Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo znak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo znak. Pokaż wszystkie posty

8/03/2025

Kim są prawdziwe "Szczęściary" Magdalena Kordel

Kim są prawdziwe "Szczęściary" Magdalena Kordel


Które to już moje spotkanie z prozą Magdaleny Kordel, nie zliczę. Wiem jednak, że sięgając po książki tej autorki, raczej się nie zawiodę. Jej historie zwykle przynoszą mi ukojenie i chwile prawdziwego relaksu. Tym razem poznajemy cztery bohaterki oraz ich życiowe perypetie, zaskakująco bliskie codzienności każdej z nas.

Cztery kobiety, cztery różne historie i jedna wieloletnia przyjaźń, która pomaga przetrwać największe życiowe burze. Każda z bohaterek zmaga się z codziennością – tą zwyczajną, ale i tą, która potrafi wywrócić wszystko do góry nogami. Lato przynosi im nieoczekiwane wyzwania, ale też szansę na zmiany, o których wcześniej tylko cicho marzyły. 

To opowieść bardzo kobieca – pełna emocji, czułości i siły płynącej z relacji. Cztery bohaterki różni właściwie wszystko: temperament, życiowe doświadczenia, zawody, a nawet podejście do codzienności. A jednak łączy je coś niezwykłego – przyjaźń, która potrafi przetrwać każdą burzę. Każda z nich mierzy się z własnymi troskami, ale wie, że może liczyć na wsparcie – szczere słowo, rozmowę, obecność. I właśnie dlatego, mimo przeciwności losu, wszystkie są prawdziwymi szczęściarami.

To jedna z tych książek, które pochłania się błyskawicznie, z zaskoczeniem docierając do ostatniej strony – bo aż chciałoby się zostać z bohaterkami na dłużej. Ich losy szybko budzą sympatię, a różnorodne charaktery sprawiają, że na kartach powieści ciągle coś się dzieje. Autorka nie oszczędza swoich postaci – piętrzy przed nimi trudności, pokazując, że życie nie jest bajką. A jednak daje nadzieję: wszystko da się przetrwać, gdy obok stoi dobra dusza (albo nawet trzy), gotowe wspierać w każdej sytuacji.

Miłośnicy twórczości Magdaleny Kordel z łatwością dostrzegą charakterystyczne elementy, które pojawiają się także w tej historii. Nie zabrakło tu wyjątkowej babci – kobiety z charakterem, która bierze z życia pełnymi garściami i patrzy na świat przez pryzmat dawnych, może trochę lepszych czasów. Jest barwna, nietuzinkowa, pełna wspomnień i własnych zasad, a jednocześnie zaskakująco skutecznie wspiera młodsze bohaterki – na swój niepowtarzalny sposób.

Uśmiech z pewnością wywoła w czytelnikach wyprawa jednej z bohaterek do dobrze znanego miasteczka, które przywołuje wzruszenie, a może i łezkę, bo budzi wspomnienia pierwszych powieści autorki. Klimat tamtych wydarzeń przypomina właśnie te wcześniejsze historie – pełne ciepła, drobnych zbiegów okoliczności i komicznych pomyłek, które bawią i rozczulają jednocześnie.

„Szczęściary” to kolejna wspaniała powieść Magdaleny Kordel – ciepła, wzruszająca i pełna życiowego humoru. Historia bohaterek, choć tak zwyczajna, trafia prosto do serca i sprawia, że czyta się ją z prawdziwą przyjemnością. Autorka po raz kolejny pokazuje, że ma znakomite pióro i wyjątkowy talent do snucia opowieści, które wciągają od pierwszej strony. I jak zawsze – chciałoby się tylko jedno: więcej!
 





  • Autor: Kodel Magdalena
  • Tytuł: Szczęściary
  • Wydawnictwo: Znak 
  • Liczba stron: 316
  • Premiera: 16 lipiec 2025

12/11/2024

Nadszedł "Czas nadziei" Magdalena Kordel

Nadszedł "Czas nadziei" Magdalena Kordel


Cieszę się, że trzeci tom miał swoją premierę tak szybko po poprzednim, bo autorka zakończyła akcję w momencie, który rozrywał serce i wywoływał całą gamę negatywnych emocji, od niedowierzania zaczynając. Jednak tutaj również trzeba trzymać swoje nerwy na wodzy, bo rozwiązanie sceny końcowej z tomu drugiego pojawi się dopiero w połowie lektury. A dodatkowo dzieją się tu rzeczy, do których autorka nie do końca nas przyzwyczaiła. 

Po trudnej sytuacji i nieporozumieniach w domu Jana, Konstancja postanawia czym szybciej zabrać Tosię i wracać do Wilczego Dworu. Coś gna ją do domu, jakieś niezidentyfikowane przeczucie każe się spieszyć. Droga jest jednak niełatwa, wiele niebezpieczeństw i nieprzewidzianych sytuacji sprawia, że długo zejdzie bohaterom, zanim pojawią się w Wilczym Dworze. A tam dzieją się rzeczy straszne i smutne, coraz więcej nieszczęść przytrafia się mieszkańcom. Przyjdzie pora, żeby zmierzyć się z nimi i powoli zakończyć ten trudny okres. Tym bardziej, że powoli zbliżają się święta Bożego Narodzenia, a do Wilczego Dworu wraca tradycja oczekiwania na ten czas. 

Po raz kolejny świat stworzony przez pisarkę wchłonął mnie bez reszty. Jako wielka fanka powieści historycznych, miałam z tej lektury dużą przyjemność. Konstancja po raz kolejny pokazuje oblicze silnej kobiety, która potrafi stawiać na swoim, a przy boku ma wielu oddanych ludzi, których zjednała sobie na przestrzeni lat. Kobieta, która jednocześnie potrafi pocieszyć i przytulić, ale jak trzeba z szablą i pistoletem, bez litości, będzie walczyć z wrogiem. Bardzo podobała mi się kreacja bohaterki, lubię ten tym postaci, które nie są krystalicznie czyste, a pokazują swoją wielowymiarowość. 

Tosia osłabia trochę ten trudny czas, w którym dzieje się wiele krzywd. Dziewczynka jest rezolutna, wygadana i wielokrotnie pokazuje, że każdy człowiek jest taki sam. Jednocześnie jest dzielna i waleczna, szybko zjednuje sobie sympatię mieszkańców Wilczego Dworu. A Pelasia? Ah Pelasia tym razem się wymyka, strzegąc swojej tajemnicy i powodując, że długo przyjdzie podczas lektury głowić się nad jej losami. Jednak i tutaj autorka zaskakuje przestawiając wydarzenia, na które długo przyszło czekać.

Świat Wilczego Dworu, świat XIX wieczny jest trudny, brutalny, bardzo często niesprawiedliwy. Wiele historii, które pojawiają się w tym tomie wywołuje złość i łzy, a wydarzenia wynikające z przesądów, albo niemocy często prowadzą do tragicznych skutków. W tej historii dojdzie też do wydarzeń, które pokazują, w jaki sposób traktowano złoczyńców, korzystają metod często brutalnych i wchodzących w obszar tortur. 

Nie zabrakło tu również tradycji świątecznych, które przy małym dziecku ponownie rozkwitają. Staropolskie obyczaje, jakże różne od współcześnie nam znanych, pokazują połączenie ówczesnej tradycji z wiarą. 

Z chęcią przeczytałabym dalsze losy Tosi i tajemniczego Aleksandra, który pojawił się w Wilczym Dworze, mam wrażenie, że ten wątek mógłby rozwinąć się w bardzo ciekawą historię. Niestety wiem, że "Czas nadziei" jest ostatnim tomem tego cyklu, co mnie bardzo smuci. Może jednak z czasem bohaterowie powrócą? 

"Czas nadziei" trzeci tom cyklu Wilczy Dwór, od pierwszych stron wciąga i nie pozwala się oderwać od lektury. Autorka powoli kończy wątki, rozwijając sytuacje i doprowadzając do wyjaśnień. Jednocześnie jednak pojawiają się tu nowe postacie, które chciałoby się bardziej poznać i które wprowadzają jeszcze większe urozmaicenie historii. Pisarka po raz kolejny pokazuje świetne pióro, a sama historia, pokazuje trudny świat XIX wiecznej Polski. 






  • Autor: Kordel Magdalena
  • Tytuł: Czas nadziei
  • Seria: Wilczy Dwór #03
  • Wydawnictwo: Znak
  • Liczba stron: 360
  • Premiera: 27 listopad 2024

11/16/2024

Poznajcie "Narodziny wilczycy" Magdalena Kordel

Poznajcie "Narodziny wilczycy" Magdalena Kordel


Długo czekaliśmy na drugi tom tego cyklu, minęło ponad siedem lat od "Córki wiatru", dlatego sama odświeżyłam sobie tom pierwszy zanim zabrałam się za Wilczycę. Znowu odkryłam radość z przebywania na Wilczym Dworze, a to miejsce poza radością skrywa również tajemnice, smutek jak również hart ducha. Pierwszy tom przedstawiał Konstancję jako panią w Wilczym Dworze, która posiada wiernych podwładnych i ma ugruntowaną pozycję we dworze. Pora jednak odkryć, jak do tego doszło, pora poznać więc "Narodziny wilczycy".

Konstancja popada w rozpacz po śmierci męża, nie do końca wie co dzieje się wokół niej i co szykują osoby, które w tym momencie powinny jej pomagać. Są jednak osoby, które wspierają ją pomimo wszystko - wierna Pelasia i Hieronim, zarządca. To oni pokazują kobiecie, jakie niebezpieczeństwo czyha za rogiem i z czym muszą się zmierzyć. Konstancja nie może pozwolić sobie na dalszą rozpacz, musi walczyć, żeby Wilczy Dwór nie wpadł w obce ręce, a także żeby jej syn był bezpieczny. W walce zyskuje niespodziewanych sojuszników - odważną Teofilę, uwodzicielską Eleonorę oraz własną matkę.

Bycie kobietą, która chce wziąć życie w swoje ręce, znaczyło tyle, że to, co płci przeciwnej podawano na tacy, ona musiała sobie dopiero wywalczyć. 

Ta historia pokazuje początek zmian w Wilczym Dworze, początek zarządzania przez Konstancję, kobietę, która nie chciała stać za mężczyzną. Skoro jej ukochany mąż zmarł, postanowiła sama zarządzać majątkiem i decydować w sprawach, również tych, których w normalnych okolicznościach kobiety nie znają. Stała się buntowniczką, ale doskonale się w tej roli spełniła. Oczywiście wiele zawdzięcza osobom, które stoją przy jej boku, ochmistrzyni i rządcy, którzy ufają jej lub postanawiają zaufać. 

Akcja cofa się kilkanaście lat względem pierwszego tomu, dzieje się w czasie powstania listopadowego, które ma również znaczny wpływ na mieszkańców dworu. Zabór rosyjski, w którym osadzona jest akcja, mocno wpływa również na lokalne wydarzenia, z czego bohaterka korzysta w pewnych sytuacjach. Jednocześnie bardzo istotnym miejscem jest również Niebieski Pokój, który w różny sposób oddziałuje na wydarzenia i decyzje Konstancji. 

"I z tym właśnie, z tym, że od dziś nie wszystko w życiu jaśnie pani będzie kryształowe i jednakowo moralne, będzie się musiała dobrodziejka pogodzić. Przyjdą dni, których długo nie będzie można z myśli wyrzucić, obrazy, które będą wracały w snach i zamieniały się w koszmar" - zaszumiało jej w głowie. 

Najważniejsze jednak, to pozyskanie nie tylko zaufania, ale również posłuchu wśród osób, które opiekują się dworem, a części z nich nie w smak otrzymywanie poleceń od kobiety. Bohaterka musi się nauczyć innego spojrzenia na świat, w czym pomagają jej wspomnienia z dzieciństwa, kiedy wielokrotnie uczuła się rzeczy niegodnych młodej panienki. 

Autorka stworzyła powieść o kobietach nietuzinkowych, które wyraźnie nie pasowały do czasów, w których przyszło im żyć. Konstancja to kobieta silna i niezależna, ale w tej powieści pojawiają się również inne postacie, które są charakterystyczne i żyją na własnych zasadach, choć każda z nich jest inna. 

Żeby oddać charakter tamtych czasów, nie można zapomnieć o różnego rodzaju wierzeniach i zabobonach, które najadą tej pozycji rys autentyczności. Działać można na różnych poziomach i choć siła i spryt robią swoje, to nie zaszkodzi również użyć sprawdzonych rad babci. 

Myślę, że zakończenie, w który autorka przenosi czytelnika do czasów z pierwszego tomu, może niejednej osobie zjeżyć włos na głowie. W tym wypadku trzeba czym prędzej sięgnąć po trzeci tom i zobaczyć, w jaki sposób autorka poprowadzi akcję powieści. Całe szczęście na kolejną część nie trzeba długo czekać. 

Hieronim pomyślał, że zupełnie nieświadomie obudzili z Pelasią potwora. I niewątpliwym plusem było to, że to był ich potwór. Bo za nic nie chciałby mieć w Konstancji przeciwnika. Zdecydowanie się cieszył, że stoją po tej samej i jedynie słusznej stronie. 
"Narodziny wilczycy" to długo oczekiwany drugi tom "Wilczego Dworu", który pokazuje w jaki sposób Konstancja zyskała swój status w Dworze i posłuch u podwładnych. Ta historia pokazuje silne kobiety, które idą na przekór czasom w których żyją, często łamiąc konwenanse, ale również wykorzystując spojrzenie na słabą płeć, która tkwi w umysłach mężczyzn. Autorka po raz kolejny pokazuje, że jej książki nigdy nie zawodzą. A zakończenie każe bez chwili zwłoki sięgnąć po tom trzeci.




  • Autor: Kordel Magdalena
  • Tytuł: Narodziny wilczycy
  • Seria: Wilczy Dwór #02
  • Wydawnictwo: Znak
  • Liczba stron: 336
  • Premiera: 25 wrzesień 2024



1/06/2024

Po prostu "Kochając wroga. Tajemnice łączniczki" Gosia Nealon

Po prostu "Kochając wroga. Tajemnice łączniczki" Gosia Nealon


Historie osadzone w czasie II wojny światowej powstają od chwili jej zakończenia. Z każdym rokiem coraz to nowe spojrzenie na wydarzenia tamtych czasów zamieniane jest w książki. Można powiedzieć, że historię tamtych lat znamy już z każdej strony, więc po co czytać coś nowego. A jednak każda kolejna pozycja może zaskoczyć i pokazać coś, co do tej pory nie znaliśmy. Historia zawarta w "Kochając wroga" to trochę inna historia, którą doceniam z pewnego powodu, o którym napiszę trochę później. Miłość w czasie wojny, która łamie pewne konwenanse. W tle wojenna Warszawa 44 roku, choć nie tylko. Czy warto poznać tę historię? 

Warszawa roku 1944. Wanda Odwaga jest młodą łączniczką w Polskim Podziemiu. Pewnego dnia trafia na łapankę i po licznych perturbacjach wraca do domu z małym chłopcem pozbawionym rodziny. Jednak to dopiero w rodzinnym domu rozgrywa się największy dramat, kiedy na oczach całej rodziny ginie ojciec dziewczyny, zastrzelony przez oficera SS. Człowieka o pustym i morderczym wzorku. Nic dziwnego, że kolejne spotkanie z tym człowiekiem Wanda przeżywa niezwykle mocno. Ale w tej historii jest też trzecia osoba - brat bliźniak, amerykański agent wysłany z bardzo delikatną misją. Drogi trojga bohaterów przecinają się, rodzi się nienawiść, ale w pewnym momencie pojawia się też miłość. Tylko czy Wanda będzie w stanie pokochać znienawidzonego wroga? A może to wcale nie jest osoba, na jaką wygląda? 

Przeczytałam tę historię w jeden wieczór, z ciekawością poznając kolejne wydarzenia. Nie jest to gruba lektura, zawiera się na ok 300 stronach, co pozwala szybko ją poznać. Historia Wandy i dwóch braci jest ciekawa, trzymająca w napięciu, momentami po amerykańsku spektakularna. Ma swoje zalety, ale również wady. 

Z pewnością dużym plusem jest stworzenie takiej historii na amerykańskim rynku. Pierwotnie bowiem książka wyszła w Stanach, w Polsce jej przekład dopiero ma premierę. Myślę, że to ważne, że pozakazuje prawdziwe oblicze wojny, okupacji hitlerowskiej, codziennego trudu Polaków i ich marzeń o wyzwoleniu stolicy, o zbliżającym się powstaniu. Tło historyczne jest bardzo dobrze oddane, dlatego myślę, że to ważne, że takie książki wychodzą za granicą, gdzie nie wszyscy zdają sobie sprawę, jakie naprawdę były realia tamtych czasów. 

Największym plusem tej historii jest właśnie wojenna Warszawa, łapanki, codzienne morderstwa, wieczny strach przed okupantem i brak możliwości ochrony. Historia bohaterów jest ciekawa, choć wydaje mi się, że niektóre wątki można było rozwinąć, bo wydarzenia mkną do przodu błyskawicznie. Jednocześnie jednak są pewne wątki u samych bohaterów, do których mam wątpliwości, czy rzeczywiście mogłyby mieć miejsce w rzeczywistości. Szczególnie chodzi o zbrodnie wojenne i ich osądzenie w kontekście jednego z bohaterów. 

W tej historii mamy czarno białych bohaterów. Niemcy nie mają żadnych wątpliwości moralnych, zabijanie jest dla nich wspaniałą zabawą. Polacy są dobrzy, patriotyczni i nienawidzą wroga. Choć są pewne postacie, które wyłamują się stereotypom. Najbardziej przoduje w tym Greta, pokazująca spaczenie pewnego pokolenia, a jednocześnie pewną dozę niewinności i odrealnienia. 

Sama historia miłosna jest ciekawa. Pisana z perspektywy pierwszoosobowej, pozwala odkryć co kieruje bohaterami i poznać ich przemyślenia. Trudne wojenne lata sprawiają, że miłość rozkwita szybko, niepewna jutra. Jednocześnie ma wszystkie cechy uczuć, które pojawiają się od wieków, niepewność, strach, zwątpienie, ekscytacja, radość. To prowadzi do różnych sytuacji, co podsycają wydarzenia i sytuacje, z którymi przyszło zmierzyć się bohaterom. 

"Kochając wroga. Tajemnice łączniczki" to wciągający romans osadzony w Warszawie roku '44. Bardzo ciekawie oddaje tło historyczne, wydarzenia biegną szybko i do końca trzymają w napięciu. Bohaterowie są interesujący, da się ich lubić, albo wręcz przeciwnie. To spojrzenie na czasy wojenne, z którym się jeszcze nie spotkałam. Myślę, że warto sięgnąć i samemu poznać tę historię. 



  • Autor: Nealon Gosia
  • Tytuł: Kochając wroga. Tajemnice łączniczki
  • Tytuł oryginalny: Her Secret Resistance
  • Tłumaczenie: Antoni Górny
  • Wydawnictwo: Znak
  • Liczba stron: 320
  • Premiera: 10 styczeń 2024


11/01/2023

Poznaj "Mój Rzym" Magdalena Wolińska-Riedi

Poznaj "Mój Rzym" Magdalena Wolińska-Riedi

Pewnie nie sięgnęłabym po tę lekturę, gdybym sama w tym roku nie odwiedziła Rymu, chcąc odkryć jego urok. Udało mi się to średnio, najbardziej zachwycił mnie Watykan, natomiast Wieczne Miasto widziałam pobieżnie, odwiedzając miejsca, gdzie było najwięcej turystów. Nie wróciłam zauroczona, co oczywiście rozumiem, bo pogoda i ograniczony czas zrobiły swoje. Dlatego z wielką ciekawością sięgnęłam po lekturę książki Magdaleny Wolińskiej-Riedi, która pokazała mi swoje zakątki w Rzymie, czarując historią i językiem. 

Magdalena Wolińska-Riedi mieszka w Rzymie od dwudziestu lat, jako żona watykańskiego gwardzisty miała okazję zaglądać w miejsca niedostępne dla turystów. Przez lata odkrywała małe uliczki, poznawała kawiarenki, trattorie i sklepy, które od pokoleń prowadzą te same rodziny. Odkrywała zakamarki, które rzadko który turysta jest w stanie znaleźć. Książka, którą popełniła jest pewną formą spaceru po mniej oczywistych miejscach Wiecznego Miasta, które pokazują jego piękno. Autorka zagłębia się w historie, pokazuje jak zmieniły się niektóre miejsca, ale również jak wiele z nich przetrwało zawirowania historii. Spacer po Rzymie wraz z Magdaleną Riedi pozwala odkryć urok miasta i tajemnice, które skrywa. 

Książka podzielona na kilka rozdziałów odkrywa przed czytelnikiem spacer od ulic najbliżej Watykanu, po rejony po drugiej strony Tybru. Autorka czaruje słowem, przedstawia miejsca, które przetrwały przez setki, a nawet tysiące lat. Pozwala odkryć elementy, które swój początek miały w czasach rzymskich. Jednocześnie odwiedza kawiarnie, trattorie, sklepy, które przesiąknięte są historią. Snuje opowieści, które sięgają kilkadziesiąt lub kilkaset lat wstecz. W tej książce nie zabraknie sławnych rodów, które pozostawiły po sobie kamienice, jak również artystów, którzy pozostawili po sobie elementy miasta - piękne fontanny, zachwycające budynki. Odkryjemy osoby, które przejęły swój fach po przodkach, piekąc chleb, podając aromatyczną kawę, czy naprawiając zepsute zabawki. 

Cała podróż małymi uliczkami, uczęszczanymi raczej przez mieszkańców, niż przez turystów, osnuta jest opowieściami. Autorka przywołuje swoje wspomnienia sprzed lat, kiedy odkryła dane miejsce, ale równie często przenosi czytelnika do przeszłości, do czasów Borgiów, przedstawia rzymskie rody, papieży, którzy pozostawili swoją spuściznę nie tylko duchową. Przedstawia wszechobecne kościoły, pokazując jak niektóre z nich łączą się z przedchrześcijańskimi czasami. Wszystko to w sposób, którzy sprawia, że ma się wrażenie spaceru wraz z autorką. Bardzo łatwo przenieść się do słonecznego, gorącego Rzymu i oczami wyobraźni oglądać tamte miejsca. 

Każdy rozdział zaczyna się mapką konkretnego miejsca, z zaznaczonymi dodatkowo sklepami, kościołami i kamienicami, o których autorka wspomina. Książka zawiera również wiele zdjęć, które dodatkowo pozwalają poczuć ducha Rzymu. 

"Mój Rzym. Spacerem po niezwykłych zakątkach Wiecznego Miasta" to niezwykły przewodnik. Autorka pokazuje mało znane rejony miasta, które znajdują się tuż obok tych turystycznych zakątków. Wspaniale operuje językiem, co pozwala jej czarować czytelnika, który przez chwile może poczuć się jakby przemierzał ulice i place Wiecznego Miasta. Książka pozwala odkryć ducha Rzymu, ale jest także świetnym przewodnikiem dla każdego, który wybiera się do miasta i chciałby zwiedzić mniej oczywiste miejsca na własną rękę. Z książką autorki w ręku to jest dodatkowa przygoda. 



  • Autor:  Wolińska-Riedi Magdalena
  • Tytuł: Mój Rzym. Spacer po niezwykłych zakątkach Wiecznego Miasta
  • Wydawnictwo: Znak
  • Liczba stron: 356
  • Premiera: 18 wrzesień 2023




10/21/2023

Co przeżyła "Ostatnia róża Szanghaju" Weina Dai Randel

Co przeżyła "Ostatnia róża Szanghaju" Weina Dai Randel


Druga wojna światowa w Azji, gdzie ekspansję w tym czasie bardzo intensywnie prowadzi Japonia. Ziemie okupowane oraz zamieszkiwane przez mieszkańców muszą się ugiąć przed agresorem, a jednocześnie Niemcy, którzy w Europie doprowadzają do czystek etnicznych, powodują, że pojawia się duża ilość migrantów. To wszystko w Szanghaju tamtych czasów, z chińską tradycją, ale również powolnym otwarciem na świat. Nie byłam w stanie obojętnie odejść od tego tytułu, zaintrygował mnie nie tylko czas i miejsce akcji, ale również historia bohaterów, którzy się w niej pojawiają. 

Aiyi to młoda Chinka, wywodząca się w bogatej rodziny z tradycjami, która wbrew niechęci rodziny i narzeczonego, prowadzi nocny klub z muzyką jazzową. Ernest wraz z siostrą z Berlina uciekł do Szanghaju, gdzie jak tysiące jego pobratymców szuka spokoju od nienawiści nazistów. Młody chłopak, bez grosza przy duszy, robi wszystko, żeby w mieście znaleźć pracę i bezpieczne miejsce dla siostry. Przypadek sprawia, że losy Aiyi i Ernesta się stykają, a chłopak zostaje zatrudniony przez młodą Chinkę jako pianista. Trudne lata wojenne, wiele opresji ze strony japońskiej, a w tym wszystkim uczucie, które rodzi się między młodymi bohaterami, a które nie ma prawa istnieć w tym świecie. 

Byłam niezwykle ciekawa tej historii, przede wszystkim dlatego, że mało w moje ręce wpada książek o II wojnie w Azji. Zupełnie inny obraz świata, a jednak tak samo wielka doza tragedii i terroru. Autorka wraz z rozwojem tej historii przeprowadza bohaterów przez różne etapy wojny, pokazuje ich rozwój w tym mieście, ale i degradację społeczną. Udało jej się pokazać jak różne grupy społeczne przez japońskie naciski zmieniały się. Pojawiają się tu bogaci Chińczycy, z całą spuścizną historyczną, ale również imigranci z Europy, którzy tysiącami emigrowali do Azji i którzy szukają możliwości zarobku i ułożenia sobie życia, ale jest to w większości niemożliwe. Pojawiają się obozy dla obcokrajowców, którzy dość licznie zamieszkiwali Szanghaj. 

My, ludzie, jesteśmy dziwni. Odgradzamy się od innych drutem kolczastym i odwracamy głowy od cierpienia, zapominając, że wytrzymałość na ból jest rzeczą złudną. Bo choć różnimy się od siebie jak sól i cukier, wszyscy mamy w żyłach krew, a w piersi serce, i każdego czeka jednakowa śmierć, gdy spadnie na niego bomba. 

Początkowo widać dużą różnorodność i przepaść między mieszkańcami Szanghaju a tymi milionami migrantów. Między Chińczykami a osobami z innych krajów, którzy zamieszkiwali Osiedle Międzynarodowe. Z czasem jednak wszyscy bardzo mocno odczuli okupację japońską i skutki, które były z nią związane. W historii pojawiają się również w bardzo różnych odsłonach relacje chińsko-zachodnie, czy to przez interesy czy przez uczucia, które rodzą się między bohaterami. 

Historia jest trudna i przepełniona bólem. Czym bliżej końca, tym więcej smutku i niepewności jutra się w niej pojawia.  Na kartach powieści znaleźć można duże grono bohaterów, w dużej mierze drugoplanowych. Ciekawe postacie, dobrze wykreowane, z wyrazistymi zachowaniami, sprawiają, że podczas lektury ma się wrażenie przebywania na gęsto zaludnionych ulicach Szanghaju, odwiedzenia czy to klubów, czy chińskich domów, czy mniej przyjaznych dzielnic miasta.

Autorka zastosowała różnorodną narrację, gdyż Aiyi przedstawia historię ze swojej perspektywy, w pierwszoosobowej odsłonie, natomiast rozdziały z perspektywy Ernesta są przedstawione w trzecioosobowej narracji. Zabieg ten ma swoje wytłumaczenie we fragmentach, które mają miejsce czterdzieści lat później, a w których pojawia się rozmowa-wywiad ze zmęczoną życiem Chinką. 

Człowiek to istota godna szacunku. Powinien znać płacz, ale także śmiech; powinien cierpieć, ale i wybaczać; powinien marzyć, ale i pamiętać. A przede wszystkim człowiek powinien mieć możliwość naprawienia swoich błędów. 

"Ostatnia róża Szanghaju" oddaje czytelnikowi bardzo różne emocje, które powodują, że ciężko oderwać się od lektury. Miłość i nienawiść, śmierć i smutek, zdrada i pogodzenie, strata i odnalezienie. Ten tygiel emocji osadzony jest w tyglu kulturalnym, mieście, które łączy tradycję z nowoczesnością, zamknięcie z nowym otwarciem. Mnogość bohaterów i ich historii, to wszystko splatają tragiczne czasy okupacyjne. Lektura tej pozycji jest niezwykle ciekawa, wciągająca, choć momentami niesamowicie trudna i bolesna. Warto po nią sięgnąć. 

 




  • Autor: Dai Randel Weina
  • Tytuł: Ostatnia róża Szanghaju
  • Tytuł oryginalny: The Last Rose of Shanghai
  • Tłumaczenie: Ewa Ratajczyk
  • Wydawnictwo: Znak
  • Liczba stron: 480
  • Premiera: 12 lipiec 2023

10/03/2023

Gdzie jest "Ktoś do kochania" Magdalena Kordel

Gdzie jest "Ktoś do kochania" Magdalena Kordel


Nadszedł czas na pożegnanie się z bohaterami cyklu Tajemnic, jednak zanim to nastąpi tajemnice te muszą ujrzeć światło dzienne. Okazuje się bowiem, że tajemnic, bardzo różnych, skrywanych przez bohaterów, jest zdecydowanie więcej niż czytelnik początkowo zakładał. Znajdą tutaj swój finał, ale czy wszyscy będą równie zadowoleni z nich rozwiązania?

Masza w jednej chwili znajduje się w trudnej sytuacji, która wynika z jej wcześniejszych wyborów. Te zaś potraktowane są przeszłością, o której nie wspominała nawet przyjaciółkom. Jednak dla dobra niektórych bohaterów, postanawia podzielić się swoją bolesną przeszłością. Jagna zamyka swoje zatwardziałe serce, zmuszając Mateusza do wyborów, które należą do tych niemożliwych. Babcia Adela i Musza martwą się zniknięciem Haliny, ale rozwiązanie tajemnic sprzed lat wydaje się coraz bliższe. Okazuje się jednak, że nawet same zainteresowane nie są gotowe na informacje, które wyjdą na światło dzienne.

Dużo tych zagadek nagromadziło się przez poprzednie tomy i chyba dlatego ta część to istny kocioł emocji. Momentami bardzo trudnych, momentami bolesnych i gorzkich. Okazuje się jednak, że oczyszczenie się z nich pozwala na nowo odkryć radość życia i zrozumieć wybory innych ludzi. Autorka porusza w tym tomie różne tematy. Tym najcięższym są wybory czasów wojny i pokazanie innej twarzy Polaków, którzy nie zawsze wybierali jedną drogę. Po raz kolejny można się zastanowić, w jaki sposób postąpiłby każdy z nas, jaką ścieżkę by obrał w takim momencie i czy rzeczywiście byłaby ona zawsze poświęceniem dla ojczyzny? Równie trudną przeszłość pokazuje Masza, która przez lata żyje z gorzkimi wspomnieniami, z wyborami, które w jakimś stopniu dokonali za nią inni ludzie.

Mimo trudnych tematów, poruszanych przez autorkę, tę książkę czyta się niezwykle szybko. Pisarka potrafi zachować równowagę między cierpieniem a radością, pokazując przyjaźń i miłość, wspaniałe relacje rodzinne i przyjacielskie i stwarzając miejsce, do którego z przyjemnością by się zajrzało w prawdziwym życiu. A lekki język otula tę historię i pomaga cieszyć się niespieszną lekturą.

Oczywiście ten tom jest nierozerwalnie związany z poprzednimi, więc czytanie go oddzielnie zdecydowanie nie jest wskazane, a właściwie może wywołać więcej zamętu niż wskazać rozwiązań. Cieszę się, że poznałam rozwiązania historii, jednak żałuję, że to koniec i kolejnych spotkań z bohaterami nie będzie (a może?). Wszyscy bohaterowie na swój sposób przypadli mi do gustu, ale szczególnie mocno zapadły mi w pamięć Adela i Musza, tak bardzo wyraziste i oryginalne, łączące przeszłość z współczesnością.

"Ktoś do kochania" to ostatni tom cyklu Tajemnice, gdzie w końcu odkrywamy długo skrywane sekrety bohaterów. Trudne tematy są wspaniale zrównoważone przez wielką dawkę przyjaźni i miłości, łączącą bohaterów. To kolejna świetna książka autorki, z którą można bardzo przyjemnie spędzić czas i która otula jak ciepły koc. Idealna na jesienne wieczory?


Cykl Tajemnice: 

 



  • Autor: Kordel Magdalena
  • Tytuł: Ktoś do kochania
  • Cykl: Tajemnice #04
  • Wydawnictwo: Znak
  • Liczba stron: 336
  • Premiera: 12 czerwiec 2023





1/08/2023

Kim są "Boscy przewodnicy" Caryn Rivadeneira

Kim są "Boscy przewodnicy" Caryn Rivadeneira



Zwierzęta są naszymi "braćmi mniejszymi" jak mawiał święty Franciszek z Asyżu. Tak jak o drugiego człowieka, tak samo i zwierzęta powinniśmy się troszczyć, zgodnie z przykazaniami miłości. Nie zawsze o tym pamiętamy, nie wszyscy zdajemy sobie z tego sprawę. Autorka "Boskich przewodników" w swojej książce pokazuje, jak zwierzęta pozwalają nam zbliżyć się do Boga i podążać jego ścieżkami.

Czy kucyk pracujący z ofiarami udaru mózgu może nauczyć nas czułości? Gdzie jeże korzystają z wybudowanych specjalnie dla nich autostrad? Co Bóg ma z orlicy oraz dlaczego pitbulle bywają dobrymi Samarytanami? Ta książka pozwoli ci zupełnie inaczej spojrzeć na zwierzęta i niebo. Gdyby święty Franciszek żył dzisiaj, na pewno by po nią sięgnął.
Święci naprawdę są wśród nas. Każdy codziennie ich spotyka. Mają futro, łuski lub pióra.

W życiu autorki od najwcześniejszych lat były zwierzęta, które traktowała na równi z domownikami. Miłość, którą przelewa nie tylko na zwierzęta domowe, ale również te dzikie, a także wielka wiara i oddanie Bogu sprawiły, że zdecydowała się napisać książkę, która pokazuje, w jaki sposób to zwierzęta uczą nas o Bogu i pozwalają zbliżyć się do Niego. 

W poszczególnych rozdziałach autorka przestawia zwierzęta, te bliższe i trochę dalsze w ludzkim życiu, które w różny sposób pokazują nam piękno świata i bliskość Boga. Na podstawie własnych doświadczeń, obserwacji a także trochę bardziej historycznych opowieści, pokazuje zwierzęce doświadczenia, piękno życia i tą niezwykłą radość. 

Autorka jest osobą, w której wiara odgrywa niesamowicie ważną rolę i widać to w jej codziennym życiu i bardzo mocno w opisywanym tytule. Jednocześnie jej wiara mocno wiąże się w codzienną lekturą Biblii, z własną interpretacją Pisma Świętego, z wyciąganiem wniosków z przeczytanych fragmentów. W ten sposób w "Boskich przewodnikach" dużo miejsca zajmują fragmenty Biblii, które przybliżają nam zwierzęta i które pokazują, że to właśnie one wielokrotnie zbliżały ludzi do Boga w dalekiej przeszłości. 

Z książki wypływa bardzo głęboka miłość do zwierząt, fascynacja każdym stworzeniem, a także ufność, że potrafią nam one przekazać uczucia i dać siłę w codzienności. Autorka pokazuje piękne obrazy pomocy ze strony zwierząt, jak choćby w przypadku osób chorych leczonych przez różnego rodzaju terapie związane ze zwierzętami. Pokazuje nam piękno dzikich zwierząt i ich instynktów, które pozwalają przetrwać. Wypływa też strach, którego nie brak również u pisarki, jak ten przed wężami. A jednocześnie ten strach pozwala odkryć nowe spojrzenie na zwierzęta, które tak silnie działają na autorkę. 

Jednocześnie mam duży problem, żeby właściwie ustosunkować się do tej pozycji. Sam tytuł pokazuje, że to książka łącząca zwierzęta z wiarą i Bogiem, jednak miałam nadzieję, że to zwierzęta będą trzonem tej historii, a po lekturze nie odbieram tego w ten sposób. Wydaje mi się, że było tu za dużo teologicznych rozważań, które przechyliły ciężar tej pozycji. Myślę jednak, że odbiór tej książki zależy od tego, kto po nią sięgnie i czego oczekuje po lekturze. 

"Boscy przewodnicy" to książka, która pokazuje jak ważne są zwierzęta w życiu człowieka, nie tylko te bliskie nam i "udomowione" ale również te dziko żyjące, pokazujące nam prawdy życiowe i w różny sposób zbliżając nas do Boga. Jest to jednocześnie lektura napisana przez osobę bardzo mocno religijną, co wyraźnie widać na kartach tej pozycji. Wiele cytatów z Biblii, rozważania dotyczące wiary i Boga, są bardzo istotnym elementem książki. Każdy musi sam indywidualnie ocenić, czy to pozycja dla niego. 



  • Autor: Rivadeneira Caryn
  • Tytuł: Boscy przewodnicy
  • Tytuł oryginalny: Saints of Feather and Fang
  • Wydawnictwo: Znak
  • Liczba stron: 256
  • Premiera: 17 październik 2022





12/21/2022

Gdzie podział się "Zagubiony anioł" Magdalena Kordel

Gdzie podział się "Zagubiony anioł" Magdalena Kordel


Wiele jest pięknych świątecznych historii, które poznajemy od najmłodszych lat. Mi najbardziej w pamięć zapadła "Opowieść wigilijna" Dickensa, która początkowo jest mroczna i odpychająca, a jednocześnie pokazuje radość ze świąt i to, co jest bardzo istotne - wspólne spędzanie czasu i radość z bycia razem. Nie wiem jak to do końca możliwe, ale Magdalenie Kordel udało się w jakiś sposób przemycić ten klimat tej XIX-wiecznej historii w swojej książce. 

Michalina planuje pierwsze wspólne święta - wraz z ukochanym Konstantym, troskliwą Nelą i maleńką córeczką. Nadal nie może uwierzyć w szczęście, jakiego doświadcza. Spotykając młodą kobietę z dzieckiem, która wydaje się na skraju wyczerpania, przypomina sobie to, czego sama doświadczyła rok wcześniej i tak jak jej pomogli dobrzy ludzie, tak sama chciałaby nieść tą pomoc. Jednak młoda matka - Tosia - nie jest skora do podejmowania jakiejkolwiek relacji. Wycofana i bojąca zaufać komukolwiek, robi wszystko, żeby jej córka była bezpieczna. A to trudne, kiedy brakuje najbardziej potrzebnych codziennych rzeczy. Czy dwie młode kobiety będą w stanie się porozumieć i czy Tosia będzie w stanie zaufać innym? 

Autorka już na samym początku zderza dwa życia, dwie rzeczywistości - jeszcze bardziej uwidaczniając kontrast między nimi. Historia Haśki jeży włos na głowie, a to co przeżyła i przeżywa młoda kobieta, wydaje się niewyobrażalne. Chyba właśnie to w jakich warunkach życie, samotna i opuszczona przywiodło mi na myśl klimat dickensowskiej opowieści. Haśka nie dopuszcza do siebie nikogo, mimo braku podstawowych środków do życia nie potrafi zaufać, głęboko skrzywdzona przez bliskich. 

Piękna i trudna jest to historia, a autorka pokazuje wiele problemów społecznych których czasami nie jesteśmy świadomi, a czasami nie chcemy ich widzieć. Przemoc domowa, zarówno ta fizyczna, ale równie często ta psychiczna, która być może rani o wiele bardziej i która mocniej zapada w człowieku, nie pozwalając mu normalnie żyć. Po raz kolejny okazuje się, że człowiek może mieć wiele twarzy a krzywdzenie tych słabszych, którzy nie mają możliwości uzyskania pomocy, jest zwykłym bestialstwem. 

Równie bardzo przejmujący wątek przeszłości Neli i tego, jak trudno pogodzić się z czyimś odejściem. Czekanie na kogoś przez lata, tęsknota do przeszłości i do wspólnie spędzonego czasu. Autorka bardzo plastycznie przedstawiła ten czas, dzięki czemu jeszcze bardziej współodczuwamy z bohaterką i wraz z nią przeżywamy te wszystkie trudne emocje, które towarzyszą samotności. 

Jednocześnie w tej gamie smutku, bezradności i samotności pojawia się niezwykle dużo pozytywnych emocji, które pozwalają ostateczne poczuć radość i szczęście. Nie mogło obyć się również bez charakterystycznych postaci, które wprowadzają sporo śmiechu i niedowierzania podczas lektury. Postać Kochanieńkiego zdecydowanie przełamuje smutne wątki, pozwalając na chwilę zapomnieć o trudnych ludzkich losach. 

Z kart powieści Magdaleny Kordel wypływa niezwykle dużo ciepła, miłości i radości z bycia razem. Ta książka otula jak ciepły koc, a te dobre, pomocne uczucia obejmują coraz większą ilość bohaterów i jednocześnie spływają na czytelnika. Zabierając się za lekturę, z każdą kolejną kartką coraz bardziej czuć okres który pozwala bliskim być razem i cieszyć się z czasu, który można spędzić wspólnie. Ponownie można poczuć sympatię i bliskość bohaterów, którzy stają się przyjaciółmi i których z chęcią zaprosiłoby się do siebie, żeby przygotować pachnące pierniczki czy wspólnie ubrać choinkę. 

"Zagubiony Anioł" to wspaniała powieść świąteczna, w której od początku czuć ducha autorki. Bohaterowie oddają radość codzienności, pokazując bliskość i miłość, która od nich bije. Trudne tematy, których nie może zabraknąć w powieści autorki mocno uderzają w serce, ale można mieć nadzieję, że sprawy potoczą się prawdziwym biegiem i ta magia świąt, która wynika z radości bycia razem zostanie odnaleziona przez wszystkich bohaterów. To opowieść dla wszystkich którzy chcą poczuć ciepło i radość w sercu. 
 


  • Autor: Kordel Magdalena
  • Tytuł: Zagubiony Anioł
  • Wydawnictwo: Znak
  • Liczba stron: 496
  • Premiera: 31 październik 2022






9/25/2022

Poznaj "Światłość i mrok" Małgorzata Niezabitowska

Poznaj "Światłość i mrok" Małgorzata Niezabitowska


To opowieść o miłości Polaka i Żydówki. Ziemskiego dziedzica i Chasydki. Zaintrygowało mnie to połączenie, na które nie trafiłam w żadnej wcześniejszej książce. Właściwie nie do końca wiedziałam jakie bariery może mieć takie uczucie i co czeka młodych ludzi. Tym bardziej zaskoczyło mnie to, że ta miłość wydaje się tylko pretekstem, do tego żeby pokazać coś zupełnie innego, nad czym autorka zdawała się pracować bardzo długo. 

Jan, dzięki przyjaźni z młodym Żydem, zostaje zaproszony na jego ślub. Jest jedynym gojem w towarzystwie, choć oprócz bardzo ortodoksyjnych Chasydów pojawiają się również goście z miasta. To właśnie tamtego dnia trafia w niego strzała Amora, kiedy widzi na żywo swoją Oblubienicę, o której śnił od dawna. Dziewczyna - piękna jak z obrazka - okazuje się siostrą panny młodej. Taniec, który łamie wszystkie obyczaje staje się punktem zwrotnym w życiu obojga młodych. Czy uczucie, którego doświadczają ma szansę przetrwać, kiedy wszystko sprzymierza się przeciw zakochanym? 

Jestem zaskoczona, że o tym tytule nie jest głośno. Mam wrażenie, że właściwie nigdzie o nim nie słyszałam, nie trafiłam na niego w księgarniach, a to książka, którą zdecydowanie warto promować i warto o niej mówić. Autorka na ponad 500 stronach powieści odkryła przed czytelnikiem świat, który jest tak niezwykle barwny, różnorodny i tak różny od dobrze nam znanego. To opowieść o ludziach, którzy żyli w okolicach Wołynia tuż przed wybuchem II wojny światowej. Opowieść o ścierających się kulturach i narodach, o narodzinach nowych koncepcji, o walce o wolność, o życiu w tradycji. 

Autorka oddała głos kilkorgu bohaterów, którzy opowiadają swój kawałek historii. Zaskakuje, że pisarce udało się wyraźnie wyróżnić poszczególne postacie, które pochodzą z różnych kultur, jak też pokoleń. Sama narracja zmienia się wraz z narratorem. Jest język delikatny i wulgarny, jest różne spojrzenie na świat. Całość tworzy barwną mieszankę, która zdaje się tak prawdziwa dla tamtego czasu. 

Sam początek to opowieść Chany, jej spojrzenie na ślub siostry i nieznajomych, którzy pojawiają się w jej zamkniętym świecie. Nigdy do tej pory nie spotkałam się bliżej z chasydzkim światem, a to co widać oczami Chany jest niepokojące i na dłuższą metę bardzo trudne. Jej życie to zamknięty świat, a że dziewczyna nie zna nic innego, jest dla niej jedynym naturalnym środowiskiem. Świat kobiety w zamkniętym żydowskim środowisku, w którym całkowicie podporządkowuje się ojcu, a potem mężowi. 

Oczywiście musi być też spojrzenie Jana na wydarzenia, jest ciekawe, a jednocześnie w jakimś stopniu swojskie. W końcu ile już książek powstało o polskim ziemiaństwie, ile historii było osadzonych w polskich dworkach XIX i początku XX wieku. Dlatego bardziej zaskoczyło mnie rodzeństwo głównego bohatera. Tak bardzo otwarta na doświadczenia dziewczyna i mężczyzna, który porzucił ziemie przodków, żeby znaleźć swoją własną drogę. 

Jednocześnie autorka przedstawia też inne poglądy na tamten świat. Komunistyczne ideały, walkę o wolność i nienawiść wszystkiego co burżujskie. A z drugiej strony odradzającą się świadomość ukraińską i tworzące struktury UOP, które do dziś bardzo mocno tkwią w polskiej historii i pamięci. 

W tym wszystkim, autorka posiada pióro, które oddaje tak różne środowiska i postacie. Kiedy czytałam fragmenty Chany przed oczami stała mi scena z jednego z dość nowych polskich filmów, który traktuje o czymś zupełnie innym, jednak scena spaceru po nocnym krakowskim Kazimierzu i te kilka słów wypowiedzianych przez Piotra Adamczyka, które zawsze przenosi mnie w przeszłość. Z drugiej strony fragmenty ze starszym bratem Jana w jakimś stopniu przypominają mi ekranizację "Przedwiośnia" z jego pierwszymi scenami w Baku. 

A sama historia miłosna? Jest bardzo subtelna i piękna. Przez cały czas podczas lektury wierzy się w szczęśliwe zakończenie, które może nastąpić. Ale czy w tamtym świecie jest możliwe? Autorka do końca trzyma w napięciu i przez to, ciężko odłożyć książkę na półkę przed przekręceniem ostatniej kartki. 

"Światłość i mrok" to powieść, która na długo zostanie w mojej pamięci. Autorka oddała różnorodny świat, który został zniszczony przez wojnę. Dzięki kilkuosobowej, zmiennej narracji, można poczuć różne spojrzenia na tamten świat i wartości, które przyświecały ówczesnym ludziom. Mimo swojej objętości, książkę czyta się naprawdę szybko i z przyjemnością. Jest to zdecydowanie lektura dla wszystkich, którzy lubią powieści historyczne i cieszy ich odkrywanie różnych kultur. 




  • Autor: Niezabitowska Małgorzata
  • Tytuł: Światłość i mrok
  • Wydawnictwo: Znak
  • Liczba stron: 560
  • Premiera: 09 maj 2022


 



8/17/2022

Co skrywa "Dom sekretów" Magdalena Kordel

Co skrywa "Dom sekretów" Magdalena Kordel


Chciałoby się powiedzieć: "Nareszcie!". W moje ręce trafił trzeci tom cyklu Tajemnice, dzięki któremu wróciłam do przesympatycznych bohaterów, ich radości i smutków, a także tajemnic, które nadal kryją się gdzieś w ciemnych zakamarkach pamięci. Byłam niezwykle ciekawa w jaki sposób autorka przedstawi historie sprzed lat, które w poprzednim tomie odrobinę wypełzły z cienia. Czy uda mi się zaspokoić swoją ciekawość? 

Adelę coraz bardziej ścigają cienie przeszłości, a niedawny powrót siostry, której nie spodziewała się spotkać na tym świecie, spowodował że starsza pani coraz mocniej bije się z myślami. Tajemnica związana z rodzinną klątwą, a także czasy, które rozdzieliły siostry, nie pozwalają cieszyć się dniem codziennym. Tragiczna historia z przeszłości, która miała miejsce wśród przodków Adeli wydawać by się mogła bajką w dzisiejszym świecie, czy młodzi bohaterowie zrozumieją rozterki seniorki? 

Miło było wrócić do tej historii, choć tym razem autorka ponownie zmienia środek ciężkości i wydarzenia współczesne są tylko tłem dla innej historii. Ten tom to świetna powieść szkatułkowa. Mam wrażenie, że wydarzenia z teraźniejszości niewiele posuwają się do przodu. Jest wiele przemyśleń Adeli, jej zmagać wewnętrznych i rozterek, które przeżywa. Inni bohaterowie pojawiają się tylko na chwilę i też niewiele o sobie mówią. Clou tego tytułu to historia z przeszłości z czasów krynolin. 

Mamy okazję poznać od środka historię, która swoim finałem ciągnąć się będzie jak zmora przez przyszłe pokolenia rodu Adeli i jej wnuczki Eweliny. Niezwykle smutna historia miłosna osadzona jest gdzieś w XIX wieku. Przez pryzmat różnych bohaterów poznajemy ówczesne czasy i sztywne konwenanse, które nie dały się pokonać. Autorka prowadzi nas do dworu, gdzie państwo i służba żyją obok siebie, ale zabiera nas też do wymarłych wiosek, a także do domu Szeptuchy, Czarownicy, Widzącej, kobiety która przybiera różne maski, pomagając ludziom lub im szkodząc. 

O ile współczesne wydarzenia czytałam z lekkim znużeniem, szczególnie na początku próbując przebrnąć przez przemyślenia i dylematy Adeli, to już od pierwszych zdań tej historycznej części książki ciężko było mi się od niej oderwać. I choć zagłębiając się w tą opowieść, z każdą kolejną sceną można podejrzewać, w jakim kierunku zmierza, to jednak do ostatnich wersów gdzieś w głębi ducha ma się nadzieję na szczęśliwe zakończenie. 

Okazuje się, że to tylko jedna z historii, którą ukrywa Adela, a którą ostatecznie zdradza przed swoimi bliskimi. Starsza pani podejrzewa, że we wspóczesnych czasach większość osób weźmie jej opowieść za bajki starszej pani, ale równie mocno boi się reakcji przesądnej Muszki. To wszystko uda się w tym tomie rozwiązać, poznając reakcje innych. Autorka nadal jednak trzyma nas w niepewności odnośnie historii siostry Adeli - Haliny, która coraz bardziej naciska, próbując przypomnieć przeszłość. 

"Dom sekretów" to trzeci tom cyklu Tajemnice, gdzie wydarzenia bieżące są tłem dla historii osadzonej gdzieś w XIX wieku i przedstawiającą tragiczną historię miłosną. Te historyczne wydarzenia czyta się z przyjemnością i nawet nie wiadomo, kiedy się kończą, a różnorodni bohaterowie sprawiają, że nawet przez chwilę nie czuć nudy. O ile wydarzenia współczesne raczej nie ruszają z miejsca, to przeszłość jest zdecydowanie warta poznania.  


Cykl Tajemnice: 

 




  • Autor: Kordel Magdalena
  • Tytuł: Dom Sekretów
  • Cykl: Tajemnice #03
  • Wydawnictwo: Znak
  • Liczba stron: 376
  • Premiera: 23 czerwiec 2022



1/06/2022

Pamiętaj "A ja na Ciebie zaczekam" Magdalena Kordel

Pamiętaj "A ja na Ciebie zaczekam" Magdalena Kordel

Zimowe opowieści corocznie zachwycają czytelników, skutecznie poprawiając humor podczas lektury. Wśród ogromu nowych tytułów czasem ciężko wybrać te, które bardziej trafią do czytelniczego serca. Ja jestem pewna jednej pisarki i rokrocznie sięgam po popełnione przez nią nowe historie. Dokąd zaprowadziła mnie powyższa pozycja?

Trudno dążyć do spełnienia marzeń, kiedy ma się świadomość, że zawodzi się rodziców. Jednak Anastazja stara się dążyć do wyznaczonego celu i artystycznego spełnienia. Niestety wymarzone studia nadal pozostają w strefie marzeń, dorywcza praca pozwala tylko na najpotrzebniejsze wydatki i pozostają niczego nieświadomi rodzice. Emilia po operacji w szpitalu śni przedziwne sny, a dodatkowo przeraża bliskich majakami w nieznanym języku. Strzępy wspomnień i niezrozumiałe słowa, dokąd mogą doprowadzić? Ernestyna postanawia po raz ostatni stanąć w Wigilię w bramie czekając na spotkanie, które nigdy nie nastąpiło. Czy ten rok przyniesie cud i pozwoli przeszłości odejść?

Historie, które pocieszają i pozostawiają serce napełnione nadzieją to dar jaki daje Magdalena Kordel poprzez swoje książki. Autorka po raz kolejny miesza przeszłość z teraźniejszością, pokazuje, że nie ma tylko dnia dzisiejszego, ale wiele przeszłych wydarzeń wpływa na ludzi. Tym razem akcja powieści ma miejsce przede wszystkim w Warszawie, choć i Kraków gra tu pewną rolę. Anastazja stara się wiązać koniec z końcem w czym pomaga jej przyjaciółka. Zlecenie na przedświąteczne malowanie bombek jest wymarzoną pracą dla dziewczyny, a także spełnieniem dla jej artystycznej duszy.

Dwa równoległe wątki wnoszą dużo świeżości w tę historię. Jest pewna tajemnica z przeszłości, której rozwiązanie wzrusza i przynosi nadzieję. Jest również pewna tajemnicza znajomość w słodkiej pijalni czekolady Wedla, która wniesie ducha świąt w stylu dickensowskim. Niezwykły wątek bardzo przypadł mi do gustu i sprawił, że ta powieść zyskała dodatkowy wyraz. Nie mogło zabraknąć drobnych elementów historii, dawno zapomnianego świata, który nieśmiało wychyla się zza kart powieści, pokazując jak cudowne bywały święta w czasach, kiedy wspólne rodzinne chwile były niezwykle istotne.

Osadzenie części wydarzeń w pijalni czekolady Wedla sprawiło, że ta powieść stała się słodka i pachnąca czekoladą. Miejsce stało się ważne dla bohaterów, jego historia pozwoliła odkryć czar dawnych lat. A po skończeniu lektury samemu ma się ochotę odwiedzić to miejsce i znad kubka parującej czekolady obserwować gości, kto wie może gdzieś usiądzie elegancki starszy pan.

Po raz kolejny autorka zauroczyła mnie stworzoną historią, z przyjemnością poznawałam i kibicowałam bohaterom. Wszystko owija tajemnica, odrobinę magiczna aura nadchodzących świąt i radość z oczekiwania. Myśląc o tej książce czuje na języku słodycz czekolady i czar przeszłości. Piękna historia, która przywraca ducha świąt, pozwalając spędzić ze sobą magiczne chwile.



  • Autor: Kordel Magdalena
  • Tytuł: A ja na Ciebie zaczekam
  • Wydawnictwo: Znak
  • Liczba stron: 370
  • Premiera: 24 listopad 2021




10/30/2021

Dlaczego właśnie "Zbyszek przez przypadki" Beata Nowicka, Zbigniew Zamachowski

Dlaczego właśnie "Zbyszek przez przypadki" Beata Nowicka, Zbigniew Zamachowski


Są pewne osoby na polskim rynku kulturalnym, które cenię i jestem ciekawa ich drogi do kariery oraz dalszych losów na tym polu. Nie myślę tu o serwisach plotkarskich, raczej o szczerej rozmowie i ciekawych anegdotach. Jedną z takich postaci jest zdecydowanie Zbigniew Zamachowski, który skradł moje serce kilkoma rolami filmowymi od lat '80 do czasów współczesnych. Nie mogłam więc przejść obojętnie obok książki, która układa się na rozmowę (trwającą kilka miesięcy) z aktorem, a podczas której główny zainteresowany opowiada o swoich wspomnieniach z dzieciństwa, opowiada o muzyce, która towarzyszy mu od zawsze, szkole filmowej, a także późniejszych rolach teatralnych i filmowych. 

Wychowany w pałacu potomek chłopów. Jako artysta narodził się już w wieku czterech lat, dzięki fortepianowi bez nóg i klawiatury. Uważa, że całe jego życie to seria przypadków. W końcu gdyby pewien reżyser nie włączył w odpowiednim momencie telewizora, prawdopodobnie nigdy nie zostałby aktorem.
Zbigniew Zamachowski to dla jednych niezapomniany pan Wołodyjowski, dla innych – fenomenalny Shrek. Pracował z największymi: Grzegorzewskim, Kieślowskim, Kutzem, Wajdą. Wisława Szymborska wystawiła mu jedną z najlepszych recenzji w jego życiu: „Lubię jak pan gra, bo pan gra tak, jakby pan nie grał”. I choć zagrał ponad trzysta ról filmowych, telewizyjnych i teatralnych, dla niego najważniejsza jest wciąż muzyka, od której tak naprawdę wszystko się zaczęło.
W rozmowie z Beatą Nowicką wspomina dzieciństwo, czasy studenckie i początki kariery. Opowiada o przygodzie z prohibicją, o tym, jak Bogusław Linda uratował mu życie, a Wojciech Malajkat złożył protest przed mauzoleum Lenina. Odsłania często zaskakujące kulisy pracy na estradzie, w filmie i teatrze. Zdradza też, co czuje ojciec czwórki dzieci, które nie poszły w jego ślady, i uchyla kurtynę do świata miłości.*

Bardzo lubię biografię która napisana jest jako wywiad-rzeka. Mam wrażenie, że ta forma najbardziej zbliża do osoby, która opowiada o swoim życiu i doświadczeniach. Niektórzy potrafią też barwnie i ciekawie o swoich losach opowiadać i tak z pewnością jest w przypadku Zbigniewa Zamachowskiego. 

Po swojej ścieżce szedłem zawsze tak, jak miałem iść, ale też nigdy nie żałowałem, że coś mnie ominęło, coś przeoczyłem, straciłem.

Nienawidzę napuszenia, nadęcia, przesadnej powagi. Nie muszę po raz kolejny zadziwiać ludzkość, to już nie jest mój imperatyw. Ja już tylko szukam przyjemności w życiu, w związku z tym również w pracy, która jest częścią tego życia. Generalnie chcę, żeby było miło. Przed, w trakcie i po. 

Aktor wspomina swoje dzieciństwo i to jak bardzo muzyka była dla niego ważna od najwcześniejszych lat. Miał on szczególną zdolność zarówno do śpiewu jak i gry, która sprawiła, że w szkole brał udział w licznych akademiach. Byłam zaskoczona, że pan Zbigniew wystąpił w Opolu i zajął II miejsce w Debiutach. "Kołysankę", którą skomponował i zaśpiewał, słucha się z wielką przyjemnością. 
Kariera aktorska początkowo nie była łatwa, nie dostał się do szkoły w Warszawie, dopiero w Łodzi znalazł swoje miejsce. A potem, jak sam twierdzi, wielokrotnie dzięki przypadkowi, dostawał angaż w teatrze (przez lata związany był z teatrem Jerzego Grzegorzewskiego, później z Teatrem Narodowym), a także role w filmach. Dzięki lekturze trafiłam na kilka pozycji, które nie są mi znane, a które z chęcią poznam, jak "Ucieczka z kina Wolność". 
W książce pojawiają się liczne anegdoty aktora, opowiada o swoich podróżach po świecie, o pomysłach otwarcia własnej restauracji, o relacjach z innymi znanymi nazwiskami. Pojawiają się również wątki prywatne, choć są one mocno wyważone, wspomina raczej te pozytywne chwile w związkach i z dziećmi. 

Beata Nowicka doskonale przygotowała się do tej rozmowy. Podczas lektury nie raz widać, że zna liczne recenzje zarówno ze spektakli teatralnych jak i premier filmowych. Dzięki temu ta rozmowa jest niezwykle naturalna. Z drugiej strony Zbigniew Zamachowski opowiada ze swadą, a cała rozmowa jest bardzo płynna i ciekawa. 

Nigdy nie broniłem się przed pielęgnowaniem dziecka w sobie, jest mi to potrzebne do tego, co i jak robię. Czasem staram się dostrzec w sobie tego tak zwanego poważnego mężczyznę. Ale co to oznacza - poważny mężczyzna? Naprawdę nie wiem. Do niczego nie jest mi to potrzebne. Nie chcę przestawać oglądać świat oczami dziecka. To jest cudowne, że możesz cieszyć się światem w tych najprostszych wymiarach, choć czasem trąci to infantylizmem. 

Inna sprawa, że gdybym musiał sam siebie scharakteryzować, zaliczyłbym się do tak zwanych kochliwych facetów. Stan zakochania jest czymś absolutnie wyjątkowym. Totalnym. To jest stan, który każdy człowiek powinien choć raz przeżyć, bez względu na finał. 

Po lekturze wyłania się obraz zwykłego człowieka, który wielokrotnie przypadkowo (jak sam wspomina) znalazł się tam, gdzie znaleźć się miał. Pan Zbigniew wspomina te lepsze i gorsze momenty swojego życia, choć nie ma tu prania brudów, szczególnie z prywatnego podwórka. Aktor zyskuje sympatię przez swoją zwyczajność i brak dystansowania. 

"Zbigniew przez przypadki" to świetna biografia w formie wywiadu-rzeki. Doskonałe przygotowanie autorki, jak również opowieści przepytywanego aktora sprawiają, że czyta się ją jak najlepszą powieść. Obraz Zbigniewa Zamachowskiego wyłaniający się z tej książki zdecydowanie do mnie przemawia, dodatkowo dzięki wspomnieniom aktora można nie tylko dowiedzieć się ciekawych kwestii z jego życia, ale również poznać kilka tytułów, które warto zobaczyć. Lubię tego typu publikację, a ten tytuł plasuje się wysoko.

Nie zaryzykowałbym stwierdzenia, że wszystko jest przede mną, ale mam nadzieję, że jeszcze sporo. Życie naprawdę mi smakuje. Aż boje się myśleć o jego końcu, choć owszem - oswajam moment, kiedy trzeba będzie pożegnać się z tym światem, myślę o nim. Chciałbym mieć wtedy poczucie, że odchodzę szczęśliwy, i nie żałować, że nabroiłem. Albo że czegoś nie spróbowałem. 
* Opis pochodzący z okładki. 





  • Autor: Nowicka Beata, Zamachowski Zbigniew
  • Tytuł: Zbyszek przez przypadki
  • Wydawnictwo: Znak
  • Liczba stron: 320
  • Premiera: 01 wrzesień 2021
 



Copyright © 2014 Książkowe Wyliczanki , Blogger