Pokazywanie postów oznaczonych etykietą han kang. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą han kang. Pokaż wszystkie posty

1/14/2026

Czy wiesz czemu "Nie mówię żegnaj" Han Kang

Czy wiesz czemu "Nie mówię żegnaj" Han Kang


To nie było moje pierwsze spotkanie z twórczością Han Kang, choć od lektury poprzedniej powieści autorka została laureatką Literackiej Nagrody Nobla. W Polsce doczekaliśmy się już pięciu tytułów jej autorstwa, w tym najbardziej znanej, a zarazem najbardziej kontrowersyjnej Wegetarianki. Tym razem sięgnęłam po Nie mówię żegnaj — powieść, w której pisarka przybliża masakrę na wyspie Czedżu z 1948 roku.

Historia rozpoczyna się w Seulu, gdzie narratorka przeżywa trudny okres. Wiadomość o hospitalizacji dawno niewidzianej przyjaciółki oraz prośba o pomoc stają się początkiem podróży — nie tylko przez Koreę, lecz także przez historię. Wszystko rozgrywa się zimą, pośród zawiei, ton śniegu i mroku. To właśnie tam, na granicy jawy i snu, narratorka zaczyna odkrywać przeszłość.

Uświadomiłam sobie wtedy wyraźnie, jak bardzo krucha jest nasza egzystencja. Jak łatwo można zniszczyć i unicestwić skórę i mięśnie, organy wewnętrzne i kości, ludzkie życie. Wystarczy jedna decyzja. 

Ta książka nie jest oczywista — łączy różne gatunki i rozpoczyna się w miejscu, które w żaden sposób nie zapowiada dalszego rozwoju historii. Twórczość Han Kang po raz kolejny okazuje się niejednoznaczna. Autorka często w sposób zawoalowany dociera do tematów, które dopiero z czasem stają się głównym wątkiem, a bywa i tak, że po namyśle na pierwszy plan wysuwa się coś zupełnie innego. W tej historii, obok masakry pojawiającej się na kartach powieści, równie istotne stają się kobiety — to one zajmują tu szczególne miejsce. Kobiety współczesne: narratorka i jej przyjaciółka; kobiety z przeszłości: matka czy kobieta, która była świadkiem wydarzeń na plaży. To kobiety zostają, czuwają i pamiętają. To one poszukują — bliskich osób, ale też odpowiedzi.

Istotna okazuje się oniryczna warstwa tej powieści. Narratorka, docierając na wyspę Czedżu i do domu przyjaciółki, stopniowo oddala się od rzeczywistości. W pewnym momencie wydarzenia, rozmowy i pojawiające się postacie sprawiają, że trudno jednoznacznie określić, co jest prawdą, a co majakiem. Autorka pozwala czytelnikowi błądzić na granicy jawy i snu, zastanawiając się, co tak naprawdę się wydarzyło — a zwłaszcza, jak interpretować zakończenie tej książki i gdzie przebiega granica prawdy.

- Nawet niemowlęta?

- Chodziło w końcu o to, żeby wszystkich wybić.

- Kogo chcieli wybić?

- Czerwonych.

Tym, co w bieżących wydarzeniach wydaje się najbardziej realne, są wspomnienia sprzed ponad pół wieku, coraz mocniej wdzierające się w teraźniejszość. Wycinki z gazet, rozmowy ze świadkami tamtych wydarzeń — pojedyncze nitki, które stopniowo łączą się w obraz niewyobrażalnego ogromu przemocy: ludobójstwa całych wiosek dokonywanego w imię walki z komunizmem. Autorka przytacza wspomnienia, od których trudno uciec — obrazy, które zostają w pamięci i po raz kolejny zmuszają do refleksji nad ludzkim zwyrodnieniem.

Mimo to wyciągam drżącą rękę i podnoszę okładkę. Wertuje zdjęcia przedstawiające kości w wielgachnych plastikowych koszach, posortowane według części ciała. Tysiące piszczeli. Tysiące czaszek. Dziesiątki tysięcy żeber ułożonych w stosy. Setki drewnianych pieczęci, sprzączek skórzanych pasków, guzików z gimnazjalnych mundurków, srebrnych szpil do włosów o rozmaitej długości i grubości, szklanych kulek do gry, które wyglądają, jakby zawierały skrzydła. Na ponad czterystu stronach rozproszone są właśnie takie zdjęcia. 

Nie mówię żegnaj to historia niełatwa w odbiorze, łącząca świat bardziej i mniej rzeczywisty, by na swój własny sposób opowiedzieć o niezwykle trudnych czasach ludobójstwa na wyspie Czedżu. To zarazem powieść ukazująca ogromną siłę kobiet — tych, które do końca walczą, do końca szukają i nie poddają się w dążeniu do prawdy o przeszłości. Sposób narracji sprawia, że wiele wydarzeń możemy jedynie rekonstruować i domyślać się ich sensu, a autorka pozostawia czytelnika z niedopowiedzeniami. Ta książka wymaga wiele od swojego odbiorcy, ale jednocześnie wiele mu oddaje. Myślę, że warto ją poznać.

 


  • Autor: Han Kang
  • Tytuł: Nie mówię żegnaj
  • Tytuł oryginalny: 작별하지 않는다 (jagbyeol insaleul haji maseyo)
  • Tłumaczenie: Justyna Najbar-Miller
  • Wydawnictwo: W.A.B.
  • Liczba stron: 384
  • Premiera: 24 styczeń 2024

4/06/2022

Czym wyróżnia się "Wegetarianka" Han Kang

Czym wyróżnia się "Wegetarianka" Han Kang


Zanim zabrałam się za lekturę tej książki, wielokrotnie trafiałam na rozmowy o niej, jakieś formy recenzji czy opinii, ale patrząc na całokształt, wiele z nich się wzajemnie wykluczało, a ja nadal nie wiedziałam, czy ta pozycja przypadnie mi do gustu, czy też nie. Jednego byłam pewna, to zdecydowanie książka nietuzinkowa, być może kontrowersyjna i jej lektura może nie być łatwym zadaniem. 

Pewnej nocy niezwykle makabryczny sen powoduje, że młoda kobieta, Yong-hye, postanawia przestać jeść mięso, pozbyć się go ze swojego życia. Ta decyzja jest niezrozumiała przez jej najbliższych: mąż, a także reszta rodziny początkowo dają jej czas, ale później, wszelkimi możliwymi sposobami, postanawiają zmusić ją do zmiany tej decyzji. Jednak Yong-hye powoli zaczyna swoją przemianę, która odbije się zarówno na jej psychice jak i ciele. Dokąd ją ona zaprowadzi? 

To zdecydowanie inna historia, niż można by się spodziewać, czytając opis. Żeby zrozumieć kontekst decyzji tytułowej bohaterki trzeba choć trochę znać realia życia w Korei Południowej, normy społeczne, które tam rządzą. Bo czym dla nas byłaby decyzja o rezygnacji z jedzenia mięsa? Nic nadzwyczajnego, w większości wzruszylibyśmy ramionami i przeszli nad tym do porządku dziennego. Jednak dla Koreańczyków mięso jest w pewnym sensie wyznacznikiem statusu. Imprezy na której je się czyste mięso, najlepiej koreańską wołowinę, są niezwykle szumne. Wiec widok żony, która w środku nocy opróżnia lodówkę z wszelkiego mięsa, może być szokiem. Tak właśnie zaczyna się ta historia. 

Książka podzielona jest na trzy duże rozdziały i ma trzech narratorów. W żadnym momencie autorka nie oddaje głosu tytułowej bohaterce. Jej zachowanie widzimy przez pryzmat męża, szwagra i siostry. W zależności od narracji, Yong-hye staje się bardziej lub mniej zrozumiałą postacią. Autorce udało się sprawić, że każdy z narratorów inaczej przedstawia bohaterkę, w zależności od spojrzenia staje się ona żoną, która nie spełnia norm społecznych i nie pomaga biednemu mężowi, fascynacją seksualną lub zniszczoną przez życie kobietą, która ostatecznie pogrąża się psychicznie. 

Podczas poszczególnych rozdziałów i historii Yong-hye powoli widać jak wygląda świat w Korei. Stosunek rodziców do dzieci (nie ważne czy dorosłych i zamężnych), którzy w dużej mierze jest autorytatywny i władczy. Stosunek męża i żony, która powinna zachowywać się, jak pokazują normy społeczne. Rola i zadania matki, która nie tylko musi pracować, ale mieć cały czas pod kontrolą dzieci. Musi się nimi opiekować i nie pozwolić, żeby stało się coś złego. To matka odpowiada za dziecko. 

Każdy z rozdziałów przybliża bardziej narratora, niż główną bohaterkę. W czasie opowieści męża Yong-hye to jego było mi szkoda. Pokazywał jak bardzo cierpi na zachowaniu żony, a jednocześnie jak bardzo chce jej pomóc i to do mnie przemawiało. Siostra bohaterki również wywołała we mnie dużo emocji, pokazując swój świat i wybory, których dokonała oraz ich konsekwencje. Zdecydowanie najmniej zrozumiały był świat szwagra, bardzo erotyczny, bardzo niestabilny. 

Yong-hye przez całą książkę była dla mnie postacią odległą. Pokazywana przez pryzmat różnych osób, doprowadzona na skraj, ale w całej tej sytuacji nie było mi jej żal. Miałam wrażenie, że to osoba chora psychicznie, bo wybory które podejmowała, szczególnie te w końcowej fazie książki, były zupełnie niezrozumiałe. Przez większość czasu zachowywała się jak ktoś obcy, jak roślina, jak niespełna rozumu. Czy gdyby pozwolono jej przemówić do czytelnika, odbiór byłby inny? 

"Wegetarianka" Han Kang to książka trudna do jednoznacznej oceny. Główna bohaterka jest przez cały czas odległą postacią, którą ciężko zrozumieć. Jednocześnie przez pryzmat jej zachowania pokazane są pewne koreańskie normy społeczne, które bohaterka swoim zachowaniem łamie i to wywołuje wielkie niezrozumienie. To jedna z tych lektur, podczas których warto choć odrobinę znać realia kultury z której się wywodzi autorka. Trudna, ale jednocześnie warta poznania. 




  • Autor: Kang Han
  • Tytuł: Wegetarianka
  • Tytuł oryginalny: The Vegetarian (채식주의자)
  • Wydawnictwo: W.A.B.
  • Liczba stron: 256
  • Premiera: 10 luty 2021



 

1/15/2022

Spójrzcie "Nadchodzi chłopiec" Han Kang

Spójrzcie "Nadchodzi chłopiec" Han Kang

Każe państwo w swojej historii ma niechlubne i tragiczne wydarzenia, które zostają w świadomości pokoleń. Z polskiej perspektywy znamy historię własnego kraju, być może krajów europejskich i amerykańskich, ale na świecie jest równie wiele innych miejsc, gdzie tragedia wydarzyła się lub nadal trwa. Tym razem zdecydowałam się na lekturę południowokoreańskiej pisarki, która w swojej powieści pokazuje traumatyczne wydarzenia z 1980 roku.

Po przewrocie wojskowym i siłą przejętej władzy przez Chun Doo-hwana w Korei Południowej zaczęły się demonstracje. W Gwanju na ulicę wyszli studenci, mieszkańcy, a często również dzieci i młodzież. Do stłumienia zostało wysłane wojsko, a masakra, która się wtedy wydarzyła, do dziś jest tematem niezwykle niewygodnym. Dopiero teraz Korea przyznaje otwarcie, że krwawo tłumiona demonstracja miała miejsce, choć szacowana ilość zamordowanych różni się znacznie w zależności od źródeł. 

Autorka podjęła się tematu niezwykle trudnego, pokazując cierpienie i śmierć. Z perspektywy kilku bohaterów oddała ducha czasów, w którym przyszło żyć bohaterom. W początkowych scenach poznajemy młodego chłopaka poszukującego przyjaciela, z którym się rozdzielił. Tong-ho, nie znajduje przyjaciela, ale czując potrzebę pomocy, zostaje w prowizorycznym miejscu zwożenia zwłok, gdzie pomaga je identyfikować. Mimo sprzeciwu najbliższych, a także napomnień starszych uczestników, nie potrafi zostawić miejsca, które pokazuje ogrom tragedii jaka trwała od kilkunastu dni. Jego historia jest tragiczna i brutalna, a to dopiero początek opowieści, która wychodzi spod ręki autorki. 

Han Kang poprzez ten tytuł oddaje hołd ludziom, którzy polegli, a których w ramach propagandy, nazywano wichrzycielami, zdrajcami, którzy mieli spiskować przeciw Korei. Młodzi ludzie, dzieci, którzy pierwszy raz wzięli do ręki broń. Wielu z nich, pomimo poddania się, zostało zamordowanych. Ale wydarzenia mające miejsce w mieście nie skończyły się wraz z zamordowaniem większości demonstrantów. Wielu z nich trafiło do więzień i na tortury, wielu było inwigilowanych przez szereg kolejnych lat. Autorka pokazuje, że tamten czas nigdy do końca nie pozwolił się zapomnieć, a przyszłe życie naznaczone było traumą. Poprzez różne postacie, nie zawsze bezpośrednio biorące udział w wydarzeniach, pokazuje szerokie kręgi, jakie pozostawiła po sobie Masakra w Gwangju. 

Niektóre momenty są bardzo oniryczne i nierzeczywiste. Przestawienie wydarzeń, mrocznych i brutalnych, poprzez ducha, pokazuje, że nawet po śmierci ludzie ci nie zaznali spokoju. Autorka nie boi się pokazać mocnych, brutalnych wydarzeń, wiele z nich pokazuje, jak nisko jest w stanie upaść człowiek i jak proste dla niektórych okazuje się zadawanie innym bólu. 

"Nadchodzi chłopiec" to powieść trudna i tragiczna, ale niezwykle ważna. Pozwala przywrócić wydarzenia sprzed czterdziestu lat i zachować w pamięci, bardzo często bezimienne ofiary tamtych dni. To opowieść pokazująca jak bardzo człowiek jest w stanie się upodlić, ale z drugiej strony pokazująca wiarę w sprawiedliwość i walkę o lepsze jutro. Niezwykła, ale zdecydowanie warta poznania. 



  • Autor: Kang Han
  • Tytuł: Nadchodzi chłopiec
  • Tytuł oryginalny: Human Acts (소년이 온다)
  • Wydawnictwo: W.A.B.
  • Liczba stron: 256
  • Premiera: 30 wrzesień 2020




Copyright © 2014 Książkowe Wyliczanki , Blogger