Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura faktu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura faktu. Pokaż wszystkie posty

11/23/2024

Czym właściwie jest "Przenośna magia" Emma Smith

Czym właściwie jest "Przenośna magia" Emma Smith

"Przenośna magia" to jedna z tych lektur, która długo trwała na mojej liście aktualnie czytanych. To jeden z tych tytułów, które poczytywałam w różnych momentach, poznawałam różne etapy czytelnictwa i czytelników, odkrywałam niektóre fakty, a inne z kolei potwierdzałam. Autorka podróżowała przez czas i przestrzeń przedstawiając książki i ich czytelników. Czy to odpowiednia lektura dla mola książkowego? 

Czy książki mają nad nami władzę?
Książki to nie tylko słowa i światy wyobrażone, lecz także przedmioty w naszym życiu. Łamiemy im grzbiety, nadrywamy kartki i piszemy na marginesach. One z kolei wywierają wpływ na nas i zakłócają porządek rzeczywistości.
Autorka Przenośnej magii zabiera czytelników w intrygującą podróż przez dzieje i kontynenty, by odkryć powody naszej fascynacji książkami. Obala mit, że erę druku zapoczątkował wynalazek Gutenberga. Opowiada o ekscentrycznych bibliofilach i kolekcjonerach, modnych shelfie na tle wypełnionych regałów oraz woluminach służących jako talizmany. Pisze też o bardziej burzliwych relacjach ludzi i książek, które czasem stają się narzędziami w rękach propagandystów, płoną na stosach albo trafiają do niszczarni, mielących tysiące tomów każdego dnia.
Emma Smith przedstawia nową, pasjonującą, a nawet obrazoburczą historię tego niezwykłego przedmiotu oraz bada, kiedy, dlaczego i jak poddaliśmy się jego szczególnej mocy. Jak ujął to Stephen King, wszystkie książki stanowią „jedyną w swoim rodzaju przenośną magię”.

To historia książek jako przedmiotów, a nie historia literatury czy pisarstwa. Autorka przez całą książkę próbuje ustalić czym właściwie jest książka. Przez wieki miała ona bardzo różne formy, które zmieniają się również obecnie. W tym tytule nie zabraknie dobrze znanych postaci jak Gutenberg, ale wielokrotnie okaże się, że nasza wiedza na ich temat jest tylko wycinkiem, a stworzenie nowego narzędzia czy nowej formy książki często odbywało się przypadkiem, czy też na potrzeby chwili, często związanej z czymś zupełnie innym (jak kieszonkowe wydania podczas II wojny światowej). Pojawią się niechlubne tytuły, które nadal wywołują wiele kontrowersji jak "My kampf", a także historia książki związana z różną formą propagandy. Palenie książek przez hitlerowców, listy książek zakazanych przez Kościół katolicki, ale również różne formy cenzury również w Stanach Zjednoczonych. 

Książkowość to ośle uszy lub grzbiety ułożone równo na półce. Uznajemy ją za fakt przez to, że wolimy oprawę zszywaną aniżeli klejoną, z której prędzej czy później zaczną wypadać kartki; gdy kupujemy edycję kolekcjonerską lub natrafiamy w antykwariacie na konkretną okładkę ulubionej książki z dzieciństwa albo gdy przypominamy sobie, odciśniętą fotograficznie w naszej pamięci, jakąś ilustrację lub to, że jakieś konkretne zdanie lub informacja znajdowały się po lewej stronie otwartej książki mniej więcej na jednej trzeciej wysokości, idąc od dołu. Książkowość to zapisane w pamięci zapach i dotyk ukochanej historii, a nie tylko jej fabuła czy postaci. Zamiast dematerializować książkę, czyniąc ją przezroczystym, technicznym rozwiązaniem służącym dostarczaniu zawartych w niej słów, książkowość czyni przedmiot nazywany książką bardziej nieprzezroczystym, bardziej obecnym, bardziej materialnym.
Książki przez wieli spełniały bardzo różne zadania, miały formę magiczną i realną, były oprawiane w skórę, również ludzką, a ludzie przez różne stulecia na podstawie książek pokazywali swoje zainteresowania czy fascynacje. Dziś dzielimy się naszymi biblioteczkami w sieci, kiedyś były to zdjęcia, a jeszcze wcześniej obrazy. Książka zmieniała swoją formę, tak aby można było ją łatwo transportować, co autorka pokazuje na podstawie choćby Titanica. 

Lektura tej książki pokazuje w jaki sposób postrzegamy jej materialną formę, co zmieniło się przez stulecia, a co nadal pozostaje niezmienne. W jaki sposób historia i różne wydarzenia wpływają na rozwój poszczególnych form książki. Autorka skupia się na angielskim i amerykańskim rynku, szczególnie współcześnie i w niedalekiej przeszłości, czego żałuję, bo byłam ciekawa niektórych zagadnień również w innych szerokościach geograficznych. 

Niektóre zagadnienia czytałam z większą, inne z mniejszą ciekawością. Czasami autorka za bardzo wchodziła w szczegóły, starając się pokazać dane zagadnienie, szczególnie kiedy wspominała o postaci lub książce z angielskiego/amerykańskiego kręgu kulturowego, która dla mnie była nieznana. Jednocześnie jednak wiele innych zagadnień czytałam z ciekawością uświadamiając sobie, jak bardzo książka przez stulecia wpływała na ludzkość i jak bardzo ludzie na różne sposoby byli uzależnieni od książki. 

Kiedy czytamy książkę, na jej stronicach ścierają się drobiny naskórka, a z nimi tysiące mikroskopijnych cząsteczek naszego DNA; jej rynna, czyli wewnętrzne marginesy, zawiera mnóstwo pochodzącego od nas materiału biologicznego. Książka gromadzi i przechowuje dosłowne ślady swoich czytelników i wewnątrz każdej z nich znajduje się niewielka, nieskatalogowana, ale starannie zachowana biblioteka tych, którzy ją mieli kiedykolwiek w ręku.
"Przenośna magia" to książka o książkach, a właściwie o ich fizycznej formie. Autorka przez stulecia i na podstawie różnych zagadnień próbuje ustalić czym właściwie jest książka i jaki ma wpływ na ludzi. Podczas lektury poznajemy bardzo różne zagadnienia związane z książkami, niektóre bardziej, inne mniej interesujące. Autorka skupia się na anglojęzycznej części świata, co może być minusem tej lektury. Jednak ten tytuł każdy odbierze trochę inaczej, dlatego warto sięgnąć i samemu się przekonać. 




  • Autor: Smith Emma
  • Tytuł: Przenośna magia. Historia książek i ich czytelników
  • Tytuł oryginalny: Portable Magic: A History of Books and their Readers
  • Tłumaczenie: Aleksandra Gomała
  • Wydawnictwo: bo.wiem
  • Liczba stron: 304
  • Premiera: 23 kwiecień 2024

6/25/2023

Jak żyły "Chłopki. Opowieść o naszych babkach" Joanna Kuciel-Frydryszak

Jak żyły "Chłopki. Opowieść o naszych babkach" Joanna Kuciel-Frydryszak


Jak bardzo zmieniła się polska wieś w przeciągu stu lat, jak bardzo zmienili się jej mieszkańcy - w poglądach, sposobie życia, spojrzeniu na świat? Pańszczyzna zniesiona przed kilkudziesięciu lat miała poprawić los chłopów, dać im szansę na lepsze życie, ale czy rzeczywiście tak było? Dwudziestolecie międzywojenne było pewnym przełomem przed tym co kiedyś, a tym co miało dopiero nadejść. Jak wyglądało to życie? 

Autorka Służących do wszystkiego wraca do tematu wiejskich kobiet, ale tym razem to opowieść zza drugiej strony drzwi chłopskiej chałupy. Podczas, gdy Maryśki i Kaśki wyruszają do miast, by usługiwać w pańskich domach, na wsiach zostają ich siostry i matki: harujące od świtu do nocy gospodynie, folwarczne wyrobnice, mamki, dziewki pracujące w bogatszych gospodarstwach. Marzące o własnym łóżku, butach, szkole i o zostaniu panią. Modlące się o posag, byle „nie wyjść za dziada” i nie zostać wydane za morgi. Dzielące na czworo zapałki, by wyżywić rodzinę. Często analfabetki, bo „babom szkoły nie potrzeba”.

Nasze babki i prababki.

Autorka przedstawia obraz wsi w okresie XX-lecia międzywojennego przez pryzmat kobiet. Świat, który może wydawać nam się w jakimś stopniu znany, okazuje się czubkiem góry lodowej, a to co ukazuje się po lekturze powieści, może jeżyć włos na głowie. Od najwcześniejszych lat gonione do pracy ponad siły, gdzie nauka jest momentem oddechu, a kończy się zazwyczaj dla dziewczyn po przyswojeniu czytania i rachunków, bo więcej nie jest im potrzebne. Ślub z człowiekiem, który ma więcej ziemi i który pozwoli powiększyć skromny dobytek, jest kolejnym etapem pracy do upadłego, gdzie matka i żona jest na ostatnim miejscu w domu. Głód, liczenie się z każdym groszem i ciągła praca. Taki obraz wyłania się z tej książki.

Czy tak było wszędzie? Czy ludzie mogli znaleźć szczęście mimo takiego życia? Z pewnością nie było jedynie czarno. Zresztą nawet podczas lektury autorka wspomina, że wschód polski a zachodnie ziemię wyraźnie się od siebie różniły. Niektóre rodziny chciały lepszego życia dla swoich dzieci, w tym również dla córek, starały się je kształcić. Niektóre młode kobiety decydowały się na emigrację zarobkową, do krajów Europy ale również do Ameryki, w tym Kanady. 

Wśród tych czarnych obrazów przeszłości poruszane są takie wątki jak leczenie, wiara, edukacja, emancypacja, stosunek do Żydów, a także poglądy polityczne. Widać powolną zmianę w poszczególnych osobach jak i większych społecznościach. Uniwersytety ludowe, które nie raz borykają się z niechęcią społeczeństwa i władz. 

Autorka posiłkowała się licznymi dokumentami i pracami z tamtych lat, w treść wplecione są pamiętniki, wspomnienia, prace konkursowe, dokumenty na temat wsi. To wszystko pozwala odrobinę poznać spojrzenie ludzi tamtych lat. W treść lektury wplecione są również rozmowy z potomkami kobiet, które żyły w tych trudnych czasach. 

W tym wszystkim można zadumać się nad tym jak poglądy mieszkańców wsi mają wpływ na nas dzisiaj. Większość z nas ma wśród swoich przodków chłopów, nasze prababki, babki, może matki, przeniosły na nas często różne poglądy. Może wydawały się nam niedorzeczne, ale na pewno w jakiś sposób na nas wpłynęły. 
Sama podczas lektury nie raz zatrzymałam się i pomyślałam, że tak, babcia w ten sposób patrzyła na świat, to powiedzenie nie raz wychodziło z jej ust. Często było to dla mnie niezrozumiałe w tamtym czasie, burzyłam się, że nie rozumie tego, że teraz mogę coś zrobić inaczej. I dlatego też myślę, że ta książka jest ważna, nie tylko żeby poznać jak żyli ludzie przed stu laty, ale również żeby zrozumieć, jaki wpływ mieli i mają na nas obecnie. 

"Chłopki. Opowieść o naszych babkach" to obraz polskiej wsi w okresie dwudziestolecia międzywojennego. Autorka skupia się na kobietach, ich roli w społeczeństwie, przestawia wszystkie problemy z jakimi przyszło się im mierzyć. Obraz, jaki wyłania się z tej lektury jest smutny i przerażający. Wiele z kwestii, które poruszyła autorka, nie było mi dotychczas znane. Mam jednak wrażenie, że przekrój przez problemy jest dość szeroki i pokazuje różne strony życia na wsi w tamtych czasach. Zdecydowanie warto ją poznać. 






  • Autor: Kuciel-Frydryszak Joanna
  • Tytuł: Chłopki. Opowieść o naszych babkach
  • Wydawnictwo: Marginesy
  • Liczba stron: 496
  • Premiera: 17 maj 2023




5/01/2022

Co zrobić gdy "Nadchodzi zima" Garri Kasparow

Co zrobić gdy "Nadchodzi zima" Garri Kasparow



Obecne wydarzenia za naszą wschodnią granicą każą po raz kolejny zastanowić się, jak można doprowadzić do zbrodniczej wojny, która niszczy tysiące istnień. Jeszcze chwilę temu nikomu nie przyszło by do głowy, że zastraszanie rosyjskich rządzących, a przede wszystkim Władimira Putina, może skończyć się wysłaniem wojsk na niezależny kraj. Książka Garri Kasparowa pokazuje, jak systematycznie i konsekwentnie przywódca Kremla dąży do uzyskania coraz większej władzy. 

Przestawia początkowe nadzieje narodu rosyjskiego na dostatnie życie w kapitalizmie i pokładanie nadziei w rządach Borysa Jelcyna. Niestety lata '90 nie dały tego, czego spodziewali się ludzie, dlatego objęcie prezydentury przez Władimira Putina w 1999 roku miało otworzyć lepszy świat. Kolejne piętnaście lat jego rządów pokazują coraz większy upadek wolności w Rosji i dążenie do rządów autorytatywnych. Na przestrzeni czterystu stron autor pokazuje Rosję od rozpadu ZSRR i upadku Muru Berlińskiego do roku 2015. Autor pokazuje przez poszczególne wydarzenia jak bardzo Putin nie liczy się z nikim poza własną osobą.

Autor popełnił tę książkę w roku 2015, w chwili wydarzeń, które miały miejsce w Donbasie i Ługańsku. W Polsce pierwsze wydanie ukazało się w roku 2016. Zabierając się za tą książkę w obecnej chwili, kiedy została wznowiona na naszym rynku, miałam wrażenie, że autor pisał ją mając wiedzę o obecnych wydarzeniach. Szczególnie na początku, kiedy wspomina on o wojnie, do głowy przychodzi właśnie ta, która zaczęła się 67 dni temu. 

Lektura tej książki pozwala lepiej zrozumieć siły działające w Rosji i przemiany, jakie w niej zaszły po roku 1989. Początkowy boom kapitalistyczny, oraz rządy Borysa Jelcyna, które z każdym rokiem ujawniały więcej wad i matactw okazały się kiepskim początkiem. Zdecydowanie lata '90 mogły mieć wpływ na dalsze wybory społeczeństwa, które ostatecznie zdecydowało się na Władimira Putina, byłego podpułkownika KGB. Miał on wnieść powiew świeżości i ruszyć Rosję ku lepszemu światu. Szybko się jednak okazało, że jego dążenia są zupełnie inne, choć w pierwszych latach swoich rządów był ostrożny i działał pod płaszczem wolności obywatelskich. 

Garri Kasparow przedstawia w swojej książce co ważniejsze wydarzenia, które miały miejsce za rządów Putina, przywołuje wzięcie zakładników w Biesłanie i działania rządu rosyjskiego, potępione przez zachodni świat. Przedstawia wojnę w Czeczenii, aneksję Krymu, a także wydarzenia w Donbasie i Ługańsku, które oficjalnie nazywa wojną. Pokazuje powolne zabieranie wolności obywatelom Rosji. Zamykanie usta mediom, likwidowanie przeciwników politycznych, zakaz protestów na ulicach, z każdym rokiem życie w Rosji staje się coraz bardziej podobne do tego z czasów sowieckich. 

Autor bardzo wyraźnie podkreśla też błędne wyboru Zachodu, które nie reagowały na działania Kremla, albo bardzo nieśmiało wyrażały swój sprzeciw. Wskazuje, że brak wyraźnych działań zachodu dał Putinowi wolną rękę, bo nie musiał on bać się konsekwencji swoich decyzji w postaci różnorodnych sankcji. Kasparow wskazuje, że Zachód tak bardzo chciał przyjaźni z Rosją, że pomimo łamania praw człowieka przyjął ją do G8, a za rządów Baracka Obamy chciano zapomnieć wszelkie wcześniejsze przewiny i dać Rosji kolejną szansę. 

Po lekturze tej książki wyłania się obraz Rosji jako kraju pokrzywdzonego przez własnych przywódców i Zachodu, który nie chce/nie potrafi właściwe zareagować na działania rządu Kremla. Jednocześnie autor przedstawia siebie jako wyraźnego przeciwnika władzy, który musiał uciekać z Rosji. Podczas lektury zdarzały się momenty, które czytałam z pewnym znużeniem, kiedy autor snuł wywody o potrzebach zmiany, jednak całość lektury daje obraz dążeń Putina. 

"Nadchodzi zima" to książka, która pomoże zrozumieć rządy w Rosji i przemiany, jakie miały tam miejsce od końca epoki komunizmu do roku 2015. W obecnych czasach książka zyskała drugie życie i pokazuje smutną prawdę, że dążenia Putina nie skończyły się na żadnym uzyskanym celu, a jeśli nie zostanie on powstrzymany, to nie cofnie się przed kolejnymi działaniami. Autor, jako wyraźny przeciwnik Władimira Putina i jego polityki, dosadnie pisze o jego wyborach, który nie liczy się z obywatelami, ale jednocześnie wyraźnie krytykuje brak zdecydowanej postawy krajów Zachodu oraz Stanów Zjednoczonych. Warto poznać perspektywę Garri Kasparowa i politykę Władimira Putina. 

  • Autor: Kasparow Garri
  • Tytuł: Nadchodzi zima. Dlaczego trzeba powstrzymać
  • Władimira Putina i wrogów wolnego świata
  • Tytuł oryginalny: Winter Is Coming. Why Vladimir Putin
  • and the Enemies of the Free World Must Be Stopped
  • Wydawnictwo: Insignis
  • Liczba stron: 400
  • Premiera: 25 marzec 2022

5/29/2021

Kim były "Pionierki Internetu" Claire L. Evans

Kim były "Pionierki Internetu" Claire L. Evans


We współczesnym świecie komputer i Internet są dla nas integralną częścią życia, a przecież minęło dopiero kilkanaście lat, od kiedy stał się ogólnodostępny. Na co dzień nie zastanawiamy się nad rozwojem zarówno komputerów, jak i sieci internetowych i związanych z nimi zmianami, jakie musiały zajść. Dlatego książka napisana przez Claire L. Evans może być ciekawym przewodnikiem po historii Internetu, odkrywaniu jego rozwoju, ale przede wszystkim roli kobiet, które znacznie na niego wpłynęły. 

Choć Internet, jaki znamy w dzisiejszym rozumieniu pojawił się kilkanaście/kilkadziesiąt lat temu, to autorka cofa się do XIX wieku, żeby pokazać pierwsze próby stworzenia struktur, które by w jakiś sposób się z Internetem łączyły. Jednak pierwsze prawdziwe kroki ku dzisiejszej sieci pojawiły się podczas II wojny światowej, kiedy Grace Hopper mocno wpłynęła na programowanie, które w ówczesnym świecie było niezwykle potrzebne. Przez społeczność hippisów z lat '60, przez pierwsze sieci społecznościowe na wschodnim i zachodnim wybrzeżu aż do czasów, kiedy pojawiły się strony www. Rozwój Internetu był niezwykle barwny i różnorodny, posiadał wiele ścieżek, które niekiedy kończyły się ślepymi zaułkami. 

Autorka stworzyła książkę niezwykle różnorodną, pokazującą szeroki przekrój rozwoju programowania, zaczynając od XIX i Ady King, hrabiny Lovelace i córki Byrona, która chciała zostać Analityczką. Interesowała się maszyną różnicową i chciała przy niej współpracować. Kolejnym dużym krokiem były czasy II wojny światowej i maszyny analityczne, które wspomagały amerykańskie wojsko w prognozach i działaniach na froncie. Czym bliżej współczesności, tym więcej działo się w świecie informatycznym, a kobiety za każdym razem odgrywały w nim dużą rolę. Autorka kończy na gdzieś w okolicach roku 2001, kiedy komputer i Internet zaczął stawać się powszechnym sprzętem publicznym.

Najciekawiej czytało mi się część pierwszą, z pewnością ze względu na moje zamiłowanie historyczne. Maszyny, które w ówczesnym czasie się pojawiały były wielkie, ale również proste, porównując do współczesnych komputerów. Trochę gubiłam się w kwestiach technicznych w późniejszych dwóch częściach, ale myślę, że jako całkowity laik miałam do tego prawo. A z drugiej strony autorka starała się przedstawić kwestie techniczne w sposób naprawdę prosty i przystępny. 

Fascynowały mnie czasy pierwszych komputerów przechowujących dane i dzielących się nimi, pierwszych sieci społecznościowych, które działały na długo przed powstaniem stron www, a więc na zupełnie innym poziomie niż nam obecnie znany. Duża rola kobiet, na każdym etapie tych przedsięwzięć pokazuje, że informatyka i programowanie to zajęcie nie zdominowane całkowicie przez mężczyzn. Choć patrząc na ten rys historyczny widać wyraźnie, że czym bliżej współczesności, tym mniej kobiet pojawia się w tym środowisku. 

Autorka pokazuje historię rozwoju programowania z perspektywy amerykańskiej, całkowicie anglojęzycznej. Pojawiają się tam małe odniesienia do Wielkiej Brytanii, ale z chęcią dowiedziałabym się więcej o innych częściach świata. Czy to rzeczywiście Ameryka stała się zaczątkiem programowania, czy inne państwa i inne kontynenty w tym nie uczestniczyły? Choć to zdecydowanie materiał na kolejną książkę, bo tytuł popełniony przez Claire L. Evans jest dość obszerną pozycją. 

"Pionierki Internetu" to ciekawa pozycja, która przybliża historię programowania oraz kobiet, które w niej uczestniczyły. Od pierwszych prostych maszyn analitycznych, przez tworzenie baz danych, społeczności i programów. Przekrój czasowy pokazuje, że czym bliżej współczesności, tym więcej się dzieje, a język programowania staje się coraz bardziej skomplikowany. Książka, która zainteresuje osoby ciekawe tematu, dobrze napisana, choć momentami może sprawiać problemy przez kwestie techniczne. 


  • Autor: Evans Claire L. 
  • Tytuł: Pionierki Internetu
  • Tytuł oryginalny: Broad Band: The Untold Story of the 
  • Women Who Made the Internet
  • Wydawnictwo: Uniwersytetu Jagiellońskiego
  • Liczba stron: 336
  • Premiera: 13 luty 2020




4/23/2021

Co skrywa się "Za mroczną rzeką" Masaji Ishikawa

Co skrywa się "Za mroczną rzeką" Masaji Ishikawa



Niektóre książki zmieniają nasze postrzeganie świata, po raz kolejny uświadamiają, że to co znamy z własnego podwórka nie jest oczywiste gdzie indziej. Uświadamiają poziom ludzkiego upodlenia, braku jakichkolwiek możliwości. Korea Północna to kraj najbardziej zamknięty na świecie, docierają do nas tylko nieliczne głosy jak wygląda życie osób, które się tam urodziły i przyszło im żyć pod reżimem. Jednak "Za mroczną rzeką" pokazuje coś jeszcze mocniejszego i straszniejszego, co trudno przychodzi pojąć podczas lektury.

Masaji Ishikawa urodził się w Japonii jako syn Japonki i Koreańczyka. Jego ojciec urodził się w Koreii i został porwany na przymusowe roboty do Japonii. Masaji i jego rodzina są w tym kraju ludźmi traktowanymi gorzej, wyszydzanymi, czują się jak osoby drugiej kategorii. Dlatego, kiedy w latach 50'tych pojawia się możliwość wyjazdu do Koreii Północnej, kiedy w społeczności koreańskiej w Japonii pojawiają się głosy, że tam będzie lepiej, że to kraina mlekiem i miodem płynąca, wiele rodzin decyduje się na wyjazd. Również rodzina Masajia wyjeżdża do Koreii Północnej na mocy repatriacji. I już chwilę po dopłynięciu do portu okazuje się, że bliżej tu do piekła. Życie, jakie zaczynają wieść, ciągła inwigilacja, a dodatkowo powszechna opinia, że są gorsi bo są Japończykami, brak perspektyw, głód, śmierć... To co opisuje autor jest nie do pomyślenia. Nie w XX wieku, a jednak to właśnie się dzieje. 

"Za mroczną rzeką" to niezbyt obszerna lektura, którą można przeczytać w jeden wieczór. Choć jest to jednocześnie lektura bardzo trudna emocjonalnie i z pewnością wiele osób nie będzie w stanie poznać całego ogromu zła i cierpienia, które się z niej wylewa za jednym podejściem. Autor, narrator i bohater opisuje swoje życie od wczesnych lat dziecięcych, które spędził w Japonii,  do momentu ucieczki z Koreii i gorzkich przemyśleń na temat polityki. Jego styl jest prosty i oszczędny, co dodatkowo potęguje przekaz, który wypływa z kart tej książki. Pojawia się kilka osobistych przemyśleń autora na temat różnych organizacji, czy Koreii jako Państwa. Ale większość tej historii to opis życia prostych ludzi, którzy znaleźli się na najniższym szczeblu drabiny społecznej w Koreii Północnej. 

To co przydarzyło się Masaji'owi i jego rodzinie, a także z pewnością wielu tysiącom ludzi w Koreii Północnej przedstawia okrutny obraz świata. Można powiedzieć, że przez dużą część czasu egzystowali oni, zamiast żyć. Niektóre momenty tej historii sprawiały, jakbym przeniosła się wprost do średniowiecza. Nie mogli żyć, wiele osób umierało, ale nie mogli też uciec z tego najbardziej inwigilowanego państwa świata. 

Najbardziej przytłaczającym przesłaniem tej książki, które mocno mnie dotknęło, nie były same działania rządów Koreii Północnej, ale państw ościennych, reszty świata. Masaji'owi udało się uciec, choć miał wiele szczęścia, spotkał ludzi, którzy mu w tym pomogli. Co jednak z resztą jego rodziny?

"Za mroczną rzeką" to książka która po raz kolejny otwiera oczy, która pokazuje poziom zła o niewyobrażalnej skali. Człowiek dopuszczał się takich okrutności, ale zawsze wobec "wroga", a nie własnego obywatela. Tutaj ludzie mieszkający w Koreii Północnej stali się pionkami w budowaniu nowego państwa, a jednocześnie nie mogli liczyć na żadną pomoc. Bardzo mocna, bardzo mroczna książka. Zdecydowanie nie jest to lektura dla każdego. Jednak zainteresowani polityką i społecznością Koreii Północnej zdecydowanie powinni poznać ten tytuł. 




  • Autor: Ishikawa Masaji
  • Tytuł: Za mroczną rzeką. Jak przetrwałem piekło Korei Północnej
  • Tytuł oryginalny: 北朝鮮大脱出 地獄からの生還 [Kitachōsen daidasshutsu jigoku karano seikan]
  • Wydawnictwo: Znak Horyzont
  • Liczba stron: 276
  • Premiera: 22 marzec 2021




3/07/2021

Poznaj "Czysty wymysł. Jak japońska popkultura podbiła świat" Matt Alt

Poznaj "Czysty wymysł. Jak japońska popkultura podbiła świat" Matt Alt


Z przyjemnością wspominam, kiedy w czasach podstawówki prosto po lekcjach biegłam do domu, żeby zdążyć na "Czarodziejkę z księżyca", która w tamtym okresie puszczana była w telewizji. Byłam zakochana w "wojowniczce o miłość i sprawiedliwość" i wcale nie przeszkadzała mi jej nieporadność i wieczne łzy. Choć w zabawach na podwórku wcielałam się w inną z czarodziejek, to księżniczka Serenity i jej ukochany książę Ziemi mnie fascynowali. To było chyba moje pierwsze zderzenie, które spowodowało fascynację anime, Japonią i jej licznymi tworami. Zresztą do dziś mam duży sentyment do tego obszaru Azji, który rozciągnęłam również na Chiny i obie Koree. W takim wypadku nie mogłam się oprzeć lekturze nowej pozycji wydanej przez Wydawnictwo Znak - "Czysty wymysł. Jak japońska popkultura podbiła świat". Czy warto po nią sięgnąć? 

Matt Alt od lat współpracuje z Japonią, tłumacząc gry, filmy, literaturę. Od kilku lat mieszka w Tokio, jest znawcą kultury japońskiej. Popełniona przez niego książka traktuje o szeroko rozumianej popkulturze japońskiej, która kształtowała się od końca II wojny światowej i czasów obecnych. Autor pokazuje jak powstały, oraz jaki wpływ miały na świat produkty takie jak zabawki, produkty elektroniczne, karaoke, manga, anime, gry wideo i cała otoczka japońskiej popkultury. Przeprowadza czytelnika przez tematy, które są powszechnie znane, ale pokazuje również mniej znane aspekty, które wpłynęły na światową popkulturę. 

Literatura faktu, a do takiej zalicza się ta książka, musi mieć jedną istotną cechę, bez której już od początku wiele traci - chodzi o przystępny język, który zachęca do lektury. W przypadku tego tytułu zdecydowanie od pierwszych stron można wciągnąć się w opowieść, którą autor snuje wracając na chwilę na koniec XIX wieku, kiedy Japonia otworzyła się na świat po wiekach izolacji, a świat zachłysnął się Japonią i wszystkim co z nią związane. 

Produkty, które dziś znamy w dużej mierze wywodzą się z Kraju Kwitnącej Wiśni, gdzie poszczególne osoby, lub firmy tworzyły produkty w pierwszym przeznaczeniu dla własnych mieszkańców, ale z chęcią eksportowały je również na rynki zachodnie. Autor zwraca szczególną uwagę na rynek amerykański i jego powiązania z japońskimi produktami popkultury, które przez długi czas były przemycane w taki sposób, żeby nie było wiadomo że z Japonii pochodzą. Wojna amerykańsko-japońska na długi czas zostawiła po sobie niechęć do wszystkiego co pochodziło z tego azjatyckiego kraju, dlatego japońskie produkty były zamerykanizowane przed pojawieniem się na tamtejszym rynku. 

Książka podzielona jest na trzy większe okresy, w których wyraźnie widać jak zmieniały się produkty wytwarzane przez Japończyków, ale również w jaki sposób były one przyjmowane poza granicami kraju. Pierwszy okres od końca II wojny światowej do początku lat '90 to czas, w czasie którego powstały różnorodne produkty, od zabawek, przez elektronikę taką jak walkman, pierwsze sprzęty do karaoke, ale również mangi i początki anime, gdzie zarówno komiksy jak i filmy bardzo mocno się przez te lata zmieniały i ewaluowały. Lata '90 i pierwsza dekada XX wieku to istny boom produktów japońskich na świat. W samej Japonii produkty popkulturowe niezwykle istotnie wpływały na życie i postrzeganie świata, szczególnie młodego pokolenia, które w dużej mierze wskazywało kierunki rozwoju, czego przykładem może być powstanie emoji. Ostatni, najkrótszy rozdział to ostatnie dziesięć lat, kiedy japońska popkultura wyraźnie zwalnia, wyprzedzona przez produkty z Chin i Korei Południowej. 

Kto by pomyślał, że Mario Bros, kolejny kultowy twór mojego dzieciństwa, to produkt prosto z Japonii, a nie, o czym przez lata byłam przekonana, z Ameryki. Powstanie Hello Kitty też raczej przypisała bym zachodowi niż wschodowi. Takich produktów, które trafiały do Europy i Polski bardzo zamerykanizowane było znacznie więcej. Teraz wiem, dlaczego Amerykanie przez wiele lat robili wszystko, żeby nie dać Japonii stać się potęgą, większość anime czy mang, które trafiały na tamtejszy rynek miało zmieniane nazwy, a nawet imiona bohaterów, żeby w żadnym wypadku nie kojarzyć się z pokonanym krajem. Jednak wystarczyło kilka lat, żeby młodzi ludzie na całym świecie zaczęli fascynować się tworami Japońskimi i w dobie Internetu samodzielnie je wyszukiwać. 

Kilka lat temu głośno było o grupie Anonimus, która swoje zaczątki miała na jednym z amerykańskich portali fanowskich japońskich produkcji. Zadziwiająca informacja. Takich perełek autor ujawnia o wiele więcej, pokazując jak w dobie Internetu fani w Stanach łączą fascynację japońską kulturą z współczesnymi wydarzeniami na świecie. 

Odchodząc od treści warto zwrócić również uwagę na polskie wydanie, które pięknie się prezentuje. Twarda oprawa, piękne wykończenie - taką pozycję warto postawić na półce. 

"Czysty wymysł" to książka, która zafascynuje każdego, kto choć trochę interesuje się Japonią lub szeroko rozumianą popkulturą. Autor pokazuje przekrój twórców japońskich zarówno pod względem czasowym, zaczynając od końca II wojny światowej do czasów współczesnych, ale również pod względem różnorodności produktów: od zwykłych zabawek, przez mangę i anime, gry komputerowe i sprzęt elektroniczny: walkman, Nintendo, PlayStation i wiele innych. Wszystko to pokazane jest przez pryzmat historii i relacji z innymi państwami. Lekkie pióro i przystępny język sprawiają, że mimo zawiłości w niektórych kwestiach, czas spędzony z książką to fascynująca lektura, która znacznie pogłębia wiedzę. 


  • Autor: Alt Matt
  • Tytuł: Czysty wymysł. Jak japońska popkultura podbiła świat
  • Tytuł oryginalny: Pure Invention: How Japan's Pop Culture Conquered the World
  • Wydawnictwo: Znak Literanova
  • Liczba stron: 368
  • Premiera: 15 luty 2021





12/08/2019

Kim były "Służące do wszystkiego" Joanna Kucel-Frydryszak

Kim były "Służące do wszystkiego" Joanna Kucel-Frydryszak

W dzisiejszych czasach niektóre zawody są mniej doceniane niż inne. Niektóre stanowiska z zasady wywołują pewien rodzaj, często nieświadomej, pogardy nad innymi. A mówi się, że podobna żadna praca nie hańbi. A jak było wcześniej? Kiedy społeczeństwo polskie nadal było klasowe? Przez zniszczeniem II wojny światowej i latami komunizmu? Kiedy panowie byli panami, a służba była... prawie niewolnictwem? Joanna Kucel-Frydryszak pokusiła się o książkę, która pokazuje prawdę o zawodzie służącej w XIX i na początku XX wieku, przedstawia różne aspekty tej służby, oraz daje do myślenia. 


Przejmujące losy „białych niewolnic”, kobiet z najniższego szczebla hierarchii służby domowej. Tych, których w przedwojennej Polsce było najwięcej. Zatrudniane przez mieszczaństwo wiejskie dziewczęta zaczynały służbę mając często 15 lat. Nie miały prawa do urlopu i wypoczynku, pracowały od świtu do nocy za grosze.
Joanna Kuciel-Frydryszak zagląda do ich maleńkich pokoików w eleganckich kamienicach, przypatruje się, co robią, gdy mają wychodne, obserwuje je przy kuchennej pracy, współczuje, gdy muszą oddać swoje często nieślubne dzieci.
Ale praca służącej to mimo wszystko awans i dotknięcie lepszego świata. Dla niektórych służba stanie się przygodą życia. Inne w rodzinie chlebodawców znajdą przyjaciół i opiekunów.
W galerii służących pojawiają się zarówno te, które zapisały się w historii: Anna Kaźmierczak, prababcia kanclerz Angeli Merkel, Teosia Pytkówna, żona Stanisława Wyspiańskiego, Aniela „Ciemna”, która wymyśliła końcówkę Ferdydurke, komunistka Etla Bomsztyk, jak i te bezimienne. Zobaczymy je także podczas drugiej wojny światowej, gdy heroicznie będą pomagać swoim chlebodawcom.
Służące do wszystkiego to także opowieść o stosunkach klasowych oraz o potrzebie dominacji lepiej urodzonych nad biedakami. To momentami zabawna, a czasem gorzka lektura. Na pewno zaś ważna.*

Przed lekturą mam wrażenie, że wiem naprawdę dużo i nic nie może mnie zaskoczyć, a potem biorę do ręki taki tytuł jak "Służące do wszystkiego" i okazuje się, że przede mną jeszcze długa droga. Bo choć zawód służących nie był mi obcy, to jednak już jego specyfika i różne aspekty poznałam dopiero dzięki lekturze powyższej książki. 

Widać jak wiele pracy włożyła autorka w ten tytuł. Ilość źródeł, przypisów, a także fragmentów historii służących, tych bardziej i mniej znanych, jest bardzo duża. Poszczególnych rozdziałów, które opowiadają zarówno o sposobie wstąpienia na służbę, o niezwykle trudnych warunkach, w jakich służące pracują, o braku wolności, często niemożliwości odejścia, poświęceniu bez reszty... Ciężko zrozumieć, dlaczego dziewczęta decydowały się na takie życie. Choć z drugiej strony można wyczytać historie niezwykle szczęśliwe, rodziny państwa, które stały się prawie własnymi rodzinami. 

Autorka porusza tematy różnorodne, od sposobu zachowania przed państwem, przez naukę zawodu, trudne warunki bytowe, brak prywatności, całkowicie podleganie państwu, praca od rana do wieczora. Ale w książce można również znaleźć tematy polityczne dotyczące służby, kwestię wiary i służby u Żydów, a także wojenne losy służących, które przez kilka lat zostały pozbawione dotychczasowego życia, a budząc się w komunizmie, nie każdy był w stanie się odnaleźć. 

Opowieść o kobietach w większości zapomnianych, które uciekając z ciężkiego życia na wsi, trafiały do niewiele lepszego życia w mieście. Codzienna, znojna praca pod dyktando pań domu, od rana do świtu, wykonywanie wszystkiego, od sprzątania, przez gotowanie, usługiwanie a czasem również wszelkie inne żądania państwa, również te intymne, których nie można odmówić. 

Książka pokazuje jak duża przepaść dzieliła "Państwa" od "sług". I jak tak naprawdę wyglądała praca na służbie, która nie kończyła się nigdy, a kiedy już nie można było pracować, często lądowało się w przytułkach bez grosza. 

"Służące do wszystkiego" to książka idealnie trafiająca w punkt. Opowieść o ludziach, dziś już zapomnianych, którzy utrzymywali ład i porządek, który dbali o każdy aspekt bogatych domów, bez których nie dało się obejść. Piękne świadectwo dawnego świata, który na kartach tej powieści nie wydaje się już tak idealny, choć nadal wywołuje sentyment. 

Opis z okładki. 




  • Autor: Kucel-Frydryszak Joanna
  • Tytuł: Służące do wszystkiego
  • Wydawnictwo: Marginesy
  • Liczba stron: 416
  • Premiera: 17 październik 2018

10/02/2019

Jak zrozumieć "Uwięziony krzyk" Anna Naskręt

Jak zrozumieć "Uwięziony krzyk" Anna Naskręt

Niektóre historie warto poznać. Niektóre historie zmuszą nas do myślenia. Koło niektórych historii nie można przejść obojętnie. Nie zastanawiałam się ani chwili, kiedy dostałam maila z propozycją recenzji tej właśnie książki. Dlaczego? Bo nigdy wcześniej nie spotkałam się na polskim rynku z podobną historią, napisaną przez kobietę która żyje wśród nas. Wierzyłam że po wszystkich przeżyciach, o których przeczytam, na końcu dostanę szczęśliwe zakończenie. Czy tak właśnie jest? I czy życie może zafundować nam takie szczęśliwe zakończenie? 


Tym razem zacytuję słowa autorki, które znajdziecie na okładce: 

Byłam młodą matką, zdrową osobą, pełną energii, która miała plany i marzenia na przyszłość. Wkrótce po rozpoczęciu samodzielnego życia przeszłam udar mózgu. W jednej chwili mój świat się zawalił. Zostałam całkowicie sparaliżowana i zamknięta we własnym ciele. Bez możliwości kontaktu ze światem, choć w nieruchomym ciele wciąż działał sprawny mózg.
Uwięziony krzyk to moja opowieść o człowieczeństwie, kobiecości i psychice. O bezkresnej beznadziei, której nie dałam się pochłonąć, a także o małych sukcesach, mojej nieustannej ochocie na życie i radości z tego, co mam.
W najstraszniejszych chwilach rodzice i siostry opiekowali się mną jak niemowlęciem. Czas płynął powolutku… Minęło wiele lat, zanim znowu stanęłam na własnych nogach. Później pojawiła się miłość.
To książka o potyczkach z losem, skrajnych emocjach i codziennych zmaganiach osoby niepełnosprawnej, która mimo choroby chce normalnie żyć.
To także historia mojego osobistego, największego w życiu zwycięstwa.

Niezwykle trudno czyta się tę historię, która wywołuje całą gamę uczuć. Jeszcze trudniej zdystansować się i napisać recenzję, a raczej opinię o tym tytule. Myślę, że jest to jedna z tych pozycji, którą ciężko oceniać pod względem stylu czy bohaterów. Tutaj najważniejsza jest historia, którą napisało samo życie. I to, że ta historia ujrzała światło dzienne jest niezwykle ważne. 

Pani Anna podjęła się po latach napisania historii swojej choroby, a także zmagań się z następstwami, które po sobie zostawiła. Udar w wieku 24 lat, to dla większości z nas rzecz nie do pomyślenia. A jednak wydarzył się i zmienił życie nie tylko autorki, ale także całej jej rodziny. Pokazał na kogo może liczyć, a na kogo nie. Dziś mija 19 lat, ale bohaterka nie stała się całkowicie zdrową osobą, choć to jak bardzo walczyła i walczy ze swoimi ograniczeniami jest czymś niezwykłym i momentami niewyobrażalnym. 

Autorka postanowiła cofnąć się do lat szkolnych, żeby pokazać jaką osobą była i dzięki temu uwidoczniła jeszcze bardziej kontrast, który pojawił się po udarze. Pani Anna pisze prosto i wyraźnie. Nie stara się ubrać czegoś w lepsze słowa czy zamieść pod dywan. To sprawia, że wszystko, o czym się czyta staje się niezwykle realne. 

Po raz pierwszy możemy choć trochę poznać spojrzenie osoby chorej, która trafiła do szpitala. Osoby całkowicie nieruchomej, której ciało odmówiło współpracy. Osoby, która myśli całkowicie normalnie i nie rozumie, dlaczego inni nie mogą tego zrozumieć. Nie mogę powiedzieć, że weszłam w skórę autorki, bo to nie możliwe, ale na pewno dzięki tej książce miałam możliwość poznać chorobę od drugiej strony. I chyba po raz pierwszy zrozumiałam, że to że ktoś nie potrafi mówić, albo robi to po swojemu, nie potrafi chodzić albo ma inne problemy ruchowe, nie znaczy wcale, że wewnętrznie, umysłowo jest całkowicie zdrowy, albo może taki być, choć ciężko mu to przekazać. 

To że autorce po początkowym bezwładzie ciała udało się wrócić do życia, choć do końca będzie ono naznaczone przeżytym udarem, jest dowodem niezwykłego hartu ducha i walką do końca. 

Autorka zaznacza, że po udarze, podczas powrotu do sprawności zdobyła bardzo dużą wiedzę o mózgu człowieka, jego poszczególnych częściach i tego jak pracują. I pokazała, że do dziś nie wiemy do końca jak on pracuje. 

Podczas tej lektury pokazane są również losy bohaterki w szpitalach, różnych ośrodkach rehabilitacyjnych, a także spotkania z prywatnymi rehabilitantami. Bardzo różne osoby się tam przewijają, od tych pomocnych, które traktują chorego jak zwykła osobę, po osoby które za nic mają pacjentów, którymi przyszło się ich opiekować. Aż dziw bierze, że takie osoby zostały w ogóle dopuszczone do kontaktów z pacjentami. 

Wiele można pisać o tej książce, wzbudza ona niezwykle wiele emocji, wiele przemyśleń, które nie pozwalają się z nią rozstać po skończonej lekturze. To książka, którą każdy z nas powinien poznać: żeby choć w małym stopniu zrozumieć osobę, której w ciągu kilku sekund zmieniło się całe życie. I odkryć, jak bardzo jest ona silna, wbrew wszystkim przeciwnościom. 






  • Autor: Naskręt Anna
  • Tytuł: Uwięziony krzyk
  • Wydawnictwo: Muza
  • Liczba stron: 312
  • Premiera: 18 wrzesień 2019

3/15/2019

Co znaczy "Tylko przeżyć" Sylwia Winnik

Co znaczy "Tylko przeżyć" Sylwia Winnik

Znacie książki traktujące o Wojsku Polskim w czasach współczesnych? Ja długo się nad tym zastanawiałam, ale nie przyszedł mi do głowy żaden tytuł. Może dlatego zwróciłam uwagę na nową książkę Sylwii Winnik, a może dlatego, że w zeszłym roku swoją premierę miała jej debiutancka książka "Dziewczęta z Auschwitz". Z drugiej strony polscy wojskowi nie byli w centrum moich zainteresowań, jakoś nigdy nie miałam z nimi bliższej styczności. Teraz mam wrażenie, że autorka nie tylko otworzyła mi oczy na pewne kwestie ale również uchyliła drzwi do świata, którego do tej pory nie znałam. O czym tak naprawdę traktuje ta książka i czy warto ją czytać? 

2/24/2019

Kim jest "Zwykły człowiek" Paul Rusesabagina

Kim jest "Zwykły człowiek" Paul Rusesabagina

Niektóre pozycje trafiają do mnie przypadkowo i na chwilę, a jednak zostawiają po sobie dużą dawkę wiedzy, emocji i dalszej chęci zgłębienia tematu. "Zwykły człowiek" to historia opisująca ludobójstwo w Ruandzie, masakrę, która wydarzyła się w 1994 roku. Jest to również historia człowieka, który postawił się przemocy i z niewielkimi środkami udało mu się uratować wielu ludzi w tych przerażających czasach. 

Paul Rusesabagina urodził się w małej wiosce w Ruandzie, w rodzinie która od wieków uprawiała ziemię i wypasała bydło. Pochodził z plemienia Hutu. Po latach nauki przeniósł się do miasta i z czasem zaczął pracować w hotelu. Poślubił kobietę z plemienia Tutsi. Minęło jeszcze kilka lat i nastroje w kraju stały się napięte, z każdej strony nawoływano do buntu, obalenia rządu i pozbycia się zarazy zatruwającej społeczeństwo. W tych trudnych dniach Paul wraz z rodziną przebywał w hotelu i bronił wszelkimi możliwymi sposobami ludzi, którzy się u niego schronili. Jego historia jest przerażająco prawdziwa. 

Wydarzenia, które zdarzyły się w Ruandzie w 1994 roku odbiły się szerokim echem na świecie, a jednak nigdy wcześniej nie miałam okazji czytać ani oglądać przekazów, które opisują tamten czas. "Zwykły człowiek" jest więc pierwszym tytułem, który choć trochę rozjaśnił mi sytuację a jednocześnie uświadomił ogrom ludzkiego cierpienia. Na podstawie książki kilka lat później został nakręcony film "Hotel Ruanda", który przedstawia okres masakry i starania głównego bohatera, żeby przetrwać i ocalić innych. 

Paul Rusesabagina to człowiek, który zdobył wykształcenie, był w świecie przed masakrą i bardzo wyraźnie to w książce widać. Opowiada on swoją historię od dzieciństwa, opisując swoje życie, ale co jeszcze ważniejsze, wplata losy Ruandy jako kraju. Pokazuje jak jego kraj się zmieniał, z czego wynikały pewne założenia, jaki wpływ na państwo miał okres przedkolonialny i kolonialny, oraz jak układały się losy Ruandy już po odzyskaniu niepodległości. Jego wyjaśnienia sprawiają, że osoba nie znająca tego kraju i jego założeń może zupełnie spokojnie "wgryźć się" w temat i wiele kwestii staje się o wiele bardziej zrozumiałych.

Paul nie może zrozumieć, jak żyjąc razem przez lata, nagle człowiek się zmienia i zabija swoich sąsiadów, rodzinę i innych ludzi. Jego historia pokazuje, że można się sprzeciwić, choć wielokrotnie miał szczęście, że w taki a nie inny sposób potoczyły się jego losy. Ta książka, choć opowiada o wielu przerażających wydarzeniach, jest trochę z boku. Przez to nie sprawia tak bardzo trudnej w odbiorze a i język jest plastyczny i dobrze się ją czyta. 

"Zwykły człowiek" to historia pokazująca jedno z najbardziej tragicznych wydarzeń, które mogą wydarzyć się w historii ludzkości - masowe zabójstwa ze względu na pochodzenie, dorosłych, starców i dzieci. Systematyczne mordowanie, odczłowieczenie drugiej osoby. A jednocześnie jest to próba zrozumienia wydarzeń, próba ustalenia, jakie wydarzenia doprowadziły do tej sytuacji. Jest to jednocześnie historia, która pokazuje zwykłego człowieka, który przeciwstawia się oprawcom, robi wszystko, żeby uratować innych. A jednocześnie nie czuje się bohaterem. 

Paul Rusesabagina

  • Autor: Rusesabagina Paul
  • Tytuł: Zwykły człowiek
  • Tytuł oryginalny: An ordinary man
  • Wydawnictwo: Duc In Altum
  • Liczba stron: 258
  • Premiera: 30 maj 2008

6/16/2018

Jak wglądały "Wieki bezwstydu. Seks i erotyka w starożytności" Adam Węgłowski

Jak wglądały "Wieki bezwstydu. Seks i erotyka w starożytności" Adam Węgłowski


Bardzo lubię książki wydane pod "Ciekawostkami historycznymi". Czytam je z przyjemnością, a jednocześnie dowiaduję się ciekawych aspektów życia w różnych okresach historycznych. Jednak nad nową książką Adama Węgłowskiego przez chwilę musiałam się zastanowić. I nie nie chodzi tu tematykę, którą podejmuje, a raczej o okres historyczny. Starożytność nigdy mnie bliżej nie ciągnęła, wolałam czytać o nowszych czasach. Jednak postanowiłam dać szansę autorowi. Jak skończyło się nasze spotkanie?

11/05/2013

Gdy nieugięta wola i ogromny hart ducha są naszą jedyną bronią...

Gdy nieugięta wola i ogromny hart ducha są naszą jedyną bronią...
Kogo widzicie oczyma wyobraźni, słysząc słowo "pirat"? Pijaczynkę w kolorowym ubraniu, żeglującego po morzach i śpiewającego niepoprawne i sprośne piosenki? Pociesznego Jacka Sparrowa z rewelacyjnej serii filmów? Czy może burkliwego obdartusa, który zrobi wszystko dla pieniędzy? Pirat jako sylwetka przedstawiana w książkach przygodowych to schemat, który utracił sens bytu przeszło sto lat temu. Współczesny pirat powiela niechlubne tradycje przodków - jest przede wszystkim buntownikiem, przestępcą odpowiedzialnym za grabieże, napaście i przemyt. Jest porywaczem, nierzadko mordercą. Jest pozbawiony sumienia i litości, aby osiągnąć cel zabije każdego, kto spróbuje mu się postawić. Nie ma on nic wspólnego z wyobrażeniami z naszych dziecięcych lat. Dziś zamiast szabli trzyma karabin.


Kapitan Richard Philips sam o sobie mówi "zwykły gość z Vermont". Kochający mąż i ojciec, ale i wymagający szef, nie znoszący lenistwa i partactwa. Ten rejs miał być po prostu jednym z wielu, jakie odbył i pewnie jeszcze odbędzie. Traf chciał, że jego kontenerowiec Maersk Alabama miał płynąć przez niestrzeżone, niebezpieczne wody u wybrzeży Somalii. Kapitan miał pod swoją komendą nową grupę marynarzy, ludzi przyzwyczajonych do pracy, a nie walki. Kiedy więc statek atakują piraci, robi się gorąco, gdyż nie są perfekcyjnie przygotowani na stan najwyższego zagrożenia...

Richard Philips tylko dzięki zachowaniu zimnej krwi nie poddaje statku i ochrania załogę od śmierci, albo smutnego losu somalijskich niewolników. Choć po raz pierwszy przychodzi mu zmierzyć się z na wpół zdziczałymi grabieżcami, nie poddaje się. Ta myśl będzie mu towarzyszyć przez resztę jego przerażających przeżyć - nie poddać się. 
"Wiele razy w czasie tego porwania nękały mnie myśli, że nie przetrwam kolejnych pięciu minut, zwłaszcza podczas udawanych egzekucji. Był to tak wszechogarniający strach, że zamieniałem się w roztrzęsioną galaretę. Ale nigdy się nie poddałem. Dowiedziałem się, że mogę znieść o wiele więcej, niż przypuszczałem."*
Nie zdaje sobie sprawy, że w czasie, gdy on mierzy się z bezgranicznym strachem i zmęczeniem, cały świat zastygł, obserwując jego los. 


Po lekturze książki mam wrażenie, że właśnie to jest przesłaniem - nigdy nie dać się złamać przeciwnościom. Możemy śmiało podnosić sobie poprzeczkę, pokonywać kolejne etapy, odnosić kolejne sukcesy, coraz większe. Jesteśmy wolni - i nie bójmy się wyzwań. 

Na okładce książki przeczytamy "Historię tę czyta się jak rasowy thriller, bija ona jednak na głowę powieści sensacyjne, ponieważ wydarzyła się naprawdę". Myślę, że nic więcej nie trzeba tu dodawać. Książkę pochłonęłam w przeciągu właściwie jednego dnia. Bardzo ją polecam wszystkim, którzy nie boją się pożeglować na ogromnym kontenerowcu hen, aż ku wybrzeżom dzikiej Afryki...







*"Kapitan na służbie", s. 305


Za książkę dziękuję:


2/23/2012

Dane techniczne:
  • Autor:  Marie Phillips, Irvine Welsh, Joanne Harris, Kathy Lette, Xiaolu Guo, Tim Butcher, Deborah Moggah, Subhadra Belbase
  • Tytuł:  Urodziłam się dziewczynką
  • Wydawnictwo:  Świat Książki
  • Liczba stron: 176
  • Premiera: 18.01.2012
  • Gatunek: Literatura faktu

Urodziły się dziewczynkami w nieodpowiednich krajach. Tam, gdzie bycie kobietą skazuje na cierpienie, głód, odrzucenie, poniewierkę. Są bite, poniżane, gwałcone i okaleczane. Nie kończą szkół, bo muszą pracować, trafiają do domów publicznych, bo muszą zarobić na utrzymanie rodziny. Siedmiu znanych autorów odwiedziło siedem państw leżących na różnych kontynentach: Togo, Sierra Leone, Ghanę, Brazylię, Kambodżę, Ugandę i Dominikanę. Efektem ich podróży jest poruszająca opowieść o codziennym życiu i dramatycznej sytuacji kobiet i dziewcząt, żyjących w krajach, w których panuje bieda, trwa wojna, a o ludzkim losie decydują uprzedzenia, fanatyzm i źle pojęta tradycja.


- Więc czy to zmieniło twoje życie?*

Współczesna europejka marzy o karierze. Marzy o sławie. Marzy o bogactwie. I większość z nas spełnia te marzenia. A jakie marzenia mają kobiety w krajach Trzeciego Świata? Pójść do szkoły. Skończyć ją. Móc decydować o swoim losie. Nie wychodzić na ulicę. CZUĆ SIĘ BEZPIECZNA. NIE BYĆ GORSZA.

Tutaj panuje kultura uległości wśród kobiet (…) W końcu nikt im nie przystawia noża do gardła.

Kiedy brałam do ręki tą pozycję wiedziałam, że będzie bardzo silnym przeżyciem. I choć tematyka poniżania kobiet i całkowitej ich dyskryminacji nie była mi do tej pory obca, to nigdy nie czytałam o niej na taką skalę. Dlatego przygotowałam się na silne emocje. I moje przeczucie okazało się słuszne.

... nigdy nie myśl, że jesteś polisą ubezpieczeniową dla swoich rodziców

Każdy z autorów porusza temat kobiet w inny sposób. Każdy z nich obserwuje inny kraj. I choć czasem są to całkowicie różne kontynenty, to problemy kobiet tam żyjących są bardzo podobne. Wykorzystywanie, zmuszanie do małżeństw, zmuszanie do seksu, gwałty, stręczycielstwo, brak możliwości nauki. Traktowanie kobiet jak ludzi drugiej kategorii. 

A kto zaginął? Dziewczyna z potencjałem – dziewczyna, która była pnd (przed narodzeniem dzieci.)


Najbardziej przeraziło mnie, ale jednocześnie zapadło w pamięć przedstawienie przez jedną z autorek życia kobiet w Brazylii. Zawsze myślałam że mimo iż to biedny kraj to kobiety są tam doceniane. A spotkałam się z 10-12 letnimi matkami! Z kobietami żyjącymi w skrajnie nędznych warunkach. Z pokoleniami samych kobiet żyjącymi razem na paru metrach kwadratowych. Autorka opowiada o rozmowach przeprowadzonych z różnymi kobietami (a czasami wręcz dziewczynami). O tym że muszą wychodzić na ulicę żeby zarobić na chleb. I o stręczycielstwie. Oraz o fałszywej postawie państwa i Kościoła. Bo za nielegalną aborcję (przy której wiele umiera) można wylądować w więzieniu. A prezerwatywy to grzech. Każdy mężczyzna może wziąć kobietę która mu się spodoba. I nie odpowie za to w najmniejszym stopniu. KULTURA MACHO. A każdy z krajów ma swoją mroczną tajemnicę, którą autorzy chcą ujawnić całemu światu.

W rozpadającym się szałasie poznałam kobiety, które stały się jedynie dodatkiem do swoich jajników – z powodu braku antykoncepcji i możliwości przerwania ciąży zostały sprowadzone do roli cielnych krów.

Każda z tych historii zmusza do myślenia. Oraz być może do podjęcia działań. Każdy we własnym sumieniu może pomóc. I o to właśnie chodziło. Książka została napisana przez autorów mniej lub bardziej znanych (min. autorka "Czekolady" czy inna, która napisała "Transporting") na prośbę organizacji PLAN. Jej członkowie próbują pomagać w wielu krajach świata przede wszystkim dzieciom. We wstępnie można przeczytać jak ciężko dokonywać takich zmian. Jak bardzo społeczeństwo przez tradycję i historię nie chce zmienić swojego postępowania. Czekają jedynie na gotowe: pieniądze, szkoły, drogi...

W Afryce starsi wiedzą lepiej.

Moje wrażenia? Nie jest to książka napisana dla przyjemności dlatego czytanie jej przyjemnością nie było. Ale spełniło bardzo ważną role. Uświadomiło mi dwie rzeczy. Jak bardzo szczęśliwa jestem będąc Polką. Oraz jak bardzo wiele kobiet na świecie nie zna słowa emancypacja. Ale jednocześnie chciałabym coś zrobić dla tych kobiet. 

A więc czy to zmieniło twoje życie?
Nie wiem
.

* Wszystkie cytaty pochodzą z książki
Copyright © 2014 Książkowe Wyliczanki , Blogger