Pokazywanie postów oznaczonych etykietą XIX wiek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą XIX wiek. Pokaż wszystkie posty

12/11/2024

Nadszedł "Czas nadziei" Magdalena Kordel

Nadszedł "Czas nadziei" Magdalena Kordel


Cieszę się, że trzeci tom miał swoją premierę tak szybko po poprzednim, bo autorka zakończyła akcję w momencie, który rozrywał serce i wywoływał całą gamę negatywnych emocji, od niedowierzania zaczynając. Jednak tutaj również trzeba trzymać swoje nerwy na wodzy, bo rozwiązanie sceny końcowej z tomu drugiego pojawi się dopiero w połowie lektury. A dodatkowo dzieją się tu rzeczy, do których autorka nie do końca nas przyzwyczaiła. 

Po trudnej sytuacji i nieporozumieniach w domu Jana, Konstancja postanawia czym szybciej zabrać Tosię i wracać do Wilczego Dworu. Coś gna ją do domu, jakieś niezidentyfikowane przeczucie każe się spieszyć. Droga jest jednak niełatwa, wiele niebezpieczeństw i nieprzewidzianych sytuacji sprawia, że długo zejdzie bohaterom, zanim pojawią się w Wilczym Dworze. A tam dzieją się rzeczy straszne i smutne, coraz więcej nieszczęść przytrafia się mieszkańcom. Przyjdzie pora, żeby zmierzyć się z nimi i powoli zakończyć ten trudny okres. Tym bardziej, że powoli zbliżają się święta Bożego Narodzenia, a do Wilczego Dworu wraca tradycja oczekiwania na ten czas. 

Po raz kolejny świat stworzony przez pisarkę wchłonął mnie bez reszty. Jako wielka fanka powieści historycznych, miałam z tej lektury dużą przyjemność. Konstancja po raz kolejny pokazuje oblicze silnej kobiety, która potrafi stawiać na swoim, a przy boku ma wielu oddanych ludzi, których zjednała sobie na przestrzeni lat. Kobieta, która jednocześnie potrafi pocieszyć i przytulić, ale jak trzeba z szablą i pistoletem, bez litości, będzie walczyć z wrogiem. Bardzo podobała mi się kreacja bohaterki, lubię ten tym postaci, które nie są krystalicznie czyste, a pokazują swoją wielowymiarowość. 

Tosia osłabia trochę ten trudny czas, w którym dzieje się wiele krzywd. Dziewczynka jest rezolutna, wygadana i wielokrotnie pokazuje, że każdy człowiek jest taki sam. Jednocześnie jest dzielna i waleczna, szybko zjednuje sobie sympatię mieszkańców Wilczego Dworu. A Pelasia? Ah Pelasia tym razem się wymyka, strzegąc swojej tajemnicy i powodując, że długo przyjdzie podczas lektury głowić się nad jej losami. Jednak i tutaj autorka zaskakuje przestawiając wydarzenia, na które długo przyszło czekać.

Świat Wilczego Dworu, świat XIX wieczny jest trudny, brutalny, bardzo często niesprawiedliwy. Wiele historii, które pojawiają się w tym tomie wywołuje złość i łzy, a wydarzenia wynikające z przesądów, albo niemocy często prowadzą do tragicznych skutków. W tej historii dojdzie też do wydarzeń, które pokazują, w jaki sposób traktowano złoczyńców, korzystają metod często brutalnych i wchodzących w obszar tortur. 

Nie zabrakło tu również tradycji świątecznych, które przy małym dziecku ponownie rozkwitają. Staropolskie obyczaje, jakże różne od współcześnie nam znanych, pokazują połączenie ówczesnej tradycji z wiarą. 

Z chęcią przeczytałabym dalsze losy Tosi i tajemniczego Aleksandra, który pojawił się w Wilczym Dworze, mam wrażenie, że ten wątek mógłby rozwinąć się w bardzo ciekawą historię. Niestety wiem, że "Czas nadziei" jest ostatnim tomem tego cyklu, co mnie bardzo smuci. Może jednak z czasem bohaterowie powrócą? 

"Czas nadziei" trzeci tom cyklu Wilczy Dwór, od pierwszych stron wciąga i nie pozwala się oderwać od lektury. Autorka powoli kończy wątki, rozwijając sytuacje i doprowadzając do wyjaśnień. Jednocześnie jednak pojawiają się tu nowe postacie, które chciałoby się bardziej poznać i które wprowadzają jeszcze większe urozmaicenie historii. Pisarka po raz kolejny pokazuje świetne pióro, a sama historia, pokazuje trudny świat XIX wiecznej Polski. 






  • Autor: Kordel Magdalena
  • Tytuł: Czas nadziei
  • Seria: Wilczy Dwór #03
  • Wydawnictwo: Znak
  • Liczba stron: 360
  • Premiera: 27 listopad 2024

1/13/2024

Kim/czym jest? "Czynownik. Opowieści" Jakub Bielikowski

Kim/czym jest? "Czynownik. Opowieści" Jakub Bielikowski


Przypadkowo trafiłam na "Awans" debiutancką książkę autora, o której pisałam jakiś czas temu. Byłam pod sporym wrażeniem po lekturze, która przeniosła mnie do końca XIX wieku, gdzie Andrzej Zalewski rozwiązał zagadkę kryminalną podczas swojej pracy w służbie dla cesarstwa rosyjskiego. Tym razem trafiła w moje ręce kolejna pozycja autora, która również cofa się do tamtych czasów. Jest to zbiór opowiadań, w którym również pojawia się Andrzej Zalewski, a jego poszukiwania winnych zbrodni zaprowadzą go nie tylko na szemrane uliczki Warszawy, ale również poza stolicę.

Czym jest czynownik?
Lub raczej kim? Wbrew pozorom bowiem nie jest to przedmiot, ale określenie urzędnika wspinającego się po kolejnych szczeblach kariery, czyli czynach.
Jednak być może to słowo powinno oznaczać „człowieka czynu”, albo „dziennik człowieka czynu”?
Andrzej Zaleski wstępuje do carskiej policji by służyć sprawiedliwości, jednak czy Polak w służbie zaborcy może pozostać uczciwym człowiekiem, czy będzie tylko czynownikiem? Czy stawi on czoło nie tylko kryminalistom, lecz i swoim przełożonym, dla których prawo i sprawiedliwość to często jedynie puste slogany?

Niezbyt obszerna pozycja zawiera w sobie siedem opowiadań, które dzieją się na przestrzeni lat. Większość ma miejsce pod koniec XIX wieku, podczas zaborów, jednak ostatnie przenosi czytelnika już do wolnej Polski po odzyskaniu niepodległości. Każde z opowiadań dotyka innych problemów, a Andrzej w policyjnych szeregach dochodzi do coraz wyższych stanowisk, co jednak nie uchroni go od problemów. 

Jak to w zbiorach opowiadań bywa, jedne bardziej przypadają do serca, inne troche mniej. Widać tutaj również różnorodność w pisaniu autora, który pokusił się nie tylko o klasyczne opowiadania kryminalne, ale pojawił się nawet wątek fantastyczny. Dużym plusem są noty historyczne po każdym opowiadaniu, w którym autor wyjaśnia aspekty z konkretnych wydarzeń. Sprawia to, że wydarzenia stają się jeszcze bardziej autentyczne. 

Głównym bohaterem opowiadań jest Andrzej Zalewski. Z książki wyłania się postać praworządna i dążąca do sprawiedliwości. Polski patryjota, któremu przyszło pracować dla zaborcy, choć nie umniejsza on żadnemu człowiekowi, czy winnym okazuje się Polak czy ktoś ze wschodu. Jest trochę osamotniony w tej walce, trochę niezrozumiany przez innych, choć w sytuacjach kryzysowych pojawia się pomoc. Gdzieś z tyłu głowy pojawia mi się inny autor i inny bohater, który przywodzi mi na myśl Andrzeja, choć historie są zupełnie różne. W jakiś sposób te opowiadania przywodzą mi na myśl cykl "Oko Jelenia" Andrzeja Pilipiuka, może przez ten wątek fantastyczny, który się tu pojawia. 

Jednak patrząc na całokształt, opowiadania oddają ducha tamtych czasów i miejsca. Okres zaborów, wiele rosyjskich zwrotów i nazewnictwa. Warszawa z ciemnymi zaułkami, zabobony ale i rodząca się nowa epoka. Same poszukiwania kryminalne są mocno nasiąknięte przez ówczesne czasy. Nie zawsze łatwo jest znaleźć sprawcę, czasem problemy są polityczne. 

"Czynownik" to wciągający zbiór opowiadań, który pozwala poznać Polskę pod zaborem rosyjskim pod koniec XIX wieku. Główny bohater toczy walkę nie tylko ze zbrodniarzami, ale musi również radzić sobie w świecie opanowanym przez zaborcę. Świetnie przedstawione tło historyczne pozwala odkryć świat, który już dawno minął. Jest to lektura dla każdego kto lubi kryminały retro. Można ją czytać niezależnie od "Awansu" debiutanckiej powieści autora. 
 



  • Autor: Bielikowski Jakub
  • Tytuł: Czynownik. Opowieści
  • Seria: Detektyw warszawski
  • Wydawnictwo: Anatta
  • Liczba stron: 225
  • Premiera: 16 listopad 2023




6/20/2019

Poznajcie "Dzieci rewolucji przemysłowej" Katarzyna Nowak

Poznajcie "Dzieci rewolucji przemysłowej" Katarzyna Nowak

Dzieci - wyczekiwane, kochane, hołubione, z dumą prowadzone pierwszy raz do szkoły, taki obraz dzieciństwa został w pamięci większości z nas. Wiadomo, czasem było gorzej, jednak dzieciństwo to okres beztroski, lenistwa, dobrej zabawy i szczęścia. 
Dzieci - wykorzystywane, bez możliwości głosu, bite, poniżane, bardzo często nie dożywające dorosłości - tak wyglądało dzieciństwo tysięcy dzieci w XVIII, XIX i na początku XX wieku. 
Tak różne obrazy, które współcześnie nie mieszczą nam się w głowie. Jak bardzo zmieniło się postrzeganie dzieci na przestrzeni tych kilku wieków? Nie mogłam przejść obojętnie obok tej książki, byłam niezwykle ciekawa, czego dowiem się podczas lektury? Czy pisarka spełniła moje oczekiwania? 

Sieroty, dzieci biedaków, tysiące których los był przesądzony od pierwszych dni. Praca od bladego świtu do późnych godzin nocnych, na najtrudniejszych stanowiskach - w kopalni, jako czyściciele kominów, służące, w przemyśle włókienniczym... Wielu z nich ginęło przy pracy, wielu było katowanych przez nadzorców, godziny pracy w nienośnych warunkach krzywiło nogi, kręgosłupy i tworzyło niezliczone kalectwa. Nieliczni dożywali do dorosłości, jeszcze mniej spisywało swoje historie dla współobywateli i potomnych. To właśnie świadectwa tych nielicznych stały się podwaliną książki o którą pokusiła się Katarzyna Nowak. 

Książka podzielona została na rozdziały, a każdy z nich opowiada o innym dziecku i o innej profesji. Autorka pozwoliła sobie na sfabularyzowanie opowieści swoich bohaterów, dzięki czemu stają się oni nam bliżsi, a ich historie bardziej nas dotykają. A opowieści zawarte w poszczególnych rozdziałach są naprawdę wstrząsające, a może są najzwyczajniejsze, tylko dla nas, współczesnych ludzi, nie mieszczą się w głowach? 

Chłopcy i dziewczynki, które czyszczą kominy - wchodzą do gorących pieców, wspinają się na samą górę krztusząc się sadzą, a czasami spadając z wysokości i już się nie podnosząc. Praca w kopalni, w całkowitych ciemnościach, w ciasnym, dusznym, maleńkim korytarzu, w którym dorośli by się nie zmieścili, pchanie wózków ważących ciężkie kilogramy. Sprane, zniszczone ręce, całkowity brak wolności, poświęcenie dla rodziny, dla dzieci, gdzie się pracuje. Godziny pracy, opieki nad dziećmi, zakaz wolnego, a wynagrodzeniem często był kąt przy kuchni i posiłek. Żebractwo, kradzieże, wymuszane przez dorosłych. Praca w fabrykach - szybka, niebezpieczna, ból pleców, rąk, nieznośne godziny i lata. A maszyny potrafią zabić. To tylko niektóre obrazy, które autorka pokazuje w swojej książce. 

Wiek przemysłu, wiek pary, wiek elektryczności - wielka rewolucja, która dokonywała się rękami najtańszych, najmniejszych i najbiedniejszych, ich potem, krwią i śmiercią. Nikt nie był zdziwiony, że dzieci pracują, ciężką, czasami niewolniczą pracą. Nikt nie był oburzony biciem, katowaniem, przemocą. Byle normy były wykonane, byle praca szła do przodu, bo cała Europa potrzebowała wtedy coraz więcej - węgla, produktów fabrycznych. 



Autora w swojej książce kilkakrotnie wskazuje współczesną pracę dzieci. Kiedyś Europa była przyzwyczajona do takich działań, dziś nie dziwią nas dzieci pracujące w Azji. Niewiele osób się tym przejmuje, w myśl zasady: "czego oczy nie widzą...". Między wersami książki wyłania się też obraz nas: dorosłych - i obłudy, którą również współcześnie praktykujemy. Jeśli czegoś nie widzimy, to nas nie dotyczy. Lubimy pomagać małym, słodkim dzieciom, ale te obdarte, które proszą nas o pomoc, najczęściej przepędzamy. 

"Dzieci rewolucji przemysłowej" to książka, która może otworzyć oczy na tragedię dzieci. Obrazy, które wyłaniają się z kart historii wzbudzają grozę, bunt i przerażenie. Historie dzieci, nielicznych postaci, które opowiadają historię całych pokoleń biednych i bezdomnych maluchów, pokazują wiek przemocy, braku wrażliwości i wiecznego wykorzystywania. To mocna książka, dzięki beletrystycznej formie przekazu, jeszcze bardziej dotyka czytelnika i na długo zostaje w pamięci. Jest to zdecydowanie historia, którą warto poznać. 




  • Autor: Nowak Katarzyna
  • Tytuł: Dzieci Rewolucji Przemysłowej
  • Seria: Prawdziwe Historie
  • Wydawnictwo: Znak Horyzont
  • Liczba stron: 308
  • Premiera: 3 czerwiec 2019

4/24/2017

Piękna i realistyczna "Złota godzina" Sara Donati

Piękna i realistyczna "Złota godzina" Sara Donati

Wyobraźcie sobie Nowy Jork w XIX wieku. Miasto w pełnym rozwoju, fabryki, dymiące kominy, żebracy i bogacze mijający się na ulicach. Bruk, po którym przejeżdżają dorożki. Most Brookliński, którego budowa powoli się kończy, perełka architektury. Spójrzcie też głębiej, do mieszkań, gdzie kobiety zmuszone są do usługiwania mężowi i rodzeniem kolejnych dzieci, na przytułki, w których próbują przeżyć sieroty. Gdzieś tam są też dwie kuzynki, odważne kobiety, które nie dały się wepchnąć do wyznaczonych im ról, i dzięki wytrwałości stały się lekarkami. Poznajcie "Złotą godzinę" wspaniały wizerunek Nowego Jorku pod koniec XIX wieku. 

12/29/2016

Wiesz co znaczy "Templanza znaczy umiar" Maria Duenas

Wiesz co znaczy "Templanza znaczy umiar" Maria Duenas


Najbardziej znana książka autorki "Krawcowa z Madrytu" zrobiła na mnie duże wrażenie. Po jej lekturze staram się poznawać również inne historie, które wyszły spod jej pióra. Tym razem padło na "Templanza znaczy umiar", osadzonej w XIX wiecznym Meksyku, na Kubie i w Hiszpanii. Czy historia napisana z perspektywy mężczyzny była tak samo wciągająca? Musiałam się o tym przekonać, a Was zapraszam na wrażenia.

1/23/2016

PRZEDPREMIEROWO Odkryj "Sekret zegarmistrza" Renata Kosin

PRZEDPREMIEROWO Odkryj "Sekret zegarmistrza" Renata Kosin

Niektóre tajemnice i sekrety rodzinne nie powinny wyjść na światło dzienne, żeby nie burzyć spokoju i szczęścia. Jednak ich skrywanie potrafi przynieść wiele smutków i niepokojów, doprowadzić ludzi do nieporozumień i kłótni. Wydarzenia, te dobre i te złe, wpisane są w historie rodzinne. Sekrety również są w nie wplecione, szczególnie te mroczne i nieprzyjemne. Zawsze wierzymy, że nasz ród nie posiada nic, co warte jest odkrycia, do czasu, kiedy zupełnie przypadkiem trafiamy na coś, co zmienia nasz świat.


10/17/2015

Przedpremierowo: "Cztery siostry" Helen Rappaport

Przedpremierowo: "Cztery siostry" Helen Rappaport


Bezwzględny car Mikołaj II, jego despotyczna żona Aleksandra i dzieci, które zamiast interesować się swoim cesarstwem zajmowały się wygodnym życiem. Taki wizerunek Romanowów był przekazywany szerszej publiczności jeszcze w niedawnych latach. Historia cudem uratowanej Anastazji, która uciekła dzięki miłości do mężczyzny również pokutuje do dzisiejszych czasów. Dzięki Helen Rappaport trzymam w ręku książkę, która pokazuje jacy naprawdę byli ostatni Romanowowie, przedstawia ich życie, charaktery i sposób, w jaki przygotowali się na śmierć. Po niemal stu latach od tragicznych wydarzeń w Rosji mamy możliwość poznać cara Mikołaja i jego rodzinę. 


10/08/2015

"Z dala od zgiełku" Thomas Hardy

"Z dala od zgiełku" Thomas Hardy


Zabierając się za ten tytuł miałam o nim bardzo mgliste pojęcie. Wiedziałam że będzie historia miłosna, praca, wieś, trudne wybory i zaczynając lekturę gdzieś z tyłu głowy pojawiał mi się tytuł "Ptaki ciernistych krzewów". Nie wiedziałam, że ta książka została zekranizowana, a co więcej, nie wiedziałam że to klasyka, a "Z dala od zgiełku" zostało  przecież napisane prawie 150-lat temu.


Wsi spokojna, wsi wesoła!
Który głos twej chwale zdoła?
Kto twe wczasy, kto pożytki
Może wspomnieć zaraz wszytki?*


10/06/2015

Zapowiedź "Czterech sióstr" Helen Rappaport

Zapowiedź "Czterech sióstr" Helen Rappaport

Cztery córki Mikołaja II dorastały niczym cudowne ptaki w złotej klatce, odizolowane od świata w zaciszu carskich rezydencji. Były ikonami stylu, gorącym tematem plotek, najbogatszymi i najbardziej pożądanymi pannami z europejskich rodzin królewskich na progu XX wieku. Za oficjalnym wizerunkiem uroczych małych księżniczek w białych sukniach skrywały się jednak cztery silne osobowości i wyraziste temperamenty. Prywatny świat wielkich księżnych Olgi, Tatiany, Marii i Anastazji wychodzi poza krąg nastoletnich miłości, dworskich intryg, dziewczęcych marzeń i aspiracji. To także historia dojrzewania czterech inteligentnych kobiet na tle nieuchronnego schyłku wielkiego imperium i całej epoki. Rewolucyjna zawierucha i dramat całej rodziny Romanowów uczyniły z nich bohaterki drugiego planu. Prawie sto lat po tragicznej śmierci ta opowieść po raz pierwszy wybrzmiewa ich własnym głosem.



1/08/2015

"Czarne skrzydła" Sue Monk Kidd

"Czarne skrzydła" Sue Monk Kidd
Dane techniczne:

  • Autor: Monk Kidd Sue
  • Tytuł: Czarne skrzydła
  • Tytuł oryginalny: The Invention of Wings
  • Tłumaczenie: Marta Kisiel-Małecka
  • Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
  • Liczba stron: 485
  • Premiera: 24 września 2014
  • Gatunek: powieść historyczna


Książki, w których pojawia się wątek niewolnictwa w Ameryce coraz częściej pojawiają się na naszym rynku choć może być też tak, że zwracam na nie większą uwagę. "Czarne skrzydła" interesowały mnie od chwili, kiedy pierwszy raz przeczytałam ich recenzje. Miałam wielką ochotę przeczytać tę książkę i dzięki przypadkowi wygrałam je na targach w Krakowie. Dosyć szybko zabrałam się za lekturę.

Sarah to córka sędziego, wywodzi się z bogatej rodziny, której dzięki temu przysługuje wiele przywilejów, a jednak dziewczynka jest bardzo nieszczęśliwa. We wczesnym dzieciństwie była świadkiem "kary" jaką dostała jedna z niewolnic, widziała jej chłostę. To bardzo mocno wpłynęło na Sarę, od tej pory zaczęła się poważnie jąkać. Dziewczynka na swoje jedynaste urodziny dostaje nietypowy prezent - własną niewolnicę, Hetty, czy właściwie Szelmę. Czarnoskóra dziewczynka zostaje owinięta w kokardę i dostarczona niewiele starszej dziewczynce, aby stać się jej własnością. Tak zaczyna się historia, która łączy losy tych dwóch postaci. Sarah, która bardzo szybko spada na ziemię, dowiadując się, że jej plany o zostaniu prawnikiem to bujanie w obłokach, bo przecież żadna kobieta nie może pracować, jest postacią bardzo tragiczną. Z drugiej strony jest Szelma, która nigdy się nie poddaje, mimo świadomości kary wielokrotnie balansuje na granicy odwagi i głupoty, wierząc że człowek nie może być własnością drugiej osoby. Relacje obu kobiet są bardzo specyficzne, od przyjaźni, przez obojętność, złość, niezrozumienie, irytacje. 

W czasie jej premiery spotkałam się z wieloma recenzjami tej książki, w większości bardzo pozytywnymi. Nie dziwie się temu bo i mnie przypadka do gustu lektura tej książki, jednak przez większość książki cały czas mimowolnie porównywałam ją do lektury, którą czytałam nie tak dawno temu "Domu służących" Kathleen Grissom. Było to bardzo irytujące, bo obie książki, mimo że traktują o niewolnictwie, bardzo się różnią. Autorka "Czarnych skrzydeł" akcję swojej powieści umiejscowiła w mieście, co jest bardzo oryginalnym zabiegiem, tymczasem "Dom służących" dzieje się na plantacji. Przez pierwszą połowę opisywanego tytułu obie bohaterki bardzo mnie denerwowały, co powodowało, że z jednej strony zastanawiałam się nad tymi pozytywnymi recenzjami, a z drugiej cały czas miałam świadomość że na tym etapie "Dom służących" oceniłam bym o wiele wyżej. Po skończonej lekturze jednak stwierdziłam, że obie książki są świetne, wciągające i niepowtarzalne.


Sarah i Szelma są postaciami charakterystycznymi, co nie zmienia faktu, że często mnie drażniły. Sara przez rezygnację z walki, apatię, pogodzenie się z losem. A jednocześnie była mi ona o wiele bliższa. Byłam w stanie zrozumieć jej życie, zamknięcie w złotej klatce, przykaz życia tak jak to jest przyjęte. Dziewczyna była bardzo niechętna niewolnictwu, nie potrafiła się z nim pogodzić, a jednocześnie nie rozumiała dlaczego kobieta nie może zajmować takich samych stanowisk jak mężczyzna. Widać u niej początki emancypacji. Narodzony młodszej siostry, której wpajała swoje wartości dały jej siłę do dalszego postępowania. Mimo niepewności potrafiła zmienić swoje życie. 
Szelma od dzieciństwa była niewolnicą. W gospodarstwie miejskim nie było tak dużo pracy jak na plantacjach, nie było również tak dużo niewolników. To nie zmieniało jednak zachowań ich "państwa", ciągłych kar, popychań, niechęci, niezadowolenia. Sposób postrzegania niewolników był taki sam wszędzie. Dziewczyna została nauczona przez matkę, żeby się nie poddawać, szkodzić na każdym kroku, pokazywać swoją wartość. Szelma od dzieciństwa uczyła się szycia i była bardzo dobra w tym co robiła.Nie potrafiła żyć jako własność drugiego człowieka, dlatego zarówno ona jak i jej matka marzyły o wolności.

Autorka ma dobry i wciągający język, który sprawia, że książkę bardzo szybko przeczytałam. Wydarzenia, w których pojawiają się bohaterki mają swoje korzenie w prawdziwych sytuacjach z życia. Zresztą na końcu można wyczytać, że autorka inspirowała się postaciami, które żyły w rzeczywistości.

Za mną lektura paru tytułów traktujących o niewolnictwie a jednak pewnie nigdy nie przyzwyczaję się do sytuacji o których czytam. W książce znalazłam fragmenty, które raczej nie przyszły by do głowy żadnemu współczesnemu człowiekowi, jak spis inwentarza państwa, który czytała Szelma. Znaleźli się tam wszyscy niewolnicy, gdzieś tam na samym końcu, jako "rzeczy" mniej warte od beli jedwabiu. Myślę że nikt z nas nie jest w stanie wyobrazić sobie jak to jest żyć w takiej sytuacji. Miejmy tylko nadzieję, że już nigdy nie będziemy musieli wracać do takich czasów. 

Jest to książka, która pozwala po raz kolejny spojrzeć na historię niewolnictwa, tutaj trochę z innej perspektywy, ze względu na miasto, a z drugiej strony jest to historia początków emancypacji, gdzie Sara i jej siostra zaczynają działać na rzecz zwalczania niewolnictwa ale również na rzecz praw kobiet. Książka świetna, wciągająca, niepowtarzalna i naprawdę warta poznania. 

Dla kogo:

- osób, które szukają dobrej książki dotyczącej niewolnictwa
- osób zainteresowanych początkiem emancypacji
- miłośników dobrej lektury 


Bardzo dziękuję 



które było fundatorem mojej wygranej. 

4/12/2014

"Córka samuraja" Lesley Downer

"Córka samuraja" Lesley Downer

Dane techniczne:

  • Autor: Downer Lesley
  • Tytuł: Córka samuraja
  • Tytuł oryginalny: The Samurai's Daughter
  • Tłumaczenie: Monika Wyrwas-Wiśniewska
  • Wydawnictwo: Sonia Draga
  • Liczba e-stron (epub): 384
  • Premiera: 15 stycznia 2014
  • Gatunek: powieść historyczna

Lesley Downer od dzieciństwa wychowywała się w domu, gdzie dominowała azjatycka tematyka. Jej matka to Chinka, a ojciec był profesorem języka chińskiego. Pomimo swoich korzeni pisarka związała się z Japonią. Mieszkała w tym kraju przez ponad piętnaście lat i napisała wiele książek o kraju i jego kulturze. W Polsce do tej pory ukazały się cztery tomy jej twórczości.

"Córka samuraja" to historia rozgrywająca się w XIX wiecznej Japonii, chwilę po obaleniu szogunatu. Tako, córka gejszy i generała Kitaoki, który jest zwycięzcą w tej wojnie domowej, żyje bogato i bez trosk. Nobu pochodzi z klanu Aizu, który w tej potyczce poniósł klęskę. Chłopak z całego serca nienawidzi ludzi, którzy zabili mu rodzinę, a jego rzucili na poniewierkę. Przypadek sprawia, że przychodzi z pomocą Tace i jej matce, co zmienia jego życie. Dziewczyna postanawia mu pomóc, dając szansę nauki. Jednak ten okres nie trwa długo i chłopak musi szukać szczęścia gdzie indziej. Nie może jednak zapomnieć Taki. 

Historia tej dwójki jest poruszająca. Dwie osoby, tak zupełnie różne, w świecie, w którym jakiekolwiek uczucia romantyczne mogli odczuwać mężczyźni poza domem - do swoich konkubin. Miłość, która się pojawia jest bardzo platoniczna. Reguły rządzące w świecie przedstawionym nie pozwalają na więcej, niż trzymanie się za ręce. Jest to potworne wykroczenie przeciwko etykiecie i młodzi doskonale o tym wiedzą. Dopiero z czasem ta relacja pozwoli im na bliższe kontakty. 
Tako i Nobu to osoby charyzmatyczne. On młody, silny, nienawidzący a jednocześnie szlachetny. Ona skromna dziewczyna, która chce się uczyć i poznawać świat, ale jednocześnie szanuje tradycje i się jej podporządkowuje. Jednak ich uczucia, bez pomocy przypadku, nie rozwiną się same.
Świat, który przedstawia autorka jest z jednej strony piękny a z drugiej okrutny. Społeczeństwo, relacje ówczesnych czasów autorka nakreśliła bardzo szczegółowo i barwnie. Czytając tą książkę można przenieść się do Tokio, a potem na japońską prowincję. 
Na pierwszym planie pojawia się wiele innych osób, charakterystycznych, które dają się zapamiętać, bez względu czy da się je lubić czy nie. Matka Taki - sławna konkubina, jej brat, spędzający wiele czasu w dzielnicy rozkoszy, "ciotka" Taki, która również jest konkubiną. Ale również społeczeństwo tokijskie, bogaci arystokraci i biedacy zmuszeni do służby. Nowa klasa rządząca i pokonani, którzy muszą czasem żebrać o pracę.
Oprócz niezwykłej miłości, która trochę kojarzyła mi się z "Romeem i Julią", książka opisuje życie po wojnie domowej - dla jednych ciężkie, dla innych wręcz przeciwnie. W późniejszym czasie dojdzie do kolejnych zmian narzuconych przez rząd i kolejnej próby jego obalenia. XIX-wieczna Japonia to również samuraje, z ich tradycją, kodeksem i sposobem walki. Nie tylko mężczyźni popełniali seppuku. Przynależąc do rodziny samurajskiej (tej oficjalnej), zarówno kobiety jak i dzieci powinny popełnić samobójstwo w momencie przegranej wojny, żeby nie popaść w niesławę. Takie momenty w tej książce również się pojawiają. 

Jest to pozycja dobra, wciągająca, zapewniająca przyjemne spędzenie czasu a jednocześnie możliwość poznania jednego z okresów w historii Japonii. Jako, że jest to mój konik, książka od razu punktuje o parę oczek do góry. Ale również styl autorki, przejrzysty, barwny i wciągający pozwala wciągnąć się w tą historię. Dla osób zainteresowanych Japonią i powieściami historycznymi będzie to dobra lektura. 

10/28/2013

Kopciuszek raz jeszcze

Kopciuszek raz jeszcze
Dane techniczne:
  • Autor:
  • Tytuł: Pocałunek księcia
  • Tytuł oryginalny: A Kiss at Midnight
  • Seria: Żyli długo i szczęśliwie tom 1
  • Wydawnictwo: Amber
  • Liczba e-stron (epub): 316
  • Premiera: 5 września 2013
  • Gatunek: romans historyczny


Dobry romans potrafi umilić wolną chwilę. Co to znaczy "dobry" romans? U mnie to taki, od którego nie można się oderwać do ostatniej strony. I choć wiadomo, że w końcu "wszyscy żyli długo i szczęśliwie" to droga do tego szczęścia nigdy nie jest usłana różani. Dodatkowym atutem jest język książki.

Taki właśnie jest "Pocałunek księcia". Historia zawiera w sobie elementy "Kopciuszka" - Kate to młoda kobieta, która po śmierci ojca została odsunięta od wszystkiego co jej się należy, przez macochę. Dziewczyna nie potrafi odejść, że względu na poddanych sobie ludzi, którzy tylko dzięki niej nie wylądowali jeszcze na bruku. Zostaje zmuszona, aby udawać swoją przyrodnią siostrę u księcia. Tutaj jednak, nie wszystko toczy się po myśli macochy. A Kate nie może przestać myśleć o Gabrielu.

Historia banalna, wielokrotnie już opisywana i ekranizowana. Jednak ta wersja tej bajki zawiera w sobie dużo świeżości. Kate nie jest nieśmiałym Kopciuszkiem. Gabriel również nie jest szarmanckim księciem. Choć tylko na pierwszy rzut oka. I wszystko skłania się przeciw ich uczuciu.

Wciągnęła mnie ta książka niesamowicie i z chęcią zapoznam się z pozostałą twórczością autorki. Od dawna nie zmarnowałam pół nocy na skończenie książki, co chyba mówi samo za siebie.

6/09/2013

Czy wiecie, że...?

Czy wiecie, że...?
... powstała książka, która bardzo przystępnie (choć pisana jest nieco już przestarzałym jezykiem) przedstawia różne ciekawostki - dowiecie się czym jest abszyt, jakie jest źródło powiedzenia "na bakier" czy też cóż to było "kapreola". 
Książką tą jest "Encyklopedia staropolska" Zygmunta Glogera, wydana na początku XX wieku, jednak nawet po takim czasie stanowi bogate źródło informacji i przybliża, czemu w dzisiejszej polszczyźnie funkcjonują pewne okeślenia, lub dlaczego w kulturze coś się zakorzeniło.
Tylko dla żądnych wiedzy. ;-)



6/02/2013

Czy wiecie, że...?

Czy wiecie, że...?
... rodzina Gebethnerów, współzałożycieli słynnej XIX-wiecznej księgarni i drukarni, nie zawsze zajmowali się tym fachem? Ojciec Gustawa Augusta Gebethnera, założyciela spółki Gebethner&Wollf, zajmował się wyrobem mydeł i świec, mając swoją wytwórnię na warszawskiej Tamce.



4/23/2013

Pionierskie życie w brazylijskiej dżunglii

Pionierskie życie w brazylijskiej dżunglii
Dane techniczne:
  • Autor: Veloso Ana 
  • Tytuł: Dziewczyna znad Rio Paraiso
  • Tytuł oryginalny: Das Mädchen am Rio Paraiso
  • Wydawnictwo: Świat Książki
  • Liczba e-stron (mobi): 790 
  • Premiera: 2 lutego 2011
  • Gatunek: powieść obyczajowa, romans, powieść historyczna


Biedne choć swojskie życie w rodzinnej europejskiej wiosce, czy wyprawa w nieznane do egzotycznej Brazylii? Czy nadzieje na lepsze życie nie okażą się mrzonkami? W domu bogatego gaucho pojawia się ranna kobieta. Ma amnezje i nie potrafi porozumieć się po brazylijsku. Jakie tajemnice skrywa?

Akcja tej książki toczy się dwutorowo. Z jednej strony poznajemy współczesne wydarzenia, od momentu kiedy kobieta budzi się, powoli wraca jej pamięć, poznaje mieszkańców domu oraz nieznany sobie język. Z drugiej strony Klara przedstawia swoje życie, od najwcześniejszych wspomnień, poprzez okres nastoletni, kiedy jako najmłodsza z rodzeństwa nie ma do niczego prawa. Gospodarstwo jej rodziców jest bardzo biedne i wie, że w tym miejscu nie czeka ją szczęśliwa przyszłość. Dlatego korzysta z okazji żeby wyemigrować.

Z autorką zetknęłam się po raz pierwszy. Postanowiłam zaryzykować i jestem zadowolona. Połączenie powieści historycznej, przygodowej, romansu i odrobiny kryminału wyszło bardzo pozytywnie. Język autorki jest barwny i plastyczny, co pozwala wyobrazić sobie zarówno wioskę niemiecką jak i życie w Brazylii. Autora bardzo zmyślnie podzieliła akcję, w pewnym momencie łącząc ją i tłumacząc wydarzenia, które były początkiem a stały się również końcem. Klara jest dzielną młodą kobietą, która bierze na swoje barki bardzo wiele obowiązków i odpowiedzialności. W pewnym momencie jednak nie daje im rady. Niestety nikt postronny nie widzi jej tragedii, albo też nie potrafi zobaczyć problemu, który powoduje wszystkie te wydarzenia. Autorka jakby w nagrodę dała jej poznać bogatego, młodego, przystojnego i bardzo dobrego człowieka, który zmienia jej życie. Tutaj pojawia się wątek romansowy, choć tak naprawdę dopiero pod koniec książki odcina się bardzo wyraźnie.

Opis życia zarówno w Niemczech jak i pionierskiego życia w Brazylii bardzo mi się podobał. Wczułam się w życie bohaterów i byłam ciekawa, czy uda im się wygrać z wszędobylską puszczą. Jednocześnie interesowało mnie, szczególnie na początku, kim jest młoda kobieta a kiedy ta zagadka została rozwiązana, pojawiła się tajemnica jej wypadku, oraz nieznana rodzina.

Zabrałam się za tą książkę w ciemno a teraz jestem bardzo zadowolona. Nie miałam do tej pory styczności z emigracją do Brazylii, życiem w tamtym rejonie świata i problemami, które się z tym wiążą. Autorka bardzo zgrabnie połączyła wszystkie wątki. Czytając ją wyobrażałam sobie barwny klim, który z pewnością na końcu przedstawi coś interesującego, a którego nitki początkowo niewiele mi mówiły o efekcie końcowym. Z chęcią polecę tą książkę miłośnikom przygody, historii oraz romansu. Ja się na niej nie zawiodłam.

3/17/2013

Czy wiecie, że...

Czy wiecie, że...
...najwięcej, bo ponad 600 powieści, napisał Polak - Józef Ignacy Kraszewski ( 1812 - 1887)? :)


11/09/2012

Spójrzcie za zasłonę, na tę Warszawę dawno zapomnianą

Spójrzcie za zasłonę, na tę Warszawę dawno zapomnianą
 Dane techniczne:
  • Autor: Gomulicki Wiktor
  • Tytuł: Cudna mieszczka. Obrazek warszawski z wieku XVII
  • Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
  • Liczba stron: 137
  • Wydanie: 1968
  • Gatunek: powieść historyczna



Moją biblioteczkę budowałam w sumie od zera, po przeprowadzce starsze książki zostawiłam w rodzinnym domu. Dlatego przystępując do wyzwania "Tydzień bez nowości" musiałam poszukać książek wcześniej wydanych w małym zbiorku jaki posiada moja babcia. Jakie było moje zdziwienie kiedy wśród większości książek związanych z wiarą, żywotami świętych itp znalazłam dwie książki z serii "Złotego liścia". Od pierwszej chwili wiedziałam że z obiema poznam się bliżej, ten miesiąc zaczęłam od "Cudnej mieszczki".

Wiktor Teofil Gomulicki to pisarz pozytywistyczny żyjący w II poł. XIX i na początku XX wieku. "W jego twórczości największe znaczenie mają utwory poetyckie, odznaczające się finezyjną kunsztownością formy, o urozmaiconej strofice i budowie wersyfikacyjnej. (Poezje 1882, Poezje 1886, Nowe pieśni 1896, Wiersze. Zbiór Nowy 1901, Biały sztandar 1907,Światła 1919, Pod znakiem Syreny 1944). Tworzył także utwory o tematyce refleksyjno-filozoficznej i pacyfistycznej. W swojej twórczości poruszał tradycje, życie codzienne i piękno Warszawy (W kamienicy „Pod Okrętem”, Schadzka, Warszawa wczorajsza). Szereg wierszy poświęcił Ostrołęce, miastu w którym się urodził (Nad błękitną moją Narwią). Pozostawił po sobie kilka powieści historycznych (Miecz i łokieć 1903), mnóstwo felietonów, był również płodnym nowelistą. Był tłumaczem poezji, jako pierwszy w Polsce przekładał Ch. Baudelaire’a (Kwiaty zła). Jako jeden z nielicznych autorów z tamtego okresu głosił wielkość twórczości Norwida, zamierzał opracować jego monografię."*

"Cudna mieszczka. Obrazek warszawski z wieku XVII" jest bardzo krótką książką, z którą można spędzić jeden wieczór. Jest to tak naprawę wycinek z życia Starej Warszawy. Opowieść dotyczy Basi Szeligi, pięknej młodej dziewczyny o której względy zabiega dwóch młodzieńców. Jeden jest polskim mieszczaninem, złotnikiem. Drugi natomiast to królewski śpiewak pochodzący z Wenecji. Są to trzy główne postacie. Ale nie można zapomnieć i o czwartym - Warszawie. Autor poprzez tą smutną w sumie historię przedstawia uliczki Starej Warszawy - jej zaułki, Rynek, twierdzę, królewskie komnaty, kościół i wiele innych miejsc. Przedstawione są tak plastycznie, że przez chwile można poczuć ten zapomniany dziś klimat. Czytając cały czas miałam uczucie, że coś straciłam nie mogąc przejść się tymi uliczkami. Znam starówkę warszawską, ale w dzisiejszych czasach nie da się poczuć tego klimatu. Autor miał to niesamowite szczęście że przechodził się uliczkami Starego Miasta jeszcze przed wojną i na kartach książki przeniósł wszystko, co sam poznał. 

Sama historia jest smutna, romantyczna, ckliwa. Przez chwilę zatęskniłam również za czasami, kiedy mężczyźni byli rycerscy dla dam, gdy język polski posiadał tyle pięknych starych zwrotów. Choć z drugiej strony młode dziewczyny nie mogły nie zgodzić się z decyzją rodziców o zamążpójściu. 

Z pewnością tymi słowami nie oddam całego piękna tej krótkiej historii ale mam nadzieję, że choć trochę Was zachęcę żeby jednak poszukać w bibliotece lub antykwariacie i po nią sięgnąć. Jestem nią oczarowana i chciałabym przeczytać inne pozycje autora. Jedyny minus tej książki jest taki, że jest zdecydowania za krótka. 

Przeczytałam tą książkę w ramach wyzwań:

* Za wikipedią

10/17/2012

Teoria spiskowa dziejów - Żydzi? Masoni? Jezuici? Kto opanuje świat.

Teoria spiskowa dziejów - Żydzi? Masoni? Jezuici? Kto opanuje świat.
 Dane techniczne:
  • Autor: Eco Umberto
  • Tytuł: Cmentarz w Pradze
  • Tytuł oryginalny: Il Cimitero di Praga
  • Wydawnictwo: Oficyna Noir sur Blanc
  • Liczba e-stron: 496
  • Premiera: listopad 2011
  • Gatunek: kryminał, powieść historyczna


Umberto Eco kojarzy mi się z pisarstwem trudnym. Choć do tej pory czytałam tylko "Imię Róży", to język dał mi się we znaki. Jednak nagrodą za początkowe trudności jest bardzo dobrze przeprowadzona akcja, z historią oraz kryminałem w tle. Zauważyłam już że autor świetnie wchodzi w klimat danego czasu. Imię róży było przepełnione atmosferą średniowiecznych zabobonów, wiary w rzeczy nadprzyrodzone ale i głęboką wiarą w Boga. "Cmentarz w Pradze" już od dawna chciałam przeczytać. Teraz, ze względu na wyzwania, udało mi się sięgnąć po tą książkę. Chciałabym napisać co o niej myślę, ale z pewnością nie będzie to łatwe. Z jednej strony historia jest świetna, z drugiej poglądy które autor przypisał głównemu bohaterowi są ciężkie do przełknięcia.

Boczna ulica Paryża, dom antykwariusza. Przy biurku siedzi mężczyzna i zaczyna pisać dziennik. Nie potrafi sobie przypomnieć kim jest, ani co robił ostatnio. Postanawia więc spisać po kolei wszystko czego nie zapomniał, aby w ten sposób zapełnić luki w pamięci. W ten sposób pisze co lubi, jakie ma poglądy. Pisze też o swoim życiu - dzieciństwie, młodości i wieku dorosłym. Co jakiś czas w dzienniku pojawiają się wpisy tajemniczego księdza, który wtrąca swoje uwagi. Kim może być zakonnik? Jak dostaje się do mieszkania Simoniniego? I co łączy te postacie z cmentarzem w Pradze?

Od paru dni zastanawiam się co właściwie sądzić o tej książce. Świetnie wykreowany świat, przedstawienie społeczeństwa XIX-wieku, wszystko dopięte na ostatni guzik. Z drugiej strony główny bohater z wszystkimi jego wadami i ten ogromny antysemityzm. Dochodzę jednak do wniosku, że książka bardzo mi się podobała. I na pewno o niej nie zapomnę przez długi czas. 

Autor wykonał ciekawy zabieg prowadząc narrację trzy-torowo. Na początku odzywa się Narrator, przedstawiając mieszkanie bohatera, jego wygląd, a także w przyszłości opisuje niektóre wydarzenia z pozycji obserwatora. Drugim narratorem jest sam Simonini, mężczyzna w słusznym wieku, który w dzienniku opisuje wszystkie swoje myśli i wspomnienia. Czasem również pojawia się trzeci narrator, wspomniany wyżej ksiądz  który staje się czasem sumieniem głównego bohatera. Dzięki temu historia jego życia staje się powoli kompletna. 

Książka porusza bardzo dużo wątków i na pewno nie uda mi się ich wszystkich poruszyć. Już sam główny bohater skonstruowany jest w bardzo złożony sposób. Na jego postać składa się wiele cech, zachowań, uprzedzeń, bardzo dużo sprytu, zdolności. Dzięki temu przez dziejowe zawieruchy udało mu się przejść bez szwanku.
Z tekstu wyłania się jednak bohater którego nie potrafiłam polubić, momentami mnie irytował, a jednocześnie było mi go żal - wychowanie i niektóre wydarzenia z dzieciństwa wypaczyły go. Simonini pochodzi z Włoch, dokładnie z Turynu, gdzie urodził się w I poł. XIX wieku. W swoim życiu parał się wieloma sprawami, jednak wyraźnie widać, że jest to myślący tylko o sobie i o swojej korzyści cwaniak i kryminalista. Żadne zasady ludzkie i boskie go nie dotyczą. Dla własnego dobra potrafi być podwójnym agentem, zdradzić najlepszych przyjaciół (zaraz chwila, czy on w ogóle ma jakiś przyjaciół?) czy zamordować człowieka z czystą krwią. Do tego jest antyseminą na skale Hitlera, nienawidzi również masonów i w sumie wszystkich innych ludzi. A no i nienawidzi kobiet, ma chyba jakieś problemy ze swoją męskością. 

Za sobą samym szczególnie nie przepadał, ale do innych żywił niechęć tak wielką, że siebie samego jakoś znosił.*

(...)Te damy kameliowe hołdują następującej zasadzie: nie wolno mieć ani serca, ani wrażliwości, ani wdzięczności, trzeba tylko umieć wykorzystywać impotentów, którzy płacą im wyłącznie za to, że wystawiają je na pokaz w swojej loży w Operze. Cóż to za wstrętna płeć!

Książka łączy w sobie książkę historyczną i kryminał. Z jednej strony poprzez wspomnienia bohatera autor przedstawia wydarzenia i społeczeństwo XIX-wieku. Z drugiej postać samego Simoniniego. Co w jego wychodku robią zwłoki? Kim jest tajemniczy ksiądz? I co robił w ciągu ostatnich dni. Na wszystkie pytania autor udziela odpowiedzi świetnie łącząc ze sobą wszystkie te wątki. 

Autor przedstawił XIX-wieczne środowisko pełne uprzedzeń, niepewności. Simonini jest świadkiem wielu wydarzeń historycznych - Zjednoczenie Królestwa Włoch, Dni Komuny w Paryżu, wojna francusko-pruska. Bardzo dobrze widać świetne przygotowanie Eco przed napisaniem tej powieści. Wszystkie niuanse tamtego społeczeństwa przedstawione są przez pryzmat głównego bohatera.
Jednym z istotniejszych wątków były uprzedzenia względem Żydów. Nie tylko samego głównego bohatera, ale całego ówczesnego społeczeństwa. W sumie uprzedzenia to mało powiedziane, były to poglądy które z czasem doprowadziły do "Mein Kampf" Hitlera. 

Zdaniem Simoniniego mieli oni jednak wiele cech właściwych rasom kolorowym, jak słabe owłosienie ciała, ograniczoną pojemność czaszki, czoło pochyłe, zatoki czołowe silnie rozwinięte, wyjątkowo wyraźnie zaznaczoną żuchwę i kości policzkowe, daleko do przodu wysuniętą dolną szczękę, skośne oczodoły, ciemniejszą barwę skóry, na głowie włosy gęste i kędzierzawe, wielkie uszy, nierówne zęby, a ponadto odznaczali się przytępieniem uczuć, przesadnym zamiłowaniem do alkoholu i przyjemności związanych z życiem płciowym, niewielką wrażliwością na ból, brakiem poczucia moralności, lenistwem, porywczością, nieostrożnością, ogromną próżnością, upodobaniem do gier hazardowych, wiarą w przesądy.
Nie musiałem likwidować ich ja, który (na ogół) unikam przemocy fizycznej; mając jednak doświadczenia z czasów Komuny, wiedziałem dokładnie, jak należy postąpić: zmobilizować dobrze wyćwiczone i przeszkolone ideologicznie oddziały i postawić pod ścianą wszystkich z haczykowatymi nosami i kędzierzawymi włosami. Zginęłoby także trochę chrześcijan, ale jak powiedział ów biskup idącym do szturmu na zajęte przez albigensów Béziers: na wszelki wypadek zabijmy wszystkich, potem Bóg rozpozna swoich.
Napisano w żydowskich Protokołach: cel uświęca środki.
A zatem trzeba będzie kiedyś popróbować jedynego rozwiązania racjonalnego, czyli ostatecznego: eksterminacji wszystkich Żydów. Także i dzieci? Tak, także i dzieci. Wiem, może to się wydać pomysłem godnym Heroda, ale gdy ma się do czynienia z chwastami, nie wystarczy ściąć, trzeba wykorzenić. Jeśli nie chcesz mieć komarów, zabijaj larwy. Alliance Israélite stanowi cel przejściowy. Zresztą je także będzie można zniszczyć dopiero wraz ze zniszczeniem całej tej rasy

Wszystkie te myśli wynikały ze strachu. Żydzi nie bratali się z innymi ludźmi, żyli w zamkniętych dzielnicach, nie odsłaniali również swoich tajemnic. Niepokój się potęgował. Kiedy człowiek czegoś nie rozumie, zaczyna być agresywny  Tak było i w tym wypadku. Żydzi stali się kozłem ofiarnym ówczesnego społeczeństwa. Mieli nawet pokusić się o władze nad światem. Starali się przejąć całe społeczeństwo za pomocą spisków i pieniędzy. Przez brak kontaktu wszystkie te wizje nasilały się. Do czego to doprowadziło, wie każdy z nas. 
Eco potrafił świetnie przedstawić te relacje, niepewność, niewiedze, domysły, insynuacje. Zresztą Żydzi nie byli jedyną grupą na którą reszta ludzi patrzyła krzywo. Wielką niewiadomą byli również masoni, jezuici oraz inne zamknięte grupy. Jak człowiek czegoś nie wie, nie rozumie to się tego boi. A najlepszą formą obrony jest atak...

Panowie, żydowskie pochodzenie Chrystusa to legenda rozpowszechniona właśnie przez Żydów – świętego Pawła i czterech ewangelistów. W rzeczywistości Jezus należał do rasy celtyckiej tak samo jak my, Francuzi, których Rzymianie podbili bardzo późno. Celtowie, zanim zniewieścieli pod wpływem rasy łacińskiej, byli ludem zdobywców. Czy słyszeliście o Galatach, którzy dotarli aż do Grecji? Nazwa Galilea pochodzi od Galów, którzy ją skolonizowali. Zresztą mit o dziewicy, która urodziła syna, jest mitem celtyckim, związanym z druidyzmem. Jezus… dość spojrzeć na wszystkie jego wizerunki, jakie posiadamy… – był jasnowłosy i miał błękitne oczy. W swoich mowach piętnował obyczaje, przesądy i wady Żydów i wbrew temu, czego oczekiwali oni od Mesjasza, głosił, że jego królestwo nie jest z tego świata. Żydzi byli monoteistami, a Chrystus sformułował koncepcję Trójcy Świętej, inspirowaną celtyckim politeizmem. Dlatego go zabili. Żydem był Kajfasz, który go skazał, Żydem był Judasz, który go zdradził, Żydem był Piotr, który się go wyparł…

W książce, jak autor sam zauważył, większość osób to postacie historyczne. W niektórych częściach było ich nadzwyczaj dużo. Szczególnie podczas opisywania pobytu Simoniniego na Sycylii momentami zaczynałam się gubić. Z pewnością powodem tego jest moja słaba znajomość historii Włoch. Nie wpłynęło to jednak na odbiór ogólny tej książki. 

Dodatkowym atutem jest wiele obrazków i rycin, które przedstawiają niektóre sceny. Są one stylizowane na opisywany okres.

Uważam, że autor wykonał kawał świetnej roboty. Tak jak "Imię róży" jest lekkim paszkwilem na społeczeństwo średniowiecznych mnichów, tak tutaj widać przerysowane (a może nie) obawy XIX-wiecznego społeczeństwa zachodniej Europy. "Cmentarz w Pradze" to trudny tekst. Jest jednak powieścią wartą zapoznania się z nią. Świetnie uchwycone społeczeństwo, historia oraz język dopełniają całokształtu. 


Książkę tą przeczytałam w ramach wyzwania Book-Trotter i jednocześnie Trójka e-pik.

* Wszystkie cytaty pochodzą z książki.

7/20/2012

Dane techniczne:
  • Autor: Katarzyna Stachowiak
  • Tytuł: W kolorze krwi. Wieczna miłość.
  • Seria: W kolorze krwi 1
  • Wydawnictwo: bookio.pl
  • Liczba stron: 322
  • Premiera: kwiecień 2012
  • Gatunek: paranormal romance


Na fali "Zmierzchu" na rynku pojawiła się cała masa książek zakwalifikowanych jako paranormal romance. Były wampiry, anioły, demony, duchy, wilkołaki... kto co lubi. Na naszym rodzimym podwórku nie zabrakło osób, które podpisały się pod książkami z tego gatunku. "W kolorze krwi..." to pozycja, która swoją premierę miała stosunkowo niedawno. Parę razy się z nią spotkałam. Udało mi się otrzymać darmowy ebook. Z okazji wyzwania u Sardegny postanowiłam więc sięgnąć po tą książkę, żeby się przekonać, jak autorka sobie poradziła.

Elizabeth jest młodą hrabianką, która niedawno straciła rodziców. Opiekę nad dziewczyną przejmuje starszy brat, z którym do tej pory nie miała bliższych kontaktów. Rodzeństwo wyjeżdża do wiejskiej posiadłości, aby dziewczyna mogła się wyciszyć i w spokoju podjąć się żałoby. W tym czasie w okolicy dochodzi do brutalnych zabójstw wieśniaków. Każde znalezione ciało pozbawione jest krwi. Lucas, brat Elizabeth postanawia zabić bestię. Dochodzi jednak do wielu wydarzeń, które wkrótce zmienią życie rodzeństwa. Samodzielna wyprawa dziewczyny do wiedźmy jest ich początkiem.

Po takim opisie spodziewałam się ciekawych zdarzeń, choć widać że jest tu wiele powielonych schematów. Niestety. Po przeczytaniu 50-60 stron najchętniej rzuciłabym ją w kąt (w tym wypadku zamknęła ebooka ;) ). Zobowiązałam się jednak że ją przeczytam więc męczyłam się dalej. Postanowiłam poprawić sobie humor zapisując wszystkie błędy i nieścisłości, które pojawiły się w tekście. Książkę można podzielić na trzy części. Pierwsza to przygoda podczas której Elizabeth poznaje "bestię" - Rodericka. Druga to wydarzenia związane z Duncanem, śmiertelnym wrogiem tego pierwszego. Ostatnia część przenosi nas do Ameryki, gdzie pojawiają się inne tajemnicze stworzenia, czyhające na wampiry w obronie ludzkości. Po skończeniu wyobraziłam sobie taką parabolę, gdzie te straszne i momentami tragiczne wydarzenia poprzecinane są okresami spokoju i szczęścia.

A teraz pora przejść do tych licznych minusów. W sumie najwięcej dopatrzyłam się ich w części pierwszej. Przede wszystkim język. Jest nierówny, czasami miałam wrażenie że autorka nie do końca wiedziała jak ująć dane wydarzenie. Dodatkowo pojawiają się tam słowa czy wyrażenia, które w żadnym wypadku nie istniały w XIX-wiecznej Anglii. Przykładowo "mój chłopak" czy "babskie fanaberie". Dodatkowo długo nie mogłam zbliżyć się do bohaterów. Wydawało mi się jakbym oglądała wszystkie wydarzenia gdzieś z boku, przez grubą szybę. Byli trochę sztuczni. Na początku główna bohaterka bardzo mnie denerwowała. Była bardzo samolubną osobą i w sumie nie rozumiem skąd to uwielbienie ze strony Rodericka. Ona się zakochała, więc inni nie są ważni. Ona chce jechać na przechadzkę, więc nieważne że gdzieś w lesie jest potwór, ona na nią pójdzie. Po czym w przeciągu parunastu stron się zmienia. Wydarzenia z Duncanem sprawiają że staje się odpowiedzialną i silną kobietą. Dodatkowo Elizabeth była bardzo wyemancypowana jak na tamte czasy. Rozumiem że służba zgadzała się na wszystkie jej pomysły, ale brat również często kulił uszy po sobie. Ona powiedziała, że ma uczucia i sama będzie o sobie decydować i on się na to zgadzał. To chyba nie ten wiek jeszcze. Zastanawiało mnie, w jaki sposób dwór hrabiowski mógł być obsługiwany przez trzy osoby - kucharkę, służącą i woźnice. Wydaje mi się że to troszkę mało. Do tego relacje służba-państwo też były dziwne. W pewnym momencie Lucas idzie porozmawiać z kucharką jak ma postępować z siostrą. I zaczyna postępować tak jak ona mu mówi... Ta miłość, która pojawiła się w ułamku sekundy i jest na całe życie. Dziewczyna i wampir zobaczyli się i wiedzieli że żyć bez siebie nie mogą... Seks - no tu to już zgłupiałam. Elizabeth stwierdziła (po 3-4 dniach znajomości) że przywiąże do siebie Rodericka oddając mu się. Młoda, niewinna dziewczyna z dobrego domu wiedziała (skąd?) że uprawiając seks ze swoim ukochanym sprawi, że on od niej nie odejdzie. No dobra pierwsze, panienki w jej wieku i pochodzeniu nie wiedziały co to jest miłość cielesna (a z tego co czytałam Elizabeth nie miała skąd się tego dowiedzieć). Dwa co ma piernik do wiatraka. Jeśli wampir byłby draniem to by ją wykorzystał i zostawił. A jeśli by ją kochał to by przy niej został bez różnicy czy się kochali czy nie. Sporo pojawia się też motywów, które kojarzyły mi się ewidentnie ze Zmierzchem. Wieczna miłość. Wampir który był zły, ale został dobrym. Ale najbardziej widoczny jest motyw ludzi-niedźwiedzi. I pakt zawarty z Roderickiem. Zauważyłam też, że autorka lubi uwidaczniać sceny dramatyczne, ale też takie które działają na wyobraźnię. Było ich sporo i w większości wypadków wydawały mi się zbędne.

Po tak długim obnażaniu wad przyszła pora na tą lepszą stronę. Muszę przyznać, że czym bliżej końca tym wydarzenia stają się ciekawsze. Pierwsza część była nudna. Druga była brutalna i wkurzyłam się na wampira. A trzecia była chyba najlepsza. Widać wyraźnie że autorka postanowiła stworzyć kolejne części. Mam nadzieję, że będą one lepsze od jedynki. Być może osoby, które nastawiają się tylko na czytanie o wspaniałej ponadczasowej miłości nie widziały tych błędów, ale mnie bardzo wyraźnie one raziły.

To nie jest tak że nie lubię tego gatunku. Zmierzch mi się podobał. Czytałam też parę innych książek z tego gatunku. "Wieczna miłość..." miała też momenty, gdzie wciągałam się bardziej. Najbardziej działo się tak na samym końcu książki. Myślę, że gdyby tą książkę napisać jeszcze raz byłaby bardzo ciekawą pozycją. Na razie z racji tego, że autorka dopiero debiutuje, nie skreślam jej. Jeśli wyjdzie drugi tom, być może z ciekawości po niego sięgnę. Tylko proszę o parę błędów mniej.

Książkę przeczytałam z racji wyzwania Trójka e-pik. 

Copyright © 2014 Książkowe Wyliczanki , Blogger