicielka kawiarni to Japonka, choć zdecydowanie bardziej otwarta na zachodzi świat, niż wskazuje na to tamtejsza kultura.

Niewiele można napisać o samej fabule tej powieści, szczególnie jeśli nie chce się zepsuć przyjemności z lektury. Jednak rzadko która lektura zostawia po sobie tak wiele pozytywnych uczuć, które pojawiają się za każdym razem, kiedy wróci się do niej myślami. Myślę, że to idealny pomysł na chandrę, a jednocześnie lektura do której można wrócić, żeby ponownie odkryć wszystkie pozytywne emocje. Ja z pewnością to właśnie zrobię.

"Kocia kawiarnia" to zaskakująca lektura, która daje ogromne pokłady radości, ciepła, otulając jak ciepły koc. Siedem kocich bohaterów to bardzo indywidualne stworzenia, które jednocześnie dają sygnały i pokazują ścieżki życiowe. Sama akcja nie jest bardzo skomplikowana, ale nie o to chodzi. Chodzi o samą radość płynącą z lektury. To książka dla każdego, kto potrzebuje poczuć dobre emocje. Polecam na gorsze dni!





  • Autor: Solyom Anna
  • Tytuł: Kocia kawiarnia
  • Tytuł oryginalny: Neko Cafe
  • Wydawnictwo: Mando
  • Liczba stron: 192
  • Premiera: 26 październik 2022




3/16/2022

Co przyniesie "Ósma szansa na miłość" Annette Christie

Co przyniesie "Ósma szansa na miłość" Annette Christie



Wybory życiowe, których dokonujemy nie zawsze są oczywiste. Czasami zastanawiamy się, jak potoczyłoby się życie, gdybyśmy wybrali inaczej, gdybyśmy zwrócili uwagę na inne uczucia. Dlatego historie, które pozwalają nam spojrzeć wstecz, które pozwalają dokonać innego wyboru bez konsekwencji z tym związanych, zawsze fascynują. Tym razem autorka zdecydowała się na powtarzalność pewnego dnia, który zmusza bohaterów do ponownego przemyślenia swoich uczuć i zachowań i wybrania tego, co dla nich najlepsze. 

Megan i Tom są ze sobą kilkanaście lat i właśnie teraz nadszedł czas, żeby wziąć ślub, cementując ten związek do końca życia. Oboje robią wszystko, żeby rodziny i goście dobrze spędzili ten czas. Jednak pewne wydarzenia sprawiają, że oboje decydują się na odwołanie ślubu i rozstanie. Burza emocji, która nimi targa, nie pozwala na racjonalne postępowanie. Wszystko kończy się katastrofą. A następnego dnia doznają deja vu i przeżywają dzień od nowa. I znowu. I znowu. Czy w tej pętli czasowej będą w stanie odkryć swoje prawdziwe uczucia i dokonać wyborów, które będą dla nich właściwe? 

Para trzydziestokilkulatków, którzy znają się długie lata i wiedzą o sobie wszystko. Ich uczucia wydają się pewne i niezmienne. A wydarzenia jednego dnia sprawiają, że ostatecznie postanawiają się rozstać, w gniewie, raniąc się wzajemnie. Ten jeden dzień pokazuje inne oblicza ich związku, wyrzeczenia jakich dokonywali i dokonują. Błędy z przeszłości, które wychodzą na jaw. Wydawać by się mogło, że już nic nie może pokonać tych przeszkód, które stworzyły mur między nimi. A wtedy wydarza się coś nieprawdopodobnego - ponownie budzą się w dniu, który miał być jednym z ich najszczęśliwszych w życiu. 

Myśląc o tym tytule mam przed oczami "Dzień świstaka", gdzie Bill Murrey musiał odkryć siebie, dojrzeć, żeby wrócić do właściwego życia. Tutaj dzieje się podobnie, choć na mniejszą skalę. W ciągu ośmiu powtarzających się razy bohaterowie przechodzą przez niedowierzanie, potem postanawiają nie liczyć się z żadnymi konsekwencjami, skoro jutro nie istnieje i wybierają to, co jest łatwe i wygodne. Ostatecznie jednak powoli dochodzą do wniosków, które pozwalają zbudować im swoje życie na nowo, odbudować pewne relacje, niektóre z nich zmienić, tak żeby wskoczyły na właściwe tory. Czy ostatecznie zdecydują się na wspólną przyszłość, tego do końca nie wiadomo, ale ich powolna przemiana jest fascynującą przygodą. 

Mam wrażenie, że to nie jest klasyczny romans, ani komedia romantyczna. W tej książce jest spory przekaz psychologiczny, pokazujący jak przeszłość, nasze wybory, które wydają się właściwe, wpływają na przyszłe wydarzenia i potrafią spiętrzyć kłopoty, które w pewnym momencie potrzebują ujścia. Jednocześnie pokazuje, że to za czym tęsknimy, zastanawiając się czy to nie byłby właściwszy wybór, nie zawsze w ostatecznym rozrachunku okazuje się dobrym rozwiązaniem. Podobało mi się obserwowanie powolnej przemiany bohaterów, ich prób, które czasami ich parzą, a czasami okazują się właściwym kierunkiem. Wszystko było niezwykle prawdziwe i prawdopodobne.

"Ósma szansa na miłość" to powieść o pewnym podłożu psychologicznym, pokazująca zmiany, które mogą dokonać się w bohaterach, ich próby odkrycia, siebie i swoich pragnień, szukania drogi, która pomoże im właściwie przeżyć resztę dni. To trochę nieoczywisty romans, który jednak w moich oczach jest wartościową i mądrą lekturą. Początkowo potrzeba chwili, żeby się w niego wciągnąć, jednak z każdą kolejną kartką lektura staje się przyjemnością, a warstwa psychologiczna sprawia, że z ciekawością dąży się do końca tej historii. 





  • Autor: Christie Annette
  • Tytuł: Ósma szansa na miłość
  • Tytuł oryginalny: The Rehearsals
  • Wydawnictwo: Muza
  • Liczba stron: 386
  • Premiera: 16 luty 2022



11/28/2021

Co zostanie "Za milion lat od dzisiaj. O śladach, które zostawiamy" David Farrier

Co zostanie "Za milion lat od dzisiaj. O śladach, które zostawiamy" David Farrier



Z biegiem czasu coraz więcej myślimy o przyszłości naszej planety, coraz więcej mówią o niej naukowcy, przewidując nieprzychylną przyszłość przy naszą obecnych działaniach. Myślimy raczej o niedługim czasie, czasem może setkach lat, ale czy zdajemy sobie sprawę, co zostawimy na Ziemi kiedy już odejdziemy - my jako ludzie, a nie jako jednostki? Czy za miliony lat kolejne cywilizacje będą w stanie zrozumieć nasz świat, czy odnajdą rzeczy, które dziś są codziennością?

David Farrier, profesor literatury, zastanawia się nad śladami, które zostawi ludzka cywilizacja za milion lat. Podróże po świecie, spotkania z naukowcami, analizy, i porównania literackie. Czy tak dobrze nam znana plastikowa butelka będzie przyszłą skamieliną, co z drogami asfaltowymi i szklano-metalowymi konstrukcjami wielkich miast. Czy odpady jądrowe po takim czasie nadal będą szkodliwe i jak oznaczyć je dla kogoś, kto stworzy być może całkowicie różną cywilizację? Autor zadaje wiele pytań i zmusza nas do refleksji nad naszym dzisiejszym postępowaniem. 

Z wielką ciekawością zabrałam się za tę lekturę, zastanawiając się jak autor podejdzie do podjętego tematu i jakie wnioski wysnuje. Każdy z rozdziałów porusza inny temat, a niektóre były zaskakujące, bo raczej o nich nie myślimy. O ile plastik w ostatnich latach stał się bardzo głośnym problemem, to niewiele osób myśli np. o odpadach atomowych oraz o tym, w jaki sposób je przechowywać, żeby nie zagrażały nie tylko przyszłym pokoleniom, ale również mieszkańcom Ziemi, za tysiące i miliony lat. Ale w tej książce można przeczytać również o Wielkiej Rafie Koralowej i jej wymieraniu, o lądolodach i tym, co są w stanie przekazać, o meduzach i mikroorganizmach. 

Jedne tematy bardzo mnie zaciekawiły, inne nie do końca. Chyba najbardziej dotknął mnie rozdział o butelce i jej drodze przez setki, tysiące, miliony lat. O tym, w jaki sposób jako odpad przemierza świat. Wyrazisty obraz, który pokazuje, jak bardzo wpływamy na środowisko. Równie interesujące były podróże autora do USA oraz do Finlandii, żeby poznać sposób, na zabezpieczenie niezwykle niebezpiecznych odpadów nuklearnych. Oba państwa mają na to zupełnie inny sposób, ale w obu wypadkach zapala się w głowie czerwona lampka - jak to co teraz robimy, w jaki sposób dostarczamy energię, zostanie z nami na tysiąclecia a może nawet miliony lat. Autor przywołuje badania nad bombą atomową, ale również codzienną pracę w elektrowniach atomowych, które stały się czymś zwyczajnym. 

Czytając o przyszłych pozostałościach miast, widziałam oczami wyobraźni szkielety szklanych budynków wśród roślinności, ale to przecież może stać się za setki lat, a za miliony? Jeśli coś się zachowa, to tylko odrobina podstawy, która zostanie zasypana przez przyszłe osady. Tylko to zostanie nie narażone na wiatr, słońce i inne czynniki atmosferyczne. I może właśnie te drobne elementy odkryją kiedyś mieszkańcy ziemi, tak jak współcześni archeolodzy odkrywają życie sprzed tysięcy lat. 

Nie wszystko było jednak tak interesujące, niektóre rozdziały nie do końca do mnie przemawiały i czytałam je bez większej refleksji. Miałam również drugi problem, czyli sposób przedstawiania niektórych kwestii przez autora. David Farrier jest profesorem literatury, co wyraźnie widać w tej książce. W większości tematów, oprócz rozmów z naukowcami czy przemyśleniami, pojawiają się również porównania literackie. Nie zawsze się w nich odnajdywałam. Kiedy podczas rozdziału o odpadach nuklearnych pojawiały się strony opisujące historie z mitologii greckiej - choć rozumiem, co autor chciał przekazać, mnie ten wątek nie wciągnął, a wręcz dystansowałam się w tym momencie od głównego problemu. W każdym rozdziale pojawiają się literackie porównania autora. Na pewno znajdą się osoby, które świetnie się w tym odnajdą, ale ja nie jestem jedną z nich. 

"Za milion lat od dzisiaj" Favida Farriera to ciekawa pozycja, która pozwala po raz kolejny zastanowić się, jak nasze współczesne działania jako społeczeństwa, wpłyną na planetę i co zostawimy po sobie za miliony lat. Autor potrafi poruszyć czytelnika, choć nie cała książka jest równie wciągająca, a wtrącenia literackie powodowały, że odsuwałam się od głównego problemu, który w danym momencie był poruszany. Każdy musi sam ocenić tę książkę, dla mnie plasuje się gdzieś pośrodku skali. 



  • Autor: Farrier David
  • Tytuł: Za milion lat od dzisiaj
  • Tytuł oryginalny: Footprints: In Search of Future Fossils
  • Wydawnictwo: bo.wiem (Wydawnictwo UJ)
  • Liczba stron: 304
  • Premiera: 12 październik 2021



6/03/2021

Jak wygląda "Żądanie miłości" Kristen Ashley

Jak wygląda "Żądanie miłości" Kristen Ashley


Klasyczne romanse, z dużą dawką pikanterii, to pozycje po które sięgam rzadko, a jednak w opisie tej książki było coś, co mnie skutecznie zaintrygowało i sprawiło, że z chęcią podjęłam się lektury. Tylko czy wyobrażenia dorównały właściwej historii i czy po lekturze nadal mogę powiedzieć, że ta książka jest warta uwagi? 

Josephine poznajemy w dniu pogrzebu jej ukochanej babci. Kobieta postanawia zrobić porządek ze spadkiem, który otrzymała i wrócić do swojego dotychczasowego, światowego życia. A jednak babcia zaskakuje bohaterkę zapisem w testamencie. Jest tam bowiem informacja, że wnuczka zostaje zapisana w spadku niejakiemu Jake'owi, mężczyźnie  o którym Josephine wcześniej nie słyszała. Oburzenie na babcię jest z czasem większe, kiedy Jake okazuje się rozwodnikiem z trójką dzieci, który prowadzi lokalny klub ze striptizem. Czy ta niespodziewana relacja ma szansę się rozwinąć? 

Chyba najbardziej zaintrygował mnie właśnie ten zapis w testamencie i to był impuls, po którym postanowiłam przyjrzeć się bliżej lekturze. Powieść Kristen Ashley jest spora, bo zawarta na 500 stronach z dość niewielką czcionką. W tym wypadku można było albo się zakochać albo w męczarniach przebrnąć przez ten tytuł. W moim wypadku był to jednak niezwykle przyjemny czas z lekturą. 

Od dawna już żadna książka nie pochłonęła mnie na tyle, żebym zarwała dla mniej noc, a w przypadku "Żądania miłości" tak właśnie było. Dość szybko wciągnęłam się w historię i ciężko było mi się od niej oderwać. Dwójka głównych bohaterów to postacie charakterne, z własnym podejściem do życia, które nie raz i nie dwa będą się ścierać w życiu. Josephine z początku nie chce mieć nic wspólnego z Jake'm, dziwi ją zapis w testamencie, tym bardziej, że babcia nigdy nie wspominała o tym mężczyźnie, a były dość blisko. 

Autorce udało się stworzyć historię, która ma kilka ciekawych zwrotów akcji, pojawiają się bardzo różni bohaterowie, którzy wprowadzają zróżnicowanie w historii. Zarówno Josephine jak i Jake mają za sobą różną, niezbyt różową, przeszłość. Kobieta mimo dobrej kariery od lat nie może poradzić sobie z uczuciem do pewnego mężczyzny. Jake podjął się samotnej opieki nad trójką dzieci, a jego przeszłe związki nie należą do zbyt udanych. 

Bardzo podobała mi się również relacja Josephine z dziećmi Jake. Każde z młodych postaci jest inne, ze względu na wiek, płeć i problemy, z jakimi się boryka w życiu codziennym. Główna bohaterka powoli zagłębia się w ich życie i zaczyna w nim uczestniczyć. 

Dużym plusem dla mnie była też przewaga samego romansu nad erotyką. Oczywiście pojawia się kilka dość pikantnych scen, jednak patrząc na całokształt to uczucia wiodą prym w tej książce. Nie raz wzruszyłam się podczas lektury, a problemy które pojawiały się między bohaterami irytowały mnie niezmiernie. 

Dawno nie bawiłam się tak dobrze podczas lektury romansu, nie przeżywałam tak wielu wzlotów i upadków wraz z bohaterami. To moje pierwsze spotkanie z tą pisarką, ale z pewnością nie ostatnie. Jestem niezwykle ciekawa kolejnych pozycji z tego cyklu, bo "Żądanie miłości" zapoczątkowuje cykl pt. "Magdalene". 

"Żądanie miłości" to świetny romans z pewną dawną erotyki, lektura książki wywołuje całą gamę emocji i niezwykle ciężko się od niej oderwać. Tego typu lektury są idealnym poprawiaczem humoru, choć w samej historii pojawią się również wątki o cięższym brzmieniu, które nadadzą tej lekturze poważniejszy wydźwięk. To lektura dla każdego, kto lubi tego typu klimaty. 






  • Autor: Ashley Kristen
  • Tytuł: Żądanie miłości
  • Cykl: Magdalene #01
  • Tytuł oryginalny: The Will
  • Wydawnictwo: Akurat
  • Liczba stron: 514
  • Premiera: 03 luty 2021



5/05/2021

Kiedy pojawi się "Szkarłatna łuna" Maria Paszyńska

Kiedy pojawi się "Szkarłatna łuna" Maria Paszyńska



Burzliwe losy bohaterów w poprzednich tomach pokazywały nie tylko problematyczne życie Anastazji i Kazimierza, ale także sytuację polityczną w Rosji, która bardzo dramatycznie się zmieniła. Wielka Wojna, Rewolucja Październikowa, koniec caratu, początek panowania Bolszewików i czasy Lenina. Autorka pozwala nam wrócić do tamtego okresu, pokazuje dalsze działania bohaterów, ich życiowe wybory i problemy, z którymi się zmagają. Czy pomimo przeszkód uda się im zacząć wspólne życie? 

Anastazja, wraz z Serhiejem wyjeżdża na Ukrainę, aby tam walczyć o wolne państwo. Dziewczyna nie jest przekonana do ideałów przyjaciela, ale w Petersburgu nic jej nie trzyma. Wydarzenia, które mają miejsce w czasie podróży, sprawiają, że bohaterowie muszą po raz kolejny zweryfikować swoje plany. Kazimierz tymczasem trwa w nieudanym małżeństwie, z którego nie jest w stanie się oswobodzić. Cały czas myśli o Anastazji, wykonując codzienne obowiązki jakby z automatu. Losy połączą jednak kochanków po raz kolejny, a ich wybory będą miały bardzo znaczący wpływ na wszystkich.

Kazimierz nadal trwa w swoim marazmie, niewiele myśląc o otaczającym go świecie i niezbyt zwracając na cokolwiek uwagi. Żyje mu się dostatnio w domu teściów, choć kontrola, z jaką się spotyka na co dzień, męczy go niezmiernie. Dopiero ponownie spotkanie Anastazji uświadamia mężczyźnie, że nie jest w stanie bez niej funkcjonować i robi wszystko, żeby ponownie związać się z dziewczyną. Anastazja z kolej ma nadal barwne, ale i niezwykle niebezpieczne życie. Bojówki ukraińskie, troska o Serhieja, powrót na studia i praca w szpitalu. Dziewczyna cały czas myśli o sobie i osobach w swoim otoczeniu, jednak ona również dociera do granicy, która cienką linią oddziela ją od ostatecznych wyborów. 

W tym tomie autorka pokazuje głód, jaki panuje w Rosji i na Ukrainie, a który wynika z polityki nowej władzy. Ludzie umierający na ulicy, akty kanibalizmu, próby przetrwania za wszelką cenę, to wszystko wywołuje przerażenie, a przecież te wydarzenia nie znajdują się w centrum akcji, są tylko dodatkowymi elementami tej pozycji. W tym tomie zaczyna się też pojawiać więcej polityki. Sporo miejsca zajmuje Borys, który marzy o zdobyciu jak największej władzy w nowych realiach. Koniec epoki Lenina i walka o władzę po przywódcy pokazuje, że do celu można dojść po wielu trupach. Epizodycznie pojawia się również Stalin.

Autorka ma doskonałe pióro, co sprawia, że powieść czyta się właściwie jednym tchem i choć wydarzenia są momentami przytłaczające a bohaterowie nie zawsze dają się lubić, to od samej akcji ciężko się oderwać. 

Po raz kolejny z wielką przyjemnością czytałam fragmenty, w których pojawiała się Anastazja. Kobieta nie jest kryształowa, ma chwile zwątpienia, a jednak jest postacią bardzo ciekawą i złożoną. Natomiast momenty, kiedy pojawiał się Kazimierz stawały się smutnym obowiązkiem. Przede wszystkim ten bohater jest niezwykle frustrujący. Nie liczy się z nikim, trwa w stanie depresyjnym, jest w stanie pożegnać się z żoną i porzucić syna. Marzy tylko o Anastazji i chce zrobić wszystko, żeby z nią być. Jawi się jako bezduszna, zapatrzona w siebie osoba, której na ten moment nie mogę polubić. Jednocześnie oboje wydają się postaciami bardzo samotnymi, a ich więzi z innymi ludźmi są pozorne. 

Dużym plusem są postacie poboczne, przede wszystkim Borys i jego działania polityczne, a także pewna intryga. Również Tatiana wydaje się postacią ciekawą i zaskakuje pewnymi wyborami i sposobem postępowania. 

"Szkarłatna łuna" to porywająca lektura. Przez różnorodność wydarzeń wydaje się bardziej interesująca niż drugi tom serii. Pojawia się tu też więcej bohaterów, co powoduje różnorodność, a poboczne wątki dają chwile oddechu od historii trudnych relacji Anastazji i Kazimierza. Dużym plusem jest tło historyczne, kolejne wydarzenia, które mają miejsce wokół bohaterów i które wpływają na ich życie. Ten tom zdecydowanie trzyma poziom, a autorka, przez stworzone zakończenie, każde czytelnikowi czekać z niecierpliwością na dalsze losy. Dla mnie lektura była czystą przyjemnością. 




  • Autor: Paszyńska Maria
  • Tytuł: Szkarłatna łuna
  • Cykl: Wiatr od wschodu #03
  • Wydawnictwo: Książnica
  • Liczba stron: 368
  • Premiera: 24 marzec 2021




12/19/2020

Szczęśliwie "Bo nadal cię kocham" Magdalena Kordel

Szczęśliwie "Bo nadal cię kocham" Magdalena Kordel



Lektura tej książki to jak spotkanie z dawno nie widzianymi przyjaciółmi, przynosi wiele radości, spokoju i daje wiarę na przyszłość. I jak każda książka Magdaleny Kordel zaskakuje, bo choć to książka świąteczna, to porusza również inne kwestie, które być może na pierwszy rzut oka nie wydają w żaden sposób ze świętami związane. Oto powraca widmo wojny i trauma, która zostaje z jej uczestnikami na długie lata. Czy takie połączenie może dać dobrą, lekką lekturę idealną na ten nadchodzący czas? 

Leontyna zaniedbuje Kuferek, wystawa nie zmieniła się już od dłuższego czasu, zaczyna być opryskliwa dla klientów i unika listonosza. A to wszystko przez listy, które przychodzą i próbują zburzyć jej równowagę. Listy, które każą jej wrócić do przeszłości i zmierzyć się z tym, o czym próbuje od dawna zapomnieć. Pojawiają się też inne znaki: pewne zdjęcie i szuflada skrywająca niezwykłe tajemnice. Co musi się wydarzyć, żeby odważyć się na rozliczenie z przeszłością? I czy zbliżające się coraz bardziej święta pomogą w tej decyzji? 

To była trochę zaskakująca lektura, inna niż sobie założyłam. Pozwoliła mi ona spojrzeć na pewne kwestie jeszcze raz, z trochę innej strony. Puste miejsce przy stole wigilijnym nabrało dla mnie nowego, podwójnego znaczenia. A przygotowania do świąt, cała ta bieganina i wieczny rozgardiasz w wydaniu bohaterów pokazały, co tak naprawdę liczy się w tych dniach, o czym bardzo często zapominamy. 

Dobrze zabrać się za lekturę tego tomu po poznaniu "Tajemnic bzów", bo wiele wątków łączy się, co nie powinno dziwić, kiedy Leontyna staje się główną bohaterką tej świątecznej powieści. Odsuwanie od siebie przeszłości, zamykanie za sobą drzwi sprawia, że Zośka się zmienia, oddala od innych i otoczona strachem chce przeczekać licząc, ze wszystko potoczy się samo i jakby poza nią. Tajemnicze listy, które przychodzą stają się zapalnikiem z opóźnionym zapłonem. W końcu doprowadzi do wybuchu. 

Byłam zaskoczona, bo ta książka, to połączenie świątecznych klimatów, tych pozytywnych, rodzinnych, ciepłych i radosnych, o których większość z nas marzy, z wojną i traumą jaką zostawiła w ludziach, którzy żyli w jej cieniu. Wydawać by się mogło, że te dwa tematy trudno połączyć, że nie ma dwóch bardziej odległych od siebie kwestii, które wywołują zupełnie inne uczucia. A jednak. Autorce się udało i to ze świetnym skutkiem. 


(...) Ileż by dała, żeby zobaczyć uch wszystkich raz jeszcze. Jeszcze raz usiąść przy wigilijnym stole w komplecie, bez świadomości tego, co tak naprawdę znaczy puste miejsce.

Najszczęśliwszy jest ten, kto może nadal wierzyć w anonimowego, zbłąkanego wędrowca - przemknęła jej przez głowę gorzka myśl.

Jej puste miejsce przy wigilijnym stole nie musiało czekać, aż zajmie je tajemniczy podróżnik. Od niepamiętnych lat miało stałych rezydentów. Tłoczyli się za tym krzesłem wszyscy, których pożegnała (...) 

Po trudnych latach Leontyna odzyskała też cząstkę przeszłości. Choć niektórym może wydać się to ckliwe, to wątek odzyskanej znajomości nie tylko daje nadzieję, ale też odrobinę szalonego charakteru, który również sporo wnosi w tę historię. Zresztą w tej książce znaleźć można również kilka innych elementów, które z pewnością ubawią czytelnika, a które roznosi wraz z pocztą listonosz Krzysztof. 

Powrót do Malowniczego to spotkanie z jej bohaterami, szczególnie rodziną Madaleine, a jednocześnie z bohaterami serii o Miasteczku. W ten sposób po raz pierwszy Magdal i Klementyna, Michał i Kuba stają ramię w ramię i razem szukają zgubionej starszej pani, która stara się odnaleźć swoją przeszłość, a która odkrywa jednocześnie jak wspaniała ma rodzinę, co z tego że przyszywaną. 

"Bo nadal cię kocham" to książka, z której tchnie Duch Świąt, miłość, radość i nadzieja, a przede wszystkim wspólni czas dla wszystkich, którzy o sobie myślą. Samotność jest najgorszym przekleństwem człowieka, a wspólny czas, choćby przepełniał go harmider, daje nadzieję na przyszłość. Dlatego książki Magdaleny Kordel są idealnym lekarstwem na ten trudny czas. Ta nowa doskonale pasuje do kolekcji i jest jak kolejna dawka leku na całe zło. I pokazuje, jak normalnie może być. 

- Lubię święta - mruknęła Magda. - A wiesz dlaczego? (...) Bo wtedy miłość jest taka... Taka skondensowana i widoczna i wszyscy się do wszystkich garną. I to wszystko ma taki głęboki sens, i bałagan w kuchni, i kiczowate ozdoby, i poplamiony przez dawne barszcze obrus... I to puste miejsce, bo patrząc na nie, można czuć ogromną wdzięczność za to, że tyle nas przy tym stole nadal siedzi... (...)




  • Autor: Kordel Magdalena
  • Tytuł: Bo nadal cię kocham
  • Cykl: Malownicze #06
  • Wydawnictwo: Znak
  • Liczba stron: 384
  • Premiera: 25 listopad 2020

5/23/2020

Jeszcze chwilę "Zaczekaj na miłość" Ilona Gołębiewska

Jeszcze chwilę "Zaczekaj na miłość" Ilona Gołębiewska


Po każdy kolejny tom związany z Lipowym Wzgórzem sięgam z przyjemnością, wiedząc że poznam historię kolejnej z pań Horczyńskich. Tym razem byłam niezwykle ciekawa, bo przecież mogłam zagłębić się w świat Klary, która od lat była znaną twarzą mody, spędzając wiele czasu na wybiegach. Byłam ciekawa, co skłoni ją do powrotu, jakie losy zaserwuje jej pisarka i czy ta historia będzie równie wciągająca, jak poprzednie? 

Klara nie spodziewa się ciosu, jaki przyjdzie jej przyjąć w Paryżu. Po pierwszym przychodzi następny, który ostatecznie pokonuje bohaterkę. Załamana i samotna, postanawia wrócić do Polski, gdzie będzie mogła zapomnieć o tych wydarzeniach. Dzięki babci Anieli i pobytowi na Lipowym Wzgórzu powoli wraca do życia. Postanawia powalczyć o szczęście i przyszłość. Na jej drodze staje Jakub, a ich pierwsze spotkanie jest niezwykle burzliwe. Tajemnica rodzinna, którą przypadkiem odkrywa, ponownie zmusza ją do zastanowienia się nad więzami krwi, które zostały zerwane wiele lat wstecz. Czy Klara poukłada sobie życie i zdobędzie szczęście? 

Muszę przyznać, że długo zbierałam się, żeby sięgnąć po ten tytuł. Teraz wiem już, że to był błąd, bo wystarczyło kilka stron, żebym błyskawicznie wciągnęła się w historię Klary, stając się jej obserwatorką. Ilona Gołębiewska przedstawia trzecią kobietę z rodu Horczyńskich. Tym razem jest to najmłodsze pokolenie, wnuczka Anieli i starsza córka Sabiny.  

Największym atutem tej książki jest świetne rozplanowanie wydarzeń, tak, że w życiu Klary wiele się dzieje na różnych frontach, a jednocześnie nie czuć przesytu. Podoba mi się to, że nie ma jednego wyraźnego motywu. Pojawiają się tu plany na przyszłość, studia, praca, uczucia oraz problemy rodzinne, które pozwalają poznać Klarze rodzinę swojego ojca. Wokół klary pojawiają się postacie nowe, ale również znani bohaterowie, z własnymi problemami i życiowymi kwestiami. To wszystko sprawia, że ma się wrażenie powrotu do dobrze znanych przyjaciół, a jednocześnie jest spory powiew świeżości w postaci głównej bohaterki. 

Ta książka jest niezwykle życiowa i realistyczna. Wydarzenia i odczucia bohaterów są tak bardzo prawdziwe, że chciałoby się po raz kolejny zapytać co dziś porabia Aniela, Klara, Emil czy Kalina. Problemy, jakie stawia przed Klarą pisarka sprawiają, że dziewczyna boi się zaufać mężczyźnie, a Jakub musi starać się naprawdę mocno, żeby ją do siebie przekonać. Uczucie pokazane w tym tomie jest niezwykle romantyczne, a mężczyzna, który robi tak wiele, żeby zlikwidować barierę między sobą a kobietą, która jest dla niego ważna, nie zdarza się często. Również motyw rodziny ojca Klary jest ciekawy i wprowadza wiele emocji w ten tytuł. Nowi bohaterowie okazują się bardzo barwni, a każdy z nich ma własne problemy, z którymi musi się zmierzyć. Wszyscy razem są bardzo ciekawą grupą. 

Tym razem muszę zwrócić też dużą uwagę na okładkę, która niesamowicie mi się podoba i jeszcze bardziej sprawia, że chce się sięgnąć po ten tytuł. Wszystkie trzy tomy tworzą dzięki okładkom barwny i spójny komplet. 

Ilona Gołębiewska tworzy ciekawe historie, po które sięga sie z przyjemnością. Bohaterowie, którzy pojawiają się na kartach jej powieści to sympatyczne osoby, a jednocześnie wielu z nich skrywa problemy, z którymi musi się zmierzyć. Historie są prawdziwe, a jednocześnie przepełnione wieloma emocjami. To książki, które warto poznać. "Zaczekaj na miłość" w niczym nie odstaje od poprzednich tytułów, a mam wrażenie, że nawet jest odrobinę lepszą pozycją, co zdecydowanie pokazuje, że autorka z każdą kolejną książką rozwija swój warsztat i wyobraźnię. 

  • Autor: Gołębiewska Ilona
  • Tytuł: Zaczekaj na miłość
  • Seria: Dwór na Lipowym Wzgórzu #03
  • Wydawnictwo: Muza
  • Liczba stron:  480
  • Premiera: 29 styczeń 2020

12/10/2019

Jak to "Nieświęty Mikołaj" Magdalena Kordel

Jak to "Nieświęty Mikołaj" Magdalena Kordel

Nadmiar lektur świątecznych sprawia, że sięgam po nie oszczędnie. Jednak są tacy autorzy, których ominąć nie mogę i do nich należy Magdalena Kordel, która samym swoim stylem przybliża Święta. A historie, które zawiera w swoich książkach wywołują wiele pozytywnych emocji. Czy "Nieświęty Mikołaj" stanie się kolejną świetną lekturą i co znaczy ten przewrotny tytuł? 

Jaśmina wierzy bezgranicznie swojemu chłopakowi, choć i babcia i przyjaciółki przestrzegają ją przed nim od samego początku. Przyjdzie się jej obudzić z pięknego snu, ale czy zostanie wtedy sama, jak zapowiada jej były? 
Pewien chłopiec robi wszystko, żeby być silnym filarem rodziny. Musi zapracować i przygotować dom na powrót taty, który będzie jego wigilijnym prezentem. 
Kiedy Jaśmina i chłopiec połączą swoje losy, życie pokaże im, że Wiara, Nadzieja i Miłość wędruje do każdego domu, tylko zależy czy się je wpuści do środka. 

Ciężko pisać takie recenzje. Naprawdę często zastanawiam się co napisać, żeby się nie powtarzać, żeby wprowadzić odrobinę nowości i innowacyjności. Magdalena Kordel po raz kolejny nie zaskakuje. Wada? W żadnym razie! Po raz kolejny weszłam w tę historię jak w masło. Poprawiła mi znacząco humor i odnowiła wiarę w trzy wartości, o których często zapominamy. 

Magdalena Kordel przywraca ducha świąt. Tworząc kolejne świąteczne historie zaopatruje je w ciepło, rodzinne emocje i dużo radości. I choć jej historie nie zawsze są pozytywne, często bohaterowie muszą przeżyć wiele ciężkich chwil, to ostatecznie ten pozytywny wydźwięk zawsze wychodzi z Jej książek. 

Uwielbiam wyłapywać pewne niuanse. Czytając daną książkę próbuję uchwycić, gdzie czytałam podobne powiedzenie. Podobną frazę i w jakich okolicznościach się ona pojawiała. Tak samo było i tym razem. Autorka nigdy się nie kryła z tym, że jest wielką fajną L.M. Montgomery. W tej książce po raz kolejny to widać i czuć. Ale tym razem znalazłam coś, co dodatkowo sprawiło mi wiele radości. Szczególnie, że podobne zdanie znajduje się w mojej ulubionej części opowieści o Ani. 

Noc, chociażby nie wiadomo jak długa, odwiecznym prawem natury zawsze musi ustąpić przed nadchodzącym dniem. 

Historia Jaśminy pokazuje, że nieograniczone zaufanie może się odbić czkawką. A jednocześnie daje nadzieję, że bliskie osoby zawsze będą opoką, a wspólnie żaden problem nie jest nie do przejścia. I choć trzeba płacić za własne błędny to ostatecznie wszystko dobrze się kończy. 

Przygody Julka to zupełnie inna historia, której wyjaśnienie może podnieść wszystkie włosy na głowie. Chłopiec robi wszystko, żeby utrzymać swój sekret w tajemnicy, a jednocześnie pokonać wszystkie przeciwności. Jest zmyślny, zręczny i bardzo odważny. Ale patrząc na to z boku, wiele złego mogło się wydarzyć. Dobrze, że ostatecznie skończyło się tak a nie inaczej. 

"Nieświęty Mikołaj" to piękna historia, o naprawdę przewrotnym tytule, która wniesie w życie każdego czytelnika Wiarę, Nadzieję i Miłość. Takie historie rozpraszają ciemność, wpuszczają w nasze życie wiele światła i każą się rozejrzeć wokoło. Dostrzec naszych bliskich, przyjaciół i rodzinę. Ale również spojrzeć na innych ludzi, może właśnie oni potrzebują pomocnej dłoni, lub odrobiny uśmiechu. 

Nigdy wszak nie wiadomo, kiedy do naszych drzwi zapuka staruszka, która tak naprawdę będzie kimś zupełnie innym. Kimś, kto być może zechce podarować nam odrobinę magii, miłości i wiary w lepsze jutro.





  • Autor: Kordel Magdalena
  • Tytuł: Nieświęty Mikołaj
  • Wydawnictwo: Znak
  • Liczba stron: 402
  • Premiera: 13 listopad 2019

11/28/2019

Jak wygląda "Martwy sezon" Aneta Jadowska

Jak wygląda "Martwy sezon" Aneta Jadowska

Kiedy w zeszłym roku sięgałam po "Trupa na plaży" nie byłam przekonana do kryminalnej serii autorki, jednak wystarczyło kilkanaście stron, żebym zmieniła zdanie. Po dalsze losy Garstek wzięłam się już bez żadnych oporów, choć muszę przyznać, że ta książka okazała się trochę inna, niż się spodziewałam. Czy fani Anety Jadowskiej odnajdą się w tym tytule i czy warto po niego sięgnąć? 

Po udanych wakacjach w Ustce nastaje martwy sezon, co nie jest dobre dla pensjonatu. Wielka Niedźwiedzica zmaga się z coraz większymi problemami finansowymi, Tamara, po skandynawskich wojażach zostaje uziemiona w pensjonacie. Do drzwi dociera kolejna Ptaszyna, a nietypowi goście przysparzają większych i mniejszych problemów. Nic dziwnego że Magda podejrzewa kolejnego nieboszczyka, który może zagrozić wszystkim. 

Miło znów wejść w znany świat, wrócić do bohaterów, których się lubi. Tym razem autorka nie wskazuje głównego bohatera, raczej stawia na różnorodność, a dzieje się tak za sprawą Tamary, która przyjeżdża do Ustki. Wraz z nią pojawia się jej dawna miłość - Cezary. Pensjonat, mimo jesieni i małej ilości gości, staje się areną wielu wydarzeń. Niektóre z nich są ciekawe, inne śmieszne, ale autorka nie bała się poruszyć również trudnych tematów. 

Mam wrażenie, że ten tytuł bardziej niż kryminałem stał się powieścią obyczajową. Historia wydaje się spokojna, jednolita, choć tak naprawdę dzieje się tam sporo. Nie każdemu fanowi fantastycznych książek autorki może się spodobać, choć ja osobiście jestem bardzo zadowolona. 

To, że autorka nie boi się poruszać trudnych tematów, jest naprawdę istotne. Kwestia przemocy domowej, która pojawiła się w poprzednim tomie, tutaj również występuje, wywierając bardzo duże piętno na tej książce. Jedna z bohaterek zostanie ze mną na dłużej. Z drugiej strony Aneta pokazuje tu przemoc bardzo różnorodną, a jednocześnie często spychaną na dalszy plan w społeczeństwie. 

Ważną kwestią są również relacje Tamary z Cezarym. Losy, które bardzo różnie się im potoczyły, znów pozwoliły im się spotkać, po latach. Ale czy nadal są tymi samymi ludźmi i czy mogą spróbować drugi raz wejść do tej samej rzeki? A może ospa nigdy nie odpuszcza, tylko przyczajona czeka na dalsze możliwości? Dojrzale pokazana kwestia relacji  i przemyśleń, która dużo wniosła do tej książki. 

Oczywiście nadal piszę o książce Anety Jadowskiej, więc nie zabraknie trupa, choć tym razem jest on niecodzienny i do końca nie wiadomo czy istnieje, a także gdzie się znajduje i kim tak naprawdę jest. A z tej racji cała rodzina Garstek będzie miała pełne ręce roboty. 

Chciałabym również zwrócić uwagę na postać Marii, najstarszej z rodu, z wieloma sekretami, którymi nie chce z nikim się dzielić. Tajemnica, która ją przygniata, nadal istnieje i jestem niezwykle ciekawa, czego tak naprawdę dotyczy. 

Przy wszystkich problemach, trudnych sprawach i szalonych wydarzeniach bohaterowie sprawiają, że przez większość czasu czyta się tę książkę z uśmiechem na twarzy. Po kilku stronach znów kroczyłam w świat sympatycznych osób, które wydały mi się dobrze znane i niezwykle sympatyczne. Wszystko to okraszone jest lekkim, plastycznych językiem, który potrafi stworzyć jedynie Aneta Jadowska. 

"Martwy sezon" to świetna kontynuacja przygód Garstek, choć tym razem autorka poszła bardziej w stronę powieści obyczajowej niż kryminału. Wiele wydarzeń, o różnym ciężarze, różnorodni i w większości sympatyczni bohaterowie, lekkie szaleństwo i świetny styl autorki sprawiają, że ten tytuł czyta się szybko i z przyjemnością. Jak zwykle!



  • Autor: Jadowska Aneta
  • Tytuł: Martwy Sezon
  • Cykl: Garsta z Ustki #02
  • Wydawnictwo: SQN
  • Liczba stron: 390
  • Premiera: 30 październik 2019

11/05/2019

Dokąd zmierzacie "Dziewczęta wygnane" Maria Paszyńska

Dokąd zmierzacie "Dziewczęta wygnane" Maria Paszyńska

Dawno planowałam poznać twórczość Marii Paszyńskiej, co i raz wpadałam na serię Owoc Granatu, czy to w sieci, czy na księgarnianych półkach. W końcu, kiedy wszystkie cztery tomy ujrzały światło dzienne i historia się zamknęła, postanowiłam w końcu dowiedzieć się, czy będę tak samo zachwycona jak osoby w moim otoczeniu. Przyszła pora poznać Elżbietę i Stefanię, oraz podążyć ich drogami. 

Lato 1939 roku, chwilę przed wojną. Elżbieta i Stefania, wraz z rodzicami spędzają wakacje w dworku u dziadków. Dziewczęta są od siebie zupełnie różne i mają inne oczekiwania względem życia. Ich marzenia zostają przerwane najazdem niemieckim, a chwilę potem wkroczeniem do Polski Armii Czerwonej. Beztroskie chwile popadają w zapomnienie, a dziewczęta, wraz z rodziną starają się przetrwać, najpierw w domu, a później podczas wywózki na Syberię. Ten czas zostanie w nich na zawsze, a cena jaką przyjdzie im zapłacić za przetrwanie, będzie niezwykle wysoka. 

Przeczytałam kilka pierwszych stron i zakochałam się: w beztrosce, innym, zapomnianym świecie i subtelnych uczuciach. Elżbieta i Stefania, jakże różne od siebie, spędzają czas według własnego uznania. Jedna chodzi swoimi drogami, odkrywa przyrodę podczas spacerów i poznaje pierwszą miłość. Druga marzy o balach, przepychu, blichtrze, a także robi wszystko, żeby zwrócić na siebie uwagę pewnego młodzieńca. Jest sielsko, jest przyjaźnie, jest wspaniale... Nagle grubą kreską oddziela się to co było. Teraz pora na rzeczywistość - wojna, wrogie wojska, każdy dzień strachu, niepewności... i wywózka. Niewyobrażalne historie, obdarcie z człowieczeństwa, walka o przetrwanie, walka o najbliższych, oddanie wszystkiego...

Być może właśnie ten dysonans między radosnym i beztroskim początkiem (choć nie pozbawionym wad), a tym, co działo się potem sprawił, że wegetacja na Syberii wydawała się tak trudna. Miałam już do czynienia z historiami, które opowiadały o przetrwaniu podczas wywózek, a jednak ta bardzo mocno na mnie wpłynęła. Została mi w głowie i nie chce wyjść do dziś. Niezwykle brutalne traktowanie, które zaczyna się już w momencie wdarcia się do domu, a na każdym kolejnym etapie podróży potęgowane, nie mieści się w głowie. 

Autorka stworzyła dwie różne osobowości. Dziewczyny w zupełnie inny sposób próbowały żyć, choć główny głos w tym tomie zyskała Elżbieta. To ona spajała wygnaną rodzinę, ona starała się o przetrwanie i robiła wszystko, żeby przetrwać. Trudne warunki może dałoby się przetrwać, ale pewne wydarzenia, które miały miejsce na wywózce zostały w dziewczynie na zawsze. Stała się moją bohaterką, natomiast Stefania swoim zachowaniem i wymaganiami wielokrotnie wywoływała irytację. Dawne animozje tkwiły w Stefce i sprawiały, że nie potrafiła zbliżyć się do siostry, a w pewnym momencie chciała się jej pozbyć. 

Syberia, dramatyczne losy tysięcy Polaków, nadal wywołuje ból, niezrozumienie i wściekłość. I choć wiele książek na ten temat powstało, a jeszcze wiele przed nami, niektóre tytuły są mocniejsze, bardziej przerażające, wywołujące całą gamę emocji. Tak było w moim wypadku z tym tytułem. Jestem pewna, że nie zapomnę o nim prędko, a sceny o których czytałam, będą wracać jeszcze nie raz. Koszmar Syberii kończy się wraz z tym tomem, dziewczyny wraz z innymi ocalałymi, przedostają się na Bliski Wschód - do Iranu. Ale czy to co przeżyły pozwoli im na normalne życie w przyszłości? O tym opowiada "Kraina snów".

Po lekturze "Dziewcząt wygnanych" potwierdziłam to, co czytałam i o czym słyszałam - Autorka stworzyła historię mocną, zapadającą w pamięć, a jednocześnie tak bardzo prawdziwą. To lektura mająca duży ciężar historyczny, a jednocześnie historia, którą warto, a nawet trzeba poznać. Zdecydowanie!



  • Autor: Paszyńska Maria
  • Tytuł: Dziewczęta wygnane
  • Cykl: Owoc granatu #01
  • Wydawnictwo: Książnica
  • Liczba stron: 352
  • Premiera: 20 czerwiec 2018

10/31/2019

Proszę "Zaufaj mi jeszcze raz" Magdalena Krauze

Proszę "Zaufaj mi jeszcze raz" Magdalena Krauze

"Czekałam na ciebie" to powiew świeżości wśród romansów i erotyków, które w tej chwili są na rynku. Powieść romantyczna i delikatna. Zakochałam się w niej i pochłonęłam w momencie historię Pauli i Igora. Zakończenie było pstryczkiem w nos, dlatego z niecierpliwością czekałam na premierę kontynuacji. Minęło kilka miesięcy i na rynku pojawił się "Zaufaj mi jeszcze raz". Co skrywa Igor i czy jego tajemnice przekreślą szanse na udany związek z Paulą? 

Po szoku jaki Paula przeżyła, kobieta nie potrafi logicznie myśleć. Wie na pewno, że nie chce więcej widzieć Igora, dla którego była chwilową zabawką. Kobieta postanawia uciec i przemyśleć wszystko na spokojnie. Karpacz wydaje jej się idealnym do tego miejscem, a nowo poznany mężczyzna pomoże jej się pozbierać. Adam skrywa smutną przeszłość, która mocno wpłynie na Paulę. Jak zakończy się ta historia? 

Autorka zaczyna historię w tym samym momencie, w którym zostawiła czytelnika w "Czekałam na ciebie". Paula jest w szoku i sama nie do końca wie, co robi. Marzy jedynie o tym, żeby wszyscy zostawili ją w spokoju. Nie jest w stanie wyobrazić sobie, żeby Igor jakoś wybrnął z tej sytuacji. Stąd pomysł wyjazdu, który wiele zmienił w jej postrzeganiu świata. 

Historia pokazuje moment przełomowy, w którym bohaterowie muszą się odnaleźć. Paula nie chce konfrontacji, zamyka się w swoich negatywnych emocjach, nie pozwala sobie nic wytłumaczyć. Igor walczy o to, żeby kobieta go wysłuchała. Musi się bardzo postarać, żeby przebić skorupę Pauliny. 


Córcia w życiu czasem przychodzą takie chwile, w których wydaje nam się, że świat jest beznadziejny, a problem, który nas dotknął nie do przeżycia. Daj sobie trochę czasu, niech te emocje opadną, a wtedy może zechcesz go wysłuchać.


Sama historia, którą Igor opowiada, wydaje się wyciągnięta z kiepskiego filmu. A jednak tak samo jak jest nieprawdopodobna, okazuje się prawdziwa. Wszystkie puzzle wskakują na swoje miejsce, a oskarżenia i niepewność znikają. 
Zostaje jeszcze Adam, tajemniczy właściciel pensjonatu, z tragiczną historią, którego Paula poznaje na wyjeździe. Ten mężczyzna może być konkurencją dla Igora, może też stać się prawdziwym przyjacielem. 

Autorka stworzyła historię równie barwną jak pierwsza część. Choć opowieść jest bardzo zagmatwana i wielowątkowa, to jak najbardziej możliwa i to sprawia, że czyta się ją z przyjemnością. Dwoje kochających się ludzi w sieci niedopowiedzeń i wątpliwości. Świetna kontynuacja, która zamyka wszystkie sprawy i daje pełen pogląd na sytuację. Czytając ją na pewno się nie zawiedziecie. 



  • Autor: Krauze Magdalena
  • Tytuł: Zaufaj mi jeszcze raz
  • Cykl: Czekałam na ciebie #02
  • Wydawnictwo: Jaguar
  • Liczba stron: 314
  • Premiera: 23.10.2019

9/15/2019

PRZEDPREMIEROWO Pędź "Galopem po szczęście" Justyna Bednarek & Jagna Kaczanowska

PRZEDPREMIEROWO Pędź "Galopem po szczęście" Justyna Bednarek & Jagna Kaczanowska

Historia syna marnotrawnego może wzburzać wiele emocji. Zawsze słuchając tej przypowieści jest mi szkoda tego drugiego, który zawsze był przy ojcu i czuje się poszkodowany. Ale czy to nie szczęście, że dziecko wraca do rodzica? Skruszone? Pragnące zatrzeć swoje błędy i na nowo stać się częścią rodziny? Czytając "Galopem po szczęście" przez dużą część czasu miałam wrażenie, że biblijna przypowieść może być inspiracją do tej historii. Bo oto wraca marnotrawna córka. Z podkulonym ogonem, bez środków do życia, zgina kark przed rodzicami, pragnąć zacząć od nowa. I jest ta druga siostra, zawsze wspierająca, a jednak zawsze trochę pomijana. Poznajcie ich historię. 

Basia ma 39 lat, kiedy wraz z dorastającą córką wraca rozklekotanym samochodem do domu rodziców. Wraca do zapomnianego przez Boga i ludzi Jędrzejowa Podlaskiego, skąd uciekła zaraz po maturze do Warszawy. Kobieta jest niezmiernie nieszczęśliwa i nie może pogodzić się z sytuacją w której się znalazła. Nowy start dla Basi, to również nowy start dla jej córki, 15-letniej Karoli, która dotąd chodziła do najlepszych warszawskich szkół. Ale również rodzina musi pogodzić się z sytuacją, a to nie należy do łatwych zadań. A w tym wszystkim są konie, całe stada koni, bo przecież stadnina jest tuż za rogiem. 

W końcu mam bohaterkę, która wzbudza we mnie wiele emocji, w dużej mierze negatywnych. Normalnie ta kobieta mnie strasznie irytuje. Wraca do rodziców, ale cały czas narzeka na ten mały świat, na tą wiochę, w której znów przyszło jej żyć. Czuje się kimś lepszym, bo wyrwała się z tego światka i zrobiła karierę. Okazuje się jednak, że autorki po raz kolejny zrobiły mi psikusa, bardzo powoli odkrywając karty przeszłości bohaterki, wraz z którymi zmienia się podejście do niej. 

Ta historia łączy w sobie bardzo wiele wątków. Równie istotną postacią w książce jest siostra Basi - Anka. To ona wiernie trwa przy rodzicach i swojej rodzinie, starając się być perfekcyjną panią domu, a z każdym rokiem coraz bardziej pogrążając się w rozpaczy i początkach alkoholizmu. Bardzo trudny wątek, pokazujący że każdy z nas może się potknąć, próbując znaleźć zapomnienie w używkach. I nie pozwalając sobie pomóc. Powrót Baśki, która zawsze była oczkiem w głowie rodziców, tylko potęguje problemy młodszej siostry. 

Autorki bardzo sprytnie przeniosły pewnych bohaterów z cyklu "Ogrodu Zuzanny". Taki mały uśmiech w stronę czytelników, a okazało się że bez nich ciężej byłoby pokazać pewne wątki. Bo w tej książce relacje siostrzane są niezwykle istotne. Nie tylko Baśka-Anka mają z nimi problemy. Są tu również pewnie zaszłości, których prawie nie da się naprawić, a nowe życie, które stało się udziałem niektórych bohaterów zrywa z ich poprzednim. 

Nowy start, nowy początek. To jedna z ważniejszych kwestii, która przebija się przez karty tej historii. Wiele osób zaczyna od nowa, czy to odbijając się od dna, czy przeprowadzając w nowe miejsce na ziemi, czy też znajdując swoje powołanie. Historia, jak to przy pisarkach, łączy ze sobą wiele postaci, a każda z nich niesie swój bagaż doświadczeń i przeszłości. Ale możliwość nowego początku jest niezwykle ważną kwestią.


Nie byłam pewna, czy zupełnie nowa historia będzie równie ciekawa jak ta zawarta w trylogii "Ogród Zuzanny", a jednak przeniesienie akcji z podwarszawskiej miejscowości na Podlasie było wspaniałym zabiegiem. Niezwykle istotnym miejscem jest stadnina koni, której dyrektorem jest ojciec Baśki. Przez większość czasu miałam wrażenie, że czytam o Janowie Podlaskim i stadninie, którą miałam okazję zwiedzać. Konie są bowiem równie istotnymi bohaterami, które wywarły i wywierają duży wpływ na rodzinę głównej bohaterki. 

"Galopem po szczęście" to świetna historia, niosąca istotne przesłania życiowe, pokazujące poważne problemy, a to wszystko ubrane w język, który sprawia, że książkę czyta się jednym tchem. Wywołuje wiele emocji, bohaterowie nie są jednobarwni, a ich decyzje nie raz wywołują frustrację. Wszystko osadzone w pięknym podlaskim klimacie, w otoczeniu koni. Jak dla mnie historia idealna, czekam na więcej, mam nadzieję, że autorki zdecydują się na kontynuację. 



  • Autor: Bednarek Justyna, Kaczanowska Jagna
  • Tytuł: Galopem przez szczęście
  • Wydawnictwo: WAB
  • Liczba stron: 432
  • Premiera: 18 wrzesień 2019

8/27/2019

Gdzie znajdują się "Rozdroża" Augusta Docher

Gdzie znajdują się "Rozdroża" Augusta Docher

Jak stoicie z klasyką literatury? Czytaliście ją w przeszłości, a może to Wasza ulubiona współczesna lektura? A może tak jak u mnie wiele pozycji nadal przed Wami? Sama znam kilka książek, które można zaliczyć do "klasyki literatury", ale większa część nadal przede mną i ciągle brakuje mi czasu, żeby ją nadrobić, za co samej przed sobą jest mi wstyd. Z drugiej strony czy można wykorzystywać powieści klasyczne do współczesnych historii? Czy to wypada? Zastanawiałam się nad tym decydując się na lekturę najnowszej książki Augusty Docher, która sama przyznaje, że tworząc "Rozdroża" popełniła fanfic najbardziej znanej książki Charlotte Brontë.  Byłam niezwykle ciekawa, czy wciągnę się w lekturę czy będę kręcić na nią nosem. 

Jane Eyre, po śmierci najbliższej przyjaciółki została sama w Nowym Jorku. Decyduje się podjąć posadę guwernantki i nauczycielki dziewczyny w dalekiej Anglii i spędzić tam co najmniej rok. Nowy pracodawca, właściciel majątku Thornfield Hall, sir Edward Rochester wydaje się człowiekiem z zupełnie innego świata. Cała posiadłość sprawia, że Jane ma wrażenie zatrzymania w czasie. Od razu na początku bardzo zbliża się do Adelki, która potrzebuje dużo ciepła i miłości. Po pierwszych trudnych chwilach ,relacje między Jane a Edwardem zaczynają się zmieniać i choć oboje starają się tego uniknąć, uczucia zaczynają brać górę nad rozsądkiem...

Nie miałam okazji wcześniej poznać twórczości Charlotte Brontë, dlatego lektura "Rozdroży" była dla mnie nieznaną kartą. Byłam jej niezwykle ciekawa, choć obawiałam się, że autorka dołoży do klasycznej opowieści dużo erotyki. Całe szczęście moje obawy były płonne, bo oprócz kilku scen, właściwie na samym początku książki, później sceny łóżkowe właściwie się nie pojawiają. Za to pojawia się romans, taki delikatny, pokazany w klasycznym angielskim stylu. 

Bardzo podobało mi się przeniesienie akcji do czasów współczesnych, choć jednocześnie przybywając razem z Jane do posiadłości Thornfield Hall poczułam się, jakbym przeniosła się trochę w czasie, jakby posiadłość została wyrwana z kart XIX wiecznej powieści. Było to bardzo dziwne ale i ciekawe uczucie, bo poza posiadłością życie toczyło się dalej, a i jej mieszkańcy korzystali z uroków współczesności. Autorce udało się jednak wprowadzić klimaty przeszłości. 

Sama historia jest ciekawa i wciągająca, choć niestety nie mogę chwilowo porównać, jak bardzo jest podobna do oryginału i czym się od niego różni. Bohaterowie na pewno zostali uwspółcześnieni, co szczególnie widać w przemyśleniach i niektórym zachowaniu Rochestera. Główna bohaterka również zasługuje na uwagę, bo od pierwszych chwil nie da sobie w kaszę dmuchać. Mówi to co myśli, walczy o dobro swojej podopiecznej, a jednocześnie jest dobra i współczująca dla otoczenia. 

Książka w jakimś stopniu przypomniała mi czas, kiedy czytałam w dużej ilości romanse osadzone w XIX-wiecznej Anglii. Do dziś mam do nich sentyment, bo z jednej strony pisane współczesnym językiem ukazywały świat trochę już współcześnie zapomniany. 

To co najważniejsze, oprócz samej przyjemności podczas lektury, to chęć sięgnięcia po "Dziwne losy Jane Eyre" zaraz po skończonej lekturze. Nie tylko żeby porównać powyższy tytuł z oryginałem, ale również po to, żeby odkryć twórczość Charlotte Brontë. Powyższa książka spełniła więc również to zadanie, żeby zachęcić do klasyki, zaciekawić i wciągnąć czytelnika. 

Myślę, że dla każdego, kto lubi romans, jak również klasykę, szczególnie tą spod pióra XIX-wiecznych angielskich autorek, ta powieść będzie ciekawym doświadczeniem, które z jednej strony może zachęcić do poznania nowych pozycji, z drugiej pozwoli sprawdzić, jak autorka poradziła sobie z klasyką. A przede wszystkim będzie to świetna lektura, z którą można spędzić kilka przyjemnych godzin. 


  • Autor: Doucher Augusta
  • Tytuł: Rozdroża
  • Cykl: Z klasyką w łóżku
  • Wydawnictwo: Editiored
  • Liczba stron: 376
  • Premiera: 14 sierpień 2019
Copyright © 2014 Książkowe Wyliczanki , Blogger